Męczeństwo Juliana Assange’a

 Artykuł Chrisa Hedgesadziennikarza, pisarza, korespondenta wojennego, eksperta z zakresu polityki i społeczeństw obu Ameryk i Bliskiego Wschodu.

Aresztowanie Juliana Assange’a usuwa wszelkie pozory praworządności i wolności prasy. Nielegalność postępowania rządów Ekwadoru, Wielkiej Brytanii i USA jest złowieszcza. To zapowiedź świata, w którym wewnętrzne mechanizmy działania, nadużycia, korupcja, kłamstwa i zbrodnie – zwłaszcza zbrodnie wojenne – popełniane przez państwa korporacyjne i globalną elitę rządzącą, zostaną ukryte przed opinią publiczną. To zapowiedź świata, w którym osoby mające dość odwagi i uczciwości, by wyjawić przestępstwa władzy, będą ścigane, torturowane i skazywane w zainscenizowanych procesach na dożywotni pobyt w karcerze. To zapowiedź orwellowskiej dystopii, w której pozbawiony faktów przekaz informacyjny będzie przekładańcem propagandy, ciekawostek i rozrywki. Obawiam się, że zniewolenie Assange’a jest oficjalnym początkiem korporacyjnego totalitaryzmu, który określi resztę naszego życia.

Jakim prawem prezydent Lenin Moreno kapryśnie pozbawił Juliana Assange’a statusu azylanta i uchodźcy politycznego? Jakim prawem upoważnił brytyjską policję, by wkroczyła na teren ambasady Ekwadoru – na dyplomatycznie usankcjonowane, suwerenne terytorium – i zaaresztowała obywatela jego kraju? Jakim prawem premier Theresa May nakazała brytyjskiej policji uwięzić Assange’a, który nie popełnił przestępstwa? Jakim prawem prezydent Donald Trump domaga się ekstradycji człowieka, który nie jest obywatelem USA i którego organizacja informacyjna nie ma siedziby w Stanach Zjednoczonych?

Jestem pewien, że rządowi adwokaci zręcznie robią to, co stało się już regułą państwa korporacyjnego: wykorzystują sporne argumenty, by wypatroszyć ustanowione przez sąd prawa. Takim sposobem mamy prawo do prywatności bez prywatności. Takim sposobem mamy „wolne” wybory finansowane przez korporacje, relacjonowane przez posłuszne korporacyjne media i objęte żelazną, korporacyjną kontrolą. Takim sposobem mamy proces legislacyjny, w którym lobbyści piszą ustawy, a sprzyjający korporacjom politycy zamieniają je w obowiązujące prawo. Takim sposobem mamy prawo do sprawiedliwej rozprawy bez sprawiedliwości. Takim sposobem mamy rząd, który zamiast spełniać podstawowy obowiązek ochrony własnych obywateli, dokonuje skrytobójstwa kleryka Anwara al-Awlakiego i jego 16-letniego syna. Takim sposobem prasie wolno publikować informacje niejawne, podczas gdy dziennikarz czeka w brytyjskim więzieniu na ekstradycję do USA, a Chelsea Manning przebywa w amerykańskiej celi.

Za prawną przykrywkę aresztowania posłuży Brytyjczykom waszyngtoński wniosek o ekstradycję uzasadniany oskarżeniem o spisek. W funkcjonującym wymiarze sprawiedliwości ten argument prawny zostałby wyrzucony z sądu. Niestety, nie mamy już funkcjonującego sądownictwa. Wkrótce dowiemy się, czy w Wielkiej Brytanii jest podobnie.

Assange wystąpił w 2012 r. o azyl, by uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie miał odpowiedzieć na zarzut o napaść seksualną, który ostatecznie został wycofany. Prawnicy dziennikarza alarmowali, że szwedzki aparat ścigania przekaże ich klienta władzom USA. Po uzyskaniu azylu i ekwadorskiego obywatelstwa rząd Wielkiej Brytanii nie wydał Assange’owi zgody na bezpieczny przejazd na lotnisko w Londynie i tym samym uwięził go w murach placówki dyplomatycznej. Podczas trwającego siedem lat odosobnienia jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu.

