Nagła zmiana klimatu: List z Indii

Poniższa korespondencja została opublikowana 1 czerwca 2022 r. przez CounterPunch. Nadawcę zainspirował artykuł „Indie – ptaki spadają z nieba, ludzie umierają”.

Mieszkam w położonym na zachodzie Indii stanie Maharasztra. Podobnie jak w innych regionach kraju, panuje tu nieznośny upał.

A jeszcze dekadę temu było znośnie. Niepokojące jest to, że pogorszenie warunków nastąpiło szybciej, niż jesteśmy skłonni to przyznać. Zmiana zaszła w mniej niż dekadę. Może na przestrzeni ostatnich pięciu lat.

Na przełomie marca i kwietnia odwiedziłem swoich rodziców w Kerali. Żyją w miejscowości turystycznej zwanej Ojczyzną Boga ze względu na jej naturalne piękno.

Spędziłem tam miesiąc. Było piekielnie gorąco i tak wilgotno, że całe ciało miałem pokryte czyrakami. Przedwczesne deszcze zniszczyły nasze uprawy ryżu. Na południu kultywacja tej rośliny odbywa się przed nadejściem czerwcowych monsunów.

Za pierwszym razem nasiona zostały zmyte przez opady, a za drugim w ogóle nie wykiełkowały. Najstarsi krewni powiedzieli, że nigdy wcześniej nie byli świadkami takiego zdarzenia.

Około 25 lat temu przeprowadziliśmy się na kilka lat do rodzinnej wioski. Obok naszego domu przebiega dopływ Meenachil (o której mowa w nagrodzonej Bookerem książce Arundhati Roy pt. „Bóg rzeczy małych”). Mogliśmy się w niej kąpać. Ryb też było pod dostatkiem.

Teraz woda jest tak brudna, zielonkawa i pełna materii organicznej, że nawet nie zanurzamy w niej stóp z obawy przed podrażnieniem skóry. Wiele gatunków ryb zniknęło.

Widziałem nieruchome sumy. Mogłem złapać je gołymi rękami. Były zawieszone w płytkiej wodzie, bo ich skrzela i ogony zgniły i odpadły. Natrafiłem zaledwie na kilka raportów o chorobie dziesiątkującej ryby.

Najbardziej frustrujące jest to, że zignorowaliśmy sygnały ostrzegawcze, jakie wysyłała nam Przyroda.

Pradeep Nair, Satara, Maharasztra, Indie.Tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat, Oblicza upadku. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.