Nagła zmiana klimatu: Gwałtowny spadek ilości lodu wpływającego zimą do Arktyki środkowej

Badanie zamieszczone 2 kwietnia 2019 r. w Scientific Reports wykazało, że tylko 20% lodu morskiego, który powstaje na rosyjskich morzach północnych, dociera do Arktyki środkowej i łączy z Prądem Transpolarnym; 80% ulega stopieniu, zanim zdoła opuścić swój „żłobek” (przed 2000 r. liczba ta wynosiła 50%). Według naukowców obserwowany trend popycha świat ku całkowitej utracie letniej pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego. Ponadto akwen zostaje pozbawiony ważnego środka transportu składników odżywczych, glonów i osadów, co powoduje zmiany w jego cyklach biogeochemicznych i procesach ekologicznych.

Płytkie szelfy rosyjskie są powszechnie uważane za „żłobek” arktycznego lodu morskiego: zimową porą morza Barentsa, Karskie, Łaptiewów i Wschodniosyberyjskie nieprzerwanie tworzą lód morski. Temperatura powietrza spada tam do –40°C, a silny wiatr przybrzeżny wyprowadza młody lód na otwarte wody, gdzie przechwytuje go Prąd Transpolarny (jeden z głównych prądów Oceanu Arktycznego). Za jego pośrednictwem przez dwa, trzy lata odbywa się transport kry przez Arktykę środkową do cieśniny Fram.

Morze Karskie

Eksperci z Instytutu Alfreda Wegenera w Centrum Badań Polarnych i Morskich im. H. Helmholtza (AWI) dokonali tych niepokojących odkryć monitorując i analizując ruchy pokrywy morskiej z pomocą danych satelitarnych z lat 1998–2017. Nasze badanie pokazuje ekstremalne zmiany w Arktyce: topnienie na Morzu Karskim, Morzu Łaptiewów i Morzu Wschodniosyberyjskim przebiega tak szybko i rozlegle, że obserwujemy trwałą redukcję ilości nowego lodu przenoszonego przez Prąd Transpolarny. Większość lodu, który dociera do cieśniny Fram, nie formuje się już na morzach przybrzeżnych, lecz pochodzi z Arktyki środkowej. Jesteśmy świadkami gwałtownego słabnięcia ważnego prądu – zbliża ono Ziemię do stanu, w którym wody Arktyki będą latem wolne od lodu morskiego, powiedział dr Thomas Krumpen, główny autor badania.

Powyższe konkluzje znalazły swoje potwierdzenie w wynikach pomiarów grubości lodu w cieśninie Fram, których regularnie dokonują fizycy z AWI. Lód opuszczający Arktykę przez cieśninę Fram jest średnio o 30% cieńszy niż 15 lat temu. Przyczyny: z jednej strony rosnące temperatury zimowe w Arktyce i zaczynający się znacznie wcześniej sezon topnienia; z drugiej – powstawianie lodu o wiele dalej na północ, w wyniku czego ma on nieporównanie mniej czasu na przeprawę przez Arktykę i wrośnięcie w grubszy pak lodowy, wyjaśnił Krumpen.

W marcu 2019 r. badacze Morza Beringa zaalarmowali, że panują tam warunki, które zgodnie z prognozami modeli klimatycznych miały nadejść dopiero w 2050 r. Cieśnina Beringa doświadcza raptownej transformacji. Minionej zimy odnotowano tam najmniejszy zasięg lodu morskiego (poprzedni rekord padł w 2018 r.). Pokrywa, która w normalnych warunkach utrzymywała się aż do maja, zniknęła w bieżącym sezonie na początku kwietnia. W swoim oświadczeniu Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna USA (NOAA) stwierdziła, że zdarzenie to jest oszałamiające, ponieważ powierzchnia arktycznego lodu morskiego powinna była w połowie marca osiągnąć swoje roczne maksimum.

Wpisy powiązane tematycznie.

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Oprac. i tłum. exignorant

Reklamy
Opublikowano Klimat

Zestawienie aktualizacji: kwiecień 2019 r.

Upadek Jemenu przedsmakiem tego, co nadchodzi:

Organizacja Save the Children poinformowała 1 maja 2019 r., że wojna w Jemenie spowodowała od 2015 r. wywołaną głodem lub chorobami śmierć 85 000 dzieci poniżej piątego roku życia. Szacunki opierają się na danych ONZ, która ostrzega, że ten sam los może spotkać aż 14 milionów Jemeńczyków. Na każde dziecko zabite przez bomby i kule przypadają dziesiątki innych, konających z głodu i pragnienia. Można temu zapobiec, powiedział Tamer Kirolos, dyrektor krajowego oddziału Save the Children w Jemenie. Dzieci te cierpią niewyobrażalnie, ponieważ funkcje życiowe ich organów spowalniają, by ostatecznie ustać, wyjaśnił Kirolos. Układ odpornościowy jest tak słaby, że nie radzi sobie z infekcjami. Niektóre maluchy są zbyt słabe, by płakać. Rodzice muszą się temu bezradnie przyglądać. Port Hodeida, przez który trafia do kraju około 80% importu żywności i innej pomocy humanitarnej, został zablokowany przez koalicję kierowaną przez Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone. Przedstawiciele Save the Children zostali zmuszeni przekierować dostawy do portu Aden, co znacznie spowalnia ich przekazywanie. W swoim raporcie organizacja donosi również o „dramatycznym wzroście” liczby nalotów na miasto. W ciągu ostatnich kilku tygodni doszło do setek ataków lotniczych w okolicach Hodeidy. Życie około 150 000 uwięzionych tam dzieci jest zagrożone. Save the Children wzywa do natychmiastowego zakończenia walk i ocalenia cywilów, zaapelował Kirolos.

Biały Dom mógłby zakończyć tę wojnę w każdej chwili. Nie robi tego, ponieważ od życia dzieci ważniejsza jest geostrategiczna kontrola przepływu ropy przez cieśninę Bab el-Mandab pomiędzy Afryką a Półwyspem Arabskim, eksploatacja potencjalnych złóż nafty i gazu ziemnego w samym Jemenie (mówi o nich odtajniony częściowo raport CIA z 1988 r.) oraz zagwarantowanie finansowo-gospodarczego podporządkowania kraju. Rzeź jest wspierana m.in. przez rządy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.

Rekordowe globalne wydatki na zbrojenia w 2017 r.:

W 2018 r. politycy przeznaczyli 1,8 biliona dolarów na swoje armie narodowe. Samotnym liderem pozostają Stany Zjednoczone. Ich sojusznicy z NATO również zwiększyli swoje budżety „obronne”, przekonując o „rosyjskim zagrożeniu”, mimo że Moskwa po raz kolejny zmniejszyła swoje wydatki wojskowe. Z raportu Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) opublikowanego 1 maja 2019 r. wynika, że w minionym roku przemysł wojenny odniósł spektakularny sukces: ogólna kwota środków wyasygnowanych na zakup maszyn do zabijania wzrosła o 2,6%. To najlepszy wynik od chwili rozpoczęcia monitoringu danych w 1988 r. Władze USA wydały 649 miliardów dolarów, czyli 36% całkowitej sumy światowej i równowartość wydatków ośmiu krajów tworzących czołówkę listy. Waszyngton podwyższył poziom nakładów na armię po raz pierwszy od 2010 r. dzięki nowym zarządzeniom administracji Donalda Trumpa. Za rekordowe wyniki odpowiada nasilająca się rywalizacja między USA i Chinami, a także napięta sytuacja w Azji, gdzie rząd Indii uznał za konieczne podnieść wsparcie dla armii o 3,1% – w Pakistanie zwiększono je o 11%. Natomiast Chiny do kwoty zeszłorocznej dołożyły 5%, co dało 250 miliardów dolarów. Tym samym Pekin spowolnił tempo pompowania militarnego budżetu najbardziej od 1994 r. Arabia Saudyjska utrzymała trzecie miejsce z sumą 67,6 miliardów dolarów – 6% niższą od ubiegłorocznej. Rosja spadła w klasyfikacji aż o dwa miejsca, zajmując szóste miejsce z wynikiem 61,4 miliarda dolarów – o 3,5% mniejszym niż w 2017 r. Choć zgodnie z zestawieniem SIPRI Kreml nie napędza nowego wyścigu zbrojeń, rządy krajów bałtyckich boją się jej agresji tak bardzo, że z państwowych kas przelewają na konta producentów broni coraz więcej dolarów – prym w tej grupie wiedzie Polska, której wydatki wojskowe podskoczyły w 2018 r. o 8,9%.

