Medycyna w małej osadzie

8 lipca 2014

Jestem lekarzem rodzinnym w Kanadzie zainteresowanym potencjalnym kształtem przyszłej opieki medycznej w społeczeństwach Zachodu. Nie podzielam sentymentu narracji nurtu głównego o coraz bardziej egzotycznej pod względem technicznym i złożonej medycynie, takiej jak nanochirurgia, spersonalizowana terapia genetyczna i powszechna, laboratoryjna hodowla organów. Za bardziej prawdopodobny uważam scenariusz, iż po przekroczeniu szczytu energetycznej produkcji, w świecie o ograniczonej dostępności energii i surowców społeczeństwo utraci swą złożoność, a medycyna podąży tą samą ogólną trajektorią.

Tytuł niniejszego eseju wybrałem ostrożnie. Początkowo skłaniałem się ku „Medycynie po upadku,” lecz przywodzi ona na myśl obrazy gangów motocyklowych przemierzających post-nuklerne pustkowie, a nie taki ton chciałem przyjąć. Następnie pomyślałem o „Medycynie kuchennej,” lecz esej wgryza się w temat głębiej. Ostatecznie zdecydowałem się na „Medycynę w małej osadzie,” ponieważ chciałem opisać, w jaki sposób lekarz post-upadkowej, liczącej kilkaset osób społeczności, który dysponuje podstawową wiedzą i prostymi narzędziami, może wywrzeć decydujący wpływ na zdrowie, choroby i cierpienie w tejże wspólnocie.

Ostrzeżenie zdrowotne: Powinnaś/powinieneś zawsze szukać najlepszej opieki medycznej. Ogólnie oznacza to, że jeśli dostępna jest medycyna alopatyczna (konwencjonalna), należy z niej skorzystać. Narzędzia i techniki opisane w eseju można zastosować wyłącznie w przypadku braku dostępu do konwencjonalnej medycyny zachodniej.

W tym krótkim rozdziale nie zdołam wyczerpująco opisać całego zagadnienia „medycyny w małej osadzie,” zatem odniosę się do wybranych tekstów, które można bezpłatnie pozyskać z Internetu, a szczególnie ważne lub użyteczne obszary opatrzę swoim komentarzem:

* Zachowanie zdrowia
* Gromadzenie zapasów lekarstw
* Cukrzyca insulinozależna
* Szczepienia
* Medycyna psychologiczna
* Leki ziołowe (legalne i nielegalne)
* Chirurgia
* Dokonywanie trudnych wyborów

Zachowanie zdrowia

Liczni mieszkańcy Zachodu są przeświadczeni, że mogą zachować zdrowie składając raz na dwanaście miesięcy wizytę swojemu lekarzowi z intencją poddania się corocznej kontroli, podczas której medyk bada ich od stóp do głów, zleca testy morfologiczne i inne, przepisuje leki, aby utrzymać ich w dobrej kondycji i ogólnie dostroić niczym samochodowy silnik. Ten model opieki zdrowotnej promowany jest przez medyczne rady i uczelnie, stowarzyszenia, autorów zaleceń ogólnych, grupy rzecznictwa medycznego, takie jak związki diabetyków i firmy farmaceutyczne. Jest on bardzo kosztowny, nieefektywny i ma wątpliwą wartość pod względem zapewniania ludziom dobrego stanu zdrowia. Z moich osobistych obserwacji jako lekarza rodzinnego wynika, że pacjenci, którzy pojawiają się w moim gabinecie regularnie są najmniej zdrowi, a ci, którzy cieszą się dobrym zdrowiem w wieku lat 80-ciu i 90-ciu przychodzą sporadycznie lub w ogóle i zazwyczaj biorą niewiele leków lub nie wymagają żadnej terapii farmakologicznej.

Główny problem związany z narracją „lekarz wie najlepiej” polega na tym, że odpowiedzialność za utrzymanie zdrowia spoczywa na lekarzu, a nie na pacjencie. Ten rodzaj opieki zdrowotnej jest luksusem, na który z trudem możemy sobie pozwolić nawet w dzisiejszym zamożnym i zaawansowanym technologicznie społeczeństwie, a w społecznościach post-upadkowych nie będzie on dostępny. Utrzymanie zdrowia w przyszłości prawdopodobnie sprowadzi się do następującej obserwacji:

Spójrz w lustro. Czy jesteś otyły? Czy jesteś niedożywiony? Czy palisz? Czy pijesz w nadmiarze? Czy angażujesz się w ryzykowne zachowania?

Ludzie wiedzą to bez konsultacji z lekarzem i kosztownych badań. Nie potrzebują pomocy ekspertów, aby zapewnić sobie czystą wodę pitną, sanitarną utylizację odpadów, odpowiednie schronienie i ciepło, oraz uniknąć wypadków, którym można zapobiec (na przykład bezpieczeństwo związane z użyciem broni, ognia/pieca, opieką nad zwierzętami). Są to prawdopodobnie wszystkie profilaktyczne środki zaradcze z zakresu opieki zdrowotnej, które będą potrzebne – i zapewne jedyne, które mogą być dostępne.

