Czarny łabędź: Spadek cen ropy

Z nagłówków w mediach popularnych można wysnuć wniosek, że spadek cen ropy to bardzo dobra wiadomość dla konsumentów i bardzo zła wyłącznie dla Rosji.

Autor: Charles Hugh Smith

Seria artykułów z przełomu listopada i grudnia 2014.

I.

Termin Czarny łabędź pojawia się w różnych dyskusjach, ale co właściwie oznacza? Mimo że jego korzenie sięgają XVI wieku, dzisiaj odnosi się do znaczenia, które w swoich książkach zdefiniował autor Nassim Taleb: „Nabrani przez przypadkowość: Ukryta rola przypadku w życiu i na rynkach”, „Czarny łabędź: Wpływ tego, co wysoce nieprawdopodobne”:

„Po pierwsze, jest on zjawiskiem spoza sfery zwykłych oczekiwań, ponieważ nic z przeszłości nie może przekonująco wskazać, że jego zaistnienie jest możliwe. Po drugie, niesie ze sobą krańcowe ‚konsekwencje’. Po trzecie, pomimo statusu zjawiska z zewnątrz, natura ludzka każe nam po fakcie wyjaśnić jego wystąpienie, czyniąc go wytłumaczalnym i przewidywalnym.”

W prostym ujęciu Czarne łabędzieniekontrolowane i nieprzewidywalne. Wpis w Wikipedii wymienia trzy kryteria oparte na pracy Taleba:

1. Wydarzenie jest zaskoczeniem (dla obserwatora).
2. Wydarzenie ma istotny skutek.
3. Po pierwszym odnotowaniu jego wystąpienia wydarzenie jest usprawiedliwiane – jak gdyby można było się go spodziewać; czyli odpowiednie dane były dostępne, ale nie ujęto ich w programach ograniczania ryzyka.

Twierdzę, że obserwowany ostatnio nagły spadek cen ropy spełnia kryteria finansowego Czarnego łabędzia. Wymieńmy je:

1. Jak wielu analityków/ekspertów przewidziało 37% spadek cen ropy ze 105 dolarów za baryłkę w lipcu do 66 dolarów za baryłkę pod koniec listopada? Być może ktoś przewidział 37% spadek w przeciągu pięciu miesięcy, ale nie natknąłem się na taką prognozę.

Za kontekst posłuży tabela cen ropy naftowej od 2010 roku do chwili obecnej. Proszę zauważyć, że cena przebiła się przez podporę, która przetrzymała wiele kryzysów w ostatnich czterech latach. Wniosek, iż odzwierciedla to recesyjne, globalne załamanie popytu jest niezaprzeczalny.

Myślę, że możemy stwierdzić, że ten swobodny spadek cen ropy spełnia wymogi zjawiska spoza sfery regularnych oczekiwań – nieprzewidzianego i nieprzewidywalnego.

Dlaczego było nie do przewidzenia? W przeszłości gwałtowne wzrosty cen nafty wtrącały globalną gospodarkę w recesję. Uwidocznia to tabela obejmująca okres od 2002 roku; skok do ponad 100 dolarów za baryłkę – z 70 do 140 w ciągu kilku miesięcy – pchnął światową gospodarkę w recesję/depresję.

Do zrozumienia mechanizmu wystarczy zdrowy rozsądek: każdy dodatkowy dolar przeznaczony na energię zostaje zabrany z wydatków na inne towary i usługi. Kiedy konsumpcja raptownie spada, następuje implozja kredytobiorców z nadmiernymi zobowiązaniami oraz kredytodawców; pożyczanie ‚z ryzykiem’ i spekulacje wysychają, a gospodarka wpada w recesję.

Ale obecna globalna recesja/depresja nie była rezultatem nagłego skoku cen nafty. W rzeczywistości ceny ropy utrzymywały się w wąskim przedziale przez kilka lat, co obrazuje tabela Agencji Informacji Energetycznej (AIE) rządu USA.

Zważywszy na oficjalne zaprzeczenia, iż światowa gospodarka znajduje się w stanie recesji/depresji, nie należy się dziwić, że raptowny spadek cen ropy zaskoczył oficjalną klasę analityków i znawców przedmiotu. Jako że publiczne przyznanie, że globalna gospodarka jest w recesji/depresji uchodzi za świętokradztwo, konwencjonalni eksperci nie byli zdolni przewidzieć 37% spadku ceny nafty na przestrzeni kilku miesięcy.

