Początki „niewolnictwa najemnego”

Fragmenty rozmów z prof. Noamem Chomsky’mm.in. wybitnym lingwistą, myślicielem, krytykiem społecznym, działaczem antywojennym i dziennikarzem.

Panowie ludzkości” zaszczepiają postawy socjopatyczne w umysłach ludzi przy wykorzystaniu represji, zasobów systemu edukacyjnego, potężnego przemysłu reklamowego i innych instytucji propagandowych. Ten skoordynowany wysiłek sięga początków industrializacji.

W Stanach Zjednoczonych rewolucja przemysłowa nabrała tempa w połowie XIX w. Był to okres, kiedy niezależnych rolników wrzucano w tryby systemu przemysłowego. Kobiety i mężczyźni uważali to za atak na godność osobistą, na prawa wolnych istot ludzkich. Zmuszani do pracy najemnej, nazywali ją niewolnictwem za pensję, ponieważ z ich perspektywy nie różniła się od zniewolenia tradycyjnego, które czyniło człowieka własnością – ruchomym majątkiem. Pamiętam, że w latach 30. XX w. pogląd ten podzielała moja rodzina. Bezrobotni krewni z klasy pracującej potępiali „nowego ducha epoki”: Zdobywaj bogactwo, myśl tylko o sobie. Panowie starali się narzucić tę nikczemną maksymę, ponieważ wiedzieli doskonale, że poddanym przypadnie w udziale zaledwie promil dostępnego bogactwa.

Nowy porządek kapitalistyczny wprowadził zasadniczą zmianę – cenę zastąpiła płaca. Gdy wytwórca sprzedawał swój produkt za określoną cenę, pozostawał osobą. Sprzedając swoją pracę, sprzedawał siebie – tracił godność osoby i stawał się niewolnikiem za pensję. Różnica między pracą za wynagrodzenie a niewolnictwem sprowadza się do tego, że ta pierwsza jest rzekomo tymczasowa. Zastanawiano się, dlaczego niektórzy ludzie mają wydawać rozkazy, a inni je wypełniać. Zasadniczo jest to relacja pan-sługa. Tymczasowość jej nie zmienia. To zrozumienie było powszechne – slogan Partii Republikańskiej, której wiodącą postacią był ówcześnie Abraham Lincoln, nawoływał do sprzeciwu wobec niewolnictwa za pensję.

Chłopi stworzyli najbardziej radykalny ruch demokratyczny w dziejach Ameryki. Jego kolebką był Teksas. Stamtąd rozprzestrzenił się na Środkowy Zachód kraju. Zrodziła go chęć uwolnienia się z uścisku bankierów i kupców z Północnego Wschodu, którzy kontrolowali rynki i zmuszali do sprzedawania towarów na kredyt. Brzmi znajomo, prawda? Rolnicy wybrali samodzielność i autonomię – założyli własne banki i spółdzielnie. Z czasem zaczęli łączyć się z ruchem robotniczym „Rycerzy pracy”, który uświadamiał, że w wolnym i demokratycznym społeczeństwie pracownicy manufaktur powinni być ich właścicielami. W 1890 r. ludzie oddani idei solidarności i wzajemnej pomocy samodzielnie zarządzali miastami w zachodniej Pensylwanii. Znanym tego przykładem było Homestead. Kres tym udanym, oddolnym inicjatywom i eksperymentom położyły gwałtownie elity władzy.

Manufaktura włókiennicza (1834 r.)

Kiedy spoglądamy wstecz na ruch robotniczy z końca XIX w., okazuje się, że dysponował szerokim wachlarzem mediów. Wszędzie kolportowano gazety redagowane przez robotników. Wiele tytułów wydawały kobiety – „fabryczne dziewczyny” z zakładów włókienniczych. Równie wolnej prasy nie było w całej historii USA. Lektura ówczesnych periodyków jest fascynująca. Atak na pracę najemną nie ustawał na ich łamach. W artykułach wyrażano oburzenie faktem, iż system przemysłowy odbiera ludziom nawet ich bogate życie kulturalne. Rzeczywiście było ono bogate. Badania nad brytyjską i amerykańską klasą robotniczą potwierdzają, że przynależały one do kultury wysokiej.

Wykwalifikowani pracownicy nowojorscy ostrzegali bardzo wnikliwie 170 lat temu, że może nadejść dzień, w którym niewolnicy najemni zapomną o człowieczeństwie i ulegną chwale systemu narzuconego im wbrew osobistemu poczuciu niezależności i szacunku do samego siebie. Mieli jedynie nadzieję, że chwila ta nadejdzie nieprędko. W naszej obecnej gospodarce – zdominowanej przez korporacje, czyli prywatne, antydemokratyczne tyranie, na które nie ma wpływu ani pracownik, ani wyborca – oznaki prognozowanych realiów są wszechobecne. Jednak pragnienie odzyskania niezależności, godności osobistej i kontroli nad własną pracą i życiem nie jest skrywane głęboko. W każdej chwili mogą je ożywić okoliczności i żarliwy aktywizm.

Profesor cytuje klasyczne studium pracownika przemysłowego autorstwa Normana Ware’a, które opublikowano 90 lat temu.

Oprac. i tłum. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.