Kontra Iranu

Artykuł Pepe Escobara, analityka geopolitycznego, pisarza i korespondenta.

Administracja Donalda Trumpa po raz kolejny pokazała, że w młodym, burzliwym XXI w. „prawo międzynarodowe” i „suwerenność narodowa” dołączyły do pochodu „żywych trupów”. Cała planeta ma podporządkować się jedynemu arbitrowi handlu światowego: Waszyngtonowi.

Biały Dom jednostronnie rozbił wielonarodowe, zatwierdzone przez ONZ porozumienie nuklearne z Iranem (JCPOA). Nasilają się tajne operacje w ramach kampanii hybrydowej prowadzonej przeciwko Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz interesom irańskim na całym świecie. Ten frontalny atak ujawnia, że administracja Donalda Trumpa stawia na zniweczenie procesu integracji Eurazji, którego kluczowymi węzłami są Chiny, Rosja i Iran. Te trzy podmioty scalają całe spektrum: inicjatywę Jeden pas i jedna droga; Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą; Szanghajską Organizację Współpracy; Międzynarodowy Korytarz Transportowy Północ-Południe; rozszerzenie BRICS-Plus. Neokonserwatyści bezlitośnie karzą Iran przede wszystkim za niewybaczalny afront: porzucenie dolara amerykańskiego w handlu energią.

Nałożenie embarga na irański eksport ropy naftowej stanowi akt wojny. Jeśli Teheran znajdzie się w sytuacji kompletnego osaczenia, pozostanie mu jedynie opcja zablokowania Cieśniny Ormuz. Większość przedstawicieli klas rządzących Zachodu zdaje się nie rozumieć, jakim kataklizmem byłoby to zdarzenie. W przeciwieństwie do niedoboru kredytu podczas krachu w 2008 r. niedobór ropy nie mógłby zostać uzupełniony poprzez wykorzystanie instrumentów fiducjarnych. Dodatkowej nafty nie ma. Ani Moskwa, ani Rijad nie dysponują nadwyżkami produkcyjnymi, które ustabilizowałyby rynek.

Maksymalna przeciwpresja

Prędzej czy później „maksymalna presja” wywierana przez USA na Iran sprowokuje „maksymalną przeciwpresję”. Posypią się iskry.

Przez ostatnie kilka dni kręgi wywiadowcze w Eurazji nakłaniały władze w Teheranie, by rozważyły względnie prosty scenariusz. Zablokowanie Cieśniny Ormuz nie byłoby konieczne, gdyby generał Qasem Soleimani, dowódca Sił Ghods i bête noire Pentagonu, wyjaśnił szczegółowo w „prestiżowych” mediach, iż Stany Zjednoczone zwyczajnie nie dysponują zdolnością militarną, by utrzymać drożność Cieśniny. Jej zamknięcie zniszczyłoby amerykańską gospodarkę wskutek detonacji rynku instrumentów pochodnych o wartości 1,2 biliarda dolarów; w ślad za tym nastąpiłby upadek globalnego systemu bankowego i tym samym destrukcja PKB świata.

Soleimani powinien również oświadczyć wprost, że Iran może faktycznie zamknąć Cieśninę Ormuz, jeżeli kraj nie będzie mógł eksportować – głównie do Azji – co najmniej dwóch milionów baryłek ropy dziennie. Nielegalne sankcje nałożone przez USA zredukowały tę sprzedaż z 2,5 miliona baryłek do zaledwie 400 tysięcy. Interwencja Soleimaniego byłaby spójna z sygnałami, jakie wysyła IRGC. Zatoka Perska wkrótce może zamienić się w „strzelnicę”. Generał brygady Hossein Salami podkreślił, że rakiety balistyczne Iranu są w stanie precyzyjnie uderzyć w „przewoźników morskich”.