W kwestii poważnego wpływu tego spadku: dopiero zaczynamy słabo odczuwać jego pełne konsekwencje. Lecz nawet początkowy skutek – przypominający efekt domina upadek kompleksu towarowego – zasługuje na to miano.

W kwestii wymyślania wyjaśnień po fakcie: proszę rozważyć chwiejne faktyczne podstawy serii bieżących uzasadnień. Główne wytłumaczenie spadku cen: wzrost produkcji stworzył chwilowy nadmiar podaży – świat tonie w ropie, ponieważ producenci znacznie zwiększyli produkcję.

Nawet najbardziej pobieżny przegląd danych nie pozwala znaleźć potwierdzenia tej tezy. Według AIE średnia roczna produkcja nafty na świecie (obejmująca wszystkich eksporterów, z państwami OPEC-u włącznie) przedstawia się następująco:

2008: 74.0 miliony baryłek dziennie (mbd)
2009: 72.7 mbd
2010: 74.4 mbd
2011: 74.5 mbd
2012: 75.9 mbd
2013: 76.0 mbd
2014: 76.9 mbd

AIE szacuje, że globalna gospodarka rozrosła się w tym przedziale czasowym o średnio 2.7% rocznie. W ten sposób można założyć, że zużycie ropy może rosnąć równolegle z globalną gospodarką.

W ciągu sześciu lat – od 2009 do 2014 roku – produkcja nafty wzrosła o 3.9%, od 74 mbd do 76.9 mbd. W międzyczasie skumulowany wzrost globalny na poziomie 2.7% rocznie dodał do światowej gospodarki 17.3% w tym samym okresie. Niezwykłe jest to, że ta bardzo skromna ekspansja produkcji ropy pozwoliła na większą ekspansję gospodarki. (Inne źródła odpowiadały za wzrost światowego PKB w omawianym przedziale czasowym.)

Produkcja globalna nafty i innych paliw płynnych odzwierciedla podobną nieznaczną ekspansję: z 89.1 mbd w 2012 do 91.4 mbd w 2014.

Biorąc pod uwagę rzekomy 17%–20% rozrost gospodarki światowej od 2009 roku, lilipucie wzrosty produkcji nie mogły zalać świata ropą, chyba że nastąpiło dramatyczne załamanie popytu. Tłumaczenie 37% spadku cen stwierdzeniem „pompujemy mnóstwo nafty” jest bezpodstawne.

Jedynym wyjaśnieniem, jakie pozostało jest stromy spadek popytu i ucieczka szczurów z tonącego statku spekulacyjnych transakcji ‚z ryzykiem’.

Ci, którzy wątpią w ostateczny wpływ tego gwałtownego spadku cen ropy naftowej mogą sobie odświeżyć Zasadę niepewności Smitha:

„Każde nieprzerwane działanie ma więcej niż jedną konsekwencję. Niektóre konsekwencje będą przez pewien czas sprawiać wrażenie pozytywnych, zanim ujawnią swoją niszczycielską naturę. Niektóre z nich będą możliwe do przewidzenia, inne nie. Niektóre z nich poddadzą się kontroli, inne nie. Te, które są nieprzewidziane i niekontrolowane wywołają fale innych nieprzewidzianych i niekontrolowanych konsekwencji.

Zwracam uwagę na ostatnie zdanie jako najistotniejsze w odniesieniu do następstw gwałtownego spadku cen nafty.

II.

Mędrkowie piejący o stymulacyjnym wpływie niższych cen ropy na konsumentów nie dostrzegają rzeczy najważniejszej, którą jest finansjeryzacja nafty. Finansjeryzacja to kolejne słowo, którym rzuca się w dyskusjach bez uprzedniego zdefiniowania.

Oto moja definicja:

Finansjeryzacja to masowe utowarowienie długu i dłużnych instrumentów finansowych zabezpieczonych przez aktywa do niedawna niskiego ryzyka – piramidalne piętrzenie ryzyka i spekulacyjnych zysków, które jest możliwe wyłącznie przy ogromnej ekspansji taniego kredytu i lewarowania.