Istnieje wiele książek traktujących o zachowaniu zdrowia – tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wymienić – ale to, co mają do powiedzenia pokrywa się ze zdrowym rozsądkiem. Jedz świeżą żywność – w małych porcjach, głównie warzywa – wykonuj regularne ćwiczenia fizyczne i nie spędzaj zbyt dużo czasu martwiąc się o swoje zdrowie.

Gromadzenie zapasów lekarstw

Podobnie jak zapewnienie rezerwy fasoli i ryżu, rozsądnym jest zgromadzenie zapasów podstawowych leków, kiedy czasy są dobre, aby można było po nie sięgnąć w czasach złych. Intencją tego rozdziału jest udzielenie kilku wskazówek na temat terminu przydatności leków i tego, co można przechowywać, a co nie.

Większość medykamentów posiada datę ważności. Pierwszą i najważniejszą do zrozumienia rzeczą jest to, że termin wygaśnięcia ważności ma niewielki związek z długością skuteczności leku. Ma więcej wspólnego z ograniczeniem odpowiedzialności producenta i utrzymaniem rotacji zapasów i zysków poprzez niepotrzebne zastępowanie starszych leków nowszymi. Zamierzam wyjaśnić kwestię daty ważności bardziej szczegółowo, ale najpierw opiszę istotne zasady ogólne:

* Suche leki w pigułkach, kapsułkach lub proszku mają bardzo długą żywotność, jeśli przechowywane są w chłodnym, ciemnym i suchym miejscu (jak ryż i fasola). Wiele z nich “przeżyje” Ciebie. Mokre leki (roztwory lub zawiesiny) tracą swoje właściwości znacznie szybciej i w tym przypadku data ważności producenta faktycznie jest użyteczną wskazówką.

* Jeśli zachodzi potrzeba przechowywania leków dziecięcych, które zazwyczaj są w postaci syropu lub zawiesiny, należy poprosić farmaceutę o suchy proszek i powiedzieć, że wodę dodamy sami (farmaceuta zwykle dodaje wodę przed wydaniem lekarstwa).

* Stare leki nie zmieniają się w coś niebezpiecznego: po prostu stają się czymś mniej skutecznym.

* Gromadzenie insuliny przez diabetyków nie ma sensu z kilku powodów.

To były podstawy. Oto szczegóły.

Program Przedłużenia Terminu Przydatności [Shelf Life Extension Program – SLEP] jest tajnym programem rządu Stanów Zjednoczonych uruchomionym w celu zbadania, czy po przekroczeniu daty ważności medykamenty są nadal bezpieczne i/lub skuteczne. Zignorujmy teorie spiskowe – oto przykład rzeczywistego, nie-teoretycznego spisku pewnych zainteresowanych stron, aby zataić ważne informacje przed ogółem społeczeństwa. Poufność tego programu ilustruje następująca nota na temat SLEP zamieszczona na witrynie Departamentu Medycznego Armii USA:

Przypominamy, że wszystkie dane dotyczące przedłużenia i testowania przekazane Programowi Przedłużenia Terminu Przydatności [SLEP] przez Agencję Żywności i Leków [Food and Drug Administration – FDA] przeznaczone są wyłącznie do użytku oficjalnego i nie mogą być udostępniane nikomu spoza organizacji użytkownika. Administratorzy SLEP odpowiedzieli na kilka wniosków złożonych przez osoby, które chcą dzielić się tymi informacjami z lokalnymi, cywilnymi kontrahentami. Nie jest to dozwolone, ponieważ stanowi nie tylko naruszenie warunków uzgodnionych przez FDA, ale również pogwałcenie Protokołu Porozumienia, który przed przystąpieniem do programu SLEP podpisuje każda organizacja uczestnicząca. Konta witryny SLEP należące osób, które dopuściły się nadużyć zostaną zlikwidowane w trybie natychmiastowym, a zapasy mogą zostać usunięte z programu do czasu zawiadomienia organizacji macierzystej. Ponadto organizacje nie zrzeszone w SLEP wykorzystując jego informacje łamią prawo federalne, które reguluje kwestię niewłaściwie oznakowanych środków farmaceutycznych. Pytania na ten temat można kierować do administratorów SLEP za pośrednictwem strony internetowej.

SLEP Admin

Kiedy to odkryłem, stałem się ciekawski. Dlaczego rząd nakłada tak drakońskie kary za rozpowszechnianie najwyraźniej nieszkodliwych informacji? W końcu nie jest zagrożone bezpieczeństwo narodowe, dochody rządu nie doznają uszczerbku, a jeśli badania demonstrują, że pewne farmaceutyki są bezpieczne po przekroczeniu oficjalnej daty ważności, to dlaczego informacja ta ma pozostać poza sferą publiczną? Trochę o tym poczytałem i sformułowałem poniższe wyjaśnienie, które po części jest dowodem i hipotezą.

