Zestawienie aktualizacji: lipiec/sierpień 2019 r.

IPCC w krainie La La:

Dr Andrew Glikson z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego jest znawcą systemu Ziemi i klimatu. Po zestawieniu danych paleoklimatologicznych z wynikami ostatnich obserwacji i analiz sformułował 6 sierpnia 2019 r. następujący wniosek:

Tempo globalnego ocieplenia jest zaniżane w stopniu dramatycznym. Podczas gdy świat nieprzerwanie zwiększa emisje dwutlenku węgla (w 2018 r. osiągnęły rekordowy poziom 33,1 miliardów ton), atmosferyczne koncentracje gazów cieplarnianych przekraczają już 560 ppm (części na milion) ekwiwalentu CO2 (przy uwzględnieniu metanu i tlenku azotu). Pułap ten znajduje się poza progiem stabilności pokrywy lodowej Grenlandii i Antarktydy. Termin „zmiana klimatu” nie jest adekwatny, ponieważ przyspieszające od 70 lat przeobrażenia systemu atmosferyczno-oceanicznego są w wymiarze geologicznym katastrofą nagłą. Stanowi ona śmiertelne zagrożenie dla przyrody i cywilizacji. Ignorując to, co mówi nauka, elity władzy sprawują nadzór nad szóstym wielkim wymieraniem gatunków, w tym ludzkości.

Jak bardzo może przyspieszyć szóste wymieranie planetarne?:

Naukowcy z Instytutu Nauki i Technologii w Skolkowo, Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. M.W. Łomonosowa oraz Uniwersytetu Stanu Floryda przeprowadzili pierwsze w historii badania materii organicznej zalegającej głęboko w warstwach wiecznej zmarzliny w dorzeczu Kołymy w Syberii Wschodniej. Dzięki próbkom z dwóch osadów geologicznych pobranym na głębokości 3–15 metrów udało się zanalizować strukturę molekularną gleby za pomocą spektrometrii mas. Eksperymenty wykazały, iż rozmrażanie permafrostu wytwarza bogatą materię organiczną, która poddaje się rozkładowi mikrobiologicznemu. Oznacza to, że proces spowoduje potężne emisje gazów cieplarnianych i przyspieszy ogrzanie Ziemi. Dr Alexander Zherbeker ze Skoltechu, chemik i jeden z autorów pracy badawczej opublikowanej 9 lipca 2019 r. w Journal of Geophysical Research: Biogeosciences, podkreślił znaczenie nowego odkrycia: Przyjrzeliśmy się najlepiej zachowanym pokładom węgla z plejstocenu i holocenu, które uległy tylko częściowemu przekształceniu w trakcie okresów topnienia; składa się na nie 2% materii organicznej i 90% lodu. Wykryliśmy składniki, które uległy największej zmianie oraz te, które są najbardziej podatne na działanie mikroorganizmów. Okazało się, że składniki biodegradowalne są obecne zarówno na dużych głębokościach, jak i bardzo blisko powierzchni wiecznej marzłoci. Zgodnie z naszymi projekcjami region arktyczny już wkrótce wywrze znaczący wpływ na globalne ocieplenie.

Nagła zmiana klimatu: Rekordowe, katastrofalne pożary w Arktyce w 2019 r.:

Pomimo interwencji rosyjskich sił powietrznych pożary na Syberii stają się coraz większe. W swoim komunikacie organizacja Greenpeace Rosja podała, że ich powierzchnia w dniu 6 sierpnia 2019 r. osiągnęła 4,5 miliona hektarów – w przeddzień wynosiła 4,3 miliona. W dniu 14 sierpnia 2019 r. rosyjskie pożary zajmowały już 5,4 miliona hektarów. Akcja gaszenia obejmuje zaledwie 9% pożogi, która zniszczyła dotychczas 14,9 miliona hektarów – obszar Bangladeszu lub Grecji. Dym objął swoim zasięgiem powierzchnię większą niż Unia Europejska. Pożary może zgasić tylko deszcz, powiedział przedstawiciel Greenpeace’u. Nie poradzą z nimi wszyscy strażacy z Rosji, Stanów Zjednoczonych i Europy. Zrzucanie wody z samolotów to jedynie telewizyjne widowisko. Aleksander Brjukanow, ekspert ds. ognia, dodał: Tegoroczne pożary przygruntowe i wysokie mają bardzo dużą intensywność i niszczą na swojej drodze niemal całą roślinność.

