Priorytety mrocznego ekologa

Fragment eseju Paula Kingsnortha, pisarza i poety.

Jakie poczynania nie byłyby w tym momencie historii stratą mojego czasu? Sformułowałem pięć wstępnych odpowiedzi.

Pierwsza: Wycofanie się.

Zdecyduj się na nie, a wiele osób nazwie cię „defetystą”, „czarnowidzem” lub stwierdzi, że „wypaliłeś się”. Będą cię przekonywać, że twoim obowiązkiem jest praca na rzecz sprawiedliwości klimatycznej, pokoju na świecie i położenia kresu innym, wszechobecnym potwornościom. Będą przypominać, że „walka” zawsze jest lepsza od „rezygnacji”. Zignoruj ich i zanurz się w pradawnej praktycznej i duchowej tradycji wycofania ze zmagań. Wycofaj się bez cynizmu, z mentalnością poszukiwacza. Wycofaj się, wycisz i poczuj intuicyjnie, co jest dobre dla ciebie i przyrody. Wycofaj się, ponieważ odmowa udziału w zgodnym popychaniu machiny przemysłowej – odmowa dociskania pedału gazu – jest głęboko moralnym stanowiskiem. Wycofaj się, gdyż działanie nie zawsze jest skuteczniejsze od jego braku. Przyjrzyj się dokładniej swojemu światopoglądowi: kosmologii, paradygmatowi, założeniom, kierunkowi podróży. Wycofanie się zapoczątkuje prawdziwą zmianę.

Druga: Ochrona życia nie-ludzkiego.

Rewizjoniści nie przestaną nas upominać i trwać w błędnym przekonaniu, iż dzikość umarła, przyroda stanowi własność człowieka, a Postęp jest Bogiem. Choć obszary dzikiej różnorodności jeszcze istnieją, niebawem mogą zniknąć. Imperium „człowieka rozumnego” jest największym zagrożeniem dla ziemskiego życia. Czy da się temu zaradzić praktycznie? Jeżeli cię na to stać, może kupisz ziemię i przywrócisz jej naturalny stan; może pozwolisz swojemu ogrodowi zakwitnąć bez ingerencji; może zaczniesz udzielać się w grupie ochrony środowiska lub założysz własną; może swoim ciałem zablokujesz drogę buldożerom; może wykorzystasz swoje zdolności, aby zapobiec zniszczeniu kolejnego dzikiego zakątka. Jak wytyczysz i zabezpieczysz przestrzeń, w której nie-ludzka przyroda złapie oddech? W jaki sposób dasz jej przejawom szansę, by wymknęły się naszemu zbiorowemu apetytowi?

Trzecia: Zabrudzenie rąk.

Zakorzeń się w czymś – w jakiejś pracy, w jakimś miejscu. Podnieś kosę lub inne narzędzie. Oddaj się zajęciu na otwartej przestrzeni, w otoczeniu sił, nad którymi nie masz kontroli. Odejdź od laptopa, wyrzuć smartfon. Ucz się lub nabieraj wprawy w obcowaniu z innymi. Tylko w ten sposób dowiesz się, co jest rzeczywiste; przekonasz się, co ma swoją wagę i znaczenie.

Czwarta: Powtarzanie wszem wobec i każdemu z osobna, że przyroda ma wartość przyrodzoną.

Posiadają ją wszystkie formy życia. Pamiętaj, że jesteś jedną z nich. Jeśli chcesz nazywać to „ekocentryzmem” lub „głęboką ekologią”, nie wzbraniaj się przed tym. Jeśli chcesz nadać temu inne miano, masz do tego prawo. Jeśli źródłem swojej inspiracji chcesz uczynić społeczności plemienne, poszukaj ich. Jeśli uważasz ten pomysł za nazbyt ckliwy, po prostu spójrz w niebo. Posiedź na trawie, dotknij pnia, wybierz się na spacer po wzgórzach, przekop ogródek, przyglądaj się temu, co znalazłeś w ziemi. Nie kryjąc zachwytu, spróbuj zrozumieć, czym do cholery może być to, co nazywamy życiem. Doceń je i miej wyłącznie litość lub pogardę dla tych, którzy mówią ci, że wartość trzeba z niego wydobywać i eksploatować.