Źródła związane z IRGC potwierdzają, iż wzdłuż północnej granicy Zatoki Perskiej – na terytorium Iranu – ustawione są wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych. Nie ma sposobu, by lotniskowce US Navy mogły się przed nimi obronić. (Rosyjskie pociski odrzutowe SS-NX-26 osiągają maksymalną prędkość 2,9 macha; SS-N-22 lecą bardzo nisko 2 400 kilometrów na godzinę, robią uniki, do ich odpalenia wystarczy ciężarówka, a zaprojektowano je tak, by poradziły sobie z amerykańskim systemem radarowym Aegis.)

Powiadomimy was, gdy zostanie zablokowana

I stało się.

Generał dywizji Mohammad Baqeri, Przewodniczący Szefów Sztabów Irańskich Sił Zbrojnych, nie owijał w bawełnę: Gdyby Islamska Republika Iranu zdecydowała się uniemożliwić eksport ropy z Zatoki Perskiej, dzięki potencjałowi państwa i jego sił zbrojnych akcja zakończyłaby się pełnym sukcesem, który ogłosilibyśmy publicznie. Fakty są ponure. Teheran zwyczajnie nie zaakceptuje z podkulonym ogonem wyniszczającej wojny ekonomicznej. Będzie walczył o przetrwanie gospodarcze.

Kwestia Cieśniny Ormuz została poruszona oficjalnie. Teraz pora na derywaty.

Przedstawienie szczegółowej analizy instrumentów pochodnych oraz sytuacji militarnej przed kamerami mediów globalnych sprawiłoby, że żurnaliści z Zachodu w te pędy udaliby się do Warrena Buffetta, by zweryfikował prawdziwość sformułowanych tez. Tak, są prawdziwe. Zgodnie z tym scenariuszem Soleimani winien sprawę wyłuszczyć i zalecić dziennikarzom pogawędkę z Buffettem. Skala prawdopodobnego kryzysu derywatów jest tematem tabu przez duże „T” w kuluarach instytucji konsensusu waszyngtońskiego. Według jednego z moich amerykańskich informatorów najdokładniejszą wartość tego rynku podał w zaufaniu szwajcarski bankier: 1,2 biliarda dolarów. Niewątpliwie jest osobą dobrze zorientowaną; siedziba Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) – banku centralnego banków centralnych – znajduje się w Bazylei.

Cieśnina Ormuz

Sposób zablokowania Cieśniny Ormuz nie ma znaczenia

Może to być operacja false flag lub rząd Iranu zatopi parę statków towarowych, bo dowie się o wydanym rozkazie agresji na kraj. Liczy się wynik końcowy; jakakolwiek blokada przepływu energii podbije cenę ropy do 200, 500, a nawet 1 000 dolarów za baryłkę.

Inny anonimowy przedstawiciel bankowości z USA rzekł: Kluczowym jest pojęcie ‚umowny’. Aktualnie ta góra derywatów nie może nikomu przynieść zysku i mówi się, że nic nie znaczy. Ale gdy wybucha kryzys, to co umowne może stać się realnym. Przykładowo kiedy nabywam prawo do kupna miliona baryłek ropy po 300 dolarów za baryłkę (tzw. opcja ‚call’) , mój koszt nie będzie wysoki, ponieważ taki wzrost notowań surowca jest nie do pomyślenia. Mamy do czynienia z wartością umowną. Ale jeśli cieśnina zostanie zablokowana, kwota może być zdumiewająca. BIS szacuje nominalną wartość kontraktów na rynku instrumentów pochodnych na 542,4 biliona dolarów. Ekspert dodaje: Nawet w tym przypadku ‚umowne’ ma znaczenie. Ogromną część tej sumy stanowią derywaty stopy procentowej. Większość z nich jest umowna, lecz jeśli ropa będzie po tysiąc dolarów za baryłkę, wpłynie to na stopy procentowe – 45% światowego PKB to nafta. W biznesie nazywa się to zobowiązaniem warunkowym.

Goldman Sachs przewiduje, iż po upływie kilku tygodni od zamknięcia ruchu morskiego przez Cieśninę Ormuz baryłka ropy może kosztować 1 000 dolarów. Dziennie produkuje się na świecie 100 milionów baryłek. Globalny PKB to 80 bilionów dolarów. Tylko z tego powodu załamanie gospodarki przemysłowej byłoby nieuniknione.

