Wymieranie globalne: Katastrofalny spadek liczebności owadów

Szóste wymieranie planetarne przyspiesza.

Źródło: The Guardian, 18 października 2017.

W ciągu ostatnich 25 lat wielkość populacji owadów latających zmniejszyła się o trzy czwarte. Wynik najnowszego badania zaskoczył naukowców.

Insekty są integralną częścią życia na Ziemi jako zapylacze i pożywienie innych zwierząt. Od pewnego już czasu było wiadomo, że niektóre ich gatunki, takie jak chociażby motyle, odnotowują spadek swojej liczebności. Nowo ujawniona skala strat wśród wszystkich owadów sprowokowała ostrzeżenie, iż świat znajduje się „na drodze do ekologicznej zagłady”, która uderzy w społeczność ludzką.

Chociaż nowe dane zgromadzono w rezerwatach przyrody w Niemczech, mają one implikacje dla wszystkich krajobrazów zdominowanych przez rolnictwo. Do głównych przyczyn zjawiska można z pewnością zaliczyć niszczenie dzikich obszarów, powszechne stosowanie pestycydów i zmianę klimatu.

Fakt, że liczba latających owadów zmniejsza się w takim tempie na tak dużym obszarze, jest odkryciem niepokojącym,” powiedział Hans de Kroon z Uniwersytetu w Radboud w Holandii. „Owady stanowią około dwóch trzecich ziemskiego życia, lecz nastąpiła ich straszliwa redukcja,” stwierdził profesor Dave Goulson z Uniwersytetu Sussex w Wielkiej Brytanii, który należał do zespołu badawczego. „Wygląda na to, że zamieniamy rozległe tereny w środowisko nieprzyjazne dla większości form życia; znajdujemy się na drodze do ekologicznego Armagedonu. Jeżeli utracimy insekty, nastąpi upadek wszystkiego,” ostrzegł.

Badanie opublikowane 18 października 2017 w czasopiśmie PLOS One bazuje na pracy kilkudziesięciu entomologów-amatorów z Niemiec, którzy od 1989 roku używali ujednoliconego sposobu zbierania owadów. Dzięki specjalnym namiotom zgromadzili w 63 rezerwatach ponad 1 500 próbek wszystkich owadów latających. Pomiar ujawnił oszałamiającą roczną redukcję ich masy o 76% na przestrzeni 27 lat. Latem, kiedy liczba insektów osiąga swój szczyt, wartość ta była nawet wyższa – 82%.

Poprzednie doniesienia o schyłku populacji ograniczały się do poszczególnych gatunków. Nowa analiza objęła wszystkie insekty latające, w tym osy i muchy, które studiuje się sporadycznie, co czyni je wskaźnikiem znacznie bardziej miarodajnym. Rezultaty są wyjątkowo alarmujące, ponieważ próbki zebrano na obszarach chronionych, zauważył Caspar Hallmann z Uniwersytetu Radboud, współautor analizy. „Lokalizacje te objęte są ochroną i większość z nich zarządzana jest właściwie. Mimo to doszło tam do tak dramatycznego spadku.”

Zdaniem profesora Goulsona owady giną podczas wypraw poza rezerwaty. „Użytki rolne niewiele mają do zaoferowania dla dzikich stworzeń,” dodał. „Powód ich śmierci pozostaje kwestią dyskusyjną. Może nim być brak pożywienia, kontakt z chemicznymi pestycydami lub kombinacja tych czynników.” We wrześniu główny doradca naukowy rządu Wielkiej Brytanii ostrzegał, że organy regulacyjne na całym świecie błędnie założyły, iż stosowanie pestycydów na skalę przemysłową jest bezpieczne i „skutki pokrywania całych krajobrazów środkami chemicznymi zostały w dużym stopniu zignorowane”.

Jeśli całkowita biomasa owadów latających rzeczywiście zmniejsza się rokrocznie o około 6%, można ten trend uznać za zatrważający. Owady pełnią naprawdę istotne funkcje ekologiczne, z którymi wiele wspólnego ma ich liczba,” wyjaśniła Lynn Dicks z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. „Zapylają kwiaty. Z perspektywy rozwoju wielu roślin kwiatowych, w tym niektórych uprawnych, muchy, ćmy i motyle są tak samo ważne, jak pszczoły. Zapewniają pokarm wielu zwierzętom – ptakom, nietoperzom, ssakom, rybom, gadom i płazom. Muchy, żuki i osy są również drapieżnikami, odpowiadają za procesy rozkładu, czyli kontrolują szkodniki i ogólnie pełnią rolę ‚służby sanitarnej’.”

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Opublikowano Wymieranie gatunków

Gorączka węgla w Indiach

We Wskaźniku rozwoju społecznego ONZ (Human Development Index) Indie wschodząca potęga gospodarcza Azji zajmują 131 miejsce.

Transkrypcja filmu:

Indie zajmują trzecie miejsce pod względem emisji gazów cieplarnianych. Ażeby sprostać rosnącym potrzebom energetycznym, rząd zamierza przed rokiem 2020 podwoić wydobycie węgla.

Ashok Agarwal, Kampania Ocal Jharię : Rząd chce rozwoju, a nie jest on możliwy bez węgla. Nie dysponujemy innym, naprawdę dobrym źródłem energii. Mamy wyłącznie węgiel. Zatem rozwój oznacza coraz bardziej intensywną produkcję i spalanie węgla. Czyli do atmosfery trafią ogromne ilości dwutlenku węgla. Ostatecznie klimat ulegnie zmianie. Poza zanieczyszczeniem wzrośnie również temperatura. Skutki będą katastrofalne dla całego kraju – faktycznie dla całego świata.

GORĄCZKA WĘGLA W INDIACH

Najwyższej jakości węgiel Indii znajduje się w Jharii, gdzie podziemne pożary spowodowane przez wydobycie odkrywkowe palą się od bez mała 100 lat.

Ashok Agarwal: Ludzie, którzy egzystują w takich warunkach, konfrontują się z tym samym problemem. Nie mają alternatywy. Pożary praktycznie przedostają się pod ich domy. Władze są żywotnie zainteresowane węglową sytuacją w Jharii. Chcą wyeksploatować to przeklęte miejsce do ostatniej gródki. Mieszkańcy, którzy tu żyją, nie obchodzą ich wcale. Włodarze chcieliby jakimś sposobem pozyskać węgiel, ignorując przy tym ludzi.

