Prognoza pogody [finansowo-ekonomicznej] (aktualizacja: 10.12.2016)

Spis treści:

I. Koniec znanego świata finansów

II. Globalna rekonfiguracja gospodarcza i walutowa

III. Detronizacja dolara i globalne pandemonium

IV. Przed nami upadek deflacyjny?

V. Coraz więcej oznak i zapowiedzi spóźnionego, nieuchronnego krachu

VI. Seria prasowych nagłówków (lipiec 2015marzec 2016)

„Ekonomiści nie mają kontaktu z rzeczywistością. Mają kontakt z modelami rzeczywistości. To odrobinę problematyczne. Rzeczywistości nie da się modelować w dużym zakresie. Ekonomiści koncypują modele, zaczynają w nie wierzyć i wkraczają we wszechświat równoległy, w którym wszystko – w ich rozumieniu – ma sens. Tym samym świat realny traci sens, co zaczyna powodować poważne problemy psychologiczne. Kiedy pojawi się już dostatecznie liczna drużyna doktorów ekonomii, wyprodukowanych na przestrzeni lat, generuje bardzo silne myślenie grupowe. Ci eksperci sprzęgają się ze sposobem postrzegania świata preferowanym przez polityków i finansistów, ponieważ chcą mieć w swoich głowach bezpieczną przystań, która nie wywołuje nieprzyjemnego dysonansu poznawczego, nie zapowiada końca ich kariery etc. Dlatego występują w audycjach popularnych kanałów biznesowych i uspokajają, że wszystko jest pod kontrolą, sytuacja jest stabilna, nic się nie dzieje i ‚Śpijcie spokojnie, telewidzowie.’ Wykonują pracę. W ich mniemaniu z jak najlepszymi intencjami. Nie są zdolni przyznać, że egzystują we wszechświecie równoległym.”

Dmitry Orlov

Autorzy poniższych analiz udowodnili w przeszłości, że mają przynajmniej częściowy kontakt z rzeczywistością.

I.

Koniec znanego świata finansów

„Era ropy oraz era industrializacji, które zaistniały dzięki emisji kredytu dobiegają końca. I bankierzy centralni nic już na to nie poradzą.” 

Skrót artykułu Raúl Ilargi Meijera, komentatora „The Automatic Earth.”

Świat inwestowania, jaki znaliśmy przestał istnieć. Nie pierwszy raz stwierdzam ten fakt. Mam tylko nadzieję, że dzisiaj rozumie go więcej osób. Podstawowy, niezmienny argument brzmi: rynki finansowe zostały zniekształcone przez ingerencję banków centralnych i rządów do tego stopnia, że nie mogą już funkcjonować, kropka.

Od 2008 roku – wcześniej też nie było różowo – byliśmy świadkami, jak wszystkie ‚prywatne’ straty przejął sektor publiczny, dzięki czemu sektor prywatny nie musiał uznać tego, co stracił, a pozory działającego systemu rynkowego mogły zostać utrzymane. Osoby, które zorganizowały tę farsę miały słuszność myśląc, że tak długo, jak wartości Dow Jones i S&P 500 zachowają dobrą prezencję, a słowo „poprawa” powtarzane będzie w mediach dostatecznie często, masy uwierzą, że rynek finansowy wciąż działa. I uwierzyły. Ale czas ten dobiega już końca.

Ludzie zmuszeni są zmienić swoje przekonania odnośnie rynku. Wkrótce zrobią to w sposób dość radykalny. Idea, która rządziła światem finansów, i najwyraźniej utrzymywała go w pionie, rozsypuje się szybko. Trzeba będzie znaleźć sposób, aby sobie z tym poradzić. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnego. Dominująca narracja – która odrzuca każdą inną myśl – mówi, że zmierzamy ku poprawie. A potem powrócimy do bogacenia się, mieszkania w jeszcze większych domach i prowadzenia jeszcze większych, bardziej inteligentnych i szybszych samochodów. I tak dalej.

Upadek finansów sięga różnych momentów zwrotnych najnowszej opowieści o pieniądzach – do najważniejszych należało zniesienie standardu złota przez Nixona w 1971 roku i uchylenie ustawy Glassa-Steagalla w 1998 roku za prezydentury Billa Clintona. Kiedy banki przyjmujące depozyty ponownie uzyskały pozwolenie na ich „inwestowanie” – czytaj „uprawianie hazardu” – było tylko kwestią czasu, zanim pociąg spektakularnie wypadnie z torów.

Teraz wydaje się to zbyt idiotyczne, aby mogło być prawdziwe, ale Alan Greenspan, Bob Rubin i Larry Summers, panowie, którzy agresywnie – i skutecznie – dążyli do uchylenia ustawy, pojawili się kiedyś na okładce magazynu TIME jako „Ludzie, którzy uratowali świat.” Tymczasem dokonali czegoś dokładnie odwrotnego: wrzucili świat w finansową otchłań. Zajęło to trochę czasu, ale z drugiej strony 16-17 lat to wcale nie tak długo. Poza tym do pęknięcia bańki internetowej doszło po upływie 2 lat, natomiast rozkład Beara Stearnsa, AIG i Lehmana zajął 6-7 lat.

Reszta podążyłaby tą samą drogą, ale na scenę wkroczyły banki centralne. Dzisiaj, 6 lat i 50 bilionów dolarów później, ich wszechmoc została obnażona jako impotencja. Oznacza to, że nie pozostało już nic, co umożliwiłoby zachować pozory. Wszyscy będziemy musieli opuścić podwoje teatru marzeń i wyjść na oślepiające, zimne i słabe światło kolejnego poranka. Nie ma wyboru. I w pewnym momencie uświadomimy sobie, że oddaliśmy wszystko, co mieliśmy, aby tylko obejrzeć ten spektakl.

Narodowy Bank Szwajcarii właśnie skapitulował – doprowadził do bankructwa wielu inwestorów i walutowych brokerów, zniszczył kilka tysięcy szwajcarskich miejsc pracy. Nie była to bynajmniej pierwsza oznaka, że gra dobiegła końca. Uprzedziło ją załamanie cen ropy. Sprawiło ono, że upadek uwidocznił się po raz pierwszy – nawet jeśli pozostał nierozpoznany. Rozluźnienie polityki monetarnej przez banki centralne nie stymulowało gospodarek. Jest to rezultat od dawna zapowiadany: banki centralne są bezsilne, aby powstrzymać rynki finansowe przed obraniem naturalnego kursu („boom i krach”).

Europejski Bank Centralny uruchomił „pakiet pomocowy” o wartości biliona dolarów, który dawno został przez rynki zdyskontowany i nie przyniesie żadnego efektu poza dalszym osłabieniem euro. Luzowanie ilościowe zawsze i wszędzie jest jedynie grą, która dokonuje transferu bogactwa z sektora publicznego do sektora prywatnego, czyli od biednych do bogatych. Jednakże finał jest taki, że biedni ubożeją do tego stopnia, iż prawdziwa gospodarka zamiera, a wraz z nią finansowe rynki.

Problem nie dotyczy dziś udzielania kredytów, tylko pożyczek. Banki, nawet gdyby przejawiały taką chęć, nie mogą pożyczać ludziom, których na pożyczanie nie stać. Lub na wydawanie. A skoro konsumenci w gospodarce rzeczywistej – stanowiącej 60-70% PKB krajów rozwiniętych – nie wydają pieniędzy, bo najzwyczajniej nie mają środków lub perspektyw na ich pozyskanie, wówczas zadomawia się deflacja i centralni bankierzy zostają zdemaskowani jako nieudolni ramole.

Ale na tym opowieść wcale się nie kończy. Społeczne skutki nieszczęsnej, nacechowanej megalomanią polityki banków centralnych będą druzgocące, choćby dlatego, że 50 bilionów dolarów to dużo pieniędzy. Pewna część tej kwoty zawieruszyła się gdzieś – w grze o sumie zerowej – ale jej większość po prostu rozpłynęła się w powietrzu hazardowych zakładów, jakie chociażby składają się na Forex. Ludzie pytają, gdzie podziały się te pieniądze. Cóż, nigdzie, a właściwie powróciły do swego pierwotnego stanu wirtualnego.

Różnica między ostatnimi 6 latami i dniem dzisiejszym sprowadza się do tego, że banki centralne nie będą już podpierać iluzorycznego świata finansów. A to spowoduje równocześnie trzęsienie ziemi, tsunami i uderzenie meteoru. Jeśli cena nafty może doświadczyć stromego spadku, a także miedź i ruda żelaza, to następne mogą być papiery wartościowe, emerytury i cała reszta.

Janet Yellen i spółka zapowiadają zakończenie drukowania pieniędzy i podniesienie stóp procentowych. To chyba jedyne rozsądne posunięcie. Podobnie jak rezygnacja Szwajcarskiego Banku Narodowego z ustalonego kursu wymiany euro na franka. Nie oznacza to wcale, że FED rozumie, co w związku z tym stanie się z amerykańską gospodarką – świadczy to raczej o przeczuwanym braku alternatywy.

Japonia jest skończona; zapożyczyła się na śmierć. Chiński „cud” finansowany był przez zadłużenie w zdecydowanie większym zakresie, niż ktokolwiek byłby skłonny to przyznać. Europa skończy jako świadek rozpadu swojej unii, ponieważ jej trwanie gwarantowały wyłącznie czasy obfitości, a te minęły bezpowrotnie. Stany Zjednoczone też nie pociągną długo, skoro obywatele „zarabiają” tam na życie grillując hamburgery sąsiadów.

Ale spłata rachunków banków centralnych i tak nas nie ominie. Na tym polega perfidia deflacji: wyparowuje twoje bogactwo, ale nie długi.

II.

Globalna rekonfiguracja gospodarcza i walutowa

Fragmenty komentarzy Michaiła Hazina, teoretyka ekonomii i publicysty.