Cywilizacja i nierówność społeczna:

Historyk matematyczny ostrzega, że upadek cywilizacji globalnej może nadejść przed 2027 r. Peter Turchin, profesor ekologii i matematyki na Uniwersytecie Connecticut, wykorzystał interdyscyplinarny przedmiot kliodynamiki, który traktuje historię Ziemi jako naukę. Bazując na swoim najnowszym modelu, analityk prognozuje, że niestabilność społeczna i przemoc polityczna osiągną swój szczyt w przyszłym dziesięcioleciu. Zdaniem Turchina źródłem chaosu będzie „nadprodukcja elit”. Uprzywilejowana mniejszość będzie coraz bardziej dystansować się od ubogiej większości. Teoria, która ujawnia trendy, zdołała już przewidzieć postępujące od pewnego czasu globalne rozchwianie społeczne i polityczne.

Niepokojący trend wstrząsa posadami najbogatszych gospodarek świata: życie klasy średniej staje się coraz droższe i coraz bardziej niepewne. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) jej udział w całkowitych dochodach spada, a podstawowe koszty związane z mieszkalnictwem, edukacją i zdrowiem rosną gwałtownie. Nadmierne zadłużenie jest teraz wyższe niż kiedykolwiek, podobnie jak ryzyko upadku z drabiny społecznej. Zachowanie etatu utrudnia automatyzacja i zmieniający się charakter pracy. Klasa średnia dla wielu pozostaje w sferze marzeń, stwierdziła 13 kwietnia 2019 r. OECD. Zarówno ten fundament naszych demokracji, jak i wzrost gospodarczy nie są już tak stabilne jak dawniej. Nierówność społeczna i bolączki klasy średniej zagrażają równowadze gospodarczej i politycznej.

Globalna bańka zadłużenia pęka:

Według raportu banku centralnego USA z 26 marca 2019 r. rosnące temperatury i gwałtowne burze mogą niebawem wywołać globalny upadek finansowy. Glenn Rudebusch, wiceprezes ds. badań w Rezerwie Federalnej, ostrzegł, iż zmiana klimatu zagraża stabilności całego systemu finansowego, ponieważ wzbierająca intensywność burz, susz, pożarów i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych utrudnia przedsiębiorstwom spłatę pożyczek. Rudebusch zwraca uwagę, że skutki zniszczonych upraw i zalanych miast zaczynają poważnie osłabiać światową gospodarkę. Ekonomiści postrzegają te straty jako rezultat fundamentalnej klęski rynku: ceny paliw węglowych nie uwzględniają kosztów zmiany klimatu, pisze autor. Firmy i gospodarstwa domowe, które emitują gazy cieplarniane, chociażby podczas jazdy samochodem lub generowania energii elektrycznej, nie pokrywają strat i szkód spowodowanych zanieczyszczeniem. Niestety, wysoki podatek od emisji dwutlenku węgla już nie wystarczy, by naprawić tę międzypokoleniową i międzynarodową klęskę rynku.

Badania: Katastrofalny wpływ cywilizacji przemysłowej na Amazonię:

Eksperci ostrzegli 27 marca 2019 r. na łamach Nature, że wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami przyspieszy zniszczenie lasów deszczowych Amazonii, ponieważ Pekin szuka sposobów na uzupełnienie niedoboru uprawianej w USA soi. Na przestrzeni ośmiu miesięcy oba kraje narzuciły cła o łącznej wartości ponad 360 miliardów dolarów. Chiński import produktów sojowych z USA spadł pod koniec 2018 r. praktycznie do zera. Tymczasem najludniejszy kraj świata spożywa coraz więcej mięsa i wykorzystuje soję jako paszę dla zwierząt – między innymi dlatego Chińczycy sprowadzają jej teraz dwadzieścia razy więcej niż w 2000 r. Na rynku powstała zaopatrzeniowa luka, którą wypełni Brazylia. Posługując się danymi ONZ i trendami konsumpcyjnymi, badacze oszacowali, że obszar przeznaczony na brazylijską produkcję soi może powiększyć się nawet o 39% (13 milionów hektarów). Byłby to fragment lasu o powierzchni Grecji. Przykłady z historii, jak i niepokojące sygnały, które wysyła prezydent Jaira Bolsonaro, sugerują, iż chiński deficyt zostanie zrekompensowany zaoraniem dodatkowych połaci Amazonii.

Nowa era niedoborów żywności – echo upadłych cywilizacji:

Seria badań wykazała, że zalesienie 100% użytków rolnych świata zmniejszyłoby w tym stuleciu średnią temperaturę globu jedynie o 0,45°C („zagospodarowanie” połowy tego obszaru spowodowałoby spadek jej wartości o 0,25°C). Konkluzja wspólna wszystkim pracom badawczym: sadzenie nowych drzew, bez względu na skalę przedsięwzięcia, nie zrównoważy trwających emisji dwutlenku węgla.

A jak przebiega realizacja znacznie mniej ambitnych planów?

Naukowcy z Kolegium Uniwersyteckiego w Londynie i Uniwersytetu w Edynburgu ustalili, że międzynarodowe plany regeneracji lasów nie są realizowane zgodnie z ustaleniami. Analiza, której wyniki zamieszczono 2 kwietnia 2019 r. w Nature, pokazała, że prawie połowę (45%) rozległych obszarów, które miały zostać objęte ochroną, przeznaczono na komercyjną uprawę drzew, co znacznie zmniejszy pobór atmosferycznego węgla. Simon Lewis, główny autor badania i ekspert do spraw zmian globalnych, powiedział: Mamy do czynienia ze skandalem. Dla większości ludzi pojęcie ‚regenerowania lasów’ oznacza ochronę lasów naturalnych, natomiast decydenci rozumieją je jako sadzenie monokultur. Takie podejście nie przynosi korzyści klimatycznych, ponieważ plantacje sekwestrują nieporównanie mniej węgla niż lasy naturalne. Opinia publiczna jest wprowadzana w błąd.

Nagła zmiana klimatu: Agonia Wielkiej Rafy Koralowej:

Analiza opublikowana 3 kwietnia 2019 r. w Nature potwierdziła agonalny stan Wielkiej Rafy Koralowej. Po bezprecedensowym blaknięciu w 2016 i 2017 r. liczba jej nowych koralowców spadła o 89%. Martwe koralowce nie wydają potomstwa, powiedział prof. Terry Hughes z Uniwersytetu Jamesa Cooka w Queensland, główny autor badania. Naukowcy oszacowali liczbę zarówno dorosłych organizmów, które przetrwały, jak i młodych, które się narodziły. Na całej długości Wielkiej Rafy Koralowej odnotowano 90% spadek w stosunku do historycznych poziomów z lat 90. XX wieku, poinformował prof. Andrew Baird. Wymieranie spowodował wzrost temperatury morza będący następstwem przyspieszającego globalnego ocieplenia. Prof. Baird przyznał, że „zadziwiająca” redukcja populacji zaskoczyła jego kolegów (sic!). Mamy do czynienia z bodaj pierwszym przypadkiem zaburzenia wzrostu rafy na masową skalę, dodał. Dzieci koralowców mogą podróżować na duże odległości. Gdy ucierpi jedna rafa, młode osobniki dostarcza zazwyczaj rafa sąsiednia, gdzie powinno być więcej dorosłych. Śmiertelność jest tak duża, że nie pozostało już nic, co pozwoliłoby wskrzesić rafy. Dotarliśmy do punktu, w którym stosowanie lokalnych środków zaradczych jest praktycznie bezcelowe, stwierdził uczony. Według ONZ Wielka Rafa Koralowa była „najbardziej bioróżnorodnym” miejscem dziedzictwa światowego.

