Normalni i cywilizowani (aktualizacja: 28.12.2016)

Spis treści:

I. Pozorna ewolucja historii cywilizacji

II. Odnajdując swoją rolę w masowym mordzie

III. Powszedni holokaust nie-ludzi

IV. Zabijanie jutro

V. Przypisy

Pozorna ewolucja historii cywilizacji

Czyż jako cywilizowani ludzie Zachodu nie osiągnęliśmy wiele? Tylko w ciągu ostatnich 200 lat zdołaliśmy znieść niewolnictwo (przenosząc je do sweatshopów Trzeciego Świata), zredukować zanieczyszczenia przemysłowe (przenosząc je do fabryk Trzeciego Świata) i sprowadzić pokój, prawa człowieka i demokrację do różnych nierozwiniętych, uwstecznionych krain poprzez długie, bezmyślne, krwawe konflikty.

Naprawdę jesteśmy mieniącym się diamentem w smolistej bryle węgla, którą jest współczesny świat, i każdy, kto jeszcze nie skosztował etycznej słodyczy zachodniego postępu z pewnością wkrótce to uczyni, prawdopodobnie dzięki kombinacji ekonomicznej agresji i długotrwałych bombardowań. Mamy jagody acai, zbierane i dystrybuowane w ramach Fair Trade [ang. sprawiedliwy handel], szybkie łącza internetowe i „znikające sklepy” z markowymi gumkami do włosów; wciąż kąpiemy się w blasku Oświecenia, podczas gdy reszta świata brodzi po bagnach Średniowiecza.

Filozof polityczny John Gray uważa, że są to androny. Jedna z jego książek – Milczenie zwierząt – porusza drażliwy temat ludzkiego postępu. Autor uznaje go za mit. Jeśli sądziliśmy, że cywilizacja nas sublimuje, to ulegamy urojeniu. Cywilizowany człowiek jest „produkującym broń ludzkim zwierzęciem o nienasyconym zamiłowaniu do zabijania.”

Profesor Gray wykuł też sobie niszę jako zadziwiająco bezbłędny wróżbita, bowiem przewidział upadek komunizmu, globalny krach finansowy i katastrofę powojennego Iraku.

„Pozwoli pan, że powiem coś o pesymizmie. Po raz pierwszy zarzucano mi go w 1989 roku, kiedy opublikowałem swój atak na Francisa Fukuyamę.” W owym czasie Fukuyama popełnił esej pt. Koniec historii, w którym argumentował, iż po upadku komunizmu, historia, a przynajmniej polityczna ewolucja, ze zgrzytem stanęła w miejscu.

„Nie postrzegałem tego zdarzenia jako końca historii; był to jedynie moment, w którym historia cywilizacji odzyskała swój naturalny bieg. A normalny jej bieg oznacza konflikty o zasoby naturalne, konflikty etniczne i religijne, tajne traktaty i wielką politykę mocarstwową. Ale każdy gardłował o moim pesymizmie – na co odpowiadałem, „Czy naprawdę uważasz, że jako gatunek wspięliśmy się na wyższy poziom?”

Praktycznie to samo zdarzyło się, gdy Gray wyprorokował finansowe tąpnięcie w swojej książce z 1998 roku pt. Fałszywy świt: Urojenia globalnego kapitalizmu. „Cała ta chciwość i kredyty wysokiego ryzyka skończą się katastrofą,” napisał.

Postęp jest mitem. Wiele osób trzyma się w dzisiejszych czasach idei powolnej ewolucji ludzkiej historii – czegoś, co uważam za nawet bardziej fantastyczne niż wiara, że za sprawą boskiej interwencji powstaniemy z martwych,” mówi Gray. „Wszystkie postępy w zakresie praw człowieka, które obserwujemy – wolność wyznania, równouprawnienie ras, płci, gejów i tak dalej – są odwracalne. Lubimy myśleć, że nie możemy się cofnąć. Otóż możemy. Robimy to nieustannie. I najlepszym z ostatnich przykładów są tortury.”

Przed inwazją na Irak w 2003 roku, Gray opublikował artykuł, w którym żartobliwie zasugerował, że skoro prowadzimy wyzwoleńcze wojny, aby ludzi zmodernizować, to powinniśmy również zmodernizować tortury. Sprowokowało to chór przewidywalnego oburzenia. „I co się zdarzyło? W mgnieniu oka przodująca liberalna demokracja na świecie zrehabilitowała tortury, przeklasyfikowując je na ‚ulepszone techniki przesłuchań’.” […]

Washington PostWedług nowego sondażu opublikowanego przez The Washington Post i ABC News, większość Amerykanów jest zdania, że torturowanie podejrzanych terrorystów można usprawiedliwić – nawet w obliczu rewelacji raportu senackiej komisji ds. wywiadu, który obrazowo przedstawił okrucieństwo tych praktyk i znaną od dawna, bezsporną ich nieskuteczność.