Spora porcja zawiłości, podzielmy ją zatem na łatwo przyswajalne kęsy.

Kredyty hipoteczne są dobrym przykładem tego, jak finansjeryzacja zwiększa profity poprzez potęgowanie ryzyka i dystrybuowanie go do frajerów, którzy nie dostrzegają możliwości upadku i olbrzymich strat.

W starych dobrych czasach kredyty hipoteczne charakteryzowało bezpieczeństwo i nudna: udzieliwszy kredytu, banki zachowywały go w swoich rachunkowych księgach i przez 30-letni okres spłaty zarabiały dzięki stabilnej stopie zwrotu.

Następnie na horyzoncie pojawiła się maszyna finansjeryzacji i zrewolucjonizowała interes hipoteczny w celu zwiększenia zysków. Pierwszym krokiem było wygenerowanie zupełnie nowej rodziny kredytów hipotecznych z marżami wyższymi niż w przypadku kredytów standardowych. Obejmowały one kredyty hipoteczne bez zadatku (tzw. pożyczka kłamcy), kredyty hipoteczne bez spłacania procentu przez pierwszych kilka lat, kredyty hipoteczne o zmiennym oprocentowaniu, linie kredytowe pod zastaw domu itd.

Takie rozszerzenie możliwości i ryzyka znacznie powiększyło krąg osób kwalifikujących się do uzyskania kredytu hipotecznego. Dawniej udzielano go wyłącznie osobom z niepodważalną zdolnością kredytową. W domenie finansjeryzacji prawie każdy, kto ma wyczuwalny puls może otrzymać jakąś egzotyczną pożyczkę hipoteczną.

Pomysłodawcy pozostali z dużo wyższym oprocentowaniem, ryzykiem i marżą. Same plusy, prawda? Cóż, problemem jest niebezpieczeństwo niewypłacalności. Niewypłacalność przynosi straty.

Rozwiązanie w/g finansjeryzacji: zapakować ryzyko w bezpiecznie wyglądające papiery wartościowe i obciążyć nim naiwnych. Ta sekurytyzacja kredytów hipotecznych pozwoliła ich twórcom z góry zgarnąć opłaty i zyski, a następnie przerzucić ryzyko niewypłacalności i straty na nabywców papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką.

Sekurytyzacja została tak skrojona, aby ukryć ryzyko głęboko wewnątrz pozornie mało ryzykownych pul kredytów hipotecznych oraz zmanipulować transze celem maksymalizacji zysków pakującego kosztem nieostrożnego nabywcy, który zakupił papiery wartościowe wysokiego ryzyka przy fałszywym założeniu, że są one „bezpiecznymi kredytami hipotecznymi.”

Oszustwo powiodło się, ponieważ do niedawna kredyty hipoteczne miały status tradycyjnie bezpiecznych.

Finansjeryzacja zrobiła z rynkiem kredytów hipotecznych kilka rzeczy:

1. Zabezpieczyła byłe aktywa niskiego ryzyka tak, że stały się instrumentami finansowymi wysokiego ryzyka i wysokiego zysku.

2. Utowarowiła ten rozrost zadłużenia i dźwigni finansowej poprzez sekurytyzację egzotycznych kredytów hipotecznych.

3. Zbudowała odwróconą piramidę lewarowanego długu spekulacyjnego na kredytach hipotecznych niskiego ryzyka.

4. Wykorzystała ogromną ekspansję płynności i kredytu Rezerwy Federalnej, aby stworzyć nowe zadłużenie i lewarowane instrumenty finansowe wartości bilionów dolarów.

Przyjrzyjmy się domowi, który zakupiono dzięki kredytowi hipotecznemu typu pożyczka kłamcy, bez zadatku. Skoro kupujący nie wpłacił żadnej gotówki i nie potwierdził stabilnych dochodów, kredyt nie ma dosłownie żadnego zabezpieczenia. Najmniejszy spadek wartości domu natychmiast spowoduje utratę kapitału.

