Rządy idiotów

Esej Chrisa Hedgesa.

Kiedy cywilizacją wstrząsają przedśmiertne spazmy, prym wiodą idioci. Zidiociali generałowie prowadzą niekończące się, niemożliwe do wygrania wojny, które zrujnowały naród. Zidiociali ekonomiści domagają się obniżenia podatków dla bogatych i cięć świadczeń socjalnych dla ubogich, a swoje prognozy wzrostu gospodarczego formułują w oparciu o mit. Zidiociali przemysłowcy zatruwają wodę, glebę i powietrze, redukują zatrudnienie i płace. Zidiociali bankierzy grają napompowanymi przez siebie bańkami finansowymi i wpędzają obywateli w miażdżące długi. Zidiociali dziennikarze i publiczni intelektualiści udają, że despotyzm to demokracja. Zidiociali funkcjonariusze wywiadu organizują zagraniczne zamachy stanu, aby mnożyć enklawy bezprawia, które zamieniają się w wylęgarnie rozwścieczonych fanatyków. Zidiociali wykładowcy, ekspercii specjaliści posługują się niezrozumiałym żargonem i zajmują ezoterycznymi teoriami, które umacniają pozycję przywódców i usprawiedliwiają ich politykę. Zidiociali artyści i producenci tworzą fantastyczne widowiska pełne seksu i przemocy.

Istnieje dobrze znana, kontrolna lista punktów gwarantujących wymarcie. Odhaczamy każdy z nich.

Idioci znają tylko jedno słowo – więcej. Nie są skrępowani przez zdrowy rozsądek. Łapczywie gromadzą bogactwo i surowce, podczas gdy ludzie tracą środki do życia, a infrastruktura ulega rozkładowi. Swoją uprzywilejowaną egzystencję wiodą w dobrze strzeżonych kompleksach, gdzie pomiędzy kolejnymi porcjami czekoladowego tortu wydają rozkazy ataków rakietowych. Państwo postrzegają jako projekcję swojej próżności. Rzymianie, Majowie, Francuzi, Habsburgowie, Osmanie, Romanowowie, Wilhelmina, Pahlawi i rosyjskie dynastie upadły, ponieważ kaprysy i obsesje rządzących idiotów stały się prawem. Donald Trump jest twarzą naszego zbiorowego zidiocenia. Jest on tym, co kryje się za maską naszej deklarowanej obyczajności i racjonalności – bełkoczącym, narcystycznym, krwiożerczym megalomanem. Wysyła armie i floty przeciwko ziemskim nieszczęśnikom, beztrosko ignoruje niedolę katastrofalnej zmiany klimatu, plądruje w imieniu globalnych oligarchów, a nocą zasiada bezmyślnie przed telewizorem i otwiera swoje piękne konto na Twitterze. Oto nasza wersja rzymskiego cesarza Nerona, który przeznaczał ogromne sumy z państwowego skarbca na uzyskanie magicznych mocy; chińskiego cesarza Qin Shi Huanga, który finansował regularne ekspedycje na mityczną wyspę nieśmiertelnych, by zdobyć eliksir życia wiecznego; rosyjskich królewiąt i monarchów, którzy czytali z kart tarota i uczęszczali na seanse spirytystyczne, gdy naród dziesiątkowała wojna, a na ulicach rodziła się rewolucja.

„Ubu Trump”, Mr. Fish

Obecny moment historyczny kreśli koniec długiej, smutnej opowieści o chciwości i mordach białych ras. W przedstawieniu finałowym musieliśmy zwymiotować groteskową postać pokroju Trumpa. Europejczycy i Amerykanie spędzili pięć stuleci na dokonywaniu podbojów i grabieży, eksploatowaniu i zanieczyszczaniu Ziemi w imię postępu. Wykorzystali swoją przewagę technologiczną, aby zbudować najbardziej wydajne maszyny do zabijania, wycelowane we wszystko i wszystkich, a zwłaszcza w kultury rdzenne, które stanęły im na drodze. Skradli bogactwo i zasoby naturalne planety. Wierzyli, że ta orgia krwi i złota nigdy się nie skończy. Wierzą w to nadal. Nie rozumieją, że mroczna etyka nieustannej imperialistycznej ekspansji skazuje na zagładę wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy. Nawet teraz, gdy stoimy na krawędzi wyginięcia, brakuje nam inteligencji i wyobraźni, by wyzwolić się z pęt przeszłości. Im intensywniej pulsują sygnały ostrzegawcze – rosnące temperatury, globalne krachy finansowe, masowe migracje, wojny bez końca, umierające ekosystemy, nieokiełznana korupcja elit władzy – tym chętniej słuchamy cyników lub idiotów, którzy powtarzają znaną nam mantrę: to, co sprawdziło się w przeszłości, sprawdzi się w przyszłości, a postęp jest gwarantowany. Dowody są odrzucane, bo przeszkadzają w realizowaniu naszych pragnień. Korporacje i miliarderzy, którzy zamienili wiele industrialnych miast Ameryki w rdzewiejące, toksyczne pustkowia, płacą coraz mniejsze podatki. Regulacje prawne są eliminowane, by wskrzesić złotą epokę, której nigdy nie było. Na terenach publicznych mnożą się wiertnie naftowe i gazowe, chociaż emisje dwutlenku węgla to wyrok śmierci. Nikt nie zwraca uwagi na malejące zbiory, niszczone przez fale upałów i susze. Wojna jest najważniejszym interesem państwa kleptokratycznego.