7 września 2019 r. ogień wciąż trawił miliony hektarów Syberii.

Maskujący efekt aerozoli jest większy, niż sądzono. Modele klimatu znacznie zaniżają tempo globalnego ocieplenia.:

Naukowcy odkryli, że zanieczyszczenie powietrza pochłania i rozprasza światło słoneczne, a tym samym znacznie zmniejsza ilość promieniowania, które dociera do powierzchni Ziemi. Badanie opublikowane 20 sierpnia 2019 r. w Advances in Atmospheric Sciences stwierdziło też, że za większość tego zjawiska odpowiadają cząstki drobne. Słońce dostarcza energię w postaci powierzchniowego promieniowaniem słonecznego (ang. surface solar radiation – SSR), którego ilość zmienia się w czasie. Chmury i aerozole, czyli pył i popiół wyrzucany w powietrze lub wydalany przez kominy, mają właściwości rozpraszające. Rosnąca populacja i aktywność ludzi doprowadziły do szybkiego i nieprzerwanego wzrostu emisji aerozoli i ich prekursorów takich jak gazy kondensacyjne. Kluczowym jest w tej grupie kwas siarkowy wytwarzany w atmosferze wskutek degradacji substancji pochodzących ze spalania paliw kopalnych, wybuchów wulkanów i innych źródeł. Inne gazy prekursorowe powstają w wyniku rozkładu produktów ubocznych wytwarzanych przez organizmy żywe i emisje. Bazująca na obserwacjach i symulacjach numerycznych analiza miała na celu określenie, w jakim stopniu zanieczyszczenie powietrza wpływa na SSR podczas bezchmurnych dni w chińskim mieście Nankin. Dane porównawcze były zbierane w trakcie wszystkich pór roku, w różnych warunkach pogodowych i przy różnym świetle. Autorzy ustalili, iż stosunek promieniowania rozproszonego do promieniowania globalnego rośnie równolegle z poziomem zanieczyszczenia powietrza. Zwiększona ilość cząstek stałych nie pozwala dużej części promieni słonecznych na bezpośredni kontakt z powierzchnią Ziemi; w wariancie promieniowania rozproszonego dominują cząstki drobne.

Dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu uruchomione przez silnik cieplny cywilizacji przemysłowej:

81. Oceany absorbują ponad 40% dwutlenku węgla emitowanego przez cywilizację przemysłową. Proces wywiera niszczycielski wpływ m.in. na organizmy budujące swoje ciała z wapnia. Dla wapniejącego fitoplanktonu – E. huxleyi to najliczniejszy jego gatunek – dodatkowy węgiel zapewnia większą ilość paliwa do wytwarzania łusek. Niestety, jest to korzystne tylko do pewnego momentu. Analiza, której wnioski przybliżono 8 lipca 2016 r. w Science Advances, pokazała, iż coraz bardziej zakwaszone wody oceaniczne prowadzą do dezintegracji koralowców i skorupiaków, których muszle wykonane są z tego samego materiału, co łuski E. Huxleyi. Ostatecznie fitoplankton ten porzuci proces wapnienia. Utrata apetytu na węgiel oznacza, że pozostanie go więcej w środowisku. Tym samym ocieplenie Ziemi przyspieszy.

