Ostatnia ofensywa przeciwko obrońcom życia

Artykuł Kenna Orphana, artysty, socjologa, radykalnego miłośnika przyrody i zmęczonego aktywisty.

Tak naprawdę nie ma ludzi „nie mających głosu”. Są jedynie ludzie, których celowo się ucisza lub nie słyszy.Arundhati Roy

Musimy odpowiedzieć na jej wezwanie. Nasza Matka Ziemia – zmilitaryzowane, osaczone, zatrute miejsce, w którym systematycznie łamane są fundamentalne prawa – domaga się podjęcia działań. Budujmy społeczności, które są w stanie współistnieć w godny, chroniący życie sposób. Zjednoczmy się, by z nadzieją bronić i troszczyć się o krew planety i jej istot. – Berta Cáceres, przedstawicielka ludu Lenca, obrończyni praw kultur rdzennych i środowiska naturalnego, zamordowana w Hondurasie w 2016 r.

Kilka lat temu, kiedy byłem w Panamie, miałem to szczęście, że spędziłem trochę czasu wśród przedstawicieli rdzennego ludu Ngäbe–Buglé. Mieszkają w bujnym lesie deszczowym, który pokrywa większość terytorium kraju. Ich wioski są proste, zanurzone w zieleni. Ludzie ci otaczają dziką przyrodę wielką czcią – czerpią z niej jedynie to, czego potrzebują. Dbają o zachowanie swojej kultury, pamięci o przodkach i wspólnoty. Ale podobnie jak ich duchowi bracia i siostry na całym świecie, znajdują się w stanie oblężenia – zewsząd naciera wielki kapitał.

Zrealizowane projekty budowy zapór, które przynoszą zyski firmom wydobywczym, zatopiły dziesiątki osad, zdewastowały uprawy i strefy połowów. Rzadkie gatunki, takie jak żaba deszczowa, tracą swoje siedliska. Cztery lata temu uruchomienie tamy na świętej rzece Tabasará zniszczyło wioskę autochtonów. Mieszkańcy ledwo uszli z życiem – ich domy zostały zalane nocą. Nikt ich nie ostrzegł.

W maju ubiegłego roku wstrzymano przepływ Tabasary w związku z pracami konserwacyjnymi w hydroelektrowni Barro Blanco. Dziesiątki tysięcy ryb i skorupiaków udusiło się w błocie. W tym małym kraju zaplanowano wzniesienie wielu zapór. Ngäbe-Buglé protestowali przeciwko wysiedleniom i tępieniu ich tradycyjnej, wielopokoleniowej egzystencji. Początkowo spotkali się z groźbami, potem stali się ofiarami porwań i przemocy ze strony aparatu państwowego i korporacyjnych najemników. Największą władzę mają bankierzy – np. za zaporą Barro Blanco stoi Bank Holandii (BMF) i Bank Niemiec (DEG).

Panama City

Centrum Panama City to zamożny dystrykt stolicy państwa i całkowite przeciwieństwo krainy Ngäbe–Buglé. Tutaj wyrosły wieże ze szkła i stali, które wbijają się w bezlitosne, rozgrzane niebo Ameryki Środkowej. W okolicy praktycznie nie ma chodników. Majętni członkowie elity wjeżdżają limuzynami do swoich bajecznych apartamentów przez strzeżone, barokowe bramy. Pieszo przemieszczają się wyłącznie biedacy. Jest to krajobraz alienacji powielany na całym świecie – od Dżakarty po Manillę i Mumbaj. Posiadacze fortun odgradzają się od rosnącej populacji nędzarzy. Ale niespełna półtorej godziny stąd leży zapomniane miasto Colón, w którym wegetują ludzie o ciemnej karnacji. Panuje tam miażdżące ubóstwo. Bogactwo przepływające przez Kanał Panamski trafia na konta 0,01% populacji.

Jednym z najtragiczniejszych rezultatów gospodarczego i ekologicznego ataku jest wysiedlenie. Na całym globie z rodzinnych stron usunięto już miliony społeczności tubylczych. Ich członkowie kończą w piekielnych slumsach megamiast – zmuszeni do porzucenia kultury i języka, zapomniani przez społeczeństwo. Oczywiście jest to los, jaki  „panowie wszechświata” przewidują dla nas wszystkich. Ludy takie jak Ngäbe-Buglé (Panama), Bonda (Indie), Wet’suwet’en (Kanada), Papuas (Nowa Gwinea), Kariri-Xoko (Brazylia), Aborygeni (Australia), Ogoni (Nigeria) czy Lakota w USA konfrontują się z potężnymi siłami, które chcą odrzeć Ziemię ze skóry. I wyeliminują każdego, kto stanie im na drodze. Rokrocznie popełniana jest rekordowa liczba egzekucji na obrońcach praw rdzennej ludności i środowiska.

Zamachy na wspólnoty tubylcze stanowią ofensywę przeciwko tym, którzy są ostatnią linią obrony w wojnie o wyeksploatowanie tego, co pozostało. Ten konflikt toczy się od pierwszych dni ludobójczego kolonializmu. Katastrofalna zmiana klimatu i upadek biosfery ujawniają oblicze obecnego porządku ekonomicznego – kultu śmierci. Niezdolnego do introspekcji czy umiaru. Pijanego pychą i narcyzmem. Bezwzględnego w dążeniu do zysku. Tubylcy, którzy są najbliżej życia, przeszkadzają grabieżcom. Media korporacyjne uczyniły ich nie-ludźmi. Muszą zostać „unieszkodliwieni”, aby przepływ kapitału mógł trwać nieprzerwanie. Kapitalizm dogorywa, dlatego kult śmierci staje się coraz bardziej zdesperowany, przebiegły, bezczelny i okrutny.

