Pandemii ciąg dalszy

Dr Michael Osterholm, czołowy amerykański epidemiolog i dyrektor Centrum Badań nad Chorobami Zakaźnymi w Minneapolis, ostrzegł przed następnym etapem pandemii COVID-19. Uczony wyjaśnił kontekst i rzeczywiste niebezpieczeństwa, na które zwróciła uwagę w swoim niedawnym wystąpieniu dr Rochelle Walensky, dyrektor Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom w Stanach Zjednoczonych, mówiąc, że dalszy rozwój sytuacji epidemicznej widzi w ciemnych barwach. Moje największe obawy dotyczą najbliższych lat. – rozpoczął Osterholm. Przyjrzyjmy się dystrybucji szczepionek. Dziesięć krajów otrzymało około 80% dostępnej puli. Trzydzieści państw nie zobaczyło do tej pory ani jednej kropli. Jeżeli wirus będzie krążył i infekował bez ograniczeń w krajach o niskim i średnim dochodzie, pojawią się tam warianty koronawirusa, które pod każdym względem będą stanowić wyzwanie dla szczepionek. Potrzebna jest skoordynowana reakcja globalna.

The People’s Vaccine Alliance, koalicja ponad 50 organizacji, przeprowadziła w marcu 2021 r. ankietę z udziałem 77 epidemiologów z 28 państw. Dwie trzecie respondentów uważa, że w ciągu niespełna roku SARS-CoV-2 zmutuje do tego stopnia, iż większość szczepionek pierwszej generacji zatraci swoją skuteczność i konieczne będzie ich zmodyfikowanie lub opracowanie nowych. Mniej niż jeden na ośmiu ankietowanych wierzy, że mutacje nigdy nie wyeliminują obecnych szczepionek. Aż 88% ekspertów nie ma wątpliwości, iż utrzymujący się w wielu krajach niski poziom szczepień sprzyja powstaniu mutacji odpornych na szczepionki. Według The People’s Vaccine Alliance przy aktualnym tempie ich rozprowadzania w 2022 r. zaszczepionych zostanie tylko 10% obywateli państw biednych.

Przez Kanadę przetacza się trzecia fala COVID-19. Zasila ją kombinacja trzech wariantów SARS-CoV-2, która zdaniem epidemiologów przypomina „dolewanie benzyny do szalejącego już pożaru”.

Do wariantu brytyjskiego [B.1.1.7], południowoafrykańskiego [B.1.351], brazylijskiego [P.1] dołączyła ostatnio podwójna mutacja SARS-CoV-2 odpowiadająca za nagły wzrost zachorowań na COVID-19 w Indiach. Międzynarodowi specjaliści wyrazili niepokój, że może ona wkrótce rozprzestrzenić się na terytoriach innych krajów. W styczniu politycy ogłosili zwycięstwo nad koronawirusem – dzisiaj Indie znajdują się w epicentrum pandemii. Relacjonując rekordową drugą falę zakażeń, dziennik The Week z Chennai napisał, że „z co najmniej 18 stanów napływają doniesienia o kilku nowych wariantach”. Tymczasem w Brazylii, gdzie postępuje niewydolność regionalnych systemów opieki zdrowotnej, zidentyfikowano w tych dniach SARS-CoV-2, który składa się z 18 mutacji.

Rządy krajów bogatych zablokowały propozycję zrzeczenia się praw własności intelektualnej do szczepionek COVID-19. Obrona zysków i monopoli gigantów farmaceutycznych nie jest jedyną przyczyną sztucznego reglamentowania dostaw. Nacjonalizm szczepionkowy ma wywołać amnezję u obywateli – np. zaszczepieni Amerykanie i Brytyjczycy z wdzięczności zapomną, że niekompetencja i korupcja urzędników wysokiego szczebla spowodowały bezprecedensowe pod względem liczby ofiar przeciążenie służby zdrowia – oraz posłużyć za instrument polityki zagranicznej.

Koronawirus nie przejmuje się intrygami swoich potencjalnych ludzkich nosicieli. Jako jeden z czynników przyspieszających upadek cywilizacji przemysłowej, patogen zrobił już swoje: m.in. zwiększył globalne zadłużenie, instytucjonalne dysfunkcje, nierówności ekonomiczne, niepokoje społeczne i destrukcję ekosystemów. Niebawem będzie wiadomo, czy aktywność jego kolejnych wariantów przedłuży obserwowaną eskalację pandemii dotychczasowej, czy może zapoczątkuje nową o bardziej dramatycznych i destabilizujących cechach.


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Cywilizacja, Ziemia | Dodaj komentarz

Zatruta planeta [1]

„Wieczne chemikalia”

PFAS, czyli substancje per- i polifluoroalkilowe, to klasa około 5 000 związków fluorowanych. Wśród nich jest PFOS (kwas perfluorooktanosulfonowy) i PFOA (kwas perfluorooktanowy). Dzięki tym chemikaliom produkty konsumenckie uzyskują odporność na wodę i plamy. Z ich udziałem wytwarza się m.in. teflon, odzież przeciwdeszczową, folie zabezpieczające karoserie samochodów, piany gaśnicze, nici dentystyczne, kredki do oczu, dywany, środki do pielęgnacji podłóg, szeroką gamę tekstyliów i opakowania żywności. Stosuje się je także w kopalniach węgla i szybach naftowych.

Wzór PFOA.

PFAS rozpuszczają się w wodzie, a to pozwala im na łatwe przemieszczanie się. Składowiska odpadów, bazy wojskowe i okręgi przemysłowe wprowadzają je do gleb, skąd przedostają się do pobliskich studni i miejskich wodociągów za pośrednictwem wód gruntowych i warstw wodonośnych. PFAS  zostaną w środowisku na zawsze. Z tego powodu nazywa się je „wiecznymi chemikaliami”. Nie istnieje sposób na ich zniszczenie. Nie radzi sobie z tymi związkami żaden proces naturalny – nie ulegają rozpadowi wskutek działania światła słonecznego czy ciepła. Rozprzestrzeniają się swobodnie i gromadzą głównie w zasobach wodnych.

PFAS utrzymują się bardzo długo w układzie krwionośnym ludzi i innych zwierząt, gdzie następuje ich akumulacja. Dobrze znane skutki zdrowotne obecności tych trucizn są rozległe i wyniszczające. Uczeni potwierdzili bezpośredni związek między PFOA a wieloma poważnymi przypadłościami, w tym rakiem nerek i jąder, chorobami tarczycy i wątroby, wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, Parkinsonem i nadciśnieniem tętniczym wywołanym ciążą. Najnowsze badania wykazały też, że niektóre z „wiecznych chemikaliów” wywierają negatywny wpływ na płodność, zaburzają pracę układu hormonalnego i odpornościowego – mogą nawet obniżać efektywność szczepionek.

Naukowcy z Wyższej Szkoły Inżynierii i Nauk Stosowanych im. Johna A. Paulsona właśnie odkryli duże ilości PFAS w sześciu działach wodnych na Cape Cod. Wyniki analizy opublikowano 5 marca 2021 r. w Environmental Science and Technology.

W USA do tej pory zidentyfikowano z górą 700 miejsc zanieczyszczonych PFAS. Według ostatnich wyliczeń trafiają one codziennie do organizmów ponad 200 milionów obywateli wraz z wodą z kranu. Władze federalne nie ustaliły żadnych limitów koncentracji tych substancji. Rośnie liczba ekspertów twierdzących, iż niemal każde źródło wód powierzchniowych w Stanach Zjednoczonych zostało już skażone. Niebezpieczne stężenia zarejestrowano w deszczówce, szeregu artykułów spożywczych i osadach ściekowych, które rolnicy wykorzystują jako nawóz.

Szacuje się, że „wieczne chemikalia” krążą we krwi 99% Amerykanów. Wykryto je również w krwiobiegach zwierząt arktycznych. Uniknięcie skażenia jest w zasadzie niemożliwe.powiedział David Andrews, starszy naukowiec z Environmental Working Group. Im bardziej starasz się zbadać i zrozumieć zasięg tego zjawiska, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że zanieczyszczony jest cały świat i wszystkie systemy zaopatrujące nas w wodę pitną i żywność. – dodał uczony.

Grupa biznesmenów skoordynowała globalną produkcję i zastosowania PFAS. Zatrudnieni przez nią naukowcy regularnie dokumentowali w zakładowych laboratoriach zabójcze następstwa kontaktu z tymi truciznami: nowotwory u zwierząt i pracowników; deformacje porodowe u potomstwa zwierząt i pracowników. Potężne interesy korporacyjne przez dekady skutecznie ukrywały te fakty przed organami nadzoru i społeczeństwami.

Zamieszczony 5 stycznia 2016 r. przez The New York Timesa reportaż o sprawie Earla Tennanta stał się kanwą scenariusza filmu „Mroczne wody”.

O tej kolejnej katastrofie, która ogarnia Ziemię, opinia publiczna usłyszała tylko dlatego, że w 1998 r. Earl Tennant, odważny rolnik z Wirginii Zachodniej, postanowił dowiedzieć się, dlaczego okoliczny potok zabijał jego krowy, a także jelenie i inne dzikie zwierzęta. Batalię sądową z kadrą kierowniczą koncernu DuPont – sprawcami tragedii – od ponad dwudziestu lat prowadzi Rob Bilott, adwokat nieżyjącego już Tennanta. Wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

A produkcja PFAS trwa nieprzerwanie.


Przeczytaj koniecznie: Plastikowa planeta, Zanieczyszczenie plastikiem oznacza wymarcie, Betonowa planeta, Cyfrowa planeta.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Cywilizacja, Wymieranie gatunków | Dodaj komentarz

Zestawienie aktualizacji: 2021 r. [3]

Zielona maska:

Prawda o inwestycjach „przyjaznych dla środowiska”

W swoim biurze na Manhattanie Tariq Fancy nadzorował ambitne przedsięwzięcie: przestawienie Wall Street na tryb ekologiczny. W BlackRock – największym na świecie funduszu inwestycyjnym, który zarządza aktywami o wartości 8,7 biliona dolarów – młody ekspert odpowiadał za wdrożenie polityki korporacyjnej w zakresie ochrony środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego (ESG). Teraz, gdy inwestycje „przyjazne dla środowiska” rosną wykładniczo, były dyrektor finansowy dzieli się następującą konkluzją: Z pewnością nie przyniosą one spodziewanych rezultatów.

Fancy przewodził ruchowi, który dał wielu naiwnym i nieświadomym ludziom – w tym inwestorom, aktywistom i naukowcom – złudną nadzieję, że po dekadach wspierania branży paliw kopalnych potentaci z Wall Street wreszcie przyłączą się do walki z „kryzysem” klimatycznym. Zajrzałem do wnętrza mechanizmu i mogę stwierdzić, że biznes jest niezdolny do tego, by stać się sojusznikiem.mówi. To maszyna nastawiona na zysk, która działa i będzie działać zgodnie z oczekiwaniami. Inwestorzy mają obowiązek powierniczy maksymalizowania profitów swoich klientów. Skoro istnieje możliwość zarabiania na działalności, która potęguje globalne ocieplenie, korzystanie z niej jest czymś naturalnym. Nie zmieni tego żadna retoryka o potrzebie inwestowania zrównoważonego.

