Prawda o przemocy

Garść praktycznych porad z eseju Sama Harrisa.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że niektórzy z was będą ofiarami przemocy. Niniejszy esej ma pomóc w przygotowaniach na tę okoliczność.

Z mojego doświadczenia wynika, iż większość ludzi nie chce myśleć o realiach ludzkiej przemocy. Przygotowywanie swojej i rodzinnej reakcji na przemoc może wydawać się uciążliwe, ale jego brak również jest formą przygotowania. Ogólnie rzecz ujmując, pominięcie przygotowań jest bardzo dobrą wprawką do podjęcia niewłaściwych działań. Chociaż większość z nas jest skuteczna w rozpoznawaniu zagrożeń, nasze instynkty często prowadzą nas ku zachowaniom, które zwiększają szansę, że odniesiemy rany lub zostaniemy zabici.

Dlaczego ludzie dobrze ułożeni, tacy jak my, nie mogą zwyczajnie polegać na policji? Cóż, rozejrzyj się wokoło: Czy widzisz policjanta? O ile sam nie jesteś funkcjonariuszem, lub jest nim twój życiowy partner, raczej nie staniesz się ofiarą napadu w obecności przedstawiciela organów ścigania. Zadaniem policji jest reagowanie w ślad za popełnionym przestępstwem i – przy odrobinie szczęścia – ujęcie sprawcy. Jeśli kiedykolwiek zaatakuje cię brutalny kryminalista, twoje przetrwanie, obrażenia lub śmierć będą zależeć od tego, co zrobisz w pierwszych chwilach konfrontacji. Dlatego w kwestii przetrwania jesteś zdany na siebie. Kiedy zdołasz uciec i będziesz w bezpiecznym miejscu, koniecznie wezwij policję. Jednak wykręcenie numeru 997 po wkroczeniu intruza do domu nie jest efektywną strategią samoobrony.

Nauka samoobrony nie musi zdominować twego życia. Najważniejsze przygotowania dotyczą dyspozycji psychicznej. Choć pewna doza treningu fizycznego z pewnością jest pożądana, już samo zrozumienie dynamiki przemocy znacznie poprawi twoje bezpieczeństwo.

Zasada nr 1: Unikaj niebezpiecznych ludzi i miejsc.

Podstawowym celem samoobrony jest uniknięcie roli ofiary przemocy. Najlepsze panaceum to nieprzebywanie w miejscach, w których spodziewamy się przejawów przemocy. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale bezsprzecznie mamy tu do czynienia z pierwszą i najlepszą linią obrony. Jeżeli odwiedzasz niebezpieczne dzielnice nocą lub uskuteczniasz samotne wędrówki po szlakach w pobliżu dużego miasta, czyli tam, gdzie zbierają się często pijani młodzi ludzie, w sposób oczywisty ryzykujesz.

Znałem kiedyś doświadczonego adepta sztuk walki, który zdecydował się na późnowieczorną przeprawę przez nowojorski Central Park. Był świadom niebezpieczeństwa, lecz pomyślał: „Mam czarny pas w karate. Dlaczego miałbym nie chodzić tam, gdzie chcę?” Tak się złożyło, że odpowiedź na to retoryczne pytanie padła niemal natychmiast: Mój przyjaciel nie zdążył wypuścić się w ciemność na więcej niż sto metrów, gdy drogę zaszło mu trzech mężczyzn – jeden z nich wbił mu w udo igłę do wstrzyknięć podskórnych. Nasz bohater rzucił się do ucieczki, uszedł bez szwanku, ale przez kolejne trzy miesiące zastanawiał się, czy nie został zarażony wirusem HIV, żółtaczką lub inną przenoszoną przez krew chorobą. (Był zdrów.) Lekcja: Bez względu na posiadane umiejętności nie musisz postępować głupio.

Wszyscy mężczyźni podobnie powinni nauczyć się rozpoznawać i unikać przejawów agresji motywowanych potwierdzaniem statusu. Jest to problem, którym na ogół nie muszą przejmować się kobiety. Podczas przyjęć sporadycznie bywają uczestniczkami takiej oto wymiany zdań:

Co się lampisz, dupku?”

Kogo nazywasz dupkiem?”

„Ciebie, suko. Co zamierzasz z tym zrobić?”

Młodzi mężczyźni są łatwo wciągani w towarzyskie gry dominacji, z których żadna ze stron nie może wyjść z twarzą. Przemoc, która w takich chwilach wybucha, jest tyleż niepotrzebna, co przewidywalna. Jeśli chcesz zachować zdrowie i cieszyć się życiem poza więzieniem, musisz nauczyć się unikać tego rodzaju konfliktów lub je łagodzić.