W roku 1985 rząd USA był zaniepokojony kosztem zastąpienia przeterminowanych leków, które były gromadzone na wypadek cywilnych sytuacji kryzysowych i/lub do celów wojskowych. Koszty wymiany w 1986 roku wyniosły 2.5 miliona dolarów (26 lat temu była to pokaźna suma pieniędzy). Dyskutowano, jak zredukować tę kwotę i jedną z sugestii było przetestowanie produktów i ustalenie, czy nadal są bezpieczne i skuteczne w użyciu [po terminie], co pozwoliłoby je zatrzymać i uniknąć wymiany. W związku z powyższym program SLEP narodził się w 1985/86 roku.

Jednakże oszczędności i utrata zysków są przeciwnymi stronami tego samego medalu. Rząd był szczęśliwy z zaoszczędzenia 2.5 miliona dolarów, ale przemysł farmaceutyczny był bez wątpienia niezadowolony z utraty tej samej kwoty ze sprzedaży. Rząd potrzebował wsparcia przemysłu farmaceutycznego przy testowaniu przeterminowanych leków, a przemysł farmaceutyczny potrzebował współpracy z rządem, aby zagwarantować, że dostęp do uzyskanych informacji będzie ograniczony do możliwie najmniejszej liczby organizacji, a najlepiej wyłącznie do departamentu armii odpowiedzialnego za zlecenia medyczne. Ostatnią rzeczą, której chciał przemysł farmaceutyczny było chociażby ujawnienie informacji cywilnym szpitalom i aptekom, aby nie wymieniały swoich zapasów farmaceutycznych – odstąpienie od wyrzucenia dobrych lekarstw zaszkodziłoby zyskom koncernów.

Prawie na pewno kolejne tygodnie lub miesiące upłynęły na zakulisowych targach i pobrzękiwaniu szabelkami między rządem i przemysłem farmaceutycznym, aż dobito następującego targu: przemysł farmaceutyczny będzie współpracować z programem SLEP pod warunkiem, że dostęp do danych będą posiadać jedynie firmy farmaceutyczne i instytucje rządowe. Rząd wyegzekwuje ograniczenia kwalifikując udostępnienie danych SLEP nieuprawnionym organizacjom jako przestępstwo federalne. Stan ten trwa do dziś.

Obecnie dane SLEP istnieją w formie bazy, która jest stale aktualizowana nowymi informacjami. Dostęp jest ograniczony zgodnie z powyższymi ustaleniami, ale od czasu do czasu niewielkie ilości danych wyciekają w formie artykułów badawczych opublikowanych w czasopismach naukowych. Dostępne dane ogólnie wskazują – jak podałem na początku niniejszego rozdziału – że większość lekarstw w postaci stałej (kapsułek i tabletek) jest bezpiecznych i skutecznych w użyciu długo po przekroczeniu oficjalnej daty ważności, pod warunkiem, że były przechowywane w chłodnym, ciemnym i suchym miejscu. Tego samego nie da się powiedzieć o płynach lub lekarstwach, które były przetrzymywane w nieoptymalnych warunkach. Maksymalny czas przechowywania jest niepewny, ale z moich dociekań wynika, że niektóre środki farmaceutyczne przetrzymywane od początku programu SLEP w 1986 nadal mogą być skuteczne.

Jeśli chodzi o ograniczenia dostępu w ramach SLEP, nie słyszałem, aby do ich wyegzekwowania użyto prawa federalnego i myślę, że jego użycie jest mało prawdopodobne, chyba że dojdzie do bardzo poważnych wykroczeń. Rząd USA tak naprawdę nie dba o to, czy ktoś ma dostęp do danych SLEP, a koncerny farmaceutyczne prawdopodobnie będą podzielać to podejście tak długo, jak niezagrożone pozostaną ich profity.

Cukrzyca insulinozależna

I tak doszedłem do szczególnego przypadku insuliny, której potrzebują chorzy na cukrzycę typu 1 (insulinozależną), aby pozostać przy życiu. Bez niej wpadną w śpiączkę i umrą w ciągu kilku dni lub tygodni. Insulina, podobnie jak szczepionki (zobacz poniżej), może być wytwarzana w specjalistycznym laboratorium wspieranym przez zasoby złożonego społeczeństwa technologicznego. Jeśli złożone społeczeństwo technologiczne odejdzie, jego los podzieli także insulina.

Czy diabetycy powinni zatem gromadzić zapasy insuliny na okoliczność społecznego upadku? Wiąże się z tym kilka problemów. Po pierwsze, zdecydowana większość insuliny sprzedawana jest w postaci płynnej. Płyny, jak wyjaśniłem powyżej, psują się względnie szybko, nawet w najlepszych warunkach przechowywania. Po drugie, musi być trzymana w niskiej temperaturze. W lodówce butelka insuliny może przetrwać do 18 miesięcy, w zależności od terminu przydatności; w temperaturze pokojowej zepsuje się znacznie szybciej. Po trzecie, istnieją praktyczne ograniczenia dotyczące ilości gromadzonej insuliny. Nawet gdyby możliwe było jej przechowywanie przez dłuższy czas (zobacz poniżej), zgromadzenie zapasu na całe życie byłoby niepraktyczne. Jeżeli jesteś 20-letnim cukrzykiem typu 1 potrzebowałbyś wystarczającej ilości insuliny, aby przetrwać przez kilka dekad.

