Bank Światowy, tworzenie ubóstwa i banalność zła (aktualizacja: 8.09.2015)

„Dopóki nie zmieni się sposób, w jaki funkcjonują pieniądze, dopóty nie zmieni się nic.” Catherine Austin Fitts

„Problemy cywilizacji przemysłowej nie mogły być rozwiązane, ponieważ główną motywacją pozostaje zysk, a pieniądze przebijają w tej kulturze wszystko. Ratowanie życia, przywrócenie planetarnej równowagi, sprawiedliwość i pokój nie są dochodowe.” Michael C. Ruppert

„Na nasz system składają się samomaksymalizujące się prywatne sekwencje finansowe, które przejmują wszystko, na każdym poziomie. Nie są oddane żadnej życiowej funkcji w wymiarze społecznym i planetarnym; ich jedyną funkcją jest pomnażanie pieniędzy.” John McMurtry

„Największym kłamstwem, jakie bogata globalna Północ powtarza biednemu globalnemu Południu jest obietnica, że nieposkromiona konsumpcja surowców może stać się udziałem wszystkich.” Forrest Palmer

logo Banku ŚwiatowegoFragmenty artykułu Alnoora Ladhy z 25 marca 2015.

Bank Światowy zwołał właśnie swoją 16. doroczną Konferencję na temat ziemi i ubóstwa, która skupia korporacje, rządy i grupy społeczeństwa obywatelskiego, aby stworzyć pozory dyskusji o sposobach na „poprawę zarządzania gruntami.”

Czytając internetową witrynę instytucji można by pomyśleć, że Bankowi Światowemu przyświecają te same cele, co aktywistom kwestionującym jego politykę. Niedawno zaadaptował nawet solennie brzmiący slogan: „Pracując na rzecz świata wolnego od ubóstwa.”

W uścisku ideologii

Jak zawsze należy zacząć od ideologii, ponieważ nieodmiennie pełni rolę tła. Bank Światowy jest dumnym zwolennikiem neoliberalizmu, filozofii moralnej, która promuje własny interes, korporacyjną kontrolę i „wolne rynki.” Instytucjonalni kapłani wierzą, iż siły te przyniosą taką obfitość powszechnego wzrostu gospodarczego, że masom skapnie jej dość, aby mogły wyjść z biedy.

Liczni krytycy obnażyli poważne błędy tej logiki, m.in. Thomas Piketty, który poprzez wyczerpującą analizę długoterminowych trendów wykazał faktyczne zastyganie bogactwa w obowiązującym systemie. Co więcej, całe mnóstwo dowodów demonstruje, że własny interes, w który niewzruszenie wierzy Bank Światowy nie tylko jest daleki od zapewnienia sprawiedliwego systemu dbającego o dobrobyt wszystkich, lecz faktycznie skutkuje zbiorem zasad zmanipulowanych na korzyść wąskiej elity. Badanie Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurychu ujawniło, iż super-podmiot złożony z zaledwie 147 przedsiębiorstw kontroluje ponad 40 procent korporacyjnego bogactwa. Większość koncernów stojących za tą potężną siecią władzy ma zachodnią proweniencję i reprezentuje głównie sektor finansowy.

Ideologia Banku Światowego jest ściśle powiązana z przekonaniem, że interesy korporacyjne i interesy krajowe są tożsame. Stare amerykańskie powiedzenie „Co jest dobre dla GM, jest dobre dla Ameryki” dzięki globalizacji dokonało ekspansji w postaci hurtowego neokolonializmu międzynarodowych korporacji. Upublicznione ostatnio tajne depesze pokazujące, jak Departament Stanu USA wywiera bezwzględną presję na kraje świata w imieniu rolniczego giganta Monsanto to tylko jeden z przykładów tej ohydnej polityki.

Kto tu kogo rozwija?

Dwa główne filary dominującego modelu rozwoju to pomoc finansowa i bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) służące napędzaniu wzrostu gospodarczego. Po poddaniu bardziej wnikliwym oględzinom każdy z nich kruszeje jako realna strategia.