Całkowita kwota pieniędzy przekazana na „inwestycje zrównoważone” za pośrednictwem takich narzędzi jak fundusze ETF osiągnęła w zeszłym roku poziom rekordowy. Nawet gdyby ten trend utrzymywał się przez lata, nie przyczyniłby się do poprawy sytuacji klimatycznej: między nimi po prostu nie ma związku. – kontynuuje finansista. Gdy wycofujesz się z „inwestycji brunatnych” na rzecz „inwestycji zielonych”, nie oznacza to, że koncerny zanieczyszczające nie znajdą wsparcia. To kolejna strategia, która według Fancy’ego kompletnie się nie sprawdza. Możesz pozbyć się akcji przedsiębiorstwa, które ma duży ślad węglowy, ale nie ma to żadnego znaczenia. – tłumaczy. Firma będzie funkcjonować nadal; jedyną różnicą jest to, że nie jesteś już jej współwłaścicielem. Nazajutrz znajdzie się 20 funduszy hedgingowych, które chętnie kupią te akcje. Nie sądzę, aby opinia publiczna zdawała sobie sprawę, że nie chodzi o zatrzymanie zmiany klimatu, tylko o sprzedaż aktywów w odpowiednim momencie, aby zapobiec stratom wywołanym katastrofą klimatyczną.


Na dynamicznym globalnym rynku dłużnych instrumentów finansowych zaledwie kilka segmentów odnotowuje tak gwałtowny wzrost jak podaż zielonych obligacji. Inwestorzy wykupują je hurtowo, a za przywilej ten płacą wyższą cenę i akceptują niższe stopy zwrotu. Etykieta zapewniająca dobre samopoczucie przesłania jednak rzeczywistość owych inwestycji. Rządy i firmy emitujące ten papier wartościowy wyolbrzymiają lub fałszywie przedstawiają swoje inicjatywy i osiągnięcia w materii ochrony środowiska lub zrównoważonego rozwoju, aby wykorzystać gorączkowy popyt, obniżyć koszty zaciąganych pożyczek i poprawić swoją reputację.


Krótka historia bezpiecznego limitu:

Raport sześciu organizacji pozarządowych – wspieranych przez 300 innych organizacji z 50 krajów – poinformował, że od czasu paryskiego porozumienia klimatycznego 60 największych banków świata przekazało sektorowi paliw kopalnych 3,8 biliona dolarów. Blisko połowę tej kwoty zapewniło 13 instytucji z USA i Kanady. Rekordzistą globalnym był JPMorgan Chase; w Europie dominował brytyjski Barclays, zaś w Unii Europejskiej BNP Paribas. Chociaż pandemia ograniczyła zużycie energii, finansowanie ropy, gazu i węgla stale rośnie: w 2020 r. jego poziom był wyższy niż w latach 2016–2017. Setka liderów branży planująca największą ekspansję wydobycia kopalin otrzymała w ubiegłym roku o 10% więcej funduszy; najhojniejszym podmiotem finansującym był w tym przypadku Citi. Autorzy dokumentu i komentatorzy określili te realia mianem „szokujących”.

Żaden z 60 banków nie zamierza korygować swoich praktyk. Koszty emisji dwutlenku węgla w postaci ekstremalnych zjawisk pogodowych, ofiar śmiertelnych i utraconych źródeł utrzymania ponosi społeczeństwo (i żyjąca planeta), a nie banki i producenci paliw kopalnych. – powiedział Mark Campanale z grupy doradczej Carbon Tracker. W danych z 2020 r. zaskoczyło nas to, że BNP Paribas, bank, który korzysta z każdej okazji, by pochwalić się ekologicznymi osiągnięciami własnymi, a także swojej amerykańskiej filii Bank of the West, zajął w 2020 r. czwarte miejsce na liście tzw. banków kopalnych z najwyższym od pięciu lat wynikiem 41 miliardów dolarów. – napisali eksperci.


Chiny mają plan:

Według raportu grupy doradczej Ember w ubiegłym roku 53% światowego prądu generowanego z węgla wytworzyły Chiny – pięć lat wcześniej udział ten był mniejszy o 9%. W 2020 r. władze kraju zatwierdziły też nowe projekty węglowe, które dostarczą 46,1 GW elektryczności – ilość ta przewyższa moc zbiorczą z poprzednich trzech lat. Całkowita wielkość chińskiej produkcji węgla wzrosła w okresie 2016–2020 o 19%.


Zielony wzrost jest nieosiągalny:

Rząd Indii potępił plany bogatszego świata dotyczące ograniczenia emisji CO2. Minister energii kraju powiedział, że państwa biedne będą nadal eksploatować paliwa kopalne, a państwa bogate temu nie zapobiegną.

Deklaracja osiągnięcia zerowych emisji dwutlenku węgla netto do 2050 lub 2060 r. brzmi dobrze, ale jest pusta. – powiedział Raj Kumar Singh na spotkaniu zorganizowanym przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (IEA). Z przykrością muszę nazwać podobne zapowiedzi gruszkami na wierzbie. W niektórych krajach poziom emisji przypadający na mieszkańca jest cztery, pięć, a nawet 12 razy większy od średniej globalnej. Świat rozwinięty zajmuje już prawie 80% przestrzeni węglowej, a 800 milionów ludzi wciąż nie ma dostępu do elektryczności. Kraje biedne mają prawo się rozwijać. One też chcą budować drapacze chmur i mieć wyższy standard życia. Nie można tego zatrzymać. – dodał urzędnik.


Brudne sekrety „czystej” energii:

Krótko o transformacji energetycznej

Zamienników paliw kopalnych, które mogłyby napędzać i podtrzymywać cywilizację przemysłową, nie ma. Nawet gdyby taki „cudowny zamiennik” istniał, na jego wprowadzenie jest już za późno z kilku powodów. Jednym z nich, o którym warto wspomnieć, jest fakt, że nawet częściowa transformacja energetyczna trwa bardzo długo. Po wywierceniu pierwszego szybu w latach 60. XIX wieku ropa potrzebowała aż 50 lat na pokrycie globalnego zapotrzebowania na energię w zaledwie 10%. Kolejne 30 lat pozwoliło podnieść ten pułap do 25%. Sektor gazu ziemnego pracował 70 lat, aby zapewnić sobie 20% udział w rynku (Smil 2010). Im większa skala infrastruktury, tym dłużej trwa proces substytucji. W 2019 r. energia wygenerowana przez wiatraki i panele słoneczne stanowiła 1,3% całkowitego światowego zużycia energii (BP 2020). Przy obecnym tempie, w jakim wdrażane są alternatywne źródła zasilania, transformacja systemu energetycznego zajęłaby prawie cztery stulecia (MIT 2018).


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Aktualizacje, Gospodarka, finanse, surowce i energia | Dodaj komentarz

Oblicza wymierania: Nagła zmiana klimatu dziesiątkuje motyle na zachodzie USA

Na podstawie obserwacji prowadzonych od 1977 r. na zachód od Gór Skalistych naukowcy skalkulowali, że wzrost temperatur zmniejszył liczebność motyli – owadów kluczowych dla funkcjonowania ekosystemów – o blisko dwie trzecie.

Po ekstrapolacji otrzymaliśmy szalony wręcz wynik, który jest zgodny z anegdotycznym ‚efektem przedniej szyby’ – ludzie zauważyli, że przeznaczają teraz znacznie mniej czasu na usuwanie insektów z szyb samochodowych. – mówi Matt Forister, wykładowca biologii na Uniwersytecie Nevady i główny autor badania opublikowanego 5 marca 2021 r. w Science. Wiele gatunków motyli, które były pospolite i rozpowszechnione, zanikło w takim stopniu, że ludziom sporadycznie udaje się je zobaczyć. – dodaje.

Leptotes marina.

Przyspiesza wymieranie monarchy – ulubieniec obserwatorów znany z corocznych spektakularnych migracji do Kalifornii zatracił w ciągu czterech dekad aż 99% swojej pierwotnej obfitości. Wygląda na to, że danaid wędrowny znajduje się na skraju potencjalnego wyginięcia. – wyjaśnia Forister. Wczesne dane z corocznego liczenia monarchów, które koordynuje Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Bezkręgowców Xerces, pokazują, iż w ostatnich miesiącach było ich mniej niż 10 000. W latach 80. w migracjach uczestniczyły miliony osobników; jeszcze pięć lat temu liczba ta wynosiła 300 000.

Cercyonis pegala.

Ponieważ motyle są zimnokrwiste, rosnące temperatury podnoszą ich metabolizm, zwiększając zapotrzebowanie na energię. Tymczasem kwiaty więdną w ekstremalnym upale. Ciepło wysusza podłoże i roślinność – to ono było katalizatorem rekordowych pożarów, które doszczętnie spaliły siedliska na zachodzie USA. Uczeni przeanalizowali informacje z 72 lokalizacji dotyczące 450 gatunków. Odnotowana 64% redukcja ich populacji jest zgodna z tempem kurczenia się społeczności owadzich na całym świecie. Tworzą one fundament sieci ziemskiego życia i zapewniają nam większość żywności.

Danaus plexippus.

Wiele najważniejszych habitatów motyli przestało istnieć. – alarmuje Arthur Shapiro, ekolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. Na skrajach niektórych z nich występowały niezwykle rzadkie gatunki. Shapiro od 1972 r. zajmuje się monitorowaniem 10 sektorów w Kalifornii. Jest świadkiem niszczycielskiego wpływu pożarów. Gdy mają one mniejszy zasięg, często przynoszą korzyść motylom, które potrzebują otwartych przestrzeni. Lecz obecna skala i intensywność pożóg pozbawia je domu i nie daje im szansy na ucieczkę.

Vanessa cardui.

Dokumentowana tragedia ma też inne przyczyny. W przybrzeżnej Kalifornii popularne niegdyś zimowiska motyli znikają bezpowrotnie z powodu obłąkańczego wylewania betonu. A pestycydy, używane zarówno przez właścicieli domów jednorodzinnych, jak i korporacyjne gospodarstwa rolne, zabijają insekty bezpośrednio lub pozbawiają je pożywienia. Niestety, znajdujemy się w momencie, w którym nawet brak tych negatywnych nacisków nie zatrzymałby trendu wymierania: po uwzględnieniu skutków przemysłowej destrukcji siedlisk i użycia toksycznych chemikaliów eksperci odkryli, że globalne ocieplenie jest już głównym czynnikiem dziesiątkującym motyle. Rośliny miododajne wysychają szybciej pod koniec lata, a cieplejsze zimy zaburzają stan tzw. diapauzy (in. zwolnienia procesów metabolicznych), co oznacza, że owady są w gorszej kondycji, gdy zaczyna się wiosna.

Euphilotes glaucon.

Ludziom trudno jest zrozumieć, że wzrost średniej temperatury o parę stopni ma ogromne znaczenie. – stwierdza Forister. Skutki zmiany klimatu są już widoczne nawet na malowniczych obszarach niezagospodarowanych, a obszary zniszczone przez rolnictwo lub urbanizację straciły zdolność podtrzymywania egzystencji motyli. Dara Satterfield z Instytutu Biologii Ochrony Środowiska Smithsonian przyznaje, że spadki są niezwykle niepokojące pod względem ekologicznym, ponieważ motyle i ćmy pełnią rolę zapylaczy, rozkładają materię roślinną, transportują składniki odżywcze, są pokarmem dla ptaków i innych zwierząt.


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Wymieranie gatunków | Dodaj komentarz

Skolonizowane umysły nie widzą

 Fragmenty wywiadu z D. Jensenem z 4 lutego 2020 r.