Mangal Bhuiyan, mieszkaniec Jharii: Kto chciałby tu żyć i umrzeć w wyniku pożarów? Kogo powinniśmy poprosić o pomoc? Sytuacja naprawdę się pogarsza. Ogień zbliża się z każdą chwilą. Jeśli nie wyjedziemy podczas pory deszczowej, szkody mogą być niewyobrażalne. Nie wiemy, ile osób może wpaść do środka. Gdzie mamy się podziać? To nasze jedyne domy.

Ashok Agarwal: Teraz całe miasto stało się ofiarą węgla. Obserwujemy rozwój Delhi, Mumbaju, obszarów metropolitalnych. Lecz wystarczy spojrzeć na tutejsze konsekwencje tego rozwoju. Musi być zachowana równowaga. Nie możesz zniszczyć całej ekologii kraju w imię rozwoju pewnej klasy obywateli.

Rząd chce przesiedlić ponad 100 000 rezydentów, żeby wygasić pożary i kontynuować wydobycie.

Mangal Bhuiyan: Pożary węgla powodują liczne problemy zdrowotne. Do najpoważniejszych należą choroby serca i układu oddechowego. Prawie każdy cierpi tutaj na zaburzenia oddychania. Zanieczyszczenie zabiło wiele osób. I jestem przekonany, że jeżeli spędzę tu resztę życia, to uśmierci mnie choroba serca lub płuc. Naprawdę zmagamy się z tym węglem. Czasem odnosimy wrażenie, jakby nasze wnętrzności trawił pożar, podobny do tego, który nas zwsząd otacza.

Anil Swarup, sekretarz węgla w rządzie Indii: Jeśli przyjrzymy się geografii kraju, okaże się, iż większość pokładów węgla zalega pod lasami. Gdziekolwiek chciałbyś wydobywać węgiel, najpierw musisz usunąć drzewa. Jeżeli twoja gospodarka bazuje na rosnącej eksploatacji węgla, środowisko powinno być przedmiotem troski. Jednak bez węgla nie będzie rozwoju i wzrostu gospodarczego. Tak więc nikt z węgla nie zrezygnuje. Przynajmniej przez jakiś czas.

Komisja rządowa zaleciła, aby prawie 90% lasów Indii oddać do dyspozycji aplikujących kompanii węglowych. W bogatych w minerały regionach, np. Chhattisgarh, pozwolenia na eksploatację węglową lasów wydawane są w zawrotnym tempie.

Jainandan Singh Porte, rolnik i aktywista: Nasza wioska zlokalizowana jest tuż za kopalnią. Każdego ranka od przebudzenia towarzyszy nam dym. Nie było go wcześniej, a to on jest przyczyną naszych przypadłości. Węgiel, który wykopują, zdążył już się zapalić i też go czujemy. Z naszej perspektywy jest to ogromny i przerażający problem. Walczymy przeciwko nowym kopalniom. Do chwili obecnej naszej wioski nie przesiedlono. Czerpiemy z tego nadzieję.

Przepisy, które dają społecznościom prawo do wyrażania sprzeciwu wobec nowych kopalń, poddawane są powtórnej ocenie.

Jainandan Singh Porte: Dzisiaj jesteśmy częścią blisko 40 wiosek, które prowadzą tę wspólną walkę. To batalia o naszą ziemię, wodę i lasy. Musimy ją kontynuować!

Rolnik: Walczymy, bo korporacje i rząd próbują zrobić z nas głupców. Nawet gdyby mieli poderżnąć nam gardła, nie opuścimy tej ziemi. Te lasy są naszymi ojcami i matkami!

Rząd wziął na cel grupy ochrony środowiska, które prowadzą kampanie wymierzone w przemysł węglowy. Najbardziej widoczną jest Greenpeace India, której w 2015 zamrożono kilka kont bankowych.

Priya Pillai, Greenpeace India: W demokracji tej widzimy, jak rząd prześladuje organizacje społeczeństwa obywatelskiego, które krytykują jego poczynania. Ludzie są zastraszani. W tym kraju próbuje się uciszyć głosy sprzeciwu. Inicjatywy Greenpeace’u postrzegane są jako antypaństwowe. Nasze stanowisko w kwestii węgla jest powszechnie znane. Rząd go nie bagatelizuje: przyczepił nam etykietkę wichrzycieli, głównej przeszkody na drodze ku bezpieczeństwu gospodarczemu. Jest to zaskakujące. I trochę przeraża.

Indie nie zobowiązały się do ograniczenia emisji, ponieważ 400 milionów obywateli nie ma dostępu do elektryczności. Kraj chce również czterokrotnie zwiększyć swój potencjał energii odnawialnej przed rokiem 2022, generując docelowo 100 gigawatów energii słonecznej.

Prakash Javadekar, minister środowiska w rządzie Indii: Ustaliliśmy cele ekspansji energii odnawialnej, których nie powiela żaden inny kraj świata. Europejczyk konsumuje dziesięciokrotnie więcej surowców niż Hindus. To jest dopiero zanieczyszczenie. Nasze tylko się podwoi. Zapewni biednym podstawowy dostęp. Każdy mieszkaniec Ziemi ma prawo do przestrzeni węglowej. Mamy w zwyczaju mawiać: Indie nadchodzą, dostaną przestrzeń węglową.

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 13 spośród najbardziej zanieczyszczonych miast znajduje się w Indiach.

Dhyanu Purane, chłopczyk, mieszkaniec Korby: Powietrze staje się coraz bardziej zadymione, ponieważ budują elektrownie. W wodzie też jest coraz więcej brudu i dużo dzieci choruje. Niektóre kaszlą i wymiotują, inne plują krwią. Dawniej, gdy nie było kominów, woda i powietrze były czystsze. Kiedyś była pojedyncza elektrownia. Potem zbudowali następną, a po niej kolejną i jeszcze jedną. Powietrze jest tak bardzo zanieczyszczone, że zagraża mojej przyszłości. I nie tylko mojej. Pomyślcie o innych. Oni również mają marzenia. Nie tylko ja kaszlę. Oni też. Powietrze jest takie brudne.

Tłumaczenie: exignorant

Opublikowano Gospodarka, finanse, surowce i energia, Klimat, Lasy

Badanie: Wrażliwość klimatu Ziemi na gazy cieplarniane jest znacznie większa, niż sądzono

Źródło: Science Alert, 11 listopada 2016

Naukowcy są zdania, że może już być za późno, aby uniknąć w tym stuleciu wzrostu globalnej temperatury nawet o 7.36 stopni Celsjusza* powyżej poziomu, jaki panował przed epoką industrialną.