Teraz na odwróconą piramidę ryzyka – ułożoną na nieistniejącym zabezpieczeniu – wrzućmy derywaty, obligacje zabezpieczone długiem (CDO) i mamy idealny przepis na finansowy upadek.

Podobnie jak kredyty hipoteczne, ropa była postrzegana jako środek „bezpieczny”. Finansjeryzacja sektora naftowego odbywała się według nieco innego scenariusza, ale rezultat jest identyczny:

Słaba podstawa zabezpieczenia wspiera górę lewarowanego zadłużenia i derywat wysokiego ryzyka. Ropa zalegająca w ziemi była traktowana jako zabezpieczenie śmieciowych obligacji, pożyczek i derywatów – bilionów dolarów nowego długu.

35% spadek cen ropy zredukował zabezpieczenie tego długu o 35%. Kredyty uznane za zobowiązania niskiego ryzyka – kiedy nafta kosztowała 100 dolarów za baryłkę – przestały nimi być przy cenie poniżej 70 dolarów za baryłkę (krótkotrwałe wzrosty pozostaną bez wpływu na ten stan rzeczy).

Finansjeryzacja zawsze opiera się na założeniu, iż ryzyko można usunąć poprzez zabezpieczenie w postaci zakładów z kontrahentami [stronami]. Brzmi zachęcająco, ale jak już wspomniałem wiele razy, ryzyko nie może zniknąć, może jedynie zostać zamaskowane lub przerzucone na innych.

Fakt, że to kontrahenci będą zmuszeni dokonać spłaty nie może sprawić, że ryzyko zniknie; po prostu kamufluje on ryzyko niewypłacalności przenosząc je na kontrahentów, którzy następnie przekazują je kolejnym kontrahentom itd.

Ten iluzjonistyczny numer ze znikaniem nie wyeliminował ryzyka: ustawił raczej domino czekające na przewrócenie pierwszej kostki. Ta pojedyncza kostka zburzy cały rząd finansowego domina.

Spadek cen nafty o 35% jest pierwszą kostką domina. Wszystkie rzekomo bezpieczne kredyty niskiego ryzyka i zakłady oparte na ropie – postawione z najwyższą pewnością, że nafta nadal będzie sprzedawana za około 100 dolarów baryłkę – teraz zostały ujawnione jako transakcje wysokiego ryzyka.

W okresie rozkwitu finansjeryzacji kredytów hipotecznych z tych egzotycznych uczyniono transze w postaci papierów wartościowych zaprojektowanych w taki sposób, aby doprowadziły do niewypłacalności z korzyścią dla pomysłodawców, a nie kupujących. Te instrumenty finansowe sprzedawano z domyślnym zrozumieniem, że ich status niskiego ryzyka nie ulegnie zmianie tylko wtedy, gdy nadal pompowana będzie bańka nieruchomości.

Kiedy ceny domów spadły i zabezpieczenie zostało podkopane, uczestnicy podjęli decyzje, które jako jedyne miały finansowy sens: kredytobiorcy ogłosili niewypłacalność, a kontrahenci odmówili wypłat do czasu, kiedy ich zakłady nie zostaną pokryte przez innych kontrahentów.

Porażka jednego kontrahenta pociągnie za sobą pozostałych kontrahentów. Pierwsza kostka w sektorze naftowym upadła i długa linia domina finansjeryzacji zaczyna się przewracać. Każdy, kto sięgnął po obligację [podobno] niskiego ryzyka, pożyczkę lub derywat poparty zalegającą w ziemi ropą przekona się, że niskie ryzyko było złudzeniem. Wszyscy, którzy zabezpieczyli ryzyko przy pomocy zakładu z kontrahentem odkryją, że porażka kontrahenta oddalonego o dziesięć kostek domina zniszczyła ich zabezpieczenie i muszą tę stratę wchłonąć.

Wszyscy analitycy dowcipkujący o spadku cen nafty jako „równowartości ulgi podatkowej” dla konsumentów zostaną przysypani lawiną niewypłacalności i druzgocących strat, kiedy uderzą skutki finansjeryzacji ropy.

III.

Z ryzykiem jest tak, że wyskakuje z tego, co uważane jest za „bezpieczne.” To nie był przypadek, że Globalny upadek finansowy [2008 roku] wziął swój początek w kredytach hipotecznych; to właśnie domniemane bezpieczeństwo tego rynku przyciągnęło spekulacyjne zadłużenie i lewarowanie.

