Zestawienie aktualizacji: maj/czerwiec 2019 r.

Jak bardzo może przyspieszyć szóste wymieranie planetarne?:

Naukowcy potwierdzają nieuchronność katastrofalnych emisji metanu ze Wschodniego Syberyjskiego Szelfu Kontynentalnego

Komentarz meteorologa Nicka Humphrey’a.

Najnowsza analiza autorstwa Natalii Szakowej, Igora Semiletowa i Jewgienija Szuwilina zamieszczona 5 czerwca 2019 r. w Geosciences przypomina opinii publicznej o perspektywie raptownego uwolnienia ogromnej ilości metanu (CH4) ze Wschodniego Syberyjskiego Szelfu Kontynentalnego (ESAS). [W okresie <10 lat metan rozgrzewa atmosferę 108 razy intensywniej niż dwutlenek węgla; w okresie <5 lat potencjał ocieplenia jest ponad 150 razy większy; po około 12 latach CH4 zamienia się w CO2 i H2O].

Rosjanie są najważniejszymi ekspertami badającymi tę część Arktyki. Inni naukowcy nie odwiedzali jej i nie obserwowali z taką wnikliwością i regularnością, dlatego nie rozumieją unikalnej geofizycznej dynamiki tego obszaru dna oceanu. Uczeni wyrażają pewność, iż rozpad hydratów i emisje metanu będą przyspieszać z powodu:

1) Nieodwracalnego procesu ocieplenia Oceanu Arktycznego i zanikania lodu morskiego.

2) Uwalniania metanu, które trwa już przez cały rok, ponieważ zimą w morskiej pokrywie lodowej gwałtownie zwiększają się połynie (in. przeręble).

3) Wzbierającej aktywności burzowej, która miesza warstwę wody nad szelfem, co wywołuje wyrzuty CH4.

4) Malejącej odporności na ruchy tektoniczne.

5) Poza tym ESAS stanowi ~8% światowego oceanicznego szelfu kontynentalnego, a jego obszar osadowy i frakcja ważona grubością może zawierać od 15 do 20% globalnego rezerwuaru węgla organicznego; węgiel organiczny to substrat do produkcji CH4.

W poniższym cytacie proszę zwrócić uwagę, że 1 teragram (Tg) = 1 milion ton, zaś 1 miliard ton = 1 gigatona (Gt).

W dnie morskim ESAS może zalegać 1 400 Gt CH4. Według powściągliwych szacunków obecne roczne emisje atmosferyczne CH4 są na poziomie 8–17 Tg; oznacza to, że takie same ilości byłyby wprowadzane do atmosfery corocznie w poprzednich epokach klimatycznych, gdyby strumieni CH4 nie blokowała wieczna zmarzlina. Wskutek tego ograniczenia w trakcie jednego ze zlodowaceń (okres ~100 tysięcy lat) w dnie ESAS mogło zgromadzić się 800 Gt CH4, co odsunęło w czasie potencjalne uwolnienie metanu. Ta ilość powstałego wcześniej gazu zachowana w ESAS wskazuje na możliwość potężnej/nagłej emisji CH4 z ulegających destabilizacji hydratów lub wolnych nagromadzeń gazu pod wieczną marzłocią; takie zdarzenie wymaga jedynie czynnika spustowego.

Ponadto naukowcy poddają krytyce wcześniejsze analizy, których dokonały liczne grupy badawcze. Przytaczając przykłady poważnych uchybień metodologicznych, zwracają jednocześnie uwagę, że tylko oni prowadzą tak wszechstronne obserwacje ESAS (nikt inny na świecie nie zbadał równie dokładnie jakiegokolwiek fragmentu dna oceanu). Oczywiście omawiają też własne błędy, których zidentyfikowanie pozwoliło im sformułować następujący wniosek: Zważywszy na ilość CH4 zmagazynowaną w płytkich pokładach dna morskiego ESAS oraz udokumentowane ostatnio tempo rozpadu podmorskiej zmarzliny, emisje metanu mogą potencjalnie wzrosnąć o 3-5 rzędów wielkości. Jeśli przyjmiemy, że bieżący poziom emisji wynosi średnio 13 Tg/rok, oznaczałoby to erupcję od 13 000 do 1 300 000 Tg/rok, czyli od 13 do 1 300 gigaton/rok. Innymi słowy, dalsza dezintegracja podmorskiej zmarzliny doprowadzi do katastrofalnego uwolnienia większości złóż gazu na przestrzeni lat, a nie dekad.