Kiedy w 1940 r. wzbierała potęga europejskiego faszyzmu, a na horyzoncie majaczyła wojna światowa, Walter Benjamin pisał:

Obraz Klee pt. Angelus Novus przedstawia anioła, który wygląda jakby chciał oddalić się od czegoś, co sam nieprzerwanie kontempluje. Ma wpatrzone oczy, otwarte usta, rozpostarte skrzydła. Tak wyobrażamy sobie anioła historii. Jego twarz zwrócona jest ku przeszłości. Tam, gdzie my dostrzegamy łańcuch zdarzeń, on widzi katastrofę, która z kolejnych ruin tworzy stos i rzuca mu go pod nogi. Anioł chciałby zostać, obudzić umarłych i poskładać w całość to, co zdruzgotano. Ale w Raju szaleje burza; wiatr uderza w skrzydła tak gwałtownie, że anioł nie może ich złożyć. Wichura nieubłaganie pcha go w przyszłość, do której odwrócony jest tyłem, tymczasem leżący przed nim stos gruzu rośnie ku niebu. Tę burzę nazywamy postępem.

Myślenie magiczne nie ogranicza się do wierzeń i praktyk kultur przednowoczesnych. Definiuje ono ideologię kapitalizmu. Przewidywaną sprzedaż zawsze można osiągnąć. Zyski zawsze można poprawić. Wzrost jest nieunikniony. Niemożliwe jest zawsze możliwe. Społeczeństwa ludzkie, które poddają się dyktatom rynku, trafią do kapitalistycznego raju. To tylko kwestia właściwej postawy i techniki. Zapewnia się nas, że kiedy kapitalizm kwitnie, my kwitniemy razem z nim. Połączenie jaźni z kapitalistycznym kolektywem pozbawiło nas mocy sprawczej, kreatywności, zdolności do autorefleksji i autonomii moralnej. Miarą naszej wartości nie jest niezależność lub charakter, tylko standardy materialne – bogactwo osobiste, marka, status i awans zawodowy. Nadano nam formę poskromionego i uległego kolektywu. Masowy konformizm jest charakterystyczny dla państw totalitarnych i autorytarnych. Żyjemy w disney’owskiej krainie szczęśliwych myśli i pozytywnego nastawienia. A kiedy myślenie magiczne nie przynosi oczekiwanego rezultatu, akceptujemy diagnozę, że przyczyna tkwi w nas. Musimy mieć więcej wiary. Musimy sobie wyobrazić, czego chcemy. Musimy postarać się bardziej. Ustrój nigdy nie zawodzi. To my go zawiedliśmy.

Wszystkie nasze systemy informacji – od guru samopomocy i Hollywood po monstra polityczne – sprzedają nam to samo cudowne panaceum na każdą dolegliwość. Pozostajemy ślepi na zbliżający się upadek. Nasze wycofanie się w urojenia jest okazją dla szarlatanów, którzy mówią nam to, co chcemy usłyszeć. Myślenie życzeniowe, które promują, jest odmianą infantylizmu. Dyskredytuje ono fakty. Rzeczywistość zostaje wyparta przez nieustępliwy i bezpodstawny optymizm.

Połowa kraju żyje w ubóstwie, nasze wolności są nam odbierane, zmilitaryzowana policja morduje na ulicach nieuzbrojonych obywateli, obsługujemy największy w historii system więziennictwa i zabójczą machinę wojenną. Wszystkie te prawdy są skrzętnie ignorowane. Trump uosabia istotę zepsutego, zbankrutowanego intelektualnie i niemoralnego świata. Jest on naturalnym jego wyrazem – królem idiotów. My jesteśmy jego ofiarami.

Chris Hedges: krytyk społeczny, ekspert z zakresu polityki i społeczeństw obu Ameryk i Bliskiego Wschodu. Jako dziennikarz, pisarz i korespondent wojenny (spędził 20 lat w 50 krajach Ameryki Centralnej, Afryki, Bliskiego Wschodu i Bałkanów) otrzymał wiele nagród m.in. Pulitzer Prize (Nagroda Pulitzera) oraz Global Award for Human Rights Journalism (Globalna Nagroda za dziennikarstwo w obronie praw człowieka) przyznawaną przez Amnesty International. Wybrane książki autora: „What Every Person Should Know About War” („Co każda osoba powinna wiedzieć o wojnie”), „American Fascists: The Christian Right and the War on America” („Amerykańscy faszyści: Chrześcijańska prawica i wojna z Ameryką”), „Empire of Illusion: The End of Literacy and the Triumph of Spectacle” („Imperium iluzji: Koniec piśmienności i triumf widowiska”), „Days of Destruction, Days of Revolt” („Dni zniszczenia, dni rewolty”), „America: The Farewell Tour” („Ameryka: Pożegnalny objazd”).

Pozostałe artykuły autora.

Tłum. exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia, Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.