Znaczenie biologii ochrony środowiska

Myślę, że jesteśmy u progu nowej ery komercyjnej eksploracji kosmosu”. Ellon Musk, licencjonowany ekonomista i fizyk

Zajmuję się fizyką, bo jest nieporównanie łatwiejsza od biologii ekosystemów”. Lawrence Krauss, fizyk teoretyczny i kosmolog

Esej Guy’a McPhersona, profesora emeritusa ekologii i biologii ewolucyjnej Uniwersytetu Arizony.

Multidyscyplinarne przedsięwzięcie biologii ochrony środowiska pomaga zrozumieć kwestię wymarcia gatunku ludzkiego w krótkim terminie. Większość naukowców nie jest zaznajomiona w dostatecznym stopniu z filarami biologii ochrony środowiska – powstawaniem gatunków (specjacją), wymieraniem gatunków i habitatem (siedliskiem) – chociaż stanowią one klucz do zrozumienia i prognozowania zagłady organizmów, w tym Homo sapiens.

Biolodzy zajmujący się ochroną środowiska niechętnie używają terminów „dziedzina” lub „dyscyplina” w odniesieniu do swojej zbiorowej działalności badawczej, ponieważ uważa się je za zbyt wąskie, a tym samym mało precyzyjne. Biologia ochrony środowiska czerpie z kilku przedmiotów, gdyż mierzy się z tak złożonymi zagadnieniami jak gildia, nisza, wyginięcie funkcjonalne i różnorodność gatunków. Trudno byłoby znaleźć domenę, która wymaga szerszej, bardziej zniuansowanej wiedzy. Połączenie teorii z jej praktycznym zastosowaniem czyni biologię ochrony środowiska nie tylko trudną do kategoryzowania – i zrozumienia, gdy nie znamy odpowiedniego słownictwa – lecz także zasadniczą w kontekście utrzymania ziemskiego życia.

Biolodzy ochrony środowiska bez trudu pojmują kruchą naturę życia. Wiemy, jak istotny wpływ na przetrwanie każdej istoty ma gleba, wiatr, ogień, opady, temperatura, bakterie, grzyby i inne czynniki. Badamy znaczenie międzygatunkowej konkurencji, mutualizmu i ewolucji opartej na doborze naturalnym. Jesteśmy świadomi, że każdy gatunek nieustannie tańczy na krawędzi wyginięcia. Wymarcie następuje wraz ze śmiercią ostatniego osobnika. Gros gatunków ginie w konsekwencji utraty siedlisk. Podejrzewam, że podzielimy ten los, gdy nagła zmiana klimatu zniszczy nasz habitat.

Liczenie strat jest najsmutniejszą z prac. Jak zauważył Aldo Leopold, „Jedną z kar edukacji ekologicznej jest to, że osoba wyedukowana żyje w świecie ran”. Większość ludzi nie dostrzega koszmarów cywilizacji i nie czuje ran, bo zarażona jest ignorancją.

Biologia ochrony środowiska pozwala łączyć pozornie niepowiązane informacje w przejrzystą i spójną opowieść o złożonej sieci ziemskiego życia. Znikające owady i ptaki to jedna z jej odsłon. Dla każdego biologa ochrony środowiska oczywistym jest wniosek, że my możemy być następni. Tymczasem dochodzi do niego garstka akademików.

W przeciwieństwie do biologów inżynierowie i dyrektorzy korporacji są w szponach nałogu „naprawiania”, który wyklucza rozumienie. Co więcej, nasza kultura twierdzi, że ci, którzy poddają się, nigdy nie będą zwycięzcami. Hollywood zapamiętale mnoży kolorowe iluzje, w które entuzjastycznie wierzymy. Patriarchowie uznawani przez społeczeństwo za „zwycięzców” dyskredytują nawet strategiczne wycofanie. Na najpoważniejsze urojenia cierpią ci, którzy zatracają się w błędnym przekonaniu, że możemy zbudować mechanizm ucieczki przed wyginięciem. Monstrualne konstrukcje z pewnością utorują nam drogę ku jaśniejszej przyszłości, w której wszystko będzie potężniejsze, lepsze, szybsze; w której wszystkiego będzie więcej. Co może pójść nie tak?

Istnieją też inne powody, dla których samozwańczy naukowcy nie odnoszą się do najważniejszej kwestii w historii naszego gatunku. Na myśl przychodzi ich uprzywilejowana pozycja, a wraz z nią prestiż i pieniądze.

Skoro dominuje paradygmat nieśmiertelnego wzrostu gospodarczego, czy może dziwić, że nie konfrontujemy się z realiami i nie potrafimy się pohamować? Czy może dziwić, że na każdym poziomie wypieramy się śmierci?

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kluczowe badania, Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.