Administracja Trumpa postara się osądzić Assange’a pod zarzutem, że spiskował z Manning w 2010 r., by wykraść dzienniki wojny w Iraku i Afganistanie upublicznione przez WikiLeaks. Pół miliona dokumentów Pentagonu i Departamentu Stanu – wśród nich był film z 2007 r. ukazujący, jak piloci amerykańskich helikopterów nonszalancko mordują irackich cywilów, w tym dzieci i dwóch dziennikarzy agencji Reutera – zawierało liczne dowody na hipokryzję, masową przemoc, rutynowe stosowanie tortur, kłamstw, łapówek i taktyk zastraszania przez rząd USA w stosunkach zagranicznych i krwawych konfliktach na Bliskim Wschodzie. Assange pozwolił nam zajrzeć do wnętrza imperialnej machiny – najważniejsza rola dziennikarza i prasy – i stał się jej ofiarą.

Prawnicy amerykańskiego rządu spróbują odseparować WikiLeaks i Assange’a od dzienników The New York Times i The Guardian, które również opublikowały materiał Manning, poprzez uwikłanie dziennikarza w kradzież poufnych informacji. Manning wielokrotnie i regularnie poddawano brutalnym naciskom podczas procesu i pobytu za kratkami, by wskazała Assange’a jako wspólnika. Nie uległa im. Obecnie jest więziona z powodu odmowy złożenia zeznań przeciwko niemu przed ławą przysięgłych, bez obecności obrońcy. Barack Obama ułaskawił Manning po siedmiu latach, które spędziła w wojskowym zakładzie penitencjarnym odsiadując 35-letni wyrok.

The New York Times, The Guardian i inni nadawcy najpierw rozpowszechnili materiały dostarczone przez Manning WikiLeaks, a potem zwrócili się przeciwko Assange’owi. Prasa bezczelnie i głupio wzięła udział w czarnej operacji dyskredytującej. Tę skoordynowaną kampanię oszczerstw opisano szczegółowo w dokumencie Pentagonu z 8 marca 2008 r. przygotowanym przez Sekcję Ocen Kontrwywiadu Cybernetycznego (Cyber Counterintelligence Assessments Branch). Jego autorzy wzywają rząd USA do zniszczenia reputacji Assange’a i „aury zaufania”, która jest „środkiem ciężkości” WikiLeaks.

Assange, który m.in. dzięki przeciekom Manning ujawnił zbrodnie wojenne, łgarstwa i przestępcze manipulacje administracji George’a W. Busha, niebawem ściągnął na siebie gniew establishmentu Partii Demokratycznej: podzielił się z obywatelami treścią 70 000 e-maili Demokratycznego Komitetu Narodowego i wysokich rangą członków ugrupowania. Korespondencję skopiowano z kont Johna Podesty, szefa kampanii prezydenckiej Hillary Clinton. Dowiedzieliśmy się z nich o wielomilionowej darowiźnie przekazanej Fundacji Clintonów przez Arabię Saudyjską i Katar, głównych sponsorów Państwa Islamskiego. Dowiedzieliśmy się, że bank Goldman Sachs zapłacił za wykład Hillary Clinton 657 000 dolarów – suma tak astronomiczna, że można ją uznać za łapówkę. Dowiedzieliśmy się o zakłamaniu Clinton, która w swoich listach zapewniła elity finansowe, że opowiada się za „otwartym handlem i otwartymi granicami” i chce, by kierownictwo Wall Street zarządzało gospodarką – podczas spotkań z wyborcami mówiła coś odwrotnego. Dowiedzieliśmy się o podejmowanych przez kampanię Clinton wysiłkach, by zwycięzcą prezydenckich prawyborów Partii Republikańskiej został Trump. Dowiedzieliśmy się, że przed pierwszą debatą prawyborów Partii Demokratycznej Clinton uzyskała dostęp do pytań. Dowiedzieliśmy się, że to Clinton była głównym architektem wojny w Libii – uważała, że napaść na kraj poświadczy jej kwalifikacje jako kandydatki na prezydenta. Dziennikarze mogą argumentować, że każda z tych informacji, podobnie jak dzienniki wojenne, nie powinna była ujrzeć światła dziennego, ale wówczas nie będą mogli uchodzić za dziennikarzy.

Władze Partii Demokratycznej usiłując obwinić Rosję za przegraną w wyborach formułują zarzut, iż e-maile Podesty zdobyli hakerzy rosyjskiego rządu, chociaż James Comey, były dyrektor FBI, przyznał, że najprawdopodobniej trafiły do WikiLeaks przez pośrednika. Assange powiedział, że nie wszedł w ich posiadanie za sprawą „podmiotu państwowego”.