Nowe badanie, opublikowane 9 listopada 2016 w Science Advances, sugeruje, iż wrażliwość Ziemi na gazy cieplarniane została zaniżona. Za pomocą pęcherzyków powietrza wydobytych z lodowych rdzeni badacze z USA i Niemiec zanalizowali globalne średnie temperatury z ostatnich 784 000 lat, prognozując jednocześnie wartości z końca bieżącego wieku. Według uzyskanych wyników wyższe poziomy CO2 spowodują większe rozgrzanie atmosfery, niż wskazują na to dotychczasowe, skrajnie zachowawcze szacunki [chociażby Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC)].

„Wrażliwość Ziemi na zmiany w zwiększających się koncentracjach CO2 rośnie wraz z postępującym ociepleniem klimatu,” wyjaśnił Tobias Friedrich z Uniwersytetu Hawajskiego w Manoa. Prawidłowość tę zaobserwowano podczas faz interglacjalnych (okresy między epokami lodowcowymi), podobnych do tej, w której aktualnie się znajdujemy. „Dla klimatu oznacza to ‚koniec gry’ – mam na myśli stabilizację ocieplenia poniżej niebezpiecznego poziomu (tj. 2 stopni Celsjusza),” powiedział klimatolog Michael Mann* z Uniwersytetu Pensylwanii.

Zabójcze wartości wzrostu temperatury zawarte w badaniu są poważnie zaniżone. Autorzy nie uwzględnili dodatnich sprzężeń zwrotnych [m.in. zmiany albedo w Arktyce i rosnących atmosferycznych koncentracji metanu], a także globalnego zaciemnienia [czyli rezultatu zredukowanych emisji aerozoli przemysłowych]. Wyczerpujące analizy wskazują, że Ziemia może doświadczyć w bieżącym stuleciu najwyższej średniej temperatury od 2 miliardów lat.

Dr Michael Mann jest dyżurnym „ekspertem” komentującym antropogeniczne zaburzenie klimatu w mediach korporacyjnych. Regularnie, w pełni świadomie wprowadzał w błąd opinię publiczną twierdząc, iż zatrzymanie wzrostu globalnej temperatury poniżej 2°C jest możliwe. Tym razem zmuszony był przyznać, że zaprezentowane ustalenia oznaczają klimatyczny [i egzystencjalny z punktu widzenia ludzkości i milionów innych gatunków] ‚koniec gry’.

Opublikowano Klimat

Badanie: Zmarzlina Arktyki wschodniej topnieje znacznie szybciej, niż szacowano

Źródło: The Arctic, 8 sierpnia 2017.

Rosyjscy i szwedzcy naukowcy opublikowali wyniki badania, które pokazuje, że warstwa podmorskiej wiecznej zmarzliny na Wschodnim Syberyjskim Szelfie Kontynentalnym topnieje szybciej, niż przewidywano. Informację tę przekazała Politechnika w Tomsku. „W latach 1982-1983 Instytut Badań nad Wieczną Zmarzliną, syberyjska filia Rosyjskiej Akademii Nauk, wywiercił cztery szyby i na podstawie danych, które uzyskano, ustaliliśmy, iż tempo pionowej degradacji tamtejszej podmorskiej zmarzłoci wynosiło w ciągu ostatnich 30 lat do 18 centymetrów rocznie (średnio 14 centymetrów), czyli jest ono dziesięć razy szybsze, niż oczekiwano,” podał serwis prasowy uczelni.

Panowało powszechne przekonanie, że warstwa marzłoci trwałej na szelfie morskim we wschodniej Arktyce miała w większości strukturę stałą, co nie pozwalało na emisje metanu z hydratów. Przyjęto założenie, iż zanikanie zmarzliny nie przekroczy poziomu kilku metrów przed końcem XXI wieku, zaś jej rozpuszczenie na wylot nastąpi dopiero po upływie setek lub tysięcy lat. „W oparciu o nowe wyniki uzyskane dzięki kompleksowej biogeochemicznej, geofizycznej i geologicznej analizie, przeprowadzonej w latach 2011-2016, możemy stwierdzić, że na niektórych obszarach wschodniosyberyjskiego szelfu warstwa zmarzliny rozrzedziła się i osiągnęła strefę stabilności hydratów, której zniszczenie może doprowadzić do potężnych emisji pęcherzyków metanu,” powiedziała Natalia Szakowa, profesor Wydziału Badań Geologicznych.

Obserwacje wykazały, że ilość metanu emitowanego z osadów dennych we wschodnich wodach Arktyki może wahać się od miligramów do setek gramów na metr kwadratowy dziennie, w zależności od stanu warstwy wiecznej marzłoci. Prowadzi to do dwukrotnego i czterokrotnego wzrostu koncentracji atmosferycznego metanu w warstwie nad powierzchnią wodny. Badacze odkryli również inną przyczynę zwiększających się emisji metanu do wody i powietrza: na płyciznach góry lodowe i duże fragmenty kry orzą dno morskie, tworząc rowy o głębokości 4-6 metrów. Docierają tym samym do warstw gazowych i uwalniają metan.

Artykuł powiązany tematycznie: Arktyczny metan: Zignorowane dowody emisji

Tłumaczenie: exignorant

Opublikowano Klimat

Prawda o przemocy

Garść praktycznych porad z eseju Sama Harrisa.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że niektórzy z was będą ofiarami przemocy. Niniejszy esej ma pomóc w przygotowaniach na tę okoliczność.

Z mojego doświadczenia wynika, iż większość ludzi nie chce myśleć o realiach ludzkiej przemocy. Przygotowywanie swojej i rodzinnej reakcji na przemoc może wydawać się uciążliwe, ale jego brak również jest formą przygotowania. Ogólnie rzecz ujmując, pominięcie przygotowań jest bardzo dobrą wprawką do podjęcia niewłaściwych działań. Chociaż większość z nas jest skuteczna w rozpoznawaniu zagrożeń, nasze instynkty często prowadzą nas ku zachowaniom, które zwiększają szansę, że odniesiemy rany lub zostaniemy zabici.