82. W dniu 26 sierpnia 2019 r. czasopismo Nature Climate Change zamieściło badanie nad skutkami zmian w okrzemkach – arktycznym fitoplanktonie, który jest głównym uczestnikiem globalnego cyklu węglowego – wywołanych przez cywilizacyjne emisje CO2. Dzięki gęstym, szklistym strukturom organizmy te toną o wiele szybciej niż inne gatunki fitoplanktonu, co oznacza, że zwiększają przenoszenie węgla na dno morskie, gdzie jest on magazynowany przez tysiąclecia. Podczas eksperymentu społeczność antarktycznego fitoplanktonu wystawiono na działanie wyższego poziomu kwasowości wód. Następnie dokonano pomiaru tempa, w jakim użyła ona rozpuszczonej krzemionki do budowy komórek. Kwaśna woda zmniejszyła gatunki, co zredukowało całkowitą ilość wytwarzanej przez nie krzemionki. W konsekwencji okrzemki nie były wystarczająco ciężkie, by szybko opaść na dno i bezpiecznie przechować węgiel z dala od atmosfery. Podczas analizy poszczególnych komórek stwierdzono, iż wiele gatunków wykazuje wysoką wrażliwość na większe zakwaszenie – ich indywidualne tempo krzemowania spadło o 35–80%. Najbardziej niepokojące jest to, że ujawniła się ona przy poziomie pH oceanów, który zostanie osiągnięty w tym stuleciu. Załamanie produkcji krzemionki spotęguje globalne ocieplenie.

Odwracalne dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu:

85. Kraje dotknięte niedoborami wody budują coraz więcej zakładów odsalania, ponieważ ich populacje rosną, zaś terytoria doświadczają susz spotęgowanych lub wywołanych przez zmianę klimatu. Odsalanie wymaga ogromnych ilości energii generowanej przez paliwa kopalne. Ocieplanie się planety oznacza więcej odsalania, a to prowadzi do zwiększenia emisji gazów cieplarnianych. (Yale Environment 360, 11 czerwca 2019 r.)

86. Klimatyzatory są urządzeniami wyjątkowo energochłonnymi: mała jednostka do chłodzenia pojedynczego pomieszczenia zużywa średnio więcej energii elektrycznej niż cztery lodówki, zaś jednostka centralna chłodząca przeciętny dom konsumuje więcej prądu niż 15 lodówek. W 2019 r. na świecie pracuje ponad 1 miliard klimatyzatorów pokojowych. Liczba ta rośnie wykładniczo. Wyższe temperatury planety oznaczają więcej klimatyzowania, a to potęguje globalne ocieplenie. (The Guardian, 29 sierpnia 2019 r.)

Badania: Trwa szóste planetarne wymieranie wywołane przez człowieka cywilizowanego:

Według raportu World Wildlife Fund ilość dzikiej przyrody w lasach świata spadła w ciągu minionych 40 lat o 53%. Wniosek: cywilizowana ludzkość zabija najważniejszego sojusznika w deklarowanej batalii o ustabilizowanie klimatu. Pierwsza globalna ocena leśnej różnorodności biologicznej pokazuje, że spowodowana przez ludzi utrata i degradacja siedlisk stanowi 60% zagrożenia dla lasów i zamieszkujących je gatunków. Najpoważniejsze redukcje populacji dzikich zwierząt i ptaków odnotowano w tropikach (np. w Amazonii), czyli tam, gdzie bujność lądowego życia jest największa.

Populacje dużych zwierząt słodkowodnych spadły od 1970 r. o około 90%

Badanie opublikowane 8 sierpnia 2019 r. w Global Change Biology odkryło, że proces wymierania postępuje na całym świecie i prowadzi do upadku delikatnych łańcuchów pokarmowych. Według pierwszej kompleksowej analizy populacje dużych zwierząt (waga: ponad 30 kilogramów), które niegdyś dominowały w rzekach i jeziorach świata, doznały w ostatnim półwieczu gwałtownego spadku. Od 1970 r. w całej Europie, Afryce Północnej i Azji ich liczebność zmniejszyła się aż o 97%. Niektórych przedstawicieli megafauny słodkowodnej uznano już za wymarłych (m.in. delfin z Jangcy); inni wymarli funkcjonalnie lub znajdują się na krawędzi całkowitego wyginięcia (m.in. gigantyczny sum i płaszczka z Mekongu, krokodyl indyjski gharial, jesiotr europejski czy miękkoskóry żółw chiński). Przyczyną redukcji stanu liczbowego jest zabijanie zwierząt dla mięsa, skór i jaj, rosnące zapotrzebowanie rolnictwa na wodę słodką, a także liczne zapory i wszechobecne zanieczyszczenia. Naukowcy przyjrzeli się 126 gatunkom w 72 krajach i stwierdzili, iż ich liczba zmniejszyła się średnio o 88%. Wiele z tych zwierząt pełni kluczową rolę w ekosystemach. Przykładem są bobry, których zagłada wpłynie na całą faunę i florę oraz na egzystencję wielu milionów ludzi uzależnionych bezpośrednio od stanu dróg wodnych.