Dziennikarze WikiLeaks zrobili więcej, by obnażyć międzynarodowe przestępstwa rządzących i zbrodnie Imperium Amerykańskiego niż jakakolwiek inna organizacja informacyjna. Oprócz dzienników wojennych i e-maili Podesty udostępnili nam dokumentację o narzędziach hakerskich używanych przez Centralną Agencję Wywiadowczą i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego, a także dowody na ingerencję tych instytucji w przebieg wyborów za granicą, chociażby we Francji. Zdemaskowali spisek brytyjskich parlamentarzystów z Partii Pracy przeciwko Jeremy’emu Corbynowi, liderowi tej formacji. Ich interwencja pomogła Edwardowi Snowdenowi uciec z Hong Kongu do Moskwy (podczas podróży do Ameryki Łacińskiej utknął na rosyjskim lotnisku wskutek unieważnienia paszportu; przyp. tłum.), przez co uniknął ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Wśród rewelacji Snowdena, które ukazały skalę „hurtowej” inwigilacji społeczeństwa przez agencje wywiadowcze USA, znalazł się komunikat o tym, że nazwisko Assange’a widnieje na „liście celów” amerykańskiego aparatu ścigania.

Aresztowanie Juliana A.

Gdy Policja Metropolitalna wywlekała go z ambasady, wychudzony i blady Assange krzyczał: Wielka Brytania musi się przeciwstawić tej próbie administracji Trumpa… Wielka Brytania musi się przeciwstawić!

Wszyscy musimy się przeciwstawić. Musimy w każdy dostępny sposób wywrzeć presję na rząd brytyjski, by powstrzymał sądowniczy lincz na Assange’u. Kiedy władze Stanów Zjednoczonych przejmą go i osądzoną, zostanie ustanowiony precedens, który pozbawi prasę – wielokrotnie nazywaną przez Trumpa „wrogiem narodu” – zdolności do prześwietlania i rozliczania poczynań rządzących. Zbrodnie wojenne i finansowe, prześladowania dysydentów, mniejszości i imigrantów, korporacyjne plądrowanie ekosystemów oraz bezwzględna eksploatacja pracujących kobiet i mężczyzn przestaną być częścią debaty publicznej – oligarchowie dokończą konsolidację swojej niepodzielnej władzy.

Najpierw Assange. Potem my.

Fragment artykułu Johna Pilgeradziennikarza śledczego, korespondenta i reportażysty. Relacjonował liczne wojny, w tym konflikt w Wietnamie.

Widok Juliana Assange’a wyprowadzanego z ambasady ekwadorskiej w Londynie to symbol naszych czasów. Potęga przeciwko prawdzie. Siła przeciwko prawu. Nieprzyzwoitość przeciwko odwadze. Sześciu policjantów wlecze chorego dziennikarza, który mruży oczy, bo po raz pierwszy od blisko siedmiu lat ma kontakt z naturalnym światłem. Fakt, że ten oburzający spektakl rozgrywa się w sercu Londynu, w kraju Magny Carty, powinien zawstydzić i zezłościć wszystkich, którzy wyrażają obawy o przyszłość „demokratycznych” społeczeństw. Assange to uchodźca polityczny chroniony prawem międzynarodowym, azylant na mocy ścisłej umowy, której sygnatariuszem jest Wielka Brytania. Organizacja Narodów Zjednoczonych wyraziła to jasno w orzeczeniu prawnym swojej Grupy roboczej ds. arbitralnego pozbawienia wolności.

Ale do diabła z tym. Zbirom wolno wejść. Brytyjska elita sterowana przez quasi faszystów Trumpa, sprzymierzona z Leninem Moreno z Ekwadoru, Judaszem Ameryki Łacińskiej i wierutnym kłamcą usiłującym wybielić swój na wskroś skorumpowany reżim, porzuciła ostatni imperialny mit o uczciwości i sprawiedliwości. Wyobraźcie sobie Tony’ego Blaira wyprowadzanego w kajdankach z wartej miliony funtów, gregoriańskiej rezydencji na Connaught Square w Londynie, ponieważ czeka go występ przed Trybunałem Hadze. Zgodnie ze standardami przyjętymi w Norymberdze „najgorszą zbrodnią” Blaira jest śmierć miliona Irakijczyków. Przestępstwem Assange’a jest dziennikarstwo: rozliczanie zachłannych drapieżców, ujawnianie ich oszustw i wzmacnianie oręża prawdy, którym mogą posłużyć się ludzie na całym świecie.

