Zestawienie aktualizacji: marzec/kwiecień 2019 r.

Dodatnie sprzężenia zwrotne klimatu uruchomione przez silnik cieplny cywilizacji przemysłowej:

73. Badanie opublikowane 23 stycznia 2019 r. w Nature wykazało, że obecna zdolność kontynentów do wychwytywania cywilizacyjnych emisji CO2 zdradza oznaki znacznego spadku. Naukowcy z Uniwersytetu Columbii ustalili, w jaki sposób wpływają na nią zaburzenia cyklu hydrologicznego Ziemi, takie jak susze czy powodzie. Dane z modeli planetarnych pozwoliły im sprecyzować poziom redukcji produktywności [netto] biomu (Net Biome Productivity – NBP) – ilości węgla, którą region zyskuje lub traci w określonym czasie ze względu na wahania wilgotności gleby. Wynik zaskoczył uczonych. Widzieliśmy, że wartość NBP – w tym przypadku przyrost [netto] lądowego węgla – byłaby faktycznie prawie dwa razy wyższa, gdyby nie zmiany wilgotności ziemi, powiedziała Julia Green, współautorka pracy. Innymi słowy, grunty wchłonęły o połowę mniej dwutlenku węgla, niż powinny. Obserwujemy bardzo niebezpieczne sprzężenie zwrotne: zmiana klimatu zwiększa częstotliwość i intensywność ekstremalnych zjawisk pogodowych, które ograniczając zdolność lądu do wychwytywania CO2, potęgują zmianę klimatu.

74. Naukowcy, którzy przez trzy lata monitorowali torfowisko na Alasce, zidentyfikowali kolejny mechanizm dodatniego sprzężenia zwrotnego klimatu. Wyniki swoich obserwacji przedstawili 4 lutego 2018 r. na witrynie American Association for the Advancement of Science. Globalne ocieplenie powoduje wcześniejsze nadejście wiosennych opadów. Skuty lodem grunt (wieczna zmarzlina) ma kontakt z ciepłą wodą, co stymuluje bardzo intensywną aktywność biologiczną i uwalnia więcej metanu: na odcinku mokradeł w lesie iglastym położonym wewnątrz Alaski emisje tego gazu wzrosły o 30%. Rośliny po prostu oszalały, a emisje metanu dosłownie wystrzeliły, powiedziała Rebecca Neumann, inżynier środowiska z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle i główna autorka badania. Deszcz padał, gdy ziemia była zimniejsza od powietrza. Ciepła woda nasycała zamarznięty las, wlewała się do torfowiska i roztapiała miejscowo marzłoć w warunkach beztlenowych: podziemne społeczności mikroorganizmów zareagowały przekształceniem materii organicznej w potężny gaz cieplarniany. Wiosna pojawia się już wcześniej na całej półkuli północnej, z Arktyką włącznie, i wywiera wpływ na ekosystemy, jakiego uczeni nie byli w stanie przewidzieć. W cieplejszym świecie jest więcej parowania, a zatem więcej opadów. Nowe ustalenia z Alaski pokazują, iż wprowadzą one do atmosfery dużo więcej metanu, niż się spodziewano.

75. Praca badawcza zamieszczona 25 lutego 2019 r. w Nature Geoscience odkryła, że rosnące emisje gazów cieplarnianych mogą spowodować zanik morskich stratusów. Takie zdarzenie podniosłoby średnią temperaturę powierzchni planety o ~8°C. Modele pokazały, że krytycznym poziomem zbiorczych koncentracji CH4, N2O, CO2 i H2O jest odpowiednik 1200 ppm (części na milion) dwutlenku węgla. Nasze wyniki ujawniły fakt, że istnieją niebezpieczne progi zmiany klimatu, o których nie mamy pojęcia, powiedział Tapio Schneider z Caltech. Uczony dodał, że 1200 ppm to jedynie przybliżona wartość szacunkowa. Autorzy stworzyli model sekcji atmosfery znajdującej się nad oceanem podzwrotnikowym i dzięki symulacji mogli śledzić zachowanie chmur. Gdy stężenia CO2 przekroczyły 1200 ppm, niestabilność stratusów doprowadziła do skoku temperatury. Według ostrożnych obliczeń Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej USA (NOAA) łączne koncentracje gazów cieplarnianych na początku 2019 r. wynoszą co najmniej ~500 ppm CO2. Do 1200 ppm brakuje 700 ppm. Skoro 1 ppm jest równa 7,81 Gt CO2, to odpowiednikiem 700 ppm jest 5 467 Gt CO2. Dekadowy GWP metanu (potencjał tworzenia efektu cieplarnianego) 130 razy przewyższa GWP dwutlenku węgla. Zatem wystarczy uwolnienie ~42 Gt, by osiągnąć granicę 1200 ppm CO2. Badacze Wschodniego Arktycznego Szelfu Syberyjskiego ostrzegają, że w każdej chwili może dojść do erupcji 50 Gt metanu. Analiza z listopada 2018 r. ustaliła, iż wzrost średniej temperatury Ziemi o 5°C/6°C wystarczy, by pozbawić ją większości życia.

