Raport o stanie planety: Od 1970 roku skonsumowaliśmy ponad połowę ziemskiej różnorodności życia (aktualizacja: 20.01.2017)

„Przyspieszająca utrata różnorodności biologicznej stanowi fundamentalne zagrożenie dla przetrwania ludzkości.” Zakri Abdul Hamid, założyciel i przewodniczący Międzyrządowej Platformy ds. Różnorodności Biologicznej i Usług Ekosystemu ONZ

„Tempo wymierania gatunków jest 1.000 razy wyższe niż w czasach poprzedzających pojawienie się człowieka. Zmierzamy w stronę utraty połowy wszystkich zwierząt i roślin jeszcze w tym stuleciu. Tworzymy samotną planetę. Co więcej, nie zaprzestając niszczenia biosfery tworzymy bardzo niebezpieczną planetę. Jeżeli zgładzimy dość gatunków, przykładowo wszystkie z Ameryki Południowej, może to być punkt krytyczny i początek nieodwracalnej spirali upadku globalnego. Moment ten nadejdzie, tylko nie wiemy kiedy. Najistotniejsze jest, że przekroczymy tę granicę i może to nastąpić wcześniej niż sądziliśmy – jeśli nie zaprzestaniemy ataku na środowisko naturalne, a zwłaszcza gatunki. Uszkodzone siedlisko można do pewnego stopnia odbudować, ale przestaje to być wykonalne, kiedy pozbyłeś się gatunków. Zginą na zawsze i myślę, że będzie to punkt zwrotny w ludzkiej egzystencji.” Ed Wilson, 85-letni profesor Uniwersytetu Harvarda, autorytet w dziedzinie bioróżnorodności

„Epidemia wirusa Ebola, bezprecedensowa susza w Kalifornii i konflikty społeczne na Bliskim Wschodzie demonstrują, co się dzieje, kiedy ekologiczne granice planety są nieuznawane i przekraczane.” Dr Glen Barry, autor badania „Utrata ziemskiego ekosystemu i upadek biosfery”

Główną zaobserwowaną w ostatnim czasie przyczyną utraty bioróżnorodności jest niszczenie i degradacja siedlisk. Ponad połowa szacowanego pierwotnego zasięgu umiarkowanych lasów liściastych została zamieniona w pola uprawne i obszary miejskie już przed rokiem 1950. Natomiast wylesianie i zmiany użytkowania gruntów w tropikach przyspieszyły po roku 1950. Użytkowanie ekosystemu słodkowodnego wykroczyło daleko poza poziomy, które można zachować nawet przy obecnym globalnym zapotrzebowaniu na wodę. Według prognoz będzie ono stale rosło. […] Wiele krajów rozwijających się doświadcza gospodarczego wzrostu, który poddaje ich środowiska nadmiernej eksploatacji. Państwa położone w niższych szerokościach geograficznych, w których mieszka ponad 5 miliardów ludzi, wyczerpują swoje zasoby w galopującym tempie, które w ciągu kilku lat zrówna się z poziomami Zachodu. Może to oznaczać planetarną katastrofę. Systemy Ziemi nie będą w stanie wspierać globalnej różnorodności biologicznej i ekosystemów, które utrzymują ludzką egzystencję.” Roberto Cazzolla Gatti, profesor nadzwyczajny ekologii i bioróżnorodności Uniwersytetu w Tomsku

Niszczenie i eksploatacja światowych zasobów naturalnych przez człowieka postępuje tak szybko, że wyprzedza zdolność planety do absorbowania szkód. Tempo degradacji rośnie na całym świecie.” Tak brzmi konkluzja najbardziej wyczerpującego badania w historii Programu Środowiskowego ONZ (UNEP). Uczestniczyło w nim 1.203 naukowców, setki instytucji naukowych oraz ponad 160 rządów. Wyniki zostały opublikowane 19 maja 2016.