Nie istnieje żadna grupa – bez względu na przyjęte kryterium podziału: wiek, rasę i przynależność religijną – w której większość ankietowanych stwierdza, że tortury zawsze są złem. Dezaprobata większościowa pojawiła się wyłącznie po dodaniu stwierdzeń „rzadko uzasadnione” i „nigdy nieuzasadnione.”

CIA torturuje, ponieważ ma poparcie na każdym poziomie.

Odnajdując swoją rolę w masowym mordzie

„Zachodnia cywilizacja wyparowała ostatecznie razem z dymem w kominach Dachau, ale byłem nią zbyt oczarowany, aby to zauważyć.” Cormac McCarthy, The Sunset Limited

Psycholog społeczny Harald Welzer zajmuje się kwestią masowej przemocy, masowych zbrodni społecznych. Próbował dociec, dlaczego ludzie, którzy nie posądzają siebie o gotowość/zdolność do zabijania, w określonych warunkach społecznych decydują się na uśmiercanie innych i są skłonni nadać mu znaczenie sprzeczne ze sposobem widzenia samego siebie. Intrygował go fakt, iż literatura edukacyjna nigdy nie była w stanie udzielić zadowalającej odpowiedzi na pytanie: Jak możemy powstrzymać człowieka cywilizowanego przed czynieniem zła? XX wiek dał bardzo liczne przykłady na to, że ludzie – bez względu na reprezentowane przekonania moralne i orientację religijną – podejmowali decyzję o mordowaniu innych ludzi. Gdyby kilka miesięcy wcześniej ktoś poprosił te same osoby o ocenę moralną takiej decyzji, potępiłyby ją i wyraziły swoją odrazę wobec aktu pozbawienia kogoś życia. („Nie w takiej kulturze się wychowałem,” „To wbrew przykazaniom,” etc.)

Zespół profesora Welzera przeprowadził liczne badania. Wśród nich najważniejszą była analiza niepowtarzalnego materiału badawczego – 150.000 stron transkrypcji codziennych rozmów jeńców niemieckich na temat ich doświadczeń z okresu II wojny światowej. Opracowali je Brytyjczycy i Amerykanie, którzy poddali więźniów nieprzerwanej inwigilacji, rejestrując każde ich słowo i gest przy pomocy mikrofonów i kamer. Materiał zawiera wypowiedzi skierowane do kogoś – przypominają w ten sposób pamiętnik, komentują wydarzenia przeszłe, a ich intencją jest przedstawienie określonego obrazu swojej osoby.

Badanie pozwoliło zrekonstruować perspektywę zwykłego żołnierza, odtworzyć mentalność istniejącą w konkretnym momencie historycznym. Wnioski z niego płynące Harald Welzer zawarł w publikacji Sprawcy. Dlaczego zwykli ludzie dokonują masowych mordów. Przedstawił je skrótowo w wywiadzie z 2010 roku. Oto fragmenty wypowiedzi autora:

W tradycyjnych badaniach nad Holocaustem zawsze istniało coś w rodzaju nieformalnego zakazu dosłownego przedstawiania zbrodni. Symbolem grozy nazizmu był w nieco abstrakcyjny sposób obóz koncentracyjny w Auschwitz. Kto jednak chce zrozumieć, co powodowało ludźmi, którzy własnoręcznie dokonywali mordów, musi się do nich zbliżyć najbardziej, jak tylko się da. Nie mógłbym zrekonstruować motywacji ówczesnych aktorów, nie mówiąc jasno o tym, jak postrzegali rzeczywistość oraz co i jak dokładnie robili.

