Przed nami upadek deflacyjny? (aktualizacja: 27.08.2017)

Esej, którego pierwsze paragrafy uzupełniły opracowanie pt. „Prognoza pogody [finansowo-ekonomicznej]”.

Autorka: Gail Tverberg (wersja oryginalna)

26 sierpnia 2015

Wartość akcji i ceny ropy spadają. Czy to „tylko kolejny cykl,” a może coś znacznie gorszego? Myślę, że jest to coś o wiele gorszego.

W styczniu 2015 napisałam, że utrzymujące się bardzo niskie ceny mogą być oznaką, iż zderzamy się z granicami środowiskowej pojemności planety. Realizujący się na naszych oczach scenariusz koresponduje z oczekiwanymi przeze mnie wydarzeniami.

Nie trzeba dodawać, że stagnacja płac w powiązaniu z szybko rosnącymi kosztami produkcji ropy prowadzi do niedopasowania pomiędzy:

Liczbą konsumentów, których stać na zakup ropy
Kosztem ropy, o ile jej cena odpowiada kosztom produkcji

Mamy właśnie do czynienia z tym niedopasowaniem pomiędzy rosnącymi kosztami produkcji ropy i stagnacją płac. Problem braku środków na zakup można chwilowo ukryć poprzez zwiększenie zadłużenia (ponieważ dodawanie taniego długu sprawia, iż artykuły cenowo nieprzystępne zdają się być przystępnymi), jednakże schemat ten nie może trwać wiecznie.

W końcu, nawet przy zerowych stopach procentowych, kwota zadłużenia staje się zbyt wysoka w stosunku do dochodów. Rządy zaczynają obawiać się dalszego pożyczania. Młodzi ludzie przekonawszy się, że kredyty studenckie są poważnym obciążeniem, odkładają zakup domów i samochodów. Napędzana rosnącymi płacami i zadłużeniem ekonomiczna „pompa” spowalnia, co prowadzi do wyhamowania wzrostu światowej gospodarki. Wraz z powolnym wzrostem gospodarczym zmniejsza się popyt na surowce wykorzystywane do budowy domów i fabryk, produkcji samochodów i innych towarów. Powolny wzrost gospodarczy jest tym, co przynosi utrzymujący się w ostatnich latach trend niskich cen surowców.

Cena ropy doświadczyła dramatycznego spadku w drugiej połowie 2008 roku, częściowo ze względu na niekorzystny wpływ wcześniejszej, wysokiej ceny nafty na gospodarkę, a częściowo z powodu kurczącej się wówczas ilości długu. Dopiero uratowanie banków pieniędzmi podatników (ang. bailout) i zapoczątkowanie pierwszego cyklu rozluźnienia ilościowego (ang. quantitative easing – QE1) przez Stany Zjednoczone pozwoliło jeszcze bardziej obniżyć długoterminowe stopy procentowe i stymulować wzrost cen energii. Co więcej, Chiny gwałtownie zwiększyły w tym czasie swoje zadłużenie przeznaczając ten dodatkowy dług na budowę nowych domów, dróg i fabryk. To również pomogło napompować ceny energii.

Ceny ropy wykazywały już nieznaczną tendencję spadkową w latach 2011-2014. W połowie 2014 roku nastąpiła ich duża redukcja, która zbiegła się z końcem trzeciej odsłony rozluźnienia ilościowego (QE3) i wolniejszym wzrostem zadłużenia w Chinach. Po tymczasowej zwyżce nastąpiła ostatnio ponowna obniżka cen związana ze spowolnieniem chińskiej i globalnej gospodarki. Zachodzi ono w Chinach m.in. dlatego, że kraj osiągnął granicę zapotrzebowania na domy, drogi i fabryki.

Co jest nie tak

1. Ważnym wydarzeniem jest to, że system finansowy świata prawdopodobne upadnie. W 2008 roku był tego bliski. Tym razem szansa na uniknięcie upadku jest niewielka.