Pożegnanie z systemem

Wśród zachodnich przywódców wzbiera histeria. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron powiedział, że czeka nas kolejny wielki kryzys. Zaraz po szczycie w Brisbane Angela Merkel zaczęła prawić o pobudzeniu strefy wolnego handlu między Unią Europejską i USA, czego rezultatem byłaby de-industrializacja Europy Zachodniej podobna do tej, która nastąpiła w Bułgarii i krajach bałtyckich. Stało się jasne, że tylko wydarzenia o dużej skali mogą zmusić tych ludzi do obrania tak niebezpiecznego kursu.

Musimy zrozumieć bieżące wydarzenia z perspektywy ekonomicznej. Obowiązującym obecnie modelem jest system finansowy i gospodarczy z Bretton Woods. Liczne grono komentatorów błędnie uważa, że przestał on istnieć 15 sierpnia 1971, kiedy to Stany Zjednoczone ogłosiły swoją drugą niewypłacalność w XX wieku odmawiając wymiany dolarów na złoto. Nie jest to do końca prawdą. System z Bretton Woods stanowi mechanizm rozszerzenia strefy dolara, który stworzył własne instytucje: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i Zharmonizowany System Opłat Celnych zwany dziś Światową Organizacją Handlu. Każda z nich definiuje system Bretton Woods – w jego ramach wszystkie aktywa powiązane są z dolarem.

Model współczesnej gospodarki działa jako mechanizm redystrybucji dochodu, który powstaje, gdy Rezerwa Federalna drukuje dolary na zakup nowych aktywów będących częścią systemu dolara. Na początku uczestniczyły w nim kraje Europy Zachodniej, a następnie Japonia, Tajwan, Singapur, Indie, a potem Korea, Chiny i państwa wspólnoty socjalistycznej. Obserwujemy naturalny koniec tego systemu. Wszystkie aktywa świata, w tym nafta Rosji, zdenominowane są już w dolarach. Oznacza to, że stanowią część udziału wyrażonej w dolarach kapitalizacji przedsiębiorstw posiadających – przykładowo – pola roponośne. Świat nie ma już więcej dolarowych aktywów. Dalsze „drukowanie” dolarów jest niemożliwe, ponieważ nie pozostały już żadne aktywa. Podjęto próbę stworzenia aktywów fikcyjnych, tzw. derywatów. Okazało się, że przestały działać: jest ich za dużo.

Z globalnej gospodarki nie da się już wycisnąć żadnych zysków. Niektórzy uczestnicy tego procesu, z Rosją i Chinami włącznie, mówią: „Gdzie jest nasza działka? Nie taka była umowa.” Faktem jest, że w przeszłości zyski z emisji dolara dzielono między wszystkich. Oczywiście udział Stanów Zjednoczonych był największy, ale reszta również otrzymywała swój kawałek tortu. Zwłaszcza Rosja za pośrednictwem wysokich cen energii. Elity państw decydowały następnie, czy zatrzymają – ukradną – całą porcję, tak jak dzieje się przykładowo w Nigerii, czy podzielą się z obywatelami. Sytuacja, w której uczestnicy dostają figę nie odpowiada nikomu.

Ponadto USA zaczęły wykorzystywać Bretton Woods i swój system finansowy wyłącznie po to, aby brać. Podczas ostatnich wyborów w USA wygrała reprezentowana przez Partię Republikańską koncepcja ratowania gospodarki Ameryki kosztem wszystkich. Przegrała idea utrzymania światowego systemu finansowego kosztem zasobów amerykańskich. Teraz znajdujemy się w globalnej sytuacji, w której kraje Trzeciego Świata nie mają już inwestycji dolarowych, a ich kapitał powraca do Stanów Zjednoczonych. W tym niesatysfakcjonującym nikogo układzie nie można spodziewać się stabilizacji.

W związku z tym spodziewam się, że eksplozja, która rozerwie pozostałości systemu z Bretton Woods nastąpi w niedługim terminie. Być może w ciągu najbliższych dwunastu, osiemnastu miesięcy.

Strefy walutowe

Obecna sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych doprowadzi do nasilenia problemów wewnętrznych i zniszczenia dolara jako waluty światowej. (1)

Dlaczego Stany Zjednoczone odcinają gałąź, na której siedzą (stymulując tworzenie alternatywnych walut rezerwowych)? Odpowiedź nie jest bynajmniej skomplikowana: najzwyczajniej nie potrafią sobie wyobrazić własnego upadku. Jednakże przeświadczenie to nie jest tylko kwestią idealistycznej „amerykańskiej wyjątkowości” (dominujemy, zatem kształtujemy historię) – podzielają je elity, gdyż stanowi kluczowe narzędzie zarządzania społecznego. Poza tym, jeśli przyznamy, że oficjalna doktryna ekonomiczna po prostu nie uznaje kryzysu (nie ma takiej możliwości, aby teoria ta rozpoznała kryzys, bowiem nie dysponuje odpowiednim zakresem pozwalającym na opisanie jego przyczyny), wówczas kryzys faktycznie jest niewątpliwy, choć niekoniecznie nieunikniony: ekonomia opiera się na aksjomatach, które same popychają gospodarkę ku katastrofie.

Z naszej prognozy makroekonomicznej wynika, że główny trendem kolejnych dziesięciu lat będzie podział świata na strefy walutowe. Każda z nich będzie posiadała własny mechanizm kształtowania cen (wzorem „zachodnich” i sowieckich stref gospodarczych z lat 70. i 80.). Dlatego spadek cen ropy zamiast uszkodzić rosyjską gospodarkę, przygotowuje ją do nowych realiów. (Nadwyżkę zysków ze sprzedaży nafty Rosja zainwestowała w aktywa na Zachodzie. Spadek tych zysków spowoduje problemy w Stanach Zjednoczonych, ponieważ pieniądze z upłynnienia nafty inwestowano w amerykańskie obligacje skarbowe. Rosja, nawet po wliczeniu odpływu kapitału, dysponuje budżetową nadwyżką.)

BRICS (grupa państw rozwijających się – Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz Republiki Południowej Afryki) jest zjawiskiem dość sztucznym, wymyślonym przez Goldmana Sachsa, niesławny bank inwestycyjny, z powodów czysto komercyjnych. (W rzeczywistości chodziło o emisję nowych papierów wartościowych.) Z perspektywy rosyjskiej kraje BRICS mogą być liderami regionalnych stref ekonomicznych: Brazylia i RPA – Strefy Południowej, Rosja – Strefy Euroazjatyckiej, Chiny i Indie – stref narodowych, ze względu na duże populacje. Jest wielce prawdopodobne, że Strefa Indyjska będzie podążać śladem Strefy Euroazjatyckiej. W obrębie tych stref zwiększy się współpraca, natomiast USA zwiększą wysiłki, aby rozwiązać swoje wewnętrzne problemy zmuszając inne kraje do spłacenia swoich długów. Ameryka użyje w tym celu struktur systemu z Bretton Woods. Wysiłki te tylko przyspieszą proces regionalnej integracji.

Regionalne systemy podziału pracy

Prywatny popyt w USA, główny czynnik długoterminowego wzrostu gospodarczego, spada. To główna konsekwencja gospodarczej zapaści, która trwa od 2008 roku. Do tego dochodzą rosnące koszty produkcji w Chinach. Sugeruje to brak szansy na wzrost nawet w perspektywie średnioterminowej. Nie można temu zaradzić, ponieważ główny mechanizm jego stymulacji – refinansowanie zadłużenia prywatnego w warunkach zmniejszenia kosztu kredytu – już nie działa. Przypomnijmy, że procentowa stopa dyskontowa Rezerwy Federalnej USA, która w latach 80. wynosiła 19% (główne narzędzie zwiększania pożyczek gospodarstw domowych), spadła prawie do zera w grudniu 2008. Jej podniesienie jest teraz niemożliwe, gdyż zburzy globalną piramidę zadłużenia.

Aktualnie amerykańskie gospodarstwa domowe konsumują rokrocznie około 3 bilionów dolarów więcej, niż zarabiają. Sytuacja w Unii Europejskiej nie prezentuje się lepiej. Oznacza to, że łączny popyt globalny będzie spadał gwałtownie. Innymi słowy, utrzymanie infrastruktury handlowo-finansowej globalnego systemu podziału pracy nie będzie opłacalne. Świat najpewniej powróci do regionalnych systemów podziału pracy. Każdy z nich będzie musiał zapewnić krajową produkcję podstawowych dóbr konsumpcyjnych i inwestycyjnych. Terytorium ich samowystarczalności będzie regionalne, z wysokimi międzystrefowymi barierami handlowymi. W tym scenariuszu Światowa Organizacja Handlu nie ma przyszłości.

Stosunki z Rosją i przyszłość Unii Europejskiej

Sankcje wymierzone w Rosję pokazały, że negocjacje z USA są niemożliwe. Czy Stany Zjednoczone zmuszą Rosję do zawarcia antyamerykańskiej unii z Chinami? Z pewnością związek ten jest kwestią dyskusyjną, ale skoro w Unii Europejskiej nie ma z kim rozmawiać (chociaż sytuacja może się zmienić, wystarczy spojrzeć na Marine Le Pen we Francji i Wiktora Orbána na Węgrzech), ponieważ elity polityczne Europy Zachodniej podporządkowane są Waszyngtonowi, to czy istnieje inna opcja? Powodem dzisiejszego bliskiego związku pomiędzy Chinami i Rosją nie jest fakt, iż oba kraje przewidują wspólną przyszłość, tylko świadomość, że obecny model jest nie do utrzymania.

Sytuacja na Ukrainie pokazała, że kierownictwo Unii Europejskiej nie uwzględni interesów Rosji. Każda próba ich omówienia wywołuje lawinę oświadczeń oskarżających Rosję o „politykę imperialną,” „reaktywację ZSRR” itp. (Rosja uznaje teraz za niezbędne skonstruowanie własnego systemu podziału pracy z pominięciem interesów Unii. Jeśli zdecyduje się na rozpoczęcie budowy substytucji importu, zwyczajnie wprowadzi sankcje wymierzone w daną grupę towarów, ponieważ prowadzona przez UE i USA polityka sankcji pogrzebała wszystkie normy Światowej Organizacji Handlu.)

