Badanie: Serce Oceanu Światowego zwalnia

Materiał informacyjny na temat zwalniającej Światowej Cyrkulacji Oceanicznej „powinien być emitowany codziennie w porze najlepszej oglądalności przez wszystkie główne kanały telewizyjne.”

W swoim ostatnim raporcie Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) stwierdził, że istnieje tylko 10% prawdopodobieństwo spowolnienia prądów oceanicznych w bieżącym stuleciu.

Autor: Robert Scribbler

23 marca 2015

Nowy materiał filmowy autorstwa Petera Sinclaira z udziałem wybitnych badaczy: Stefana Rahmstorfa, Michaela Manna i Jasona Boxa alarmuje o zaobserwowanym zakłóceniu cyrkulacji oceanicznej spowodowanym wzrostem ilości słodkiej wody w Północnym Atlantyku. Powinien być emitowany codziennie, w porze najlepszej oglądalności na wszystkich głównych kanałach telewizyjnych.

Nowy materiał filmowy autorstwa Petera Sinclaira z udziałem wybitnych badaczy: Stefana Rahmstorfa, Michaela Manna i Jasona Boxa alarmuje o zaobserwowanym zakłóceniu cyrkulacji oceanicznej spowodowanym wzrostem ilości słodkiej wody w Północnym Atlantyku. Powinien być emitowany codziennie w porze najlepszej oglądalności przez wszystkie główne kanały telewizyjne.

Naukowcy nazywają to Atlantycką Południkową Cyrkulacją Wymienną (Atlantic Meridional Overturning Circulation – AMOC). Ale równie dobrze możemy o niej myśleć jako bijącym sercu Oceanu Światowego. Jego tętno zaczyna zwalniać.

Globalne ocieplenie zagrożeniem dla cyrkulacji oceanicznej, systemu podtrzymującego życie

Od blisko trzech dekad uznani klimatolodzy ostrzegali polityków, że napędzana solą i ciepłem cyrkulacja światowego systemu oceanicznego (nazywana termohalinową: termo ciepło, haline – sól) może zostać zakłócona przez wypływy zimnej wody z Grenlandii. Właśnie tam, na północnym Atlantyku, słona, gęsta woda oceanu napływająca z tropików wraz z Prądem Zatokowym (Golfsztrom) staje się coraz zimniejsza. Obciążone solą wody opadają na dno Północnego Atlantyku. Opadanie to napędza z kolei potężny pas transmisyjny oceanu. Znajdująca się blisko dna woda o mniejszej zawartości tlenu unoszona jest ku powierzchni, gdzie następuje jej ożywienie. W ten sposób pas zasila pociąg prądów, który toczy się przez każdy główny zakątek Wszechoceanu.

Zakłócenie pracy tej mieszającej wody oceanu maszyny przypominałoby strzał oddany prosto w kluczowy organ układu krążenia – fala uderzeniowa przemierzyłaby Ocean Światowy zmniejszając poziom tlenu w całym systemie i tym samym zdolność oceanów do podtrzymywania życia. Byłaby to dramatyczna zmiana w kierunku rozwarstwionego, zawierającego mniej życia oceanu; byłby to krok w stronę koszmarnego stanu zwanego Oceanem Canfielda (odkrył go dr Donald Canfield).

Cieplejsze, bardziej słone chłodzenie wodne oraz opadanie w Północnym Atlantyku stanowią zasadniczy tryb w tym oceanicznym mechanizmie wymiany. Jest on także opisywany jako pięta Achillesa globalnej cyrkulacji oceanów.

Chłodzenie w niewłaściwym miejscu

Mapa nr 1

Linearny trend temperatury od 1900 do 2013 roku przedstawiony w pracy Stefana Rahmstorfa. Proszę zwrócić uwagę na odbiegające od normy nagromadzenie zimnej wody na południe od Grenlandii. Właśnie takiej sygnatury analityk wolałby nie zobaczyć. Wypływy zimnej, słodkiej wody z Grenlandii zaburzają Północny Atlantyk i Światową Cyrkulację Oceaniczną.

Nowy raport z 2015 roku opracowany prze zespół dr. Stefana Rahmstorfa odkrył, że system Oceanu Światowego ochładza się w złym miejscu – rejonie Północnego Atlantyku na południe i na wschód od Grenlandii. Oznacza to, że przedostaje się tam duża ilość zimnej, słodkiej wody, która pochodzi z topniejących lodowców Grenlandii. Chłodzenie i napływ słodkich wód blokuje wody słone. Ten rodzaj fizycznego zatoru może bezpośrednio zakłócić zarówno Prąd Zatokowy, jak i resztę zmierzającej w dół cyrkulacji oceanicznej.