Włodarze (nieliczni, którzy nie zostali przekupieni, aby odwrócić wzrok) byli zaskoczeni eksplozją ryzyka na przypuszczalnie „bezpiecznym” rynku, ale było to zdarzenie całkowicie przewidywalne: taka jest natura ryzyka systemowego.

Od 2009 roku centralne władze państwa/banków ochroniły prywatny sektor bankowy i rynek obligacji skarbowych przy użyciu wszystkich dostępnych środków. Sama Rezerwa Federalna przekazała prywatnemu sektorowi bankowemu gwarancje, pożyczki oraz inne instrumenty stabilizujące na kwotę 23 bilionów dolarów, zaś pozostałe banki centralne rzuciły bilionami juanów, jenów i euro, aby osłonić sektor bankowy i rynek zadłużenia państwowego.

Zrobiły to dlatego, ponieważ zidentyfikowały sektor bankowy i rynek obligacji skarbowych jako źródło ryzyka systemowego. Teraz, kiedy skutecznie wsparły te obciążone ryzykiem sektory całym potencjałem państwa i banku centralnego, zakładają, że ryzyko systemowe zostało zlikwidowane.

Mylą się. Często przypominam, że ryzyko nie może zniknąć, może być jedynie zamaskowane lub przeniesione. Ryzyko systemowe nie ujawni się w intensywnie chronionym sektorze bankowym i na rynku długu państwowego – ryzyko przebije się w sektorach uważanych za „bezpieczne” – takich jak naftowy.

Teraz, kiedy wąska podstawa zabezpieczenia kurczy się, odwrócona piramida zadłużenia i lewarowania runie, przynosząc straty, które wraz z upadkiem kolejnych klocków domina spowodują serię niewypłacalności.

Jakie zagrożenia niesie ze sobą spadek cen ropy naftowej? Możemy z miejsca zidentyfikować cztery z nich:

1. Zamieszanie na rynku finansowym.

Zakres strat powstałych w wyniku gwałtownego spadku cen nafty dopiero się uwidoczni. Każdy, kto dzierży straty szamocze się, aby je ukryć i sprzedać swoje pozycje, aby ograniczyć krwawienie. Pełne skutki strat i niewypłacalności zostaną upublicznione w nadchodzących tygodniach i miesiącach.

Ci, którzy myślą, że straty są ograniczone do naftowego poletka i kredytodawców są w błędzie. Ile funduszy hedgingowych i funduszy emerytalnych/powierniczych posiada naftowe akcje lub powiązane z ropą obligacje, kredyty i inne instrumenty?

2. Zamieszanie na rynku walut.

Waluta Wenezueli jest głównym kandydatem do upadku wywołanego załamaniem cen nafty. Rosyjski rubel tonie już teraz i choć niektórzy winę za ten stan rzeczy przypisują sankcjom narzuconym przez Zachód, to faktycznym katalizatorem jest redukcja dochodów ze sprzedaży ropy.

3. Geopolityczne konflikty.

Historia sugeruje, iż malejące dochody naftowe stają się zarzewiem geopolitycznych konfliktów, ponieważ producenci ponoszący straty szukają kozłów ofiarnych wśród pozostałych eksporterów, którzy odmawiają ograniczenia produkcji i tym samym zainicjowania cenowego skoku.

Istnieje szereg innych powodów zdolnych wywołać konflikty geopolityczne wynikłe ze spadku cen nafty. Silniejsi rywale mogą podjąć próbę wykorzystania stanu osłabienia eksporterów-konkurentów. Eksporterzy ropy mogą dążyć do zakłócenia produkcji rywali – i uszczuplenia podaży – poprzez podsycanie krajowych niepokojów społecznych. Pokusa, aby zaatakować i dokonać podboju wzrasta wraz desperacją.

