Rekordowe globalne wydatki na zbrojenia w 2017 r.

Skrót artykułu Nilesa Niemutha z 4 maja 2018.

Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) podał, że globalne wydatki na zbrojenia osiągnęły w 2017 r. rekordową wartość 1,7 biliona dolarów. To najwyższy ich poziom od czasu zimnej wojny.

Raport opublikowany 4 maja 2018 r. daje wyobrażenie o ilości zasobów trwonionych na destrukcyjne cele. Według danych SIPRI 13% z rocznych światowych wydatków militarnych położyłoby kres ubóstwu i głodowi ludzkości; 4% procent zagwarantowałoby bezpieczeństwo żywnościowe; 5% zaspokoiłoby potrzeby zdrowotne; 12% zapewniłoby powszechny dostęp do edukacji; 3% zaopatrzyłoby w czystą wodę i zabezpieczyło odpowiednie warunki sanitarne.

Stany Zjednoczone panują niepodzielnie jako lider klasyfikacji – zasilają swoją monstrualną machinę wojenną ponad 610 miliardami dolarów. Na utrzymanie militarnego prymatu mocarstwo przeznaczyło więcej środków niż siedem kolejnych krajów razem. Podpisany przez prezydenta Donalda Trumpa budżet „obronny” na 2018 r. podniesie tę kwotę do 700 miliardów dolarów.

Od 25 lat USA prowadzą nieustającą wojnę. Zapoczątkował ją najazd na Irak w 1991 r. Reszta dekady upłynęła pod znakiem interwencji i uderzeń na Haiti, Sudan, Afganistan i Irak, a także kampanii lotniczej przeciw Jugosławii. W 2000 r. administracja George’a W. Busha ogłosiła globalną „wojnę z terroryzmem” i zainaugurowała ją w 2001 r. inwazją na Afganistan. Po agresji na Irak w 2003 r. zapadła decyzja o rozszerzeniu afgańskich działań wojennych o terytoria Pakistanu, gdzie od 2004 r. trwają naloty przy użyciu dronów. W 2011 r. CIA wszczęła wojnę w Syrii, natomiast armia USA wspomogła krwawą „zmianę reżimu” w Libii i od kilku sezonów wzmaga swoją agresję na terenie Iraku.

Wojna w Syrii, która rozpoczęła się jako operacja „zmiany reżimu”, czyli obalenia sprzymierzonego z Iranem i Rosją gabinetu Baszara al-Asada przez dżihadystów uzbrojonych i finansowanych przez Waszyngton, przekształciła się w konfrontację sił amerykańskich z siłami irańskimi i rosyjskimi: sekretarz stanu Mike Pompeo chwalił się ostatnio, że wojska amerykańskie zabiły dziesiątki Rosjan, zaś Izraelczycy dokonują regularnych nalotów na cele irańskie w Syrii. Trzy tygodnie temu Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja przeprowadziły nielegalny atak rakietowy na syryjskie obiekty rządowe.

Po rozpadzie ZSRR w 1991 r. apologeci kapitalizmu ogłosili „koniec historii” – ostateczny triumf ich ideologii i początek nowej ery liberalnej demokracji, pokoju i dobrobytu. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza kapitalizm stworzył koszmarny świat gorączkowych zbrojeń i pożogi, w którym na miliony uchodźców czekają zmilitaryzowane granice i rasistowskie prześladowania; w którym nastąpił gwałtowny wzrost nierówności społecznej połączony z brutalnymi „oszczędnościami fiskalnymi”; w którym rośnie popularność skrajnie prawicowych i faszystowskich partii, a rządy zwracają się w stronę autorytaryzmu.

Teraz konflikty regionalne przeobrażają się w trzecią wojnę światową, która dokona nowego podziału planety. Każda z potęg dozbraja się – międzynarodowe nakłady na armię skoczyły o blisko 10% od czasu krachu finansowego w 2008 r. Największa zwyżka odnotowana w Europie Środkowej (20%) i Europie Wschodniej (33%) świadczy o przygotowaniach USA i NATO do konfrontacji z Rosją. Ponad połowę globalnych wpłat na konta korporacji zbrojeniowych pokrywają podatnicy 29 państw członkowskich NATO.

Pod rządami Baracka Obamy i Donalda Trumpa Stany Zjednoczone wywierają presję na swoich europejskich sojuszników, by przeznaczali większą część swojego budżetu państwowego na maszyny do zabijania i armię. Nowy rząd koalicyjny w Niemczech zobowiązał się niemal dwukrotnie zwiększyć wydatki na cele militarne do 2024 r., podczas gdy francuski prezydent Emmanuel Macron planuje przeznaczyć 35% więcej funduszy na wojsko i dąży do przywrócenia służby obowiązkowej. We wszystkich tych krajach wraz z eskalacją zbrojeń trwa bezwzględny atak na programy socjalne i standardy życia obywateli.

Mimo nieustającej propagandy Waszyngtonu, która głosi, że Rosja jest wojskowym gigantem zagrażającym swoim sąsiadom, kraj ten odnotował od 2016 r. jedną z największych rocznych redukcji wydatkowania militarnego (20%). W 2017 r. Kreml przeznaczył na armię 66,3 miliarda – niewiele ponad jedną dziesiątą budżetu Pentagonu.

Tymczasem Arabia Saudyjska, kluczowy wspólnik Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, zajęła trzecie miejsce z sumą 69,4 miliarda dolarów. Naftowy potentat przeznacza 10% swojego PKB na uzbrojenie – jest to drugi najwyższy odsetek na świecie. Znaczną część arsenału dostarczonego przez amerykańskich produentów broni Dom Saudów wykorzystuje do masakrowania cywilów w Jemenie, co stanowi zaledwie preludium do wojny przeciwko Iranowi – głównemu regionalnemu antagoniście.