Pięć głównych organizacji ochrony środowiska stwierdziło 8 grudnia 2016, że kraje najbogatsze zawiodły pod względem realizacji celów uzgodnionych na szczeblu międzynarodowym w ramach Strategicznego planu na rzecz różnorodności biologicznej 2011-2020. Państwa miały opracować szczegóły ochrony lokalnej bioróżnorodności. Zrobiła to tylko połowa. Co gorsza, 90% przygotowanych projektów wyznaczyło cele, które nie spełnią 20 światowych kryteriów. Obejmują one powstrzymanie utraty siedlisk, uratowanie zagrożonych gatunków, zmniejszenie zanieczyszczenia oraz wdrożenie zrównoważonych, przyjaznych przyrodzie praktyk połowowych i rolniczych.

30 września 2014

Living Planet ReportŚwiat utracił 52% swojej biologicznej różnorodności od 1970 roku – ogłosiła organizacja World Wildlife Fund w opublikowanym przed kilkoma dniami badaniu o stanie planety.

Stworzenia na lądzie, w rzekach i morzach są dziesiątkowane, ponieważ ludzie zabijają je w celach handlowo-żywieniowych w niezrównoważonej ilości, zanieczyszczają lub niszczą ich siedliska, stwierdziła analiza przeprowadzona przez naukowców z WWF i Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego.

Według raportu Living Planet 2014, „Liczba ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb na całym świecie jest średnio o połowę mniejsza niż 40 lat temu. Spadek ten znacznie przekracza dotychczasowe szacunki – tym razem wykorzystano nową metodologię, która jest bardziej reprezentatywną dla globalnej bioróżnorodności.”

„Gdyby w przyszłym tygodniu w londyńskim zoo uśmiercono połowę zwierząt, informacja ta trafiłaby na pierwsze strony gazet,” powiedział profesor Ken Norris, dyrektor naukowy LTZ. „Ale dzieje się to w rozległym plenerze… Szkody te są następstwem wybranego przez nas sposobu życia.”

„Wszyscy słyszeliśmy o giełdowym indeksie FTSE 100, ale przeoczyliśmy najważniejszy wskaźnik – spadkową tendencję wśród gatunków i ekosystemów Ziemi,” powiedział profesor Jonathan Baillie, dyrektor ochrony przyrody LTZ. „Nadużywanie surowców ostatecznie doprowadzi do konfliktów,” dodał.

Naukowcy zbadali trendy wśród ponad 10.000 populacji 3.038 ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb, a następnie obliczyli Living Planet Index (LPI), który określa stan zdrowia gatunków w różnych środowiskach i regionach. Podczas gdy LPI w rejonach o klimacie umiarkowanym spadł w latach 1970-2010 o niepokojące 36%, to w tropikach redukcja indeksu wyniosła 56%. W skali globu największe straty odnotowała biologiczna różnorodność w Ameryce Łacińskiej – uległa gwałtownemu zmniejszeniu aż o 83%.

Jon Hoekstra, główny naukowiec WWF, przedstawił to w inny sposób: „Zniknęło 39% naziemnej dzikiej przyrody, zniknęło 39% fauny morskiej, zniknęło 76% procent fauny słodkowodnej – wszystko w ciągu ostatnich 40 lat.”

„Rzeki są na dnie systemu,” powiedział Dave Tickner, główny doradca słodkowodny WWF. „Cokolwiek dzieje się na lądzie, ostatecznie trafia do rzek. Na przykład każdego roku do Gangesu wlewa się dziesiątki miliardów ton ścieków.”

Poza zanieczyszczeniem destrukcyjny wpływ na systemy słodkowodne mają tamy i rosnący pobór wody. Na całym świecie jest ponad 45.000 dużych tam o wysokości przekraczającej 15 metrów. „Tną one rzeki na tysiące kawałków,” powiedział Tickner, „co uniemożliwia zdrowy przepływ wody.” Podczas gdy liczba ludności wzrosła w ciągu ostatniego stulecia czterokrotnie, zużycie wody odnotowało wzrost siedmiokrotny. „Prowadzimy coraz bardziej spragnione życie,” dodał.