Cywilizacja to styl życia charakteryzujący się rozwojem miast. Rdzeniem słowa „cywilizacja” jest łacińskie civitas, czyli „państwo” lub „miasto”. Miastem nazywa się zbiorowość ludzką na tyle liczną, że jej trwanie wymaga importu surowców. Wszystkie miasta po splądrowaniu pobliskiego krajobrazu grabią krainy odległe. Żadne miasto nie może być zrównoważone. Każde miasto istnieje dzięki przemocy. Bazując na rolnictwie i miastach, masz przewagę nad sąsiadami, bo przerobiłeś ziemię na ludzi, maszyny i broń. W chwili, gdy wyjdziesz poza pojemność środowiskową, możesz upaść dobrowolnie lub kontynuować ekspansję i upaść niedobrowolnie później.

Obserwowanie prawdziwego świata bardziej niż lektura książek pozwoliło mi zrozumieć, że cywilizacja jest tworem katastrofalnym. Incydent, który ukształtował moje myślenie, zdarzył się, gdy uczęszczałem do drugiej klasy szkoły podstawowej. W mojej okolicy wybudowano wówczas osiedle. Widziałem, jak skowronki, koniki polne, pończoszniki i topole znikają, a ich miejsce zajmują białe, betonowe bloki. Uświadomiłem sobie, że taka budowa bez końca odbierze innym stworzeniom życiową przestrzeń. Wiedziałem, że ekspansja tej kultury pożera świat nie-ludzki. Pojąłem, że na planecie, której zasoby są ograniczone, wzrost bez granic jest po prostu niemożliwy.

Kiedy jako trzydziestolatek zostałem działaczem na rzecz ochrony środowiska, zdałem sobie sprawę, że wielu aktywistów ma wspólną motywację: próbowaliśmy z całych sił bronić danego skrawka ziemi, dopóki nie upadnie cywilizacja. Nie trzeba być kognitywnym gigantem, by dostrzec wyraźną tendencję ku wymieraniu. Skoro licząca wiele milionów populacja łososi skurczyła się do dziesiątków tysięcy osobników, finałem będzie zagłada gatunku. Uczestnicy tej kultury są niezdolni do rozpoznania tego wzorca. Fundamentalna destrukcyjność cywilizacji nie jest uznawana.

Większość ludzi cywilizowanych nie czuje, że nie-ludzie mają jakiekolwiek znaczenie. Uwarunkowano nas, byśmy postrzegali gospodarkę jako ważniejszą od ziemskiego życia. Od lat 80. i 90. XX wieku prawi się o „równoważeniu systemu gospodarczego i środowiska”. Nieliczni zdają się zauważać, że takie podejście implikuje, iż środowisko naturalne i gospodarka są przeciwstawnymi sobie systemami. Stąd retoryka o konieczności ich równoważenia. System gospodarczy będący w opozycji do przyrody ostatecznie ją zniszczy.

Peggy Reeves Sanday zestawiła kultury skłonne do gwałtu z kulturami od gwałtu wolnymi. Cechy wspólne tym pierwszym to militaryzacja, pogarda dla kobiet i ekologiczne spustoszenie. Ostatnia składowa definiuje naszą kulturę od co najmniej kilkuset lat; celem jest demontaż „infrastruktury” życia Ziemi i rozbudowa struktury złożonej wyłącznie z ludzi, zwierząt domowych, zwierząt gospodarskich i maszyn.

Jesteśmy istotami społecznymi, podobnie jak słonie, goryle, hieny czy wilki. Uczymy się bycia człowiekiem. Bycie człowiekiem nie oznacza praktykowania egoizmu, jak twierdzi Richard Dawkins. Ruth Benedict analizowała, dlaczego niektóre kultury są dobre, a niektóre złe; dlaczego niektóre kultury są nastawione pokojowo, troszczą się o najsłabszych, a inne charakteryzuje agresja i nieczułość. Uczona odkryła, że te pierwsze rozpoznają, iż w człowieku drzemie zarówno instynkt społeczny, jak i skłonność do egoizmu. Znoszą więc tę dychotomię nagradzając zachowania, które przynoszą korzyści całej grupie, i zabraniając zachowań, które przynoszą korzyści jednostce kosztem grupy. Gdy dzielę się złapanym łososiem ze wszystkimi, a oni mnie za to chwalą i szanują, mam ochotę zrobić to ponownie. Społecznie niedopuszczalne byłoby gromadzenie ryb i sprzedawanie ich pozostałym członkom społeczności. Na północno-zachodnim Pacyfiku kilka plemion wystawiało „słupy hańby” przed miejscem schronienia osoby, która wykazała się pazernością. Patologiczna kultura narzuca konkurencję o dostępne surowce i nagradza chciwość.

John Livingston powiedział, że problem cywilizowanej ludzkości polega na tym, iż zastąpiliśmy instynkt ideologią. Nie chodziło mu o to, że słonie kierują się wyłącznie instynktem i nie tworzą społeczeństw, co jak wiemy jest nieprawdą. Miał na myśli to, że na ideologii nie można polegać, bo zabójcza ideologia wymusza i usprawiedliwia działania wyniszczające społeczeństwo i jego naturalne środowisko życia. Według założeń ideologii ostatnich 6000 lat nie-ludzie nie są samoświadomi, a ludzie mają prawo podporządkować sobie wszystko. Jean-Jacques Rousseau uważał, że istnieje stan natury, w którym ludzie są doskonali. Według mnie Indianie Tolowa zamieszkujący niegdyś moją okolicę prowadzili zrównoważoną egzystencję nie dlatego, że byli prymitywni i niczego nie kwestionowali, ale dlatego, że żyli na tej ziemi przez wiele tysięcy lat i nauczyli się, co im wolno robić, a czego nie.

Wielu przedstawicieli ludów rdzennych mówiło mi, że pierwszą rzeczą, jaką musi zrobić człowiek przemysłowy, jest wyzwolenie skolonizowanego umysłu. Sedno tego procesu stanowi eliminacja dwóch koncepcji, które są percepcyjnym filarem naszej kultury: antropocentryzmu i technocentryzmu. Antropocentryzm, czyli przekonanie o tym, że to ludzie znajdują się w centrum Wszechświata, został w ostatnim czasie zastąpiony przez coś jeszcze gorszego – technocentryzm, czyli kult technologii. Teraz to ona znajduje się w centrum Wszechświata.

Zagadnienie lojalności wobec dominującego systemu, który określa supremacja ludzka i technologiczna, ma znaczenie kluczowe. Chronisz to, co ma dla ciebie wartość. Jeśli cenisz smartfony i reaktory jądrowe, wówczas przedkładasz cywilizację przemysłową nad żyjącą planetę. A to prowadzi nieuchronnie do ekobójstwa i samobójstwa. Należałoby zacząć od przeniesienia lojalności – okazania jej wobec planetarnego życia. To bardzo trudne, bo od tysięcy lat wpaja się nam, że jesteśmy odbiciem doskonałości Boga lub najważniejszym z tworów natury.

Joseph Campbell pisał, że skuteczna lokalna mitologia potrafi nadać życiu sens. W latach 50. mit kapitalizmu i postępu przynosił korzyści sporej rzeszy ludzi – wytyczał im ścieżkę znaczenia. Pęknięcia zaczęły pojawiać się w kolejnych dekadach. Wielu rozstało z tym mitem i rozpoczęło poszukiwania nowego sensu. Jednakże porzucenie mitu często prowadzi do szaleństwa. Joseph Tainter odkrył, że w społeczeństwie takim jak nasze – znajdującym się w fazie dezintegracji – ludzie zatracają się w wierzeniach i przekonaniach, które zapewniały im wzrost. Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej nadal wznosili kamienne głowy, gdy ich świat upadał. Obecnym tego odpowiednikiem są instalacje słoneczne i wiatrowe. Wielkie wymieranie planetarne i zmianę klimatu spowodowała industrializacja. Idea, że możemy uporać się z industrializacją poprzez zwiększenie industrializacji wiatru, oceanów i pustyń jest absurdalny.

Jeżeli identyfikujesz się z biocentryzmem, patrzysz na otaczającą rzeczywistość przez pryzmat życia we wszystkich jego przejawach. W perspektywie ekocentrycznej największą wartość mają naturalne społeczności życia zwane ekosystemami. Spojrzenia te można uznać za tożsame. Zawsze było dla mnie oczywiste, że tylko one pozwoliłby na zachowanie równowagi ekologicznej. Tymczasem znani aktywiści, chociażby Naomi Klein, Bill McKibben i David Attenborough, mówią wyraźnie o potrzebie ratowania cywilizacji przemysłowej. Faktycznym źródłem ich niepokoju jest widmo końca tej kultury.

Problem wykracza poza filozofię; dotyczy tego, jak żyjemy. Każdy skuteczny prześladowca w pierwszej kolejności pozbawia swoją ofiarę dostępu do środków wsparcia i przetrwania. Nasz system działa tak samo. Prawa apartheidu zostały napisane, ponieważ elity potrzebowały górników. Ludność uprawiała własną żywność i praktykowała barter. Właściciele kopalń i posłuszni im urzędnicy zmusili ją do pozyskania gotówki nakładając podatki. Płatna praca pod ziemią była jedyną dostępną dla obywateli opcją. Z kolei niewolnictwo wiązało się bezpośrednio z dostępem do ziemi. Gdy ludzi mało, a ziemi dużo, wszyscy są samowystarczalni – zapewniają sobie jedzenie, odzież i schronienie. Nie będą dla ciebie pracować, chyba że ich zniewolisz. Gdy ludzi dużo, a ziemi mało, przymus nie jest konieczny – będą na ciebie harować, bo nie mają wyboru.

System wszedł między nas a życie. Nasze pożywienie pochodzi z hipermarketu, a woda z kranu. Na fizycznym poziomie jesteśmy technocentryczni. Obchodzą nas łańcuchy dostaw i wodociągi, a nie las i rzeka. Jeżeli twoja egzystencja zależy od hipermarketu i kranu, będziesz do końca bronił systemu, które je wyprodukował. Gdybyś swój głód i pragnienie zaspokajał dzięki lasowi i rzece, byłbyś gotów oddać życie w ich obronie.

W ostatnim dziesięcioleciu obrońców środowiska przejął ruch „zrównoważonego rozwoju”, który tak naprawdę chce przedłużyć żywot niszczycielskiej kultury poprzez wdrażanie alternatywnych sposobów generowania prądu. Kiedy pytasz demonstrantów na ulicach Nowego Jorku czy Paryża, dlaczego maszerują, odpowiadają, że zależy im na uratowaniu planety. Kiedy prosisz, by wyartykułowali swoje żądania, mówią o dopłatach do energii wiatrowej i słonecznej. Ruch ochrony środowiska zamienił się w ramię lobbujące na rzecz sektora kapitalizmu przemysłowego.

Extinction Rebellion to jedyny przykład wskrzeszenia perspektywy biocentrycznej, która zwraca uwagę na wielkie wymieranie planetarne. Niestety, w miarę postępującego upadku systemowego i planetarnego coraz więcej ludzi będzie domagać się ocalenia cywilizacji przemysłowej. Za wszelką cenę.