Już autorzy prowadzonych po II wojnie światowej badań nad psychologią sprawców zbrodni doszli do bardzo nieprzyjemnych wniosków. Nie ma żadnych cech związanych z pochodzeniem społecznym czy geograficznym, wyznawaną religią, warunkami socjalizacji, poziomem wykształcenia, a nawet płcią czy wiekiem, które pozwalałyby na skonstruowanie profilu typowego sprawcy. Masowi mordercy nie wyróżniają się niczym. Tym samym nie ma żadnej grupy społecznej ani typu osobowości, które byłyby immunizowane na niebezpieczeństwo ześlizgnięcia się jednostki na zbrodniczą ścieżkę. Psychologiczna analiza osobowości w tej sytuacji do niczego nie prowadzi. Masowe mordy to proces społeczny, w którym ludzie odnajdują swoje role. W momencie gdy je znaleźli, nie mają problemu, by w nim uczestniczyć. Odstępstwa od tej reguły to margines. Tylko jakieś 5 proc. stanowią patologiczni sprawcy, którzy z radością i sadyzmem oddają się sprawie. W warunkach Holocaustu mogli dać upust swoim skłonnościom. Drugie 5 proc. to ludzie mający skrajnie pacyfistyczne lub humanistyczne nastawienie, które w żaden sposób nie pozwala im na zabijanie. Te skrajne postawy są o tyle bez znaczenia, że istnieją one we wszystkich warunkach społecznych. Także dzisiaj jest jakieś 5-10 proc. ludzi, którzy pod względem psychicznym odstają od większości. Notabene sadyści i fanatyczni mordercy byli dla oddziałów egzekucyjnych prawdziwym problemem. Masowe mordy to nie Hollywood, gdzie psychopatyczni zabójcy wynajmowani są do najgorszych zadań. W realnej rzeczywistości wojennej proces zabijania jest faktem społecznym, który rządzi się własnymi regułami i rytuałami. Chodzi w nim o efektywność, a nie realizację swoich fantazji. Fanatycy tylko go zakłócają.

Dla mnie najbardziej szokujące było odkrycie, jak łatwo ludzie potrafią nadać sens swojemu działaniu, nawet gdy w gruncie rzeczy uważają je z początku za niewłaściwe, złe lub sprzeczne z ich osobowością. Nawet kilkadziesiąt lat później ludzie ci nie mieli wyrzutów sumienia. Nie ma sytuacji, której człowiek nie byłby w stanie nadać sensu po to, by sobie z nią poradzić.

(Nasze przekonania moralne potrafią zmienić się) szybciej, niż mogłoby nam się wydawać. Nowoczesne społeczeństwa są w tym sensie tylko na pozór stabilne. Zmiana normatywnego kodu może nastąpić błyskawicznie. Ale oczywiście nie jest to raptowny proces, lecz polega na systematycznym przekraczaniu kolejnych progów. Bardziej bezpośrednio przyczyną przemiany jest doprowadzenie do skrajności rozróżnienia na „my” i „oni”. […]

Powszedni holokaust nie-ludzi

„Kiedy przestaliśmy postrzegać pozostałych przedstawicieli społeczności życia jako swoich krewnych i uznaliśmy żywy świat za zbiór zasobów do eksploatacji, był to początek cywilizacji.” Guy McPherson

Ludzie cywilizowani prowadzą bezwzględny atak na nie-ludzkie życie. Mimo że tempo wzrostu człowieczej populacji zmniejszyło się nieznacznie od 1970 roku, tempo wymierania gatunków niezmiennie przyspiesza. Płoną lasy deszczowe i tajga, topnieją polarne pokrywy lodowe, umierają oceany, raptownie rozprzestrzeniają się pustynie. Dokonujemy eksterminacji setek gatunków dziennie. Kiedy używam słowa ‚eksterminacja’, oznacza to, że raz na kilkanaście minut na zawsze znika pewien gatunek – jego informacja genetyczna zostaje bezpowrotnie wykasowana z „twardego dysku” Ziemi.

Jedynym określeniem, które właściwie opisuje nasze zachowanie jest gatunkowy holokaust.

Sięgam po słowo ‚holokaust’, ponieważ zazwyczaj kojarzone jest z najgorszą zbrodnią, do popełnienia której przyznają się ludzie – hitlerowskim Holocaustem. Tym, którzy z pewnością oskarżą mnie o brak szacunku wobec milionów ofiar, odpowiadam: Problemem nie jest to, że moje zastosowanie słowa ‚holokaust’ umniejsza wagę cierpienia ludzi. Problemem jest to, że jesteśmy tak dalece nieczuli na cierpienie nie-ludzi, że tylko słowo ‚holokaust’ robi na nas wrażenie. Pomimo usilnych starań nazistów, kultura żydowska przetrwała do dnia dzisiejszego; nie udało się to milionom gatunków, które unicestwiliśmy w minionym stuleciu. Wypowiedź ta jest głęboko obraźliwa dla większości osób z niewłaściwych powodów. Uczestnicy cywilizacji czują się urażeni nie dlatego, że konfrontuję ich z ohydną zbrodnią, w której biorą czynny udział, ale dlatego, że odważyłem się zasugerować, że życie nie-ludzkie może mieć tę samą wartość, co życie ludzkie.