Pamiętam, jak podczas mojego pobytu w Panamie spacerowałem po wiosce Ngäbe. Było ciepłe popołudnie. Owady brzęczały wokoło. Tropikalne ptaki przebijały listowie swoimi krzykami. Wilgotne powietrze zmoczyło mi ubranie. Słyszałem śmiech dzieci wracających ze szkółki. Stare kobiety rozwieszały kolorowe pranie. Natychmiast przypomniały mi się flagi tybetańskiej modlitwy. Młody artysta siedział na progu swojej chatki i rzeźbił w pięknym kawałku znalezionego drzewa. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Witaj i spocznij, powiedział. Zastanawiam się czasem, co stało się z nim i tą wioską. Przyznam, że boję się dowiedzieć.

Kobieta zapatystowska

Fragment listu kobiet zapatystowskich do kobiet walczących.

Meksyk, marzec 2019.

Pozdrawiamy wszystkie kobiety, które walczą na całym świecie.

Nowe, nikczemne rządy wyraźnie oświadczyły, że zamierzają zrealizować megaprojekty kapitalistów, w tym Pociąg Majów – linię kolejową przez przesmyk Tehuantepec – i komercyjne plantacje drzew. Zapowiedzieli też, że pozwolą na wkroczenie koncernów górniczych i agrobiznesu. Co więcej, ich plan rolniczy ma za zadanie unicestwić nas, ludy pierwotne, poprzez zamianę naszych ziem w towary. Chodzi o dokończenie tego, co rozpoczął Carlos Salinas de Gortari, którego powstrzymaliśmy naszym powstaniem.

Są to projekty destrukcji. Nie ukryją tego faktu ani kłamstwa, ani poparcie 30 milionów wyborców. Prawda jest taka, że teraz chcą zniszczyć wszystko. Uderzą w nasze społeczności z maksymalną siłą, by przejąć pola, góry, rzeki, zwierzęta, rośliny, a nawet skały. Spróbują wyeliminować rdzenne kobiety i mężczyzn. Ich plany zakładają oddanie naszych okolic turystom, właścicielom dużych hoteli, ekskluzywnych restauracji i przedsiębiorstw dostarczających luksus. Powstaną tu nie tylko plantacje produkujące tarcicę, owoce i wodę, lecz także kopalnie złota, srebra, uranu i innych minerałów pożądanych przez posiadaczy wielkiego kapitału. A nam dadzą wybór, byśmy mogły pełnić rolę najemnych robotnic i służących, które sprzedają swoją godność za banknoty.

Bankierzy, przemysłowcy i posłuszni im, podli urzędnicy uważają, że chcemy pieniędzy. Nie są zdolni do tego, by zrozumieć, że pragniemy wolności. Za naszymi skromnymi osiągnięciami stoi walka toczona przy braku zainteresowania ze strony opinii publicznej – bez zdjęć, bez wywiadów, bez książek, bez muzeów, bez referendów, bez sondaży i głosów. Ludzie ci nie rozumieją, że ich „postęp” jest kłamstwem i że nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa kobietom, które są bite, gwałcone i mordowane w ich postępowych lub reakcyjnych światach. Ile kobiet zostało w nich zabitych, kiedy czytałaś te słowa, compañera/siostro? Na terytorium Zapatystów od wielu lat nie zginęła żadna z nas. A oni twierdzą, że jesteśmy zacofane, nieświadome i pozbawione znaczenia.

Walczyłyśmy o naszą wolność, a teraz musimy jej bronić, bo pamiętamy o cierpieniu naszych babć i chcemy zaoszczędzić go naszym córkom. Musimy się przeciwstawić, by nie powtórzyła się historia i nie powrócił świat, w którym na wychowywane przez nas dzieci czeka jedynie upokorzenie i śmierć. Nie po to od 25 lat stawiamy opór, by powrócił dawny „porządek”. Nie przestaniemy się edukować. Nie zrezygnujemy ze swojej autonomii. Nie staniemy się niewolnicami na własnej ziemi. Nasza godność nie ma ceny.

W 2018 r. w Meksyku zamordowano rekordową liczbę osób. Oficjalna statystyka: 33,341.

Zaskakująca” konkluzja badania pt. Trendy w ludzkim rozwoju i ochronie środowiska, opublikowanego 12 kwietnia 2016 r. w International Journal of Environmental Studies: bezsprzecznie najzdrowszym dla środowiska planety stylem życia nie jest „zrównoważona gospodarka”, tylko egzystencja społeczności tubylczych. Wynika to z głębokiej więzi ludów rdzennych z otoczeniem oraz pełnym niuansów zrozumieniem przyrody (medycyna tradycyjna, źródła żywności, tkaniny, mitologia itp.), które nie istnieje nawet w nowoczesnych „społecznościach zrównoważonych”.

Zapisy COP21 (tzw. porozumienia paryskiego) z 2015 r. gwarantujące „prawa człowieka, prawo do zdrowia oraz prawa ludności tubylczej” zostały usunięte z oficjalnych dokumentów COP25, Konferencji Stron Ramowej Konwencji ws. Zmian Klimatu, która odbyła się 2–13 grudnia 2019 r. w Madrycie.

Tłum. exignorant

Wpisy powiązane tematycznie: Ocalić, czyli zniszczyć, Jeśli nie są wolni wszyscy, to nie jest wolny nikt

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.