Drugi indeks ujęty w nowym raporcie Living Planet oblicza „ślad ekologiczny” ludzkości, czyli skalę zużycia zasobów naturalnych. Obecnie globalna populacja wycina drzewa szybciej od tempa ponownego ich wyrastania, prowadzi połowy ryb szybciej od zdolności oceanów do odbudowy ich zapasów, pompuje wodę z rzek i warstw wodonośnych szybciej od poziomu uzupełniających je opadów, emituje ocieplający klimat dwutlenek węgla w ilości przekraczającej pojemność absorpcyjną oceanów i lasów.

WWF podaje, że apetyt ludzkości już teraz wykracza poza wydajność biologiczną planety, czyli ilość produktywnych pod względem biologicznym obszarów lądowych i morskich, które są dostępne, aby zapewnić nam surowce spożywcze, paliwowe, budowlane i inne. Rzeczywiście, zaspokojenie naszych bieżących potrzeb wymagałoby ekwiwalentu 1.5 ziemskiej wydajności biologicznej, czytamy w raporcie.

„Gdyby wszyscy ludzie na tej planecie pozostawiali ślad ekologiczny przeciętnego mieszkańca Kataru, potrzebowalibyśmy 4.8 planety,” stwierdza raport. „Gdybyśmy przyjęli styl życia typowego obywatela USA, potrzebowalibyśmy 3.9 planety.”

Na całym świecie nasz ślad ekologiczny spadł o 3% w latach 2008 i 2009 [Początek „globalnego kryzysu finansowego”, przyp. tłum.], głównie z powodu niższego popytu na paliwa kopalne. Jednak najnowsze dane dostępne od 2010 roku pokazują, że ślad wznowił swą tendencję wzrostową.

„Kraje o wysokich dochodach wykorzystują pięć razy więcej zasobów naturalnych niż państwa o dochodach niskich, ale to właśnie te ostatnie doświadczają największej utraty ekosystemu,” powiedziała w komunikacie prasowym Keya Chatterjee, starszy dyrektor WWF ds. ekologicznego śladu.

Importując żywność i inne towary wytwarzane dzięki destrukcji siedlisk w krajach rozwijających się, państwa bogate de facto dokonują „outsourcingu” schyłku dzikiej przyrody. Przykładowo w latach 1990-2008 jedną trzecią wszystkich [globalnych] produktów wylesiania, takich jak drewno, wołowina i soja wyeksportowano do Unii Europejskiej.

A jak plasują się w rankingu konsumentów planety Polacy? „Jeśli wszyscy ludzie konsumowaliby dzisiaj tyle, co przeciętny mieszkaniec Polski, potrzebowalibyśmy dwóch i pół planet takich samych jak Ziemia.”

Raport Living Planet 2016: Globalne populacje dzikich zwierząt zmniejszą się o dwie trzecie przed rokiem 2020 [MongaBay, 27.10.2016]

living-planet-2016Ze względu na aktualne trendy populacje ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb mogą ulec zmniejszeniu średnio o 67% przed rokiem 2020. To jedno z kilku porażających ustaleń opisanych przez World Wildlife Fund (WWF) w XI edycji raportu Living Planet. Grupa monitorująca trendy 14.152 populacji 3.706 gatunków kręgowców na całym świecie odkryła, iż w latach 1970-2012 nastąpił 58% ogólny spadek ich liczebności. W przypadku kręgowców oznacza to redukcję o 2% rocznie. WWF podkreśla w dokumencie „brak jakichkolwiek oznak, że tempo zwolni”.

Największe straty dotknęły gatunki słodkowodne. Wśród monitorowanych przez WWF 3.324 populacji 881 gatunków żyjących w jeziorach, rzekach i na terenach podmokłych spadek liczby osobników wyniósł 81%. Główną przyczyną wyniszczania siedlisk jest produkcja żywności i nadmierna eksploatacja dzikiej przyrody na całym świecie. Operacje rolne zajmują około jedną trzecią planetarnego lądu i odpowiadają za 70% całkowitego zużycia słodkiej wody. Zanieczyszczenia, gatunki inwazyjne, choroby i zmiana klimatu to pozostałe główne zagrożenia dla globalnej bioróżnorodności, które zidentyfikował raport.