Szokujące aresztowanie Assange’a niesie ze sobą ponure ostrzeżenie. To, co spotkało założyciela i redaktora WikiLeaks, może stać się również twoim udziałem – wystarczy, że pracujesz w telewizyjnym lub radiowym studiu, redagujesz gazetę lub nagrywasz podcast.

The Guardian, główny medialny dręczyciel Assange’a i kolaborant tajnych służb, wykorzystał pracę WikiLeaks, którą poprzedni redaktor naczelny dziennika nazwał najbardziej sensacyjnym materiałem ostatnich 30 lat. Publikacje gazety zgarnęły nagrody i profity. Nikt nie podzielił się tymi gratyfikacjami z WikiLeaks i Assange’m. Potem The Guardian wydał „głośną” książkę, którą po lukratywnym kontrakcie zekranizowano w Hollywood. Autorzy Luke Harding i David Leigh przeprowadzili personalny atak na swoje źródło informacji i ujawnili tajne hasło, przekazane dziennikowi w zaufaniu przez Assange’a, które chroniło plik zawierający korespondencję ambasady USA.

Następnie The Guardian zamieścił serię nieprawdziwych twierdzeń, chociażby o tym, że grupa Rosjan i Paul Manafort, człowiek Trumpa, odwiedzili Assange’a w ambasadzie. Do spotkań nigdy nie doszło. Teraz ton artykułów uległ zmianie. Sprawa Assange’a jest moralnie niejednoznaczna, pisze gazeta. (Assange) wierzy w publikowanie rzeczy, których nie powinno się ujawniać. (…) Ale zawsze rzucał światło na sprawy, które nigdy nie powinny być tuszowane. Te „rzeczy” to prawda o morderczych wojnach kolonialnych Ameryki i podłości brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które odmawia praw ludziom bezbronnym, takim jak wyspiarze z Chagos; to zdemaskowanie Hillary Clinton jako stronniczki i beneficjenta dżihadyzmu na Bliskim Wschodzie, to szczegółowy opis planu obalenia rządów w Syrii i Wenezueli, przedstawiony przez amerykańskich ambasadorów. Te i wiele innych rewelacji znajduje się na witrynie WikiLeaks.

Nerwowość panująca w The Guardian jest zrozumiała. Tajna policja odwiedziła już redakcję i nadzorowała rytualne zniszczenie dysku twardego. Nie pierwsza to wizyta i zapis w policyjnej kartotece. W 1983 r. Sarah Tisdall, urzędniczka brytyjskiego MSZ, przekazała gazecie poufne informacje o przerzucie amerykańskiej broni nuklearnej do Europy. Na The Guardian spadł deszcz pochwał. Gdy sąd wydał nakaz podania źródła wycieku, redaktor naczelny nie poszedł do więzienia w obronie fundamentalnej zasady ochrony tożsamości informatora. Tisdall została zdradzona, oskarżona i wysłana za kratki na sześć miesięcy. Jeśli dojdzie do ekstradycji Assange’a do USA za upublicznienie tego, co The Guardian nazywa „szczerą prawdą”, co zdoła zapobiec aresztowaniu redaktorów The New York Times, The Washington Post, El Pais, Der Spiegel czy The Sydney Morning Herald, którzy także podjęli decyzję o poczęstowaniu czytelników wybranymi okruchami prawdy pochodzącej ze stron WikiLeaks?

Prawdziwe dziennikarstwo jest wrogiem. Dziesięć lat temu Ministerstwo Obrony w Londynie wysmażyło poufny raport, w którym zidentyfikowano trzy „główne zagrożenia” dla porządku publicznego: terrorystów, rosyjskich szpiegów i dziennikarzy śledczych. Dokument przeciekł do WikiLeaks, a portal go zamieścił. Nie mieliśmy wyboru, powiedział mi Assange. To bardzo proste. Ludzie mają prawo wiedzieć, mają prawo kwestionować władzę. Taka jest istota prawdziwej demokracji. Π

Za ile srebrników „Judasz Ameryki Łacińskiej” Lenin Moreno sprzedał Juliana Assange’a? W lutym 2019 r. Rada wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego zatwierdziła pożyczkę dla Ekwadoru w wysokości 4,2 miliarda dolarów. Kraj otrzyma też 6 miliardów dolarów od Banku Światowego, Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju i banku CAF Andean.