Katastrofalny wpływ cywilizacji przemysłowej na Amazonię:

Organizacja Imazon, która od dwóch dziesięcioleci prowadzi monitoring satelitarny Amazonii, podała 27 maja 2019 r., że w ciągu ostatnich 9 miesięcy tempo wylesiania wzrosło tam o 20%. Od sierpnia 2018 r. do kwietnia 2019 r. region stracił 2 169 kilometrów kwadratowych lasów. W okresie poprzedzającym zniknęło 1 807 kilometrów kwadratowych drzewostanu. (Obserwacje rozpoczynają się latem, kiedy wskaźniki wyrębu są najwyższe.) Według analityków za znaczną część strat odpowiada niekontrolowany wyrąb i ekspansja rolnictwa (nawet na obszarach objętych ochroną i w rezerwatach Ludów Rdzennych).

Administracja Jaira Bolsonaro uruchomiła w pierwszym kwartale 2019 r. procedury paraliżujące Brazylijską Agencję Ochrony Środowiska (IBAMA) i Instytut Chico Mendesa (ICMBio), który zarządza federalnymi jednostki ochrony przyrody. Trwa likwidowanie instytucji egzekwujących prawa ochrony środowiska, by wylesianie Amazonii mogło być praktykowane bezkarnie na ogromną skalę. Prezydent dodatkowo ograniczył zapobieganie deforestacji zwalniając najlepszych urzędników – 21 z 27 państwowych superintendentów IBAMA – odpowiedzialnych za nakładanie większości kar za nielegalną wycinkę drzew. Ponadto aż 47 brazylijskich jednostek ochrony przyrody nie ma obecnie dyrektorów, co oznacza, że fragment kraju większy od Anglii pozbawiony jest przywództwa w sektorze nadzoru ekologicznego. Rządowe konfiskaty nielegalnie pozyskanego drewna odnotowały gwałtowny spadek: w pierwszych czterech miesiącach 2019 r. przejęto odpowiednik zaledwie 10 dużych drzew (rok wcześniej było ich 625). Od teraz IBAMA ma obowiązek z wyprzedzeniem podawać czas i lokalizację wszystkich planowanych kontroli.

Systemy życia Ziemi w stanie szybkiego zanikania:

Obszary chronione kurczą się na całym świecie

Międzynarodowy zespół naukowców poinformował, że ilość obszarów chronionych kurczy się na całym świecie. W swoim badaniu opublikowanym 31 maja 2019 r. w Science uczeni zanalizowali 200-letnią historię zarówno ochrony lądów, jak i obniżania jej poziomu, zmniejszania jej zasięgu i całkowitego jej zniesienia. Okazało się, że od 1892 r. tę serię instrumentów – wyrażaną skrótem PADDD – formalnie wykorzystano 3 749 razy w 73 krajach. Około 78% tych praktyk degradowania statusu terenów objętych ochroną miało miejsce w ciągu ostatnich 20 lat (w Stanach Zjednoczonych liczba ta wyniosła aż 90%). Niestety, za 99% przypadków stał cel eksploatacji przemysłowej. Zdaniem autorów trend usuwania ograniczeń w imię rachunku ekonomicznego wywrze wpływ na inne kraje, które uczynią to samo, by w ten sposób wzmocnić swoje gospodarki.

Epidemia wirusa Ebola:

Szef organizacji charytatywnej zajmującej się badaniami medycznymi określił najnowszą epidemię Eboli w Afryce Środkowej mianem naprawdę przerażającej: w Demokratycznej Republice Konga do 10 czerwca 2019 r. zabiła prawie 1400 osób. Dr Jeremy Farrar, dyrektor Wellcome Trust, powiedział, że sytuacja jest najgorsza od 3 lat i nie zdradza żadnych oznak poprawy. W swoim oświadczeniu dr Farrar przyznał, iż rozprzestrzenienie się wirusa jest tragiczne, ale nie zaskakujące. Ostrzegł też, że należy spodziewać się większej liczby zachorowań, dlatego ochrona życia będzie uzależniona od reakcji międzynarodowej. Demokratyczna Republika Konga ma do czynienia z drugą co do wielkości epidemią Eboli. Ostatnia miała miejsce w latach 2013-2016. Według Światowej Organizacji Zdrowia cywilizacja wkroczyła w nową fazę, w której wielkie wybuchy śmiertelnych chorób, takich jak Ebola, stanowią nową normalność i kraje muszą być na nie przygotowane.