Możliwe jest pozyskanie insuliny w postaci suchej, ale w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją. Wykorzystywana jest jako odczynnik w niektórych procesach laboratoryjnych i diabetycy mogą go stosować w postaci inhalatora suchego proszku jako alternatywę wobec zastrzyku. Jeśli znalazłbyś sposób na zdobycie odczynnika, przechowywanie go w postaci sproszkowanej mogłoby potrwać dłużej niż w przypadku zwykłego roztworu wodnego lub zawiesiny. Lecz nie pozwoliłoby to uporać się z innymi problemami, które omówiłem powyżej.

Z żalem sformułowałem więc konkluzję, że pacjentom z cukrzycą insulinozależną nie opłaca się poświęcać czasu na przygotowania z myślą o załamaniu społecznym. Roztropnie jest mieć w zanadrzu dodatkową insulinę na wypadek krótkoterminowych sytuacji kryzysowych, takich jak powodzie, huragany, niedobory paliwa, epidemie, burze śnieżne lub lokalne zamieszki, kiedy nastąpi trwające kilka dni lub tygodni odcięcie od normalnych źródeł zaopatrzenia. Ale w perspektywie dłuższej musimy się pogodzić, że podczas upadku społecznego nie uda się ocalić wszystkich; i zgodnie z pozycją wyjściową egzystencji rasy ludzkiej pacjenci z cukrzycą typu 1 nie byli w stanie przetrwać.

Szczepienia

Każdy uczeń wie, jak rozpoczęły się szczepienia, ale i tak Ci przypomnę, bo może już nie pamiętasz. W latach 90-tych XVIII wieku Anglik Edward Jenner zauważył, że panie dojarki łapały krowiankę od krów, ale sporadycznie zapadały na ospę. Pracując nad teorią, że złapanie krowianki chroniło przed ospą, zainfekował wielu pacjentów wirusem krowianki z dobrym rezultatem. Te dwa wirusy są podobne, zatem kiedy ciało wchodzi w kontakt z wirusem krowianki, wytwarza przeciwciała, które są również skuteczne wobec wirusa ospy. Krowianka jest chorobą łagodną, tymczasem ospa jest chorobą znacznie poważniejszą, o wysokiej śmiertelności, zatem warto złapać krowiankę, aby ochronić się przed ospą. Szczepienie krowianką było proste: Jenner po prostu brał ropę z bąbli krowianki i wcierał w skórę pacjentów niezakażonych.

Przenosimy się do XXI wieku. Oto sposób wytwarzania nowoczesnych szczepionek, takich jak szczepionka przeciwko chorobie Heinego-Medina. Trzy dzikie, zaraźliwe szczepy polio hoduje się na kulturze tkanki małpich nerek i następnie inaktywuje formaliną. Na wszystkich etapach tego procesu należy utrzymać bardzo dokładną kontrolę jakości, aby zagwarantować, że a) na kulturze tkanki nie rozwiną się niepożądane wirusy lub bakterie, b) wszystkie cząstki wirusowe zostaną inaktywowane celem zapobieżenia przypadkowemu rozprzestrzenianiu się prawdziwej choroby podczas szczepienia, c) szczepionki są bardzo dokładnie oczyszczone, a wszelkie niepożądane substancje chemiczne i składniki wirusa usunięte celem uniknięcia reakcji. Podczas transportu i magazynowania musi być zachowany nieprzerwany łańcuch chłodniczy – od miejsca produkcji do końcowego użytkownika. Podanie szczepionki wymaga sterylnych strzykawek i igieł.

Procesy te mogą być podejmowane tylko w kontekście społeczeństwa o zaawansowanym poziomie technologicznym, z dostępem do wysoce specjalistycznych narzędzi, odczynników oraz wysoko wykwalifikowanego i wyspecjalizowanego personelu. Nie można tego odtworzyć w kuchni lub garażu, tak jak nie można wykonać mikrochipa. Jenner miał szczęście, że natknął się na wirusa „złotowłosej”: krowianka jest umiarkowanie łagodna i umiarkowanie zaraźliwa, a także ściśle związana z chorobą docelową. Jego metody nie można powielić przy jakiejkolwiek innej chorobie, ponieważ nie istnieje odpowiednik wirusa „krowiego polio” czy „krowiej odry,” który wyprodukowałby pożądane przeciwciała.

Konkluzja: Jeśli zaawansowane technologicznie społeczeństwo odejdzie, szczepionki odejdą wraz z nim. Wszystkie wykonywane są przez podobne procesy wysokiej technologii. Znacznie więcej osób umrze w przyszłości na choroby, którym można zapobiec, niż ma to miejsce obecnie. Postanowiłem przedstawić temat dość szczegółowo nie dlatego, że chcę szerzyć pesymizm lub defetyzm – w moim odczuciu ważne jest, aby dokonać realistycznej oceny tego, co może/nie może być wykonane i podjąć odpowiednie działania. Najlepszą strategią jest zwrócenie uwagi na higienę i kontrolę zakażeń oraz poddanie się szczepieniom przed wyczerpaniem zapasów.