2. Bez systemu finansowego zasadniczo nie funkcjonuje nic innego: system wydobycia ropy naftowej, system dostarczania energii elektrycznej, system emerytalny, zdolność giełdy do utrzymania swojej wartości. Zmiana, z jaką się konfrontujemy przypomina utratę systemu operacyjnego komputera lub odłączenie kabla sieciowego lodówki.

3. Nie wiemy, jak szybko potoczą się wypadki, ale sytuacja zmieni się najpewniej już po upływie roku. Próbując utrzymać wszystko w całości, finansowi liderzy świata „sięgną po każdy dostępny środek.” Dużą częścią problemu jest nadmiar zadłużenia. Trudno to naprawić, ponieważ zmniejszenie długu zmniejsza popyt i powoduje dalszą redukcję cen surowców. Niskie ceny prowadzą z kolei do obniżenia poziomu produkcji towarów. Na przykład produkcja żywności uzależniona od wkładu paliw kopalnych odnotuje z czasem ogromny spadek, podobnie jak produkcja ropy, gazu i węgla.

4. System energii elektrycznej dostarczanej przez sieć załamie się mniej więcej w tych samych czasowych ramach, co system zaopatrzenia w naftę. Nic nie zatrzyma się z dnia na dzień, ale wydaje się prawdopodobnym, iż dostawy elektryczności potrwają najwyżej rok lub dwa lata dłużej od dostaw ropy. Wszystkie systemy zależą od systemu finansowego. Skoro system naftowy nie może zapłacić swoim pracownikom i pozyskać części zamiennych w wyniku upadku systemu finansowego, to samo spotka system sieci elektrycznej.

5. Nasza gospodarka jest samo-organizującym się systemem sieciowym, który nieustannie rozprasza energię – w fizyce nosi nazwę struktury rozpraszającej. Inne przykłady takich struktur to rośliny, zwierzęta (w tym ludzie) i huragany. Wszystkie rosną, stopniowo osiągają stabilne rozmiary, by ostatecznie upaść i umrzeć. Wiemy o dużej liczbie wcześniejszych cywilizacji, które spotkał upadek. Najwyraźniej następował on wówczas, gdy zwrot z ludzkiej pracy był zbyt niski. Jego odpowiednikiem są zbyt niskie płace pracowników spoza kręgu elit. Płace odzwierciedlają nie tylko własną energię robotników (pozyskaną dzięki żywności), lecz także każdą wykorzystywaną energię uzupełniającą, którą zapewniają zwierzęta pociągowe, łodzie żaglowe lub elektryczność. Redukcja średniej płacy, zwłaszcza wśród ludzi młodych, jest jedną z oznak, że nasza gospodarka zmierza w stronę upadku śladem innych gospodarek.

6. Za szybkie tempo upadku odpowiada zadłużenie i derywaty. Nasza sieciowa gospodarka wymaga zadłużenia – aby wydobyć z ziemi paliwa kopalne, tworzyć alternatywne źródła energii – z kilku powodów: (a) Producenci nie muszą wcześniej zadbać o zaoszczędzenie pieniędzy, (b) Ludzie w średnim wieku wytwarzający produkty, które zużywają energię (samochody i lodówki) mogą „finansować” swoje fabryki, zatem nie muszą zadbać o zaoszczędzenie wymaganych kwot, (c) Konsumenci mogą sobie pozwolić na zakup bardzo drogich rzeczy, takich jak domy i auta, korzystając z planu spłaty w miesięcznych ratach, zatem nie muszą zadbać o zaoszczędzenie wymaganych kwot, i (d) Co najważniejsze, zadłużenie pomaga podnieść ceny wszelkiego rodzaju towarów (w tym ropy naftowej i prądu), gdyż pozwala, by większą liczbę klientów stać było na wykonane z ich użyciem produkty. Gdy gospodarka spowalnia, a my piętrzymy długi, dochodzi do załamania zadłużenia. Dzieje się tak dlatego, że gospodarka nie rośnie w takim wymiarze, by umożliwić wygenerowanie wystarczających towarów i usług, które podtrzymują system – czyli jednocześnie wypłacić odpowiednie wynagrodzenia, nawet pracownikom spoza kręgu elit; sfinansować rozrastający się rząd i wydatki korporacji; oraz spłacić zadłużenie wraz z odsetkami (wykres nr 1).