Dlaczego ludzie dobrze ułożeni, tacy jak my, nie mogą zwyczajnie polegać na policji? Cóż, rozejrzyj się wokoło: Czy widzisz policjanta? O ile sam nie jesteś funkcjonariuszem, lub jest nim twój życiowy partner, raczej nie staniesz się ofiarą napadu w obecności przedstawiciela organów ścigania. Zadaniem policji jest reagowanie w ślad za popełnionym przestępstwem i – przy odrobinie szczęścia – ujęcie sprawcy. Jeśli kiedykolwiek zaatakuje cię brutalny kryminalista, twoje przetrwanie, obrażenia lub śmierć będą zależeć od tego, co zrobisz w pierwszych chwilach konfrontacji. Dlatego w kwestii przetrwania jesteś zdany na siebie. Kiedy zdołasz uciec i będziesz w bezpiecznym miejscu, koniecznie wezwij policję. Jednak wykręcenie numeru 997 po wkroczeniu intruza do domu nie jest efektywną strategią samoobrony.

Nauka samoobrony nie musi zdominować twego życia. Najważniejsze przygotowania dotyczą dyspozycji psychicznej. Choć pewna doza treningu fizycznego z pewnością jest pożądana, już samo zrozumienie dynamiki przemocy znacznie poprawi twoje bezpieczeństwo.

Zasada nr 1: Unikaj niebezpiecznych ludzi i miejsc.

Podstawowym celem samoobrony jest uniknięcie roli ofiary przemocy. Najlepsze panaceum to nieprzebywanie w miejscach, w których spodziewamy się przejawów przemocy. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale bezsprzecznie mamy tu do czynienia z pierwszą i najlepszą linią obrony. Jeżeli odwiedzasz niebezpieczne dzielnice nocą lub uskuteczniasz samotne wędrówki po szlakach w pobliżu dużego miasta, czyli tam, gdzie zbierają się często pijani młodzi ludzie, w sposób oczywisty ryzykujesz.

Znałem kiedyś doświadczonego adepta sztuk walki, który zdecydował się na późnowieczorną przeprawę przez nowojorski Central Park. Był świadom niebezpieczeństwa, lecz pomyślał: „Mam czarny pas w karate. Dlaczego miałbym nie chodzić tam, gdzie chcę?” Tak się złożyło, że odpowiedź na to retoryczne pytanie padła niemal natychmiast: Mój przyjaciel nie zdążył wypuścić się w ciemność na więcej niż sto metrów, gdy drogę zaszło mu trzech mężczyzn – jeden z nich wbił mu w udo igłę do wstrzyknięć podskórnych. Nasz bohater rzucił się do ucieczki, uszedł bez szwanku, ale przez kolejne trzy miesiące zastanawiał się, czy nie został zarażony wirusem HIV, żółtaczką lub inną przenoszoną przez krew chorobą. (Był zdrów.) Lekcja: Bez względu na posiadane umiejętności nie musisz postępować głupio.

Wszyscy mężczyźni podobnie powinni nauczyć się rozpoznawać i unikać przejawów agresji motywowanych potwierdzaniem statusu. Jest to problem, którym na ogół nie muszą przejmować się kobiety. Podczas przyjęć sporadycznie bywają uczestniczkami takiej oto wymiany zdań:

Co się lampisz, dupku?”

Kogo nazywasz dupkiem?”

„Ciebie, suko. Co zamierzasz z tym zrobić?”

Młodzi mężczyźni są łatwo wciągani w towarzyskie gry dominacji, z których żadna ze stron nie może wyjść z twarzą. Przemoc, która w takich chwilach wybucha, jest tyleż niepotrzebna, co przewidywalna. Jeśli chcesz zachować zdrowie i cieszyć się życiem poza więzieniem, musisz nauczyć się unikać tego rodzaju konfliktów lub je łagodzić.

Kiedy konfrontacja przybiera postać rękoczynu, zawsze istnieje ryzyko, iż ktoś zostanie poważnie ranny lub zabity. Wyobraźmy sobie, że spędzasz minimum rok za kratkami, bo nie mogłeś powstrzymać się przed uderzeniem zbira, który w pełni na to zasłużył, ale po zadanym ciosie uderzył głową w hydrant i zmarł wskutek urazu mózgu. Prawo mówi, że w chwili, gdy angażujesz się w możliwą do uniknięcia przemoc – podejmując wyzwanie i eskalując konflikt – tracisz prawną sposobność powołania się na samoobronę. Faktycznie biłeś się, co jest niezgodne z prawem, i w tej sytuacji przypadkowo uśmierciłeś przeciwnika. Teraz będziesz miał okazję nabrać większej wprawy boksując w więzieniu. (Tymczasem koszty obrony podczas sprawy karnej, i być może kolejnego pozwu cywilnego, mogą łatwo doprowadzić do twojego bankructwa.) Weź sobie tę maksymę do serca: W samoobronie nie chodzi o wygranie walki z agresywnymi mężczyznami, którzy prawdopodobnie mają mniej do stracenia niż ty.

Czai się tu kolejna zasada, którą należy jasno wyrazić: Nigdy nie serwuj gróźb swemu oponentowi. Werbalne wyzwanie miało sprowokować taką reakcję, która usprawiedliwiłaby atak na twoją osobę. Nie powinieneś w tym pomagać lub anonsować swojej gotowości do obrony. Nawet jeżeli przemoc jest nieunikniona i zdecydujesz się uderzyć jako pierwszy, powinieneś zrobić to z zaskoczenia, zachowując postawę pozornie nieagresywną. (To wymaga ćwiczeń.) Uniesione, zaciśnięte pięści i zgoda na walkę nie mają miejsca w repertuarze samoobrony.

Z każdym problemem dotyczącym ego lub kontroli impulsywności powinieneś uporać się zawczasu. Zapomnij o zachowaniu twarzy, uznając jednocześnie, że jeśli kiedykolwiek staniesz się uczestnikiem zawodów w towarzyskim dominowaniu, prawdopodobnie poczujesz głęboką potrzebę powiedzenia lub zrobienia czegoś niewłaściwego. Podjęta z wyprzedzeniem decyzja o odpowiednim kierunku działania jest najlepszą ochroną przed niebezpiecznie głupim zachowaniem w chwili próby. Odmowa wzięcia udziału w tej pradawnej grze, której reguły i nakazy zostały wpisane w każdą komórkę ciała, stanowi wyzwanie dla każdego mężczyzny. Jeżeli chcesz uniknąć zbędnej przemocy, musisz trzymać swoją wewnętrzną małpę na bardzo krótkiej smyczy.

Co się lampisz, dupku?”