Według snutej oficjalnie opowiastki kraje bogate są hojnymi dobroczyńcami krajów biednych i w ramach pomocy zagranicznej oferują im zbawienną drabinę. Tymczasem dr Jason Hickel z Londyńskiej Szkoły Ekonomii odkrył, że kiedy podążasz śladem pieniędzy, okazuje się, iż pomoc zagraniczna jest kroplą w porównaniu z bezmiarem morza pieniędzy przelewającego się z państw biednych do bogatych. Na każdy wpływający dolar pomocy przypada 18 dolarów odpływających. Oznacza to, że kraje biedne tracą około 2 bilionów dolarów rocznie z powodu jawnej, pro-korporacyjnej polityki państw bogatych i Banku Światowego.

Słyszymy również, że BIZ „uniesie wszystkie łodzie gospodarki światowej.” Istotnie większość neoliberalnych założeń gospodarczych (zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, bowiem wszystkie rządy przyswoiły tę logikę) ukierunkowana jest na zwiększanie BIZ. Jednak wiemy, że z każdego dolara bogactwa wytworzonego od 2008 roku 93 centy trafiają do górnego 1% populacji. Tym samym generowanie bogactwa z definicji tworzy nierówność. Zatem jakim to niby sposobem więcej skoncentrowanego bogactwa mogłoby rozwiązać problemy ubogich?

Pytanie powiązane brzmi: Jak program BIZ wypada w konfrontacji z naturalnymi granicami planety? Analiza przeprowadzona przez Davida Woodwarda z Fundacji Nowej Ekonomii unaocznia, iż przyjęta przez establishment koncepcja zmniejszania ubóstwa, wyartykułowana najdobitniej przez Cele Zrównoważonego Rozwoju, wymagałaby 12% rocznego wzrostu globalnego PKB per capita aż do 2030. Światowa produkcja i konsumpcja musiałyby więc wzrosnąć 12-krotnie, popychając nas ku globalnemu PKB per capita o wartości przekraczającej 100.000 dolarów.

To oczywisty absurd. Potrzebowalibyśmy pięciu planet surowców, aby utrzymać ten rodzaj konsumpcji. A nawet gdyby ów scenariusz doczekał się realizacji, uplasowałby najuboższych zaledwie o 1.25 dolara dziennie powyżej stopy ubóstwa, co jest wartością daleko niższą od kwoty 5 dolarów na dobę, która jest niezbędna do zapewnienia podstawowego standardu życia, choć nie mówi nic o godności człowieka i sprawiedliwej dystrybucji bogactwa. (1)

Tak oto zatoczyliśmy krąg i powróciliśmy do naszych przyjaciół z Banku Światowego. Uwzględniając radykalną nieefektywność gospodarki światowej, katastrofalną zależność od nieustającego materialnego wzrostu, tworzoną przez kapitał destrukcję naszego ekosystemu, nasilającą się globalną niestabilność wynikłą z nierówności oraz stan permanentnej wojny i grabieży, które warunkują podtrzymanie obecnego systemu – kto mógłby opowiadać się za utrzymaniem takiego porządku?

Zawłaszczanie ziemi.

„Zawłaszczanie ziemi przez korporacje.”

Technokracja i banalność zła

Częścią problemu w dużych instytucjach takich jak Bank Światowy, z ponad 12.000 pracowników i niezliczonymi mackami, jest to, że nikt nie ma motywacji, by zadawać tego typu pytania. W 2014 roku podczas dyskusji między grupą Nasze Grunty Nasza Sprawa (Our Land Our Business) i Bankiem pracownik wysokiego szczebla odpowiedzialny za jeden z głównych projektów krajowych zasugerował, że jego wynagrodzenie „jest za niskie na podobne pytania.” Innymi słowy, nawet niepodrzędni przedstawiciele Banku Światowego w myśleniu nie wykraczają poza swoje ciasne departamenty, co pozwala im zachować wiarę, iż zwiększając BIZ naprawdę pomagają ubogim.