biomasa-ladowych-kregowcow-swiataBiomasa lądowych kręgowców świata

↑ : miliony ton

→ : 10.000 lat p.n.e. / 2015 rok

Kolor zielony: zwierzęta dzikie

Kolor niebieski: zwierzęta gospodarskie, domowe i drób

Kolor czerwony: ludzie

Autor: Paul Chefurka

Journal of Applied EcologyUtrata różnorodności biologicznej jest gorsza niż przewidywano [Phys.org, 22.04.2016]

Zgodnie z ustaleniami nowej pracy badawczej, opublikowanej 22 kwietnia 2016 w internetowej edycji Journal of Applied Ecology, globalna utrata gatunków roślin i zwierząt spowodowana działalnością człowieka została w znacznym stopniu zaniżona ze względu na powszechnie stosowaną metodę naukową.

Naukowcy z Uniwersytetu Lancaster udali się wraz brazylijskimi kolegami do lasu Amazonii, aby dokonać pomiaru różnorodności żuka gnojowego przed i po wycince drzew, przeciwstawiając dwie różne metody doświadczalne. Wyniki są oszałamiające. Kiedy porównano dane z różnych technik, okazało się, że najczęściej stosowana metoda naukowa (zamiany przestrzeni na czas) zaniżyła utratę gatunków o połowę.

Większość badań nad wpływem ekologicznym przeprowadza się, gdy wydarzenia zaburzające (takie jak pożary czy wylesianie) miały już miejsce i naukowcy zmuszeni są korzystać z pobliskich regionów niezaburzonych, aby uzyskać obraz tego, jak dane miejsce mogło wyglądać przed zaburzeniem. Podejście to znane jest jako zamiana przestrzeni na czas i dominuje w literaturze na temat zmian użytkowania i zaburzeń gruntów. W idealnym świecie naukowcy byliby w stanie pobrać próbki przed wydarzeniem zaburzającym, wykorzystując technikę kontroli przed i po oddziaływaniu. Technika ta pozwala porównać bioróżnorodność przed i po zaburzeniu.

W podsumowaniu raportu czytamy: „Znacznie słabsze efekty ujawnione przez podejście przestrzeń-na-czas są głęboko niepokojące: to najczęściej stosowana metoda oceny biologicznego wpływu selektywnej wycinki na tropikalne bezkręgowce oraz podstawa większości szacunków różnorodności biologicznej i ubytków funkcjonowania ekosystemów wywołanych przez antropogeniczne zaburzenia lasów.”

Dr Filipe França, współautor pracy, dodał: „Chociaż nasze porównanie ogranicza się do pojedynczego taksonu i pojedynczego przypadku zaburzenia, to wielkość skali konsekwencji sugeruje, iż może odnosić się do innych antropogenicznych zaburzeń i taksonów.”

Nature CommunicationsNajstarsze ekosystemy planety najbardziej narażone na upadek wskutek zmiany klimatu i działalności człowieka [Science Daily, 11.08.2016]

Globalne zmiany uderzą najmocniej w najstarsze i najbardziej złożone ekosystemy Ziemi, pomimo ich historycznej stabilności. Tym niepokojącym odkryciem podzielili się 11 sierpnia 2016 na łamach Nature Communications naukowcy Wspólnego Centrum Badawczego (Joint Research Centre).

Autorzy pracy sformułowali hipotezę, iż gatunki inwazyjne, ocieplenie klimatu i degradacja środowiska przeobraziły naturalne siedliska tak dalece, że gatunkowa zdolność adaptacji do warunków historycznych może nie być pomocna w nowych okolicznościach. Co ciekawe, hipotezę tę potwierdziły zarówno komputerowe symulacje, jak i dane obserwacyjne.

Badacze zaczęli od pojedynczego przodka organizmu wygenerowanego cyfrowo. Następnie pozwolili społecznościom sztucznego życia ewoluować przez setki tysięcy pokoleń w stabilnych środowiskach. Te symulowane społeczności obejmowały wolno żyjące „pasożyty”, które pomogły ustalić, w jaki sposób różnorodność biologiczna i sieci ekologiczne rozwijają się wraz z upływem czasu w odmiennych warunkach środowiskowych. W ciągu kilku pokoleń pojawiło się zróżnicowanie żywicieli i pasożytów, zaś ich interakcje stały się bardziej skomplikowane.