Normalne relacje między Rosją i Unią Europejską nie będą możliwe tak długo, jak będzie sobie tego życzyć USA. Ale sytuacja ta nie potrwa długo, ponieważ względy bezpieczeństwa zmuszą Waszyngton do prawdopodobnego skorygowania swojego stanowiska.

Los elit antyrosyjskich krajów (zostały skutecznie przechwycone przez USA; nie jest tajemnicą, że zrobienie kariery w europejskiej polityce jest praktycznie niemożliwe bez wsparcia Stanów Zjednoczonych; „haczyk” Amerykanów to intratne kontrakty, granty, łapówki oraz szantaż przy użyciu masowej inwigilacji) zdaje się nikogo nie obchodzić; odejdą, ponieważ nie będą w stanie zmienić swojej retoryki, która uniemożliwia relacje z Rosją. Na razie Rosja nie ma Unii nic do powiedzenia z kilku powodów. Pierwszy jest raczej oczywisty: poszukiwanie konsensusu w ramach UE to daremny trud, ponieważ ogólne stanowisko tej organizacji będzie zawsze antyrosyjskie. Drugim jest brak niezależności Brukseli, która realizuje politykę USA. Trzeci sprowadza się do tego, że aktualna UE nie ma przyszłości.

Jeśli umieścimy Unię Europejską na czasowej skali ZSRR, to bieżący okres można porównać z latami 1989/90. Problemy są identyczne. Niektóre przepisy uchwalono w kontekście konkretnej sytuacji historycznej, finansowej i gospodarczej, a później je skodyfikowano. Dzisiejsze warunki gospodarcze i historyczne uległy przeobrażeniu, ale zmiana polityki legislacyjnej jest prawie niemożliwa. Każdą indywidualną kwestię można rozstrzygnąć, choć nie bardzo wiadomo kiedy, a są ich dziesiątki tysięcy i niewiele czasu. Jedyną szansą, aby uporać się z czymkolwiek jest rozwiązanie UE. Jej zawiązanie powtórne mogłoby nastąpić zgodnie z nowymi przepisami.

Europa Wschodnia nie będzie częścią nowego europejskiego związku. Bez przemysłu nie przedstawia żadnej wartości. Zaistniała polityczna potrzeba, aby „oderwać ją” od ZSRR/Rosji, a następnie nakarmić (aby wygładzić negatywne skutki rezygnacji z socjalizmu). Dzisiejsza młodzież nie pamięta socjalizmu, a to oznacza, że porzucenie tych ludzi bez środków do życia jest w porządku. Nikogo nie interesują. Jak wiemy z europejskiej historii XIX wieku, utoną w skrajnym ubóstwie.

(1) Świat jest garnizonem Stanów Zjednoczonych. Utrzymanie około tysiąca baz i instalacji wojskowych oraz finansowanie operacji służb specjalnych na terenie 105 krajów jest możliwe wyłącznie dzięki hegemonii dolara. Jej utrata oznaczałaby utratę prymatu militarnego. Co w związku z tym zrobią właściciele konającego mocarstwa, które od wielu dekad bez skrupułów niszczy społeczeństwa i pogrąża w chaosie całe regiony świata? („Każda wojna jest podporą dolara i ożywia wskaźnik Dow Jones, ponieważ kapitał szuka schronienia i odnajduje je w USA.” „Z chwilą zaistnienia światowego kryzysu finansowego w 2008 roku Stany Zjednoczone postanowiły pozbierać się kosztem innych za pomocą militarnych ‚przygód’ i niszczenia rządów w myśl teorii ‚zarządzania chaosem’.”)

III.

Detronizacja dolara i globalne pandemonium

Streszczenie raportu [z sierpnia 2014] Jima Rickardsa, doradcy CIA i Pentagonu do spraw zagrożeń finansowych i konfliktów asymetrycznych.

Agencje wywiadowcze Stanów Zjednoczonych – w tym CIA, FBI, Armia i Marynarka Wojenna – od pewnego czasu szacują konsekwencje upadku dolara jako waluty rezerwowej świata. Schyłek naszego panowania jako globalnego lidera przypomina agonię Imperium Brytyjskiego po II wojnie światowej. Rozgrywka finałowa może przebiegać według koszmarnego scenariusza ogólnoświatowej anarchii.

Upadek dolara jest tylko kwestią czasu.

* Rezerwa Federalna zwiększyła podaż pieniądza o 3.1 biliona dolarów.
* Zadłużenie USA sięga 17.5 biliona dolarów. (Przełom 2014/2015: przekroczyło 18 bilionów; przyp. tłum.)
* Kraj ma ponad 127 bilionów dolarów niesfinansowanych zobowiązań.

Dług nie może już być wykorzystany do utrzymania sztucznego wzrostu gospodarki.
W latach boomu 1950-1960 za każdy dolar tworzonego zadłużenia otrzymywaliśmy 2.41 dolara wzrostu gospodarczego. Dziś wartość ta wynosi tylko 0.03 dolara i wkrótce osiągnie poziom ujemny. Jest to sygnał, że złożony system niebawem ulegnie dezintegracji. 70% spadek indeksu giełdy papierów wartościowych może nastąpić praktycznie z dnia na dzień.

Stany Zjednoczone znajdują się dzisiaj w gospodarczej depresji.

Obliczona właściwie, rzeczywista stopa bezrobocia to 23%. 50 milionów Amerykanów żyje w ubóstwie.

Szybkość obiegu pieniądza spada gwałtownie. Pod koniec lat 20-tych XX wieku, tuż przed Wielkim Kryzysem, jej wartość była porównywalna.

Dzisiejszy wskaźnik ubóstwa w USA jest gorszy niż w okresie Wielkiego Kryzysu. Może to prowadzić do niepokojów społecznych.

Kontynuując drukowanie pieniędzy, tworzenie kredytów i lekkomyślną politykę pieniężną powiększamy złożony system. Ryzyko wzrasta wykładniczo i jest ono teraz niewyobrażalne.

Uczestniczyłem w ostatnim nieoficjalnym spotkaniu w Górach Skalistych z udziałem bankierów centralnych z Rezerwy Federalnej i Banku Anglii. Prywatnie mówią to, czego nie powiedzą publicznie. Wręczono mi kopię strategii Janet Yellen. Rezerwa Federalna sięga po narzędzia propagandy, aby wprowadzić obywateli w błąd na temat perspektyw gospodarczych i nakłonić ich do wydawania pieniędzy.

FED nie wie, co robi. Maszyna drukarska może pracować na okrągło, ale jeśli nikt nie pożycza i nie wydaje pieniędzy, gospodarka upada.

Podczas rozmowy z członkinią Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej powiedziałem: „Uważam, że FED jest niewypłacalny.” Pani gubernator wyraziła początkowo sprzeciw i skwitowała: „Skądże, nie jest.” Gdy wywarłem nieco większą presję, rzekła: „Możliwe.” Spojrzałem na nią raz jeszcze i w końcu się poddała: „Cóż, jest niewypłacalny, ale to nie ma znaczenia.” Innymi słowy, gubernator Rezerwy Federalnej przyznaje prywatnie, że Rezerwa Federalna jest niewypłacalna, ale twierdzi, że to bez znaczenia, ponieważ banki centralne nie potrzebują kapitału. Zamierzam sformułować sugestię, że banki centralne potrzebują kapitału. FED zwiększył aktualnie swój kapitał do około 56 bilionów dolarów. Należy jednak porównać ów kapitał z bilansem. Wyłania się wówczas bardziej przerażający obraz, ponieważ rzeczywiste zobowiązania w księgach rachunkowych FED opiewają na kwotę 4.3 biliona dolarów. Zatem 4.3 biliona dolarów opiera się na wątłej bazie kapitałowej 56 miliardów dolarów. Na każdy dolar kapitału przypada 77 dolarów zadłużenia.

System bankowy Stanów Zjednoczonych ma 60 bilionów dolarów długu. Przez dziesięciolecia zadłużenie banków rosło dwukrotnie szybciej niż gospodarka. Dzisiaj zależność ta wynosi 30 do 1. Każdy dolar wzrostu gospodarczego odpowiada 30 dolarom kredytu tworzonego przez system bankowy.

Nasza giełda osiągnęła stan krytyczny. Do najważniejszych oznak należy stosunek kapitalizacji giełdowej względem PKB. Pamiętajmy, że wartość wszystkich papierów wartościowych na giełdzie powinna reprezentować gospodarkę. Nie może istnieć w osobnym, własnym świecie. Wystarczy przyjrzeć się temu, co dzieje się ostatnio, aby zauważyć, że stosunek ten osiągnął niebotyczne 203%. Przed Wielkim Kryzysem było to 87% – ponad dwukrotnie mniej.

Wszystkie dane mówią, że giełda zmierza w stronę krachu.

Nie zapominajmy przy tym, że wartość nominalna brutto globalnych instrumentów pochodnych przekracza 700 bilionów dolarów. Kiedy pęknie bańka derywatów, depresja ogarnie cały świat.

Spodziewam się, że utrata bogactwa przekroczy tym razem 100 bilionów dolarów.

Co stanie się katalizatorem globalnego pandemonium?

Oto lista punktów zapalnych:

1. Państwa redukują swoje inwestycje w amerykańskie obligacje skarbowe.

Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych wyemitował ponad 18 bilionów dolarów długu. Kto go kupuje? Właścicielami znacznej jego części są inne kraje – chociażby Chiny, Japonia, Tajwan, Wielka Brytania czy Rosja. Od pewnego czasu wiele państw pozbywa się papierów dłużnych rządu USA. Brak nabywców może doprowadzić do wzrostu stóp procentowych, co pogrąży giełdę papierów wartościowych. Uruchomione zostanie dodatnie sprzężenie zwrotne: wzrost stóp procentowych oznacza zwiększenie zadłużenia, które powoduje wzrost stóp. Powstanie spirala śmierci, z której nie ma już wyjścia.