„Przepraszam, stary. Tylko gapię się bezmyślnie. To był długi dzień.”

Zapobiegnij eskalacji i odejdź.

Powinieneś nauczyć się ufać swoim niepokojącym przeczuciom wobec innych ludzi – rewidując je powoli i nie bez powodu. Porada ta może sprawiać wrażenie bardzo przygnębiającej. I taką jest. Większość z nas nie chce postrzegać świata w ten sposób i zadajemy sobie wiele trudu, aby nie być niegrzecznymi lub posądzanymi o podejrzliwość, rasizm itd. Jednakże bezwzględni drapieżcy zawsze grają na tym przywiązaniu do przyzwoitości. Prawda jest taka, że większość z nas jest bardzo dobra w wykrywaniu ukrytych motywów i wrogości u innych. Musimy nauczyć się ufać tym intuicjom. Czytając doniesienia o gwałtach, morderstwach, porwaniach i innych przestępstwach z użyciem siły fizycznej, stale się dowiadujemy, jak łatwo ludzie źli manipulują ludźmi dobrymi.

Przykładowo nie masz obowiązku obdarzyć zaufaniem nieznajomego, który zadzwonił do twoich drzwi lub stanął na ulicy przesadnie blisko ciebie. Jeśli mężczyzna, który sprawia, iż czujesz się nieswojo, wchodzi do windy, opuść ją. Jeżeli ktoś taki podchodzi do twojego auta, nie musisz otwierać okna i wdawać się w rozmowę. Ofiary przestępstw często wyczuwają w pierwszych momentach spotkania z napastnikami, że coś jest nie w porządku, lecz wskutek społecznych zahamowań nie tworzą niezbędnego dystansu i nie uciekają.

Zasada nr 2: Nie broń swojej własności.

Każde zaproszenie do rękoczynów powinieneś postrzegać jako okazję, by zostać zabitym – lub trafić do więzienia za uśmiercenie innego człowieka. Przemoc naprawdę musi być ostatecznością. Zatem jeśli ktoś mierzy ci pistoletem w twarz i żąda portfela, powinieneś oddać go bez wahania – i uciec.

Kiedy przez kuchenne okno zobaczysz, że grupa młodzieży niszczy twoje auto, pozostań w domu i wezwij policję. Twój status komandosa, który trzyma przy frontowych drzwiach naładowaną strzelbę, nie ma znaczenia. Nie chcesz zabić nastolatka za akt wandalizmu lub dostać kulkę za to, że zawahałeś się pociągnąć za spust. Zakładając, że ty lub ktoś inny nie jest fizycznie napastowany, uniknięcie przemocy powinno być jedynym twoim zmartwieniem pod warunkiem.

Zasada nr 3: Reaguj natychmiast i uciekaj.

Jeżeli zasada 1 i 2 została solidnie zakorzeniona w twoim umyśle, jakiejkolwiek przemoc, która cię spotka, z definicji jest nie do uniknięcia. Wiedza ta jest źródłem wielkiej siły: Kiedy nie brakuje innych opcji, masz swobodę, by odpowiedzieć z pełnym zaangażowaniem.


To podstawowa zasada samoobrony: Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby uniknąć fizycznego starcia, ale w chwili, gdy twoje wysiłki zawiodą, przejdź do wybuchowego ataku, zapewniając sobie ucieczkę – nie po to, by wymierzyć sprawiedliwość, dać lekcję zbirowi lub schwytać przestępcę. Twoim celem jest uwolnić się bez obrażeń (własnych), zadając przy tym obrażenia napastnikow
i w jakikolwiek niezbędny sposób, aby zagwarantować sobie ucieczkę.

Jeśli znajdziesz się w podobnej sytuacji, musisz założyć, iż twój przeciwnik jest kryminalistą, który skrzywdził wiele innych osób. Nie trać nawet ułamka sekundy myśląc o tym, że możesz mu coś racjonalnie wyperswadować. Większość ofiar przemocy jest tak przerażona perspektywą odniesienia ran lub utraty życia, iż gotowa jest uwierzyć w każdą obietnicę prześladowcy. Nietrudno zrozumieć, dlaczego.

Wyobraź sobie: ładujesz zakupy do auta i obok ciebie pojawia się mężczyzna z pistoletem.

Wsiądź do samochodu, a nie stanie ci się krzywda”.

Twój instynkt najprawdopodobniej wprowadzi cię w błąd: wejście do auta jest ostatnią rzeczą, jaką należy zrobić.

Wsiądź do samochodu, albo rozwalę ci łeb”.

Jakkolwiek złymi mogą wydawać się tym w momencie dostępne opcje, spełnienie żądań człowieka, który stara się kontrolować twoje zachowanie, jest fatalnym pomysłem. Tak, istnieją przestępcy, których priorytetem jest kradzież twojej własności. Ale każdy, kto próbuje cię kontrolować – poprzez przejście do innego pokoju, zamknięcie w samochodzie, związanie – najpewniej zamierza cię zabić (lub gorzej). Musisz zrozumieć zawczasu, że naturalna reakcja na tę okoliczność – zastygnięcie w bezruchu, wykonanie poleceń – będzie błędem.

Jeżeli ktoś przykłada ci do głowy pistolet i żąda torebki lub portfelu, oddaj je natychmiast i uciekaj. Nie obawiaj się postrzału w plecy: skoro nikczemnik strzeli do ciebie za podjęcie próby ucieczki, to miał zamiar zastrzelić cię na miejscu, z bliskiej odległości. W biegu nie ułatwisz mu zadania. Każda chęć przemieszczenia, nawet o kilka kroków – wycofanie z chodnika w boczną alejkę lub za pobliskie krzaki – jest niedopuszczalne i powinno skłonić cię do zmobilizowania wszystkich zasobów fizycznych i emocjonalnych.

Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której bandyta usiłuje cię kontrolować, czas na słuchanie poleceń i zachowanie spokoju minął. Po upływie tych pierwszych chwil opór i ucieczka nie przyjdą ci łatwiej. Broń, postura lub liczba napastników – szczegóły te nie mają znaczenia. Choć twoje położenie prezentuje się bardzo źle, może być tylko gorzej. Pozwalając sobie na wahania, zdajesz się na łaskę socjopaty. Nie masz innego wyjścia – musisz działać gwałtownie, bez względu na ryzyko. Rozpoznanie momentu, w którym granica ta została przekroczona, oraz podjęcie próby ucieczki za wszelką cenę jest ważniejsze niż opanowanie technik fizycznych.

Na tym polega zasadnicza różnica między tradycyjnymi sztukami walki a realistyczną samoobroną: Większość zawodowców trenuje, by rywalizować. Przeciwnicy przyjmują postawy gotowości, poza zasięgiem ciosów, i następnie ćwiczą różne techniki lub ścierają się w ramach sparingu (oddają się walce kontrolowanej). Praktyka ta nie symuluje prawdziwej przemocy. Nie przygotowuje cię do skutecznej odpowiedzi na nagły atak, który nastąpił zanim zdążyłeś zdać sobie sprawę z zagrożenia; nie uczy cię uderzać zapobiegawczo, bez zdradzania swoich intencji po tym, jak zrozumiesz nieuchronność przemocy.

Podkreślam raz jeszcze: Bez względu na to, jakie umiejętności posiadasz, jeżeli zdecydujesz się użyć siły przeciwko innej osobie, twoim nadrzędnym celem wciąż jest ucieczka. Nawet jeśli przebywasz w mieszkaniu, posiadasz broń palną i zostałeś odpowiednio przeszkolony w posługiwaniu się nią, twoją najlepszą obroną w konfrontacji z intruzem jest opuszczenie domu tak szybko, jak to możliwe. W takiej sytuacji pistolet daje gwarancję, że nikt nie zablokuje ci wyjścia.

Nic dobrego nie spotka ludzi, którzy ulegając perswazji brutalnego drania, potulnie dają się przewieść pod inny, odległy adres. Policjanci nazywają takie lokalizacje „wtórnym miejscem zbrodni”. Odizolowane od pierwszego punktu kontaktu, są one korzystniejsze dla przestępcy i gorsze dla ofiar. I chociaż twój dom to najbardziej znane ci miejsce na Ziemi, wkroczenie agresora zamienia go w odpowiednik „wtórnego miejsca zbrodni”. Należy również oczekiwać, że każdy kryminalista, który włamuje się doń w twojej obecności, gotowy jest zamordować ciebie i twoją rodzinę. Naiwni Czytelnicy mogą uznać to założenie za skrajnie paranoiczne. Otóż takim nie jest. Pospolici złodzieje upewniają się przed włamaniem, że mieszkanie jest puste.

Jeżeli w środku nocy ktoś wybija okno i wchodzi do środka, twoje życie jest zagrożone. Na nic zda się rozmowa, oferta gotówki i biżuterii, czy zastosowanie się do instrukcji. Musisz zrobić wszystko, by uciec.

Jedną z najczęstszych i najbardziej niepokojących cech takich wtargnięć jest sposób, w jaki troska ofiar o siebie nawzajem i chęć pozostania razem są wykorzystywane przeciwko nim. Eksploatując emocjonalne więzi, nawet pojedynczy włamywacz może sparaliżować całą rodzinę. Nóż przystawiony do gardła małżonki wystarczy, by mąż pozwolił się związać. Powtarzam, w tych warunkach jest zupełnie naturalne, że ofiary mają nadzieję wyjednać łaskę złoczyńcy poprzez podjęcie współpracy. Jeśli z niniejszego eseju zapamiętasz jedną rzecz, niech będzie nią wyryte w umyśle żelazne prawo: W chwili, gdy staje się jasne, iż bandyta chce czegoś więcej niż twojej własności (co należy przyjąć za pewnik przy każdym wtargnięciu do domu), musisz uciec.

A jeżeli napastnik trzyma nóż przy gardle twego dziecka i mówi, że wszystko będzie w porządku, o ile posłusznie położysz się na podłodze, twarzą w dół? Nie rób tego. Lepszym rozwiązaniem jest ucieczka z domu – od razu będziesz wiedział, że zegar tyka: za chwilę znajdziesz się pod drzwiami domu sąsiada, poprosisz go o pomoc. Jeśli łotr zamierza zabić twoje dziecko przed swoją ucieczką, znaczy to, iż miał taki plan od początku – uśmierciłby twojego potomka przed lub po zamordowaniu ciebie. Bez pośpiechu. To prawda, że trudno jest sobie wyobrazić pozostawienie własnego dziecka w takiej sytuacji – ale jeżeli nie będziesz w stanie się wydostać, sięgnij po jakąkolwiek broń i zaatakuj. Zastosowanie się do instrukcji w nadziei, że socjopata dotrzyma swojej obietnicy, jest zawsze niewłaściwym posunięciem.

Oto perspektywa policyjna:

Z punktu widzenia policjanta obywatele zdają się w kółko popełniać te same błędy, ponieważ szczegóły wszystkich dochodzeń brzmią podobnie…. Celem brutalnego przestępcy jest poddanie cię kontroli, w sensie emocjonalnym i fizycznym. Wszystko, co robi – jego groźby i obietnice – mają cię przerażać i sterować twoim zachowaniem. Im więcej na to pozwalasz, nawet jeśli postrzegasz zgodę jako tymczasową, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że zdołasz zbiec. Dla większości ofiar ich tymczasowa współpraca zamienia się w zupełne podporządkowanie. Czas nie sprzyja ofiarom, działa na rzecz przestępcy. Im dłużej zwlekasz, im więcej mówisz, tym bardziej się pogrążasz.

Prawdziwa samoobrona nie opiera się na technikach, lecz na zasadach. Tak, dobrze jest wiedzieć, w jaki sposób należy z dużą siłą uderzyć dłonią lub łokciem w czyjąś głowę (technika), ale o wiele większą wagę ma wiedza o tym, kiedy trzeba skorzystać ze wszystkich dostępnych instrumentów, aby natychmiast uciec (zasada). Musisz zainstalować w swoim umyśle spust – do podjęcia gwałtownego działania, gdy przekroczona zostanie pewna granica – i zrozumieć, iż będziesz skłonny okazać bierność i uległość, w nadziei na uniknięcie obrażeń lub śmierci. Przygotowanie psychiczne jest kwestią postanowienia – z wyprzedzeniem – że ominiesz te zahamowania, bezzwłocznie zbiegniesz lub będziesz zażarcie walczył, aż ucieczka stanie się możliwa.

Niektóre scenariusze są wewnętrznie skomplikowane i powinny zostać omówione z rodziną wcześniej: A co, jeżeli ktoś przebrany za policjanta zjawi się przed domem i poprosi, by go wpuścić? Kiedy nie jesteś absolutnie pewien, że mężczyzna ten jest policjantem, np. przyjechał oznaczonym policyjnym autem, najpierw wyjaśnij mu, iż nie wiesz, kim faktycznie jest, a potem zadzwoń na policję. Osoby podszywające się pod stróżów prawa popełniają corocznie tysiące zbrodni. (Każdy może kupić mundur i odznakę w Internecie). Wiele wtargnięć do mieszkań zaczyna się od teatralnego przedstawienia: przestępca zachowuje się jak człowiek w niebezpieczeństwie. Kobieta lub nastolatek może podejść do drzwi i zgłosić wypadek. Najbezpieczniejszym posunięciem jest pozostanie za zamkniętymi drzwiami i wezwanie policji.

Nie musisz uczyć się setek technik, aby przyswoić fizyczne aspekty samoobrony. Przeciwnie, powinieneś doskonalić niewielką liczbę umiejętności, aż staną się one niemal odruchowe. Mimo że nie da się tego osiągnąć poprzez lekturę książek lub oglądanie filmów, poniżej rekomenduję źródła, które pomogą obudzić mentalność podejścia praktycznego.

Badanie szczegółów zbrodni i przemocy nie należy do przyjemności, dlatego wielu z nas nigdy tego nie robi. Jestem jednak przekonany, iż odrobina planowania i przygotowań może znacznie zmniejszyć ryzyko. Nie sądzę, aby istniały poważne wyjątki od porad, które tutaj przedstawiłem. Obyś nigdy nie miał okazji przekonać się o ich przydatności.

Polecana lektura:

G. de Becker, The Gift of Fear.

R. Miller, Meditations on Violence.

R. Miller, Facing Violence.

S. Strong, Strong on Defense.

G. Thompson, The Fence.

G. Thompson, Dead or Alive.

Ludzie, którzy zdają się wiedzieć, o czym mówią:

Tony Blauer: http://www.tonyblauer.com/

Marc MacYoung: http://nononsenseselfdefense.com/

Rory Miller: http://chirontraining.com/Site/Home.html

Lee Morrison: http://www.urbancombatives.com/

Geoff Thompson: http://www.geoffthompson.com

Sam Harrisneurobiolog, pisarz amerykański, filozof. Bada m.in. fizjologiczne podstawy zjawisk wiary, niewiary i niepewności. Wybrane książki: Koniec wiary” (The End of Faith, 2004), „List do chrześcijańskiego narodu” (Letter to a Christian Nation, 2006), „Pejzaż moralny” (The Moral Landscape, 2010).

Tłumaczenie: exignorant

Opublikowano Poza nadzieją

Wielkie milczenie

Esej Clive’a Hamiltona z 4 maja 2017.

Na liczącej 4.5 miliarda lat Ziemi, po 200.000 lat istnienia współczesnych ludzi, dotarliśmy do nowego punktu w historii: antropocenu. Zmiana spadła na nas z dezorientującą prędkością. Jest to rodzaj transformacji, której pełna akceptacja przychodzi po dwóch, trzech lub czterech pokoleniach.

Nasi najlepsi naukowcy mówią nam, że rozgrywa się katastrofa, że systemy podtrzymujące planetarne życie są niszczone na sposoby, które zagrażają naszemu przetrwaniu. Jednak w obliczu tych faktów postępujemy tak, jak dotychczas.

Większość obywateli ignoruje lub bagatelizuje ostrzeżenia; wielu intelektualistów oddaje się myśleniu życzeniowemu; niektóre wpływowe głosy obwieszczają, że nic się nie dzieje, a badacze celowo wprowadzają nas w błąd. Tymczasem dowody krzyczą, iż staliśmy się na tyle potężni, by wkroczyć w nową i niebezpieczną epokę geologiczną, którą definiuje ludzki ślad odciśnięty na globalnym środowisku – tak duży i aktywny, iż pod względem wpływu na funkcjonowanie systemu Ziemi nie ustępuje wielkim siłom przyrody.

Ta dziwaczna sytuacja, w której mamy dość siły, by zmienić bieg wydarzeń na Ziemi, lecz nie potrafimy skorygować własnego zachowania, stoi w sprzeczności z każdym współczesnym przekonaniem o naturze człowieka. Niektórzy poczytują za absurd sugestię, jakoby ludzkość mogła wyzwolić się z pęt historii i zapisać w głębokim czasie jako potęga geologiczna. Ich zdaniem ludzie są zbyt mizerni, aby zmienić klimat, zatem niedorzeczną jest sugestia, iż jesteśmy w stanie zmienić geologiczną skalę czasu. Inni ewolucję Ziemi zaliczają do sfery boskiej, tak więc wzmianka o tym, że ludzie mogą zastąpić wszechmocnego, nie tylko jawi się impertynencją, ale wręcz bluźnierstwem.

Wielu intelektualistów z kręgu nauk społecznych i humanistycznych nie przyjmuje do wiadomości, że badacze planetarni mają do powiedzenia coś, co mogłoby wpłynąć na ich rozumienie świata, ponieważ „świat” składa się wyłącznie z ludzi wchodzących w interakcję z innymi ludźmi, a przyroda to jedynie pasywna dekoracja, z której powinniśmy czerpać do woli.

Dominująca w naukach społecznych i humanistycznych orientacja „tylko dla ludzi” jest wzmacniana przez nasze całkowite zanurzenie w obrazach rzeczywistości pochodzenia medialnego, zachęcających nas do postrzegania kryzysu ekologicznego jako widowiska, które odbywa się poza bańką naszej egzystencji.

Prawdą jest, iż uzmysłowienie skali tego, co się dzieje, wymaga nie tylko przebicia bańki, lecz także poznawczego przestawienia się na „myślenie o Ziemi w kategoriach systemowych” – tj. pojmowaniu planety jako pojedynczego, złożonego, dynamicznego systemu. Jedną sprawą jest zaakceptowanie prawdy, że oddziaływanie człowieka objęło swoim zasięgiem cały krajobraz, oceany i atmosferę, zupełnie inną jest zrozumienie, że poczynania naszego gatunku zaburzają funkcjonowanie Ziemi jako złożonej, dynamicznej, stale ewoluującej całości, złożonej z niezliczonych, zazębiających się procesów.