Naukowcy postanowili dociec, w jaki sposób społeczności zareagują na poszczególne scenariusze utraty różnorodności biologicznej. Okazało się, że gdy gatunek wymiera w kolejności zgodnej z jego stopniem adaptacji do „naturalnych” warunków środowiskowych, w których wyewoluował, zdarzenie to ma jedynie ograniczony wpływ na ogólną różnorodność społeczności. Jednakże każde odchylenie od tego wzorca może wywołać kaskadę ekstynkcji, prowadząc ostatecznie do upadku całej sieci.

Tendencja gatunków wyspecjalizowanych (rozwijających się w sposób najbardziej odpowiedni dla danego środowiska), by polegać na łatwo osiągalnych zasobach uczyniła możliwą ewolucję złożonych systemów. Ten podstawowy mechanizm może skazać wiele gatunków na wymarcie – autorzy demonstrują to poprzez porównanie wyników swoich symulacji sztucznego życia z kilkoma empirycznymi sieciami żywiciel-pasożyt w różnych grupach zwierząt. Zasoby, które były powszechnie dostępne w przeszłości, teraz stają coraz bardziej ograniczone, co zagraża zależnym od nich gatunkom.

Paradoksalnie, gatunki należące do systemów, które istniały przez długi czas w stabilnych warunkach, np. lasy tropikalne i rafy koralowe, są najmniej przygotowane na przetrwanie w obliczu globalnych zmian.

Murdoch UniversityRoślinność jednego z kluczowych miejsc bioróżnorodności świata odnotowuje gwałtowny spadek [Phys.org, 9.05.2016]

Badanie Uniwersytetu Murdocha ujawniło, że w ciągu ostatnich 16 lat zniknęła jedna czwarta roślin w miejscu kluczowym dla globalnej różnorodności biologicznej (tzw. hotspot). W pracy wykorzystano zdjęcia satelitarne z lat 2000-2011, które wykrywają zmiany w szacie roślinnej i produktywności. Objęty obserwacjami obszar o powierzchni 37.000 kilometrów kwadratowych znajduje się w stanie Waszyngton i rozciąga od Shark Bay w Gascoyne do Esperance. Jest to jeden z zaledwie 34 hotspotów świata – miejsc zagrożonych, posiadających niewiarygodną bioróżnorodność, której przejawy nie mają swoich odpowiedników nigdzie indziej na kuli ziemskiej.

Monitoring jest kontynuowany od 2011 roku i jego wyniki pokazują, że trend ulega pogorszeniu. „Za większość obserwowanych spadków odpowiadają malejące w całym regionie opady deszczu,” powiedział dr Niels Brouwers, pracownik naukowy z Uniwersytetu Murdocha. Dane Biura Meteorologii pokazują, iż tamtejsza średnia opadów spada od 5 mm do 40 mm na dekadę. „Od 40-50 lat trwa nieprzerwanie redukcja opadów i widzimy, że w reakcji na nią zanika zdrowie lasów,” wyjaśnił Brouwers. „Mniejsza ilość drzew oznacza mniejszą absorpcję atmosferycznego węgla. Nieustający spadek poziomu opadów sprawia, że obszar ten coraz mniej nadaje się do sadzenia drzew, które ma zwalczać zmianę klimatu. Ucierpi również zależna od siedlisk leśnych fauna.”

Global Footprint NetworkLudzkość wykorzystała roczny budżet przyrody w mniej niż osiem miesięcy [The Guardian, 12.08.2015]

Według analizy presji potrzeb, jaką populacja ludzka wywiera na planetę tegoroczną pulę zasobów naturalnych wyczerpaliśmy w mniej niż osiem miesięcy.

Organizacja Global Footprint Network oszacowała, że „dzień przerośnięcia” w 2015 roku – punkt, w którym ludzkość zaczyna zaciągać ekologiczny dług – wypadł 13 sierpnia, sześć dni wcześniej niż w sezonie ubiegłym.