Jeśli przyjrzymy się historii Banku Światowego, zobaczymy, jak architektura kontroli i dowodzenia pielęgnowała u kolejnych pokoleń technokratów tej organizacji zdolność do narzucania negujących życie programów dostosowań strukturalnych bez jakiejkolwiek odpowiedzialności i zadośćuczynienia za wyniszczające działania. Nie dość, że osoby te nie okazują skruchy za konsekwencje swoich poczynań, rozmyślne lub niezamierzone, to jeszcze pozostają zadowolone ze swojej „fachowości” i dyktowanej polityki. Wielu komentatorów wyraża zdanie, iż strategia ta jest reliktem dawnego Banku, który dojrzał i wyciągnął lekcję z patologii przeszłości. Zmianie wizerunku banku przeczy jednak fakt, iż żelazną ręką nadal przymusza kraje do przyjęcia pro-korporacyjnej, wymierzonej w biednych, neoliberalnej polityki za pośrednictwem nowych mechanizmów takich jak rankingi Doing Business i projekt Enabling the Business of Agriculture, które zapewniają państwom udział w wyścigu na dno, eliminując normy środowiskowe i socjalne, tnąc opodatkowanie korporacji i znosząc bariery handlowe, czyli ochronę przemysłu lokalnego (praktyka systematycznie wdrażana przez bogate kraje z myślą o rozwoju własnym).

Tego typu zachowanie pokrywa się z wnioskami analizy procesu Adolfa Eichmanna autorstwa Hannah Arendt, która ukuła termin „banalności zła.” Jak przypomina nam Judith Butler, banalność, do której nawiązuje Arendt dotyczy nie tylko spowszednienia przemocy i okazywanej przez sprawców obojętności wobec popełnianych okrucieństw. „Tym, co stało się – oszałamiająco – banalne była niezdolność do myślenia. Rzeczywiście, w pewnym momencie niezdolność do myślenia stanowi właściwe określenie zbrodni, którą popełnia Eichmann. Początkowo możemy sądzić, że jest to skandaliczny sposób na opisanie tego straszliwego aktu, ale dla Arendt konsekwencje braku myślenia są ludobójcze, lub z pewnością takimi być mogą.”

Deklarowane intencje kontra praktyki wyzysku

Polityka Banku Światowego ma daleko idące następstwa. Instytut Oakland, wiodąca grupa ekspercka zajmująca się prawami do ziemi, udokumentował, jak lokalne społeczności na całym świecie konfrontują się z przymusowymi eksmisjami i łamaniem praw człowieka w ramach projektów finansowanych przez Bank. Na przykład w Ugandzie rząd wysiedlił 20.000 osób, aby przygotować teren pod plantację należącą do brytyjskiej korporacji New Forests Company, beneficjenta środków przekazywanych przez Międzynarodową Korporację Finansową (International Financial Corporation – IFC) – inwestycyjnego ramienia prywatnego sektora Grupy Banku Światowego.

W 2014 roku bankowa Agencja Wielostronnych Gwarancji Inwestycji (Multilateral Investment Guarantee Agency – MIGA) nawiązała współpracę z amerykańską Korporacją Zagranicznych Inwestycji Prywatnych (Overseas Private Investment Corporation – OPIC), agencją rządu USA, aby stworzyć mechanizm ubezpieczeniowy o wartości 350 milionów mający pokryć ryzyko inwestycji dokonanych przez Silverlands Fund, prywatny fundusz aktywów niepublicznych oskarżony o finansowanie operacji przejmowania ziemi. Zasadniczo Bank Światowy i OPIC wykorzystują pieniądze podatników na zabezpieczenie ryzyka ponoszonego przez prywatny, zawłaszczający ziemię fundusz hedgingowy, aby robić interesy na „rynkach wschodzących.”