Medycyna psychologiczna

Za wywołanie najpoważniejszych, najbardziej powszechnych chorób i śmiertelność odpowiadać będą w przyszłości nie fizyczne, ale psychologiczne czynniki. Zapowiedź tego spodziewanego stanu rzeczy miała miejsce podczas upadku sowieckiego w latach 80. i na początku lat 90. XX wieku. Po rozpadzie ZSRR w 1990 roku Rosja, wraz z niektórymi byłymi republikami radzieckimi, doświadczyła gwałtownego skoku wieloprzyczynowej śmiertelności oraz spadku liczby urodzeń, który w połączeniu z masową emigracją spowodował ogólną redukcję liczebności populacji. Stan ten utrzymał się przez kilka lat. Jego przyczyny nie są do końca jasne, ale wiele zgonów związanych było z alkoholem lub samobójstwami, co wskazuje na istotną rolę stresu psychicznego wywołanego przez zaburzenia społeczne, wysokie bezrobocie i “terapię szokową” wszechobecnej, często kryminalnej prywatyzacji.

Duża część ludności Ameryki Północnej (prawdopodobnie około 15-25%, choć dokładne dane nie są dostępne) zażywa leki przeciwdepresyjne, przeciwlękowe i/lub nasenne – i dzieje się to w rzekomych “dobrych czasach”! Możemy spodziewać się wzrostu tej liczby w nadchodzących latach, ponieważ coraz więcej ludzi narażonych jest na dotkliwy stres psychologiczny. Co jest jego przyczyną? Nie istnieje prosta zależność pomiędzy psychologicznym stresem i standardem życia. Na przykład mieszkańcy “biednych, ale szczęśliwych” krajów, takich jak Kostaryka, o znacznie niższym standardzie materialnego życia niż na Zachodzie, wiodą radosne życie, wypełnione poczuciem spełnienia i sensu. Trudno stwierdzić, czy ludzie są dzisiaj generalnie szczęśliwsi niż dawniej, ale sądząc po naszym przywiązaniu do środków przeciwdepresyjnych i uspokajających wydaje się to mało prawdopodobne. Głównym czynnikiem jest najpewniej kierunek zmian standardu życia, a nie jego absolutny poziom. Ludzie zdają się nie przepadać za zmianami, zwłaszcza zmianami na gorsze i kiedy nie są na nie przygotowani. Skoro tak, to dzięki mentalnemu przygotowaniu na obniżenie standardu życia możemy lepiej zareagować w momencie, gdy ono nadejdzie.

Obecnie nie jesteśmy nań przygotowani nawet w najmniejszym stopniu. Nie prowadzimy żadnego dialogu na ten temat w naszych instytucjach politycznych, akademickich i mediach. Według narracji nurtu głównego każdego dnia, pod każdym względem będzie coraz lepiej, a wzrost gospodarczy nigdy nie ustanie. Jeśli wydarzenia wyraźnie nie pokrywają się już z tymi zapewnieniami, uciekamy się do manipulowania statystykami, abyśmy mogli nadal sobie wmawiać, że jednak się pokrywają, lub przekonujemy samych siebie, że doświadczamy przejściowych trudności – pokonujemy jedynie ogranicznik prędkości na drodze do coraz większego dobrobytu.

Dlatego zestaw narzędzi opiekuna medycznego osadniczej społeczności będzie potrzebował kilku instrumentów łagodzących ból psychologiczny poprzez doradztwo (być może współpracę z „pełnoetatowym” terapeutą) lub za pomocą leków ziołowych.

Leki ziołowe

Ogarnia mnie niepokój, kiedy otwieram zielarski podręcznik i czytam następujące słowa: „Autochtoni wierzyli, że zioło X leczy choroby A, B, C, D, E, F, G, H, I oraz J.” Wiem od razu, że autor książki nie podjął próby zweryfikowania materiału – zwyczajnie skopiował go z innego źródła – i jest bardzo mało prawdopodobne, że pokrywa się on z faktami, ponieważ jeden lek (ziołowy lub konwencjonalny) na ogół nie leczy wielu chorób. Proszę nie interpretować tego jako braku szacunku wobec tradycyjnej wiedzy Aborygenów. Uważam, że wiele musimy się nauczyć od ludzi Pierwszych Narodów. Po prostu myślę, że tradycyjna wiedza, w tym tradycyjna wiedza o lekach ziołowych, powinna być punktem wyjścia, a nie punktem końcowym. Z pewnością powinniśmy zapytać: „Co stosowali autochtoni w leczeniu tej choroby?” Ale powinniśmy zdać też pytanie, “Czy to rzeczywiście działa?”