Tłum. exignorant

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Opublikowano Poza nadzieją | Dodaj komentarz

Zestawienie aktualizacji: 2021 r. [2]

Lasy tropikalne szybko tracą zdolność pochłaniania węgla:

Cywilizacja przemysłowa zniszczyła dwie trzecie lasów tropikalnych

Tropiki – największy żyjący rezerwuar węgla – przestają pełnić niezastąpioną funkcję naturalnego buforu bezpieczeństwa spowalniającego zmianę klimatu. Dane udostępnione 8 marca 2021 r. przez norweską Fundację Lasów Deszczowych ujawniły, że cywilizacja wycięła i zdegradowała około dwóch trzecich pierwotnej powierzchni lasów tropikalnych Ziemi. Deforestacja i przekształcanie obszarów leśnych pod uprawy i wypas zwierząt hodowlanych wytrzebiły i zdegradowały 64% starodrzewu. Ponad połowa zniszczeń odnotowanych po 2002 r. miała miejsce w południowoamerykańskiej Amazonii i lasach z nią graniczących. Im więcej ginie lasów deszczowych, tym bardziej przybiera na sile zaburzenie klimatu, które utrudnia przetrwanie lasom pozostałym. To przerażający cykl. – podsumował swoją analizę Anders Krogh.

Amazonia ociepla Ziemię

Amazonia nie pomaga już w równoważeniu cywilizacyjnych emisji zanieczyszczeń ze spalania paliw kopalnych. Największy las deszczowy potęguje ocieplenie Ziemi, o czym doniosło 11 marca 2021 r. czasopismo Frontiers in Forests and Global Change.

Od lat było wiadomo, że wzrost temperatur, susze i wylesianie zmniejszą zdolność Amazonii do pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery. Kilka poddanych recenzji naukowej publikacji poinformowało w ostatnim czasie, iż niektóre części tropikalnego krajobrazu uwalniają więcej węgla, niż magazynują. Wdychanie i wydychanie CO2 to tylko jeden ze sposobów, w jaki ta wilgotna dżungla – najbardziej różnorodne biologicznie miejsce planety – kształtuje globalny klimat. Procesy naturalne i działania cywilizacji bezpośrednio ogrzewają powietrze lub uwalniają inne gazy cieplarniane.

Osuszanie torfowisk i zagęszczanie gleb spowodowane wycinką drzew zwiększa emisje podtlenku azotu. Wypalanie terenów wprowadza do atmosfery czarny węgiel (cząstki sadzy absorbujące promienie słoneczne). Deforestacja zmienia wzorce opadów, co wzmaga susze. Budowanie zapór i tworzenie sztucznych zbiorników wodnych jest źródłem zanieczyszczenia metanem, podobnie jak hodowla bydła, jeden z głównych powodów niszczenia lasów. Amazońskie drzewa odpowiadają za 3,5% naturalnych emisji metanu.

Dopiero teraz 30 ekspertów oszacowało skumulowany wpływ tych procesów na raptownie przeobrażany i przeobrażający się region. Autorzy obliczyli, że kombinacja wszystkich źródeł ocieplenia w znacznym stopniu osłabiła naturalny efekt chłodzenia. Wylesianie ogranicza pobór CO2; to oczywiście duży problem.powiedział kierownik zespołu Kristofer Covey, profesor nauk o środowisku w nowojorskim Skidmore College. Lecz kiedy przyglądasz się pozostałym czynnikom, staje się oczywiste, że Amazonia jako całość ociepla klimat.

Przekroczone punkty krytyczne i sygnał nagłej zmiany klimatu:

Punkty krytyczne systemu klimatycznego są przekraczane szybciej, niż prognozowano

Uczeni z Instytutu Nielsa Bohra i Uniwersytetu Kopenhaskiego potwierdzili na podstawie modelu oceanu, że podsystemy klimatyczne, które zbliżają się do punktów krytycznych, mogą przekroczyć je przed osiągnięciem prognozowanego, teoretycznego progu warunków zewnętrznych (np. poziomu dwutlenku węgla w atmosferze), ponieważ szybkie tempo zachodzących przeobrażeń uruchamia wcześniej tzw. efekt przechylenia. Innymi słowy, wyjście poza nieznany próg koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze prowadzi do nagłego i nieodwracalnego przejścia w nowy stan. To bardzo niepokojąca wiadomość. – przyznał Johannes Lohmann, jeden z autorów badania opublikowanego 2 marca 2021 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences. Przemiana systemu klimatycznego zachodzi gwałtownie na naszych oczach. Według ostatnich obserwacji i pomiarów o „efekcie przechylenia” można już mówić w przypadku większości głównych podsystemów klimatycznych Ziemi.

Prognoza globalnego wymarcia drzew:

Pożary towarzyszące nagłej zmianie klimatu zmniejszają drzewa i gęstość lasów

Bardziej intensywne i częstsze pożary zmniejszają drzewa i gęstość lasów, co mocno ograniczy ich zdolność pochłaniania dwutlenku węgla. Z danych, które zebrano na przestrzeni kilku dekad w 29 regionach w Afryce, Australii, Ameryce Północnej i Ameryce Południowej, naukowcy dowiedzieli się, że w miejscach, które płonęły w każdym sezonie, było o 63% mniej drzew pojedynczych i 72% mniej powierzchni bazowej (pomiar wskazujący na obecność drzew dużo mniejszych) niż na terenach, które nie płonęły w ogóle. Krajobrazy ze zredukowaną ilością drzew, wśród których dominują organizmy niższe, absorbują zdecydowanie mniej CO2.

Praca badawcza zamieszczona 25 lutego 2021 r. w Nature Ecology and Evolution wykazała, iż ekosystemy sawann i tropiki, gdzie panują bardziej ekstremalne pory deszczowe i suche, były najbardziej wrażliwe na zmiany częstotliwości pożarów. Chociaż regiony o większej wilgotności sprzyjają wzrostowi drzew, to są one podatne na ogień. W przeszłości większość węgla uwalnianego podczas sezonu pożarowego była sekwestrowana na nowo, ponieważ następowała szybka regeneracja ekosystemów. Częstsze lub intensywniejsze pożary po prostu na nią nie pozwalają. Co więcej, pozbawiają one glebę składników odżywczych takich jak azot.

Lasy przestają odradzać się po pożarach

Camille Stevens-Rumann jest ekologiem przeciwpożarowym badającym śmiertelność drzew w Górach Skalistych. Dawniej nie przejmowała się widokiem martwych drzew. Jako strażak gasiła wiele pożarów na dzikich terenach Ameryki zachodniej. Wiedziała, że żywioł stanowi integralną część tamtejszych lasów; eliminuje mniejsze drzewa, a nawet pomaga kiełkować nasionom wybranych gatunków.

Wykonując swoją pracę zakładaliśmy, że po pożarach lasy odrodzą się.wspomina. Ale od około 2013 roku badaczka obserwuje coś bardzo niepokojącego: drzewa nie powracają do życia. Poddając analizie stanowiska w Górach Skalistych, Stevens-Rummann ustaliła, iż w blisko jednej trzeciej miejsc, które spłonęły po 2000 roku, proces odrastania zanikł całkowicie. Zamiast siewek są krzewy i kwiaty. Zjawisko to jest dostrzegalne w każdym zakątku ocieplającego się świata. Nagłe zaburzenie klimatu sprawiło, że niektóre obszary Ziemi stały się już zbyt suche i gorące, aby podtrzymać egzystencję drzew.

Temperatury „mokrego termometru” regularnie przekraczają poziom zagrażający zdrowiu i życiu ludzi:

Ludzkie życie w tropikach staje się niemożliwe

Ocieplenie Ziemi o 1,5°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej wystarczy, by całe tropiki regularnie doświadczały temperatur przekraczających „granicę przetrwania”. Innymi słowy, ludzkie życie w tych najgorętszych szerokościach geograficznych Ziemi staje się już niemożliwe pod względem fizjologicznym. Wyniki dochodzenia badawczego, którego przedmiotem była tzw. temperatura mokrego termometru (wypadkowa odczytów ciepła i wilgotności przypominająca indeks ciepła), zostały opisane 8 marca 2021 r. w Nature Geoscience.

Autorzy sporządzili prognozy oddziaływania globalnego ocieplenia na strefę planety zamkniętą w pasie biegnącym 20 stopni na północ i południe od równika, gdzie położona jest Amazonia, znaczna część Afryki, półwysep indyjski i wybrane rejony Azji Południowo-Wschodniej. Zdrowie ludzkie doznaje poważnego uszczerbku nawet w warunkach mniej ekstremalnych upałów. – przypomniała Kristina Dahl, starszy klimatolog z Unii Zaniepokojonych Naukowców, komentując fakt, iż niebezpieczne dla Homo sapiens temperatury wilgotnego termometru pojawiały się poniżej pułapu 1,5°C.

Nagła zmiana klimatu wyniszczy ziemskie życie:

Nagła zmiana klimatu dramatycznie zredukuje przepływ energii w łańcuchu pokarmowym

Rosnące temperatury zmniejszą wydajność łańcuchów pokarmowych decydującą o przetrwaniu większych zwierząt – w tym ludzi. Tak brzmi wniosek badania przedstawionego 1 marca 2021 r. w Nature. Specjaliści z Uniwersytetu Exeter i Uniwersytetu Queen Mary zmierzyli transfer energii z jednokomórkowych alg (fitoplankton) do mniejszych organizmów, które nimi się żywią (zooplankton). Rezultat eksperymentu pokazał, że dodatkowe 4°C ocieplenia zredukowało transfer energii w sieciach pokarmowych planktonu nawet o 56%. Cieplejsze warunki podnoszą metaboliczny koszt wzrostu, prowadząc do mniej wydajnego przepływu energii przez łańcuch pokarmowy i zmniejszenia biomasy całkowitej.

Te odkrycia rzucają światło na bagatelizowane konsekwencje globalnego ocieplenia.stwierdził prof. Gabriel Yvon-Durocher z Instytutu Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Exeter. Fitoplankton i zooplankton stanowią podstawę sieci pokarmowych wspierających ekosystemy słodkowodne i morskie, od których zależą ludzie. Nasza analiza dostarczyła pierwszych bezpośrednich dowodów na to, że wyższe temperatury poważnie eskalują koszt wzrostu i tym samym mocno ograniczają transfer energii w górę łańcucha pokarmowego. Wpływ na większe zwierzęta znajdujące się na jego szczycie może być bardzo poważny, ponieważ ich istnienie jest determinowane przez energię przekazywaną z dołu łańcucha pokarmowego.

Ogólnie rzecz biorąc, około 10% energii wytwarzanej na danym poziomie sieci pokarmowej trafia na poziom następny. – wyjaśnił dr Diego Barneche z Instytutu Nauk o Morzu i Instytutu Oceanów Uniwersytetu Australii Zachodniej. Organizmy zużywają dużo energii na różne funkcje życiowe i niewielką jej część zatrzymują w swojej biomasie, którą konsumują późnej drapieżniki. Wyższe temperatury sprawią, że tempo metabolizmu przyspieszy bardziej niż tempo wzrostu, co zmniejszy ilość energii dostępnej dla drapieżników na kolejnym poziomie sieci pokarmowej.

Dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu uruchomione przez silnik cieplny cywilizacji przemysłowej:

Rosnące emisje jodu przyspieszają topnienie lodu morskiego

103. Dociekania naukowe obejmujące aerozole zidentyfikowały potężny mechanizm, który przyspiesza zanikanie lodu morskiego na biegunach. Obecnie nie uwzględnia go żaden model klimatu Ziemi. Uczeni poinformowali 5 lutego 2021 r. w Science, że przeoczono ogromne źródło aerozolu tworzącego chmury na dalekiej północy i południu: jodu. Według Andrew Gettelmana z Narodowego Centrum Badań nad Atmosferą (NCAR), drobne modyfikacje zachowania aerozoli – traktowanych jako dane wejściowe w modelach klimatycznych – mogą mieć dramatyczne wręcz następstwa. Jednym z nich z pewnością będzie przyspieszenie topnienia w Arktyce. – ostrzegł Jasper Kirkby, fizyk z CERN, kierownik eksperymentu CLOUD i współautor badania.