Kiedy konfrontacja przybiera postać rękoczynu, zawsze istnieje ryzyko, iż ktoś zostanie poważnie ranny lub zabity. Wyobraźmy sobie, że spędzasz minimum rok za kratkami, bo nie mogłeś powstrzymać się przed uderzeniem zbira, który w pełni na to zasłużył, ale po zadanym ciosie uderzył głową w hydrant i zmarł wskutek urazu mózgu. Prawo mówi, że w chwili, gdy angażujesz się w możliwą do uniknięcia przemoc – podejmując wyzwanie i eskalując konflikt – tracisz prawną sposobność powołania się na samoobronę. Faktycznie biłeś się, co jest niezgodne z prawem, i w tej sytuacji przypadkowo uśmierciłeś przeciwnika. Teraz będziesz miał okazję nabrać większej wprawy boksując w więzieniu. (Tymczasem koszty obrony podczas sprawy karnej, i być może kolejnego pozwu cywilnego, mogą łatwo doprowadzić do twojego bankructwa.) Weź sobie tę maksymę do serca: W samoobronie nie chodzi o wygranie walki z agresywnymi mężczyznami, którzy prawdopodobnie mają mniej do stracenia niż ty.

Czai się tu kolejna zasada, którą należy jasno wyrazić: Nigdy nie serwuj gróźb swemu oponentowi. Werbalne wyzwanie miało sprowokować taką reakcję, która usprawiedliwiłaby atak na twoją osobę. Nie powinieneś w tym pomagać lub anonsować swojej gotowości do obrony. Nawet jeżeli przemoc jest nieunikniona i zdecydujesz się uderzyć jako pierwszy, powinieneś zrobić to z zaskoczenia, zachowując postawę pozornie nieagresywną. (To wymaga ćwiczeń.) Uniesione, zaciśnięte pięści i zgoda na walkę nie mają miejsca w repertuarze samoobrony.

Z każdym problemem dotyczącym ego lub kontroli impulsywności powinieneś uporać się zawczasu. Zapomnij o zachowaniu twarzy, uznając jednocześnie, że jeśli kiedykolwiek staniesz się uczestnikiem zawodów w towarzyskim dominowaniu, prawdopodobnie poczujesz głęboką potrzebę powiedzenia lub zrobienia czegoś niewłaściwego. Podjęta z wyprzedzeniem decyzja o odpowiednim kierunku działania jest najlepszą ochroną przed niebezpiecznie głupim zachowaniem w chwili próby. Odmowa wzięcia udziału w tej pradawnej grze, której reguły i nakazy zostały wpisane w każdą komórkę ciała, stanowi wyzwanie dla każdego mężczyzny. Jeżeli chcesz uniknąć zbędnej przemocy, musisz trzymać swoją wewnętrzną małpę na bardzo krótkiej smyczy.

Co się lampisz, dupku?”

„Przepraszam, stary. Tylko gapię się bezmyślnie. To był długi dzień.”

Zapobiegnij eskalacji i odejdź.

Powinieneś nauczyć się ufać swoim niepokojącym przeczuciom wobec innych ludzi – rewidując je powoli i nie bez powodu. Porada ta może sprawiać wrażenie bardzo przygnębiającej. I taką jest. Większość z nas nie chce postrzegać świata w ten sposób i zadajemy sobie wiele trudu, aby nie być niegrzecznymi lub posądzanymi o podejrzliwość, rasizm itd. Jednakże bezwzględni drapieżcy zawsze grają na tym przywiązaniu do przyzwoitości. Prawda jest taka, że większość z nas jest bardzo dobra w wykrywaniu ukrytych motywów i wrogości u innych. Musimy nauczyć się ufać tym intuicjom. Czytając doniesienia o gwałtach, morderstwach, porwaniach i innych przestępstwach z użyciem siły fizycznej, stale się dowiadujemy, jak łatwo ludzie źli manipulują ludźmi dobrymi.

Przykładowo nie masz obowiązku obdarzyć zaufaniem nieznajomego, który zadzwonił do twoich drzwi lub stanął na ulicy przesadnie blisko ciebie. Jeśli mężczyzna, który sprawia, iż czujesz się nieswojo, wchodzi do windy, opuść ją. Jeżeli ktoś taki podchodzi do twojego auta, nie musisz otwierać okna i wdawać się w rozmowę. Ofiary przestępstw często wyczuwają w pierwszych momentach spotkania z napastnikami, że coś jest nie w porządku, lecz wskutek społecznych zahamowań nie tworzą niezbędnego dystansu i nie uciekają.