Nowa era niedoborów żywności – echo upadłych cywilizacji:

Według badania opublikowanego 1 maja 2019 r. w Nature globalne ocieplenie potęguje susze od początku XX w. – właśnie wtedy gleby zaczęły wysychać równocześnie w różnych częściach Ameryki Północnej i Środkowej, Eurazji, Australii i basenu Morza Śródziemnego. Naukowcy wykazali, że cywilizacyjne emisje gazów zmieniają hydroklimat na sposób niszczący rolnictwo i zdrowie. Redukcja wilgotności gruntów w wymienionych regionach świata była najpewniej spowodowana wzrostem globalnych temperatur. Autorzy przestudiowali zapisane w słojach drzew wzory susz, które występowały wieleset lat temu, zanim cywilizacja przemysłowa zaczęła wpływać na system klimatyczny poprzez emisję gazów cieplarnianych, masową wycinkę lasów i rolnictwo na dużą skalę. Wyniki porównano z danymi z XX w. Niestety, sygnał globalnego ocieplenia staje się coraz mocniejszy od około 2000 r., co ma „bardzo poważne konsekwencje” dla ludzi i ekosystemów. Kompleksowa analiza potwierdziła wcześniejsze ustalenia, które pokazały, iż wskutek zmiany klimatu obszary suche będą coraz rzadziej nawiedzane przez deszcze, zaś obszary wilgotne będą doświadczać coraz intensywniejszych opadów (zachodnie Chiny, znaczna część Azji Środkowej, subkontynent indyjski, Indonezja i centralna Kanada). Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change – IPCC) w swoich ostatnich ocenach popełnił błąd obdarzając „niskim zaufaniem” sugerowaną zależność między odchyleniami we wzorach suszy i globalnym ociepleniem.

Dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu uruchomione przez silnik cieplny cywilizacji przemysłowej:

77. Oceany świata pochłaniają około jedną czwartą dwutlenku węgla uwalnianego rokrocznie do atmosfery przez cywilizację przemysłową. Za proces ten w znacznym stopniu odpowiada fotosyntetyczny plankton, ponieważ asymiluje węgiel. Kiedy plankton obumiera i tonie, zabiera węgiel ze sobą. Część tego „organicznego deszczu” dostaje się do głębokiego oceanu, gdzie przez stulecia jest izolowana od atmosfery. Jednak liczne szczątki nie docierają tak daleko, gdyż po drodze służą za pokarm bakteriom tlenowym. Podczas oddychania organizmy te pobierają tlen i wydalają dwutlenek węgla. Większość zregenerowanego CO2 powraca i ponownie staje się składnikiem powietrza. Według badania zamieszczonego 29 kwietnia 2019 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences regeneracja dwutlenku węgla może przyspieszyć w wielu regionach świata wskutek ocieplenia oceanicznych wód. Zmniejszy to zdolność głębokich oceanów do zatrzymywania węgla. Analiza pokazała, że w wielu przypadkach bakterie konsumują na płytszych głębokościach więcej planktonu, niż szacowano, a sprzyjające temu warunki rozprzestrzeniają się wraz ze wzrostem temperatur wody. Do tej pory wielu naukowców sądziło, iż większość materii organicznej wytwarzanej blisko powierzchni tonie, w związku z czym gros regeneracji CO2 odbywa się w głębokim oceanie. Tymczasem pomiary dokonane przez autorów badania ujawniły, że tylko około 15% materiału dociera tak głęboko, zaś reszta jest przekształcana z powrotem w dwutlenek węgla.

Autorzy badania opublikowanego 3 kwietnia 2019 r. w Science Advances zdołali odtworzyć cechy naturalnej zmienności klimatu z ostatnich 3 milionów lat za pomocą efektywnego modelu systemu Ziemi o pośredniej złożoności. Uzyskany wynik pokazał, że system Ziemi wykazuje silną wrażliwość na niewielkie zmiany w koncentracjach atmosferycznego dwutlenku węgla (CO2).

Nagła zmiana klimatu: Nowe źródła ogromnych emisji metanu w Arktyce wschodniej:

Topniejąca wieczna zmarzlina Arktyki uwalnia 12 razy więcej podtlenku azotu (N2O), niż sądzono. Taką wiadomość przekazali uczeni w swoim badaniu zamieszczonym 3 kwietnia 2019 r. w czasopiśmie Atmospheric Chemistry and Physics. Według Agencji Ochrony Środowiska USA (Environmental Protection Agency – EPA) podtlenek azotu pozostaje w atmosferze przez 114 lat i rozgrzewa ją 300 razy mocniej niż dwutlenek węgla. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda dokonali w 2013 r. pomiarów poziomu gazów cieplarnianych nad liczącym 310 kilometrów kwadratowych obszarem wiecznej marzłoci na północnej Alasce. Dane zarejestrowane podczas lotu badawczego pokazały, że miesięczne emisje podtlenku azotu były równe szacowanym wcześniej regionalnym emisjom rocznym. Wyniki pokryły się z ustaleniami niedawnych badań, w których wykorzystano próbki rdzeni torfowych. Globalne koncentracje podtlenku azotu rosną także wskutek ekspansji przemysłu i rolnictwa. W raporcie EPA z 2010 r. błędnie stwierdzono, iż arktyczne emisje N2O są „znikome”. Autorzy analizy ostrzegają, że przedstawili zaledwie wycinek tego, co dzieje się na dalekiej północy – zmarzlina pokrywa 14,5 miliona kilometrów kwadratowych Arktyki. Tymczasem w Alasce jest coraz cieplej – w pierwszym kwartale 2019 r. padły tam kolejne rekordy temperatur dodatnich.

Badanie: Cywilizacja przemysłowa jest silnikiem cieplnym:

W 2018 r. świat spalił i uwolnił więcej węgla niż kiedykolwiek. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency – IEA), która analizuje trendy w 30 krajach członkowskich, opublikowała 25 marca 2019 r. kolejny ponury raport. W 2018 r. popyt na energię wzrósł na całym świecie o 2,3% – najszybciej od dekady. Paliwa kopalne zaspokoiły ten wzmożony apetyt na prąd prawie w 70%. W szczególności zasłużyła się flota stosunkowo młodych elektrowni węglowych zlokalizowanych w Azji. Ich udział przesądził o ustanowieniu rekordu emisji gazów cieplarnianych ze spalania węgla: po raz pierwszy w dziejach cywilizacji przemysłowej przekroczyły 10 miliardów ton CO2. Zakłady te mają średnio 12 lat, a planowany okres ich użytkowania to około 40 lat, stwierdziła agencja. W rezultacie w 2018 r. do atmosfery trafiły ponad 33 miliardy ton gazów cieplarnianych. Wynik bez precedensu. Ekspansja kopalin jest nadal większa od przyrostu wszystkich źródeł energii odnawialnej razem wziętych. Konsekwencje klimatyczne są katastrofalne. Nie używam takich słów zbyt często. Zmierzamy w stronę katastrofy i najwyraźniej nikt nie jest w stanie tego spowolnić, powiedział Rob Jackson, badacz systemu Ziemi i wykładowca na Uniwersytecie Stanforda.

Ocieplenie ziemskiej atmosfery przyspiesza:

3 maja 2019 r. w obserwatorium Mauna Loa na Hawajach odczytano rekordowy poziom koncentracji CO2: 415,09 ppm. Na przełomie kwietnia i maja kilka dziennych zapisów temperatur znacznie przekroczyło pułap 414 ppm. Jeden z nich zbliżył się do 416 ppm. Wyniki te korespondują ze średnią temperaturą Ziemi, która była wyższa od wartości z 1750 r. o 10°C. Gwałtowny wzrost średniej globalnej temperatury o 5°C/6°C w stosunku do epoki przedprzemysłowej wystarczy, by pozbawić planetę większości życia.

Jak bardzo może przyspieszyć szóste wymieranie planetarne?:

Zachowawcze, poddane recenzji naukowej publikacje zaczynają powoli uznawać dramatyczne realia trwającej nagłej zmiany klimatu. Autorzy badania zamieszczonego 10 grudnia 2018 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences cofnęli się do głębokiej geologicznej przeszłości planety, by porównać aktualny stan klimatu z sześcioma okresami geologicznymi i historycznymi z ostatnich 50 milionów lat. Uzyskany rezultat, który nawet nie uwzględnia wyników najnowszych analiz, obserwacji i pomiarów, sugeruje, iż warunki klimatyczne pliocenu będą dominować na Ziemi już w 2030 r. Średnia temperatura planety była wtedy wyższa od obecnej o 2–3°C.

Rosnące temperatury Arktyki uwalniają do atmosfery węgiel zmagazynowany pod wieczną zmarzliną. Proces już się rozpoczął, powiedział 22 kwietnia 2019 r. Thomas Crowther, pracownik Wydziału Nauk o Systemach Środowiskowych Politechniki Federalnej w Zurichu (ETH). Dodatnie sprzężenia zwrotne są w toku. Crowther szacuje, iż same emisje dwutlenku węgla i metanu z rozmrażających się gruntów przyspieszają zmianę klimatu o około 12–15%. Raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) są zbyt optymistyczne, bo nie uwzględniają aktywnych sprzężeń, dodał uczony.

