Wizje przyszłości

Arthur Keller jest inżynierem i naukowcem. Na początku swojej działalności zawodowej pracował nad technologiami kosmicznymi. Od niemal dwóch dekad analizuje zagadnienia z zakresu dynamiki systemów złożonych. Jest członkiem francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Strategicznych. Jako konsultant wspiera społeczności, które chronią ekosystemy i budują swoją odporność i samowystarczalność. Poniższy wykład zarejestrował w czerwcu 2019 r.

Materiał uzupełniający: wypowiedzi Arthura Kellera zaczerpnięte z wywiadu, którego udzielił we wrześniu 2019 r.

Dynamika systemów złożonych

Arthur Keller: Dynamika systemów jest bardzo użytecznym narzędziem, które pozwala zrozumieć, jak ewoluują systemy złożone. Niestety, sama dyscyplina jest zbyt skomplikowana, by objaśnić ją w formie skrótowej. Trzeba byłoby wyjść od pojęcia systemu. Jest on zbiorem elementów. Każdy z nich ma swoje własności. Składowe istnieją w wielu wzajemnych relacjach. Interakcje przebiegają zgodnie z określonymi regułami i prawami. Mogą to być prawa fizyczne, a nawet społeczne i kulturowe. Te ostatnie są niezbędne w modelowaniu ludzkich społeczeństw. Dynamika systemów próbuje interpretować te zależności, posługując się różnymi zasadami. Zapoznanie się z efektami zachodzącymi w systemie (np. odbicia czy pętli) pomaga w dużym stopniu przewidzieć kierunek, w jakim ów system zmierza. Nie da się ustalić trajektorii pojedynczego elementu, ale możliwe jest zrozumienie przyszłego zachowania całego systemu.

Upadek

Moje dochodzenie pokazuje, że upadek globalny dokona się na przestrzeni najbliższych dziesięcioleci, czyli dość szybko. Mam na myśli średnią światową i duże liczby, które niewiele mówią. Każdy chce wiedzieć, co stanie się z nim/nią, jego/jej społecznością czy krajem. Tego nie mogę sprecyzować, bo będzie to uzależnione od danego miejsca, jego odporności. Postrzegam to zagadnienie inaczej niż większość komentatorów. Kiedy mówię o tym kluczowym warunku, nie nawiązuję do odporności w obliczu określonego zdarzenia – np. klęski żywiołowej lub ataku terrorystycznego. Różne lokalizacje mogą być wytrzymałe na wpływ różnych zjawisk i zdarzeń. Chodzi mi o systemową odporność społeczności lokalnych na załamanie ogólnego systemu gospodarczego, politycznego, społecznego i kulturalnego.

Żaden z systemów świata nie jest odporny na upadek. Wyjątkiem są inicjatywy miejscowe, które mogą być wytrzymałe w kontekście upadku ogólnego. Los każdego z nas podyktują przygotowania lokalne. Oznacza to tworzenie silnych więzi z innymi ludźmi i przyrodą. Upadek przebiega stopniowo. Ostatecznie przekroczy wiele punktów krytycznych. Przyjrzyjmy się systemowi złożonemu – np. ekosystemowi, aucie czy ciału – który poddawany jest naciskowi w postaci ograniczeń. System ulegnie deformacji i będzie się przystosowywał, aż osiągnie określoną granicę wytrzymałości. W sposób oczywisty zdrowy system poradzi sobie z adaptacją lepiej niż system osłabiony. Jednak każdy system ma swój punkt krytyczny. Po jego przekroczeniu upadek przebiega raptownie.

Wydarzenia nabiorą tempa w ślad za implozją systemu bankowego i energetycznego. Oba są ze sobą zintegrowane. Charakter późniejszego efektu domina i jego następstw zostanie narzucony właśnie przez miejsce geograficzne. Bez względu na to, gdzie mieszkamy, stykamy się z licznymi problemami: politycznymi, etnicznymi, religijnymi czy zaopatrzeniowymi, które związane są z dostępem do zasobów takich jak woda i paliwa kopalne. Żadna lokalizacja nie jest od nich wolna. Załamanie, czyli kolejne przyspieszenie upadku, spotęguje te problemy tak dalece, że system zacznie się sypać. Wielu analityków widząc jedynie to, co dzieje się na powierzchni, nazywa te problemy, ale nie rozumie, co leży u podstaw kryzysów. Wspólnym ich mianownikiem jest i będzie niedomaganie systemu energetycznego lub degradacja środowiska naturalnego.