Azja i Oceania intensyfikują zbrojenia przez 29 rok z rzędu. Od chwili, gdy Barack Obama i Hilary Clinton ogłosili „zwrot ku Azji” (ang. Pivot to Asia), region jest świadkiem galopującej militaryzacji. Ten kontynuowany przez Donalda Trumpa wyścig zbrojeń przyspieszą Indie pod rządami Narendry Modiego, który inicjuje plany rozbudowy i modernizacji sił zbrojnych w ramach przygotowań do potencjalnej batalii z Chinami i Pakistanem.

USA sposobią się nie tylko do bezpośredniego starcia z Rosją, lecz także do militarnego konfliktu z Chinami. Departament Obrony zwiększa liczebność i siłę rażenia jednostek marynarki wojennej na Pacyfiku, rozmieszcza systemy obrony antyrakietowej i inne instalacje wojskowe, aby okrążyć swojego „rywala numer jeden”, który w odpowiedzi na prowokacje wzmacnia własny potencjał obronny.

Japonia jest na dobrej drodze, by porzucić wszelkie pozory pacyfizmu poprzez postępującą remilitaryzację.

Pentagon nawiązał bliską relację z technologicznymi gigantami powołując Eksperymentalną Jednostkę Innowacyjnej Obronności (Defense Innovation Unit Experimental – DIUx) z siedzibą w Dolinie Krzemowej. Amazon podpisał umowy zarówno z CIA, jak i Pentagonem. Google współpracuje z Departamentem Obrony nad rozszerzeniem programu morderstw popełnianych przy użyciu dronów.

Bezprecedensowym w dziejach wydatkom militarnym towarzyszy coraz większa koncentracja bogactwa w rękach miliarderów, integracja kontrolowanych przez nich korporacji z aparatem państwowym, erozja świadczeń socjalnych oraz praw demokratycznych zwykłych obywateli, w tym cenzura treści antykapitalistycznych i antywojennych w Internecie.

Tylko międzynarodowy ruch złożony z przedstawicieli klasy pracującej i młodzieży może powstrzymać trzecią imperialistyczną wojnę światową.

 Całkowity oficjalny budżet aparatu bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych na rok 2019 wyniesie 1,2 biliona dolarów.

W 2018 r. politycy przeznaczyli 1,8 biliona dolarów na swoje armie narodowe. Samotnym liderem pozostają Stany Zjednoczone. Ich sojusznicy z NATO również zwiększyli swoje budżety obronne, przekonując o rosyjskim zagrożeniu, mimo że Moskwa po raz kolejny zmniejszyła swoje wydatki wojskowe. Z raportu Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) opublikowanego 1 maja 2019 r. wynika, że w minionym roku przemysł wojenny odniósł spektakularny sukces: ogólna kwota środków wyasygnowanych na zakup maszyn do zabijania wzrosła o 2,6%. To najlepszy wynik od chwili rozpoczęcia monitoringu danych w 1988 r. Władze USA wydały 649 miliardów dolarów, czyli 36% całkowitej sumy światowej i równowartość wydatków ośmiu krajów tworzących czołówkę listy. Waszyngton podwyższył poziom nakładów na armię po raz pierwszy od 2010 r. dzięki nowym zarządzeniom administracji Donalda Trumpa. Za rekordowe wyniki odpowiada nasilająca się rywalizacja między USA i Chinami, a także napięta sytuacja w Azji, gdzie rząd Indii uznał w tym sezonie za konieczne podnieść wsparcie dla armii o 3,1% – w Pakistanie zwiększono je o 11%. Natomiast Chiny do kwoty zeszłorocznej dołożyły 5%, co dało 250 miliardów dolarów. Tym samym Pekin spowolnił tempo pompowania militarnego budżetu najbardziej od 1994 r. Arabia Saudyjska utrzymała trzecie miejsce z sumą 67,6 miliardów dolarów – 6% niższą od ubiegłorocznej. Rosja spadła w klasyfikacji aż o dwa miejsca, zajmując szóste miejsce z wynikiem 61,4 miliarda dolarów – o 3,5% mniejszym niż w 2017 r. Choć zgodnie z zestawieniem SIPRI Kreml nie napędza nowego wyścigu zbrojeń, rządy krajów bałtyckich boją się jej agresji tak bardzo, że z państwowych kas przelewają na konta producentów broni coraz więcej dolarów – prym w tej grupie wiedzie Polska, której wydatki wojskowe podskoczyły w 2018 r. o 8,9%.

Według raportu opublikowanego 9 grudnia 2019 r. przez sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) stu największych światowych producentów broni i kontrahentów wojskowych zaksięgowało w 2018 r. rekordowe zyski. Całkowita sprzedaż opiewała na sumę 420 miliardów dolarów. W 2017 r. była niższa o 4,6%. W porównaniu z 2002 r. była wyższa aż o 47%. Ze względu na brak „wiarygodnych danych” analiza nie objęła Chin. O tak znacznym wzroście podaży zdecydowały wyniki pięciu korporacji amerykańskich. Firmy europejskie zwiększyły swój zbyt tylko o 0,7% – jego łączna kwota to 102 miliardy dolarów. Wytwórcy rosyjscy odnotowali spadek o 0,4% – zeszłoroczna sprzedaż zamknęła się w kwocie 36,2 miliarda dolarów. 27 największych potentatów branży pochodzi z Europy – liderami w tej grupie są Wielka Brytania i Francja. Listę 100 najważniejszych koncernów zbrojeniowych dopełniają Izrael, Indie, Korea Południowa, Japonia, Turcja, Australia, Kanada i Singapur.

Wpis powiązany tematycznie: „Wojna koncernów zbrojeniowych przeciwko dzieciom”

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.