2018 najgorętszym rokiem w historii. Oceany ocieplają się szybciej, niż sądzono.:

Europejski System Analizy Strategii i Polityki (European Strategy and Policy Analysis System) – organ określający ramy współpracy i konsultacji administracyjnych między Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim, Radą Unii Europejskiej i Europejską Służbą Działań Zewnętrznych w zakresie definiowania średnio- i długoterminowych trendów – opublikował w marcu 2019 r. analizę, która konkluduje: Jeśli średnia temperatura planety przekroczy 1,5°C staniemy w obliczu jeszcze większej liczby susz i powodzi, ekstremalnych upałów i ubóstwa (…), a w najgorszym wypadku nawet całkowitego wymarcia ludzkości. Synteza bardzo konserwatywnej w swoich prognozach instytucji potwierdza, że kolejny punkt krytyczny został przekroczony w 2016 r.

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Oprac. i tłum.: exignorant

Opublikowano Aktualizacje

Ofiary ataku gospodarczego

Badanie przeprowadzone przez amerykańskie Centrum Badań nad Gospodarką i Strategią Polityczną (Center for Economic and Policy Research CEPR) i opublikowane 19 kwietnia 2019 r. ustaliło, że sankcje gospodarcze nałożone na Wenezuelę przez rząd Stanów Zjednoczonych są zbiorową karą wymierzoną społeczeństwu: od 2017 r. spowodowały ponad 40 000 zgonów.

Sankcje pozbawiają Wenezuelczyków leków ratujących życie, sprzętu medycznego, żywności i innych niezbędnych produktów z importu, powiedział Mark Weisbrot, dyrektor CEPR. Są one niezgodne z prawem międzynarodowym i traktatami podpisanymi przez USA. Kongres powinien natychmiast zareagować i zatrzymać je. CEPR informuje, iż nową serię sankcji finansowych i handlowych Biały Dom skoordynował w styczniu 2019 r. z uznaniem za legalny tymczasowego rządu, na którego czele stoi samozwańczy prezydent Juan Guaidó. Winę za kryzys gospodarczy Wenezueli rutynowo przypisuje się przywódcom kraju. Tymczasem celem sankcji Waszyngtonu jest zniszczenie gospodarki i obalenie rządu, wyjaśnił prof. Jeffrey Sachs z Uniwersytetu Columbia, współautor raportu, światowej sławy ekonomista i były dyrektor Harwardzkiego Instytutu Rozwoju Międzynarodowego (Harvard Institute for International Development). Ta bezowocna, okrutna i nielegalna strategia wyrządza poważną krzywdę narodowi wenezuelskiemu, konkluduje raport.

Zawieszając transakcje międzynarodowe z rządem w Carakas, Stany Zjednoczone „skutecznie” zaburzyły produkcję ropy, co widać wyraźnie na wykresach ukazujących korelację między spadkami jej poziomu a datami wprowadzenia restrykcji. Utrata dochodów ze sprzedaży nafty uniemożliwiła władzom nie tylko poprawę bilansu płatniczego kraju, lecz także zakupu artykułów żywnościowych i farmaceutyków na rynkach międzynarodowych. Od stycznia 2019 r. produkcja ropy spadła o 431 000 baryłek dziennie, czyli o 36,4%. Doszło w związku z tym do znacznego spotęgowania kryzysu humanitarnego. Jeśli akcja represyjna nie zostanie przerwana i tegoroczna produkcja spadnie o przewidywane 67%, wówczas umrze dużo więcej osób, ostrzegają analitycy. Raport CEPR ujawnia również, że gwałtowne kurczenie się gospodarki Wenezueli nie jest „zjawiskiem naturalnym”, tylko konsekwencją obecnej polityki zagranicznej Białego Domu.

Sankcje zmniejszyły spożycie kalorii przez społeczeństwo, zwiększyły zachorowalność i śmiertelność (u dorosłych i niemowląt), przesiedliły też miliony Wenezuelczyków, którzy opuścili kraj w wyniku pogłębiającej się depresji gospodarczej i hiperinflacji. Zaostrzając kryzys gospodarczy, sankcje praktycznie uniemożliwiły ustabilizowanie gospodarki, co przyczyniło się do dalszego wzrostu liczby zgonów. Wszystkie te konsekwencje nieproporcjonalnie uderzyły w najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych Wenezuelczyków, stwierdzili Weisbrot i Sachs. Dziesiątki tysięcy zabitych zidentyfikowano wśród 80 000 nosicieli wirusa HIV (2017 r. nie mogli kontynuować leczenia antyretrowirusowego), 16 000 pacjentów dializowanych, 16 000 chorych na nowotwory i 4 milionów cukrzyków i nadciśnieniowców (wielu z nich nie uzyskało dostępu do insuliny i leków na przypadłości związane z układem krążenia).

Wpis powiązany tematycznie: Kryzys wenezuelski

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Opublikowano Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm

Nagła zmiana klimatu: „Szalone tempo” topnienia wiecznej zmarzliny w Arktyce kanadyjskiej

Na niektórych obszarach Arktyki kanadyjskiej wieczna zmarzlina topnieje tak szybko, że giną w niej instrumenty pomiarowe. Podłoże rozmraża się i dosłownie je połyka, powiedziała dr Merritt Turetsky, biolożka z Uniwersytetu w Guelph. Wkopany sprzęt służący do rejestrowania temperatury i filmowania znikał pod wodą. Często działo się to błyskawicznie i nie mogliśmy go uratować. Straciliśmy dziesiątki stanowisk badawczych. Zbieraliśmy dane o lesie, który w okamgnieniu zamieniał się w jezioro. Uczona ostrzega, że ten gwałtowny proces może dramatycznie zwiększyć ilość gazów cieplarnianych uwalnianych ze szczątków starożytnych roślin i zwierząt zamrożonych w podglebiu tundry.

Badanie terenowe przeprowadzone przez zespół Turetsky, którego wyniki opublikowano 31 kwietnia 2019 r. w Nature, miało określić tempo rozpadu marzłoci w Arktyce. Na dalekiej północy od lat topnieją rozległe połacie skutej lodem ziemi, czego przyczyną jest galopujący wzrost temperatur w Arktyce. Rezultatem rozkładu organicznego węgla są emisje gazów cieplarnianych. Modele systemu klimatycznego błędnie zakładają, iż erozja wiecznej zmarzliny będzie powolna i stopniowa. Naukowcy odkryli coś zgoła innego. Zamiast spodziewanego rozmrażania w tempie kilku centymetrów rocznie, zastali kilkumetrową destabilizację, która następowała w ciągu kilku dni. Krajobrazy zapadają się, powstają leje krasowe i osuwiska. W ten sposób głęboka marzłoć traci swoją izolację. Na tej głębokości wieczna zmarzlina nawet za 100 lat prawdopodobnie miałaby warstwę ochronną gleby. Tymczasem jesteśmy świadkami naprawdę szalonego, nagłego jej upłynnienia, wyjaśniła uczona. Obserwowanie nagłej dezintegracji wiecznej marzłoci, której nie można już zapobiec, jest dramatycznym przeżyciem.

Tundra w Arktyce kanadyjskiej

Pożary lasów borealnych, które z każdym rokiem stają się większe i intensywniejsze, również przyspieszają topnienie. Według obliczeń prawie jedna piąta podziemnego zlodowacenia w Arktyce jest teraz podatna na gwałtowne ocieplenie (jego pokłady znajdują się chociażby na nizinach kanadyjskich, na południe od Zatoki Hudsona). Niestety, analiza gleby wykazała, iż te szybko rozmrażające regiony magazynują najwięcej węgla – blisko 80% z nich zawiera co najmniej 70 kilogramów węgla na metr sześcienny. Oznacza to, że wieczna zmarzlina uwolni 50% więcej gazów cieplarnianych, niż wskazywały na to wcześniejsze prognozy. Ponadto dużą część tych emisji będzie stanowił metan (CH4), który na przestrzeni dekady przechwytuje 100 razy więcej ciepła od dwutlenku węgla (CO2). Nawet nasze szacunki pokazują wartości minimalne i są bardzo zachowawcze, przyznała Turetsky.

Wpisy powiązane tematycznie.

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Opublikowano Klimat

Początki „niewolnictwa najemnego”

Fragmenty rozmów z prof. Noamem Chomsky’mm.in. wybitnym lingwistą, myślicielem, krytykiem społecznym, działaczem antywojennym i dziennikarzem.

Panowie ludzkości” zaszczepiają postawy socjopatyczne w umysłach ludzi przy wykorzystaniu represji, zasobów systemu edukacyjnego, potężnego przemysłu reklamowego i innych instytucji propagandowych. Ten skoordynowany wysiłek sięga początków industrializacji.