Piąta: Tworzenie bezpiecznych enklaw.

Najbliższe lata zakwestionują naszą wiedzę i wyobrażenia o postępie, o tym, kim jesteśmy w odniesieniu do świata przyrody. Przez glob przetacza się fala wielkiego wymierania, a zaawansowane technologie podważają nasze rozumienie człowieczeństwa. Trwający upadek infrastruktury społecznej i gospodarczej, jak również organizacji planetarnego życia, unicestwi to, co cenimy. W tym kontekście zadaj sobie pytanie: Jakim dysponujesz potencjałem, aby zachować to, co ma wartość – istoty, umiejętności, rzeczy, miejsca? Czy potrafisz pracować samodzielnie lub z innymi, aby stworzyć strefy lub sieci wzajemnych powiązań, które byłyby schronieniem przed szalejącą burzą?

W powyższych paragrafach rozmawiałem z samym sobą. Gdy myślę o tym, co nadchodzi i jakie działania mogę podjąć z determinacją i dozą radości, wymienione propozycje zdają się mieć największy sens. Jeżeli nie odczuwasz teraz rozpaczy, nie żyjesz w pełni. Jednak poza nią musi być coś jeszcze; coś, co jej towarzyszy – nasz współwędrowiec. Takie jest moje podejście. Właśnie tak rozwijam osobistą filozofię na ponurą porę. Założenia tej mrocznej ekologii nie ocalą świata. Niektórzy twierdzą, że jego uratowanie jest możliwe. To przed nimi należy ten świat ratować.

Neo-ekolodzy utrzymują, że cywilizację, przyrodę i ludzi można „ocalić” wyłącznie poprzez wykorzystanie biotechnologii, biologii syntetycznej, energii jądrowej, geoinżynierii i innych techno-nowinek. Równie entuzjastyczną aprobatę okazują rynkom. Z upodobaniem przyczepiają ceny drzewom, jeziorom, krokodylom, lasom deszczowym i ujęciom wód, ponieważ są one źródłem tzw. usług ekosystemowych, które można kupić i sprzedać, oszacować i zsumować. Metodę naukową otaczają czcią niemal religijną: wszystko, co ważne, potrafimy zmierzyć, a roszczenia bez załączonych numerków spokojnie odrzucimy. Takim „pragmatyzmem” wykluczono z debaty każdą interwencję ratunkową opartą na moralności, emocjach, intuicji, więzi duchowej lub podstawowych ludzkich odruchach.

Przekaz neo-ekologów nie jest niczym nowym. To po prostu kolejny wariant wellsowskiego techno-optymizmu, który ponad sto lat temu obiecywał nam róg obfitości. To nic innego, jak trącąca myszką opowieść o Wielkiej Nauce, Wielkiej Technologii i Wielkich Pieniądzach, przefiltrowana przez internet i przyozdobiona świętoszkowatymi proklamacjami o ratowaniu ubogich i nakarmieniu świata. Ronald Wright zdefiniował „pułapkę postępu” – krótkoterminową poprawę społeczną lub technologiczną, która w dłuższej perspektywie okazuje się być krokiem wstecz. Świadomość tego faktu przychodzi w chwili, gdy jest już za późno na zmianę obranego kursu, lub nie przychodzi w ogóle. Każde ulepszenie naukowo-technologiczne rodzi nowe problemy, które wymagają nowych ulepszeń. Każde z tych udoskonaleń sprawia, że społeczeństwo staje się większe, bardziej złożone, bardziej destrukcyjne dla nie-ludzkich form życia i bardziej podatne na zawalenie pod własnym ciężarem. Propozycje neo-ekologów są próbą uwolnienia nas z pułapek postępu, w których uwięzili nas ich poprzednicy.

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.