W którym punkcie modelowania energii i gospodarki popełniono błąd?

Dzisiejszy ogólny poziom zrozumienia samego funkcjonowania gospodarki, jak również zależności między energią i gospodarką, jest zatrważająco niski. Ekonomia zazwyczaj neguje, że istnieje bezpośredni związek między energią a gospodarką. Od 1800 roku populacja świata wzrosła od miliarda do ponad 7 miliardów, między innymi dzięki wykorzystaniu paliw kopalnych do zwiększenia produkcji żywności i leków. Jednak działacze na rzecz ochrony środowiska często wierzą, iż globalna gospodarka może trwać w niezmienionej formie bez paliw kopalnych. Istnieje prawdopodobieństwo, że po katastrofie finansowej będziemy zmuszeni zacząć od nowa, z nowymi lokalnymi gospodarkami opartymi na lokalnych zasobach. Przy takim scenariuszu wątpliwe jest, byśmy byli w stanie utrzymać światową populację liczącą nawet miliard ludzi.

Modelowanie ekonomii opiera się na obserwacji sposobu działania gospodarki z czasów, kiedy znajdowaliśmy się daleko od granic środowiskowej pojemności planety. Wskazówki z tego modelowania nie poddają się uogólnieniom w sytuacji, gdy zderzamy się z tymi granicami. Odwołując się do minionych sytuacji, ekonomiści oczekują, że ceny wzrosną wraz z pojawieniem się niedoborów. Oczekiwania te są błędne, ponieważ podstawowym problemem jest brak odpowiednich wynagrodzeń pracowników spoza kręgu elit. Kiedy problemem jest brak wynagrodzenia, pracowników zwyczajnie nie stać na kupno kosztownych towarów takich jak domy, samochody i lodówki. Wszystkie te produkty wytwarzane są przy użyciu surowców, zatem brak dostatecznie wysokich płac zamienia się w „sprzężenie zwrotne” systemu, które przybiera postać niskich cen surowców. Sytuacja ta stanowi całkowite przeciwieństwo prognoz standardowych modeli ekonomicznych.

Analiza „Peak oil” M. Kinga Hubberta przedstawiała najlepszy możliwy scenariusz i choć był on nierealistyczny, zwolennicy potraktowali go dosłownie. Jednym ze źródeł optymizmu Hubberta było założenie, iż kolejny produkt energetyczny, taki jak energia atomowa, pojawi się w ogromnej ilości, zanim schyłek ery paliw kopalnych przeobrazi się w poważny problem.

Sposób działania energii nuklearnej (wykres nr 2) wydaje się być ekwiwalentem mocy wyjściowej perpetuum mobile, dodającym nieskończoną ilość taniej energii, która może zastąpić paliwa kopalne. Powiązane źródło optymizmu dotyczy kształtu krzywej stworzonej przez sumę krzywych danego typu. Nie ma powodu liczyć na to, iż krzywa „całkowita” zachowa taki sam kształt, jak krzywe bazowe, chyba że dostępny będzie idealny substytut (tzn. za niską cenę, w nieograniczonej ilości, z możliwością bezpośredniego zastosowania w obecnych urządzeniach) tego, co jest modelowane – w tym przypadku są to paliwa kopalne. Gdy ilość wydobycia zależy od ceny, a cena może podlegać szybkim wahaniom, zasadnym jest przekonanie, iż krzywa zbiorcza będzie ostra, a nie łagodna. Na przykład wiemy, że falę prostokątną można przybliżyć za pomocą sumy funkcji sinusowych (wykres nr 3).