Wybrane publikacje WikiLeaks – powody, dla których elity świata chcą zmiażdżyć najbardziej wiarygodną organizację informacyjną w dziejach i jej założyciela:

Vault 7. Seria dokumentów Centralnej Agencji Wywiadowczej USA. Tajne programy nadzoru krajowego świadczą o dążeniu CIA do kontroli totalnej. Opracowane przez agencję narzędzia hakerskie umożliwiają m.in. przejęcie i zdalną obsługę samochodów, przeglądarek internetowych, smartfonów, smart-telewizorów.

Seria Spy Files. Międzynarodowe akta szpiegowskie: Rosja. W swoich dokumentach dostawca oprogramowania dla branży telefonii komórkowej opisał ramy prawne i technologiczne krajowej operacji szpiegowskiej – inwigilacji obywateli rosyjskich przez państwowe służby wywiadowcze, prowadzonej bez zgody sądu.

Procedury bazy Armii USA w Guantanamo. Przyjęte i stosowane metody świadczą o całkowitym zerwaniu z pojęciem praw człowieka. Na porządku dziennym są psychologiczne tortury. Wielu więźniów to niewinni ludzie (rząd USA zaoferował znaczne sumy za schwytanie bojowników Al-Kaidy i talibów, nawet rekrutów niższego szczebla). Osadzonych ukrywa się przed przedstawicielami Czerwonego Krzyża.

Korespondencja ambasady USA w Chinach. Jej treść potwierdziła, że hakerzy Pekinu włamali się do Google’a, na konta Gmail chińskich dysydentów, do komputerów na Zachodzie, w tym do PC Dalajlamy.

Dokumenty Espionnage Élysée. Narodowa Agencja Bezpieczeństwa USA szpiegowała rząd francuski, w tym Francois Hollande’a i jego poprzedników – Nicolasa Sarkozy’ego i Jacquesa Chiraca.

Afera naftowa w Peru. Nagrania rozmów wysokich rangą polityków peruwiańskich. Wiceprezydent kraju i członek partii rządzącej omawiali kwestię łapówek, które miał wypłacić norweski koncern wydobywczy w zamian za przyznanie kontraktów na eksploatację krajowych zasobów ropy.

Tajny nakaz sądu brytyjskiego w sprawie Raportu Minton. Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii zabronił mediom publikowania artykułów potwierdzających fakt istnienia Raportu Minton – dokumentu zawierającego szczegóły nielegalnego zrzutu toksycznych odpadów. Sprawcą jednego z najpoważniejszych skażeń środowiska w historii przemysłu, którego skutki dotknęły około 108 000 osób, była Trafigura – przedsiębiorstwo międzynarodowe zajmujące się handlem ropą naftową i towarami.

Akta Syrii. Ponad dwa miliony e-maili urzędników ministerstwa spraw prezydenckich, spraw zagranicznych, finansów, informacji, transportu i kultury. „Żenująca” korespondencja rzuca światło na funkcjonowanie syryjskiego rządu i gospodarki, nazywa grupy interesów, pozwala zrozumieć motywacje działań i mentalność oficjeli. Pokazuje też, że Zachód i zachodnie koncerny mówią jedno, a robią drugie.

Stenogramy rozmów Grupy Bilderberg. Konferencja Bilderberg to odbywające się bez udziału dziennikarzy i przedstawicieli społeczeństwa spotkanie około 130 transatlantyckich przywódców politycznych i wojskowych, dyrektorów korporacji i banków, członków rodzin królewskich i innych elit władzy. Zlot jest organizowany corocznie od 1954 r . Grupa Bilderberg prawdopodobnie wywarła większy wpływ na powojenną historię świata niż konferencje państw G8.

Bezprecedensowa cenzura w Australii. Sąd Najwyższy kraju wydał nadzwyczajny zakaz informowania opinii publicznej o wielomilionowej aferze korupcyjnej z udziałem urzędników banku centralnego Australii oraz obecnych i byłych przywódców Indonezji, Malezji i Wietnamu. Interwencję usprawiedliwiono względami „bezpieczeństwa narodowego” i chęcią zachowania dobrych stosunków międzynarodowych.

Akta Wywiadu Globalnego. Ponad pięć milionów e-maili prywatnej agencji „wywiadu globalnego” Stratfor. Oficjalny status publikatora wywiadowczego stanowi przykrywkę firmy, która w rzeczywistości świadczy poufne usługi wywiadowcze koncernom chemicznym i zbrojeniowym takim jak Dow Chemical Co., Lockheed Martin, Northrop Grumman, Raytheon oraz agencjom rządu USA, w tym Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego, Korpusowi Piechoty Morskiej i Agencji Wywiadu Obronnego. Korespondencja ujawnia sieć informatorów, strukturę wypłat, techniki prania pieniędzy i metody psychologiczne stosowane przez Stratfor.