Zasada nr 2: Nie broń swojej własności.

Każde zaproszenie do rękoczynów powinieneś postrzegać jako okazję, by zostać zabitym – lub trafić do więzienia za uśmiercenie innego człowieka. Przemoc naprawdę musi być ostatecznością. Zatem jeśli ktoś mierzy ci pistoletem w twarz i żąda portfela, powinieneś oddać go bez wahania – i uciec.

Kiedy przez kuchenne okno zobaczysz, że grupa młodzieży niszczy twoje auto, pozostań w domu i wezwij policję. Twój status komandosa, który trzyma przy frontowych drzwiach naładowaną strzelbę, nie ma znaczenia. Nie chcesz zabić nastolatka za akt wandalizmu lub dostać kulkę za to, że zawahałeś się pociągnąć za spust. Zakładając, że ty lub ktoś inny nie jest fizycznie napastowany, uniknięcie przemocy powinno być jedynym twoim zmartwieniem pod warunkiem.

Zasada nr 3: Reaguj natychmiast i uciekaj.

Jeżeli zasada 1 i 2 została solidnie zakorzeniona w twoim umyśle, jakiejkolwiek przemoc, która cię spotka, z definicji jest nie do uniknięcia. Wiedza ta jest źródłem wielkiej siły: Kiedy nie brakuje innych opcji, masz swobodę, by odpowiedzieć z pełnym zaangażowaniem.


To podstawowa zasada samoobrony: Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby uniknąć fizycznego starcia, ale w chwili, gdy twoje wysiłki zawiodą, przejdź do wybuchowego ataku, zapewniając sobie ucieczkę – nie po to, by wymierzyć sprawiedliwość, dać lekcję zbirowi lub schwytać przestępcę. Twoim celem jest uwolnić się bez obrażeń (własnych), zadając przy tym obrażenia napastnikow
i w jakikolwiek niezbędny sposób, aby zagwarantować sobie ucieczkę.

Jeśli znajdziesz się w podobnej sytuacji, musisz założyć, iż twój przeciwnik jest kryminalistą, który skrzywdził wiele innych osób. Nie trać nawet ułamka sekundy myśląc o tym, że możesz mu coś racjonalnie wyperswadować. Większość ofiar przemocy jest tak przerażona perspektywą odniesienia ran lub utraty życia, iż gotowa jest uwierzyć w każdą obietnicę prześladowcy. Nietrudno zrozumieć, dlaczego.

Wyobraź sobie: ładujesz zakupy do auta i obok ciebie pojawia się mężczyzna z pistoletem.

Wsiądź do samochodu, a nie stanie ci się krzywda”.

Twój instynkt najprawdopodobniej wprowadzi cię w błąd: wejście do auta jest ostatnią rzeczą, jaką należy zrobić.

Wsiądź do samochodu, albo rozwalę ci łeb”.

Jakkolwiek złymi mogą wydawać się tym w momencie dostępne opcje, spełnienie żądań człowieka, który stara się kontrolować twoje zachowanie, jest fatalnym pomysłem. Tak, istnieją przestępcy, których priorytetem jest kradzież twojej własności. Ale każdy, kto próbuje cię kontrolować – poprzez przejście do innego pokoju, zamknięcie w samochodzie, związanie – najpewniej zamierza cię zabić (lub gorzej). Musisz zrozumieć zawczasu, że naturalna reakcja na tę okoliczność – zastygnięcie w bezruchu, wykonanie poleceń – będzie błędem.

Jeżeli ktoś przykłada ci do głowy pistolet i żąda torebki lub portfelu, oddaj je natychmiast i uciekaj. Nie obawiaj się postrzału w plecy: skoro nikczemnik strzeli do ciebie za podjęcie próby ucieczki, to miał zamiar zastrzelić cię na miejscu, z bliskiej odległości. W biegu nie ułatwisz mu zadania. Każda chęć przemieszczenia, nawet o kilka kroków – wycofanie z chodnika w boczną alejkę lub za pobliskie krzaki – jest niedopuszczalne i powinno skłonić cię do zmobilizowania wszystkich zasobów fizycznych i emocjonalnych.

Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której bandyta usiłuje cię kontrolować, czas na słuchanie poleceń i zachowanie spokoju minął. Po upływie tych pierwszych chwil opór i ucieczka nie przyjdą ci łatwiej. Broń, postura lub liczba napastników – szczegóły te nie mają znaczenia. Choć twoje położenie prezentuje się bardzo źle, może być tylko gorzej. Pozwalając sobie na wahania, zdajesz się na łaskę socjopaty. Nie masz innego wyjścia – musisz działać gwałtownie, bez względu na ryzyko. Rozpoznanie momentu, w którym granica ta została przekroczona, oraz podjęcie próby ucieczki za wszelką cenę jest ważniejsze niż opanowanie technik fizycznych.