Badanie: Wymarcie gatunków morskich przed rokiem 2048:

Podwodne upały zabijają koralowce

Naukowcy badający przez ponad dziesięć lat Wielką Rafę Koralową odkryli, że coraz częstsze podmorskie fale upałów powodują niemal natychmiastową śmierć koralowców. Te okresy niezwykle wysokich temperatur wody są następstwem antropogenicznego zaburzenia klimatu. Ekstremalne temperatury prowadzą do rozpadu raf znacznie szybciej, niż sądzono. Te smutne wnioski zostały przedstawione przez zaszokowanych uczonych 8 sierpnia 2019 r. na łamach Current Biology. Ich analiza ujawniła, że po upale koralowce są „wyjątkowo kruche”: osłabły nawet o 15% i niektóre ich fragmenty oderwały się od rafy. Dotychczas panowało przekonanie, iż wzrost temperatury odpowiada jedynie za blaknięcie koralowców. Jednak okazało się, iż po wydaleniu glonów koralowiec nie tylko bieleje. Zaobserwowaliśmy, że pozbawiona żywych alg tkanka odrywa się od szkieletu, wyjaśniła dr Tracy Ainsworth z Uniwersytetu Nowej Walii Południowej (Australia). Uszkodzone pod wpływem ciepła szkielety nazwaliśmy koralowymi widmami, ponieważ nic po nich nie zostało. W ciągu około 10 dni próbki, które wystawiliśmy na działanie wysokich temperatur, faktycznie unosiły się w wodzie, dodała współautorka badania. Dr Laura Richardson ze Szkoły Nauk Oceanicznych na Uniwersytecie Bangor (Wielka Brytania) powiedziała, że po raz pierwszy udało się udokumentować niemal natychmiastową śmiertelność koralowców. Takie uszkodzenie żywej rafy koralowej wpływa na cały ekosystem morski, ostrzegł dr Bill Leggat z Uniwersytetu Newcastle (Australia). Przerażające jest to, że mamy do czynienia z nowym zjawiskiem spowodowanym przez zmianę klimatu. Jej skutki są znacznie poważniejsze, niż się spodziewaliśmy, przyznał badacz. W 2018 r. padł kolejny rekord temperatury Wszechoceanu.

Ocieplenie ziemskiej atmosfery przyspiesza:

Drzewa wychwytują węgiel z atmosfery, zwracają jego część w postaci tlenu, a resztę magazynują jako biomasę. Większość modeli klimatycznych zakłada, że usługi sekwestracji węgla w lasach deszczowych można zwiększać w nieskończoność – im więcej drzew, tym wyższy poziom pochłaniania i przechowywania CO2. Nowe badanie opublikowane 5 sierpnia 2019 r. w Nature Geoscience sugeruje, iż zdolność ta posiada swój limit. Naukowcy przyjrzeli się modelom ekosystemów i odkryli, że rezerwy składników odżywczych stanowią górną granicę wzrostu. Większość modeli, które pozwalają na symulację przyszłego rozwoju ekosystemów, opracowano dla umiarkowanych szerokości geograficznych, gdzie ogólna dostępność fosforu jest wystarczająca, powiedziała Katrin Fleischer z Politechniki w Monachium. Jednak na wielu obszarach Amazonii zostało go niewiele – ekosystem istnieje od wielu milionów lat i gleba została wypłukana ze składników odżywczych. Modele pokazały, że w przypadku niedoborów fosforu wzrost biomasy staje się mniej wydajny pod względem magazynowania węgla. Niektóre symulowane ekosystemy odnotowały gwałtowny spadek tej wydajności po wyczerpaniu rezerw fosforu. Oznaczałoby to, że lasy tropikalne osiągnęły już swój limit i nie są w stanie dalej absorbować dwutlenku węgla emitowanego przez ludzi, wyjaśniła Fleischer. Jeśli ten scenariusz okaże się prawdziwy, klimat Ziemi nagrzeje się znacznie szybciej, niż zakładano, dodała uczona.