Rozdziały umów o „wolnym” handlu (TPP, TTIP i TISA). Upublicznione zapisy potwierdziły obawy, że negocjowane bez odpowiedniego nadzoru demokratycznego dokumenty są skrojone na miarę potrzeb i oczekiwań korporacji.

Korespondencja dyplomatyczna i korporacyjna. W swojej relacji z 2008 r. ambasador USA poinformował, że król Arabii Saudyjskiej Abdullah regularnie naciskał, by Stany Zjednoczone przeprowadziły gospodarczy i militarny atak na Iran. Do podobnej ofensywy wzywał też Izrael. Z kolei dyrektor Citibanku napisał w e-mailu, iż samodzielnie skompletował prawie całą obsadę gabinetu Baracka Obamy – prezydenta „zwykłych ludzi”.

Dokumenty Operating Thetan (OT) Kościoła Scjentologicznego. Pełna wersja biblii scientologów.

→ Rząd Stanów Zjednoczonych zarzuca władzom Iranu, że kierują i zbroją w Jemenie rebeliantów Huti walczących z siłami dowodzonymi przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Działania tych rzekomych irańskich pełnomocników/marionetek mogą posłużyć za casus belli w konfrontacji między USA a Iranem. Mike Pompeo, amerykański sekretarz stanu, powiedział, że Iran dostarczył Huti system rakietowy i inny sprzęt wojskowy. John Bolton, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, wini Iran za ataki przeprowadzane przez buntowników przy użyciu dronów. Te oskarżenia mają długą historię. 9 grudnia 2009 r. w Sanie, stolicy Jemenu, wciąż funkcjonowała ambasada USA. Dziennikarze WikiLeaks opublikowali korespondencję ówczesnego ambasadora USA Stephena Seche do Departamentu Stanu, w której zawarł on szczegółowy raport pt. Kim są Huti? Jak walczą?. Powołując się na liczne źródła, urzędnik napisał, że uzyskują broń na jemeńskim czarnym rynku i dzięki układom ze skorumpowanymi dowódcami armii krajowej. Wysoki rangą oficer wywiadu jemeńskiego przyznał: Huti nie są zaopatrywani w broń przez Irańczyków. Używają uzbrojenia z arsenału Jemenu. Inny ważny urzędnik wyjaśnił: Dowódcy wojskowi ukrywają swoje niepowodzenia, mówiąc, że broń pochodzi z Iranu. Dzisiejsze analizy potwierdzają, że nic się w tym względzie nie zmieniło. Na czarnym rynku w Jemenie interes kwitnie – za odpowiednią cenę można tu nabyć każdą broń niemal w każdej ilości. Ujawnienie ważnych informacji o tej wojnie jest jednym z głównych powodów, dla których rząd USA prześladuje Juliana Assange’a. Konflikt w Jemenie, który spowodował śmierć 85 000 dzieci poniżej piątego roku życia, to kolejny przykład zbiorowej kary wymierzonej kolejnemu nieposłusznemu społeczeństwu przez Waszyngton. [Fragmenty artykułu The Independent z 31 maja 2019r.]

Zapytany o to, co się stanie z Julianem Assange’m, gdy przejmą go Amerykanie, Chris Hedges odpowiedział: Założą mu kaptur, skują nogi i ręce. Potem „czarny” samolot zabierze go do Stanów. Tam trafi do lochu-izolatki. Będzie przesłuchiwany bez przerwy i poddawany wyrafinowanym, opracowanym naukowo torturom. Oprawcy użyją różnych technik. Temperatura w „suchej” celi będzie drastycznie rosnąć i spadać. Pozbawią go snu i stałego dostępu do wody. Spróbują zorać mu psychikę. Tak jak więźniom w Guantanamo, których większość sprzedali rządowi USA watażkowie w Afganistanie i Pakistanie. Wielu z nich okaleczono emocjonalnie na całe życie. Miałem kiedyś do czynienia ze Stasi. W NRD żartowano, że gestapo łamało kości, a Stasi łamie umysły. Właśnie to spotka Juliana, zanim stanie przed sądem.

Julian Assange jest komputerowym „czarodziejem” i zdolnym pisarzem. Mógł zatrudnić się w korporacji i zarabiać miliony. Wybrał walkę o prawdę.

Oprac. i tłum. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.