W Hondurasie IFC finansowała producenta oleju palmowego Corporación Dinant oskarżonego o zabójstwa i eksmisje rolników. Skargi wniesione przeciwko IFC doprowadziły do dochodzenia, które wskazało liczne uchybienia w obsłudze kredytu udzielonego Dinant.

Tego typu „przeoczenia” są nagminne w projektach Banku, co prowadzi do zawłaszczania ziemi, masowych wysiedleń dziesiątków tysięcy ludzi, przejścia do rolnictwa korporacyjnego i monokultury, dalszej koncentracji bogactwa oraz niszczenia lokalnych warunków bytowania i kultury w krajach tak różnych jak Mali, Urugwaj, Laos, Gwatemala, Sri Lanka, Ukraina, Filipiny et al.

Prezes Banku Światowego Jim Yong Kim przyznał, że trend ten pozostanie bez zmian, ponieważ Bank będzie kontynuował finansowanie projektów rozwojowych – ich przykładem jest budowa tam, która „zawsze prowadzi do przesiedleń.”

Z perspektywy Banku Światowego tak wygląda rozwój.

Chociaż w nowym języku jest to formułowane jako „publiczno-prywatne partnerstwo” i „wspólna wartość,” logika pozostaje ta sama: prywatyzacja bogactwa i uspołecznienie strat. Jak ujęła to Anuradha Mittal z Instytutu Oakland: „Pod każdym innym imieniem Drakula wciąż będzie Drakulą.”

Najbardziej niepokojącym aspektem wdrażanego przez Bank Światowy korporacyjnego modelu rozwoju jest to, że istnieje oczywista i nieporównanie lepsza alternatywa. Nawet sam Bank i instytucje ONZ – Organizacja Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) i Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Rolnictwa (IFAD) – wychwalają zdolność gospodarstw małorolnych do zwalczania ubóstwa i osiągnięcia zrównoważonego rozwoju. Jednakże ich polityka zabiega o dokładnie odwrotne rezultaty.

Wygląda na to, że wkroczyliśmy w ostatnie stadia banalności zła. Po pierwsze technokratyczna reakcja sprowadza się do wyparcia. Propagując interesy systemów, którym służy, instytucja zwalczała drobnych rolników do chwili, kiedy fakty stały się niepodważalne. Po drugie mamy do czynienia z przerysowaną wręcz szczerością – niemało bankowców wierzy, iż pracuje na rzecz tych samych ludzi, którym szkodzi. Ilustruje to gigantyczny baner wyeksponowany na elewacji siedziby w Waszyngtonie i widniejące na nim hasło „Koniec ubóstwa 2030.” Po trzecie rozbrzmiewa przekonująca, granicząca z ewangeliczną gorliwością retoryka. Wielu z nas w społeczeństwie obywatelskim jest współwinnych, gdyż zawierzyło wyznaczonym przez reprezentantów Banku celom, legitymizując nawet użycie ich nowomowy. Stadium czwarte to zdwojenie patologicznego postępowania. Nowe rankingi, nowe uwarunkowania, nowe upoważnienia, więcej pro-korporacyjnego wzrostu. Tymczasem stany wyparcia, szczerości i retoryki osiągają szczyt zapamiętania. W zachowaniu tym nie ma sprzeczności; są to raczej symptomy tej samej psychozy.

Władza zostaje scentralizowana do postaci monopolu, a polityczne recepty Banku Światowego wpływają na kształt przyszłej centralizacji jeszcze bardziej. […]

(1) Obecnie 4.3 miliarda ludzi żyje za mniej niż 5 dolarów dziennie. Chociaż kwota ta jest wyższa niż 1.25 dolara przyjęte przez Bank Światowy jako miara ubóstwa, organizacja charytatywna ActionAid wykazała w swoim raporcie z 2013, że bardziej realistyczną miarę biedy stanowi kwota poniżej 10 dolarów dziennie. Od 1990 roku liczba osób żyjących poniżej tego poziomu wzrosła o 25%. Globalne ubóstwo uległo pogorszeniu. [Źródło]

Bank Światowy łamie własne zasady, podczas gdy miliony tracą ziemię i środki do życia [The Guardian, 16 kwietnia 2015]

Z przeglądu dokumentów Banku Światowego wynika, że projekty energetyczne, wodne i transportowe (warte 60 miliardów dolarów) naruszyły zabezpieczenia mające zapewnić ochronę praw rdzennej ludności.