76. Badanie zamieszczone 25 marca 2019 r. w Nature Communications ujawniło, że zasilane zmianą klimatu, coraz częstsze i intensywniejsze burze mogą na trwałe zmienić lasy tropikalne rejonu Atlantyku. W konsekwencji nastąpi poważna redukcja różnorodności biologicznej, zaś do atmosfery trafi więcej węgla. Huragan Maria, który w 2017 r. uderzył w Puerto Rico, zniszczył najwięcej drzew w historii – najbardziej ucierpiały stare, masywne gatunki, uważane za szczególnie odporne na ekstremalne zjawiska pogodowe. Nawałnice zabiją lub połamią więcej drzew. Czynniki, które w przeszłości chroniły wiele z nich, zwyczajnie znikną, powiedziała Maria Uriarte z Instytutu Ziemi Uniwersytetu Columbia, główna autorka analizy. Lasy staną się niższe, mniejsze i niemal jednolite, ponieważ nie będą miały czasu na odnowienie. Maria była huraganem czwartej kategorii – wiała z prędkością 250 kilometrów na godzinę i zrzuciła w niektórych lokalizacjach prawie metr deszczu. Wiele drzew zostało pozbawionych liści, przełamanych lub wyrwanych z korzeniami. Żywioł uśmiercił lub poważnie uszkodził 20-40 milionów drzew, czyli od dwóch do trzech razy więcej niż dotychczasowe burze. Blisko połowa roślin z połamanymi pniami obumiera w ciągu dwóch, trzech lat, wyjaśniła Uriarte. Zagłada wielu gatunków drzew wywiera kaskadowy wpływ na leśną florę i faunę, zmienia też dynamikę wzrostu lasów, które zamiast sekwestrować węgiel, stają się emiterami CO2 netto. Rozkład powalonych drzew nie zostaje zrównoważony przez pojawienie się ich następców.

Według naukowców z Uniwersytetu Kolorado w Boulder ekosystemy górskie zamieniają się w źródło emisji CO2 netto wskutek topnienia wiecznej zmarzliny. W swoim badaniu opublikowanym 21 marca 2019 r. w Nature Communications uczeni ujawnili, że alpejska tundra w górach Front Range w Kolorado uwalnia już więcej dwutlenku węgla, niż gromadzi. Mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym, które będzie zwiększać koncentracje atmosferyczne tego gazu i potęgować zmianę klimatu. Podobne zjawisko zaobserwowano w Arktyce. Zastanawialiśmy się, czy występuje ono na obszarach alpejskich, powiedział John Knowles z Instytutu Badań Arktycznych i Alpejskich (INSTAAR), główny autor pracy badawczej. Nasze dochodzenie wskazuje na to, że tak. Okazało się, że nawet bez izolującej warstwy głębokiego śniegu całoroczna aktywność tamtejszych drobnoustrojów jest zdecydowanie większa od spodziewanej. Kiedy skuta lodem gleba tundry rozmraża się i zostaje odsłonięta po raz pierwszy od długiego czasu, jej składniki odżywcze stają się dostępne dla mikrobów. W przeciwieństwie do roślin, które pozostają zimą w stanie spoczynku, mikroskopijne organizmy mogą ucztować przez cały rok, gdy pozwalają im na to sprzyjające warunki środowiskowe. W rezultacie lasy przestają pełnić rolę kluczowych „pochłaniaczy” węgla – sekwestrują go mniej, niż wytwarzają. Fakt ten nie jest uwzględniany w modelach globalnego ocieplenia.