Plastikowa planeta:

Substancje z tworzyw sztucznych wyniszczają bakterię, od której zależy równowaga planetarnego życia

Naukowcy z Uniwersytetu Macquarie przygotowali wodę morską skażoną różnymi stężeniami substancji chemicznych, które wchodzą w skład plastikowych toreb i PCW – dwóch najpopularniejszych tworzyw sztucznych na świecie. Następnie zanalizowali wpływ tego środowiska na funkcjonowanie najliczniejszego organizmu fotosyntetyzującego na Ziemi – Prochlorococcus. Bez tych bakterii złożone życie byłoby niemożliwe, ponieważ to od nich zależy jego równowaga. Jako fundament oceanicznego łańcucha pokarmowego wytwarzają 10% planetarnego tlenu. Wyniki eksperymentu, opublikowane 14 maja 2019 r. w Nature Communications: Biology, nie pozostawiły wątpliwości, że skala negatywnych konsekwencji oddziaływania zanieczyszczeń z tworzyw sztucznych jest znacznie większa, niż sądzono: zmalało tempo wzrostu bakterii, liczebność ich populacji i całkowita produkcja tlenu.

Pierwsze badanie mające oszacować ilość zanieczyszczeń z tworzyw sztucznych trafiających do organizmu ludzkiego wykazało, że przeciętny dorosły spożywa i wdycha co najmniej 50 000 cząsteczek mikroplastiku rocznie, natomiast dziecko 40 000. Niestety, rzeczywista liczba może być wielokrotnie większa, ponieważ analizie poddano tylko część dostępnej żywności i napojów. Naukowcy poinformowali, że osoby pijące regularnie wodę butelkowaną konsumowały aż 130 000 cząsteczek rocznie, czyli średnio 22 razy więcej od osób ograniczających się do korzystania z wody z kranu. Wpływ toksycznego mikroplastiku na zdrowie człowieka nie został dotychczas zbadany, mimo że przenikające przez tkankę drobiny mogą wywołać nawet reakcje immunologiczne. W pracy badawczej, której wyniki opublikowano 5 czerwca 2019 r. w Environmental Science and Technology, naukowcy zestawili dane z 26 wcześniejszych analiz ilości cząsteczek mikropalistiku w rybach, skorupiakach, cukrze, soli, piwie, wodzie i miejskim powietrzu z zaleceniami dietetycznymi rządu USA.

Nagła zmiana klimatu jest główną siłą napędową upadku ekosystemów i wymierania w lasach tropikalnych:

Bezprecedensowe upały przyspieszyły w 2019 r. masowe wymieranie w australijskich Mokrych Tropikach

W swoim oświadczeniu z 30 kwietnia 2019 r. Organ Zarządzania Mokrymi Tropikami (Wet Tropics Management Authority) napisał: Po najgorętszym lecie, jakie odnotowano w Australii, część kluczowych gatunków, którym Mokre Tropiki zawdzięczają swój status Obszaru Dziedzictwa Światowego, grozi wyginięcie. Mokre Tropiki biegną równolegle do Wielkiej Rafy Koralowej i obejmują parki narodowe Daintree i Barron Gorge oraz 13 systemów rzecznych.

W raporcie z 2016 r. stwierdzono, iż bioróżnorodność regionu zanika. Główną przyczyną jest wzrost temperatur. Pewne gatunki torbaczy i ptaków przemieściły się na tereny chłodniejsze położone wyżej, co doprowadziło do niepokojących spadków liczebności populacji w habitatach porzucanych. Wcześniejsze modelowanie prognozowało, że ponad połowa endemicznych gatunków może wyginąć do końca stulecia. Jednak najnowsze odkrycia prof. Steve’a Williamsa z Uniwersytetu Jamesa Cooka, specjalisty ds. różnorodności biologicznej, pokazują, że wymierania są w toku. Oposy przystosowane do życia górach nie są w stanie przetrwać nawet jednego dnia z temperaturą powyżej 29°C, tymczasem na Bartle Frere, najwyższym szczycie Mokrych Tropików, latem 2019 r. przez sześć dni słupek rtęci utrzymywał się na bezprecedensowym poziomie 39°C. Jeśli tendencje się utrzymają, populacje opoków, które dawniej należały do największych w regionie, mogą wyginąć lokalnie do 2022 r. Obecnie gatunki te nie są nawet klasyfikowane jako zagrożone.