Podobnie jak rosa skrapla się na źdźbłach trawy, para wodna w atmosferze kondensuje na aerozolach, tworząc chmury. Dwa rodzaje aerozoli mogą funkcjonować jako jądra kondensacji chmur (CCN): aerozole pierwotne (cząstki niemal każdego rodzaju: bakterie, piasek, sadza lub mgła soli morskiej) oraz aerozole wtórne (gazy śladowe, biorące udział w procesie znanym jako „tworzenie nowych cząstek”). Gdy warunki atmosferyczne są odpowiednie, światło słoneczne i ozon mogą wywołać reakcję łańcuchową, wskutek której aerozole wtórne szybko łączą się ze sobą i tworzą cząstkę złożoną z ponad miliona molekuł.

W odległych rejonach Irlandii, Grenlandii i Antarktydy uczeni zaobserwowali, że jod uwalniany naturalnie przez topniejący lód morski, glony i powierzchnię oceanu może być również niezwykle ważnym czynnikiem zasilającym proces powstawania nowych cząstek. W ciągu minionych 70 lat światowe emisje jodu potroiły się. Trend zostanie utrzymany przez topnienie paku dryfującego i przyrost ozonu na powierzchni akwenów. Rosnąca ilość molekularnego jodu oznacza kondensację pary wodnej na rosnącej liczbie cząstek. Tak rozkręca się kolejna pętla dodatniego sprzężenia zwrotnego. Postępujące zanikanie lodu morskiego odsłania coraz rozleglejsze fragmenty oceanu, czego skutkiem są wzbierające emisje jodu, pomnożenie cząstek, a tym samym chmur, które przyspieszają topnienie paku. – dodał Kirkby.

Zakwity sinic ocieplają Ziemię

104. Autorzy analizy opublikowanej 15 stycznia 2020 r. w Science Advances postanowili sprawdzić, czy sinice wpływają bezpośrednio na planetarny budżet metanu. W tym celu wyhodowali w laboratorium 13 ich odmian z różnych środowisk i nakarmili je ciężkim węglem (węgiel-13). Izotop stał się składową biomasy cyjanobakterii – związki przez nie wytwarzane były cięższe niż zwykle. Nawet w kulturach złożonych całkowicie z sinic metan był znakowany ciężkim węglem, co dowodzi, że wytwarzają one CH4. Skoro globalne ocieplenie pomnaża zakwity cyjanobakterii, są one nierozpoznanym wcześniej dodatnim sprzężeniem zwrotnym zmiany klimatu.

Obudzony „olbrzym obiegu węgla” i opóźniające się „narodziny” lodu morskiego Arktyki:

Metan obecny w wodach Syberii Wschodniej wydobywa się z podziemnego rezerwuaru

Międzynarodowy zespół ekspertów udowodnił, że źródłem wysokich poziomów koncentracji metanu w wodach wschodniosyberyjskiego Oceanu Arktycznego jest głęboki podziemny rezerwuar tego gazu. W artykule, który ukazał się 9 marca 2021 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences, badacze podzielili się wynikami testów na obecność trzech izotopowych form rozpuszczonego CH4. Okazało się, że tylko śladowa ilość metanu jest generowana przez procesy mikrobiologiczne – głównym źródłem gazu jest już rozległy zbiornik termogeniczny, który znajduje się pod Morzem Łaptiewów (część wschodniosyberyjskiego Oceanu Arktycznego). W dnie Wszechoceanu zalegają ogromne złoża CH4. Naukowcy są zdania, iż rosnące temperatury mogą uwolnić ich większość. Emisje nierzadko powodują wzrost ciśnienia, ponieważ gaz przedostaje się do niestabilnych warstw podłoża. Konsekwencją są wówczas wycieki i wybuchy, które wyrzucają metan na powierzchnię mórz.

Nagła zmiana klimatu: Ekstremalne zjawiska pogodowe:

Narodowe Centrum Informacji Środowiskowej NOAA (Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna USA) podało 2 marca 2021 r., że pomimo ataków zimy, które spowodowała nagła zmiana klimatu, na całym świecie odnotowano w lutym czterokrotnie więcej rekordów ciepła niż zimna. W wielu krajach leżących na półkuli północnej zapanowały warunki majowe. Stacje meteorologiczne zarejestrowały też szalone skoki temperatury: przykładowo w Rapid City (Dakota Południowa) w ciągu tygodnia słupek rtęci podniósł się o 45,5°C, zaś w Topece (Kansas) w tym samym czasie zrobiło się cieplej o 51°C.

Plaga w cieniu plagi:

Nagła zmiana klimatu przyczyną rekordowej plagi szarańczy w Afryce

Od 2018 r. roje szarańczy pustynnej pożerają uprawy i roślinność Rogu Afryki. Realia te są rezultatem rosnących temperatur Ziemi i generowanych przez nie ekstremalnych zdarzeń pogodowych. Potężne ulewy pogorszyły plagę, która nawiedziła nawet Kenię, Sudan Południowy i Ugandę – kraje praktycznie nie doświadczające tego zjawiska. – powiedział 10 marca 2021 r. Christiaan Kooyman, doradca naukowy i ekspert ds. biopestycydów w Kenii. Cyklony powstałe na szybko ocieplającym się zachodnim Oceanie Indyjskim przyniosły silne wiatry i intensywne opady deszczu, które nasączyły grunty. W tych idealnych warunkach faza stadna szarańczy osiągnęła nieoglądane dotychczas rozmiary.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Aktualizacje | Dodaj komentarz

Oblicza wymierania: Głód zabija wieloryby w Oceanie Spokojnym i Atlantyckim

Nowe doniesienia są tragiczną ilustracją prognozy o współwymieraniu – in. efekcie domina – jako mechanizmie zagłady większości ziemskiego życia wskutek nagłej zmiany klimatu.

Pływacz szary.

Pływacze szare i humbaki umierają z głodu. Niedobory żywności w Oceanie Spokojnym i Atlantyckim są spowodowane wzrostem temperatur. Kondycja populacji największych ssaków Ziemi jest miarą zdrowia Wszechoceanu. Odchody wielorybów są bezcennym nawozem warunkującym rozwój fitoplanktonu – organizmu produkującego większość planetarnego tlenu i uczestniczącego w regulacji klimatu.

Rodzina wali szarych.

Od grudnia do lutego tysiące wali szarych (Eschrichtius solidus) migruje z zimnych wód północnego Oceanu Spokojnego do cieplejszych wód Kalifornii Dolnej, gdzie wydają potomstwo. Przed tą wyczerpującą wyprawą matki muszą zgromadzić dużo energii w postaci tłuszczu. Ze względu na przyspieszające ocieplenie oceanów dramatycznie maleje liczebność obunogów – drobnych skorupiaków, które są podstawą wielorybiej diety. W rezultacie drapieżnicy szczytowi nie mają wystarczającej ilości pożywienia. Wielu z nich nie dociera do celu lub ginie w drodze do domu.

Długopłetwiec oceaniczny.

Autorami raportu z lutego 2021 r. są Fredrik Christiansen z Uniwersytetu w Aarhus i Lars Bejder z Uniwersytetu Hawajskiego w Mānoa. Badacze monitorowali walenie od 2017 r. za pomocą dronów. W 2018 r. stwierdzili, że ich stan gwałtownie ulega pogorszeniu. Diagnoza zbiegła się ze spadkiem wskaźnika reprodukcji. W tym samym roku rozpoczęło się trwające już trzeci sezon zdarzenie „niezwykłego wzrostu śmiertelności”. Bardzo wiele pływaczy szarych opuszcza swoje żerowiska niedożywiona – ich zapasy energii wyczerpują się przed zakończeniem okresu rozrodczego, czego następstwem jest śmierć głodowa. – wyjaśnił Christiansen.

Rodzina humbaków.

Identyczny trend odnotowano w Oceanie Atlantyckim wśród długopłetwców oceanicznych (Megaptera novaeangliae). W Zatoce Świętego Wawrzyńca u wybrzeży Kanady w ciągu ostatnich 15 lat znacznie zmniejszyła się ilość ich potomstwa. W tym przypadku przyczyną również są fale podwodnych upałów, które pozbawiają samice najważniejszego pokarmu: śledzi. Według Joanny Kershaw, która kieruje zespołem badającym ten region akwenu, głodne matki tracą zdolność karmienia piersią.


Cywilizacja przemysłowa zabija wieloryby plastikiem, chemikaliami, hałasem i armatami harpunowymi.


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Opublikowano Wymieranie gatunków | Dodaj komentarz

System pożera sam siebie

Fragment artykułu Craiga Collinsa z 15 lutego 2021 r. Autor wykłada politologię i prawo ochrony środowiska na Uniwersytecie Stanu Kalifornia w East Bay.

W przeszłości kapitalizm przemysłowy żywił się wzrostem gospodarczym napędzanym paliwami kopalnymi. Jednakże stulecia, jakie upłynęły pod znakiem wyczerpywania źródeł taniej energii i konsumowania stale powiększającego się „tortu ekonomicznego”, minęły bezpowrotnie; podobnie zresztą jak podnoszący się poziom życia. Dziesięciolecia stagnacji, baniek nadmuchiwanych długiem i pakietów pomocowych na koszt podatników dobiegają końca. Globalny kapitalizm wkracza w fazę kataboliczną. W biologii katabolizm jest procesem metabolicznym, w trakcie którego żywa istota pożera samą siebie. Kapitalizm kataboliczny to spragniona energii, autodestrukcyjna gospodarka, której nienasycony głód zysku można zaspokoić jedynie poprzez rozszarpanie podtrzymującego ją społeczeństwa.

Zarabiając na upadku

Nasza pogrążona w stagnacji gospodarka globalna ma coraz mniej energii, pustoszy żyjącą planetę i marynuje się we własnych toksynach. Ale błędem jest zakładać, iż kapitalizm nie może funkcjonować przez pewien czas bez wzrostu. Głównym jego dążeniem jest zysk, a nie wzrost. Oczywiście powiększający się „tort ekonomiczny” stwarza po temu większe możliwości. Ci, na których pracuje ten system, nie zejdą ze sceny historii tylko dlatego, że boom zamienił się w krach. Społeczeństwo zostało skutecznie uwarunkowane, aby akceptować gospodarkę wyzyskującą ludzi i wyniszczającą Ziemię dla pieniędzy, zatem na kryzysach, konfliktach, katastrofach i desperacji można zarabiać do woli. W trwającym już stadium dezintegracji katabolicznej najpierwsi kapitaliści są de facto handlarzami nieszczęść, wymuszeń, grabieży i wojen.

