Niekończąca się wojna

Jets

Para F-15E nad północnym Irakiem po przeprowadzeniu ataków w Syrii.

Autor: Chris Hedges (wersja oryginalna)

29 września 2014

Ci, którzy używają przemocy, aby kształtować świat – robimy to na Bliskim Wschodzie – wywołują burzę. Nasze początkowe sojusze – osiągnięte kosztem setek tysięcy zabitych, zdewastowanej infrastruktury regionu i około 3 bilionów dolarów w wydatkach – stanęły na głowie za sprawą kataklizmu przemocy. Trzynaście lat wojny i pojawienie się nieoczekiwanych wrogów przeobraziło bojowników Hezbollahu z obszaru Syrii, a także Iran, w naszych milczących sojuszników. Ingerujemy w syryjską wojnę domową wspierając reżim, który chcemy obalić. Obiecaliśmy, że ocalimy Irak, a teraz pomagamy w jego rozczłonkowaniu. Oddaliśmy Afganistan kartelom narkotykowym i watażkom, którzy sprawują pieczę nad ruiną kraju, gdzie 60 procent dzieci jest niedożywionych, a talibowie szykują się do przejęcia władzy po wycofaniu wojsk NATO. Całe to chybione przedsięwzięcie jest fiaskiem karygodnej nieudolności i bezmyślnego rozlewu krwi. Ale to nie oznacza, że zostanie zatrzymane.

Więcej przemocy nie naprawi szkód. W rzeczywistości pogorszy je. Ale znamy tylko przemoc. Przemoc jest nawykową odpowiedzią państwa na każdy dylemat. Wojna, podobnie jak większość nowoczesnej biurokracji, stała się bezosobowym i niekwestionowanym mechanizmem utrwalania amerykańskiej potęgi. Posiada własny wewnętrzny impet. Może ujawnić się kilka odważnych dusz, które powstaną wśród trybów aparatu, aby zaprotestować przeciwko ostatecznemu absurdowi wojny, ale są skrzętnie odsuwane i wymieniane. Państwo miota się niczym obłąkany król Lear, który w swoim szaleństwie i chęci zemsty na córkach i ich mężach postanawia:

„To dobry pomysł, subtelny fortel: stado koni
Dać podkuć pilśnią – Muszę to spróbować,
A gdy w ten sposób podejdę mych zięciów,
To wtedy morduj! Morduj! Morduj! Morduj!”

Morduj, morduj, morduj jest mantrą skandowaną przy każdym nowym niepowodzeniu na Bliskim Wschodzie. Ile razy rozkoszowaliśmy się zabójstwem tych, których demonizowaliśmy – Saddama Husajna, Osamy bin Ladena, Abu Musab al-Zarkawiego i dziesiątków innych. Lecz kiedy kończy się polowanie na jedno źródło zła, zaczyna się kolejne. Ci, których zabijamy są bezzwłocznie zastępowani. Nowe grupy terrorystyczne zajmują miejsce starych. Jak zapewnia nas rząd USA grupa Khorasan jest bardziej złowieszczą i zabójczą wersją Islamskiego Państwa Iraku i Wielkiej Syrii (ISIS), które do niedawna promowano jako bardziej złowieszczą wersję Al-Kaidy. Nie jesteśmy w stanie unicestwić naszych wrogów. Wyrastają spod ziemi niczym legion wrogich wojowników, którzy powstali, kiedy Kadmos zasiał swoje smocze zęby. Nasza przemoc rodzi przemoc i nieskończone konfiguracje rozwścieczonych bojowników. Będziemy ich mnożyć, aż zaprzestaniemy okupacji Bliskiego Wschodu.

Niekończąca się wojna, której rezultatem jest niekończący się terror, sprawia, że producenci broni i generałowie nie posiadają się z radości. Jest również dobrodziejstwem dla państwa, które ma pretekst, aby wyeliminować ostatnie obywatelskie swobody, jakie nam pozostały. Podsyca bojową zapalczywość i nienawiść, których potrzebują fanatycy, aby uzasadnić swoje masakry i zwabić rekrutów. Ale jest przekleństwem ludzkości.