Bank Światowy wielokrotnie pogwałcił własne standardy ochrony praw rdzennej ludności, finansując projekty, w wyniku których prawie 3.4 miliona rolników, mieszkańców biednych dzielnic i wsi utraciło w ostatnim dziesięcioleciu swoją ziemię lub źródło utrzymania, jak wynika z (ponad 6 tysięcy) dokumentów przejrzanych przez Guardiana. […]

Wpis powiązany tematycznie: „Karierowicze”

Plan ONZ na ocalenie Ziemi ‚listkiem figowym’ Wielkiego Biznesu

‚Zrównoważony rozwój’ według ONZ: Reanimowanie trupa (czyli gospodarczego wzrostu) kosztem planetarnego życia.

UN SDSFragmenty raportu Nafeeza Ahmeda [Insurge Intelligence, 5.09.2015]

Pod koniec miesiąca ONZ zainauguruje swoją nową Agendę Zrównoważonego Rozwoju 2030 (Sustainable Development Agenda) z myślą o „ludziach, planecie i dobrobycie”, którą w Nowym Jorku formalnie przyjmie ponad 150 światowych liderów. Będzie to kulminacja wielu lat konsultacji prowadzonych na całym świecie przez rządy, społeczności i przedsiębiorstwa.

Jednakże dokumentacja z procesu przygotowań AZR ujawnia, iż osoby wtajemniczone w międzyrządowe negocjacje ONZ skrytykowały międzynarodowy organ za sprzyjanie interesom Wielkiego Biznesu i lekceważenie zaleceń oddolnych sformułowanych przez przedstawicieli ubogich mieszkańców Ziemi.

Oficjalne oświadczenia wydane w bieżącym roku w ramach Międzyrządowych Negocjacji ONZ w sprawie AZR i opublikowane przez Wydział Zrównoważonego Rozwoju ONZ (UN Sustainable Development Division) pokazują, że ‚główne grupy’ reprezentujące ludność tubylczą, społeczeństwo obywatelskie, pracowników, młodzież i kobiety są głęboko zaniepokojone ogólnym kierunkiem procesu AZR – tymczasem korporacyjne grupy interesów z bogatego, uprzemysłowionego świata postrzegają go z aprobatą.

Do ‚głównych grup’ zaangażowanych w przygotowania AZR należy ‚Biznes i Przemysł.’ Członkami tej grupy są koncerny paliw kopalnych takie jak Statoil USA i Tullow Oil, wielonarodowy producent części samochodowych Bridgestone Corp., globalna firma zarządzająca energią elektryczną Eaton Corporp., konglomerat agrobiznesu Monsanto, gigant ubezpieczeniowy Thamesbank, potentat usług finansowych Bank of America oraz setki innych – od Coca Coli po Walta Disney’a i Dow Chemical.

Interesy te obsypały superlatywami AZR ONZ-tu, artykułując jedynie potrzebę jej dalszej harmonizacji z biznesem i przemysłem.

W swoim oświadczeniu wygłoszonym 24 lipca 2015 podczas posiedzenia przeglądowego w sprawie AZR Sojusz Globalnego Biznesu (Global Business Alliance) – zawiązany przez korporacje jako deklaracja oddania idei „rozwiązań rynkowych” – z dumą zakomunikował delegatom, że proces „wzmacnia tradycyjną rolę sojuszu we wzroście gospodarczym i innowacyjności” i pochwalił tekst AZR: „W całym dokumencie uznawana jest ważna rola biznesu.” […]

SGB to globalna sieć biznesu utworzona specjalnie po to, by reprezentować podczas prac nad AZR „globalne, regionalne, krajowe i sektorowe organizacje biznesowe i stowarzyszenia (z branży finansowej, górniczej, rolniczej, nawozowej, farmaceutycznej, naftowo-gazowej oraz transportowej), „a także międzynarodowe korporacje… ze wszystkich regionów geograficznych.”