Na tym polega zasadnicza różnica między tradycyjnymi sztukami walki a realistyczną samoobroną: Większość zawodowców trenuje, by rywalizować. Przeciwnicy przyjmują postawy gotowości, poza zasięgiem ciosów, i następnie ćwiczą różne techniki lub ścierają się w ramach sparingu (oddają się walce kontrolowanej). Praktyka ta nie symuluje prawdziwej przemocy. Nie przygotowuje cię do skutecznej odpowiedzi na nagły atak, który nastąpił zanim zdążyłeś zdać sobie sprawę z zagrożenia; nie uczy cię uderzać zapobiegawczo, bez zdradzania swoich intencji po tym, jak zrozumiesz nieuchronność przemocy.

Podkreślam raz jeszcze: Bez względu na to, jakie umiejętności posiadasz, jeżeli zdecydujesz się użyć siły przeciwko innej osobie, twoim nadrzędnym celem wciąż jest ucieczka. Nawet jeśli przebywasz w mieszkaniu, posiadasz broń palną i zostałeś odpowiednio przeszkolony w posługiwaniu się nią, twoją najlepszą obroną w konfrontacji z intruzem jest opuszczenie domu tak szybko, jak to możliwe. W takiej sytuacji pistolet daje gwarancję, że nikt nie zablokuje ci wyjścia.

Nic dobrego nie spotka ludzi, którzy ulegając perswazji brutalnego drania, potulnie dają się przewieść pod inny, odległy adres. Policjanci nazywają takie lokalizacje „wtórnym miejscem zbrodni”. Odizolowane od pierwszego punktu kontaktu, są one korzystniejsze dla przestępcy i gorsze dla ofiar. I chociaż twój dom to najbardziej znane ci miejsce na Ziemi, wkroczenie agresora zamienia go w odpowiednik „wtórnego miejsca zbrodni”. Należy również oczekiwać, że każdy kryminalista, który włamuje się doń w twojej obecności, gotowy jest zamordować ciebie i twoją rodzinę. Naiwni Czytelnicy mogą uznać to założenie za skrajnie paranoiczne. Otóż takim nie jest. Pospolici złodzieje upewniają się przed włamaniem, że mieszkanie jest puste.

Jeżeli w środku nocy ktoś wybija okno i wchodzi do środka, twoje życie jest zagrożone. Na nic zda się rozmowa, oferta gotówki i biżuterii, czy zastosowanie się do instrukcji. Musisz zrobić wszystko, by uciec.

Jedną z najczęstszych i najbardziej niepokojących cech takich wtargnięć jest sposób, w jaki troska ofiar o siebie nawzajem i chęć pozostania razem są wykorzystywane przeciwko nim. Eksploatując emocjonalne więzi, nawet pojedynczy włamywacz może sparaliżować całą rodzinę. Nóż przystawiony do gardła małżonki wystarczy, by mąż pozwolił się związać. Powtarzam, w tych warunkach jest zupełnie naturalne, że ofiary mają nadzieję wyjednać łaskę złoczyńcy poprzez podjęcie współpracy. Jeśli z niniejszego eseju zapamiętasz jedną rzecz, niech będzie nią wyryte w umyśle żelazne prawo: W chwili, gdy staje się jasne, iż bandyta chce czegoś więcej niż twojej własności (co należy przyjąć za pewnik przy każdym wtargnięciu do domu), musisz uciec.

A jeżeli napastnik trzyma nóż przy gardle twego dziecka i mówi, że wszystko będzie w porządku, o ile posłusznie położysz się na podłodze, twarzą w dół? Nie rób tego. Lepszym rozwiązaniem jest ucieczka z domu – od razu będziesz wiedział, że zegar tyka: za chwilę znajdziesz się pod drzwiami domu sąsiada, poprosisz go o pomoc. Jeśli łotr zamierza zabić twoje dziecko przed swoją ucieczką, znaczy to, iż miał taki plan od początku – uśmierciłby twojego potomka przed lub po zamordowaniu ciebie. Bez pośpiechu. To prawda, że trudno jest sobie wyobrazić pozostawienie własnego dziecka w takiej sytuacji – ale jeżeli nie będziesz w stanie się wydostać, sięgnij po jakąkolwiek broń i zaatakuj. Zastosowanie się do instrukcji w nadziei, że socjopata dotrzyma swojej obietnicy, jest zawsze niewłaściwym posunięciem.

