Anegdota o optymizmie

Jim Stockdale

Podczas wojny w Wietnamie ponad sześciuset pojmanych amerykańskich pilotów zamknięto w obozach na terenie Hanoi i jego okolic. Po pewnym czasie Wietnamczycy z północy „wyeksmitowali” jedenastu najbardziej opornych wichrzycieli i liderów z niesławnej twierdzy Hanoi Hilton. Przeniesiono ich do straszliwego Alcatraz, gdzie dali się poznać jako „Gang z Alcatraz”.

W Stanach Zjednoczonych trzy żony więźniów zapoczątkowały ogólnokrajowy ruch, aby zwrócić uwagę opinii publicznej na sytuację jeńców. Batalia, jaką stoczyły te odważne kobiety z obojętnością rządowych polityków w Hanoi i Waszyngtonie, miała szczęśliwe zakończenie: mężczyźni powrócili bezpiecznie do domu w 1973 roku.

Jednym z nich był Jim Stockdale, pilot, jeniecki przywódca i późniejszy admirał marynarki wojennej. Jego maszynę zestrzelono 9 września 1965 roku. W niewoli poddawano go torturom fizycznym i mentalnym. Głodował przez dwa lata. Kiedy strażnicy zorientowali się, że woli umrzeć niż współpracować – pokaleczył sobie twarz, kiedy próbowano ją wykorzystać do celów propagandowych – przestali go dręczyć.

Jak znalazł odwagę, by wytrzymać tak długą gehennę?

Nie wątpiłem, że jakoś przetrwam, a samo doświadczenie okaże się najważniejszym w moim życiu”, odparł Stockdale.

Komu się nie udało?

Optymistom. To oni mówili, ‚Damy radę. Uwolnią nas przed Bożym Narodzeniem’. Boże Narodzenie przyszło i minęło. ‚Uwolnią nas przed Wielkanocą’. Wielkanoc nadeszła i minęła. Wykończyło ich złamane serce”.

To bardzo ważna lekcja”, kontynuuje weteran. „Nigdy nie wolno ci pomylić przekonania, że ostatecznie sobie poradzisz, z dyscypliną konfrontacji z najbardziej brutalnymi faktami rzeczywistości, bez względu na to, jakie one są.”

Opracował: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.