Nowa era niedoborów żywności – echo upadłych cywilizacji:

Tempo topnienia lądolodu Grenlandii „wyszło poza skalę” [USA Today, 6.12.2018]

Topnienie rozległego lądolodu Grenlandii znacznie przyspieszyło. Luke Trusel, glacjolog z Uniwersytetu Rowan i główny autor badania opublikowanego 5 grudnia 2018 r. w Nature, powiedział, że jego tempo może nie mieć precedensu od tysięcy lat. Utrata grenlandzkiego lodu w największym stopniu przyczynia się do wzrostu globalnego poziomu mórz. Z historycznego punktu widzenia dzisiejsze topnienie wyszło poza skalę. Nasza analiza dostarcza na to niezbite dowody, dodała Sarah Das, glacjolog z Instytutu Oceanicznego Woods Hole. W ciągu ostatnich dwóch dekad było ono o 33% wyższe od średniej z XX w. i o 50% przekraczało średnią z połowy XIX w. Czasopismo Nature ujawniło, iż w 2012 r. ilość wód roztopowych odpowiadała łącznej pojemności 240 milionów basenów olimpijskich. Ażeby określić, ile lodu stopiło się w minionych stuleciach, zespół naukowców wydobył rdzenie z pokrywy lodowej wyspy. Dzięki temu odtworzone zostały zapisy geologiczne sięgające lat 50. XVI w. Uczeni potwierdzają, że zidentyfikowane tempo topnienia jest reprezentatywne dla trendów występujących na całej Grenlandii.

Pokrywa lodowa Grenlandii przypomina śpiącego olbrzyma, którego budzi globalne ocieplenie. Jego reakcja jest szybsza, niż wcześniej sądzono, przyznał Edward Hanna, profesor klimatologii i meteorologii na Uniwersytecie w Lincoln.

W lutym 2019 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) przedstawiła wynik swojego pierwszego badania roślin, zwierząt i mikroorganizmów, dzięki którym na nasze stoły trafia jedzenie. W podsumowaniu autorzy alarmują, że cywilizacja globalna traci zdolność do produkowania żywności, ponieważ niszczy różnorodność biologiczną. Naukowcy podzielili się dowodami potwierdzającymi, że naturalne systemy, od których zależy ludzka dieta, ulegają degradacji i słabną na całym świecie, ponieważ gospodarstwa rolne, miasta i fabryki pożerają ziemię i pompują chemikalia. Przemysłowa działalność rolnicza, która zabija ponad 80% bioróżnorodności i pochłania 85% wody (lasy są wycinane, a bagna osuszane pod uprawy wymagające intensywnej irygacji), będzie kontynuowana do chwili, aż nastąpi upadek ekosystemów wywołany zanikiem różnorodności biologicznej lub nagłą zmianą klimatu.

Jak bardzo może przyspieszyć szóste wymieranie planetarne?:

