„Zatrważające badanie” : Tempo ocieplenia Ziemi jest o wiele szybsze, niż szacowano

Na powstrzymanie wywołanej przez ludzi zmiany klimatu jest za późno, ponieważ zmiana ta już nastąpiła. Prof. Ian Lowe, Interdyscyplinarne Studia nad Nauką, Technologią i Społeczeństwem

Globalne ocieplenie znajduje się w bardziej zaawansowanym stadium, niż wskazywały na to dotychczasowe ustalenia. Zatrważająca praca badawcza, opisana 31 października 2018 r. w Nature, odkryła, że na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci oceany świata pochłonęły znacznie większą ilość atmosferycznego ciepła, niż szacowano.

Zdawało się nam, że choć produkujemy mnóstwo dwutlenku węgla, to wartość ocieplenia zarówno w oceanie, jak i w atmosferze jest relatywnie niska, powiedziała Laure Resplandy, specjalistka w dziedzinie nauk o Ziemi z Uniwersytetu Princeton i główna autorka przełomowej analizy, przeprowadzonej przez ekspertów ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Francji i Niemiec. Byliśmy w błędzie. Planeta nagrzewa się intensywniej. Nie dostrzegaliśmy tego ukrytego faktu, ponieważ nasze pomiary były niepoprawne. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Wszechocean gromadził rokrocznie 10–70% więcej ciepła. Ujawniona różnica stanowi znaczną porcję dodatkowej energii zatrzymywanej przez ziemski system klimatyczny – może nawet ośmiokrotnie przewyższać roczne zużycie energii przez cywilizację przemysłową.

Jednoznaczne określenie rzeczywistego tempa ogrzewania wód oceanicznych było problemem, gdyż dostępne zestawy danych pomiarowych cechowała niekompletność i niespójność. Naukowcy po raz pierwszy opracowali wysoce precyzyjną metodę wykrywania temperatury: zmierzyli objętość m.in. tlenu i dwutlenku węgla, który w ostatnich dekadach „uciekł” z morskiej toni do atmosfery. Kiedy wody oceanu nagrzewają się, część zawartych w nich gazów trafia do atmosfery, wyjaśniła dr Resplandy. Oto prosta analogia, którą często się posługuję: pozostawiona na słońcu puszka z napojem musującym ostatecznie straci swoje „bąbelki”.

Wbrew wcześniejszym kalkulacjom antropogeniczne emisje gazów cieplarnianych wygenerowały więcej ciepła. A skoro te same ich koncentracje odpowiadają za wyższą wartość ocieplenia, to klimat Ziemi wykazuje nieporównanie większą wrażliwość na CO2. Ponadto raptowne ogrzanie oceanów przyspieszy wzrost poziomu morza (wskutek tzw. rozszerzalności termicznej), uderzy w kluczowe lokalizacje planety (m.in. rafy koralowe, tropiki oraz pokrywy lodowe Grenlandii i Antarktydy) i zredukuje stężenia tlenu dostępnego dla podwodnych ekosystemów, czego konsekwencje przewidzieć nietrudno. 

Oczywiście ciepło zmagazynowane w oceanach powróci do atmosfery, ponieważ cyrkulacja, która kontroluje proces jego pochłaniania i uwalniania, sprawi, iż będzie ono emitowane przez wieleset lat.

Raport o stanie klimatu z 2014 r., bazujący na dociekaniach 413 uczonych z 58 krajów, stwierdził, iż ocieplenia oceanów nie da się zatrzymać w żaden sposób, a jego skutki będą odczuwalne przez wiele stuleci. W badaniu opublikowanym rok później na łamach Nature Climate Change niemieccy eksperci dowiedli, że nawet oczyszczenie atmosfery z ogromnych ilości CO2 nie uratowałoby Wszechoceanu  pozostałyby on cieplejszy i bardziej zakwaszony przez tysiące lat.

Ocieplenie mórz tworzy mechanizm zabijania, który nie ma sobie równych w historii Ziemi. Wielkie asteroidy, promieniowanie gamma, trzęsienia ziemi, tsunami, wulkanizm – żadne z tych zjawisk nie zdołało wyniszczyć planetarnego życia w stopniu, w jakim dokonywał tego wzrost temperatury wód oceanicznych.

Wpis powiązany tematycznie: „IPCC w krainie La La”

Opracował: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.