Psy wojny szczekają wściekle

Przez Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz przedostaje się aż 30% całkowitych dostaw ropy. Tamtejsi handlarze – którzy wiedzą swoje – są praktycznie jednomyślni: gdyby władze w Teheranie były odpowiedzialne za ostatni incydent z tankowcem w Zatoce Omańskiej, ceny nafty poszybowałyby w górę. Nie szybują.

Irańskie wody terytorialne w Cieśninie Ormuz obejmują 22 kilometry. Od 1959 r. Iran uznaje wyłącznie niewojskowy tranzyt morski. Od 1972 r. wody terytorialne Omanu w cieśninie podobnie obejmują 22 kilometry. Na najwęższym odcinku przesmyk ma szerokość 39 kilometrów. Oznacza to, że należy po połowie do Iranu i Omanu. Nie ma tam żadnych „wód międzynarodowych”. Co więcej, Irańczycy nie ukrywają, że mogą wydać jawny rozkaz zamknięcia Cieśniny. Ich asymetryczna reakcja wojskowa na każdą amerykańską „przygodę” będzie bardzo bolesna. Profesor Mohammad Marandi z Uniwersytetu w Teheranie po raz kolejny potwierdził, że nawet ograniczony atak spotka się z poważną i nieproporcjonalną odpowiedzią. Nie będzie ceregieli. Tankowce wylecą w powietrze, a instalacje naftowe Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich staną w płomieniach.

Hezbollah wystrzeli dziesiątki tysięcy pocisków, które wylądują w Izraelu. Jak podkreślił w swoich przemówieniach sekretarz generalny Hezbollahu Hasan Nasrallah: Wojna z Iranem nie pozostanie w granicach tego kraju – zapłonie cały region [Bliskiego Wschodu]. Wszystkie siły i interesy amerykańskie zostaną zniszczone, a wraz z nimi spiskowcy, przede wszystkim Izrael i rodzina rządząca w Arabii Saudyjskiej.

Tymczasem psy wojny szczekają wściekle. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo poleciał do siedziby Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) w Tampie, żeby omówić kwestie bezpieczeństwa regionu i trwające tam operacje ze sceptycznie nastawionymi generałami – eufemizm „maksymalnego nacisku” prowadzącego do wojny.

Dyplomacja irańska zdążyła już dyskretnie poinformować Unię Europejską – i Szwajcarów – o swojej zdolności do pogrążenia gospodarki globalnej. Najwyraźniej to nie wystarczyło, by znieść sankcje USA.

Gospodarkę Iranu miażdży ciężar sankcji, które Biały Dom nałożył na państwo od czasu swojego jednostronnego zerwania porozumienia JCPOA. Artykuły pierwszej potrzeby są czterokrotnie droższe niż wcześniej. Chorzy mają trudności z dostępem do leków ratujących życie. Najbardziej cierpią najbiedniejsi. Można założyć, że umarło i umiera wielu z nich. Widoków na poprawę sytuacji nie ma. Cel skrzywdzenia irańskich cywilów jest realizowany konsekwentnie.

W swoich analizach eksperci od geopolityki i finansów rutynowo nie uwzględniają konsekwencji ekologicznych. Praca badawcza zamieszczona 20 maja 2013 r. w Journal of Geophysical Research: Atmospheres poinformowała, że obniżenie cywilizacyjnych emisji aerozoli przemysłowych o 35% – wskutek awarii jednego z silników globalizacji (USA, Europy lub Chin) – podniosłoby średnią temperaturę planety o dodatkowy 1°C po upływie zaledwie kilkudziesięciu dni. W świetle nowego odkrycia z początku 2019 r. wyłączenie gospodarki świata – np. w wyniku dłuższego paraliżu systemu bankowego lub rozgrzania globu do 2°C – może wyprowadzić antropogeniczne ocieplenie Ziemi poza pułap 5°C.

Wpisy powiązane tematycznie: Iran na celowniku, Ewolucja poparcia USA dla Izraela, Ofiary ataku gospodarczego

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.