W minionej epoce ekspansji industrialnej kapitaliści kataboliczni czaili się w cieniu gospodarki wzrostu. Handlowali nielegalnie bronią i narkotykami; zajmowali się stręczycielstwem, praniem brudnych pieniędzy, spekulacjami, lichwą, windykacją długów i przejmowaniem majątków; byli najemnikami, przemytnikami, piratami, kłusownikami i kupcami na czarnym rynku; nadzorowali nielegalne wysypiska śmieci, operacje wydobywcze, połowy i wycinkę lasów. Wskutek postępującej atrofii sektora produkcyjnego – pochodnej niedostatku energii – ten nowotworowy sektor kataboliczny szybko przeszedł w postać złośliwą. Zbija teraz fortunę na przestępstwach i kataklizmach; niedoborach, gromadzeniu i spekulacjach; izolacji, rozpaczy i uprzedzeniach; strachu, złości i zamęcie.

Dzisiejszy podzielony krajobraz medialny ujawnia, jak działa katabolizm. Giganci telewizji kablowej i Internetu manipulują użytkownikami, by się na nich wzbogacić. Ich algorytmy polecają i kroją sensacyjne treści na miarę, aby nakłonić odbiorców do kompulsywnego klikania i przewijania. Ciekawość wciąga nas w „królicze nory” – w ich mrokach nasze lęki i uprzedzenia karmi marketing niedorzecznych spisków, ksenofobii, fanatyzmu religijnego, chorego patriotyzmu i wrogości rasowej. Producenci broni również mają dogodną pozycję, ażeby dyskontować kataboliczne warunki poprzez dostawy potężnego arsenału rządom oraz skromniejszego uzbrojenia terrorystom, „prawdziwym” patriotom, orędownikom białej supremacji, gangom narkotykowym, przestępcom i przerażonej opinii publicznej. Dzięki katabolicznym wstrząsom popyt na ich śmiercionośny towar osiąga rokrocznie rekordowe poziomy.

Klęski żywiołowe spotęgowane i spowodowane przez zmianę klimatu poprawiają już wyniki finansowe wielu korporacji. Depresja gospodarcza wywołana przez koronawirusa przyniosła rekordowe zyski potentatom obsługującym karty kredytowe, ponieważ bezrobotni pracownicy sięgnęli po plastik, aby związać koniec z końcem. Fundusze hedgingowe i specjaliści od finansowania w ramach private equity przekonali zdesperowanych właścicieli małych firm do zaciągnięcia wysoko oprocentowanych pożyczek ostatniej szansy. Dla liderów internetowych i farmaceutycznych – takich jak Facebook, Microsoft, Amazon, Johnson & Johnson, CVS i Pfizer – pandemia generuje horrendalne profity.

Rozkręcający się chaos klimatyczny wykorzystują spekulanci wodni – agresywnie lobbują za prywatyzacją publicznych systemów magazynowania i dostarczania wody na dotkniętych suszą obszarach południowo-zachodniej Ameryki. Z kolei spekulanci finansowi stają się magnatami ziemskimi, ponieważ ocieplenie przeobraża należące do nich, skute do niedawna lodem prerie kanadyjskie w cenne pola uprawne. Po Katrinie i Ricie większość środków pomocowych, które powinny były trafić do najbardziej zniszczonych przez huragany stref Zatoki Meksykańskiej, przekazano dużym przedsiębiorstwom zlokalizowanym w strefach sponiewieranych w stopniu najmniejszym. W Kalifornii prywatne jednostki straży pożarnej świadczą swoje usługi ubezpieczonym posiadaczom luksusowych posiadłości i koncernom, podczas gdy strażacy z niedofinansowanych jednostek publicznych i więźniowie z prywatnych gułagów walczą z żywiołem, który obraca w popiół całe osiedla.

Nawet po dramatycznym roku 2020 ludziom trudno jest sobie wyobrazić przyszłość mającą postać nieprzerwanej serii „recesji” katabolicznych. Zakładają więc, że ich społeczności nie będą stale nękane przez wirusy, huragany, powodzie, susze i pożary. Oczekują, że żywność zawsze będzie dostępna w supermarketach, paliwo na stacjach benzynowych, gotówka w bankomatach, prąd w gniazdkach, a lekarstwa w aptekach i szpitalach. Kiedy globalna gospodarka zacznie pikować, rok 2020 będzie wspominany jako zwykła turbulencja. Rządy sięgną po drakońskie środki, aby utrzymać swoje zwierzchnictwo w ślad za zamrożeniem kredytów, wyparowaniem aktywów finansowych, gwałtownymi wahaniami kursów walut oraz paraliżem międzynarodowego transportu i handlu.

W trakcie burzy kryzysów finansowych kapitaliści kataboliczni zwiększą obroty silnika zysku przejmując podupadające biznesy, sprzedając je na części, wyrzucając na bruk „zasoby ludzkie” i przejmując ich świadczenia emerytalne. Firmy kapitałowe najpierw wykupią zagrożone przedsiębiorstwa i opuszczone nieruchomości, a potem ogołocą je z cennych zasobów i przeznaczą na złom. Nielegalni pożyczkodawcy będą naliczać skandaliczne stopy procentowe i zatrudniać bandytów, by zastraszali pożyczkobiorców – zmuszali ich do spłaty należności lub pracy na rzecz wierzyciela. Zamiast inwestować w przedsiębiorstwa borykające się z trudnościami, kapitaliści kataboliczni obstawią w globalnym kasynie brak wzrostu – będą gromadzić ograniczone surowce i praktykować krótką sprzedaż kontraktów terminowych, papierów wartościowych i walut.

Mimo pogarszającej się kondycji gospodarek, kapitał kataboliczny będzie unikał płacenia podatków i nawoływał ubożejące w zastraszającym tempie społeczeństwa do walki z „wielkim rządem” i wysokim opodatkowaniem. Pozbawione dostatecznych wpływów władze państwowe i lokalne będą obcinać wydatki socjalne lub pożyczać na ich konto. Ostatecznie obie strategie sprawią, że dysfunkcyjne rządy i samorządy będą tonąć w długach.

Głód podatkowy oznacza, że formy ochrony socjalnej, prawnej i regulacyjnej – czyli fundament nowoczesnego społeczeństwa – zostaną ograniczone lub zniesione, by poprawić bilans. W imię reformy podatkowej kapitaliści kataboliczni skorzystają na zburzeniu demokratycznych zabezpieczeń i barier prawnych. Organy regulacyjne, które odpowiadały za ochronę przed zanieczyszczeniami przemysłowymi, szkodliwymi produktami, niebezpiecznymi miejscami pracy, łamaniem praw pracowników, kradzieżą tożsamości i oszustwami finansowymi, zostaną zlikwidowane. Przestępczość korporacyjna będzie się rozrastać, a rdzeń społeczeństwa zanikać.

Instytucje wymiaru sprawiedliwości, prawa i bezpieczeństwa publicznego staną się jednymi z pierwszych ofiar tego przestępczego natarcia. Bezpieczeństwo publiczne zostanie rozmontowane, sprywatyzowane i zaoferowane tym, którzy zdołają za nie zapłacić. Budżety sądów będą topnieć, a prywatne więzienia będą coraz bezwzględniej wykorzystywać osadzonych. Policja będzie sporadycznie reagować na rozboje i kradzieże. Prywatne firmy ochroniarskie i zamknięte osiedla zabezpieczą majątki bogaczy. Zdani na siebie biedacy – czyli my, reszta społeczeństwa – znajdą się w polu rażenia eksplozji przestępczości. Rządy podejmą próbę zachowania władzy i rozprawienia się z przejawami sprzeciwu: ich szczuplejące budżety sfinansują militaryzację policji, która otrzyma najnowszą broń, sprzęt do zamieszek, technologię inwigilacji i kontroli tłumu.

Po wypatroszeniu usług publicznych, ubezpieczeń i opieki społecznej kapitaliści kataboliczni przejdą do okradania zwłok zbankrutowanych rządów. Rozsypujący się transport publiczny i dziurawe autostrady zostaną zamienione w prywatne arterie, łatane przez skazańców lub niewolników kontraktowych. Po przejęciu za grosze zakładów użyteczności publicznej, systemów magazynowania wody i gospodarowania odpadami korporacje będą świadczyć podstawowe usługi wyłącznie tym firmom i społecznościom, które będzie na nie stać. Zadłużone szkoły i biblioteki publiczne będą zamykane, a ekskluzywne prywatne akademie zatrudnią garstkę bezrobotnych nauczycieli i profesorów do kształcenia klasy zamożnych studentów.

Mroczny sojusz

W okresie narastających niedoborów wszystkiego głównymi beneficjentami depresji katabolicznej będą potentaci branży wydobywczej. Pomimo katastrofalnych już konsekwencji klimatycznych zanikania lodu morskiego, amerykańskie, rosyjskie, kanadyjskie, chińskie i skandynawskie rządy i koncerny naftowe rozpoczęły rywalizację o węglowodory zalegające w dnie Oceanu Arktycznego. Korporacje energetyczne, wodne, rolnicze, drzewne i górnicze mobilizują swoje armie lobbystów, ażeby całkowicie sprywatyzować kluczowe surowce naturalne i wzbogacić się dzięki dotacjom rządowym, ulgom podatkowym i regulacyjnym. Gdy gospodarka kurczy się, potężne konglomeraty mogą maksymalizować zyski poprzez tworzenie karteli, gromadzenie najważniejszych surowców, miażdżącą dominację rynkową, podwyższanie cen, eliminowanie barier w postaci ochrony środowiska i sprawiedliwej dystrybucji.

Potężny sojusz zawarty między spekulantami wydobywczymi i katabolicznymi wywrze presję na niewypłacalne rządy, aby zignorowały przepisy ochrony środowiska i zezwoliły na bezwarunkowe przejęcie dóbr wspólnych. Jego ciągiem dalszym będą wolne od jakichkolwiek ograniczeń wiercenia u wybrzeży, szczelinowanie łupków, eksploatacja węgla i piasków bitumicznych. Warunki kataboliczne sprzyjają ekspansji przestępczych operacji wydobywczych i kłusowniczych. Za zasłoną pozorów legalności mafijne układy z lokalnymi włodarzami umożliwią ekstremalną eksploatację przyrody i siły roboczej. Zadłużenie rządowe będzie spłacane na aukcjach. Pod młotek pójdą parki narodowe, obszary dzikiej przyrody i grunty publiczne. Szczęśliwymi nabywcami będą korporacje budowlane, energetyczne, drzewne i górnicze.

Święci bojownicy” kapitalizmu katabolicznego

Rosnące znaczenie ekonomiczne sektora katabolicznego będzie szło w parze ze wzbierającą ambicją zdobycia władzy politycznej. Tak się składa, że katabolizm ma poważny problem wizerunkowy. Musi zatem ukrywać swoje drapieżne, zabójcze motywy poprzez aktywne wspieranie zwolenników, którzy gloryfikują czynniki warunkujące jego rozkwit. Idealnym partnerem politycznym katabolizmu jest zaraźliwa plemienność. Żerując na nienawiści na tle narodowościowym, rasowym i religijnym; wzniecając konflikty; deprecjonując i demontując demokrację; ignorując prawa człowieka; gardząc ochroną środowiska naturalnego, toksyczna plemienność zapewnia ekstremistyczne poparcie i przygotowuje dochodowe pole bitwy dla kapitału katabolicznego.