Nowoczesne środki farmaceutyczne wytwarzane przy wykorzystaniu skomplikowanych procesów, które nie mogą być odtworzone poza wyspecjalizowanym laboratorium (patrz: szczepienia). Odejście współczesnego społeczeństwa technologicznego będzie równoznaczne z odejściem nowoczesnych środków farmaceutycznych i będziemy zmuszeni polegać na specyfikach ziołowych, tak jak w dawnych czasach. Przyjrzałem się bliżej poddanym recenzji naukowej badaniom nad skutecznością leków ziołowych, które opublikowano w pismach naukowych nurtu głównego, i opracowałem trzy krótkie zestawienia, które w zamyśle nie mają uchodzić za wyczerpujące:

* Leki ziołowe, które prawdopodobnie działają

* Leki ziołowe, które prawdopodobnie nie działają

* Leki ziołowe, które na pewno działają, ale ich produkcja bez zezwolenia rządu jest nielegalna

Kilka słów komentarza ogólnego na temat ziół leczniczych: są to wyciągi roślinne, które mogą zawierać tysiące substancji aktywnych i nieaktywnych. Ich siła działania jest zwykle łagodniejsza i bardziej zmienna niż substancji farmaceutycznych, ponieważ wiele zależy od genetycznej kompozycji rośliny, sposobu jej hodowli oraz metody uzyskania ekstraktu. Ponadto u pacjenta mogą istnieć genetyczne, środowiskowe i psychologiczne czynniki, które sprawiają, że część poddawanych terapii osób na pewne zioła reaguje lepiej – tak samo jest w przypadku środków farmaceutycznych. Jako że na badania leków ziołowych przeznacza się mniej funduszy niż na opracowanie farmaceutyków, analizy obejmują zazwyczaj mniejszą liczbę pacjentów, są przeprowadzane mniej rygorystycznie, a wyniki uznaje się za mniej miarodajne. Po omówieniu zastrzeżeń pora na zestawienia:

Leki ziołowe, które prawdopodobnie działają

Harpagophytum procumbens (czarci pazur) – przeciwbólowy
Salix Alba (kora białej wierzby) – przeciwbólowy
Capsicum frutescens (pieprz cayenne) – przeciwbólowy
Berberyna – na cukrzycę typu 2
Ipomoea batatas (wilec ziemniaczany) – na cukrzycę typu 2
Silybum marianum (ostropest plamisty) – na cukrzycę typu 2
Trigonella foenum-graecum (kozieradka pospolita) – na cukrzycę typu 2
Kava (pieprz metystynowy) – na niepokój
Hypericum perforatum (dziurawiec zwyczajny) – na depresję
Waleriana (przetwory z korzenia kozłka lekarskiego) – na bezsenność
Echinacea (jeżówka) – na pospolite objawy przeziębienia
Actaea racemosa (pluskwica groniasta) – na objawy naczynioruchowe menopauzy
Panax ginseng (żeń-szeń) – na zaburzenia erekcji i anginę (dławicę piersiową)
Czosnek – na nadciśnienie
Olejek z drzewa herbacianego – na trądzik

Leki ziołowe, które prawdopodobnie nie działają

Srebro koloidalne – na wrzody i opatrunki
Glukozamina – na zapalenie kości i stawów (osteoporoza)
Cinnamomum cassia (cynamonowiec wonny) – na cukrzycę typu 2
Saw palmetto (palma sabałowa) – na łagodny rozrost gruczołu krokowego

Leki ziołowe, które na pewno działają, ale ich produkcja bez zezwolenia rządu jest nielegalna

Dodatkowe paragrafy przeznaczyłem na tę właśnie kategorię leków ziołowych, ponieważ są najmocniejsze i najskuteczniejsze – i dlatego ich dostępność jest najbardziej ograniczona. W końcu nie byłoby sensu ograniczać placebo. Zamiarem niniejszego rozdziału nie jest zachęcenie ludzi do łamania prawa lub stosowania lekarstw ziołowych w celach rekreacyjnych. (Z drugiej strony wszystkie dowody wskazują na to, że i tak nic ich nie powstrzyma.) Zioła te stosowane są od tysięcy lat, a ich użycie zostało zabronione stosunkowo niedawno – w ubiegłym stuleciu. Należą do nich: czysty alkohol (etanol), opium i marihuana.

Rządy skłonne są szybko tworzyć ograniczające prawa, ale w ich uchylaniu – kiedy przestaną być właściwe – już nie wykazują się taką żwawością. Na przykład, kiedy Zachodnie Imperium Rzymskie upadło w V wieku, większość praw rzymskich pozostało teoretycznie w mocy, chociaż nie było już w okolicy rzymskich urzędników mogących je egzekwować lub znosić (dopilnowali tego Wizygoci). Z naszej współczesnej perspektywy oznacza to, że w miarę kurczenia się zaopatrzenia w energię i spontanicznego zanikania złożoności naszego społeczeństwa duża liczba przepisów pozostanie w kodeksach, ale częstotliwość ich egzekwowania będzie maleć. Niektóre z nich mogą nigdy nie doczekać się formalnego zniesienia. Bezspornym tego przykładem może być pospolity zakaz suszenia ubrań na sznurkach. Ludzie robią to od chwili, kiedy zaczęli nosić okrycia wierzchnie około 100.000 lat temu, ale w nowoczesnym społeczeństwie przemysłowym istnieją dziesiątki tysięcy lokalnych jurysdykcji, które ze względów estetycznych zakazały używania sznurków na ubrania. Kiedy nastąpi powszechna i długotrwała przerwa w dostawach prądu, społeczności bardzo szybko powrócą do korzystania ze sznurków; głupie przepisy pozostaną w kodeksach przez wiele lat, ponieważ ludzie będą mieli na głowie sprawy pilniejsze od uchylania pozbawionych znaczenia zarządzeń. Możemy spodziewać się podobnej sytuacji w przypadku wybranych leków ziołowych, które aktualnie są nielegalne. Osoby praktykujące ziołolecznictwo powinny zatem według własnego osądu zdecydować, czy i kiedy korzystać z tej kategorii preparatów ziołowych.