Badanie: Fragmentacja wyrokiem śmierci dla lasów i ich mieszkańców:

Lasy Niemiec znajdują się na skraju upadku [The Guardian, 7.08.2019]

Katastrofalne połączenie upałów, suszy, burz, pożarów, inwazji chrząszczy i grzybów zniszczyło od stycznia do lipca 2019 r. obszar niemieckich lasów odpowiadający ponad 200 000 boisk do piłki nożnej. Lasy stanowią jeden z najbardziej wydajnych sposobów sekwestracji dwutlenku węgla – tylko w Niemczech były w stanie wychwycić 62 miliony ton CO2 rocznie, czyli około 7% całkowitych emisji największej gospodarki Europy. Nasze lasy doznały ogromnych szkód, przyznała Julia Klöckner, Minister Żywności, Rolnictwa i Ochrony Konsumentów, podczas wizyty w Moritzburgu pod Dreznem, gdzie z powodu niedostatecznych opadów i ataku chrząszczy obumiera mnóstwo drzew.

Według Stowarzyszenia Ochrony Lasów (SDW) w zeszłym i bieżącym sezonie suche miesiące letnie odpowiadają za niedobór 200 litrów deszczówki na metr kwadratowy lasu. Związek Leśników Niemieckich (BDF) ostrzegł, że lasy są na skraju upadku. Las, który miał ocalić klimat, sam jest ofiarą katastrofy klimatycznej, stwierdziła organizacja. Lasy pokrywają jedną trzecią terytorium Niemiec (11,4 mln hektarów), z czego około połowa jest własnością prywatną. Tanja Sanders, ekspert ds. ekologii lasów, powiedziała: Lasy są bardzo istotną częścią naszego życia. Tworzą wody gruntowe, dają nam drewno, filtrują powietrze, redukują koncentracje CO2 i temperaturę, a ich przestrzeń chroni gatunki i zapewnia nam relaks. Niestety, musimy pożegnać się z lasami, które znamy.

Nagła zmiana klimatu: Tempo topnienia Grenlandii w 2019 r. było prognozowane na 2070 r.:

Narodowa Służba Pogodowa USA podała, że w 2019 r. lód morski Alaski uległ całkowitemu stopieniu – zdarzyło się to po raz pierwszy w historii. Przez całe lato stan znajdował się w uścisku rekordowych upałów.

Plastikowa planeta:

Naukowcy alarmują o poważnym skażeniu atmosfery: na obszarach rozciągających się od Arktyki po Alpy stwierdzili obecność zanieczyszczeń mikroplastycznych w śniegu. Podczas opadów jego płatki przechwytują cząstki plastiku unoszące się w powietrzu. Próbki z kry na oceanie między Grenlandią a Svalbardem zawierały średnio 1 760 cząstek mikroplastycznych na litr. Arktyczny lód zawierał 12 000 cząstek na litr. W Europie koncentracje były jeszcze większe – średnio 24 600 cząstek na litr. Okazało się, że kluczową rolę w rozprzestrzenianiu mikroplastiku odgrywają wiatry. Bardzo wysokie stężenie mikroplastiku w śniegu świadczy o znacznym zanieczyszczeniu atmosfery, czytamy w podsumowaniu badania opublikowanego 14 sierpnia 2019 r. w Science Advances. Jestem przekonana, że cząstek mniejszych, które znajdują się poza zakresem wykrywania, jest o wiele więcej, przyznała dr Melanie Bergmann z Instytutu Badań Polarnych i Morskich im. Alfreda Wegenera w Niemczech. Niepokojące jest to, że mniejsze cząstki mogą przedostać się do większej liczby organizmów, a gdy zamienią się osiągną w nanocząstki, będą w stanie penetrować błony komórkowe i przemieszczać się do narządów, dodała uczona. Badacze najczęściej znajdowali mikroplastik pochodzący z polimerowych powłok ochronnych pojazdów, budynków i statków. Kolejne pod względem częstotliwości występowania były drobiny z gumy, polietylenu i poliamidów, z nylonem włącznie. Analiza z 1998 r., która jako jedyna oceniła wpływ mikroplastiku na płuca człowieka, stwierdziła, iż wdychane włókna były obecne w wycinkach nowotworów płuc. Te nie poddające się rozkładowi włóka są prawdopodobnymi czynnikami zwiększającymi ryzyko zachorowania na raka płuc, brzmiał wniosek autorów.