Trudno zaprzeczyć, że zjawiska toksycznej plemienności w Stanach Zjednoczonych i na Bliskim Wschodzie łączy ropa naftowa. Reakcyjna plemienność muzułmańska i chrześcijańska wyłoniła się w dwóch regionach Ziemi, które doświadczyły najbardziej destabilizujących wzlotów i upadków będących następstwem skrajnego uzależnienia od nafty. Wypaczyły one i osłabiły strukturę społeczną Ameryki i Bliskiego Wschodu. Wytworzyły też nadmierne dysproporcje w dystrybucji bogactwa i władzy; skrajną niestabilność i rozkład społeczny; a także zawiedzioną nadzieję i oczekiwania na „dobre życie”. Te traumy ekonomiczne położyły podwaliny pod ultrakonserwatywne odpowiedzi religii na destrukcyjną dekadencję współczesnego społeczeństwa zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w USA.

Szalejąca plemienność to symptom energetycznego głodu i planetarnego ekobójstwa. Religijny fanatyzm jest podsycany przez imperialny program poddania kontroli i spalenia ostatnich rezerw ropy naftowej nawet za cenę unicestwienia biosfery. Napływ uchodźców z Bliskiego Wschodu to bezpośredni skutek interwencji militarnych Zachodu, represyjnych petro-tyranii, powstań dżihadystów, konfliktów w upadłych i upadających państwach oraz spowodowanych zmianą klimatu niedoborów wody i żywności. Na Zachodzie islamofobia jest reakcją mediów i kościołów na niezdolność zwalniającej globalnej gospodarki do włączenia tych ludzi do zanikającej klasy średniej. To nie przypadek, że imigranci są popularnym celem ataków polityków plemiennych, którzy chcą zbudować ksenofobiczne zaplecze swojej autokratycznej władzy. Potrzeba wiary w silnego przywódcę potrafiącego przywrócić „stare dobre czasy” pomaga w zjednywaniu gorliwych wyznawców, mimo że formułowane przez tyranów plemiennych fałszywe obietnice i egoistyczne rozwiązania gwarantują pogorszenie sytuacji.

W sercu toksycznej plemienności znajduje się wielkie kłamstwo: ludzkości i ziemskiemu życiu nic nie zagraża. Apele o zjednoczenie i porzucenie sztucznych podziałów w obliczu prawdopodobnej zagłady traktowane są jak herezja i zdrada. Lojalność plemienna uchodzi za wartość nadrzędną. Plemiona rasowe, religijne i nacjonalistyczne muszą pokonać wrogów, aby odzyskać utracony dobrobyt i wielkość. Walka w imię wyimaginowanych różnic odbywa się przy jednoczesnym negowaniu autentycznych zagrożeń egzystencjalnych. Trybaliści chcą mieć pewność, że zajmą najlepsze miejsca na górnym pokładzie Titanica.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Opublikowano Gospodarka, finanse, surowce i energia, Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm | Dodaj komentarz

Oblicza upadku: Zimbabwe

Opracowanie na podstawie raportów WFP, ITV, EOS, Hwange i Trócaire.

W Afryce Południowej temperatury rosną ponad dwukrotnie szybciej od średniej światowej. Wzorce opadów zostały zaburzone. Pory deszczowe zatraciły swoją regularność. Susze powracają coraz częściej: w minionym pięcioleciu zdarzyło się to trzykrotnie.

Dzika przestrzeń stworzona przez nagłą zmianę klimatu – wyschnięta pustynia, na której nic nie rośnie – ciągnie się w Zimbabwe przez wiele kilometrów. Większość obszarów wiejskich pozbawionych jest upraw, zwierząt i wody. Kraj ten był kiedyś spichlerzem Afryki Południowej, ale globalne ocieplenie w połączeniu z zapaścią gospodarczą przeobraziły go w pustkowie.

Zimbabwe zamienia się w pustynię.

Już w 2019 r. istniała obawa, że załamanie bezpieczeństwa żywnościowego w tej części kontynentu przyniesie powszechny głód. Słynący z niebywałej wytrzymałości i pomysłowości Zimbabwejczycy znajdowali rozwiązania, które pozwalały im przetrwać różne wstrząsy. Tradycyjne mechanizmy obronne przestały wystarczać: naród, który dawniej był w stanie się wyżywić, teraz jest całkowicie zależny od pomocy zagranicznej.

Rodziny kładą się spać bez posiłku. Brakuje czystej wody. Aptekarze alarmują o niedoborach podstawowych lekarstw. Waluta jest trudno dostępna. Szaleje hiperinflacja. Dystrybutory na stacjach benzynowych są nieczynne. Przerwy w dostawie prądu przedłużają się. Padają tysiące zwierząt hodowlanych. Nieliczni orzą pola. Nawet gdyby ludzie zaufali pogodzie, to i tak nie kupiliby nasion, bo nie mają pieniędzy. Tak wyglądała codzienność 9,7 miliona obywateli pod koniec 2019 r.

Pole kukurydzy.

Roczne opady deszczu nie wystarczają do uzupełnienia warstw wodonośnych zasilających odwierty. Sporadyczne deszcze są tak intensywne, że woda nie przedostaje się na większe głębokości – spływa do strumieni i trafia do pobliskiego oceanu. W Zimbabwe ponad 38% populacji funkcjonuje dzięki wodom podziemnym zaspokajającym zapotrzebowanie gospodarstw domowych, rolnictwa i przemysłu. W czasie suszy nadmierna ich eksploatacja sprawia, iż rezerwuary i pompowane ręcznie studnie zanikają w zastraszającym tempie. Tysiące spragnionych osób tłoczy się na prowincji przy nielicznych źródłach, jakie pozostały.

Fotograficzna pamiątka z „dobrych czasów”.

W sezonie letnim 2019–2020 spodziewaliśmy się obfitszych opadów; tymczasem były jeszcze słabsze niż wcześniej. – mówi Danai Mutoro z wioski Chitora. Racjonujemy wodę, bo zostało jej bardzo mało. Na każdą rodzinę przypada 20 litrów dziennie. – przyznaje Lovemore Muradzikwa, rolniczka z Mafuke. Problem wyczerpywania się wód gruntowych dotyczy też obszarów sąsiadujących z ośrodkami miejskimi. Dochodzi tam do regularnego zapadania się odwiertów.

Angelina Mhlanga.

Trzech na czterech Zimbabwejczyków kultywuje własne rośliny jadalne. Tegoroczne zbiory pokryją tylko połowę krajowego zapotrzebowania na żywność. Kiedy susza zniszczyła poletko kukurydzy 66-letniej Angeliny Mhlangi, gotowanie dla trojga wnucząt stało się wyzwaniem. Gdy przychodzi pora posiłku, moje serce krwawi, bo nie mam dość jedzenia. – wyznaje kobieta. ONZ ostrzega, że głód zagraża już 5 milionom obywateli – jednej na trzy osoby.

Hipopotam uwięziony w wysychającym akwenie.

Głód zabija zwierzęta: w ciągu trzech miesięcy zginęło ponad 200 słoni. Susze pustoszą Park Narodowy Hwange. Jego zdesperowani mieszkańcy muszą ratować się ucieczką. Poszukując pożywienia i wody, wkraczają do ludzkich osad. Dochodzi do śmiertelnych konfrontacji. W ostatnich latach zjawisko nasiliło się w północno-zachodnim regionie państwa – w samym 2019 r. odnotowano tam 311 podobnych incydentów.

Szczątki słonia uśmierconego przez suszę.

Pandemia spotęgowała następstwa serii klęsk żywiołowych, w tym cyklonu, który uderzył w 2020 r. Jej gospodarcze i społeczne skutki są druzgocące. COVID-19 poważnie ograniczył zdolność wielu ludzi do zarabiania pieniędzy. Nie tylko utrudnił lub odciął dostęp do rynków, zakłócił też handel transgraniczny i przepływ przekazów pieniężnych. Przykładowo w RPA mieszka ponad 4 miliony Zimbabwejczyków, którzy wysyłają środki pieniężne swoim bliskim. To wsparcie w dużym stopniu pozwalało ich krewnym „utrzymać się na powierzchni”. Bezrobocie jest na poziomie 80%, a inflacja przekroczyła 700%.

Lockdown w Harare, stolicy Zimbabwe.

Ludność wiejska migruje do miast, gdzie podstawowe usługi są niedostępne. Rząd zwolnił setki strajkujących lekarzy, którzy domagali się podwyżki pensji. Szpitale zostały sparaliżowane. Tylko członkowie bogatej elity mogą sobie pozwolić na leczenie w prywatnych klinikach. Szkoły otwarto dopiero po ośmiu miesiącach. Ubodzy rodzice nie wysłali do nich swoich dzieci; wybór między uiszczeniem obowiązkowej opłaty za naukę a kupieniem warzyw nie jest trudny. Bez edukacji moje dzieci nie będą miały przyszłości, ale bez jedzenia nie będą miały jutra. – stwierdziła Sebiya Chakombera.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Oblicza upadku | Dodaj komentarz

Zestawienie aktualizacji: 2021 r. [1]

Prognoza globalnego wymarcia drzew:

Drzewa zostały wytrącone ze stanu równowagi z klimatem

Badacze z USA i Danii przyjrzeli się zasięgowi setek drzew i krzewów w Ameryce Północnej pod kątem stopnia, w jakim poszczególne gatunki rosną w lokalizacjach zgodnych z ich potrzebami klimatycznymi. Wynik przeglądu: właściwe siedliska wypełnione były średnio w 50%, co oznacza, że globalne ocieplenie wytrąciło drzewa ze stanu równowagi z klimatem. Odkrycie zostało ogłoszone 11 listopada 2020 r. w Journal of Biogeography.

Lasy tropikalne szybko tracą zdolność do pochłaniania węgla:

Niektóre lasy brazylijskie od lat emitują więcej CO2, niż magazynują

Naukowcy związani z kilkoma instytucjami w Brazylii potwierdzili, że poddane obserwacjom lasy położone poza Amazonią są już źródłami węgla netto. W artykule zamieszczonym 18 grudnia 2020 r. w Science Advances zespół opisał swoje 33-letnie obserwacje lasów liściastych, półzimozielonych i wiecznie zielonych w brazylijskim stanie Minas Gerais.

Klimatolodzy przewidywali, że niektóre lasy brazylijskie – z deszczowymi włącznie – niebawem przestaną być pochłaniaczami dwutlenku węgla netto. Przyczyną miały być rosnące temperatury i postępująca degradacja, za którą odpowiada cywilizacja przemysłowa. Ażeby sprawdzić trafność tego ostrzeżenia, w latach 1987–2020 uczeni dokonywali systematycznych pomiarów sekwestracji i emisji CO2 w 32 lasach położonych w Minas Gerais. Okazało się, że w 2020 r. absorpcja dwutlenku węgla była o 2,6% mniejsza niż w 1987 r. W tym samym okresie obszar uwolnił o 3,4% więcej CO2, niż zmagazynował. Punkt krytyczny został przekroczony w 2013 r.

Drzewa tropikalnych lasów deszczowych są mniej odporne na wzrost temperatur, niż sądzono

Dowody uzyskane podczas dochodzenia badawczego o charakterze globalnym wykazały, że w tropikach długość życia roślin drzewiastych spada powyżej 25°C. Zespół uczonych pod kierownictwem dr. Giuliano Locosselliego z Instytutu Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu w São Paulo przez cztery lata analizował dane ze słojów ponad 100 000 drzew z całego świata. Próbki należały do 400 różnych gatunków, a pobrano je w 3 000 miejsc.