We własnej charakterystyce sojusz ma „wspólną wizję rozwiązań rynkowych jako niezbędnych, aby zmierzać w kierunku bardziej zrównoważonego i sprawiedliwego świata.” Jego działania w ONZ „mają zapewnić pozytywny i spójny wydźwięk przekazów sektora prywatnego.”

Podkreślając, że biznes „z entuzjazmem przyjmuje” agendę zrównoważonego rozwoju, SGB oświadczył, iż jego głównym celem jest stworzenie w ubogich państwach „środowisk strategii politycznych”, które „są sprzyjające zarówno krajowym, jak i międzynarodowym finansom prywatnym.”

SGB twierdzi, że poprzez restrukturyzację gospodarek biedniejszych – „mobilizującą i przyciągającą krajowe i międzynarodowe inwestycje” – może zbudować „infrastrukturę niezbędną do pobudzenia wzrostu gospodarczego, który obejmie wszystkich.”

Problem polega na tym, że zogniskowana na biznesie wizja „wzrostu gospodarczego sprzyjającego włączeniu społecznemu” niewiele się różni od neoliberalnego paradygmatu fundamentalizmu rynkowego, który pogłębił nierówności społeczne i zwiększył zadłużenie. […]

Według Głównej Grupy ONZ ds. Dzieci i Młodzieży (UN Major Group for Children and Youth) AZR koncentrując się na dalszym kultywowaniu „wzrostu, industrializacji i urbanizacji” nie uwzględnia „śladów ekologicznych w odniesieniu do planetarnych granic.” […]

Teoretyk systemowy Joe Brewer, dyrektor działu badawczego TheRules.org – globalnego kolektywu działającego na rzecz zlikwidowania źródłowych przyczyn ubóstwa – powiedział: „Jako że w procesie AZR całkowicie wyeliminowano z dyskusji politykę rozwoju, agenda została przyjęta bez naradzania się i debat. Dodajmy do tego krótkowzroczne skupienie uwagi na gospodarczym wzroście jako jedynym rozwiązaniu i otrzymamy antytezę zrównoważonego rozwoju i ekonomii społecznego włączenia.”

Pomimo uznania „głębokich problemów i sprzeczności wynikających z bazowania na wzroście PKB w walce z ubóstwem,” AZR nadal zachowuje „niezróżnicowany, nieustający wzrost” jako najistotniejszą podstawę rozwoju. […]

Według ekspertyzy rozprowadzonej wśród urzędników ONZ szczegółowa analiza dokumentów AZR ujawnia, iż cały proces został „fundamentalnie wypaczony” przez korporacje, które mają żywotny interes w kontynuowaniu dotychczasowego modelu prowadzenia interesów.

Nieprzebrane bogactwo najnowszych badań rzuca cień wątpliwości na kontynuację gospodarczego wzrostu jako recepty na globalne wyzwania, w tym ubóstwo. […]

Z analizy przeprowadzonej ostatnio przez interdyscyplinarny zespół hiszpańskich uczonych – i opublikowanej w wiodącym, poddanym recenzji naukowej piśmie Sustainability Science – wynika jednoznacznie, że epoka wzrostu gospodarczego nieuchronnie zbliża się do końca, w dużej mierze ze względu na „kres ery tanich i obfitych strumieni energii.” […]

W swoich konkluzjach praca odrzuca powszechne w tradycyjnym paradygmacie zrównoważonego rozwoju założenie, iż technologiczne innowacje będą głównym motorem (wiecznego ‚Zielonego wzrostu’), który pokona wszelkie problemy i granice (zasobów oraz przyrodniczych pochłaniaczy efektów zewnętrznych), o ile rynki będą funkcjonować właściwie i przeprowadzone zostaną odpowiednie inwestycje.”