Badanie opublikowane 23 listopada 2018 r. w Geosciences ustaliło, że na arktycznym Jamale zalega znacznie więcej metanu, niż szacowano. Według autorów degradacja wiecznej zmarzliny w przybrzeżnych i morskich osadach Mórz Arktycznych może doprowadzić do ogromnych emisji CH4. Ich ilościowa ocena wymagała pozyskania danych dotyczących zmiennej zawartości gazu w różnych typach warstw marzłoci. Koncentracje metanu na wybrzeżu Morza Karskiego wyliczono na podstawie 400 próbek pobranych z zamrożonych osadów, lodu gruntowego i warstwy aktywnej. Najwyższe kumulacje CH4 znajdują się w mokrej tundrze poligonalnej (8 516 ppmV), torfowiskach (4 507 ppmV) i na dnie dróg wodnych (3 681 ppmV). Krajobrazy te są typowe dla prawie 40% Jamału zachodniego. Półwysep odnotowuje już bardzo wysokie temperatury powietrza (latem słupek rtęci sięga nawet 35°C). Jego obszar zaczynają ogarniać pożary wielkości miast i małych państw. Skute lodem regiony tundry i strefy wiecznej zmarzliny topnieją i zapalają się. W wyższych szerokościach geograficznych uwalniany podczas pożogi metan długo utrzymuje się w atmosferze. W ostatnich latach na Jamale odkryto gigantyczne kratery, które stale powiększają swoje rozmiary (jeden z nich miał w 2016 r. blisko 1 kilometr długości i 86 metrów głębokości). Naukowcy z Instytutu Geologii i Geofizyki Ropy Naftowej im. Trofimuka twierdzą, że powstały one wskutek erupcji hydratów wywołanych gwałtownym ociepleniem. Przypominają one reakcję jądrową, ponieważ objętość CH4 podczas przejścia ze stanu stałego w stan gazowy wzrasta ~150 razy. Metan gromadzi się wcześniej w pokrytych ziemią lodowych wzniesieniach. Podczas ekspedycji terenowych i monitoringu satelitarnego marzłoci uczeni odkryli aż 7 000 tych wypełnionych gazem „baniek”, które czekają na pęknięcie. Poprzednie analizy ustaliły, iż wzrost średniej temperatury Ziemi o 1,5°C wystarczy, aby zdestabilizować pokłady syberyjskiej wiecznej zmarzliny. Poziom ten został już przekroczony, a kratery świadczą o tym, że proces postępuje.

Brudne sekrety ‚czystej energii’:

Domowe akumulatory potęgują zmianę klimatu [Phys.org, 11.12.2018]

Tak brzmi konkluzja badania przeprowadzonego przez zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. Panuje mylne przekonanie, że te systemy magazynowania, chociażby Powerwall firmy Tesla, odgrywają kluczową rolę w eliminowaniu źródeł elektryczności uwalniających gazy cieplarniane. Tymczasem jest odwrotnie: urządzenia te zwiększają emisje. Rezydenci instalują akumulatory w celu obniżenia rachunków za energię elektryczną, ponieważ pobierają one sieciowy prąd, gdy jest on najtańszy. Tak się składa, że generują go kopaliny takie jak węgiel. Ponadto sprzęt nie działa ze 100-procentową wydajnością, dlatego gospodarstwa domowe, które z niego korzystają, czerpią więcej energii, niż potrzebują. Wyniki analizy opublikowało w grudniu 2018 r. czasopismo naukowe Environmental Science & Technology.

Raport Pentagonu z 2003 r.: Globalny kataklizm wywołany ‚nagłą zmianą klimatu’ prawdopodobny w ciągu 20 lat:

Wywiad USA: Zmiana klimatu zagraża już globalnej stabilności [Inside Climate News, 30.01.2019]

W swojej corocznej Ocenie zagrożeń światowych społeczność wywiadowcza USA ostrzegła, że zmiana klimatu i ogólna degradacja środowiska naturalnego zagrażają globalnej stabilności, ponieważ będą one napędzać konkurencję o zasoby, potęgować problemy gospodarcze i niezadowolenie społeczne w 2019 r. i kolejnych latach. Dokument przygotowany przez dyrektora wywiadu informuje, że niebezpieczeństwa klimatyczne, takie jak ekstremalne warunki pogodowe, wyższe temperatury, susze, powodzie, pożary, burze, wzrost poziomu morza, degradacja gleb i zakwaszenie oceanów, nasilają się, przez co zagrażają infrastrukturze, zdrowiu, bezpieczeństwu wodnemu i żywnościowemu. Nieodwracalna destrukcja ekosystemów i siedlisk eliminuje korzyści gospodarcze, a sytuację pogarsza zanieczyszczenie powietrza, gleby, wody i mórz.

Przedstawiciele armii: Przygotujcie się na zagrożenia związane z przyspieszającą zmianą klimatu [Reuters, 21.02.2019]

Wojskowi alarmują, że siły zbrojne muszą być przygotowane na częstsze klęski żywiołowe, nowe konflikty i inne katastrofy, ponieważ przyspieszająca zmiana klimatu niesie ze sobą zagrożenia, które mogą wymagać interwencji militarnych w kraju i za granicą. Zagrożenia są prawdziwe. Widzimy je na całym świecie. Będą one wzbierały wraz ze wzrostem temperatury, powiedział James Clayden z holenderskiego ministerstwa obrony podczas konferencji na temat zmiany klimatu i bezpieczeństwa, która odbyła się w lutym 2019 r. w Hadze. Zmiana klimatu może spotęgować przemoc i konflikty, które rozleją się poza granice i wciągną inne kraje wskutek niedoborów żywności i wody, fal migracji i innych zdarzeń, ostrzegł emerytowany generał Tom Middendorp, były szef obrony Holandii.