4. Nieznane niewiadome i wzbierające ryzyko popełnienia błędu.

Jak zauważyłem wcześniej, Zasada niepewności Smitha przedstawia różne sposoby, na jakie ryzyko to może się objawiać:

„Każde nieprzerwane działanie ma więcej niż jedną konsekwencję. Niektóre konsekwencje będą przez pewien czas sprawiać wrażenie pozytywnych, zanim ujawnią swoją niszczycielską naturę. Niektóre z nich będą możliwe do przewidzenia, inne nie. Niektóre z nich poddadzą się kontroli, inne nie. Te, które są nieprzewidziane i niekontrolowane wywołają fale innych nieprzewidzianych i niekontrolowanych konsekwencji.

Wyszczególniony fragment przywołuje konsekwencje Czarnych łabędzi oraz słynną wypowiedź Donalda Rumsfelda, w której streścił zagrożenia ukryte w tym, co jest nieznane:

„Raporty, które mówią, że coś się nie wydarzyło zawsze uważam za interesujące, bo jak wiemy istnieją wiadome, które są nam znane; istnieją rzeczy, o których wiemy, że są nam wiadome. Wiemy również, że są znane niewiadome; to znaczy wiemy, że są pewne rzeczy, które nie są nam znane. Ale są również nieznane niewiadome – te, o których nie wiemy, że są nam nieznane. I jeśli spojrzymy na całą historię naszego kraju i innych wolnych państw, najtrudniejsza jest właśnie ta ostatnia kategoria.”

Psychoanalityczny filozof Slavoj Žižek zaobserwował, że jest jeszcze czwarta kategoria, czyli nieznane wiadome: to, co wiemy, ale celowo nie chcemy tego uznać za wiadome.

Myślę, że jest to ontologiczne (naturalne) źródło ryzyka: jesteśmy świadomi, że nasze działania i wybory piętrzą zagrożenia, ale tego nie uznajemy, ponieważ nie mamy ochoty mierzyć się z konsekwencjami zakumulowanego ryzyka.

Jest to źródło słynnego aforyzmu Chucka Prince’a o kontynuowaniu tańca (tj. uprawiania lekkomyślnych spekulacji finansowych) tak długo, jak rozbrzmiewa muzyka („Dopóki gra muzyka, musisz poderwać się i tańczyć.”): wszyscy zaangażowani w spekulacje wiedzą, że ryzyko wzbiera, ale żeby uniknąć konieczności wyjścia z gry, wypierają się wiedzy na temat zagrożeń, których wyraźnie przybywa.

Zatem kiedy domek z kart rozsypie się w przewidywalny sposób, będą mogli powołać się na niewiedzę.

Siła Czarnych łabędzi leży w nieprzewidzianych konsekwencjach nieznanych niewiadomych. Pewne konsekwencje niższych cen ropy są nam znane, ale niektóre z nich pozostają nieznane. To właśnie te nieprzewidziane i niekontrolowane skutki spowodują zamęt w globalnym systemie finansowym.

IV.

Koncepcję mylącego manewru nafty omawiam od 2008 roku, ostatnio w artykule z 29 września 2014.

Podstawowa idea jest prosta: kiedy słabnie globalny popyt, producenci ropy nie są zdolni do zmniejszenia podaży ze względu na uzależnienie od dochodów z jej sprzedaży. Prowadzi to do nadmiernej podaży, co dodatkowo obniża ceny do tego stopnia, że mniej wydajne szyby są zamykane, a kosztowne projekty poszukiwawczo-deweloperskie zawieszane.

Proces ten jest daleki od uporządkowanego, ponieważ niskie ceny destabilizują zależne od nafty rządy i regiony. Geopolityczne zawirowania to tylko część obrazu sytuacji; monumentalna góra zadłużenia, którą wzniesiono na gwarancjach w postaci ropy rozpada się, ponieważ głodni pieniędzy kredytobiorcy nie są w stanie spłacić obligacji i pożyczek. To załamanie wspartego na ropie zadłużenia zaburza następnie równowagę coraz bardziej kruchego globalnego systemu finansowego.

Podaż można dość łatwo wyłączyć, ale nie można równie łatwo jej rozszerzyć. Wymagające niebywałych nakładów kapitałowych, porzucone szyby głębinowe można uruchomić ponownie, ale na ich przyłączenie do sieci zaopatrzenia potrzeba wielu lat.

