Raport Pentagonu z 2003 r.: Globalny kataklizm wywołany ‚nagłą zmianą klimatu’ prawdopodobny w ciągu 20 lat

Skrót artykułu The Guardian z 22 lutego 2004. Po czternastu latach nagła zmiana klimatu jest w toku. Dziennik milczy.

W ciągu najbliższych 20 lat zmiana klimatu może doprowadzić do globalnej katastrofy. Wojny i klęski żywiołowe pochłoną wiele milionów istnień ludzkich.

Tajny raport Pentagonu, którego upublicznienie wstrzymali najważniejsi urzędnicy obrony USA, został pozyskany przez dziennikarzy The Observer. Ostrzega on, iż główne europejskie miasta znajdą się pod wodą wskutek rosnącego poziomu mórz, a Wielka Brytania będzie doświadczać „syberyjskiego” klimatu przed rokiem 2020. Na całym świecie pojawią się konflikty nuklearne, ogromne susze, głód i powszechne zamieszki.

Dokument przewiduje, że nagła zmiana klimatu pogrąży planetę w anarchii. Kraje wykorzystają groźbę nuklearną, by zabezpieczyć kurczące się zaopatrzenie w żywność, wodę i energię. Skala zagrożenia dla stabilności cywilizacji wzrośnie niepomiernie i zdystansuje terroryzm – alarmują nieliczni eksperci, którzy zapoznali się z treścią dokumentu. „Zaburzenia i konflikty staną się endemicznymi cechami życia”, stwierdzają w podsumowaniu autorzy analizy. „Po raz kolejny wojna będzie definiować ludzkie życie”. Globalne ocieplenie „musi wyjść poza debatę naukową i uzyskać rangę zagadnienia z zakresu bezpieczeństwa narodowego”. Scenariusz zbliżającej się destrukcyjnej zmiany klimatu jest „prawdopodobny i podważy bezpieczeństwo narodowe Stanów Zjednoczonych na sposoby, które wymagają natychmiastowego zgłębienia”.

Sporządzenie raportu zlecił wpływowy doradca obrony Andrew Marshall, który na przestrzeni minionych trzech dekad wywarł znaczący wpływ na myślenie wojskowe w USA. Wyniki analizy są upokarzające dla George’a W. Busha, który wielokrotnie negował istnienie zmiany klimatu. Eksperci nie mają wątpliwości, że ich lektura zaniepokoi prezydenta, który deklarował, iż obrona narodowa stanowi priorytet jego administracji.

W zeszłym tygodniu Biały Dom znalazł się pod ciężkim ostrzałem ze strony licznej rzeszy uznanych naukowców, która zarzuciła, że tendencyjnie wybiera te ustalenia badawcze, które pokrywają się z jego programem politycznym, odrzucając przy tym większość pozostałych, których nie aprobuje. Jeremy Symons – były informator z Agencji Ochrony Środowiska (Environmental Protection Agency EPA), który ujawnił jej upolitycznienie – podkreślił, iż czteromiesięczne tuszowanie raportu jest kolejnym przykładem na to, że Waszyngton usiłuje pogrzebać niebezpieczeństwa związane ze zmianą klimatu.

Klimatolodzy mają nadzieję, że Stany Zjednoczone podpiszą międzynarodowe traktaty mające na celu zredukowanie tempa globalnego ocieplenia. Profesor John Schellnhuber, były główny doradca ds. środowiska naturalnego w niemieckim rządzie i szef czołowej brytyjskiej grupy klimatologów z Centrum Badań nad Zmianą Klimatu im. Tyndalla, powiedział, że wewnętrzne obawy Pentagonu powinny stać się „punktem krytycznym” i katalizatorem, który zmusi Busha do zaakceptowania faktu, iż przeobrażenie klimatu jest zjawiskiem realnym i postępujacym. Bob Watson, główny naukowiec Banku Światowego i były przewodniczący Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, zaznaczył, że przerażające ostrzeżenia Pentagonu nie mogą być dłużej lekceważone. Kadra Departamentu Obrony USA nie składa się z liberałów – generalnie reprezentuje poglądy konserwatywne. Skoro zmiana klimatu zagraża bezpieczeństwu narodowemu i gospodarce, prezydent musi podjąć stosowne działania. Bush i jego świta słucha zazwyczaj dwóch grup: lobby naftowego i Pentagonu, wyjaśnił Watson.