Ponadto autorzy raportu podkreślają, że ekstremalne upały miały tak samo wyniszczający wpływ na Mokre Tropiki, jak blaknięcie koralowców na Wielką Rafę Koralową. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (International Union on the Conservation of Nature) uznała Mokre Tropiki za drugi najbardziej niezastąpiony Obszar Światowego Dziedzictwa – głównie dlatego, że wiele tamtejszych zwierząt nie występuje nigdzie indziej.

Nagła zmiana klimatu: Antarktyda topnieje trzy razy szybciej niż pięć lat temu:

Brytyjskie Centrum Obserwacji i Modelowania Polarnego (CPOM) zestawiło 25-letnie pomiary satelitarne Europejskiej Agencji Kosmicznej z modelem klimatu regionalnego, by prześledzić zmiany w śnieżnej i lodowej pokrywie Antarktydy. Wyniki analizy przedstawiono 16 maja 2019 r. na łamach Geophysical Research Letters. Zespół naukowców kierowany przez prof. Andy’ego Shepherda z Uniwersytetu w Leeds odkrył, że w niektórych rejonach lądolód zmniejszył się o 122 metrów, zaś najbardziej gwałtowne przeobrażenia zachodzą w zachodniej części kontynentu, gdzie rozgrzany ocean spowodował rozległą jej destabilizację. Lodowce tracą więcej masy wskutek topnienia i cielenia się gór lodowych, niż zyskują dzięki opadom śniegu. Uczeni odkryli, że wzór kurczenia się lądolodu nie był statyczny. Od 1992 r. rozprzestrzeniło się ono na 24% obszaru Antarktydy Zachodniej, obejmując swoim zasięgiem niemal całą powierzchnię największych lodowców – Pine Island i Thwaites – które „gubią” dzisiaj lód pięć razy szybciej niż ćwierć wieku temu.

Związek Zaniepokojonych Naukowców: Dossier oszustwa:

Cztery dekady temu naukowcy Exxonu przewidzieli tempo wzrostu koncentracji dwutlenku węgla 

Koncentracje atmosferycznego dwutlenku węgla rosną nieprzerwanie. W maju 2019 r. padł kolejny złowieszczy rekord: 415 części na milion (ppm). Ten gwałtowny wzrost został precyzyjnie przewidziany 37 lat temu przez zespół ekspertów koncernu Exxon. Wewnętrzne notatki, w posiadanie których weszli dziennikarze śledczy InsideClimate News, ujawniły, że gigant naftowy nieoficjalnie finansował rzetelne badania, zaś publicznie poddawał w wątpliwość naukowe konkluzje. Opublikowany wykres pokazuje, jak dobrze przedstawiciele firmy rozumieli klimatologię i światowe wzorce wzrostu gospodarczego opartego na spalaniu paliw kopalnych. Prognoza stężenia CO2 była częścią scenariusza „wysokiego pułapu”, który zakładał przyspieszenie zużycia paliw kopalnych i eksploatację nieosiągalnych w latach 80. złóż gazu łupkowego. Notatka ostrzegała również, że dodatkowy dwutlenek węgla spotęguje efekt cieplarniany, a zwiększenie pochłoniętej energii ogrzeje powierzchnię Ziemi, co spowoduje zmiany w systemie klimatycznym, które wpłyną na temperatury atmosferyczne i oceaniczne, wzorce opadów, wilgotność gleby i potencjalne stopienie czap polarnych. Korporacja opisała wszystkie okropności, z którymi się konfrontujemy. W rękach ludzi wolnych od socjopatii opracowany wykres byłby ostrzeżeniem przed poważnymi zagrożeniami, na jakie naraża planetę i jej mieszkańców wydobycie i wykorzystywanie kopalin. Menadżerowie Exxonu pogrzebali te rewelacje wśród innych tajnych dokumentów i kontynuowali kampanię kwestionowania ustaleń klimatologów, by chronić swoje zyski.

Cywilizacja przemysłowa jest silnikiem cieplnym:

Według informacji zawartych w badaniu opublikowanym 28 maja 2019 r. w Elementa emisje metanu sektora przemysłowego zostały znacznie zaniżone. Dzięki precyzyjnym czujnikom mobilnym naukowcy z Uniwersytetu Cornella i Funduszu Obrony Środowiska (Environmental Defense Fund) ustalili, że ilość CH4 uwalniana z fabryk nawozów amoniakalnych była 100 razy wyższa niż szacunki przekazywane przez branżę. Wynik rozmija się poważnie także z danymi Agencji Ochrony Środowiska (EPA) dotyczącymi wszystkich procesów przemysłowych w Stanach Zjednoczonych – jest od nich wyższy o 350%.