W Stanach Zjednoczonych rewolucja przemysłowa nabrała tempa w połowie XIX w. Był to okres, kiedy niezależnych rolników wrzucano w tryby systemu przemysłowego. Kobiety i mężczyźni uważali to za atak na godność osobistą, na prawa wolnych istot ludzkich. Zmuszani do pracy najemnej, nazywali ją niewolnictwem za pensję, ponieważ z ich perspektywy nie różniła się od zniewolenia tradycyjnego, które czyniło człowieka własnością – ruchomym majątkiem. Pamiętam, że w latach 30. XX w. pogląd ten podzielała moja rodzina. Bezrobotni krewni z klasy pracującej potępiali „nowego ducha epoki”: Zdobywaj bogactwo, myśl tylko o sobie. Panowie starali się narzucić tę nikczemną maksymę, ponieważ wiedzieli doskonale, że poddanym przypadnie w udziale zaledwie promil dostępnego bogactwa.

Nowy porządek kapitalistyczny wprowadził zasadniczą zmianę – cenę zastąpiła płaca. Gdy wytwórca sprzedawał swój produkt za określoną cenę, pozostawał osobą. Sprzedając swoją pracę, sprzedawał siebie – tracił godność osoby i stawał się niewolnikiem za pensję. Różnica między pracą za wynagrodzenie a niewolnictwem sprowadza się do tego, że ta pierwsza jest rzekomo tymczasowa. Zastanawiano się, dlaczego niektórzy ludzie mają wydawać rozkazy, a inni je wypełniać. Zasadniczo jest to relacja pan-sługa. Tymczasowość jej nie zmienia. To zrozumienie było powszechne – slogan Partii Republikańskiej, której wiodącą postacią był ówcześnie Abraham Lincoln, nawoływał do sprzeciwu wobec niewolnictwa za pensję.

Chłopi stworzyli najbardziej radykalny ruch demokratyczny w dziejach Ameryki. Jego kolebką był Teksas. Stamtąd rozprzestrzenił się na Środkowy Zachód kraju. Zrodziła go chęć uwolnienia się z uścisku bankierów i kupców z Północnego Wschodu, którzy kontrolowali rynki i zmuszali do sprzedawania towarów na kredyt. Brzmi znajomo, prawda? Rolnicy wybrali samodzielność i autonomię – założyli własne banki i spółdzielnie. Z czasem zaczęli łączyć się z ruchem robotniczym „Rycerzy pracy”, który uświadamiał, że w wolnym i demokratycznym społeczeństwie pracownicy manufaktur powinni być ich właścicielami. W 1890 r. ludzie oddani idei solidarności i wzajemnej pomocy samodzielnie zarządzali miastami w zachodniej Pensylwanii. Znanym tego przykładem było Homestead. Kres tym udanym, oddolnym inicjatywom i eksperymentom położyły gwałtownie elity władzy.

Manufaktura włókiennicza (1834 r.)

Kiedy spoglądamy wstecz na ruch robotniczy z końca XIX w., okazuje się, że dysponował szerokim wachlarzem mediów. Wszędzie kolportowano gazety redagowane przez robotników. Wiele tytułów wydawały kobiety – „fabryczne dziewczyny” z zakładów włókienniczych. Równie wolnej prasy nie było w całej historii USA. Lektura ówczesnych periodyków jest fascynująca. Atak na pracę najemną nie ustawał na ich łamach. W artykułach wyrażano oburzenie faktem, iż system przemysłowy odbiera ludziom nawet ich bogate życie kulturalne. Rzeczywiście było ono bogate. Badania nad brytyjską i amerykańską klasą robotniczą potwierdzają, że przynależały one do kultury wysokiej.

Wykwalifikowani pracownicy nowojorscy ostrzegali bardzo wnikliwie 170 lat temu, że może nadejść dzień, w którym niewolnicy najemni zapomną o człowieczeństwie i ulegną chwale systemu narzuconego im wbrew osobistemu poczuciu niezależności i szacunku do samego siebie. Mieli jedynie nadzieję, że chwila ta nadejdzie nieprędko. W naszej obecnej gospodarce – zdominowanej przez korporacje, czyli prywatne, antydemokratyczne tyranie, na które nie ma wpływu ani pracownik, ani wyborca – oznaki prognozowanych realiów są wszechobecne. Jednak pragnienie odzyskania niezależności, godności osobistej i kontroli nad własną pracą i życiem nie jest skrywane głęboko. W każdej chwili mogą je ożywić okoliczności i żarliwy aktywizm.

Profesor cytuje klasyczne studium pracownika przemysłowego autorstwa Normana Ware’a, które opublikowano 90 lat temu.

Oprac. i tłum. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Opublikowano Poza nadzieją

Nagła zmiana klimatu: Rozpad lądolodu Grenlandii przyspiesza

Badanie opublikowane 22 kwietnia 2019 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences odkryło, że globalne ocieplenie roztopiło w ostatnich dekadach biliony ton lodu Grenlandii – dużo więcej, niż się spodziewano. Szczególnie poważny ubytek stwierdzono w niestabilnej północnej połowie wyspy. Analiza przedstawia transformację pokrywy lodowej Grenlandii jako jedną z najbardziej dramatycznych zmian geologicznych naszych czasów.

Naukowcy mierzą masę pokryw lodowych w „gigatonach” – jednostce równej 1 miliardowi ton lub odpowiadającej takiej samej ilości wody, jaką w ciągu roku zużywają mieszkańcy Nowego Jorku. Od 1972 r. Grenlandia straciła 4 976 gigaton lodu. Najbardziej niepokoi fakt, iż około 50% tej masy – 2 200 gigaton – stajało w latach 2010–2018. Pokrywa lodowa nie odnotowała przyrostu od 1998 r. Innymi słowy, topnienie nie ma stałego tempa – rozpad lądolodu wyraźnie przyspiesza.

Grenlandię można postrzegać jako lodowe morze otoczone przez lodowe rzeki (tj. lodowce), które coraz prędzej przenoszą lód do oceanu. Tempo, w jakim kurczy się dzisiaj trzon wyspy, jest niemal dwa razy większe niż dwie dekady temu. To alarmujący rezultat, ponieważ oznacza, że lodowce zmniejszają Grenlandię od spodu – zjawisko przebiega szybciej od topnienia powierzchniowego. Według dr. Erica Rignota z NASA, głównego autora badania, lodowce te są mniej stabilne i bardziej podatne na gwałtowną dezintegrację: Ewentualny szybki wzrost poziomu morza będzie w przyszłości związany z lodowcami, a nie z tym, co dzieje się na powierzchni.

Lodowiec grenlandzki

Zespół naukowców oszacował historyczną masę lodu wykorzystując obrazy z satelitów Landsat Służby Geologicznej USA (okrążają planetę od 1972 r. i co 16 dni fotografują każdy skrawek globu) i wyniki nowoczesnych obserwacji pokrywy lodowej prowadzonych m.in. w ramach projektu Oceans Melting Greenland (OMG – rozpoczęta w 2016 r., 5-letnia misja NASA śledzi, jak ocieplające się oceany niszczą nadbrzeżne lodowce Grenlandii).

Rignot jest przekonany, że dzięki jego eksploracjom glacjolodzy zrewidują swoje poglądy na temat prędkości, z jaką nastąpi rozpad Grenlandii. Bieg wydarzeń jest dość przerażający, przyznał uczony. Zanikanie pokrywy lodowej wyspy grozi podniesieniem globalnego poziomu morza o 7,6 metra. Proces trwa, a potop nadchodzi.

Praca badawcza opisana 5 lutego 2019 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences zidentyfikowała przeobrażenia w masie lodowej Grenlandii w latach 2003–2013. Kombinacja danych z misji satelitarnej GRACE i stacji GPS rozrzuconych po wybrzeżu wyspy pokazała, że w 2012 r. topnienie przebiegało cztery razy szybciej niż w 2003 r. Znaczna redukcja lodu dotknęła region południowo-zachodni, który w większości pozbawiony jest potężnych lodowców.

Autorzy badania zamieszczonego 5 grudnia 2018 r. w Nature ustalili, iż to, co dzieje się obecnie z lądolodem grenlandzkim nie ma precedensu od tysięcy lat. Z historycznego punktu widzenia dzisiejsze topnienie wyszło poza skalę. Nasza analiza dostarcza na to niezbite dowody, wyjaśniła Sarah Das, glacjolog z Instytutu Oceanicznego Woods Hole.