Dane GFN wykazują, iż ludzka konsumpcja po raz pierwszy zaczęła przekraczać pojemność środowiskową Ziemi na początku lat 70-tych XX wieku i od tamtej pory „dzień przerośnięcia” pojawia się coraz wcześniej ze względu na wzrost światowej populacji i konsumpcji.

Mathis Wackernagel, prezes GFN, powiedział: „Ogromnym problemem nie jest to, że nasz deficyt się zwiększa, ale fakt, iż jest on na dłuższą metę nie do utrzymania. Mimo to nie podejmujemy działań, aby zwrócić się we właściwym kierunku. Jest to problem natury psychologicznej – nie dostrzegamy podstawowego prawa fizyki. Dzieci uznają je za oczywiste, ale dla 98% ekonomicznych planistów stanowi ono nieznaczne ryzyko, które nie zasługuje na uwagę. Podstawowe pytanie brzmi: czy ma ono znaczenie dla rządu?”

Zgodnie z ustaleniami GFN populacja świata konsumuje równowartość 1.6 planety. Aktualne trendy gwarantują wzrost tej wartości do dwóch planet przed rokiem 2030.

Wpływ „ekologicznego deficytu” można zaobserwować śledząc wylesianie, erozję gleb, wyczerpywanie się zasobów wodnych i akumulację gazów cieplarnianych w atmosferze.

The LancetBadanie: Degradacja Ziemi zagrożeniem dla medycyny [The Lancet, 11.07.2015]

Według opublikowanej 11 lipca 2015 wyjątkowo obszernej i wszechstronnej analizy badawczej bezprecedensowa degradacja zasobów naturalnych Ziemi w połączeniu ze zmianą klimatu może cofnąć postępy osiągnięte w ostatnich 150 latach w dziedzinie opieki medycznej.

„Zastawiliśmy zdrowie przyszłych pokoleń, aby zrealizować doraźne cele rozwoju gospodarczego,” stwierdził raport sporządzony przez 15 wiodących akademików i opublikowany w poddanym recenzji naukowej piśmie The Lancet.

„Po raz pierwszy w historii globalna społeczność służby zdrowia wystąpiła wspólnie, aby poinformować, że jesteśmy w prawdziwym niebezpieczeństwie załamania podstawowych systemów ekologicznych, które stanowią niezastąpioną podporę ludzkiego zdrowia,” powiedział Samuel Myers, badacz Uniwersytetu Harvarda i jeden z autorów pracy. […]

UNEPRaport ONZ: W ciągu czterech dekad plądrowanie zasobów Ziemi uległo potrojeniu [The Ecologist, 26.07.2016]

Apetyt Cywilizacji Przemysłowej rośnie w szalonym tempie. Raport opracowany przez Międzynarodowy Zespół ds. Zasobów Naturalnych (International Resource Panel – IRP), będący częścią Programu Środowiskowego ONZ, stwierdził, że ilość wydobywanych przez nią surowców wzrosła trzykrotnie w ciągu 40 lat: z 22 miliardów ton w 1970 do 70 miliardów ton w 2010. Dane dotyczą zasobów, czyli materiałów podstawowych, i obejmują biomasę, paliwa kopalne, rudy metali i minerałów niemetalowych. Autorzy pracy ostrzegają, że wzrost zużycia ostatecznie doprowadzi do wyczerpania kluczowych materiałów, wywoła konflikty zbrojne i pogorszy zmianę klimatu – głównie z powodu potężnego wkładu energetycznego, który warunkuje ich wydobycie, wykorzystanie, transport i usunięcie.

Kraje najbogatsze wykorzystują średnio dziesięć razy więcej dostępnych zasobów niż kraje najbiedniejsze, co stanowi dwukrotność średniej światowej. Zintensyfikuje to zakwaszenie oceanów i erozję gleb, zwiększy ilość odpadów i zanieczyszczeń.