Przeciwnie – wyniki modelowania demonstrują, że „w przypadku utrzymania paradygmatu wzrostu” odnawialne źródła energii, poprawa wydajności i inne strategie ‚zrównoważonego’ rozwoju nie będą w stanie zapobiec „systemowym niedoborom energii w kolejnych dekadach… Wyniki sugerują, iż wzrost i scenariusze globalizacji nie tylko są niepożądane z punktu widzenia ochrony środowiska, lecz także niewykonalne.” […]

Według Jamesa H. Browna, wybitnego profesora biologii na Uniwersytecie w Nowym Meksyku i laureata Nagrody MacArthura Amerykańskiego Stowarzyszenia Ekologicznego (Ecological Society of America) za metaboliczną teorię ekologii, cele ONZ w zakresie zrównoważonego rozwoju stanowią kolosalny wręcz „oksymoron”. „Nieustający wzrost liczby ludności i rozwój gospodarczy są na Ziemi biofizycznie niemożliwe,” napisał Brown. „…zużycie energii musiałoby zwiększyć się w Chinach trzykrotnie, a w krajach najbiedniejszych ponad dziesięciokrotnie, aby mogły one osiągnąć poziom rozwoju gospodarczego i standard życia Ameryki. W najbliższej przyszłości jest to ewidentnie niemożliwe,” dodał. […]

Zatem między wierszami wizji AZR ukryte jest wielkie złudzenie – niezachwiana, ślepa wiara bogatych elit przemysłowych w niekwestionowaną doskonałość i nieśmiertelność kapitalizmu neoliberalnego jako ‚stylu życia’.

Czym można wytłumaczyć trwanie tej ślepej wiary w obliczu naukowej rzeczywistości?

Zdaniem Brewera usunięcie z procesu AZR wszystkich dyskusji o władzy oznacza, że „coraz bardziej niepopularny program neoliberalizmu obowiązuje nadal.”

Całkowity brak wzmianki o władzy bankowości i korporacji w tekstach AZR – mimo jej bezprecedensowej, dominującej obecności w procesie ONZ – „jest bardzo wymowny sam w sobie,” stwierdził. „Wiemy, że międzynarodowe korporacje są najpotężniejszymi podmiotami politycznymi i stanowią skoncentrowane narzędzia konsolidacji bogactwa.”

Do pewnego stopnia jest to zamierzone. Obawy wyrażone w trakcie samego procesu AZR „nie pojawiają się w oficjalnych dokumentach,” zauważył Brewer.

Właśnie dlatego, jak wyjaśnił Alnoor Ladha, TheRules.org nie zaangażował się w formalny proces negocjacji społeczeństwa obywatelskiego w ramach przygotowań AZR. „Proces ten jest fikcją,” powiedział. „Przejęliby kontrolę nad naszym uczestnictwem i powiedzieli, że doszło do konsultacji. Wszystkie grupy społeczeństwa obywatelskiego, które próbowały zreformować AZR zostały przez ONZ zasymilowane, w tym te bardziej krytyczne.”

Innymi słowy, proces zaangażowania interesariuszy AZR czerpie wybiórczo z wkładu grup społeczeństwa obywatelskiego, aby promować swoją społeczną legitymację, podczas gdy systematycznie ignoruje głosy podważające szersze struktury polityczne i gospodarcze, w których osadzony jest cały ten proces. […]

„Korporacyjne potęgi i bogate państwa uzgodniły już, jak wyglądać będzie figowy listek,” powiedział Ladha. „Cokolwiek oznajmi ostatecznie AZR, pozostanie to w zgodzie z logiką systemu, któremu służy – będzie lansować wzrost za wszelką cenę, neoliberalny plan ekonomii ‚skapywania’ i klimatyczną destrukcję.” […]

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.