Nagła zmiana klimatu: Nowe źródła ogromnych emisji metanu w Arktyce wschodniej:

Badanie opublikowane 5 lutego 2019 r. w Global Biogeochemical Cycles poinformowało, że w latach 2014-2017 nastąpił bardzo silny wzrost koncentracji atmosferycznego metanu. W streszczeniu pracy autorzy napisali: Wzrost poziomu koncentracji atmosferycznego metanu (CH4), który rozpoczął się w 2007 r., przyspieszył po 2014 r. na całym świecie, zwłaszcza na północnych szerokościach geograficznych i w tropikach. Wraz z nim nastąpiła zmiana stosunku izotopu węgla w metanie. Zdefiniowane w porozumieniu paryskim z 2015 r. cele dotyczące przyszłych stężeń gazów cieplarnianych w atmosferze nie uwzględniły tego scenariusza.

2018 najgorętszym rokiem w historii. Oceany ocieplają się szybciej, niż sądzono.:

Klimatolog Sam Carana wykazał, że w 2018 r. powierzchnia Ziemi była o +1,73°C cieplejsza niż w epoce przedindustrialnej. Podawana w mediach wartość ~1,1°C wymaga skorygowania z kilku powodów.

Po pierwsze na Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w Paryżu rządy zobowiązały się zapewnić, że powierzchnia Ziemi nie stanie się cieplejsza o 1,5°C w porównaniu z epoką przedindustrialną. Aktualne dane pomiarowe powinny być zestawione z warunkami, które panowały w 1750 r. (początek rewolucji przemysłowej). Właśnie ten absolutnie kluczowy, bazowy punkt wyjścia, ustalony przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC), zdefiniowano w porozumieniu paryskim z 2015 r. Tymczasem uczeni, komentatorzy i media posługują się wskaźnikiem temperatury lądowej i oceanicznej NASA (L-OTI), który śledzi trend ocieplania się planety od przedziału 1951-1980. Zabieg ten dezinformuje opinię publiczną na temat rzeczywistego tempa globalnego ocieplenia.

Oto mapy ilustrujące wzrost temperatury od 1951-1980 [panel lewy] oraz od 1885-1915 [panel prawy].

Przyjęcie 1900 r. jako punktu wyjściowego wymaga, by do wartości ~1,1°C dodać +0,25°C. Niestety, odzwierciedlenie faktycznych realiów wymaga dalszych uzupełnień:

> Średnia temperatura globu z okresu 1951-1980 była wyższa od średniej z 1900-1920 o +0,3°C.

> Obszar Arktyki zaznaczony na szaro w panelu prawym nie był objęty pomiarami od 1900 r. Wyłączenie tych danych zaniża wynik wzrostu temperatury o +0,1°C , ponieważ region ten ociepla się szybciej niż reszta świata.

> Większość metod kalkulacji globalnej temperatury wykorzystuje temperatury powierzchni morza. Tymczasem ważniejsze są temperatury powietrza tuż nad powierzchnią akwenów. Tak się postępuje, aby ustalić temperaturę na lądzie – nie sprawdza się temperatury gleb lub skał, tylko dokonuje się jej pomiaru nad powierzchnią Ziemi. Ponieważ temperatura nad powierzchnią morza jest nieco wyższa od temperatury samej powierzchni morza, obecne szacunki średniej temperatury planety są zaniżone o +0.1°C.

Całkowita korekta powinna wynosić co najmniej +0,75°C (warto wspomnieć, że w 2018 r wpływ na sytuację klimatyczną miało zjawisko La Niña, czego nie uwzględnia niniejsze wyliczenie).

Powierzchnia Ziemi jest już cieplejsza o +1,73°C w porównaniu z epoką przedprzemysłową. Próg 1,5°C został przekroczony po raz kolejny.

Oprac. exignorant

Jeśli uzna Pani/Pan moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem. Dziękuję.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualizacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.