W wywiadzie z 22 kwietnia 2019 r. prof. Harold Wanless – dyrektor wydziału nauk geologicznych Uniwersytetu w Miami i czołowy specjalista ds. wzrostu poziomu morza, który od kilkudziesięciu lat bada tempo, w jakim na przestrzeni tysiącleci podnosiły się i opadały oceany – powiedział: Moja praca nad starożytnym klimatem ujawniła zjawisko gwałtownych skoków, podczas których poziom morza wzrasta o 10 metrów w ciągu stulecia. Mówimy o dramatycznym, ekspresowym rozpadzie lodu. Obserwujemy początkową fazę ocieplenia wód Arktyki, które z pewnością doprowadzi do takiego skoku. Dodatnie sprzężenia zwrotne przyspieszają topnienie. Wiele z nich łączy się i tym samym wzmacnia wzajemnie. Ciepła woda dostająca się pod fiordy ujściowe Grenlandii i Antarktydy ostatecznie powoduje oderwanie lodu od podłoża. W efekcie może dojść do automatycznej dezintegracji lodu przypominającej upadek ułożonego na stole stosu książek.

Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change – IPCC) w swoich najnowszych prognozach wzrostu poziomu morza nie uwzględnił powyższych trendów.

Wpisy powiązane tematycznie.

Tłum. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Opublikowano Klimat

Męczeństwo Juliana Assange’a

 Artykuł Chrisa Hedgesadziennikarza, pisarza, korespondenta wojennego, eksperta z zakresu polityki i społeczeństw obu Ameryk i Bliskiego Wschodu.

Aresztowanie Juliana Assange’a usuwa wszelkie pozory praworządności i wolności prasy. Nielegalność postępowania rządów Ekwadoru, Wielkiej Brytanii i USA jest złowieszcza. To zapowiedź świata, w którym wewnętrzne mechanizmy działania, nadużycia, korupcja, kłamstwa i zbrodnie – zwłaszcza zbrodnie wojenne – popełniane przez państwa korporacyjne i globalną elitę rządzącą, zostaną ukryte przed opinią publiczną. To zapowiedź świata, w którym osoby mające dość odwagi i uczciwości, by wyjawić przestępstwa władzy, będą ścigane, torturowane i skazywane w zainscenizowanych procesach na dożywotni pobyt w karcerze. To zapowiedź orwellowskiej dystopii, w której pozbawiony faktów przekaz informacyjny będzie przekładańcem propagandy, ciekawostek i rozrywki. Obawiam się, że zniewolenie Assange’a jest oficjalnym początkiem korporacyjnego totalitaryzmu, który określi resztę naszego życia.

Jakim prawem prezydent Lenin Moreno kapryśnie pozbawił Juliana Assange’a statusu azylanta i uchodźcy politycznego? Jakim prawem upoważnił brytyjską policję, by wkroczyła na teren ambasady Ekwadoru – na dyplomatycznie usankcjonowane, suwerenne terytorium – i zaaresztowała obywatela jego kraju? Jakim prawem premier Theresa May nakazała brytyjskiej policji uwięzić Assange’a, który nie popełnił przestępstwa? Jakim prawem prezydent Donald Trump domaga się ekstradycji człowieka, który nie jest obywatelem USA i którego organizacja informacyjna nie ma siedziby w Stanach Zjednoczonych?

Jestem pewien, że rządowi adwokaci zręcznie robią to, co stało się już regułą państwa korporacyjnego: wykorzystują sporne argumenty, by wypatroszyć ustanowione przez sąd prawa. Takim sposobem mamy prawo do prywatności bez prywatności. Takim sposobem mamy „wolne” wybory finansowane przez korporacje, relacjonowane przez posłuszne korporacyjne media i objęte żelazną, korporacyjną kontrolą. Takim sposobem mamy proces legislacyjny, w którym lobbyści piszą ustawy, a sprzyjający korporacjom politycy zamieniają je w obowiązujące prawo. Takim sposobem mamy prawo do sprawiedliwej rozprawy bez sprawiedliwości. Takim sposobem mamy rząd, który zamiast spełniać podstawowy obowiązek ochrony własnych obywateli, dokonuje skrytobójstwa kleryka Anwara al-Awlakiego i jego 16-letniego syna. Takim sposobem prasie wolno publikować informacje niejawne, podczas gdy dziennikarz czeka w brytyjskim więzieniu na ekstradycję do USA, a Chelsea Manning przebywa w amerykańskiej celi.

Za prawną przykrywkę aresztowania posłuży Brytyjczykom waszyngtoński wniosek o ekstradycję uzasadniany oskarżeniem o spisek. W funkcjonującym wymiarze sprawiedliwości ten argument prawny zostałby wyrzucony z sądu. Niestety, nie mamy już funkcjonującego sądownictwa. Wkrótce dowiemy się, czy w Wielkiej Brytanii jest podobnie.

Assange wystąpił w 2012 r. o azyl, by uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie miał odpowiedzieć na zarzut o napaść seksualną, który ostatecznie został wycofany. Prawnicy dziennikarza alarmowali, że szwedzki aparat ścigania przekaże ich klienta władzom USA. Po uzyskaniu azylu i ekwadorskiego obywatelstwa rząd Wielkiej Brytanii nie wydał Assange’owi zgody na bezpieczny przejazd na lotnisko w Londynie i tym samym uwięził go w murach placówki dyplomatycznej. Podczas trwającego siedem lat odosobnienia jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu.

Administracja Trumpa postara się osądzić Assange’a pod zarzutem, że spiskował z Manning w 2010 r., by wykraść dzienniki wojny w Iraku i Afganistanie upublicznione przez WikiLeaks. Pół miliona dokumentów Pentagonu i Departamentu Stanu – wśród nich był film z 2007 r. ukazujący, jak piloci amerykańskich helikopterów nonszalancko mordują irackich cywilów, w tym dzieci i dwóch dziennikarzy agencji Reutera – zawierało liczne dowody na hipokryzję, masową przemoc, rutynowe stosowanie tortur, kłamstw, łapówek i taktyk zastraszania przez rząd USA w stosunkach zagranicznych i krwawych konfliktach na Bliskim Wschodzie. Assange pozwolił nam zajrzeć do wnętrza imperialnej machiny – najważniejsza rola dziennikarza i prasy – i stał się jej ofiarą.

Prawnicy amerykańskiego rządu spróbują odseparować WikiLeaks i Assange’a od dzienników The New York Times i The Guardian, które również opublikowały materiał Manning, poprzez uwikłanie dziennikarza w kradzież poufnych informacji. Manning wielokrotnie i regularnie poddawano brutalnym naciskom podczas procesu i pobytu za kratkami, by wskazała Assange’a jako wspólnika. Nie uległa im. Obecnie jest więziona z powodu odmowy złożenia zeznań przeciwko niemu przed ławą przysięgłych, bez obecności obrońcy. Barack Obama ułaskawił Manning po siedmiu latach, które spędziła w wojskowym zakładzie penitencjarnym odsiadując 35-letni wyrok.

The New York Times, The Guardian i inni nadawcy najpierw rozpowszechnili materiały dostarczone przez Manning WikiLeaks, a potem zwrócili się przeciwko Assange’owi. Prasa bezczelnie i głupio wzięła udział w czarnej operacji dyskredytującej. Tę skoordynowaną kampanię oszczerstw opisano szczegółowo w dokumencie Pentagonu z 8 marca 2008 r. przygotowanym przez Sekcję Ocen Kontrwywiadu Cybernetycznego (Cyber Counterintelligence Assessments Branch). Jego autorzy wzywają rząd USA do zniszczenia reputacji Assange’a i „aury zaufania”, która jest „środkiem ciężkości” WikiLeaks.