ONZ: Gospodarka globalna konsumuje Ziemię szybciej, niż sądzono:

W komunikacie z 9 maja 2019 r. World Wildlife Fund i Global Footprint Network poinformowały, że mieszkańcy krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej zużywają zasoby naturalne o wiele szybciej od tempa, w jakim uzupełnia je przyroda. Gdyby wszyscy ludzie na świecie mieli ślad ekologiczny przeciętnego obywatela UE, ludzkość potrzebowałaby 2,8 Ziemi, aby zaspokoić swoje potrzeby konsumpcyjne, podsumowali autorzy raportu. Co więcej, obecne zużycie surowców naturalnych przez Europejczyków dwukrotnie przekracza wydajność ekosystemów kontynentu. UE jako całość ma trzeci największy ślad ekologiczny – wyprzedzają ją Chiny i USA.

Badania: Trwa szóste planetarne wymieranie wywołane przez człowieka cywilizowanego:

Fragmentacja rzek jedną z głównych przyczyn dramatycznego spadku liczebności populacji organizmów słodkowodnych

Pierwsza globalna analiza wykazała, że tylko jedna trzecia wielkich rzek świata jest wolna od dużych zapór i płynie bez przeszkód. Od Dunaju po Jangcy postępuje ich fragmentacja i degradacja. Tymczasem to od nich zależy funkcjonowanie ekosystemów i egzystencja miliardów ludzi. Dużych zapór nie zbudowano jeszcze w odległych regionach Amazonii i Arktyki. Badanie zamieszczone 12 maja 2019 r. w Nature objęło 12 milionów kilometrów rzek. Zdrowie ich mieszkańców ma kluczowe znaczenie dla utrzymania czystości wody. Niestety, okazało się, że właśnie siedliska słodkowodne ucierpiały najbardziej: populacje występujących tam organizmów spadły średnio o 83% od 1970 r. Przyczyną upadku są zapory, nadmierna eksploatacja i zanieczyszczenia. Rzeki są życiodajną krwią naszej planety, powiedziała Michele Thieme, jeden z 34 autorów badania. Na świecie jest około 60 000 dużych zapór. 3 700 projektów znajduje się na etapie planowania lub realizacji. Oprócz tego istnieją miliony mniejszych tam. Wiele rzek otaczają wały chroniące obszary miejskie przed zalaniem – powstrzymują one naturalny proces uzupełniania składników odżywczych w glebach równin zalewowych. Carlos Garcia de Leaniz, profesor Uniwersytetu Swansea, wypowiedział się pochlebnie o globalnym przeglądzie, ale dodał, że bardziej szczegółowe dochodzenie przeprowadzone przez jego zespół w Wielkiej Brytanii ujawniło znacznie gorszy obraz panujących realiów: Badanie rażąco zaniża stopień fragmentacji rzek, ponieważ bierze pod uwagę wyłącznie gigantyczne zapory. Według naszych ustaleń swobodnie płynących rzek po prostu już nie ma. Z pewnością próżno ich szukać w Europie.

Męczeństwo Juliana Assange’a:

Rząd Stanów Zjednoczonych zarzuca władzom Iranu, że kierują i zbroją w Jemenie rebeliantów Huti walczących z siłami dowodzonymi przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Działania tych rzekomych irańskich pełnomocników/marionetek mogą posłużyć za casus belli w konfrontacji między USA a Iranem. Mike Pompeo, amerykański sekretarz stanu, powiedział, że Iran dostarczył Huti system rakietowy i inny sprzęt wojskowy. John Bolton, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, wini Iran za ataki przeprowadzane przez buntowników przy użyciu dronów. Te oskarżenia mają długą historię.