Światowa gospodarka działa w danym roku dzięki przepływom energii, chociaż większość analityków zwykło myśleć, że dzięki zdyskontowanym przepływom pieniężnym. Ty i ja spożywamy jedzenie, które wyhodowano bardzo niedawno. Model pożywienia potencjalnie dostępnego w przyszłości intryguje, aczkolwiek nie zaspokaja naszych potrzeb żywieniowych, gdy odczuwamy głód. Nasze auta są na ropę, którą również wydobyto niedawno; nasz system elektryczny działa na prąd, który wygenerowano praktycznie symultanicznie. Bardzo ścisły związek czasowy między produkcją a konsumpcją produktów energetycznych jaskrawo kontrastuje ze sposobem działania systemu finansowego. Składa on obietnice na daleką przyszłość, takie jak osiągalność lokat bankowych, wysokość wypłat emerytur i stałą wartość korporacyjnych akcji. Kiedy obietnice te są składane, nikt nie sprawdza, czy na ich spłacenie faktycznie dostępna będzie dostateczna ilość dóbr i usług. Mamy więc system, który obiecał znacznie więcej przyszłych dóbr i usług, niż prawdziwy świat zdoła dostarczyć. Załamanie jest nieuniknione; wygląda na to, że nastąpi w najbliższej przyszłości.

Zmiany w systemie finansowym mają ogromny potencjał, by zakłócić funkcjonowanie systemu przepływu energii. Popyt w danym roku jest wynikiem kombinacji wynagrodzeń, pozostałych strumieni dochodów oraz zmiany zadłużenia. Na przestrzeni dziejów zmiana zadłużenia była dodatnia. Pomogło to podnieść ceny surowców. Kiedy zaczyna się seria niewypłacalności, zmiana zadłużenia staje się ujemna i powoduje obniżenie cen towarów (punkt 6). Gdy tak się dzieje, niemożliwe jest zachowanie dostatecznie wysokich cen, aby wydobywać ropę, węgiel i gaz ziemny. Głównie z tego powodu system ulega upadkowi.

Badacze mają podążać śladami wcześniejszych badaczy, a nie zaczynać od podstawowego zrozumienia całego problemu. Podejmowanie próby zrozumienia całego problemu, w odróżnieniu od małego wycinka, jest trudne, zwłaszcza gdy każdego roku akademicy opracowują dużą liczbę publikacji poddanych recenzji naukowej. Niestety, istnieje mnóstwo badań, które sprawiały wrażenie trafnych, gdy je pisano, ale które tak naprawdę okazują się być błędne, gdy obierzemy szersze spojrzenie. Pisanie wielu artykułów bazujących na dotychczasowych badaniach po prostu powtarza przeszłe błędy. Problem ten trudno jest naprawić, ponieważ dziedzina energii i gospodarki obejmuje liczne obszary dociekań badawczych. Zrozumienie pełnego obrazu nie jest rzeczą prostą.

W kwestii energetyki i gospodarki bardzo kuszącym jest mówienie ludziom tego, co chcą usłyszeć. Jeżeli badacz nie rozumie, w jaki sposób działa system energii i gospodarki, a staje przed koniecznością zgadywania, z najbardziej przychylnym przyjęciem po opublikowaniu spotkają się następujące, sformułowane przezeń domysły: „Wszystko jest w porządku. Uratuje nas innowacja.” Albo: „Uratuje nas substytut.” Prowadzi to do tendencyjnych badań ukierunkowanych na „Wszystko jest w porządku.” Dostępność dotacji finansowych na zagadnienia, które budzą nadzieję wzmacnia ten efekt.