Barbarzyństwo nowoczesnej wojny przemysłowej tworzy skomplikowane biurokratyczne mechanizmy, które istnieją, aby kontynuować i produkować śmierć. Jesteśmy zakładnikami tych mechanizmów. „Dusza, która jest zniewolona przez wojnę woła o ratunek,” zauważyła Simone Weil, „ale samo uwolnienie jawi się jej jako ekstremalny i tragiczny aspekt, aspekt zniszczenia.”

„Tak oto wojna zaciera wszelkie koncepcje determinacji lub celu, w tym także własne ‚zamierzenia wojenne,’” napisała. „Zaciera samo pojęcie doprowadzenia wojny do końca. W konsekwencji nikt nie czyni żadnych starań, aby ten koniec nadszedł. W obecności uzbrojonego wroga, która ręka wypuści broń? Umysł powinien znaleźć wyjście, ale umysł utracił nawet zdolność patrzenia na zewnątrz. Umysł jest całkowicie pochłonięty stosowaniem przemocy wobec sobie. W życiu człowieka, kiedy chodzi o wojnę lub niewolnictwo, nieznośne cierpienia trwają nieprzerwanie niejako poprzez siłę własnej swoistej grawitacji, i tak zwracają się ku jednostce postronnej, jakby to ona pozbawiła cierpiącego środków, które mogłyby posłużyć do jego wyswobodzenia.”

Przemoc jako podstawowa forma komunikacji uległa znormalizowaniu. Nie jest polityką prowadzoną przy użyciu innych środków. Ona jest polityką. Demokraci są nią tak samo zarażeni jak republikanie. Machina wojenna jest odporna na cykle wyborcze. Bombarduje, zabija, okalecza, torturuje, terroryzuje i niszczy, jakby funkcjonowała na autopilocie. Pozbywa się ludzi na całym świecie, jak gdyby byli szkodliwymi owadami. Nikt nie śmie podnieść głosu, aby zaprotestować przeciwko polityce wojennej, która w sposób ewidentny prowadzi do bankructwa, nie przyniesie sukcesu i zakończy się nowymi atakami terrorystycznymi na amerykańskiej ziemi. Podporządkowaliśmy naszą polityczną aktywność i obywatelską rolę panom wojny.

„Odnoszę wrażenie, że prawie cała rasa anglosaska, a w szczególności oczywiście Ameryka, utraciła siłę, aby pozostać odrębnymi osobami,” napisał artysta Roger Fry. „Staliśmy się społecznymi owadami, takimi jak pszczoły czy mrówki.”

Søren Kierkegaard w „Wieku teraźniejszym” ostrzegł, że nowoczesne państwo dąży do wyeliminowania sumienia i wchłonięcia jednostek przez publiczny ogół, który może być dowolnie formowany i manipulowany przez rządzących. Ta publika nie jest rzeczywista. Jest ona, jak napisał Kierkegaard, „potworną abstrakcją, wszechobejmującym czymś, które jest niczym, mirażem”. Krótko mówiąc, staliśmy się częścią stada, „osobami nierzeczywistymi, które nigdy nie są i nigdy nie mogą być zjednoczone w konkretnej sytuacji lub organizacji – a mimo to trzymają się razem jako całość”. Ci, którzy kwestionują publiczny ogół, którzy potępiają niekończącą się wojnę, są lekceważeni jako marzyciele i dziwacy. Ale tylko oni, zgodnie z grecką definicją polis, mogą być uznawani za obywateli.