Assange, który m.in. dzięki przeciekom Manning ujawnił zbrodnie wojenne, łgarstwa i przestępcze manipulacje administracji George’a W. Busha, niebawem ściągnął na siebie gniew establishmentu Partii Demokratycznej: podzielił się z obywatelami treścią 70 000 e-maili Demokratycznego Komitetu Narodowego i wysokich rangą członków ugrupowania. Korespondencję skopiowano z kont Johna Podesty, szefa kampanii prezydenckiej Hillary Clinton. Dowiedzieliśmy się z nich o wielomilionowej darowiźnie przekazanej Fundacji Clintonów przez Arabię Saudyjską i Katar, głównych sponsorów Państwa Islamskiego. Dowiedzieliśmy się, że bank Goldman Sachs zapłacił za wykład Hillary Clinton 657 000 dolarów – suma tak astronomiczna, że można ją uznać za łapówkę. Dowiedzieliśmy się o zakłamaniu Clinton, która w swoich listach zapewniła elity finansowe, że opowiada się za „otwartym handlem i otwartymi granicami” i chce, by kierownictwo Wall Street zarządzało gospodarką – podczas spotkań z wyborcami mówiła coś odwrotnego. Dowiedzieliśmy się o podejmowanych przez kampanię Clinton wysiłkach, by zwycięzcą prezydenckich prawyborów Partii Republikańskiej został Trump. Dowiedzieliśmy się, że przed pierwszą debatą prawyborów Partii Demokratycznej Clinton uzyskała dostęp do pytań. Dowiedzieliśmy się, że to Clinton była głównym architektem wojny w Libii – uważała, że napaść na kraj poświadczy jej kwalifikacje jako kandydatki na prezydenta. Dziennikarze mogą argumentować, że każda z tych informacji, podobnie jak dzienniki wojenne, nie powinna była ujrzeć światła dziennego, ale wówczas nie będą mogli uchodzić za dziennikarzy.

Władze Partii Demokratycznej usiłując obwinić Rosję za przegraną w wyborach formułują zarzut, iż e-maile Podesty zdobyli hakerzy rosyjskiego rządu, chociaż James Comey, były dyrektor FBI, przyznał, że najprawdopodobniej trafiły do WikiLeaks przez pośrednika. Assange powiedział, że nie wszedł w ich posiadanie za sprawą „podmiotu państwowego”.

Dziennikarze WikiLeaks zrobili więcej, by obnażyć międzynarodowe przestępstwa rządzących i zbrodnie Imperium Amerykańskiego niż jakakolwiek inna organizacja informacyjna. Oprócz dzienników wojennych i e-maili Podesty udostępnili nam dokumentację o narzędziach hakerskich używanych przez Centralną Agencję Wywiadowczą i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego, a także dowody na ingerencję tych instytucji w przebieg wyborów za granicą, chociażby we Francji. Zdemaskowali spisek brytyjskich parlamentarzystów z Partii Pracy przeciwko Jeremy’emu Corbynowi, liderowi tej formacji. Ich interwencja pomogła Edwardowi Snowdenowi uciec z Hong Kongu do Moskwy (podczas podróży do Ameryki Łacińskiej utknął na rosyjskim lotnisku wskutek unieważnienia paszportu; przyp. tłum.), przez co uniknął ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Wśród rewelacji Snowdena, które ukazały skalę „hurtowej” inwigilacji społeczeństwa przez agencje wywiadowcze USA, znalazł się komunikat o tym, że nazwisko Assange’a widnieje na „liście celów” amerykańskiego aparatu ścigania.

Aresztowanie Juliana A.

Gdy Policja Metropolitalna wywlekała go z ambasady, wychudzony i blady Assange krzyczał: Wielka Brytania musi się przeciwstawić tej próbie administracji Trumpa… Wielka Brytania musi się przeciwstawić!

Wszyscy musimy się przeciwstawić. Musimy w każdy dostępny sposób wywrzeć presję na rząd brytyjski, by powstrzymał sądowniczy lincz na Assange’u. Kiedy władze Stanów Zjednoczonych przejmą go i osądzoną, zostanie ustanowiony precedens, który pozbawi prasę – wielokrotnie nazywaną przez Trumpa „wrogiem narodu” – zdolności do prześwietlania i rozliczania poczynań rządzących. Zbrodnie wojenne i finansowe, prześladowania dysydentów, mniejszości i imigrantów, korporacyjne plądrowanie ekosystemów oraz bezwzględna eksploatacja pracujących kobiet i mężczyzn przestaną być częścią debaty publicznej – oligarchowie dokończą konsolidację swojej niepodzielnej władzy.

Najpierw Assange. Potem my.

Fragment artykułu Johna Pilgeradziennikarza śledczego, korespondenta i reportażysty. Relacjonował liczne wojny, w tym konflikt w Wietnamie.

Widok Juliana Assange’a wyprowadzanego z ambasady ekwadorskiej w Londynie to symbol naszych czasów. Potęga przeciwko prawdzie. Siła przeciwko prawu. Nieprzyzwoitość przeciwko odwadze. Sześciu policjantów wlecze chorego dziennikarza, który mruży oczy, bo po raz pierwszy od blisko siedmiu lat ma kontakt z naturalnym światłem. Fakt, że ten oburzający spektakl rozgrywa się w sercu Londynu, w kraju Magny Carty, powinien zawstydzić i zezłościć wszystkich, którzy wyrażają obawy o przyszłość „demokratycznych” społeczeństw. Assange to uchodźca polityczny chroniony prawem międzynarodowym, azylant na mocy ścisłej umowy, której sygnatariuszem jest Wielka Brytania. Organizacja Narodów Zjednoczonych wyraziła to jasno w orzeczeniu prawnym swojej Grupy roboczej ds. arbitralnego pozbawienia wolności.

Ale do diabła z tym. Zbirom wolno wejść. Brytyjska elita sterowana przez quasi faszystów Trumpa, sprzymierzona z Leninem Moreno z Ekwadoru, Judaszem Ameryki Łacińskiej i wierutnym kłamcą usiłującym wybielić swój na wskroś skorumpowany reżim, porzuciła ostatni imperialny mit o uczciwości i sprawiedliwości. Wyobraźcie sobie Tony’ego Blaira wyprowadzanego w kajdankach z wartej miliony funtów, gregoriańskiej rezydencji na Connaught Square w Londynie, ponieważ czeka go występ przed Trybunałem Hadze. Zgodnie ze standardami przyjętymi w Norymberdze „najgorszą zbrodnią” Blaira jest śmierć miliona Irakijczyków. Przestępstwem Assange’a jest dziennikarstwo: rozliczanie zachłannych drapieżców, ujawnianie ich oszustw i wzmacnianie oręża prawdy, którym mogą posłużyć się ludzie na całym świecie.

Szokujące aresztowanie Assange’a niesie ze sobą ponure ostrzeżenie. To, co spotkało założyciela i redaktora WikiLeaks, może stać się również twoim udziałem – wystarczy, że pracujesz w telewizyjnym lub radiowym studiu, redagujesz gazetę lub nagrywasz podcast.

The Guardian, główny medialny dręczyciel Assange’a i kolaborant tajnych służb, wykorzystał pracę WikiLeaks, którą poprzedni redaktor naczelny dziennika nazwał najbardziej sensacyjnym materiałem ostatnich 30 lat. Publikacje gazety zgarnęły nagrody i profity. Nikt nie podzielił się tymi gratyfikacjami z WikiLeaks i Assange’m. Potem The Guardian wydał „głośną” książkę, którą po lukratywnym kontrakcie zekranizowano w Hollywood. Autorzy Luke Harding i David Leigh przeprowadzili personalny atak na swoje źródło informacji i ujawnili tajne hasło, przekazane dziennikowi w zaufaniu przez Assange’a, które chroniło plik zawierający korespondencję ambasady USA.

Następnie The Guardian zamieścił serię nieprawdziwych twierdzeń, chociażby o tym, że grupa Rosjan i Paul Manafort, człowiek Trumpa, odwiedzili Assange’a w ambasadzie. Do spotkań nigdy nie doszło. Teraz ton artykułów uległ zmianie. Sprawa Assange’a jest moralnie niejednoznaczna, pisze gazeta. (Assange) wierzy w publikowanie rzeczy, których nie powinno się ujawniać. (…) Ale zawsze rzucał światło na sprawy, które nigdy nie powinny być tuszowane. Te „rzeczy” to prawda o morderczych wojnach kolonialnych Ameryki i podłości brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które odmawia praw ludziom bezbronnym, takim jak wyspiarze z Chagos; to zdemaskowanie Hillary Clinton jako stronniczki i beneficjenta dżihadyzmu na Bliskim Wschodzie, to szczegółowy opis planu obalenia rządów w Syrii i Wenezueli, przedstawiony przez amerykańskich ambasadorów. Te i wiele innych rewelacji znajduje się na witrynie WikiLeaks.