Opium

Opium było stosowane do uśmierzania bólu od tysiącleci. Mak uprawiano w starożytnej Persji, Egipcie i Mezopotamii. Głównym czynnikiem aktywnym w opium jest morfina, którą po raz pierwszy wyizolowano w 1804 roku. Morfina znajduje się na Liście Niezbędnych Lekarstw Światowej Organizacji Zdrowia. Substancją kontrolowaną stała się w USA w 1914 roku.

Opium to suszone mleczko roślinne otrzymywane z maku lekarskiego (Papaver somniferum). Istnieje kilka odmian maku, ale tylko ta wytwarza znaczną ilość opium. Nasiona można nabyć wysyłkowo u wyspecjalizowanych dostawców, w centrach ogrodniczych (jako mak ozdobny) lub wytrząsnąć z suszonego maku z cepelii. Gdy mak już wyrośnie i zakwitnie, opium pozyskuje się poprzez wykonanie pionowych nacięć w niedojrzałej makówce. Brązowa żywica wycieka i po kilku godzinach można ją zeskrobać. Opium można palić, jeść, pić jako herbatę lub podawać w postaci czopków.

Opioidy są dzisiaj powszechnie nadużywane przez narkomanów i sprzedawane na czarnym rynku. Należy do nich morfina, diamorfina (heroina), oksykodon i hydromorfon (Dilaudid). Wszystkie powiązane są chemicznie z opium. Co się stanie z uzależnionymi podczas upadku społeczeństwa? Nikt nie wie tego na pewno, ale zgaduję, że niektórzy z nich zmuszeni będą okresowo radzić sobie bez opium; sam problem uzależnienia od opioidów nie zniknie, ponieważ żaden poprzedni upadek społeczny nie przyniósł podobnego rezultatu.

Aby przetrwać jako osoba uzależniona od opioidów, potrzebujesz społeczeństwa, które jest gotowe wspierać Ciebie i Twój nałóg. Niektórzy narkomani pracują i wnoszą swój społeczny wkład; większość tego nie robi i egzystuje dzięki świadczeniom socjalnym oraz bezpłatnym receptom wypisywanym przez lekarzy. Jeśli świadczenia i darmowe recepty skończą się definitywnie, uzależnienie od opioidów spontanicznie z nimi nie zniknie i znaleziony zostanie inny sposób, aby kontynuować karmienie nałogu. Objawy odzwyczajania się od opioidów mogą być dość nieprzyjemne, ale rzadko bywają niebezpieczne – przypominają raczej kilkutygodniową grypę – mimo to z uzależnienia zrezygnują tylko nieliczne osoby. Podczas gdy większość z nich nie posiada umiejętności i cierpliwości, aby uprawiać własny mak lekarski, ogromna szara strefa, która niezawodnie zmaterializuje podczas upadku społeczeństwa, bez wątpienia go im zapewni.

[Dalsza lektura: Opium for the Masses Jima Hogshire]

Marihuana

W Kanadzie – przed wprowadzoną niedawno zmianą ustawy – licencjonowane zastosowania lecznicze marihuany obejmowały artretyzm, HIV/AIDS, śmiertelne nowotwory, chorobę rdzenia kręgowego i stwardnienie rozsiane. Poszczególne kraje zaadaptowały rożne wymogi licencyjne dla marihuany.

Włókno konopne wykorzystywano do wykonywania lin i odzieży przez tysiące lat. Pierwszy historyczny dowód użycia marihuany pojawił się 4.700 lat temu w farmakopei Shen-nunga, jednego z ojców chińskiej medycyny. W XIX wieku preparaty z marihuany były szeroko stosowane w wielu prawnie zastrzeżonych lekach. Na początku XX wieku liczne kraje przyjęły ustawodawstwo, które zdelegalizowało użycie marihuany, zwłaszcza w celach leczniczych. Zbiegło się ono w niektórych miejscach, mniej więcej w tym samym czasie, z podobnymi zakazami spożycia alkoholu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Prawa prohibicji zniesiono po upływie stosunkowo krótkiego czasu; prawa wymierzone w marihuanę ogólnie pozostają bez zmian.

