2018 najgorętszym rokiem w historii. Oceany ocieplają się szybciej, niż sądzono.

Badanie opublikowane 11 stycznia 2019 r. w Science ustaliło, że ocieplenie górnych 2000 metrów oceanu przyspieszyło od 1991 r. o ponad 50%.  Prognoza Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) zaniżyła je aż o 40%. W komunikacie prasowym autorzy podali, że 2018 był najgorętszym rokiem dla oceanów i tym samym dla Ziemi. Groźne konsekwencje globalnego ocieplenia są już z nami. Analiza wykorzystała liczne linie dowodów, przedłożone przez cztery niezależne zespoły specjalistów.

W ostatnich latach pomiary zawartości ciepła w oceanach (ang. ocean heat content – OHC) stały się o wiele dokładniejsze. Od ponad dekady nowy system urządzeń Argo (>3000 pływaków) dostarcza informacje o prawie globalnym zasięgu. W połączeniu ze starszymi sposobami rejestrowania OHC umożliwił on uczonym właściwe określenie kontekstu odnotowanych w ostatnim czasie, rekordowych wyników.

Globalne ocieplenie kojarzy się zazwyczaj z temperaturami powietrza przy powierzchni planety. Naukowcy wskazują dwa powody decydujące o tym, iż zawartość ciepła w oceanach jest znacznie lepszą miarą tego, które lata należą do najgorętszych. Po pierwsze Wszechocean pochłania 93% nierównowagi energetycznej Ziemi, powstałej wskutek zwiększenia atmosferycznych ilości gazów zatrzymujących ciepło, emitowanych przez cywilizację. Po drugie zawartość ciepła w oceanach jest w zasadzie obojętna na fluktuacje pogody. Zjawiska El Niño, które wywierają często duży, krótkotrwały wpływ na temperatury powierzchniowe, odciskają na OHC niewielki, ledwo dostrzegalny ślad. Wszystko to sprawia, że zawartość ciepła w oceanach jest stabilniejszym wskaźnikiem szybkości, z jaką zmiana klimatu rozgrzewa Ziemię. Skoro 2018 r. miał najwyższe odczyty ciepła oceanicznego, to był on najcieplejszym rokiem w historii pomiarów.

Rafa oceaniczna.

Kevin Trenberth, współautor badania i starszy pracownik naukowy sekcji analizy klimatu w Narodowym Centrum Badań Atmosfery, powiedział, że pod względem ciepła 2018 r. pobił rekord ustanowiony w 2017 r. Trenberth, wiodący ekspert w zakresie związku między zmianą klimatu a ekstremalną pogodą, zwrócił uwagę, iż do najcieplejszych należały te lokalizacje, w których rozwinął się huragan Florence [ubiegły sezon, Atlantyk] i huragan Harvey [dwa lata temu, Zatoka Meksykańska]. Ciepła woda dostarcza burzom parę i wilgoć.

Przyspieszającego ocieplenia Wszechoceanu nie można powstrzymać w tym stuleciu, ponieważ reakcja jego wód przebiega powoli, wyjaśnił Lijing Cheng z Instytutu Fizyki Atmosferycznej Chińskiej Akademii Nauk. Zawartość ciepła w oceanach jest bardzo silnie powiązana z globalnym poziomem CO2. Jest już za późno, by zapobiec poważnemu ociepleniu Ziemi, przyznał John Abraham, współautor pracy i profesor nauk termalnych na Uniwersytecie St. Thomas w Minnesocie. Abraham ostrzegł, że globalne ocieplenie postępuje szybciej, niż przypuszczaliśmy. I dodał: Obserwujemy skutki potężnych huraganów i tajfunów, susz i śmiercionośnych pożarów. Ponosimy konsekwencje praktykowanego od dziesięcioleci ignorowania odkryć naukowych. Denialiści klimatyczni pozostawili nam i naszym dzieciom straszne dziedzictwo.

Wymieranie permskie sprzed 252 milionów lat zgładziło większość roślin i zwierząt po serii potężnych erupcji wulkanicznych na Syberii. Oceany zostały pozbawione 96% gatunków. Przedmiotem debaty naukowej były przyczyny, które mogły przeobrazić ich wody we wrogie życiu środowisko: wysokie zakwaszenie, wysokie koncentracje metali i siarczków, brak tlenu lub wysoka temperatura. Czasopismo Science zamieściło 7 grudnia 2018 r. badanie, które rozstrzygnęło tę kwestię. Jego autorzy – eksperci z Uniwersytetu Waszyngtońskiego i Uniwersytetu Stanforda – połączyli modele warunków oceanicznych i metabolizmu zwierząt z danymi laboratoryjnymi i zapisami paleoceanograficznymi. Okazało się, że Wszechocean zamienił się w pustynię za sprawą globalnego ocieplenia. Gdy temperatury wzrosły, a metabolizm zwierząt morskich przyspieszył, ilość dostępnego tlenu spadła poniżej poziomu przetrwania.