Nerwowość panująca w The Guardian jest zrozumiała. Tajna policja odwiedziła już redakcję i nadzorowała rytualne zniszczenie dysku twardego. Nie pierwsza to wizyta i zapis w policyjnej kartotece. W 1983 r. Sarah Tisdall, urzędniczka brytyjskiego MSZ, przekazała gazecie poufne informacje o przerzucie amerykańskiej broni nuklearnej do Europy. Na The Guardian spadł deszcz pochwał. Gdy sąd wydał nakaz podania źródła wycieku, redaktor naczelny nie poszedł do więzienia w obronie fundamentalnej zasady ochrony tożsamości informatora. Tisdall została zdradzona, oskarżona i wysłana za kratki na sześć miesięcy. Jeśli dojdzie do ekstradycji Assange’a do USA za upublicznienie tego, co The Guardian nazywa „szczerą prawdą”, co zdoła zapobiec aresztowaniu redaktorów The New York Times, The Washington Post, El Pais, Der Spiegel czy The Sydney Morning Herald, którzy także podjęli decyzję o poczęstowaniu czytelników wybranymi okruchami prawdy pochodzącej ze stron WikiLeaks?

Prawdziwe dziennikarstwo jest wrogiem. Dziesięć lat temu Ministerstwo Obrony w Londynie wysmażyło poufny raport, w którym zidentyfikowano trzy „główne zagrożenia” dla porządku publicznego: terrorystów, rosyjskich szpiegów i dziennikarzy śledczych. Dokument przeciekł do WikiLeaks, a portal go zamieścił. Nie mieliśmy wyboru, powiedział mi Assange. To bardzo proste. Ludzie mają prawo wiedzieć, mają prawo kwestionować władzę. Taka jest istota prawdziwej demokracji. Π

Za ile srebrników „Judasz Ameryki Łacińskiej” Lenin Moreno sprzedał Juliana Assange’a? W lutym 2019 r. Rada wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego zatwierdziła pożyczkę dla Ekwadoru w wysokości 4,2 miliarda dolarów. Kraj otrzyma też 6 miliardów dolarów od Banku Światowego, Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju i banku CAF Andean.

Wybrane publikacje WikiLeaks – powody, dla których elity świata chcą zmiażdżyć najbardziej wiarygodną organizację informacyjną w dziejach i jej założyciela:

Vault 7. Seria dokumentów Centralnej Agencji Wywiadowczej USA. Tajne programy nadzoru krajowego świadczą o dążeniu CIA do kontroli totalnej. Opracowane przez agencję narzędzia hakerskie umożliwiają m.in. przejęcie i zdalną obsługę samochodów, przeglądarek internetowych, smartfonów, smart-telewizorów.

Seria Spy Files. Międzynarodowe akta szpiegowskie: Rosja. W swoich dokumentach dostawca oprogramowania dla branży telefonii komórkowej opisał ramy prawne i technologiczne krajowej operacji szpiegowskiej – inwigilacji obywateli rosyjskich przez państwowe służby wywiadowcze, prowadzonej bez zgody sądu.

Procedury bazy Armii USA w Guantanamo. Przyjęte i stosowane metody świadczą o całkowitym zerwaniu z pojęciem praw człowieka. Na porządku dziennym są psychologiczne tortury. Wielu więźniów to niewinni ludzie (rząd USA zaoferował znaczne sumy za schwytanie bojowników Al-Kaidy i talibów, nawet rekrutów niższego szczebla). Osadzonych ukrywa się przed przedstawicielami Czerwonego Krzyża.

Korespondencja ambasady USA w Chinach. Jej treść potwierdziła, że hakerzy Pekinu włamali się do Google’a, na konta Gmail chińskich dysydentów, do komputerów na Zachodzie, w tym do PC Dalajlamy.

Dokumenty Espionnage Élysée. Narodowa Agencja Bezpieczeństwa USA szpiegowała rząd francuski, w tym Francois Hollande’a i jego poprzedników – Nicolasa Sarkozy’ego i Jacquesa Chiraca.

Afera naftowa w Peru. Nagrania rozmów wysokich rangą polityków peruwiańskich. Wiceprezydent kraju i członek partii rządzącej omawiali kwestię łapówek, które miał wypłacić norweski koncern wydobywczy w zamian za przyznanie kontraktów na eksploatację krajowych zasobów ropy.

Tajny nakaz sądu brytyjskiego w sprawie Raportu Minton. Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii zabronił mediom publikowania artykułów potwierdzających fakt istnienia Raportu Minton – dokumentu zawierającego szczegóły nielegalnego zrzutu toksycznych odpadów. Sprawcą jednego z najpoważniejszych skażeń środowiska w historii przemysłu, którego skutki dotknęły około 108 000 osób, była Trafigura – przedsiębiorstwo międzynarodowe zajmujące się handlem ropą naftową i towarami.

Akta Syrii. Ponad dwa miliony e-maili urzędników ministerstwa spraw prezydenckich, spraw zagranicznych, finansów, informacji, transportu i kultury. „Żenująca” korespondencja rzuca światło na funkcjonowanie syryjskiego rządu i gospodarki, nazywa grupy interesów, pozwala zrozumieć motywacje działań i mentalność oficjeli. Pokazuje też, że Zachód i zachodnie koncerny mówią jedno, a robią drugie.

Stenogramy rozmów Grupy Bilderberg. Konferencja Bilderberg to odbywające się bez udziału dziennikarzy i przedstawicieli społeczeństwa spotkanie około 130 transatlantyckich przywódców politycznych i wojskowych, dyrektorów korporacji i banków, członków rodzin królewskich i innych elit władzy. Zlot jest organizowany corocznie od 1954 r . Grupa Bilderberg prawdopodobnie wywarła większy wpływ na powojenną historię świata niż konferencje państw G8.

Bezprecedensowa cenzura w Australii. Sąd Najwyższy kraju wydał nadzwyczajny zakaz informowania opinii publicznej o wielomilionowej aferze korupcyjnej z udziałem urzędników banku centralnego Australii oraz obecnych i byłych przywódców Indonezji, Malezji i Wietnamu. Interwencję usprawiedliwiono względami „bezpieczeństwa narodowego” i chęcią zachowania dobrych stosunków międzynarodowych.

Akta Wywiadu Globalnego. Ponad pięć milionów e-maili prywatnej agencji „wywiadu globalnego” Stratfor. Oficjalny status publikatora wywiadowczego stanowi przykrywkę firmy, która w rzeczywistości świadczy poufne usługi wywiadowcze koncernom chemicznym i zbrojeniowym takim jak Dow Chemical Co., Lockheed Martin, Northrop Grumman, Raytheon oraz agencjom rządu USA, w tym Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego, Korpusowi Piechoty Morskiej i Agencji Wywiadu Obronnego. Korespondencja ujawnia sieć informatorów, strukturę wypłat, techniki prania pieniędzy i metody psychologiczne stosowane przez Stratfor.

Rozdziały umów o „wolnym” handlu (TPP, TTIP i TISA). Upublicznione zapisy potwierdziły obawy, że negocjowane bez odpowiedniego nadzoru demokratycznego dokumenty są skrojone na miarę potrzeb i oczekiwań korporacji.

Korespondencja dyplomatyczna i korporacyjna. W swojej relacji z 2008 r. ambasador USA poinformował, że król Arabii Saudyjskiej Abdullah regularnie naciskał, by Stany Zjednoczone przeprowadziły gospodarczy i militarny atak na Iran. Do podobnej ofensywy wzywał też Izrael. Z kolei dyrektor Citibanku napisał w e-mailu, iż samodzielnie skompletował prawie całą obsadę gabinetu Baracka Obamy – prezydenta „zwykłych ludzi”.

Dokumenty Operating Thetan (OT) Kościoła Scjentologicznego. Pełna wersja biblii scientologów.

Zapytany o to, co się stanie z Julianem Assange’m, gdy przejmą go Amerykanie, Chris Hedges odpowiedział: Założą mu kaptur, skują nogi i ręce. Potem „czarny” samolot zabierze go do Stanów. Tam trafi do lochu-izolatki. Będzie przesłuchiwany bez przerwy i poddawany wyrafinowanym, opracowanym naukowo torturom. Oprawcy użyją różnych technik. Temperatura w „suchej” celi będzie drastycznie rosnąć i spadać. Pozbawią go snu i stałego dostępu do wody. Spróbują zorać mu psychikę. Tak jak więźniom w Guantanamo, których większość sprzedali rządowi USA watażkowie w Afganistanie i Pakistanie. Wielu z nich okaleczono emocjonalnie na całe życie. Miałem kiedyś do czynienia ze Stasi. W NRD żartowano, że gestapo łamało kości, a Stasi łamie umysły. Właśnie to spotka Juliana, zanim stanie przed sądem.

Julian Assange jest komputerowym „czarodziejem” i zdolnym pisarzem. Mógł zatrudnić się w korporacji i zarabiać miliony. Wybrał walkę o prawdę.

Oprac. i tłum. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Opublikowano Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm