Projekt ostatniej szansy

W pierwszej części opracowania wykorzystano fragmenty książki „Cybernetic Revolutionaries” autorstwa Eden Mediny.

Trzeci kierunek

„Dłoń pustyni” [Atakama, Chile]

Na początku lat 70. XX w. Chile było wyjątkowym narodem Ameryki Łacińskiej. Kraj mógł pochwalić się najdłuższym na kontynencie okresem nieprzerwanych rządów demokratycznych, który trwał od 1932 do 1973. Praktykowane tam swobodne wyrażanie idei kontrastowało z sytuacją polityczną w Brazylii i Argentynie. W tych sąsiadujących państwach, wspieranych przez Waszyngton, władzę sprawowały represyjne reżimy wojskowe.

W 1970 r. Chilijczycy wybrali drogę zmian socjalistycznych – pokojowych i zgodnych z istniejącymi demokratycznymi procesami i instytucjami. Zwrot kraju ku socjalizmowi nastąpił po serii nieudanych reform chrześcijańskich demokratów. Nowy rząd postanowił autonomicznie pokierować swoim losem obierając trzeci kierunek, który radykalnie odbiegał od polityki i ideologii USA i ZSRR – dominujących, toczących ‚zimną wojnę’ supermocarstw. Platforma społeczno-ekonomicznej reorganizacji nosiła nazwę „Chilijskiej drogi do socjalizmu”.

Transformacja systemowa opierała się na fundamencie porządku konstytucyjnego – poszanowaniu wyników wyborów, poszanowaniu swobód jednostki (wolności wyznania, słowa, prasy i zgromadzeń) oraz praworządności. Priorytetem było odzyskanie i przekazanie społeczeństwu kontroli nad bogactwami naturalnymi kraju (wcześniej były one własnością międzynarodowych korporacji i chilijskiej oligarchii), redystrybucja dochodów i stworzenie mechanizmów zapewniających aktywny udział robotników.

Amerykanie przyjęli „niejawny kurs” powstrzymania reformatorskich zapędów Chile. Zakres podjętych działań obejmował finansowanie opozycyjnych partii i mediów oraz sabotowanie gospodarki. USA wprowadziły niewidoczną blokadę finansową, wpłynęły na zmniejszenie międzynarodowej i dwustronnej pomocy Chilijczykom, pozbawiły ich dostępu do prywatnych kredytów bankowych, uniemożliwiły prezydentowi renegocjowanie zadłużenia, które odziedziczył po swoim poprzedniku, i drastycznie obniżyły wartość swojego eksportu do Chile. Strategia przeobrażenia ustroju społecznego i gospodarczego spotkała się również z ostrym sprzeciwem lokalnych klas uprzywilejowanych. Mimo tych skoordynowanych, torpedujących zabiegów i przeszkód, obserwatorzy z całego świata byli ciekawi, czy władzy uda się skonstruować skuteczny model funkcjonowania państwa.

Zarządzanie najważniejszymi gałęziami przemysłu stało się poważnym wyzwaniem, podobnie jak szybkie tempo nacjonalizacji i wzrost liczby pracowników związany z programem obniżenia bezrobocia. Co więcej, brakowało wykwalifikowanych kadr, zaś produkcję ograniczały niedobory importowanych części zamiennych i surowców. Politycy chilijscy uznali, iż z problemami upora się technologia komputerowa i komunikacyjna. Okazało się, że ich koncepcja niezbędnych zmian strukturalnych była zbieżna z ideami prof. Stafforda Beer’a. Brytyjski cybernetyk uważał, że nauka nie może służyć jako narzędzie do panowania nad światem zewnętrznym, a naukowcy powinni skupić się na identyfikowaniu warunków równowagi między podsystemami oraz opracowaniu regulatorów, które pomogą całemu systemowi (gospodarczemu) osiągnąć naturalny stan stabilności. W oparciu o te założenia prof. Beer wykoncypował tzw. system realny [ang. viable system] – inaczej model struktury organizacyjnej każdego niezależnego systemu, który potrafi tworzyć się samodzielnie. System realny to dowolny system zorganizowany w taki sposób, aby mógł sprostać wymogom przetrwania w zmieniającym się środowisku. Jedną z głównych jego cech jest zdolność do adaptacji.

Stafford Beer

W 1971 r. chilijski rząd nawiązał kontakt z kreatorem systemu realnego. „W połowie roku odwiedzałem duże firmy, agencje i inne miejsca, gdzie prezentowałem swój model. Pewnego dnia otrzymałem list, który zmienił moje życie”, wspominał prof. Beer. „Jego autorem był dyrektor generalny rady planowania krajowego w Chile. Napisał, że przestudiował moje prace i prosi mnie o pokierowanie [ponadnarodowym] zespołem uczonych, który skompletował. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Był to początek mojej podróży”. Urzeczony inspirującą postawą swoich zleceniodawców i współpracowników, brytyjski badacz nadzorował w latach 1971–1973 powstawanie bezprecedensowego w wymiarze światowym systemu kontroli gospodarczej. Projekt Cybersyn przesunął granice tego, co było możliwe ponad cztery dekady temu i rozwiązał skomplikowane problemy inżynierskie takie jak kontrola w czasie rzeczywistym, modelowanie zachowania systemów dynamicznych i łączność sieci komputerowej. Osiągnięcia te były tym bardziej imponujące, że zostały urzeczywistnione przy użyciu ograniczonego zaplecza technologicznego.

Zastosowanych rozwiązań nie znały nawet najbardziej uprzemysłowione kraje. Chilijski system wykorzystał nowe kanały komunikacyjne do natychmiastowego przesyłania aktualnych danych produkcyjnych. Informacje te były następnie przetwarzane przez statystyczne programy komputerowe, zaprojektowane do prognozowania wyników poszczególnych fabryk, co umożliwiało rządowi identyfikowanie i powstrzymywanie potencjalnych kryzysów. Udział skomputeryzowanego symulatora ekonomicznego pozwalał testować pomysły gospodarcze przed ich wdrożeniem. Obsługujący uzyskali wgląd w bieżący stan gospodarki i podejmowali szybkie decyzje w oparciu o najnowsze dane.

Prototyp systemu powstał w niespełna rok. Jego autorzy mieli nadzieję, że poprawi on kondycję chilijskiej gospodarki, zredukuje biurokrację i przyniesie efekt demokratyzujący – zdoła zmienić stosunki społeczne i wprowadzi sposoby na zwiększenie udziału pracowników w zarządzaniu zakładami przemysłowymi. Ponieważ oprogramowanie statystyczne oceniało wydajność fabryczną w oparciu o modele procesów produkcyjnych, pracownicy mogliby uczestniczyć w ich budowaniu, projektować samą technologię i zarządzać ekonomicznie na poziomie narodowym.

Przerwany eksperyment

Wybór, którego w 1971 r. dokonali Chilijczycy, był dla Waszyngtonu nie do przyjęcia. Zagrożenie, jakie stanowił dla miliardowych interesów amerykańskich korporacji, nie było jedynym powodem sprzeciwu.

Dokumenty opublikowane przez Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego USA ujawniły, że głównym architektem amerykańskiego planu obalenia socjalistycznego rządu i późniejszego umocnienia nowej, despotycznej władzy, był sekretarz stanu USA Henry Kissinger. Kiedy omawiał tę kwestię z prezydentem Richardem Nixonem, wyraził obawę, iż pokojowe i pomyślne ukierunkowanie chilijskich zasobów ku celom socjalistycznym będzie niepożądanym, „złowieszczym wzorem” dla innych państw, które obserwując obiecujące rezultaty, podążą tym samym śladem. Świat nie mógł stać się świadkiem sukcesu Chile – „dobrze działającego eksperymentu socjalistycznego”.

Legalność demokratycznego głosowania była niepodważalna. Prezydent Nixon zakomunikował: „Jeśli po Wietnamie nie mogę już wysyłać [do Chile] piechoty morskiej, to wydeleguję tam CIA”. Podczas rozmowy telefonicznej z Richardem Helmem, ówczesnym dyrektorem CIA, Kissinger rozkazał, by agencja zadała ból chilijskiej gospodarce. Tajni agenci rozpoczęli operację „zmiany reżimu”. Pierwsza akcja była nieudaną próbą konstytucyjnego zamachu stanu. Druga polegała na stworzeniu klimatu kryzysu w całym kraju, który miał doprowadzić do militarnego zamachu stanu. Armia mogła liczyć na aktywne wsparcie USA.

Augusto Pinochet i Henry Kissinger [spotkanie w 1975 r.]

11 września 1973 r. chilijskie siły zbrojne zaatakowały i opanowały obiekty rządowe. Podczas godziny policyjnej stadion miejski w Santiago wypełnił się więźniami puczystów: niektórych rozstrzelano na miejscu, innych wywieziono do obozów koncentracyjnych na pustynie Atakama na północy lub na subarktycznym południu. Doniesienia o setkach osób straconych przez wojsko Kissinger skomentował słowami: „Myślę, że powinniśmy zrozumieć naszą strategię – jakkolwiek nieprzyjemnie są ich działania, obecni rządzący są dla nas lepsi od poprzedników”.

Fotel „prezydenta” objął gen. Augusto Pinochet. Stany Zjednoczone pomogły mu w skonsolidowaniu faszystowskiej władzy: udzieliły pomocy ekonomicznej i militarnej, wsparły go dyplomatyczne, a CIA stworzyła i wyszkoliła słynącą z okrucieństwa tajną policję DINA. Konwersując ze świeżo zainstalowanym sojusznikiem, sekretarz stanu USA nie krył zadowolenia z przebiegu wypadków w Chile. „Jak wiesz, odnosimy się z aprobatą wobec tego, co robisz”, zapewnił rozmówcę. „Chcemy ci pomóc. Wyświadczyłeś Zachodowi ogromną przysługę”. Dyktator przygotował grunt pod swoją kilkudziesięcioletnią „kadencję” rozwiązując parlament, wprowadzając zakaz istnienia partii politycznych, delegalizując związki zawodowe. W ciągu siedemnastu lat podlegli mu oficerowie aparatu bezpieczeństwa zamordowali i poddali torturom wiele tysięcy Chilijczyków – w tym kobiety i dzieci.

Za swoją służbę przywódca chilijskiej junty został sowicie wynagrodzony przez Biały Dom. Jego rodzina zgromadziła miliony dolarów na rachunkach bankowych w USA i za granicą. Dochodzenie dziennikarzy New York Timesa ujawniło, że brudne pieniądze Pinochetów prał waszyngtoński Riggs Bank, gdzie trafiały prowizje za usługi świadczone innym państwom (w tym USA) i dochody z lukratywnej prywatyzacji przedsiębiorstw narodowych. Ustalenia te potwierdziło śledztwo komisji senackiej.

Augusto Pinochet wymknął się sprawiedliwości i uniknął kary – po aresztowaniu w 1998 r. uznano, że jest „niezdolny umysłowo, by bronić się podczas procesu”. Zmarł w grudniu 2006 r. w wieku 91 lat.

Epilog

Przewrót wojskowy w Chile oznaczał likwidację Projektu Cybersyn. Infrastrukturę informatyczną zniszczono, uczestników aresztowano, a prof. Stafford Beer musiał ratować się ucieczką. Według analityków systemowych powstrzymane zostały narodziny nowego modelu gospodarczego, który prawdopodobnie zainspirowałby światową rewolucję w projektowaniu, nauce i demokracji. Nie dowiemy się, czy przedłużyłby żywot ludzkości, spowolnił zmianę klimatu i wymieranie gatunków. Wiemy jedynie, że w latach 70. elity kontrolujące wielki kapitał i machinę przemysłowo-militarną miały ostatnią szansę, by porzucić samobójczy paradygmat „wzrostu gospodarczego”. Nie skorzystały z tej okazji, ponieważ musiałyby równocześnie zrezygnować ze swojej hegemonii.

Imperialnemu procesowi neokolonializmu i plądrowania globu – przejmowania gospodarek i rynków, eksploatacji „surowców naturalnych” i pracy ludzkiej – nie wolno się przeciwstawiać. Nie było i nie ma zgody na alternatywny porządek społeczno-ekonomiczny wykluczający prymat klasy inwestorów. W jej interesie było i jest utrzymanie niereformowalnego i racjonalnego (z punktu widzenia maksymalizacji zysków) systemu, który ostatecznie zetrze planetę w pył.

Opracowanie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.