Badania: Katastrofalny wpływ cywilizacji przemysłowej na Amazonię:

Degradacja Amazonii bardziej destrukcyjna od deforestacji [The Guardian, 20 czerwca 2017]

Projekt Milczący Las, który zainaugurowano w 2017 r., szacuje zasięg i konsekwencje degradacji lasów – malejącej gęstości drzew i różnorodności biologicznej pod pozornie nietkniętą warstwą koron. Przyczynami zjawiska są m.in. wyręby, pożary, susze i polowania. Satelity nie rejestrują utraty roślin i siedlisk spowodowanej degradacją. Naukowcy alarmują, że to ona może odpowiadać w największym stopniu za zanikanie bioróżnorodności i emisje dwutlenku węgla.

W latach 2015–16 pożary ogarnęły 38 000 kilometrów kwadratowych brazylijskiej Amazonii. Obszar wylesiony w tym samym czasie był ponad pięć razy większy. Na innych terenach głęboko pod koronami drzew drwale prowadzili wyrąb, by pozyskać najcenniejsze drewno, zaś drogowcy dokonywali fragmentacji lasu. Tak powstaje błędne koło. Zdegradowana ziemia jest bardziej sucha i redukuje opady deszczu w okolicy. Podatność na podpalenie lub przypadkowe zaprószenie ognia wzrasta.

Widok tak dużej degradacji Amazonii jest przerażający, przyznał Jos Barlow z Uniwersytetu Lancaster, który jest jednym z autorów kluczowych badań wykorzystywanych przez Milczący Las do wizualizacji danych. Za każdym razem, kiedy udajemy się w teren, stwierdzamy, że sytuacja jest o wiele gorsza niż wcześniej. I nikogo to nie obchodzi. W 2016 r. międzynarodowy zespół uczonych stwierdził, że lokalizacje w Pará, które mają zapewniony najwyższy poziom ochrony, wskutek degradacji doświadczyły spadku wartości ochronnej o 46%–61%.

Amazoński las deszczowy traci zdolność do regulowania klimatu z powodu galopującej degradacji. Amazonia traci równowagę wegetacyjno-klimatyczną i znajduje się nad przepaścią, powiedział w sierpniu 2015 r. Antonio Nobre, badacz Brytyjskiego Centrum Nauk o Systemie Ziemi, który doszedł do tego wniosku po przeanalizowaniu ponad 200 badań.

Mimo że degradacja lasów wciąż rośnie, poświęca się jej mniej uwagi niż deforestacji. Nie uwzględniają jej również obliczenia i monitoring zasobów węgla. Eksperci z Uniwersytetu Marylandu i NASA wykorzystali naziemną inwentaryzację, dane satelitarne i LiDAR, by zarejestrować wywołaną degradacją utratę węgla w południowo-wschodniej Amazonii. Okazało się, że szkody spowodowane pożarami uwalniają więcej węgla niż selektywne pozyskiwanie drewna lub wycinka, a spalone lasy regenerują się jeszcze wolniej od lasów poddanych wyrębowi. Warunki w Amazonii ulegną pogorszeniu: coraz częstsze i intensywniejsze susze zapowiadają coraz częstsze i intensywniejsze pożary. Wyniki badania upubliczniono 7 czerwca 2018 r. w Environmental Research Letters.

Globalne niedobory wody i ich konsekwencje:

Raport WRI 2019: Sytuacja wodna świata pogarsza się

Jak wynika z raportu Instytutu Zasobów Świata (World Resources Institute – WRI) opublikowanego w sierpniu 2019 r., jedna czwarta światowej populacji żyje już na terytoriach ogarniętych ekstremalnym stresem wodnym, który jest miarą konkurencji o wodę.