Wielu z nas wierzy, że zbrodnie hitlerowskie stanowiły wynaturzenie, ale tak naprawdę były przewidywalnym rozszerzeniem technik przemysłowych, które stosowano wcześniej wobec zwierząt. Zdjęcia z obozów koncentracyjnych (1) budzą mój niepokój nie tylko z powodu stosów ciał, lecz także dlatego, że technologia – wagony, drut kolczasty, ogrodzenia elektryczne, kominy – wygląda tak znajomo. Używamy terminu ‚obróbki poubojowej’, aby opisać proces, w którym zwierzę zostało zamienione na przydatne surowce. Naziści dosłownie zbudowali fabryki ‚obróbki poubojowej’ ludzi i ukryli je na oddalonych obszarach z tych samych powodów, dla których wciąż ukrywamy dzisiaj rzeźnie i fermy hodowlane. W odczuciu większości Niemców z lat 30-tych XX wieku pozbycie się Żydów i Cyganów było pożądane; po prostu nie chcieli realizować tej idei własnoręcznie, nie chcieli wiedzieć, jak to się robi. My podobnie wolimy nie zabijać krów osobiście; wolimy nie obserwować, jak są odzierane ze skóry i rozszarpywane na strzępy.

Zabijanie jutro

W swojej kolejnej książce Wojny klimatyczne. Za co będziemy zabijać w XXI wieku? Harald Welzer analizuje związek między zmianami klimatycznymi i przemocą. Czerpiąc z przykładów historycznych i obecnych – dramat mieszkańców Wyspy Wielkanocnej, Holocaust zgotowany przez hitlerowskie Niemcy, ludobójstwo w Rwandzie, powołanie nowych sił granicznych Unii Europejskiej – formułuje konkluzję praktycznie pozbawioną nadziei.

Uważamy, że wojny w Darfurze, Somalii, a nawet Bośni są wyjątkami. Tymczasem od tysiącleci stanowią cywilizacyjną normę.

Uchodźcy klimatyczni będą w przytłaczającej liczbie napływać do południowej Europy (2), przez granice USA i Kanady; w rozpadających się łódkach dotrą do brzegów Australii. Kraje Zachodu już teraz uciekają się coraz częściej do technologicznej i politycznej przemocy, aby uczynić to rozpoczynające się zjawisko niewidzialnym dla swoich obywateli. (3) Tworzą coraz większe ponadnarodowe siły, aby „zatrzymywać” uchodźców poza granicami swoich krajów. Media tego nie relacjonują.

To, co dzisiaj uważane jest za szokujące, jak chociażby porzucanie na pustyniach Algierii niedoszłych azylantów, będzie błahostką w porównaniu z tym, co nadejdzie. A że będzie to proces stopniowy, dojdziemy do wniosku, iż jest czymś normalnym. Zatem za kilka lat możemy być świadkami, jak drony wysadzają w powietrze tysiące azylantów zbliżających się w łodziach do wybrzeża i pomyślimy, „Cóż, podatników nie stać już na finansowanie ośrodków dla imigrantów.” (4)

Profesor Welzer buduje swoją argumentację przywołując przyczyny ‚zabijania wczoraj’, ‚zabijania dzisiaj’ i ‚zabijania jutro’ w trzech zatytułowanych w ten sposób rozdziałach. W ‚zabijaniu wczoraj’ twierdzi, że historyczna przemoc w Jugosławii, Wietnamie, Rwandzie i nazistowskich Niemczech dotyczyła percepcji, sposobu ujęcia oraz rozwijania mentalności „my” kontra „oni”, która pozwoliła mordować przy zachowaniu przekonania o zagrożeniu. Opisuje, jak zmienione realia wstrząsów politycznych lub społecznych często mogą prowadzić do rozwiązywania problemów za pomocą przemocy, kiedy jednostki i zbiorowości przystosowują się na nowo do zmienionego środowiska; twierdzi, że czystki etniczne oraz ludobójstwa w wiekach XIX i XX można rozumieć jako siły sprawcze modernizacji. Zgodnie z tym rozumowaniem wszelkie inne wielkie transformacje społeczne, takie jak globalizacja czy zmiana klimatu, mogą doprowadzić do podobnych odmian przemocy.