Oto perspektywa policyjna:

Z punktu widzenia policjanta obywatele zdają się w kółko popełniać te same błędy, ponieważ szczegóły wszystkich dochodzeń brzmią podobnie…. Celem brutalnego przestępcy jest poddanie cię kontroli, w sensie emocjonalnym i fizycznym. Wszystko, co robi – jego groźby i obietnice – mają cię przerażać i sterować twoim zachowaniem. Im więcej na to pozwalasz, nawet jeśli postrzegasz zgodę jako tymczasową, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że zdołasz zbiec. Dla większości ofiar ich tymczasowa współpraca zamienia się w zupełne podporządkowanie. Czas nie sprzyja ofiarom, działa na rzecz przestępcy. Im dłużej zwlekasz, im więcej mówisz, tym bardziej się pogrążasz.

Prawdziwa samoobrona nie opiera się na technikach, lecz na zasadach. Tak, dobrze jest wiedzieć, w jaki sposób należy z dużą siłą uderzyć dłonią lub łokciem w czyjąś głowę (technika), ale o wiele większą wagę ma wiedza o tym, kiedy trzeba skorzystać ze wszystkich dostępnych instrumentów, aby natychmiast uciec (zasada). Musisz zainstalować w swoim umyśle spust – do podjęcia gwałtownego działania, gdy przekroczona zostanie pewna granica – i zrozumieć, iż będziesz skłonny okazać bierność i uległość, w nadziei na uniknięcie obrażeń lub śmierci. Przygotowanie psychiczne jest kwestią postanowienia – z wyprzedzeniem – że ominiesz te zahamowania, bezzwłocznie zbiegniesz lub będziesz zażarcie walczył, aż ucieczka stanie się możliwa.

Niektóre scenariusze są wewnętrznie skomplikowane i powinny zostać omówione z rodziną wcześniej: A co, jeżeli ktoś przebrany za policjanta zjawi się przed domem i poprosi, by go wpuścić? Kiedy nie jesteś absolutnie pewien, że mężczyzna ten jest policjantem, np. przyjechał oznaczonym policyjnym autem, najpierw wyjaśnij mu, iż nie wiesz, kim faktycznie jest, a potem zadzwoń na policję. Osoby podszywające się pod stróżów prawa popełniają corocznie tysiące zbrodni. (Każdy może kupić mundur i odznakę w Internecie). Wiele wtargnięć do mieszkań zaczyna się od teatralnego przedstawienia: przestępca zachowuje się jak człowiek w niebezpieczeństwie. Kobieta lub nastolatek może podejść do drzwi i zgłosić wypadek. Najbezpieczniejszym posunięciem jest pozostanie za zamkniętymi drzwiami i wezwanie policji.

Nie musisz uczyć się setek technik, aby przyswoić fizyczne aspekty samoobrony. Przeciwnie, powinieneś doskonalić niewielką liczbę umiejętności, aż staną się one niemal odruchowe. Mimo że nie da się tego osiągnąć poprzez lekturę książek lub oglądanie filmów, poniżej rekomenduję źródła, które pomogą obudzić mentalność podejścia praktycznego.

Badanie szczegółów zbrodni i przemocy nie należy do przyjemności, dlatego wielu z nas nigdy tego nie robi. Jestem jednak przekonany, iż odrobina planowania i przygotowań może znacznie zmniejszyć ryzyko. Nie sądzę, aby istniały poważne wyjątki od porad, które tutaj przedstawiłem. Obyś nigdy nie miał okazji przekonać się o ich przydatności.

Polecana lektura:

G. de Becker, The Gift of Fear.

R. Miller, Meditations on Violence.

R. Miller, Facing Violence.

S. Strong, Strong on Defense.

G. Thompson, The Fence.

G. Thompson, Dead or Alive.

Ludzie, którzy zdają się wiedzieć, o czym mówią:

Tony Blauer: http://www.tonyblauer.com/

Marc MacYoung: http://nononsenseselfdefense.com/

Rory Miller: http://chirontraining.com/Site/Home.html

Lee Morrison: http://www.urbancombatives.com/

Geoff Thompson: http://www.geoffthompson.com

Sam Harrisneurobiolog, pisarz amerykański, filozof. Bada m.in. fizjologiczne podstawy zjawisk wiary, niewiary i niepewności. Wybrane książki: Koniec wiary” (The End of Faith, 2004), „List do chrześcijańskiego narodu” (Letter to a Christian Nation, 2006), „Pejzaż moralny” (The Moral Landscape, 2010).

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.