Eksperci ostrzegli, iż obecne trendy mogą doprowadzić do wyczerpania źródeł zaopatrzenia. Katar, Izrael i Liban zostały sklasyfikowane jako kraje doświadczające największego stresu wodnego. Najgorsze warunki panują w regionach Badghis (Afganistan), Gaborone i Jwaneng (Botswana). W 17 państwach dotkniętych niedoborami najwięcej dostępnych wód powierzchniowych i podziemnych zużywa rolnictwo i przemysł – aż 80% rocznie. Kiedy popyt zaczyna przewyższać podaż, nawet krótkotrwałe susze, których częstotliwość rośnie ze względu na postępujące zaburzenie klimatu, mogą mieć tragiczne konsekwencje. Dwanaście z 17 krajów wysokiego ryzyka znajduje się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.

Autorzy zwrócili uwagę, że poziom stresu wodnego w Indiach, które są domem dla ponad 1,3 miliarda ludzi, jest oszałamiający. Indie zajmują 13. miejsce w zestawieniu. W lipcu 2019 r. w 7-milionowym Ćennaj – szóstym największym mieście kraju – wyschły krany, a internet obiegły zdjęcia satelitarne pustego koryta tamtejszego jeziora. Kryzys wodny w Ćennaj nie umknął uwadze świata, ale z chronicznymi niedoborami wody zmaga się wiele obszarów Indii, powiedział Shashi Shekhar, były sekretarz indyjskiego ministerstwa zasobów wodnych.

WRI przedstawia ponury obraz globalnej sytuacji wodnej i ostrzega przed wynikającym z niej nasileniem problemów społecznych i politycznych. Niedostateczny poziom zaopatrzenia w wodę zaostrzy konflikty i migracje, zagrozi zaopatrzeniu w żywność i uderzy w branże zależne od wody – w tym górnictwo i produkcję masową. Wiemy, że wskutek zmiany klimatu hydrologia i opady będą bardziej chaotyczne i nieprzewidywalne. Będzie ich za dużo lub za mało, często w tych samych lokalizacjach, stwierdzili analitycy.

Nowa era niedoborów żywności – echo upadłych cywilizacji:

Badanie: Globalna zagłada dżdżownicowatych i umierające gleby rolne świata [Soil Systems, 1.06.2018]

Badanie zamieszczone 1 czerwca 2018 r. w Soil Systems ujawniło ogólnoświatowe wymieranie dżdżownicowatych i fatalny stan zdrowia gruntów rolnych Ziemi. Wyniki powinny zaniepokoić nas wszystkich.

Analiza dowodów z całego świata potwierdziła globalną redukcję populacji dżdżownic. Przyczyną tego trendu są destrukcyjne praktyki rolnictwa konwencjonalnego. Długoterminowe testy – niektóre z nich trwają od ponad 170 lat – stale wykazują stratę 50-100% biomasy dżdżownicowatych; średnia wartość to ponad 80%. Innymi słowy, współczesne techniki kultywacji zabiły cztery z pięciu dżdżownic, które żyły kiedyś na farmach. Rolnicy w każdym zakątku planety zamieniają zielone pola w pustynie poprzez intensywną orkę i chemiczne nawożenie.

Mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym. Bogata w węgiel materia organiczna gleby jest źródłem składników odżywczych. Gdy jej ilość maleje, dżdżownice mają mniej pożywienia. Z kolei spadek ich liczebności sprawia, iż nie zachodzi mieszanie materii mineralnej i organicznej. W odpowiedzi na pogarszającą się kondycję gleb rolnicy uzależniają się coraz bardziej od nawozów chemicznych – niezbędnych, by utrzymać poziom plonów.

Opublikowany w 2019 r. raport Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) szacuje, że już 2 miliardy ludzi doświadcza umiarkowanego i ekstremalnego niebezpieczeństwa żywnościowego. Główną przyczyną jest zaburzenie systemu klimatycznego Ziemi – rosnące temperatury, związane z nimi ekstremalne zjawiska pogodowe i zmiana wzorów opadów. Pozostałe czynniki sprawcze to konflikty zbrojne i „stagnacja” gospodarcza.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualizacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.