‚Zabijanie dzisiaj’ bada rolę ram odniesienia, stłoczenia i metafor w tworzeniu konfliktu. Autor klasyfikuje wydarzenia w Darfurze jako pierwszą „wojnę klimatyczną” i zwraca uwagę na zmieniający się typ konfliktu, gdzie działania zbrojne trwają nieprzerwanie, ponieważ żadna ze stron nie może odnieść zdecydowanego zwycięstwa lub nie jest zainteresowana zapewnieniem pokoju. Dowodzi również, że przemoc spowodowana przez załamanie środowiska naturalnego nie musi być koniecznie wojną między państwami o terytorialną suwerenność, ale konfliktem spowodowanym przez niedobory wody pitnej, żywności, pogorszenie opieki zdrowotnej i standardów życia. Obecnie mamy już do czynienia z konfliktami ujawniającymi niesprawiedliwość skutków zmian klimatu – dotykają one populacje, które nie odegrały żadnej roli w spowodowaniu planetarnego kryzysu.

Wybiegając w przyszłość, badacz kreśli obraz nieprzerwanych działań militarnych, walk na granicach, czystek etnicznych i wojen międzypaństwowych. Przykład Frontexu (5), Europejskiej Agencji Granicznej kontrolującej wybrzeża Starego Kontynentu i rozszerzenie jego granic, pozwala sobie wyobrazić, jak kraje Zachodu będą dążyć do ochrony tego, co im pozostało, kiedy zewnętrzne naciski spowodują ogromne fale migracji.

Harald Welzer unaocznia również, jak zmiana klimatu podważa nasze modele mentalne – nie jesteśmy w stanie dostrzec i zrozumieć przesunięcia linii odniesień stanu normalnego, co prowadzi do podjęcia błędnych decyzji – i uświadamia, że nowe odmiany konfliktu/przemocy staną się ważną częścią odpowiedzi społeczeństwa na klimatyczny i środowiskowy chaos.

(1) Pierwsze nowoczesne obozy koncentracyjne odkryto w Stanach Zjednoczonych w 1838 roku, kiedy administracja prezydenta Van Burena uznała za właściwe usunięcie rdzennej populacji Irokezów. Rozwiązanie to zainspirowało Hiszpanów, którzy skopiowali je po wybuchu powstania na Kubie w 1895 roku. Następne obozy zostały wzniesione przez Brytyjczyków około roku 1900 podczas II wojny burskiej w Afryce Południowej. Z głodu i zimna zmarło w nich co najmniej 30.000 afrykańskich dzieci.

(2) Według wstępnych szacunków w 2015 roku do brzegów Europy południowej miało przybić około 500 tysięcy uchodźców. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców poinformowało 30 grudnia 2015, że od początku 2015 drogą morską przedostał się do Starego Kontynentu ponad milion uchodźców i migrantów. W 2014 było ich około 216 tysięcy. Ponad 80% z 1.000.573 osób wylądowało w Grecji, głównie na wyspie Lesbos. 844.000 dotarło tam z pobliskiej Turcji. Ponad 150.000 ludzi przeprawiło się przez Morze Śródziemne z Libii do Włoch. Podczas podróży śmierć poniosło lub zaginęło co najmniej 3.735 osób.

Fabrice Leggeri, szef europejskiej agencji kontroli granicznej Frontex, powiedział 1 marca 2016, że liczba migrantów i uchodźców przedostających się do Europy w styczniu i lutym była trzydzieści razy wyższa od stanu odnotowanego w tym samym czasie w roku minionym. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) poinformowała, że od 1 stycznia do 25 lutego drogę przez tzw. wschodni rejon Morza Śródziemnego do Unii Europejskiej wybrało 120.369 osób, tymczasem wynik z 2015 to 3.952 osoby.

Liczba imigrantów próbujących dostać się do Europy jest kryzysem globalnym. Seryjne zgony na morzu są nową normalnością,” powiedziała Carlotta Sami z Wysokiej Komisji Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR). W dniach 25-27 maja 2016 podczas przeprawy do Europy utonęło około 700 migrantów.

** ONZ poinformowała, że liczba nielegalnych imigrantów, którzy utonęli w Morzu Śródziemnym podczas próby dotarcia do Europy, przekroczyła na początku grudnia 2016 liczbę 5.000.

Według raportu z 31 października 2016 rośnie liczba uchodźców klimatycznych w USA. Amerykanie z Florydy, Luizjany, Wschodniego Wybrzeża i Alaski zostali zmuszeni do przeniesienia się ze względu na konsekwencje antropogenicznego zaburzenia klimatu (tj. burze, erozję gleb i rosnący poziom mórz).