Zastanów się nad zdumiewającym faktem: posiadając wiedzę o cyklach, które rządzą rotacją Ziemi, z kątem nachylenia osi włącznie, paleoklimatolodzy są zdolni przewidzieć ze znaczną pewnością, że następna epoka lodowcowa nadejdzie za 50.000 lat. Jednakże z uwagi na to, iż dwutlenek węgla utrzymuje się w atmosferze przez tysiąclecia, spowodowane przez człowieka cywilizowanego w XX i XXI wieku globalne ocieplenie powstrzyma przybycie najbliższego zlodowacenia  i być może następnego, które spodziewane jest za 130.000 lat.

Skoro ludzka aktywność potrafi na przestrzeni stulecia lub dwóch nieodwracalnie przeobrazić planetarny klimat na dziesiątki tysięcy lat, wypadałoby zaprzestać myślenia o historii i analizie społecznej jako dziedzinach zamkniętych w hermetycznym światku ludzkich spraw.

Jak powinniśmy zrozumieć alarmujące realia, że mnogość dowodów naukowych na temat antropocenu, toczącego się wydarzenia o niewyobrażalnej skali, była niedostateczna, aby sprowokować uzasadnioną i adekwatną reakcję?

U wielu osób akumulacja faktów na temat zaburzeń ekologicznych ma efekt odurzający, który uwidacznia się w powszechnym stosunku wobec kryzysu systemu Ziemi, zwłaszcza wśród opiniodawców i liderów politycznych. Niektórzy otworzyli się na pełne znaczenie antropocenu, przekraczając ów próg w drodze stopniowego, coraz bardziej niepokojącego procesu asymilacji dowodów lub po uświadomieniu, które przebija się nagle z wielką siłą w odpowiedzi na niepozorne zdarzenie, bądź informację.

Poza granicami środowiska naukowego nieliczni zaznajomieni z planetarną sytuacją czują, że zachodzi coś niewyobrażalnie wielkiego, że konfrontujemy się z perspektywą kompletnej ruiny lub jakąś formą wybawienia.

Największą tragedią jest dzisiaj brak poczucia tragedii. Obojętność, jaką gros populacji demonstruje wobec patologicznej kondycji systemu Ziemi, można przypisać porażce rozumu lub psychologicznym słabościom; niemniej wydaje się to niewystarczające, by wyjaśnić, dlaczego znajdujemy się na skraju otchłani.

Jak możemy rozumieć żałosną klęskę współczesnego myślenia, aby poradzić sobie z tym, co nas obecnie spotyka? Kilka lat po zrzuceniu drugiej bomby atomowej Kazuo Ishiguro napisał powieść o mieszkańcach Nagasaki, w której nie wspomina się o bombie, choć jej cień pada na każdego. Cień antropocenu również pada na nas wszystkich.

Mimo to księgarnie zaopatrywane są regularnie w tomy z różnymi wersjami przyszłości świata, kreślonymi przez naszych wiodących intelektualistów z lewa i prawa, w których o kryzysie ekologicznym praktycznie się nie wspomina. Autorzy piszą o ekspansji Chin, zderzeniu cywilizacji i maszynach, które przejęły kontrolę nad światem – wizje te są skomponowane i przedstawione tak, jakby klimatolodzy w ogóle nie istnieli. Są to prognozy przyszłości, z których usunięto dominujące fakty – futurolodzy uwięzieni w anachronicznej przeszłości. Tym jest wielkie milczenie.

Słyszałem o uroczystym obiedzie, w którym uczestniczył jeden z najwybitniejszych psychoanalityków w Europie. Autorytet dyskutował żarliwie na każdy temat, lecz kiedy podniesiono kwestię zmiany klimatu, zaniemówił. Nie miał nic do powiedzenia. Dla większości inteligencji przewidywania badaczy planetarnych jawią się tak absurdalnymi, że można je bezpiecznie zignorować.

Prawdopodobnie intelektualna kapitulacja stała się tak kompletną, ponieważ siły, które zgodnie z pokładaną w nie nadzieją miały uczynić świat bardziej cywilizowanym – wolności osobiste, demokracja, dobra materialne, potęga technologiczna – w rzeczywistości torują drogę samozniszczeniu. Siły, którym powierzyliśmy nasze ocalenie, pożrą nas.

Ten i ów rozładowuje napięcie poprzez odrzucenie dowodów, czyli oświecenia. Reakcja innych polega na deprecjonowaniu głosów nawołujących do uznania niebezpieczeństwa jako przejawów utraty wiary w ludzkość – jakby obawa o los Ziemi była po prostu romantyczną iluzją lub przesądnym uwstecznieniem.

A badacze Ziemi nie przestają nas prześladować – podążają za nami niczym lamentujące zjawy, podczas gdy my, żyjący w pośpiechu, odwracamy się od czasu do czasu z irytacją, aby pomachać krucyfiksem Postępu.

Clive Hamilton australijski pisarz i intelektualista. Od 2008 roku wykłada etykę publiczną na Uniwersytecie Charlesa Sturta w Canberze. Z wykształcenia jest ekonomistą i znawcą sztuki. Wybrane książki: „Fetysz wzrostu” (Growth Fetish, 2003), „Zamożność” (Affluenza, współautor: Richard Dennis, 2005), „Uciszając sprzeciw” (Silencing Dissent, pod redakcją Sarahy Maddison, 2007), „Requiem dla gatunku: Dlaczego opieramy się prawdzie o zmianie klimatu” (Requiem for a Species: Why we resist the truth about climate change, 2010) i „Nieprzejednana Ziemia: Los ludzi w antropocenie” (Defiant Earth: The fate of humans in the Anthropocene, 2017).

Tłumaczenie: exignorant

Opublikowano Kluczowe badania, Poza nadzieją

Prośba

Drogie Czytelniczki / Drodzy Czytelnicy,

Po raz pierwszy od 7 lat zwracam się do Was z prośbą o pieniężne wsparcie. Przyczyną jest pogorszenie stanu zdrowia. Przede mną długa pooperacyjna rehabilitacja. Nie czerpię korzyści z reklam pojawiających się na blogu. Używam bezpłatnej wersji platformy wordpress. Będę wdzięczny za przekazanie nawet symbolicznej kwoty. Osobom, które wpłacą min. 200 zł, chciałbym zaoferować opcjonalny prezent w postaci autorskiej grafiki/fotografii [wybrana z poniższej galerii pozycja trafi do ofiarodawcy jako wydruk na płótnie w formacie 50 cm x 70 cm].

Wszystkich zainteresowanych udzieleniem pomocy proszę o kontakt mailowy – ex_ignorant@op.pl. Dziękuję.

exignorant

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

Opublikowano Wspomóż exignoranta