Regiony tropikalne Ziemi ocieplają się gwałtownie. Przyspieszająca śmiertelność drzew w lasach Amazonii, Pantanalu i Atlantyku oddziałuje już negatywnie na habitaty zwierząt, jakość powietrza i proces sekwestracji węgla. Chociaż lasy deszczowe pokrywają zaledwie 7% lądu, są domem dla blisko 50% wszystkich gatunków zwierzęcych i roślinnych. Co więcej, magazynują one aż 50% leśnych zasobów ziemskiego węgla. Niewielkie zmiany w funkcjonowaniu tych ekosystemów podniosą poziom koncentracji CO2 w atmosferze. Tropiki mogą być bardziej wrażliwe na wzrost temperatur, niż sądzono dotychczas. W wyniku globalnego ocieplenia spodziewamy się, że w tamtejszych lasach drzewa będą żyć krócej. – przyznał dr Roel Brienen ze szkoły Doktorskiej Uniwersytetu Leeds, współautor badania opublikowanego 29 grudnia 2020 r. w Proceedings of the National Academy of Sciences. Dr Locosselli przyznał, że scenariusz jest ponury.

Raport Science z 22 maja 2020 r. alarmował, że wzrost średniej temperatury Ziemi o 2°C w porównaniu z epoką przedprzemysłową – który stał się rzeczywistością w lutym 2020 r. – wyprowadzi trzy czwarte lasów tropikalnych poza próg 32°C (!), a z każdym dodatkowym stopniem następuje wydalenie 100 miliardów ton CO2, co stanowi ponad 280 lat rocznych, przemysłowych emisji dwutlenku węgla Wielkiej Brytanii.

Badania: Katastrofalny wpływ cywilizacji przemysłowej na Amazonię:

Rekordowy sezon pożarowy w Amazonii w 2020 r.

Analiza zdjęć satelitarnych przeprowadzona przez Projekt Monitoringu Amazonii Andyjskiej (Monitoring of the Andean Amazon Project – MAAP) pokazała, że w pierwszych 10 miesiącach 2020 r. Amazonia była niszczona przez blisko 100 000 pożarów. Pantanal – jedno z największych tropikalnych mokradeł świata, które rozciąga się od Brazylii po Paragwaj i Boliwię – spłonął w tym czasie aż w 23%. Rekordowa liczba 21 115 pożarów była w tym „raju dla bioróżnorodności” ponad dwukrotnie większa niż w całym 2019 r. 90% najintensywniejszych i najbardziej rozległych pożóg zostało zlokalizowanych w brazylijskiej części lasu. Szczególnie niepokojący jest fakt, że 41% tych pożarów wybuchło w stojącym lesie deszczowym, co w historii się nie zdarzało. Skoro pojawił się tam ogień, oznacza to, że w minionym sezonie panowała susza nie mająca precedensu.

W 2020 r. wylesianie Amazonii przyspieszyło po raz kolejny

Według analizy danych satelitarnych dorzecze Amazonki zostało w 2020 r. pozbawione ponad 2 milionów hektarów lasów pierwotnych. Autorzy reprezentujący Projekt Monitoringu Amazonii Andyjskiej poinformowali 28 stycznia 2021 r., że ich szacunki są niepełne i faktyczne straty są nawet większe. W 2019 r. deforestacja objęła 1,7 miliona hektarów.

Skutki degradacji Amazonii są gorsze, niż sądzono

Przegląd ponad 33 000 akrów lasu deszczowego ujawnił, że zdegradowane przez cywilizację przemysłową połacie Amazonii są nie tylko o wiele bardziej gorące, suche i łatwopalne niż obszary nienaruszone, lecz także magazynują dużo mniej węgla.

W podsumowaniu badania zamieszczonego 30 czerwca 2020 r. w JGR Biogeosciences autorzy podali, że uszkodzona Amazonia była o 5°C cieplejsza, sekwestrowała 34% mniej węgla, a między jej roślinnością i atmosferą cyrkulowało 35% mniej wody. Przyglądając się obszarom w Brazylii (Belterra, Paragominas, Feliz Natal i Tanguro) i Gujanie Francuskiej (Paracou), naukowcy dowiedzieli się również, że w okresach intensywnej suszy nienaruszone lasy amazońskie zaczynają zachowywać się tak, jak zdegradowane – zmniejszają obieg wody i magazynują mniej dwutlenku węgla. W pewnym momencie [całemu] systemowi zabraknie wody, bo warunki klimatyczne są ważniejsze od struktury lasu.wyjaśnił Marcos Longo, główny autor pracy badawczej, który zgłębia zagadnienia związane z obiegiem węgla i ekosystemami w Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA. Odkryć dokonano dzięki trójwymiarowym skanom lasów za pomocą systemu laserowego lidar oraz analizie naziemnej identyfikującej gatunki drzew.

Przybliżone 11 września 2020 r. na łamach Science wyniki obrazowania satelitarnego z okresu 1991–2014 unaoczniły, że zjawisko degradacji znacznie wyprzedza deforestację. Jest ono napędzane przez eskalację selektywnego pozyskiwania drewna, pożary podszycia, obrzeża lasów i fragmentację.

Dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu uruchomione przez silnik cieplny cywilizacji przemysłowej:

Powodzie spowodowane przez nagłą zmianę klimatu uwolnią nieporównanie więcej metanu, niż prognozowano

102. Najintensywniejsze od 30 lat opady w Afryce Wschodniej podniosły w 2018 i 2019 r. poziom wód i spowodowały powodzie o niespotykanej dotąd skali. Nowa analiza, której rezultaty przedstawiono 3 lutego 2021 r. w Environmental Research Letters, ustaliła, iż w ślad za tymi ekstremalnymi zdarzeniami pogodowymi doszło do uwolnienia dużo wyższych od normy ilości metanu z zalanych terenów podmokłych. Zespół uczonych pod kierunkiem dr. Marka Lunta ze Szkoły Doktorskiej Nauk o Ziemi Uniwersytetu Edynburskiego połączył dane satelitarne z modelem atmosferycznym, aby obliczyć wartość emisji CH4 w Afryce Wschodniej. TROPOMI, europejski instrument satelitarny wystrzelony w 2017 r., dostarczył informacji o stężeniach metanu w powietrzu atmosferycznym w niespotykanej dotąd rozdzielczości przestrzennej. Dodatkowa ilość CH4, jaka trafiła do atmosfery w ostatnich trzech miesiącach 2019 r., byłą równa całkowitym rocznym emisjom tego gazu w Wielkiej Brytanii. – podkreślił dr Lunt. Zgodnie z projekcjami modeli klimatycznych potężne ulewy będą pojawiać się w Afryce Wschodniej coraz częściej. Nasze odkrycia pokazują, że taki scenariusz wpłynie na globalne koncentracje metanu w atmosferze. – przyznał prof. Paul Palmer z Uniwersytetu w Edynburgu, jeden ze współautorów pracy.

Nagła zmiana klimatu: 2020 najcieplejszym rokiem w historii meteorologii:

Rekordowe powodzie w regionie Azji i Pacyfiku w 2020 r.

Rekordowe powodzie zdewastowały w 2020 r. region Azji i Pacyfiku. Ulewy o nie oglądanym wcześniej natężeniu spowodowały ogromne straty gospodarcze, zabiły i wysiedliły wielu ludzi. Liczby są oszałamiające: w samych Chinach następstwa tych klęsk żywiołowych dotknęły co najmniej 63 miliony osób, w Nepalu doszło do 4 500 osunięć ziemi, a jedna trzecia terytorium Bangladeszu znalazła się pod wodą. Ucierpiała też Indonezja, Wietnam i Filipiny. Nisko położone kraje rozwijające się i miasta azjatyckie doświadczają potrójnego uderzenia. – powiedziała Sally Yozell, dyrektor Programu Bezpieczeństwa Środowiskowego w waszyngtońskim Centrum Stimsona. Obok potężnych burz, powodzi i wzrostu poziomu morza, społeczności nadmorskie borykają się z problemami społecznymi i ekonomicznymi. Od 1988 r. częstotliwość powodzi zwiększyła się dramatycznie – zarówno na początku roku, jak i w drugiej jego połowie. Niszcząc działalność rolniczą, pogarszają one bezpieczeństwo żywnościowe i warunki życia.

Pandemia i wielkie wymieranie planetarne:

Wiosną 2020 r. pandemia podniosła temperatury lokalnie i okresowo

Według Narodowego Centrum Badań nad Atmosferą (National Center for Atmospheric Research – NCAR) kombinacja lockdownów i mniejsza aktywność społeczna podyktowana pandemią COVID-19 częściowo obniżyła poziom zanieczyszczeń cywilizacyjnych, co doprowadziło do okresowego, lokalnego wzrostu temperatur. Kiedy zeszłej wiosny nastąpił spadek emisji aerozoli industrialnych, do powierzchni Ziemi dotarło więcej ciepła słonecznego. Efekt był najbardziej widoczny w umiarkowanych i wyższych szerokościach geograficznych półkuli północnej (największe skupisko przemysłu), w tropikach miał postać mieszaną, zaś na półkuli południowej zmierzono jego śladową obecność (najmniejsze skupisko przemysłu). Pomiary zestawione 29 grudnia 2020 r. w Geophysical Research Letters wykazały, że przy panujących wiosennych warunkach pogodowych na niektórych obszarach było cieplej o 0,1–0,3°C. Na terytoriach krajów, które wprowadzają do atmosfery ogromne ilości aerozoli – chodzi o Stany Zjednoczone i Rosję – wartość ta wyniosła 0,37°C.

Schładzające działanie aerozoli jest większe, niż wskazuje na to konsensus naukowy. Zarejestrowany skok temperatur został wywołany przez częściową redukcję koncentracji dwutlenku azotu. Analiza z 26 października 2020 r. opublikowana w Bulletin of Atmospheric Science and Technology ustaliła, iż podczas kwietniowych lockdownów w Stanach Zjednoczonych zawartość NO2 w atmosferze była niższa o 13% w zestawieniu ze średnią z poprzedniego pięciolecia. Z kolei pyły zawieszone – in. cząstki stałe wydalane przez samoloty, pojazdy ciężkie z silnikiem wysokoprężnym i przede wszystkim elektrownie węglowe – nie tylko nie odnotowały redukcji, lecz były większe niż w minionym pięcioleciu. Gdyby pandemia wyłączyła przykładowo całą gospodarkę USA, Europy lub Chin na parę miesięcy, brak aerozoli wywarłby dramatyczny, niemal natychmiastowy wpływ na ogólny bilans energetyczny Ziemi. Wymieranie planetarne przyspieszyłoby raptownie.

Wizje przyszłości:

Międzynarodowi eksperci apelują, by wdrażać plany na okoliczność upadku społecznego

Fragment listu otwartego 258 naukowców i akademików z 6 grudnia 2020 r.:

Wzywamy decydentów do zajęcia się ryzykiem zakłócenia funkcjonowania społeczeństw, a nawet ich upadku. W ciągu minionych pięciu lat nie udało się obniżyć emisji gazów cieplarnianych zgodnie z wytycznymi paryskiego porozumienia klimatycznego, dlatego musimy teraz skonfrontować się z konsekwencjami tego zaniechania. Badacze reprezentujący wiele dziedzin uważają scenariusz upadku społeczeństw w bieżącym stuleciu za wiarygodny. Niektóre armie traktują go bardzo poważnie. Badania potwierdzają, że coraz więcej ludzi spodziewa się upadku społecznego. Niestety, na Globalnym Południu jest on udziałem licznych społeczności. Media nie donoszą o tej kwestii rzetelnie, zaś społeczeństwo obywatelskie i świat polityki pomijają ją całkowicie.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Opublikowano Aktualizacje | Dodaj komentarz