Raport światowych przywódców wojskowych ostrzega przed „niewyobrażalnym” globalnym kryzysem uchodźców. Generał brygady Stephen Cheney, członek rady programowej spraw zagranicznych Departamentu Stanu i dyrektor Projektu Bezpieczeństwa Amerykańskiego, powiedział: „Obserwujemy już migracje dużej liczby osób na całym świecie spowodowane niedoborami żywności, niepewną dostępnością wody i ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Staną się one nową normalnością.” **

(3) Sytuacja uchodźców w Grecji:Zatrzymani przez władze Grecji imigranci z Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu – którzy poszukują azylu w Europie – nie są traktowani jak istoty ludzkie, stwierdza raport organizacji Lekarze bez Granic. Specjaliści medyczni odwiedzili obozy dla internowanych, komisariaty i obiekty straży wybrzeża na terenie kraju i określili je mianem ‚istnego piekła.’ Tysiące zatrzymanych nie mają dostępu do świeżego powietrza, naturalnego światła i podstawowych urządzeń sanitarnych. Jeden z lekarzy stwierdził, ‚Nie sądziłem, że takie warunki są możliwe na europejskiej ziemi.’ Grecja jest głównym punktem tranzytowym i na życzenie UE tamtejsza konserwatywna koalicja od lata 2012 roku powstrzymuje falę napływu imigrantów w ramach operacji ‚oczyszczania.’ W atmosferze skrajnie prawicowego, antyimigracyjnego sentymentu ludzie zatrzymywani są często losowo nawet na okres 18 miesięcy. Ofiary z rozdartych wojną krajów, takich jak Syria, spędzają za kratkami 15 miesięcy. Doszło do pierwszych prób samobójczych.”

Zeid Raad Al Hussein, Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, oskarżył 22 października 2015 władze czeskie o „systematyczne” naruszanie praw w sposobie traktowania uchodźców i migrantów. Czechy przetrzymują ich nawet przez trzy miesiące w warunkach „uwłaczających godności”. Czeski minister sprawiedliwości opisał ośrodek dla uchodźców w miejscowości Bela-Ježová jako „gorszy niż więzienie”.

18 marca 2016 grecki minister spraw wewnętrznych Panagiotis Kouroublis odwiedził obóz Idomeni położony na granicy Grecji z Macedonią. Po wizycie podzielił się swoimi odczuciami: „Bez wahania powiem, że jest to współczesny odpowiednik Dachau.” W planowanym na zaledwie 2.500 osób ośrodku znajduje się około 12.000 uchodźców.

(4) Unia Europejska podjęła 19 maja 2015 decyzję o powołaniu jednostki marynarki wojennej, której zadaniem będzie m.in. namierzenie, inspekcja i zniszczenie łodzi przemytników organizujących przerzut uchodźców do Europy. Autoryzacja użycia siły będzie wymagać zgody rządów Afryki i Europy, a także Rady Bezpieczeństwa ONZ. Statki UE będą mogły interweniować bezpośrednio na terytorium Libii i na międzynarodowych wodach Morza Śródziemnego. Operacja ma „zniszczyć siatkę przemytniczą oraz zapobiec zgonom imigrantów w regionie.” 14 września 2015 państwa członkowskie UE zatwierdziły plan działań wojskowych przeciwko przemytnikom ludzi w basenie Morza Śródziemnego.

21 września 2015 węgierski parlament uchwalił ustawę upoważniającą rząd do skorzystania z pomocy armii podczas kryzysu imigracyjnego. Wojsku wolno będzie użyć gumowych kul, urządzeń pirotechnicznych, granatów z gazem łzawiącym lub działek na pociski siatkowe. Za wprowadzeniem prawa opowiedziało się 151 posłów w 199-osobowym parlamencie. Rządzącą partię centroprawicową Fidesz poparło w głosowaniu radykalne ugrupowanie nacjonalistyczne Jobbik, które domaga się zastosowania jeszcze ostrzejszych środków. 

(5) 22 kwietnia 2015 szef Frontexu Fabrice Leggeri powiedział, że ratowanie życia uchodźców nie może być priorytetem patroli na Morzu Śródziemnym. „Nie jest to mandat agencji i rozumiem, że nie jest to także mandat Unii Europejskiej,” dodał.

Opracowanie: exignorant

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Upadek cywilizacji. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.