W moim śledztwie nie było momentu, w którym nagle zdałem sobie sprawę, że tkwimy po uszy w bagnie. Temat zgłębiam od blisko dwóch dekad. Zrozumienie nieuchronności upadku było procesem stopniowym. Nie koncentrowałem się na studiowaniu prac naukowych, które potwierdzały tę konkluzję. Wręcz przeciwnie. Zapoznawałem się szczegółowo z rozprawami, które próbowały dowieść, że teorie upadku są fałszywym alarmem. Okazało się, że zawierają one poważne, dyskwalifikujące błędy metodologiczne. Nie były też wolne od uprzedzeń natury ideologicznej. Osobiste przekonania nie powinny mieć znaczenia – najważniejsza jest badawcza poprawność i dyscyplina, której zabrakło.

Wymieranie

Nie mam wątpliwości, że nasze wyginięcie jest wysoce możliwe. Zniknąć może całe planetarne życie. Nie jestem biologiem i kwestię stopnia prawdopodobieństwa pozostawiam specjalistom. Wymieranie gatunków jest w toku. To planetarny upadek ekologiczny, który trwa i przyspiesza teraz. Kiedy o nim mówimy, mamy w wyobraźni jego antropocentryczną wizję. Co się stanie z nami?, pytamy. Tymczasem ogarnia on biosferę, atmosferę, hydrosferę, kriosferę i pedosferę. Co więcej, wydobywając paliwa kopalne, metale i rudy żelaza, przekraczamy geologiczne granice wydajności życiosfery, czyli skorupy ziemskiej. Ostatnie raporty i badania dotyczące zużycia surowców potwierdzają, iż całkowite oddzielenie wzrostu PKB od destrukcji ekologicznej jest po prostu niemożliwe. Im więcej produkujemy, tym więcej niszczymy. Kropka. Wzrost nie zmieni koloru na zielony. Dzisiaj rozumiemy, że nasza cywilizacja jest niczym innym jak tylko potężną machiną zagłady życia. Większość ludzi nie ma pojęcia, że jest jej częścią.

Razem

Najwyższa pora rozstać się z przekonaniem, że jesteśmy niepokonani. Gdy tak uważamy, nie zajmiemy się przygotowaniami. Muszą one odbywać się zbiorowo. Indywidualnie poniesiemy klęskę. Na czym polega budowanie odporności? Nie próbujmy rozwiązywać problemów, bo mają one charakter systemowy. Nie zmienimy całego systemu. Nie zmienimy cywilizacji. Musimy formować jak najwięcej alternatywnych społeczności lokalnych, terytorialnych. Odporność budujemy z ludźmi, których znamy. Tylko tak uzyska się równowagę między społecznościami i ekosystemami. Trzeba pracować razem. Odporność ma swoje zasady i podstawy. Konieczna jest świadomość okolicznych zagrożeń. Ochronią nas przed nimi wszelkiego rodzaju zabezpieczenia – np. rozsądny zapas żywności na wypadek okresowych niedoborów lub wał chroniący przed osunięciem ziemi.

Szczególnie istotny jest przepływ informacji. W tym celu należy opracować system, który ułatwia zdobywanie i dzielenie się wiadomościami. Kiedy zdarzy się coś złego lub dobrego, będziemy w stanie bezzwłocznie zareagować – np. udamy się z pomocą sąsiadom lub uzyskamy ją sami. Nie zapominajmy o redundacji: pozbywajmy się tego, co nie jest niezbędne. Nie polegajmy przesadnie na czymkolwiek. Co będzie, kiedy się popsuje? Dublujmy to, bez czego nie możemy się obejść. Akumulacja metali szlachetnych i sprzętu nie powinna być priorytetem. Spróbujmy ograniczyć udział technologii. Jest ona użyteczna tylko wtedy, gdy nas od siebie nie uzależnia. Mądrze zachowujmy proporcje.

Twórzmy naszą sieć w oparciu o komplementarność i solidarność. Róbmy to na odpowiednią skalę. Rodzina i kilkoro przyjaciół to stanowczo za mało. Zabraknie nam umiejętności i wiedzy, by zbudować odporność. Z kolei miasto jest zbyt duże. Działajmy w obrębie osiedla, miasteczka, sąsiadujących wiosek. Jeśli zaczniemy mówić o upadku, zamiast go negować lub przemilczać, być może przejdziemy do czynów i zdołamy zapewnić sobie i innym zrównoważoną, godną egzystencję.

Arthur Keller nie mógł uwzględnić w swoim scenariuszu konsekwencji nagłej zmiany klimatu, zaniku maskującego efektu aerozoli przemysłowych i emisji radioaktywności z przechowalników wypalonego paliwa jądrowego, które utracą chłodzenie w wyniku awarii sieci energetycznej.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kluczowe badania, Poza nadzieją, Ziemia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.