2. Upadek petrodolara.

Eksport ropy wyceniany jest w dolarach. Tak być nie musi. Dolara może zastąpić euro, japoński jen, frank szwajcarski, chiński juan, złoto. Co może być przyczyną upadku petrodolara? Filarami gwarantującymi jego trwanie są Arabia Saudyjska, Rosja i Chiny. Każdy z nich kruszeje. Chiny faktycznie wdrażają już na całym świecie dwustronne porozumienia rozliczeń handlowych w juanach. Status rezerwowej dana waluta może uzyskać, gdy uczestniczy w dostatecznie dużej liczbie transakcji handlowych, a jej globalna ilość przekracza określony próg. Dolar już teraz traci ten status.

3. Złoto jako broń finansowa.

Państwa nie muszą kupować obligacji skarbowych USA. Mogą kupować złoto. I właśnie to czynią. Chiny są przypadkiem numer jeden. Część swego złota pozyskują skrycie wykorzystując służby wojskowe i wywiadowcze. Poprzez gromadzenie złota próbują zabezpieczyć się przed upadkiem dolara.

Gdyby nagle ujawniono faktyczną ilość złota posiadanego przez Chiny oraz rzeczywisty stan światowych rezerw tego kruszcu, byłby to sztylet wbity w samo serce dolara.

4. Upadek systemu finansowego USA lub Chin.

Piramidę finansów globalnych może zburzyć upadek Chin. Ich system bankowy opiera się w dużym stopniu na dźwigni finansowej. A to dopiero początek. Istnieje również tzw. równoległy system bankowy: to przemysł wartości 7.5 biliona dolarów, który od roku 2005 rozrósł się o 4067%.

Jeśli ulokujesz pieniądze w chińskim banku, zapłacą ci niewiele, być może ćwierć procenta, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych. Dlatego banki oferują produkty zarządzania majątkiem, które dają zwrot rzędu pięciu, sześciu, siedmiu procent. Biorą pieniądze i kupują kredyty hipoteczne oparte na bezwartościowych, zawyżonych aktywach oraz bańce aktywów. Prowadzi to do nieuniknionego upadku.

Przed krachem roku 2008 nowo wybudowane nieruchomości stanowiły 16% PKB Ameryki. Tymczasem w Chinach odpowiadają za 50% wzrostu PKB. Chińczycy budują „białe słonie” i miasta widma. Jeden z tamtejszych, wysokich rangą urzędników przyznał: „Mamy do czynienia z piramidą finansową.”

Gdy pękająca bańka spowoduje serię finansowych upadków, rozpęta się panika bankowa. Bankierzy powiedzą: „Przepraszamy, ale nie możemy ci zapłacić. To nie nasz problem.” Wybuchną zamieszki. Co się stanie, kiedy największa gospodarka świata raptownie zahamuje? Będzie to miało katastrofalny wpływ na globalny wzrost; napompowana wycena giełdy papierów wartościowych utraci swoją podstawę. Powstaną warunki upadku gospodarki światowej.

5. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przejmuje globalny system monetarny i staje się centralnym bankiem świata.

Istnieje udokumentowany, dziesięcioletni plan Międzynarodowego Funduszu Walutowego, aby zastąpić dolara jako walutę rezerwową świata. Fundusz opublikował w 2014 roku raport zatytułowany „Dolar króluje z zasady.” Oto bezpośredni cytat: „Agresywne wykorzystanie niekonwencjonalnej polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną, amerykański bank centralny, zwiększyło podaż dolarów i spowodowało pęknięcia w systemie finansowym. Status dolara powinien być zagrożony.”

Rezerwy walutowe są niczym więcej, jak kontem oszczędnościowym kraju. Jest to kwota zaoszczędzonych pieniędzy. Trzeba zdecydować, co z nimi zrobić. Wiele osób uważa, że dolar zwycięży, ponieważ nie ma dobrej alternatywy. To nieprawda. Procentowy udział dolara w całkowitych rezerwach walutowych świata odnotowuje gwałtowny spadek. Jeśli trend ten utrzyma się, zwiększy się udział innych walut.

To jeden możliwy rezultat. Ale jest jeszcze jeden, który prawdopodobnie nadejdzie dużo wcześniej.

Na świecie wybucha panika finansowa. Bank centralny stanie przed koniecznością zapewnienia światu płynności finansowej. Skąd wezmą się te pieniądze? Nie zapewni ich niewypłacalna Rezerwa Federalna. Źródłem płynności będzie Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który dysponuje własną prasą drukarską. Może wydrukować SDR-y, czyli specjalne prawa ciągnienia (Special Drawing Rights). Byłaby to nowa waluta rezerwowa. Nazwę SDR wymyślono, aby uniknąć złowieszczego terminu „pieniądze światowe.”

Kiedy nastąpi upadek – a zdarzy się to znacznie wcześniej niż za dziesięć lat – MFW wydrukuje biliony SDR-ów, aby podtrzymać system. (1)

(1) Analityk James Sinclair jest odmiennego zdania: Światowej waluty nie będzie. SDR jest jedynie gloryfikowanym indeksem walut. Niczego nie uleczy. Niby jak śmieciowy pakiet może uporać się ze śmieciowym problemem? Wspieranie pomysłu, że SDR może posłużyć za znaczący substytut świadczy o braku rozumienia rynków walutowych. […]

IV.

Przed nami upadek deflacyjny?

Pierwsza część eseju Gail Tverberg z 26 sierpnia 2015.

Wartość akcji i ceny ropy spadają. Czy to „tylko kolejny cykl,” a może coś znacznie gorszego? Myślę, że jest to coś o wiele gorszego.

W styczniu 2015 napisałam, że utrzymujące się bardzo niskie ceny mogą być oznaką, iż zderzamy się z granicami środowiskowej pojemności planety. Realizujący się na naszych oczach scenariusz koresponduje z oczekiwanymi przeze mnie wydarzeniami.

Nie trzeba dodawać, że stagnacja płac w powiązaniu z szybko rosnącymi kosztami produkcji ropy prowadzi do niedopasowania pomiędzy:

Liczbą konsumentów, których stać na zakup ropy
Kosztem ropy, o ile jej cena odpowiada kosztom produkcji

Mamy właśnie do czynienia z tym niedopasowaniem pomiędzy rosnącymi kosztami produkcji ropy i stagnacją płac. Problem braku środków na zakup można chwilowo ukryć poprzez zwiększenie zadłużenia (ponieważ dodawanie taniego długu sprawia, iż artykuły cenowo nieprzystępne zdają się być przystępnymi), jednakże schemat ten nie może trwać wiecznie.

W końcu, nawet przy zerowych stopach procentowych, kwota zadłużenia staje się zbyt wysoka w stosunku do dochodów. Rządy zaczynają obawiać się dalszego pożyczania. Młodzi ludzie przekonawszy się, że kredyty studenckie są poważnym obciążeniem, odkładają zakup domów i samochodów. Napędzana rosnącymi płacami i zadłużeniem ekonomiczna „pompa” spowalnia, co prowadzi do wyhamowania wzrostu światowej gospodarki. Wraz z powolnym wzrostem gospodarczym następuje obniżenie popytu na surowce wykorzystywane do budowy domów i fabryk, produkcji samochodów i innych towarów. Powolny wzrost gospodarczy jest tym, co przynosi utrzymujący się w ostatnich latach trend niskich cen surowców.

Cena ropy doświadczyła dramatycznego spadku w drugiej połowie 2008 roku, częściowo ze względu na niekorzystny wpływ wcześniejszej, wysokiej ceny nafty na gospodarkę, a częściowo z powodu kurczącej się wówczas ilości długu. Dopiero uratowanie banków pieniędzmi podatników (ang. bailout) i zapoczątkowanie pierwszego cyklu rozluźnienia ilościowego (ang. quantitative easing – QE1) przez Stany Zjednoczone pozwoliło jeszcze bardziej obniżyć długoterminowe stopy procentowe i stymulować wzrost cen energii. Co więcej, Chiny gwałtownie zwiększyły w tym czasie swoje zadłużenie przeznaczając ten dodatkowy dług na budowę nowych domów, dróg i fabryk. To również pomogło napompować ceny energii.

Ceny ropy wykazywały już nieznaczną tendencję spadkową w latach 2011-2014. W połowie 2014 roku nastąpiła ich duża redukcja, która zbiegła się z końcem trzeciej odsłony rozluźnienia ilościowego (QE3) i wolniejszym wzrostem zadłużenia w Chinach. Po tymczasowej zwyżce nastąpił ostatnio ponowny spadek cen związany ze spowolnieniem chińskiej i globalnej gospodarki. Zachodzi ono w Chinach m.in. dlatego, że kraj osiągnął granicę zapotrzebowania na domy, drogi i fabryki.

Co jest nie tak

1. Ważnym wydarzeniem jest to, że system finansowy świata prawdopodobne upadnie. W 2008 roku był tego bliski. Tym razem szansa na uniknięcie upadku jest niewielka.

2. Bez systemu finansowego nie funkcjonuje praktycznie nic innego: system wydobycia ropy naftowej, system dostarczania energii elektrycznej, system emerytalny, zdolność giełdy do utrzymania swojej wartości. Zmiana, z jaką się konfrontujemy przypomina utratę systemu operacyjnego komputera lub odłączenie kabla sieciowego lodówki.

3. Nie wiemy, jak szybko potoczą się wypadki, ale sytuacja zmieni się najpewniej już po upływie roku. Próbując utrzymać wszystko w całości, finansowi liderzy świata „sięgną po każdy dostępny środek.” Dużą część problemu stanowi nadmiar zadłużenia. Trudno to naprawić, ponieważ zmniejszenie długu zmniejsza popyt i powoduje dalszą redukcję cen surowców. Niskie ceny prowadzą z kolei do obniżenia poziomu produkcji towarów. Na przykład produkcja żywności uzależniona od wkładu paliw kopalnych odnotuje z czasem ogromny spadek, podobnie jak produkcja ropy, gazu i węgla.