Raport o stanie klimatu z 2014 r., bazujący na dociekaniach 413 uczonych z 58 krajów, stwierdził, iż ocieplenia oceanów nie uda się już zatrzymać, a jego skutki będą odczuwalne przez wiele stuleci. W badaniu opublikowanym rok później na łamach Nature Climate Change niemieccy eksperci dowiedli, że nawet oczyszczenie atmosfery z ogromnych ilości CO2 nie uratowałoby Wszechoceanu – pozostanie on cieplejszy i bardziej zakwaszony przez kolejne tysiące lat.

Klimatolog Sam Carana wykazał, że w 2018 r. powierzchnia Ziemi była o +1,74°C cieplejsza niż w epoce przedindustrialnej. Podawana w mediach wartość ~1,1°C wymaga skorygowania z kilku powodów.

Po pierwsze na Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w Paryżu rządy zobowiązały się zapewnić, że powierzchnia Ziemi nie stanie się cieplejsza o 1,5°C w porównaniu z epoką przedindustrialną. Aktualne dane pomiarowe powinny być zestawione z warunkami, które panowały w 1750 r. (początek rewolucji przemysłowej). Właśnie ten absolutnie kluczowy, bazowy punkt wyjścia, ustalony przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC), zdefiniowano w porozumieniu paryskim z 2015 r. Tymczasem uczeni, komentatorzy i media posługują się wskaźnikiem temperatury lądowej i oceanicznej NASA (L-OTI), który śledzi trend ocieplania się planety od przedziału 1951-1980. Zabieg ten dezinformuje opinię publiczną na temat rzeczywistego tempa globalnego ocieplenia.

Oto mapy ilustrujące wzrost temperatury od 1951-1980 [panel lewy] oraz od 1885-1915 [panel prawy].

Przyjęcie 1900 r. jako punktu wyjściowego wymaga, by do wartości ~1,1°C dodać +0,25°C. Niestety, odzwierciedlenie faktycznych realiów wymaga dalszych uzupełnień:

> Średnia temperatura globu z okresu 1951-1980 była wyższa od średniej z 1900-1920 o +0,3°C.

> Obszar Arktyki zaznaczony na szaro w panelu prawym nie był objęty pomiarami od 1900 r. Wyłączenie tych danych zaniża wynik wzrostu temperatury o +0,1°C , ponieważ region ten ociepla się szybciej niż reszta świata.

> Większość metod kalkulacji globalnej temperatury wykorzystuje temperatury powierzchni morza. Tymczasem ważniejsze są temperatury powietrza tuż nad powierzchnią akwenów. Tak się postępuje, aby ustalić temperaturę na lądzie – nie sprawdza się temperatury gleb lub skał, tylko dokonuje się jej pomiaru nad powierzchnią Ziemi. Ponieważ temperatura nad powierzchnią morza jest nieco wyższa od temperatury samej powierzchni morza, obecne szacunki średniej temperatury planety są zaniżone o +0.1°C.

Całkowita korekta powinna wynosić co najmniej +0,75°C (warto wspomnieć, że w 2018 r wpływ na sytuację klimatyczną miało zjawisko La Niña, czego nie uwzględnia niniejsze wyliczenie).

Powierzchnia Ziemi jest już cieplejsza o +1,74°C w porównaniu z epoką przedprzemysłową. Próg 1,5°C został przekroczony po raz kolejny.

Europejski System Analizy Strategii i Polityki (European Strategy and Policy Analysis System) organ określający ramy współpracy i konsultacji administracyjnych między Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim, Radą Unii Europejskiej i Europejską Służbą Działań Zewnętrznych w zakresie definiowania średnio- i długoterminowych trendów – opublikował w marcu 2019 r. analizę, która konkluduje: Jeśli średnia temperatura planety przekroczy 1,5°C staniemy w obliczu jeszcze większej liczby susz i powodzi, ekstremalnych upałów i ubóstwa (…), a w najgorszym wypadku nawet całkowitego wymarcia ludzkości. Synteza bardzo konserwatywnej w swoich prognozach instytucji potwierdza, że został przekroczony kolejny punkt krytyczny.

Wpisy powiązane tematycznie.

Oprac. exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Biosfera, Klimat, Oceany, Wymieranie gatunków. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.