Prezydent utrzymuje, że globalne ocieplenie jest mistyfikacją, a za Potomakiem Pentagon przygotowuje się do wojen klimatycznych. To dość niepokojące, że Bush zaczyna ignorować własne agencje rządowe w tej sprawie”, zauważył Rob Gueterbock z Greenpeace’u. Doug Randall z kalifornijskiej Sieci Biznesu Globalnego (Global Business Network) ostrzegł, że potencjalne skutki gwałtownej zmiany klimatu spowodują światowy chaos: „To przygnębiające. Mamy do czynienia z wyjątkowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego, ponieważ nie ma w nim wroga, w którego można wycelować broń, i nie ma kontroli nad samym zagrożeniem”. Zdaniem Randalla jest już prawdopodobnie za późno, aby zapobiec kataklizmowi. „Nie wiemy dokładnie, gdzie się znajdujemy w tym procesie. Może on rozpocząć się jutro i nie dostrzeżemy go przez następne pięć lat. Wydaje się oczywiste, że wskazane byłoby ograniczenie eksploatacji paliw kopalnych”, dodał.

Według Jeremy’ego Symonsa powiązania administracji Busha z sektorem energetycznym i koncernami naftowymi są kluczem do zrozumienia, dlaczego zmiana klimatu traktowana jest w Gabinecie Owalnym ze sceptycyzmem. „Ludzie prezydenta ignorują dowody, aby udobruchać garstkę firm energetycznych i naftowych,” wyjaśnił.

Departament Obrony USA, który dysponuje rocznym budżetem przekraczającym bilion dolarów, nie miał interesu w tym, by ograniczyć własne emisje gazów cieplarnianych.

Project CensoredPentagon największym niszczycielem środowiska naturalnego [Project Censored, 2.10.2010]

Departament Obrony USA ponosi winę za najpoważniejsze i najbardziej rozległe zanieczyszczenie planety, ale nikt tego faktu nie odnotowuje. Środowiskowa destrukcja powodowana przez amerykańskie wojsko nie budzi zainteresowania organizacji ekologicznych i nie jest przedmiotem dyskusji podczas konferencji ONZ w sprawie zmiany klimatu. Ten wyniszczający, udokumentowany wpływ obejmuje nieskrępowaną eksploatację paliw kopalnych, potężne emisje gazów cieplarnianych, a także regularne wprowadzanie radioaktywnych i toksycznych substancji chemicznych do powietrza, wody i gleby (m.in. zubożony uran, pestycydy, defolianty takie jak Agent Orange, ołów, pierwiastki promieniotwórcze z broni wyprodukowanej, testowanej i używanej; ilość toksycznych odpadów przewyższa łączną ich produkcję pięciu największych amerykańskich koncernów chemicznych).

Globalne działania armii USA (wojny, interwencje, tajne operacje, około tysiąc baz na całym świecie i sześć tysięcy obiektów w Stanach Zjednoczonych) nie są objęte amerykańskimi limitami emisji gazów cieplarnianych. Sara Flounders pisze: „Bez względu na obraną miarę Pentagon jest największym instytucjonalnym konsumentem produktów naftowych i energii w ogóle. Mimo to został zwolniony ze wszystkich międzynarodowych porozumień klimatycznych.” Według Barry’ego Sandersa, autora książki Zielona strefa: Środowiskowe koszty militaryzmu, „za największy pojedynczy atak na środowisko, na wszystkich nas na całym świecie, odpowiada jedna agencja: Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych.”

W całej swojej długiej historii militarnych przygotowań, działań i wojen armia USA nie została pociągnięta do odpowiedzialności za ich skutki, które uderzają w środowisko naturalne, narody i zwierzęta. W trakcie negocjacji Porozumień z Kioto w grudniu 1997 roku Stany Zjednoczone uzależniły ich podpisanie od spełnienia jednego warunku: zwolnienia wszelkich operacji wojskowych kraju, także w ramach ONZ i NATO, z pomiarów lub redukcji gazów cieplarnianych. Po zapewnieniu sobie tego odstępstwa administracja Busha ostatecznie odmówiła podpisania porozumień, a Kongres USA wprowadził kategoryczny przepis gwarantujący wykluczenie wojska z jakiejkolwiek redukcji zużywanej energii i kontroli emisji. Barack Obama przedłużył ten stan rzeczy podpisując stosowne rozporządzenie wykonawcze. Jednocześnie wezwał inne agencje federalne do podjęcia kroków w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do roku 2020. Jak informuje dziennikarka Johanna Peace, „Armia wykorzystuje 80% rządowego zapotrzebowania na energię.” […]

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.