4. System energii elektrycznej dostarczanej przez sieć załamie się mniej więcej w tych samych czasowych ramach, co system zaopatrzenia w naftę. Nic nie zatrzyma się z dnia na dzień, ale wydaje się prawdopodobnym, iż dostawy elektryczności potrwają najwyżej rok lub dwa lata dłużej od dostaw ropy. Wszystkie systemy zależą od systemu finansowego. Skoro system naftowy nie może zapłacić swoim pracownikom i pozyskać części zamiennych w wyniku upadku systemu finansowego, to samo spotka system sieci elektrycznej.

5. Nasza gospodarka jest samo-organizującym się systemem sieciowym, który nieustannie rozprasza energię – w fizyce nosi nazwę struktury rozpraszającej. Inne przykłady takich struktur to rośliny, zwierzęta (w tym ludzie) i huragany. Wszystkie rosną, stopniowo osiągają stabilne rozmiary, by ostatecznie upaść i umrzeć. Wiemy o dużej liczbie wcześniejszych cywilizacji, które spotkał upadek. Najwyraźniej następował on wówczas, gdy zwrot z ludzkiej pracy był zbyt niski. Jego odpowiednikiem są zbyt niskie płace pracowników spoza kręgu elit. Płace odzwierciedlają nie tylko własną energię robotników (pozyskaną dzięki żywności), lecz także każdą wykorzystywaną energię uzupełniającą, którą zapewniają zwierzęta pociągowe, łodzie żaglowe lub elektryczność. Redukcja średniej płacy, zwłaszcza wśród ludzi młodych, jest jedną z oznak, że nasza gospodarka zmierza w stronę upadku śladem innych gospodarek.

6. Za szybkie tempo upadku odpowiada zadłużenie i derywaty. Nasza sieciowa gospodarka wymaga zadłużenia – aby wydobyć z ziemi paliwa kopalne, tworzyć alternatywne źródła energii – z kilku powodów: (a) Producenci nie muszą wcześniej zadbać o zaoszczędzenie pieniędzy, (b) Ludzie w średnim wieku wytwarzający produkty, które zużywają energię (samochody i lodówki) mogą „finansować” swoje fabryki, zatem nie muszą zadbać o zaoszczędzenie wymaganych kwot, (c) Konsumenci mogą sobie pozwolić na zakup bardzo drogich rzeczy, takich jak domy i auta, korzystając z planu spłaty w miesięcznych ratach, zatem nie muszą zadbać o zaoszczędzenie wymaganych kwot, i (d) Co najważniejsze, zadłużenie pomaga podnieść ceny wszelkiego rodzaju towarów (w tym ropy naftowej i prądu), gdyż pozwala, by większą liczbę klientów stać było na wykonane z ich użyciem produkty. Gdy gospodarka spowalnia, a my piętrzymy długi, dochodzi do załamania zadłużenia. Dzieje się tak dlatego, że gospodarka nie rośnie w takim wymiarze, by umożliwić wygenerowanie wystarczających towarów i usług, które podtrzymują system – czyli jednocześnie wypłacić odpowiednie wynagrodzenia, nawet pracownikom spoza kręgu elit; sfinansować rozrastający się rząd i wydatki korporacji; oraz spłacić zadłużenie wraz z odsetkami.  Ciąg dalszy…

V.

Coraz więcej oznak i zapowiedzi spóźnionego, nieuchronnego krachu

Trends JournalFragment wywiadu z Geraldem Celente, założycielem Instytutu Badań nad Trendami (Trends Research Institute), z 7 sierpnia 2015:

Sporadycznie podaję daty potencjalnych rynkowych krachów. Zrobiłem to w 1987 roku. Przewidziałem krach na giełdzie w artykule opublikowanym przez Wall Street Journal. Podobnie było z paniką w 2008. Każdy (z naszych słuchaczy) wie, że w 2007 wykupiliśmy domenę o tej nazwie. W październiku 1999 roku zapowiedzieliśmy pęknięcie bańki internetowej w drugim kwartale 2000 roku. Wszystko to jest udokumentowane w zakładce prognoz witryny Instytutu Badań nad Trendami.

Ale byłem w błędzie, kiedy sądziłem, że po panice roku 2008 nastąpi wielki upadek w 2010. Nie miałem pojęcia, że wymyślą coś o nazwie „rozluźnienie ilościowe”. Nie miałem pojęcia, że w ramach polityki pieniężnej utrzymają zerowe stopy procentowe – co trwa zresztą do dzisiaj.

Jednakże jestem już gotowy do sformułowania prognozy, iż w miesiącach, które pozostały do końca 2015 roku staniemy się świadkami krachu na globalnym rynku papierów wartościowych – od Wall Street przez Szanghaj, Londyn po São Paulo. Poszczególne giełdy będą upadać kolejno. Panika wyleje się na ulice. Dno odpadło i piramidę finansową usiłują utrzymać pieniężnym metadonem, który nie jest już w stanie zaspokoić narkotycznego głodu. […]

Czy mogę się mylić? Oczywiście. Banki centralne zdołały przecież wykoncypować kilka niesłychanych patentów na dalsze pompowanie bańki. Tak czy inaczej jej pęknięcie jest nieuniknione.

Dwa tygodnie później: Czarny poniedziałek na Wall Street

W pierwszych tygodniach 2016 roku rozpoczęła się panika na rynkach papierów wartościowych. Wypowiedź Geralda Celente z 19 stycznia 2016:

Do tej pory byliśmy świadkami finansowego zniszczenia na światowych rynkach akcji. Ta rzeź to jedynie preludium katastrofy, która jest przed nami. Media nurtu głównego bagatelizują wydarzenia obwiniając Chiny i rynek towarowy. Tymczasem obecny kryzys jest czymś więcej. To globalny krach, który dopiero się rozpoczyna. Rzucił już na kolana kraje takie jak Wenezuela, Brazylia, Kongo i Republika Południowej Afryki. Do tej pory straty kapitałowe wyniosły 15 bilionów dolarów. Załamują się kolejne waluty. Spadki ich wartości odzwierciedlają schyłek poszczególnych gospodarek. Prawie bilion dolarów wypłynął już z rynków wschodzących. Były to „gorące pieniądze” wpompowane w te państwa poprzez ‚rozluźnienie ilościowe’ (ang. quantitative easing – QE). Pora zejść na ziemię. Gospodarka światowa upada. Według każdego wskaźnika rozluźnienie ilościowe i ujemne stopy procentowe nie przynoszą efektów. Gra dobiegła końca. Ale zanim rozpocznie się ostatni etap globalnego upadku, gracze wstrzykną jeszcze jedną, zapowiedzianą w Davos działkę pieniężnego metadonu i zdołają wciągnąć opinię publiczną w ostatnią giełdową rozgrywkę; ludzie licząc na dalszy spadek wartości akcji, stracą na tzw. sprzedaży krótkiej (tzw. short selling).

Fragment wywiadu, którego Gerald Celente udzielił 9 marca 2016:

Największą bańkę mamy w Chinach. 20 lat temu całkowity dług prywatny i publiczny kraju wynosił około 500 miliardów dolarów. Dzisiaj przekracza 30 bilionów. Spójrzmy na najnowsze dane eksportowe. Spadek o ponad 25%. Dwucyfrowa redukcja importu. Potem jest Japonia. Tamtejsza bańka pęka. Kraj jest w recesji. Wprowadzono ujemne stopy procentowe. Przejdźmy na Stary Kontynent. Europejski Bank Centralny zwiększy ujemne stopy procentowe i kwotę przeznaczoną na skup obligacji. Obecnie jest to 60 miliardów euro miesięcznie. Ktoś zapyta: Dlaczego system jeszcze nie upadł? Otóż upadł. Udawane giełdy podtrzymywane są na naszych oczach przekrętami. Eksport Chin zmniejszył się o 25%. Gospodarka kraju jest od niego uzależniona. Jak to możliwe, że tamtejsza giełda nie odnotowała natychmiastowego spadku? Kiedy nazajutrz notowania poszły w dół, tuż przed zakończeniem sesji nagle nastąpił ich wzrost. Dlaczego? Z powodu interwencji ‚drużyny państwowej’, która kupiła akcje. To samo ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. Działa tu grupa ds. przeciwdziałania krachom giełdowym. Takie są fakty. Rynki są zmanipulowane. Jak długo będą w stanie utrzymać tę szaradę, zanim powrócą trwające od początku roku spadki? Nikt tego nie wie, bo mnożne są kolejne niebywałe kanty.

Fragment wywiadu Geraldem Celente z 10 lipca 2016:

Panika jest w toku. Spójrzmy na ceny złota. Poszły w górę o 28%. Geszeft z ujemnymi stopami procentowymi. Ludzie mają kupować obligacje, za które w ciągu dekady dostaną mniej od ceny wyjściowej? Dlatego złoto staje się bezpieczną inwestycją. Wszystko się sypie. ‚Ryba psuje się od głowy.’ Detal z górnej pułki upada. Po kolei. Tiffany, Gucci, Prada i inni – wyniki sprzedażowe są coraz niższe. Weźmy sprzedaż biżuterii, diamentów. W przypadku De Beers w 2015 nastąpił spadek o 72%. Byłem kiedyś głównym prelegentem tej firmy w Południowej Afryce i rozumiem, co się w tej chwili dzieje na tzw. ‚szczycie’. Popyt na apartamenty? Niższy o 20%. Obrazy Picassa? Domy aukcyjne nie mogą uzyskać pożądanych kwot. A co z bankami? To samo. Indeksy nurkują. Pójdźmy śladem pieniędzy: ‚szczyt’ jest w poważnych opałach. A kiedy w tym systemie ‚góra’ idzie na dno, ciągnie za sobą całą resztę. Według mnie krach 2016 już trwa. Banki centralne nie są w stanie go zatrzymać.

