Kryzys koreański: Odrzucona propozycja

Wypowiedź Noama Chomsky’ego z maja 2017.

Obecna administracja [w Waszyngtonie] jest szalenie nieprzewidywalna. Trump prawdopodobnie nie ma pojęcia, co zrobi za pięć minut, zatem prognozowanie posunięć z dużą dozą pewności jest dosłownie niemożliwe. Niemniej wątpię, by doszło do ataku [na Koreę Północną]. Powód jest bardzo prosty: uderzenie – konwencjonalne czy nawet nuklearne – sprowokowałoby bombardowanie artyleryjskie Seulu. To największe miasto Korei Południowej, położone tuż przy granicy, zniknęłoby z mapy, a wraz z nim wielu amerykańskich żołnierzy. Nie jestem technicznym ekspertem, ale z lektury stosownych materiałów wynika, że nie istnieje w tym wypadku żaden mechanizm obronny.

Ponadto Korea Północna mogłaby w odwecie ostrzelać amerykańskie bazy w tej części świata, w których stacjonują duże kontyngenty amerykańskich sił zbrojnych. Przykładem jest Japonia. Bastiony te ległyby w gruzach. Korea Północna byłaby skończona, podobnie jak większość regionu. Mimo to kraj nie pozostałby dłużny – jego kontratak najprawdopodobniej miałby charakter automatyczny. Generałowie McMaster i Mattis są tego świadomi. Nie wiemy jednak, jak duży mają posłuch.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy jest jakiś sposób na rozwiązanie tego problemu? Pojawiło się wiele propozycji: sankcje; nowy system obrony przeciwrakietowej, który stanowi poważne zagrożenie dla Chin i spowoduje wzrost napięć; rozmaite pogróżki militarne; „przypadkowe” wysyłanie lotniskowca The Vinson ku brzegom Korei Północnej – jednostka zmierzała akurat w przeciwnym kierunku, ale to nieistotny szczegół.

Jest jeszcze jedna propozycja, którą zignorowano. Wspomina się o niej sporadycznie. Ma ona względnie nieskomplikowany charakter. Przypomnę, że celem jest nakłonienie Korei Północnej do zawieszenia systemów broni i rakiet. Tak więc jedna z propozycji wiąże się z zaakceptowaniem oferty strony przeciwnej. Otóż Chiny i Korea Północna zaproponowały zastopowanie północnokoreańskich systemów rakietowych i broni jądrowej. USA z miejsca odmówiły. Winą za to nie można obarczyć wyłącznie Trumpa. Obama postąpił tak samo. Złożono mu tę samą ofertę, bodajże w 2015 roku. Powodem natychmiastowego jej odrzucenia był warunek quid pro quo: w zamian Stany Zjednoczone miały zakończyć organizowanie niebezpiecznych manewrów przy granicach Korei Północnej, które za kadencji Trumpa odbywają się z udziałem samolotów B-52 zdolnych do przenoszenia broni jądrowej.

Amerykanie zbyt dobrze tego nie pamiętają, lecz wśród mieszkańców Korei Północnej wciąż żywe są wspomnienia z nieodległej przeszłości, kiedy to ich państwo zostało dosłownie zrównane z ziemią przez amerykańskie pociski. Nie pominięto żadnego celu. Namawiam wszystkich do zapoznania się z oficjalnymi historiami wojskowymi z łamów Air Quarterly Review. Opisują one te zdarzenia bardzo obrazowo, z dbałością o detale. Autorzy piszą: „Wyczerpaliśmy cele. Co możemy zrobić?” Cóż, postanowiliśmy zburzyć ogromne zapory. To poważna zbrodnia wojenna. W Norymberdze skazywano za to sprawców na śmierć przez powieszenie. Relacje z bombardowań tych budowli są wręcz ekstatyczne, pełne egzaltacji i triumfalizmu. Uwolnione rezerwuary wody wdzierały się w doliny niszcząc uprawy ryżu, od których zależy przetrwanie Azjatów. Fakty te opatrzono mnóstwem rasistowskich komentarzy. Ażeby mieć pełne wyobrażenie, trzeba to naprawdę przeczytać.

Koreańczycy z Północy nie muszą tego robić. Oni to przeżyli. Zatem gdy nad ich granicami przelatują fortece B-52, czemu towarzyszą inne ćwiczenia militarne, są tym zaniepokojeni. Dziwni ludzie. I nie zaprzestają prac nad rozbudową potencjału nuklearnego, który uważają za ewentualny środek odstraszania mogący uchronić reżim – i tym samym kraj – przed zniszczeniem. Nie ma to nic wspólnego ze zdaniem, jakie masz na temat samego rządu. Być może jest to najgorsza władza w historii ludzkości. W porządku. Jednakże nie zmienia to istniejących faktów.

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperialne wojny, militaryzm i terror państwowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.