Analiza Zwrotu energii zainwestowanej (Energy Returned on Energy Investment – EROEI) mija się z sednem dzisiejszych problemów. Wiele osób wiąże z nią duże nadzieje i rzeczywiście czyni ona pewne postępy w wyjaśnieniu tego, co się obecnie dzieje. Ale nie dostrzega wielu istotnych punktów. Jednym z nich jest to, że istnieje wiele rodzajów EROEI. Tym, który ma znaczenie – chroni gospodarkę przed upadkiem – jest zwrot z ludzkiej pracy. Ten typ EROEI jest odpowiednikiem opodatkowanych wynagrodzeń pracowników spoza kręgu elit. Ten rodzaj zwrotu spada do zbyt niskiego poziomu, gdy całkowita ilość energii używanej do podparcia ludzkiej pracy jest za niska. Oczekujemy spadku ilości używanej energii, gdy jej ceny są zbyt wysokie lub jeśli ilość dostępnych produktów energetycznych jest ograniczona.

Zamiast przyglądać się pracowniczym pensjom, większość analiz EROEI rozważa zwroty z energii paliw kopalnych – coś, co pozostaje częścią układanki, ale jest dalekie od pełnego obrazu. Zwroty z energii paliw kopalnych można określać na podstawie przepływu pieniądza (przepływ energii) lub na podstawie „modelu” podobnego do zdyskontowanego przepływu pieniądza. Nie są one ekwiwalentne. Tym, czego potrzebuje teraz gospodarka jest energia przepływu pieniądza, a nie modelowana przyszła produkcja energii. Analizy przepływów pieniężnych prawdopodobnie należy przeprowadzać włączając całą branżę przemysłową; bezpośrednie i pośrednie wkłady w danym roku kalendarzowym byłyby porównywane z produkcją wyjściową w tym samym roku kalendarzowym. Stworzone przez człowieka źródła odnawialne źle wypadają w takich analizach, ponieważ przy ich wytwarzaniu zużywa się znacznej ilości energii, zaś energię dostarczaną stanowi głównie modelowana przyszła produkcja energii, przy założeniu, że obecna gospodarka będzie niezmiennie funkcjonować tak jak dzisiaj – co wydaje się coraz mniej prawdopodobne.

Jeżeli zmierzamy ku gwałtownemu załamaniu gospodarki w bliskiej perspektywie, dodawanie źródeł odnawialnych do sieci elektrycznej nie ma sensu. Jest to próba utrzymania dłużej stanu obecnego. Ale skoro tenże upada, cały plan jest daremny. Skończy się na wydobyciu większej ilości węgla i ropy, ażeby dodać turbiny wiatrowe lub panele słoneczne do tego, co wkrótce stanie się bezużytecznym systemem elektrycznym. Sieć nie utrzyma się długo, ponieważ nie zdołamy zapłacić pracownikom i obsługiwać jej bez systemu finansowego. Zatem dodając nasze odnawialne źródła energii, w zamian otrzymamy przede wszystkim krótkoterminowe problemy, bez spodziewanych korzyści długoterminowych.

Wniosek

Analizą najbliższą dzisiejszej sytuacji są Granice wzrostu z 1972 roku autorstwa Dennisa Meadowsa i innych. Modeluje ona zdarzenia, których można się spodziewać, gdy następuje zgodny z oczekiwaniami wzrost populacji i wydobycia surowców – ulegnie on stopniowemu wyhamowaniu wskutek zderzenia z malejącymi przychodami. Model podstawowy pokazuje, że załamanie nastąpi niebawem (wykres nr 4).

Kształt schyłku na wykresie nr 4 przypuszczalnie jest chybiony. Między innymi z tego powodu, iż model przygotowano w oparciu o fizyczną ilość towarów i ludzi, bez uwzględnienia roli, jaką odgrywa system finansowy, a w szczególności zadłużenie. Sądzę, że dług przyspieszy upadek. Co więcej, modelarzom nieznane były interakcje w kurczącej się gospodarce globalnej, tak więc nie mieli pojęcia, jakie poprawki powinni wprowadzić. Autorzy przyznali nawet, iż po początkowym spadku (produkcji przemysłowej i żywnościowej per capita) kształty krzywych nie są miarodajne. Pozostajemy zatem z wykresem nr 5.