Tymczasem aktualna produkcja spada bez stałych zastrzyków kapitału i fachowości. Wbrew powszechnym wyobrażeniom  po zrobieniu w ziemi dziury nafta płynie sobie swobodnie przez dziesięciolecia  pola roponośne potrzebują ogromnych inwestycji, aby utrzymać wysoką produkcję: do szybów trzeba stale wpompowywać dwutlenek węgla lub wodę itd.

Zatem nawet jeśli pola pozostaną aktywne w czasie cenowej zapaści, prowadzona tam produkcja będzie spadać, ponieważ wysycha źródło kapitału.

Rezultatem końcowym cenowego fiaska jest upośledzenie podaży poprzez: wyczerpywanie samego surowca, redukcję inwestycji, załamanie bazującego na ropie kredytowania.

Nawet przy utrzymaniu popytu zaledwie na stałym poziomie, cena nafty pójdzie w górę wraz ze spadkiem podaży. Z kilkoma miliardami ludzi aspirujących do energochłonnego stylu życia klasy średniej krajów rozwiniętych możemy spodziewać się, że globalny popyt wzrośnie – stagnacja panująca w państwach rozwiniętych tego nie zmieni.

Spadek cen jest mylącym manewrem ropy: nie zapoczątkuje nowej ery permanentnie taniej nafty. Przeciwnie, wyzwala dynamikę, która upośledza podaż na wielu poziomach: geofizycznym, geopolitycznym, demograficznym i finansowym.

Kiedy nie uda się zwiększyć podaży, aby zaspokoić popyt, ceny podskoczą. Jak już wspomniałem wcześniej, popyt jest dość elastyczny w świecie rozwiniętym – spotkania biznesowe można odbywać za pośrednictwem internetu, urlop można przesunąć, wieloosobowe wyprawy autem mogą w znacznej mierze zastąpić przejazdy jednoosobowe itd.

W krajach rozwijających się przedsiębiorca, który zarabia na życie dzięki swojemu motocyklowi nie ma alternatywy; jeśli cena za litr paliwa podwoi się, nie będzie miał wyboru i zapłaci.

Innymi słowy, rośnie liczba osób, których byt uzależniony jest od nafty, a elastyczność popytu odpowiednio maleje. Wyższe ceny mogą nie zredukować popytu w sposób zakładany przez konwencjonalne modele ekonomiczne.

Kraje eksportujące ropę wprowadziły kolejną zakłóceniową dynamikę: dopłaty do paliwa na rynkach krajowych. Są to polityczne łapówki dla obywateli rozdrażnionych nędzą i bezsilnością życia w kleptokracjach finansowanych ze sprzedaży nafty.

Prosta podaż i popyt narzucają destabilizujący wynik tych hojnych subsydiów: tanie paliwo jest marnowane i popyt wzrasta. Wiele narodów, które w dużym stopniu dofinansowują konsumpcję paliwa konfrontuje się z perspektywą wyparowania eksportu nafty, ponieważ popyt krajowy absorbuje coraz więcej ich całkowitej produkcji.

Dynamika ta prowadzi kleptokracje do podwójnego dylematu: jeśli zakończą dotacje, wybuchną niepokoje społeczne; jeżeli będą je kontynuować, utracą eksport ropy i zysk potrzebny na obsługę swojego zadłużenia, finansowanie programów socjalnych i sił zbrojnych.

Tak czy inaczej, dojdzie do implozji kleptokracji, a powstały chaos sprawi, że inwestycje w produkcję ropy gwałtownie spadną, co jeszcze bardziej ograniczy globalną podaż.

Wystarczy dodać te czynniki i nasunie się wniosek, że nie ma widocznego limitu ceny ropy po zachwianiu podaży. Jeśli potrzebuję dwóch litrów benzyny, aby zarobić dzisiaj na jedzenie – zapłacę niemal każdą cenę. 200 dolarów za baryłkę ropy nie jest przeszkodą, bo bez tych kilku litrów nie zapewnię sobie środków utrzymania.

Kiedy ceny ropy osiągną poziom na tyle wysoki, aby alternatywy stały się wyraźną okazją, wówczas popyt zderzy się z kolejną przeciwnością. Jednakże wszystkie alternatywy wymagają kapitału lub kredytu, a właśnie on dozna uszczerbku za sprawą awarii światowego silnika kredytowego, kiedy zakończy się mylący manewr nafty i pękną inne bańki na rynku aktywów.