Raport klasyfikuje państwa według wielkości rocznego materialnego śladu per capita. Na szczycie tabeli znalazły się Europa i Ameryka Północna, gdzie wyniósł on 20 i 25 ton w 2010. Ślad Chin to 14 ton, a Brazylii 13. W regionie Azji i Pacyfiku, Ameryce Łacińskiej, Karaibach oraz Azji Zachodniej było to 9–10 ton. W Afryce ślad nie osiągnął nawet 3 ton. Globalna eksploatacja zasobów przyspieszyła gwałtownie po 2000 roku, ponieważ gospodarki wschodzące, takie jak Chiny, przechodzą transformację industrialną i urbanistyczną, która wymaga bezprecedensowej ilości żelaza, stali, cementu, energii i materiałów budowlanych. Sytuację pogarsza utrzymujący się od 1990 roku brak poprawy w zakresie globalnej wydajności materiałowej. Światowa gospodarka potrzebuje teraz więcej materiałów na jednostkę PKB, niż miało to miejsce na przełomie XIX i XX wieku.

Komentarz: Ekonomiści negujący istnienie granic wzrostu zapewniają, że przestawimy się na miniaturyzację, zużywać będziemy mniej materiałów – staniemy się bardziej wydajni. Raport ONZ stwierdził, że w rzeczywistości dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Nasza przemysłowa egzystencja coraz bardziej oddala się od poziomu zrównoważonego, gdyż zwiększa się presja działalności ekonomicznej na środowisko. Fakt ten przeczy hipotezie tzw. decouplingu, czyli odseparowania gospodarczego wzrostu od eksploatacji przyrody. Ażeby zapewnić byt dodatkowym 2 miliardom ludzi w 2050 roku, zużycie materiałów będzie musiało wzrosnąć do 180 miliardów ton – ilość blisko trzy razy większa niż obecnie. Według zachowawczych danych światowa cywilizacja już teraz wykorzystuje ponad 160% pojemności środowiskowej planety.”

mit-logoPostęp technologiczny nie ocali środowiska Ziemi [Science Daily, 17.01.2017]

Badanie opublikowane 14 grudnia 2016 w Technological Forecasting and Social Change stwierdziło, że sam postęp technologiczny nie zdoła zmniejszyć zużycia materiałów i zapewnić zrównoważonego rozwoju świata. Naukowcy Instytutu Technologicznego w Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology – MIT) ustalili, iż bez względu na to, jak bardziej wydajny i nierozbudowany jest proces wytwarzania danego produktu, konsumenci będą potrzebować go w coraz większej liczbie, co pomnoży całkowite nakłady materiałowe.

Na przykład na przestrzeni kilku minionych dekad poprawiona dzięki technologii wydajność półprzewodników zredukowała ilość materiału niezbędnego do wykonania pojedynczego tranzystora. W efekcie dzisiejsze elektroniczne gadżety są o wiele bardziej wydajne i mniejsze niż komputery zbudowane w 1970. Jednak konsumpcja krzemu wyprzedziła tempo zmian technologicznych: zapotrzebowanie wzrosło w ciągu czterech dziesięcioleci aż o 345%. Do roku 2005 w użyciu było więcej tranzystorów niż drukowanych znaków tekstowych.

Badacze odkryli identyczne tendencje w przypadku 56 innych tworzyw, towarów i usług – od podstawowych surowców, takich jak aluminium i formaldehyd, po akcesoria komputerowe i technologie energetyczne, takie jak dyski twarde, tranzystory, turbiny wiatrowe i panele słoneczne. Nie ma żadnych dowodów na obniżenie zużycia i eksploatacji materiałów, pomimo technologicznych udoskonaleń w ich produkcji i efektywności.

Według stanowiska techno-optymistów zmiany technologiczne naprawią środowisko naturalne. Nasze ustalenia mówią, że raczej nie,” powiedział Christopher Magee, współautor analizy, profesor systemów inżynieryjnych Instytutu Danych, Systemów i Społeczeństwa w MIT.

Artykuł powiązany tematycznie: „Badania: Trwa szóste planetarne wymieranie wywołane przez człowieka cywilizowanego”

Opracowanie: exignorant

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Upadek biosfery, Wymieranie gatunków i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.