W niekończącej się wojnie nie ma znaczenia z kim walczymy. W niekończącej się wojnie nie chodzi o wygrywanie bitew lub propagowanie sprawy. Jest celem samym w sobie. W powieści George’a Orwella „Rok 1984” Oceania znajduje się w stanie wojny z Eurazją, a sprzymierzona jest z Wschódazją. Relacje zostają nagle odwrócone. Eurazja staje się sojusznikiem Oceanii,  zaś Wschódazja wrogiem. Nie jest ważne z kim toczy się walka. Istotne jest utrzymanie stanu strachu i masowej mobilizacji społeczeństwa. Wojna i bezpieczeństwo narodowe są wykorzystywane, aby usprawiedliwić rezygnację z obywatelstwa, zmiażdżenie buntu i rozszerzenie władzy państwa. Liczy się sama wojna. I jeśli państwo amerykańskie – niedawny zaprzysięgły wróg Hezbollahu – zapewnia w Syrii bojownikom tej organizacji wsparcie z powietrza, cele niekończącej się wojny pozostają chwalebnie nietknięte.

Ale niekończąca się wojna jest nie do utrzymania. Państwa, które toczą niekończącą się wojnę czeka nieuchronny upadek. Wyczerpują swoje finanse, są znienawidzone przez wzgardzonych tego świata, militaryzują i duszą swoje życie polityczne, społeczne i kulturalne, powodują przy tym zubożenie swoich populacji i poddają je represjom. Zostały uwiedzione – w ujęciu Zygmunta Freuda – przez „instynkt śmierci”. W tym kierunku zmierzamy. Pytanie tylko, kiedy nastąpi ostateczny rozkład.

Edward Gibbon tak napisał o żądzy niekończącej się wojny Imperium Rzymskiego: „…Schyłek Rzymu był naturalnym i nieuniknionym skutkiem nieumiarkowanej wspaniałości. Dobrobyt przyspieszył dojrzewanie zasady rozkładu; przyczyna zniszczenia mnożyła się wraz z zasięgiem podbojów; a kiedy czas lub wypadek usunął sztuczne podpory, materiał o zdumiewającej fakturze poddał się pod naciskiem własnego ciężaru. Opowieść o zburzeniu jest prosta i oczywista: i zamiast pytać, dlaczego Imperium Rzymskie zostało zniszczone, powinniśmy raczej być zaskoczeni, że utrzymało się tak długo.”

Tłumaczenie: exignorant

Chris Hedges: krytyk społeczny, ekspert z zakresu polityki i społeczeństw obu Ameryk i Bliskiego Wschodu. Jako dziennikarz, pisarz i korespondent wojenny (spędził 20 lat w 50 krajach Ameryki Centralnej, Afryki, Bliskiego Wschodu i Bałkanów) otrzymał wiele nagród m.in. Pulitzer Prize (Nagroda Pulitzera) oraz Global Award for Human Rights Journalism (Globalna Nagroda za Dziennikarstwo w Obronie Praw Człowieka) przyznawaną przez Amnesty International. Wybrane książki: „What Every Person Should Know About War” („Co każda osoba powinna wiedzieć o wojnie”), „War Is A Force That Gives Us Meaning” („Wojna jest siłą, która nadaje nam znaczenie”), „American Fascists: The Christian Right and the War on America” („Amerykańscy faszyści: chrześcijańska prawica i wojna z Ameryką”), „Empire of Illusion: The End of Literacy and the Triumph of Spectacle” („Imperium iluzji: koniec piśmienności i triumf widowiska”).

Dostępne przekłady esejów autora:

Nowa wspaniała dystopia”, “Odnajdując wolność w kajdankach”, “Na wojnie morderstwo nie jest anomalią”, “Karierowicze”, “Wojna w cieniu”, “Mit ludzkiego postępu”, “Dni zniszczenia, dni rewolty”, “Rozpad systemowy: zmierzch kultury, upadek imperium, neofeudalizm, Orwell i społeczna nieświadomość”, „Co Obama miał na myśli”, „Witajcie w domu wariatów”, „Złamane serca mieszkańców Gazy”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperialne wojny, militaryzm i terror państwowy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.