***

Spadek dochodów eksporterów ropy właśnie uruchomił dynamikę samonapędzającego się sprzężenia zwrotnego: kostki domina finansjeryzacji ropy już padają.

Tłumaczenie: exignorant

Z ostatnich dni, tygodni:

Ze względu na spadek cen ropy Arabia Saudyjska ma 39 miliardów dolarów deficytu [The New York Times, 25 grudnia 2014]

Brytyjski przemysł naftowy na krawędzi upadku [Oil Price, 21 grudnia 2014]

Przemysł naftowy Zjednoczonego Królestwa jest tak bardzo sponiewierany niskimi cenami ropy, że jest „bliski upadku,” stwierdził szef Stowarzyszenia Brytyjskich Niezależnych Przedsiębiorstw Poszukiwawczych Ropy i Gazu.

Projekty naftowe o wartości 150 miliardów w obliczu redukcji w 2015 [Reuters, 4 grudnia 2014]

Globalne projekty poszukiwawcze ropy i gazu o wartości ponad 150 miliardów dolarów najprawdopodobniej zostaną zawieszone w przyszłym roku, ponieważ spadek cen nafty czyni je nierentownymi – co pokazują dane – i potencjalnie ograniczy dostawy surowca przed końcem dekady.

Duże pola roponośne odkryte kilkadziesiąt lat temu zaczynają się wyczerpywać, a firmy naftowe próbują uzyskać dostęp do bardziej skomplikowanych i trudno dostępnych złóż, które w niektórych przypadkach znajdują się głęboko pod poziomem morza. W tym samym czasie nakłady na produkcję odnotowały gwałtowny wzrost ze względu na zwiększające się koszty surowców i konieczność zastosowania drogiej nowej technologii, aby dotrzeć do nafty.

Nieopłacalne pola roponośne ukrywają prawie bilion dolarów w inwestycjach [Motherboard, 21 grudnia 2014]

Jeżeli ceny energii pozostaną w pobliżu obecnych poziomów, gospodarka Kanady będzie w tarapatach [Financial Sense, 22 grudnia 2014]

Niskie ceny ropy naftowej niszczą dopłaty do paliw [Oil Price, 18 grudnia 2014]

Kilka krajów wykorzystuje niższe ceny ropy, aby zredukować hojne subsydia paliwowe, które są poważnym obciążeniem dla budżetów publicznych. W szczególności państwa takie jak Chiny, Indonezja, Malezja oraz Indie zmniejszają dopłaty lub podnoszą podatki paliwowe celem zrównoważenia spadku cen nafty, informuje Wall Street Journal. Wielu obywateli wyraża niezadowolenie wobec tych posunięć.

Bolesna cena ropy: Kto ucierpi w dalszej kolejności po rynkach wschodzących i producentach gazu łupkowego? [Oil Price, 18 grudnia 2014]

Według Financial Times amerykańscy inwestorzy, którzy posiadają sekurytyzowane pakiety kredytów starają się ustalić, w jakim stopniu te skomplikowane produkty zagrożone są konsekwencjami spadku cen ropy. Tymczasem zawirowania na rynkach kredytowych w USA rozprzestrzeniają się. Firmy zajmujące się szczelinowaniem horyzontalnym [formacji łupkowych] są poważnie zlewarowane wskutek agresywnych programów wiertniczych. W miarę postępującego spadku cen ropy inwestycje w nowe szyby wydobywcze dosłownie wyschną, a zdolność przedsiębiorstw do obsługi istniejącego zadłużenia stanie się – najpewniej już jest – poważnie nadwyrężona.

Nie trzeba było długo czekać: Straty ze śmieciowych obligacji energetycznych wynoszą już 40 miliardów dolarów [Contra Corner, 17 grudnia 2014]

Posiadacze obligacji, doświadczeni już przez największe od sześciu lat straty wskutek zadłużenia amerykańskiego sektora energetycznego, stoją w obliczu kolejnych ciosów, ponieważ zdaniem analityków spadek cen nafty co najmniej podwoi liczbę niewypłacalnych przedsiębiorstw.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.