10 marca 2016 Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe (referencyjną do zera z 0.05%, depozytową z minus 0.3% do minus 0.4%) i podwyższył do 80 miliardów euro kwotę na zakupy aktywów w ramach ilościowego luzowania polityki pieniężnej.

Richard Fisher, były szef Rezerwy Federalnej w Dallas, powiedział 9 marca 2016:

Moc banków centralnych wygasa. W system finansowy wstrzyknęliśmy kokainę i heroinę (tworząc ‚efekt wzbogacenia’, który nie pobudził gospodarki), a teraz jesteśmy w trakcie wstrzykiwania Ritalinu. Niestety, polityka fiskalna nie sprawdziła się. Rezerwa Federalna to gigantyczna broń, która nie ma już amunicji.

Li Yang, starszy badacz rządowego zespołu eksperckiego Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, powiedział 16 czerwca 2016:

Część obaw związanych z ogromnym zadłużeniem Chin dotyczy faktu, iż źródłem najbardziej niepokojącego zagrożenia jest niefinansowy sektor korporacyjny, w którym stosunek długu do PKB oszacowano na 156%. Sektor ten obejmuje zobowiązania będące rezultatem programów finansujących samorządy lokalne. Wiele z firm jest własnością państwa. Swoje pożyczki zaciągały we wspieranych przez rząd bankach, zatem problemy pojawiające się w korporacyjnym sektorze niefinansowym mogą ostatecznie stać się ‚zagrożeniem systemowym’ gospodarki. Finanse Chin ucierpiałyby natychmiast. Problem uderzyłby również w państwową kasę, ponieważ chińskie banki są ściśle powiązane z rządem.

Zadłużenie Chin wzrosło do blisko 250% PKB dzięki regularnemu wykorzystywaniu taniego kredytu do stymulowania zwalniającego wzrostu gospodarczego. Kraj nie jest w stanie zwalczyć tego uzależnienia. 15 czerwca 2016 Ludowy Bank Chin poinformował, że kwota nowych, udzielanych przez banki kredytów zwiększyła się w zeszłym miesiącu do 985.5 miliarda juanów. W kwietniu było to 555.6 miliarda juanów. Gospodarka kraju rośnie najwolniej od ćwierć wieku.

Raport Citigroup ostrzega przed upadkiem systemowym 

Citigroup – jedna z trzech największych amerykańskich korporacji zajmujących się bankowością inwestycyjną i świadczeniem usług finansowych – w swoim najnowszym raporcie na temat globalnego ryzyka politycznego daje do zrozumienia, że obecne trendy zagrażają dotychczasowemu geopolitycznemu porządkowi świata. Według analityków coraz bardziej prawdopodobne jest zaistnienie trudnych do przewidzenia zdarzeń, które mogą doprowadzić do upadku systemu finansowego i globalnej gospodarki.

Raport stwierdza:

Rok 2016 rozpoczął się kontynuacją zakończenia roku 2015 – znacznym pogorszeniem globalnego klimatu politycznego i znaczną niestabilnością rynków finansowych. Inwestorzy i przedsiębiorcy są coraz bardziej świadomi konieczności zrozumienia czynników sprawczych i konsekwencji wyższego poziomu ryzyka zdarzeniowego, które potęgowane jest przez zmieniające się wzorce porządku społecznego.

Co więcej, nie widzimy oznak odwracania się trendu ryzyka politycznego w gospodarkach rozwiniętych i wschodzących. Uważamy ze mało prawdopodobne, aby umiarkowany globalny wzrost gospodarczy – prognozowany przez ekonomistów Citi jako najważniejszy scenariusz – osłabił te zagrożenia. W rzeczywistości dane, które zanalizowaliśmy w niniejszym raporcie, wraz z naszą połączoną specjalistyczną wiedzą z zakresu porównawczych nauk politycznych i stosunków międzynarodowych, a także analizą bezpieczeństwa i obrony, podkreślają, że według wielu mierników ryzyko to wzrasta i faktycznie może zagrozić nawet perspektywie skromnego globalnego wzrostu.

Naszym zdaniem przywódcy polityczni i biznesowi muszą być bardziej dostrojeni do nowego kształtu globalnego ryzyka politycznego, zmiany paradygmatu, która oznacza, że poprzednia polityka nie będzie w stanie dotrzymać kroku, a stopień niepewności pozostanie wysoki, z potencjałem do interakcji przebiegających w nieoczekiwany sposób. Wśród głównych implikacji tej bardziej kruchej i połączonej perspektywy ryzyka jest to, że tzw. czarne łabędzie – w tym przypadku geopolityczne wydarzenia, które wywołują zwielokrotnioną niestabilność – mogą być zarówno bardziej prawdopodobne, jak i trudniejsze do opanowania przez liderów i globalne instytucje finansowe.

Na dłuższą metę niepowodzenie w opracowaniu strategii zajmujących się kwestią niepokojów klasy średniej i spadku poziomu życia zwiększa prawdopodobieństwo, że ryzyko Vox Populi – w tym masowych protestów i upadków rządu – zmieni swój zakłócający wymiar z epizodycznego na systemowy, podkopując w ten sposób samą globalizację. I jesteśmy głęboko zaniepokojeni faktem, iż polityczny kapitał niezbędny, aby powstrzymać kryzys migracyjny i zagrożenie terrorystyczne, scharakteryzowane najlepiej jako zderzenie minionych niepowodzeń polityki zagranicznej i aktualnej zdolności zarządzania, jest poza zasięgiem włodarzy, którzy w ciągu kilku ostatnich lat radzili sobie z lwią częścią globalnych kryzysów dzięki wsparciu banków centralnych. 2016 może być dla rynków rokiem bardzo politycznym.

VI.

Seria prasowych nagłówków (lipiec 2015marzec 2016)

Czarny poniedziałek [24 sierpnia 2015]: Po raz pierwszy w historii Indeks Dow Jones odnotował spadek o ponad 500 punktów przez dwa kolejne dni (Andy Hoffman: Spodziewaj się najlepszego, przygotuj na najgorsze. Zgodnie z prognozami jesteśmy świadkami implozji rynków papierów wartościowych. Jest ona konsekwencją przeszacowania wszystkich aktywów finansowych, do którego doprowadziło drukowanie pieniędzy przez banki centralne. Obecna sytuacja finansowa nie ma precedensu. Nie można z nią porównać nawet okresu poprzedzającego krach 2008 roku. Spadek indeksu Dow Jones, jakiego byliśmy właśnie świadkami nie był chwilowym załamaniem (tzw. flash crash), tylko paniką przerażonych sprzedających – miała miejsce przytłaczająca podaż zleceń sprzedaży. Ten niepokój jest jak najbardziej uzasadniony. Trzeba pamiętać, że Dow jest indeksem najmocniej wspieranym przez PPT (plunge protection team: grupa ds. przeciwdziałania krachom giełdowym). Mimo to spada. Ludzie obserwują tę redukcję, ale nie mają pojęcia, co się dzieje na całym świecie. Od chwili, kiedy Rezerwa Federalna uruchomiła program Twist i kolejne odsłony ‚rozluźnienia ilościowego’ przeciętna waluta utraciła względem dolara 90% swojej wartości. Korekty na innych giełdach nastąpiły już wcześniej, a indeksy towarowe są najniższe od 40 lat. Końca dobiega wiara, iż banki centralne mogą nas uratować. Wzbiera świadomość, że ich działania są destrukcyjne. Zresztą wyczerpała im się amunicja, o czym świadczą zestawienia bilansowe. Kiedy Rezerwa Federalna ogłosi QE nr 4 (1), nikt nie uwierzy, że rynki i gospodarka zostaną w ten sposób ocalone. Najpewniej przyspieszy to implozję. Trzeba być ślepym, by nie widzieć, jak fatalna jest kondycja globalnej gospodarki. A tylko ten fakt ma znaczenie. Nieoficjalna nacjonalizacja akcji uprawiana na całym globie nie przynosi efektów. Wszystko jest przeszacowane i każdy jest zadłużony: rządy, korporacje, instytucje, samorządy i obywatele. Rynki papierów wartościowych są skończone, mimo iż w ostatnich latach złamano każdą możliwą zasadę, by przedłużyć im życie. Globalna gospodarka upadnie. Włodarze nie są w stanie sterować zachowaniem rynków towarowych, nie mają wpływu na ceny towarów. W kontekście kontroli sytuacji światowej są one ważniejsze niż akcje: zawierają w sobie moc zarobkową całego świata. Zdrowie systemu gospodarczego wymaga, aby nie doświadczały spadku. Tymczasem staczają się w dół w rekordowym tempie – jest gorzej niż w 2008 roku. Przykładowo 500 miliardów dolarów w obligacjach śmieciowych i lewarowanych pożyczkach, które stanowi podporę przemysłu eksploatacji łupków może wyparować przed końcem roku. A jest to zaledwie jeden niewielki aspekt całości. Według mnie w czwartym kwartalne nie pozostanie na kuli ziemskiej nawet jeden kraj z dodatnim PKB, a każdy bank centralny ogłosi lub będzie zaangażowany w ‚rozluźnienie ilościowe’. W porównaniu z tym, co się wydarzy, panika roku 2008 to drobnostka. Najbardziej dotkliwym ciosem będzie dramatyczny spadek wartości walut. Wszyscy będą je dewaluować w wyścigu na dno. Skala strat finansowych, strat w zatrudnieniu będzie niewyobrażalna i nieodwracalna. Rozpadną się rodziny, upadną kraje, wybuchną konflikty zbrojne. […]

(1) Po raz pierwszy w historii praktycznie wszyscy posiadają akcje zakupione na kredyt. W ilości największej w dziejach – w bilansach nie uwzględniono połowy derywatów. Zatem nawet niewielki spadek na rynkach papierów wartościowych powoduje ogromne pieniężne straty. Nikogo na to nie stać. I nikt nie może sobie pozwolić na podniesienie stóp procentowych.