9 grudnia 2009 r. w Sanie, stolicy Jemenu, wciąż funkcjonowała ambasada USA. Dziennikarze WikiLeaks opublikowali korespondencję ówczesnego ambasadora USA Stephena Seche do Departamentu Stanu, w której zawarł on szczegółowy raport pt. Kim są Huti? Jak walczą?. Powołując się na liczne źródła, urzędnik napisał, że uzyskują broń na jemeńskim czarnym rynku i dzięki układom ze skorumpowanymi dowódcami armii krajowej. Wysoki rangą oficer wywiadu jemeńskiego przyznał: Huti nie są zaopatrywani w broń przez Irańczyków. Używają uzbrojenia z arsenału Jemenu. Inny ważny urzędnik wyjaśnił: Dowódcy wojskowi ukrywają swoje niepowodzenia, mówiąc, że broń pochodzi z Iranu. Dzisiejsze analizy potwierdzają, że nic się w tym względzie nie zmieniło. Na czarnym rynku w Jemenie interes kwitnie – za odpowiednią cenę można tu nabyć każdą broń niemal w każdej ilości. Ujawnienie ważnych informacji o tej wojnie jest jednym z głównych powodów, dla których rząd USA prześladuje Juliana Assange’a. Konflikt w Jemenie, który spowodował śmierć 85 000 dzieci poniżej piątego roku życia, to kolejny przykład zbiorowej kary wymierzonej nieposłusznemu społeczeństwu przez Waszyngton. [Fragmenty artykułu The Independent z 31 maja 2019r.]

Zabójcza broń nuklearna i ‚wyjątkowy naród’:

Nowa doktryna nuklearna Pentagonu uznaje użycie broni jądrowej za korzystne i wręcz konieczne

Skrót artykułu The Guardian.

Nowa doktryna nuklearna Stanów Zjednoczonych przyjęta przez Kolegium Połączonych Szefów Sztabów stwierdza, że użycie broni jądrowej to dobry pomysł.

Pierwszy od 14 lat dokument o charakterze doktrynalnym pt. Operacje nuklearne został opublikowany 11 czerwca 2019 r. Eksperci ds. kontroli zbrojeń twierdzą, że jego treść oznacza zmianę myślenia wojskowego USA w kierunku prowadzenia i wygrania wojny nuklearnej. Wykorzystanie broni jądrowej może stworzyć warunki dla decydujących wyników i przywrócenia stabilności strategicznej, piszą autorzy. W szczególności użycie broni jądrowej w sposób zasadniczy zmieni skalę bitwy i wpłynie na sposób, w jaki dowódcy wyjdą z konfliktu zwycięsko.

Na początku rozdziału poświęconego planowaniu nuklearnemu i definiowaniu celów ataku wojskowi przytaczają zimnowojenną teorię Hermana Kahna, który powiedział: Zgaduję, że broń jądrowa doczeka się zastosowania w ciągu następnych stu lat, ale jej użycie najprawdopodobniej będzie miało niewielki i ograniczony zasięg. Kahn utrzymywał, iż wojnę nuklearną można „wygrać” – przeświadczenie to podobno zainspirowało Dr. Strangelove Stanley’a Kubricka.

Operacje nuklearne zostały usunięte ze strony internetowej Departamentu Obrony po upływie tygodnia, a teraz znajdują się w zasobach biblioteki elektronicznej o zastrzeżonym dostępie. Wycofany tekst pobrał Steven Aftergood, który nadzoruje projekt o tajemnicach rządowych dla Federacji Naukowców Amerykańskich. Rzecznik Połączonych Szefów Sztabów powiedział, że dokument został usunięty z witryny Pentagonu, gdyż ustalono, że podobnie jak inne publikacje, powinien być przeznaczony wyłącznie do użytku urzędowego.

Aftergood wyraził zaniepokojenie przekazem Operacji nuklearnych, ponieważ są one w dużej mierze pomyślane jako doktryna wojenna – nie są po prostu doktryną odstraszającą. Takie rozumowanie uprawdopodabnia użycie tej broni. Dokument zamieszczono po tym, jak administracja Donalda Trumpa zerwała dwa porozumienia nuklearne: wspólny kompleksowy plan działania uzgodniony z Iranem w 2015 r. oraz traktat INF (o likwidacji rakiet średniego i krótkiego zasięgu) podpisany z ZSRR w 1987 r.

W ramach amerykańskiego programu modernizacji arsenału jądrowego Pentagon opracowuje rakietę balistyczną z ładunkiem o mniejszej sile rażenia. Rzecznicy kontroli zbrojeń ostrzegają, że jej wprowadzenie grozi obniżeniem progu nuklearnego, co pozwoli nabrać mylnego przekonania, iż wojna nuklearna może być zdarzeniem lokalnym, które nie przeobrazi się w kataklizm globalny. Ostatnia doktryna operacji jądrowych, sformułowana przez administrację George’a W. Busha w 2005 r., także wywołała niepokój. Dopuszczała przeprowadzenie ataków nuklearnych i wykorzystanie amerykańskiego potencjału nuklearnego przeciwko broni masowego rażenia każdego typu.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. i tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualizacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.