Dr Rahmstorf wyjaśnia wyniki badań na witrynie RealClimate:

„Strefa Północnego Atlantyku pomiędzy Nową Fundlandią i Irlandią jest jedynym regionem świata, który przeciwstawił się globalnemu ociepleniu i stał się zimniejszy. Ostatniej zimy było tam najchłodniej w historii – tymczasem w skali globu był to najcieplejszy sezon zimowy w dziejach. Nasze ostatnie badania (Rahmstorf i wsp. 2015) przypisują tę [anormalnie zimną północnoatlantycką wodę] słabnącemu Prądowi Zatokowemu, co jest najwyraźniej ewenementem w ostatnim tysiącleciu.

Tak się składa, że jest to obszar, którego ochłodzenie przewidują modele klimatyczne w sytuacji osłabienia Golfsztromu (eksperci mówią o Atlantyckiej Południkowej Cyrkulacji Wymiennej, inaczej AMOC, jako części globalnej cyrkulacji termohalinowej). Możliwość zaistnienia tego zjawiska jako konsekwencji ocieplania się globu dyskutowane jest w środowisku naukowym od 1980 roku – od chwili publikacji na łamach Nature klasycznego artykułu Wally’ego Broeckera pt. Nieprzyjemne niespodzianki efektu cieplarnianego?. Tymczasem piętrzą się dowody, że budzący od dawna obawy spadek cyrkulacji jest już w zaawansowanym stadium.”

Mapa pokazuje masy wody o rekordowo niskiej temperaturze na południe od Grenlandii w rekordowo ciepłym świecie. Dymiący pistolet ogromnego odpływu lodowcowego i zaburzenia termohalinowego na Północnym Alantyku.

Mapa pokazuje masy wody o rekordowo niskiej temperaturze na południe od Grenlandii w rekordowo ciepłym świecie. Dymiący pistolet ogromnego odpływu lodowcowego i zaburzenia termohalinowego na Północnym Atlantyku.

Dostateczną ilustracją komentarza doktora Rahmstorfa jest sporządzona przez NOAA (Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna USA) mapa anomalii temperatury w zimie 2014-2015:

Inne obawy dotyczące schłodzenia Północnego Atlantyku

Niestety, zwiększająca się objętość zimnej, słodkiej wody w Północnym Atlantyku zagraża nie tylko zdrowiu oceanów. Reprezentuje również strefę anormalnego zimna w regionie otoczonym przez atmosferyczne i oceaniczne ocieplenie. Jest także strefą poszerzającej się niestabilności atmosferycznej – uczestniczy w przesunięciu zimnego centrum cyrkulacji od stref polarnych w kierunku Grenlandii i Kanady. Stanowi nieodłączną część zakłóceń atmosferycznych opisanych w teoriach dr Jennifer Francis i w późniejszych pracach dr. Jamesa Hansena (były główny klimatolog NASA nawiązał do nich w książce Burze moich wnuków).

Zatem krwawiąca z wielkich lodowców Grenlandii zimna woda stwarza niebezpieczeństwo wygenerowania znaczących zakłóceń atmosferycznych wiatrów oraz powiązanych warunków pogodowych. Są one w stanie wywołać przybierające na intensywności nawałnice na półkuli północnej, jakie obserwowaliśmy tej zimy na północnym wschodzie USA, i serię niepospolicie potężnych burz, która uderzyła w Anglię zimą 2013-2014.

Dr Hansen w swojej pracy pt. Utrata pokrywy lodowej Grenlandii: Wykładnicza? ostrzegł, że przy pewnych scenariuszach szybkiego topnienia Grenlandii (1) mogą w ciągu najbliższych dekad wystąpić frontalne burze o sile huraganów obejmujące całe kontynenty.

Paul BeckwithKomentarz filmowy Paula Beckwitha, profesora klimatologii/meteorologii i fizyka (optyka laserowa, inżynieria), który studiuje m.in. zjawisko nagłych zmian klimatu bazując na paleologicznych zapisach z głębokiej przeszłości.

Witam. Tu Paul Beckwith z Uniwersytetu w Ottawie.

Dzisiaj zamierzam zrelacjonować wydarzenia klimatyczne z ostatnich dwóch tygodni. Są bardzo niepokojące.

Jest 24 marca 2015. Właśnie wczoraj opublikowano wyniki badania zespołu [Stefana] Rahmstorfa. Dotyczy ono anomalii związanych z zimnymi wodami na południe od Grenlandii, które utrzymują się od długiego czasu. Analiza jest spojrzeniem na rozliczne dowody, w tym na temperaturę powierzchniową morza na tym obszarze. Praca ustaliła długotrwały charakter tej anomalii. Wzbierała mniej więcej od roku 1970 roku. Po drodze, na początku lat 90. XX wieku, miał miejsce nieznaczony odwrót. Natomiast w ostatnim czasie ta masa wody stała się jeszcze zimniejsza. Przypisuje się to zwolnieniu Prądu Zatokowego. Biegnie on od wschodniego wybrzeża USA. Niesie ze sobą mnóstwo ciepłych wód z szerokości południowych w stronę wyższych szerokości północnych. Następnie przemierza Atlantyk. Odpowiada za względnie umiarkowany klimat Wielkiej Brytanii i Europy Zachodniej.

Nastąpiło zatem poważne spowolnienie wód oceanu. Wiążą się z tym określone konsekwencje.

Golfsztrom płynie w górę wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Efekt Coriolisa spycha go na prawą stronę. Przepływ Ekmana odciąga wodę od wybrzeża. Tak się dzieje w warunkach normalnych. Ze względu na to, że prąd się zmienia i wpada na szelf kontynentalny, w latach 2009-2010 odnotowaliśmy wzrost poziomu morza o 128 milimetrów. Jako że globalna średnia wzrostu wynosi około 3.4 milimetra rocznie, skok o 128 milimetrów na przestrzeni dwóch lat jest wydarzeniem o ogromnym znaczeniu. Koreluje z tym zmiana poziomu grubości arktycznego lodu. Spadł on gwałtownie w 2010 roku. Możliwe, że powiązany jest ze spowolnieniem Golfsztromu. W 2013 roku opublikowano badanie, które zademonstrowało, że w 2010 doszło do zwolnienia, a nawet wycofania atlantyckiej cyrkulacji termohalinowej. Zgadza się to z najnowszą pracą badawczą. Pojawił się wzór.

Zmiana Golfsztromu przemieszcza również dystrybucję ciepłych i zimnych wód. Dlatego u wschodniego wybrzeża USA zalega mnóstwo ciepłej wody. Kiedy przecinają ten obszar wiatry północno-wschodnie, zabierają ze sobą wyparowaną wilgoć. W rezultacie wschodnie wybrzeże USA i Kanady nawiedziły potężne burze śnieżne. Zimny odcinek prądu strumieniowego znajdował się nad dużą częścią wschodniej Ameryki Północnej. Z kolei jego grzbiet nad zachodem kraju. Dlatego było tam wyjątkowo ciepło.

Jeśli oglądali Państwo moje poprzednie aktualizacje, nie jest dla Państwa zaskoczeniem fakt, iż siła prądów oceanicznych niosących równikowe ciepło w stronę bieguna północnego uległa zmniejszeniu. Pasuje to do wyłonionego wzoru arktycznej amplifikacji. Wysoka Arktyka ociepla się średnio 5-8 razy szybciej niż reszta planety. Powodem jest wykładnicza redukcja zasięgu lodu morskiego, a także pokrywy śnieżnej lądowych obszarów Arktyki – zwłaszcza wiosną. A także bardzo gwałtowne topnienie Grenlandii, które zanalizował Jason Box. Tamtejsze albedo odnotowuje stromy spadek. Kilka lat temu topnienie objęło ponad 90% powierzchni wyspy. Powstaje więcej rozlewisk, lód zostaje usunięty. Pojawia się bród i sadza. Odsłonięty czarny węgiel dodatkowo redukuje albedo. Stanowi to logiczną całość w świetle badania NASA, które za pomocą instrumentów satelitarnych ustaliło, że albedo całej Arktyki spadło z 52% do 48% w ciągu ostatnich 30 lat. Zapoznałem się też z analizą, która wskazała, że za większość tego spadku odpowiada ostatnia dekada.