James Sinclair: Nigdy w dotychczasowej historii do globalnego systemu finansowego nie wprowadzono takiej ilości pieniędzy. Podobnie nigdy wcześniej nie doszło do takich wahań na rynku papierów wartościowych, jakich byliśmy świadkami 25 sierpnia. Taka zmienność była niewyobrażalna jeszcze sześć miesięcy temu. Gdybyś parę lat wstecz zasugerował, że na otwarciu rynek odnotuje spadek rzędu tysiąca punktów, zostałbyś oddelegowany do domu bez klamek. W aktualnych prognozach nie można odwołać się do żadnego doświadczenia historycznego, ponieważ fundamentalne czynniki rynkowe nie mają precedensu. To, co się właśnie wydarzyło przeraziło uczestników grup ds. przeciwdziałania krachom giełdowym (PPT), mających specjalny status na Wall Street i w świecie finansów. Przerwali interwencję, bo skończyły się im fundusze, zderzyli się z limitem. I nie było w pobliżu nikogo, kto mógłby podnieść jego poziom. Mamy tu do czynienia z ostrzeżeniem następującej treści: rynki pokonają PPT, pokonają manipulację metalami szlachetnymi i walutami, pokonają fałszywą siłę dolara amerykańskiego. Bańka kredytowa osiągnęła niewyobrażalne rozmiary. Ilość pieniędzy podtrzymująca ogólnie akceptowany styl życia została uznana za nową normę. Bez względu na ich retorykę banki centralne nie uporają się z brakiem płynności, która będzie w centrum nadchodzących krachów. Rzekoma wszechmoc Rezerwy Federalnej jest przekonaniem błędnym. Tym razem nic nie ugasi pożaru, który wybuchnie. Będzie musiał się wypalić. Konsekwencją może być nowy społeczny i polityczny porządek. Czeka nas najpewniej fundamentalna, dramatyczna zmiana cywilizacyjna, aktywacja nowego systemu finansowego, która rozpocznie się od czarnej dziury gospodarczej depresji. Wiemy z historii, że dyslokacja walut ma ogromny wpływ na postrzeganie inflacji. Uczyni dystrybucję towarową i jej środki zbyt złożonymi, aby mogły normalnie operować. Konfrontujemy się z problemem walutowym, przed którym nie ma ucieczki. Algorytmy [wykorzystywane w automatycznym prowadzeniu giełdowych transakcji (ang. high frequency trading)] nie wystarczą, aby waluta mogła funkcjonować. Nie oznacza to braku żywności, tylko niemożność jej dostarczenia do sklepów. Narzędzia dystrybucji, od kolei po tiry etc., będą w stanie takiej dezorganizacji pod względem zarządzania biznesowego, że twoja zdolność pozyskania dóbr i usług zostanie w znacznym stopniu zakłócona. Oznacza to piekło pustych sklepowych półek. […]

James Sinclair, wypowiedź z 3 grudnia 2016: Nazajutrz po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta nastąpił krach. Tak jak przewidywaliśmy. Tego samego dnia giełda dokonała zwrotu. Tak po prostu, bez przyczyny. Zadziałała maszyna. Algorytmy, grupa ds. przeciwdziałania krachom giełdowym (plunge protection team  PPT) i banki centralne podjęły ukierunkowany wysiłek – indeks giełdowy wzrósł o kilkaset punktów. O czym to świadczy? Rynki już nie istnieją. Wszystko rozgrywa się w wirtualnej przestrzeni, a nie w świecie trójwymiarowym. Fundament gospodarczy przestał mieć znaczenie. Nie ma zaangażowania kapitałowego. Maklerów zastąpili spece od programowania. Akcje sprzedawane są i kupowane przez komputery. To one przejmują kontrolę. Trwa szaleństwo, które nie ma precedensu. Punkty przegięcia nie istnieją. Nie można normalnie przeprowadzać transakcji giełdowych. Nie da się już wyczuć rynku. Nie sposób wyczuć wirtualnej przestrzeni. Rynki zostały zniszczone. Pełniły rolę zaworu bezpieczeństwa. Były sercem systemu kapitalistycznego. Nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Nie ma praworządności. Wielkie nazwiska bezkarnie popełniają przestępstwa. Stan ten będzie trwał do chwili, gdy stanie się oczywiste, że kapitalizm jest martwy jak kamień. Odkąd geniusze ze szkół technologicznych, bez przygotowania ekonomicznego, zaczęli kontrolować rynki, jesteśmy świadkami żerowania rekinów. Najpierw skonsumowały one inwestorów – niewielu ich się ostało. Potem przyszła kolej na spekulantów. Teraz drapieżcy – banki inwestycyjne i fundusze hedgingowe – pożerają siebie nawzajem. Nadejdzie dzień, gdy pozostanie tylko jeden bardzo gruby rekin, który zdechnie z głodu. Na dokładkę mamy problem zadłużenia, którego nikt nie okiełzna. System jest popsuty. Na jego naprawę jest za późno. Runie z hukiem. Zniszczyliśmy kapitalizm.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy: Następny krach finansowy jest w drodze
(Takie jest przesłanie najnowszego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego pt. Globalna stabilność finansowa, który trzeźwiącą będzie lekturą dla ministrów finansów i szefów banków centralnych zgromadzonych w Limie na dorocznym spotkaniu MFW. […])

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega przed „ryzykiem gospodarczego wykolejenia”; eksport Chin spada najbardziej od 2008 roku

Były szef Banku Anglii ostrzega, że w globalną gospodarkę wkrótce uderzy kolejny krach

Najgorszy początek roku na Wall Street w historii

Światowe rynki papierów wartościowych rozpoczynają rok 2016 dużymi spadkami notowań

23 kraje, w których dochodzi już do rynkowych krachów

RBS do inwestorów: „Sprzedajcie wszystko”  (Królewski Bank Szkocji [Royal Bank of Scotland – RBS] doradził klientom, aby przygotowali się na „rok ekonomicznego kataklizmu” i globalnego kryzysu deflacyjnego, ostrzegając, że główne indeksy giełdowe mogą spaść o jedną piątą, a cena ropy do 16 dolarów za baryłkę. Zespół kredytowy banku poinformował, że z rynków docierają te same sygnały alarmowe, jakie poprzedziły upadek Lehman Brothers w 2008 roku. […])

Przedstawiciel banku JPMorgan: Sprawy wymknęły się spod kontroli. Ludzie mają większe zaufanie do złota niż pieniędzy papierowych

Świat gromadzi złoto

Z dala od dolara: Chiny i Rosja stworzą osobny rynek złota

Deutsche Bank: Kruchość tego sztucznie zmanipulowanego systemu została w końcu obnażona

Deutsche Bank szokuje ostrzeżeniem o stracie 6 miliardów euro (Deutsche Bank ostrzegł, że w trzecim kwartale poniesie rekordową stratę ponad 6 miliardów euro. Podana nocą informacja zaszokowała analityków. Prognozowano zyski na poziomie 1 miliarda euro. Deutsche jest jednym z filarów korporacyjnych Niemiec, podobnie jak Volkswagen, którym wstrząsnął skandal związany z manipulacją testami emisji spalin. […])

Fundusze hedgingowe odnotowują najgorszy początek roku od 2008

Powtórka z 2007: Rozpoczyna się implozja banków

Duże europejskie banki nie przestają ciąć i krwawić

Europejskie banki w obliczu braku gotówki

Największy bank Europy, HSBC, ogłasza niespodziewaną stratę 858 milionów dolarów: Analitycy przewidywali zysk na poziomie 1.95 miliarda dolarów

Globalne korporacje tracą kontrolę nad zadłużeniem: Tempo niewypłacalności najwyższe od 2009 roku

Globalny krach coraz bliżej, banki centralne tracą kontrolę (To Chiny uratowały świat po krachu 2008-9 dokonując bezlitosnej ekspansji swojej gospodarki za pożyczone i zmyślone pieniądze (powołane do istnienia przez bank centralny). Zbudowały wieżowce mieszkalne, całe miasta, w których nikt nie mieszka. Zbudowały autostrady, na których nie ma aut – w ciągu trzech lat wylały więcej betonu niż Stany Zjednoczone w całej swojej historii. Teraz pogrążone w długach, których termin spłaty właśnie nadchodzi, ze zdewaluowaną walutą i upadającą giełdą, balansują na krawędzi niewyobrażalnej katastrofy. […] Według opowiadanej powszechnie bajeczki silnik wiecznego wzrostu globalnego zasilą kraje ‚wschodzące’ – które oczywiście nigdy nie wyczerpią swoich zasobów naturalnych – przejmując pałeczkę od wycieńczonych sprinterów: Stanów Zjednoczonych, Chin, itd. Tymczasem w każdym z tych państw panuje chaos; ich waluty się strzępią, rynki chwieją, a gospodarki zacinają. […])

Niemiecki minister finansów: Banki centralne są bezsilne w obliczu nadmiaru zadłużenia

Szef Banku Centralnego Danii mówi, że polityka pieniężna została wyczerpana

Świat zderza się z limitem kredytu

Globalna płynność spada do poziomu kryzysu z 2008

„Światowy bum kredytowy dobiegł końca, teraz nadchodzi fala globalnej deflacji”

Spadek cen na rynku towarowym przypomina powtórkę z 2008

Rzeź na rynku towarowym wywołuje najgorszy od 7 lat spadek wartości walut krajów-eksporterów

Globalny alarm deflacyjny: Eksport Japonii spada w styczniu 2016 o 12.9%

Wyniki handlowe Chin gorsze od spodziewanych: Eksport spada o 11.2%, import o 18.8%

Eksport Chin spadł w lutym o 25.4%

Poprawa w strefie euro dobiegła końca: Nasilają się naciski deflacyjne, wzrost zwalnia