Jeżeli rzeczywiście stoimy w obliczu schyłku prognozowanego przez modelowanie Granic wzrostu, to mamy do czynienia z położeniem bez prawdziwego rozwiązania. Nie możemy powiedzieć, że nikt nas nie ostrzegał. Postanowiliśmy pozostać głuchymi na ostrzeżenia. Urzędnicy państwowi dodatkowo wzmacniali tę postawę przeznaczając fundusze na badanie odległych, teoretycznie rozwiązywalnych problemów, zamiast dążyć do zrozumienia prawdziwej natury tego, z czym się konfrontujemy.

Pieczęć rządu JaponiiOpisaną w eseju, zatrważającą niewiedzę „autorytetów” ilustruje poniższy fragment rozmowy prof. Paula Krugmana, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, z Tarō Asō, ministrem finansów Japonii. Spotkanie doradcy z przedstawicielami rządu odbyło się 22 marca 2016:

Tarō Asō: „Pamiętam, że w latach 30. XX wieku Stany Zjednoczone również miały do czynienia z deflacją. Prezydent Roosevelt wprowadził wówczas politykę Nowego Ładu. Rezultaty były bardzo dobre, ale przez długi czas przedsiębiorcy i menedżerowie firm nie dokonywali inwestycji kapitałowych po otrzymaniu pożyczek. Trwało to aż do końca dekady. Podobna sytuacja ma obecnie miejsce w Japonii. Tutejsze przedsiębiorstwa generują rekordowe zarobki, ale nie chcą wydawać ich na inwestycje kapitałowe. Pokaźne zyski korporacyjnej Japonii powinny być przeznaczone na podwyżki płac, wypłaty dywidend lub inwestycje kapitałowe, ale tak się nie dzieje. Gotówka i depozyty pozostają nienaruszone. Rezerwy rosną. Tak samo było w USA. Co rozwiązało ten problem? II wojna światowa! Spójrzmy zatem na przedsiębiorców Japonii. Dominuje wśród nich myślenie deflacyjne. Muszą je zmienić i przystąpić do inwestycji kapitałowych. Szukamy zapalnika. Właśnie to budzi niepokój.

Paul Krugman: „Z makroekonomicznego punktu widzenia wojna stała się ogromnym bodźcem fiskalnym. To bardzo niefortunne. Była po prostu czymś, co uruchomiło budżetowe środki fiskalne, które w przeciwnym razie nie zostałyby uruchomione. W rzeczywistości Roosevelt wycofał się z pobudzania fiskalnego w 1937 roku, bo wtedy, tak jak i teraz, nasiliły się apele o zrównoważenie budżetu. Była to straszna pomyłka. Spowodowała drugą poważną recesję. Oczywiście szukamy sposobów na osiągnięcie czegoś podobnego bez wojny.”

Wypada dodać, że obecny premier Japonii Shinzō Abe jest jednym z najbardziej militarystycznych przywódców w nowożytnej historii kraju. Od 2013 jego administracja zmienia społeczeństwo bierne na agresywne. Proces żywi się wzbierającym nacjonalizmem i eskalacją napięć na Morzu Południowochińskim.

reuters_logoPodczas konferencji, która w dniach 25-27 sierpnia 2016 odbyła się w miejscowości Jackson Hole (USA), bankierzy centralni zawiadujący zdecydowaną większością światowej gospodarki wypuścili się daleko w gąszcz rynków pieniężnych i stóp procentowych, by wynurzyć się ze wspólnym błaganiem skierowanym do rządowych kolegów: prosimy, pomóżcie. Pogrążeni w realiach niskiego wzrostu gospodarczego, niskiej inflacji i niskich stóp procentowych, urzędnicy Rezerwy Federalnej, Banku Japonii i Europejskiego Banku Centralnego powiedzieli, że ich wysiłki zmierzające do ożywienia gospodarki poprzez politykę pieniężną nie przyniosą rezultatu, jeżeli wybrani liderzy nie podejmą śmiałych działań. Innymi słowy, przywódcy polityczni powinni otwarcie zmonetyzować publiczny dług (tj. sypnąć pieniędzmi ze śmigłowca) z zamiarem wygenerowania niekontrolowanej inflacji.