Z uwagi na szybkie ocieplenie Arktyki (2) mówiłem wraz z kolegami o zwalniającym prądzie strumieniowym, który coraz bardziej faluje tworząc utrzymujące się stany pogodowe. Nic  dziwnego, że prądy oceaniczne również zwalniają. Arktyka ociepla się, ponieważ ciemnienie regionu zwiększa absorpcję promieniowania słonecznego. Maleje więc potrzeba transportowania ciepła z równika. Dlatego zachodzi spowolnienie transportu ciepła w atmosferze, co odzwierciedlają falujące prądy strumieniowe, ekstremalne zjawiska pogodowe, a także opisana w omawianym badaniu sytuacja w oceanach. Jest to bardzo niepokojące.

Arktyka ogrzewa się, natomiast część dodatkowego ciepła na obszarach równikowych zamienia się głównie w parowanie, tworząc bardziej wilgotne warunki, natomiast reszta ciepła udaje się za pośrednictwem prądów strumieniowych i oceanicznych na południe, aż do Australii – która przypomina bojler. Wzmacnia to wiatry i prądy morskie omijające Antarktydę. Siła Coriolisa ukierunkowana w lewo na półkuli południowej odciąga zimą wodę i lód morski od Antarktydy. Dlatego zasięg lodu morskiego na Antarktydzie zwiększa się w tempie około 1% na dziesięć lat. Ostatnio podczas tamtejszej zimy był rekordowy. Latem lód wycofuje się w pobliże linii wybrzeża.

Należy spojrzeć na cały system klimatyczny, który doświadcza nagłego przeobrażenia. Mówię o nim od dłuższego czasu. Mamy do czynienia z nagłą zmianą klimatu. Reakcja systemu dalece przekracza oczekiwania związane z czynnikami wymuszającymi.

Jednym z ostatnio odnotowanych alarmujących ustaleń jest obecność podwodnych kanałów biegnących do Antarktydy Wschodniej, które są mechanizmem przynoszącym ciepłą wodę od spodu, co przyspiesza tempo topnienia lodu. Zatem Antarktyda Wschodnia (3) nie jest tak stabilna, jak uważaliśmy. Tempo topnienia Grenlandii i Antarktydy przyspiesza gwałtownie. Podwaja się co 5-7 lat. W jednej ze swoich aktualizacji odpowiedziałem na pytanie, czy możemy być świadkami wzrostu poziomu morza o 7 metrów przed rokiem 2070. Moja odpowiedź brzmi – tak.

Równie niepokojący jest raport na temat lasu deszczowego Amazonii, który pochłaniał potężną ilość dwutlenku węgla. Za sprawą panującej suszy, redukcji wzrostu drzew i postępującego wylesiania, zdolność absorpcji węgla spadła w ostatniej dekadzie o około jedną trzecią – 33%. Jakiś czas temu inny raport stwierdził, że zdolność wchłaniania dwutlenku węgla przez lasy europejskie uzyskuje stan nasycenia. To bardzo niepokojące fakty.

Pojawił się także raport mówiący o tym, że globalne emisje dwutlenku węgla utrzymały się w 2014 roku na poziomie sezonu poprzedniego. Tymczasem koncentracje CO2 rosną nieprzerwanie. (4) Być może odpowiada za to redukcja absorpcji węgla przez lasy.

Z pewnością przed nami straszliwe konsekwencje destabilizacji klimatu. Wraz z nią postępować będzie destabilizacja mentalnego stanu i psychologii osób negujących zmianę klimatu – są wśród nich politycy, którzy będą bez końca grać kartą terroryzmu, aby odwrócić uwagę ludzi od kwestii bez porównania ważniejszej, która wpłynie na życie każdego mieszkańca planety.

Na tym zakończę. Dziękuję.

(1) Od roku 2000 tempo utraty lodu Grenlandii przyspieszyło o 600%.

(2) 25 lutego 2015 arktyczny lód morski osiągnął swoje zimowe maksimum – pojawiło się wcześniej niż zazwyczaj i było najniższe w historii obserwacji satelitarnych. 

(3) Badanie, którego wyniki pojawiły się na łamach Science 25 marca 2015 wykazało, że w ostatnim dziesięcioleciu lodowiec szelfowy Antarktydy Wschodniej nie powiększył swojej objętości, natomiast Antarktyda Zachodnia topniała o 70% szybciej.

24 marca 2015 odnotowano na Antarktydzie rekordową temperaturę 17.5°C (63.5°F).

(4) 14 marca 2015 padł kolejny rekord koncentracji CO2 – 411.52 ppm.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.