Bank Japonii wprowadza ujemne stopy procentowe

Ujemne stopy procentowe torują drogę kolejnemu kryzysowi

Morgan Stanley ostrzega, że ujemne stopy procentowe są „niebezpiecznym eksperymentem”

Międzynarodowy Fundusz Walutowy: Globalny wzrost w 2016 będzie rozczarowaniem

Bank Światowy prognozuje niższy poziom aktywności gospodarczej w 2016 roku

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju po raz kolejny obniża prognozę gospodarczego wzrostu

Rynki wschodzące wstrząsane ucieczką 1 biliona dolarów kapitału (W ciągu ostatnich 13 miesięcy odpływ kapitału z rynków wschodzących wzrósł do 1 biliona dolarów; to mniej więcej dwukrotność kwoty, która odpłynęła w czasie kryzysu finansowego. Zaufanie inwestorów do gospodarek rozwijających się spada. Trwający exodus potwierdza obawy, iż wschodzące gospodarki rynkowe – które doświadczają spowolnienia wzrostu i osłabienia walut – rezygnują z długoletniej roli silników globalnego wzrostu. […])

Pieniądze opuszczają rynki wschodzące w tempie nie oglądanym od czasu upadku Lehmana w 2008

Waluty wschodzących rynków na rekordowo niskim poziomie podczas „gwałtownej” wyprzedaży

Spadek wartości walut rodzi w Afryce obawy o zdolność dalszej obsługi zadłużenia

Waluta Angoli osiąga rekordowo niską wartość, „monstrum hiperinflacji” unosi się nad Afryką

Afryka odczuwa skutki końca boomu zasilanego głównie przez Chiny

Nadeszły niedobory dolarów: Afryce kończą się dolary

„Mamy niedobory dolara”: Abu Dabi ostrzega przed zmniejszoną podażą dolara

Krach na giełdzie w Chinach był zapalnikiem – deflacja towarowa zamienia się w towarową depresję

Zaskakująca dewaluacja w Chinach oznacza eskalację wojny walutowej (Instytut Badań nad Trendami przewidział to posunięcie chińskiego rządu 27 lipca 2015: Gospodarka Chin rozkleja się. Włodarze nie są w stanie naprawić indeksu w Szanghaju, chociaż w ramach rynkowej manipulacji wrzucili weń setki miliardów dolarów. Eksport kraju spadł o 8%. Bańka nieruchomości pękła. Robią wszystko, by podtrzymać rynki. Ich działania determinuje fikcyjna myśl o tym, że osłabienie waluty automatycznie umożliwi wyeksportowanie produktów – ludzie je kupią, bo ich cena będzie niższa. Nie dostrzegają, że globalna gospodarka zwalnia i właśnie dlatego obserwujemy spadki cen na rynku towarowym oraz spadki wartości walut. […])

Szef banku centralnego Chin przyznaje, że „bańka pękła”

Giełdowy wstrząs w Chinach może oznaczać koniec ery globalizacji

Chiński wskaźnik aktywności finansowej [PMI] kurczy się najszybciej od lutego-marca 2009

Chiński wskaźnik stawek kontenerowców [CCFI] spadł do najniższego poziomu w historii

Bank Ameryki przyznaje, że USA mogą już być w stanie recesji

Niemiecka produkcja przemysłowa odnotowuje w grudniu spadek

W gospodarkę Niemiec uderza słabnący światowy popyt

Światowy eksport ma ujemną wartość

The Baltic Dry Shipping Index na najniższym poziomie w historii (W ciągu ostatnich 12 miesięcy od listopada 2014 do listopada 2015 uległ redukcji o 60%; Baltic Dry Index jest wskaźnikiem odzwierciedlającym koszt transportu morskiego dla suchych ładunków masowych, np. rudy, węgla, zboża. Obliczany jest codziennie przez giełdę Baltic Exchange mającą siedzibę w Londynie, na podstawie aktualnych stawek frachtowych na całym świecie. Dla ekonomistów BDI posiada wysoką wartość prognostyczną. Baltic Dry Index jest cennym wskaźnikiem wyprzedającym koniunktury na świecie. W przeszłości jego zmiany dawały trafne sygnały początku kryzysu lub ożywienia gospodarczego.)

The Baltic Dry Shipping Index po raz pierwszy w historii spada poniżej 300 punktów

Według informacji branży transportu morskiego światowa gospodarka jest w stanie zapaści

Produkcja globalna upada: Ponad 70% globalnych wskaźników aktywności finansowej (PMI) odnotowało w lutym spadek

Citibank: Nadeszła globalna recesja

Handel globalny załamał się (W okresie przedświątecznym, w którym powinno nastąpić sezonowe ożywienie w transporcie morskim i globalnym handlu, stawki za przewóz kontenerów z Azji do Europy północnej spadły o oszałamiające 70% w zaledwie trzy tygodnie. Podobnie bezprecedensowe zaburzenie sezonowości zdarzyło się już wcześniej – w 2008 roku.)

Załamanie globalnego handlu – chiński eksport do Brazylii spada w styczniu o 60% w porównaniu z rokiem minionym; wszystkie dostawy kontenerowe do Ameryki Południowej zredukowane o 50%

Najnowszy dowód na załamanie globalnego handlu: Eksport/import Indii spadł o 25%

Deflacja dopada Koreę Południową – spadek sierpniowego eksportu o 14.7%

Korea Południowa: Deflacja zagraża całemu sektorowi przemysłowemu

Kryzys rozprzestrzenia się: Chiny, Australia, Brazylia, Kanada, Szwecja…

Abenomika jest martwa – japońskie dane ujawniają powszechne załamanie

Japońska gospodarka kurczy się po raz kolejny

Giełdowi gracze tracą wiarę i pozbywają się japońskich akcji najszybciej w historii

Yahoo przymierza się do zwolnienia minimum 10% swoich pracowników

Spadek cen ropy uderza w branżę naftową, gospodarkę USA

Bank Rozrachunków Międzynarodowych: Spadek na rynku naftowym może przebić globalną bańkę zadłużenia

Przemysł naftowy w USA straci do końca 2015 roku 100 tysięcy miejsc pracy – niepewna strategia i niskie ceny nafty dziesiątkują sektor

Upadek UPO (pierwszych ofert publicznych) w USA „najgorszy rok od 2009,” najgorszy grudzień od 2008

Nawet Saudyjczycy muszą pożyczyć, aby przetrwać spadek cen nafty

Arabia Saudyjska zaplanowała cięcia subsydiów – mają zmniejszyć deficyt wynoszący 98 miliardów dolarów

Arabia Saudyjska podniesie lokalną cenę benzyny o 50%

Irak na krawędzi chaosu – dochody naftowe spadają

Akcje Dubaju na czele bliskowschodnich spadków

Gigant budowlany Dubaju ogłasza stratę 627 milionów dolarów

Kolejne agencje nieruchomości w Dubaju kończą działalność, łączą się

Czas imprezowania dla Norwegii i jej naftowego kapitału dobiegł końca

Koncern ConcocoPhillips zwalnia 10% siły roboczej, ostrzega przed „dramatycznym spadkiem koniunktury” w przemyśle naftowym 

Produkcja gazu w USA słabnie (dochód przyniesie tylko jedno z siedmiu zagłębi)

Jedna z największych amerykańskich kompanii węglowych ogłasza bankructwo

Finansowe klęski górnictwa węglowego: dwie trzecie światowej produkcji jest nieopłacalne

Przy tych cenach wydobycie 70% piasków roponośnych jest nieekonomiczne – każda baryłka przynosi stratę 3 dolarów

Depresja w Kanadzie: Wzrost przestępczości, coraz więcej samobójstw, oblegane banki żywności, „a najgorsze dopiero nadejdzie”

Według Caterpillar, jednego z największych producentów maszyn budowlanych i górniczych, trwa globalna depresja gospodarcza

Bezrobocie włoskiej młodzieży osiąga rekordowy poziom 44.2%

Włoski rynek zatrudnienia jest tak zły, że pracownicy masowo rezygnują

Grecka gospodarka w obliczu upadku – lekarze uciekają, sprzedaż detaliczna spada o 70%

Powraca temat wyjścia Grecji ze strefy euro – gospodarka kraju w rozsypce

Kryzys finansowy Ameryki Południowej w 2015

„Gorące pieniądze” uciekają z Ameryki Południowej, rozpoczyna się rzeź walutowa, wzrasta groźba kryzysu zadłużenia

Brazylijczycy zauważyli, że ich gospodarka się wali

Brazylia zmierza ku najgorszej recesji od 1901 roku

Puerto Rico nie dotrzymuje zobowiązania spłaty

Widmo hiperinflacji w Wenezueli: blisko 82% obywateli mówi, że nie stać ich na zakup żywności

Obawy rosną – początek krachu na rynkach finansowych świata

8 ekspertów finansowych ostrzega przed nieuchronnym wielkim kryzysem finansowym

Panika wśród najbogatszych – kupują kryjówki z prywatnymi lądowiskami na okoliczność powstania biednych mas (Robert Johnson, prezes Instytutu Nowej Myśli Ekonomicznej, powiedział na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, że wielu finansistów planuje już swoją ucieczkę. „Wiadomo mi o menadżerach funduszy hedgingowych z całego świata, którzy kupują lądowiska i gospodarstwa w państwach takich jak Nowa Zelandia, ponieważ potrzebują miejsca ucieczki.” Stewart Wallis, dyrektor wykonawczy Fundacji Nowej Ekonomii, zapytany przez CNBC Africa o skomentowanie tej wypowiedzi odparł: „Samochody do ucieczki, lądowiska w Nowej Zelandii i cała reszta – sposób na ulotnienie się. Gdyby mogli przeprowadzić się na inną planetę, zrobiliby to.”)

Opracowanie: exignorant

Wpis powiązany tematycznie: „’Granice wzrostu’ pukają do naszych drzwi; nikt nie słyszy,” „Spadek produkcji naftowego giganta i ‚burza doskonała,’” „Studium globalnego upadku systemowego”

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.