international-monetary-fund-imfMiędzynarodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund – IMF) ostrzegł 27 września 2016, że banki centralne mogą przegrać z siłami deflacyjnymi i rządy muszą udzielić im wsparcia poprzez wydawanie pieniędzy. W nowej ocenie globalnych warunków gospodarczych MFW stwierdził, iż wiele krajów walczy z dezinflacją – niską i zwalniającą inflacją – z powodu słabego globalnego wzrostu gospodarczego. Jeśli krajowe banki centralne nie zdołają przezwyciężyć tego zastoju, a firmy i ludzie nabiorą przekonania, że sytuacji tej nie da się opanować, wówczas ich gospodarki pogrążą się w deflacyjnej spirali – ceny zaczną spadać, zaś przedsiębiorstwa i konsumenci ograniczą wydatki i inwestycje, co doprowadzi do gospodarczej zapaści. Raport wyjaśnił, iż deflacyjne naciski, których doświadcza wiele państw, przenoszone są z zagranicy w postaci coraz niższych cen zarówno surowców, jak i wyrobów gotowych. „Zakres redukcji inflacji w poszczególnych krajach oraz fakt, że jest on największy w sektorach towarów podlegających wymianie handlowej podkreśla globalny charakter sił dezinflacyjnych,” wyjaśnił MFW. Słaba inflacja podważa zdolność banków centralnych do korzystania z polityki monetarnej w celu pobudzenia popytu, zauważył MFW, ponieważ stopy procentowe już teraz są bardzo niskie, co pozostawia niewiele miejsca na kolejne cięcia.

Badanie: Utrzymanie wzrostu PKB na dłuższą metę jest niemożliwe [PLOS One, 14.10.2016]

Analiza opublikowana 14 października 2016 na łamach PLOS One wykazała, iż wzrost gospodarczy jest całkowicie uzależniony od „wzrostu zużycia materiałów i energii”. Główny autor James D. Ward ze Szkoły Środowisk Naturalnych i Zbudowanych (School of Natural and Built Environments) Uniwersytetu Południowej Australii zakwestionował koncepcję decouplingu (ang. oddzielenie) wzrostu PKB od wpływu na środowisko. „Złudzenie decouplingu”, jak napisali członkowie zespołu badawczego, podtrzymywane jest za pomocą następujących, wprowadzających w błąd technik: zastępowanie jednego zasobu naturalnego innym; finansyzację PKB, czyli zwiększanie „przepływów pieniężnych” poprzez tworzenie nowego długu, bez zwiększania przyrostu zasobów i energii (tzw. „rozluźnienie ilościowe”); eksport destrukcji środowiska do innych krajów lub regionów, aby można było wyłączyć ją z obliczeń. Rosnąca nierówność dochodów i bogactwa pozwala na wzrost PKB, z którego korzysta niewielka grupa rynkowych beneficjentów, podczas gdy większość pracowników doświadcza spadku realnego dochodu – innymi słowy, bogata mniejszość monopolizuje największy odsetek wzrostu PKB, lecz nie zwiększa poziomu konsumpcji odpowiednim zapotrzebowaniem na energię i materiały. Badacze przetestowali wymienione czynniki, tworząc nowy model ekonomiczny celem sprawdzenia, w jakim stopniu pokrywa się on z danymi. Wynik: dalszy wzrost PKB „nie może być wiarygodnie oddzielony od wzrostu zużycia materiałów i energii, co unaocznia kategorycznie, iż wzrostu PKB nie da się utrzymać bez końca”.

Wpis powiązany tematycznie: „Granice wzrostu: Jak mamy zareagować?”

Tłumaczenie: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia, Kluczowe badania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.