Uprawa i zbiór konopi są stosunkowo proste – są dziarskim chwastem – ale uzyskanie wysokiej siły działania jest czymś na kształt sztuki. Uważa się, że roślina pochodzi z Indii. Najlepiej kwitnie w klimacie gorącym i suchym, ale może być uprawiana w większości miejsc na świecie. Współczesne książki o uprawie marihuany mają w zwyczaju akcentować uprawę w pomieszczeniach, przy sztucznym świetle, ale w scenariuszu post-upadkowym prawdopodobnie utraci ona swoją wagę, bowiem jedyną opcją będzie kultywacja na zewnątrz i w szklarni, przy coraz niższym prawdopodobieństwie otrzymania kary sądowej. Słupki kwiatowe rośliny żeńskiej zawierają najwyższe koncentracje żywicy i tetrahydrokanabinolu (THC) – głównego składnika aktywnego.

[Dalsza lektura: The Cannabis Grow Bible Grega Greena to liczący 429 stron wolumin, który zawiera wszystko, co musisz wiedzieć. Jest do nabycia na wielu internetowych witrynach.]

Etanol

Przydatny w dezynfekcji skóry i ran, stosowany miejscowo. Znane są z historii przykłady doustnego podawania pacjentom przed bolesnymi zabiegami, takimi jak amputacje. Na przykład w czasie wojen napoleońskich oficerom przed amputacją dawano rum lub brandy, a szeregowcom kawałek drewna do gryzienia. Osobiście do tego celu nie polecam. Jest mało prawdopodobne, aby skuteczne złagodził ból, za wyjątkiem bardzo wysokich dawek, które zagroziłyby życiu pacjenta. Torsje i zachłyśnięcie wymiocinami stanowią znaczące skutki uboczne. Bezpieczniejszym i bardziej efektywnym środkiem przeciwbólowym byłoby opium.

Pierwszy przypadek destylacji alkoholu przeprowadzonej przez arabskich alchemików odnotowano około VII wieku, ale proces ten był prawdopodobnie wykonywany w Arabii i Egipcie znacznie wcześniej. W USA destylacja została objęta obowiązkiem rejestracji destylatorów i opodatkowana w latach 90-tych XVIII wieku, w większości pozostałych państw – mniej więcej w tym samym czasie. Niezastosowanie się do tych wymogów stanowi od tamtej pory przestępstwo objęte kodeksem postępowania karnego.

Budowa i obsługa destylatora etanolu jest tradycyjną sztuką praktykowaną w wielu częściach świata. Podstawowa zasada jest następująca: materiał roślinny – ziemniaki, kukurydza lub owoce – poddaje się fermentacji stosując drożdże (“matkę drożdżową”). Etanol jest produktem ubocznym tego procesu. Aby go odseparować i oczyścić, zacier należy podgrzać do temperatury nieznacznie przekraczającej punkt wrzenia etanolu – 78.37°C. Para etanolu unosi się w rurce, jest chłodzona i powraca do postaci płynnej za sprawą kondensatora i skapuje do drugiego zbiornika.

Istnieje powszechne przekonanie, że spożywanie domowego alkoholu z nielegalnych destylarni może prowadzić do śmierci lub ślepoty wskutek zatrucia metanolem. Przykłady można znaleźć w mediach (Domowy alkohol zabija 48 osób, Associated Press, 8 lipca 2009), publikacjach medycznych (Poważne zatrucie metanolem z pędzonego chałupniczo bimbru, Crit Care Resusc, marzec 2012) i kulturze popularnej (Invasion, 1 odcinek 4 sezonu brytyjskiej serii detektywistycznej Foyle’s War). To zaskakujące, ale pogląd, że destylowany metodą chałupniczą etanol może spowodować przypadkowe zatrucia metanolem wydaje się być mitem. Taki alkohol (nazywany w zależności od kraju ‚bimbrem’, ‚księżycówką’ lub ‚samogonem’) otrzymywany jest poprzez fermentację. W procesie tym wraz z etanolem powstają śladowe ilości metanolu, ale ogólnie są one zbyt małe, aby mogły zaszkodzić. Metanol występuje naturalnie w podobnie znikomej ilości w piwie i winie.

Metanol, znany również jako alkohol drzewny, wytwarzany jest przemysłowo przy zastosowaniu całkowicie odmiennych technik, takich jak procesy katalityczne oddziałujące na węgiel lub gaz ziemny, czy sucha destylacja drewna. Nie powstaje dzięki fermentacji. Prawdą jest, że metanol jest silną neurotoksyną i może spowodować śmierć, ślepotę i inne następstwa neurologiczne. Istnieją liczne doniesienia o przypadkach zatrucia metanolem w literaturze medycznej i jest to poważny problem zdrowia publicznego w niektórych częściach świata, zwłaszcza w Indiach i Indonezji. Jednakże moje własne dociekania ustaliły, że wszystkie przypadki zatrucia metanolem były wynikiem celowego zmieszania sfermentowanego alkoholu z metanolem przemysłowym. Etanol produkowany na paliwo samochodowe jest często celowo łączony z metanolem, aby zniechęcić ludzi do jego picia.

Jedynym teoretycznym sposobem na zatrucie metanolem z destylarni etanolu byłoby zachowanie i wypicie kilku pierwszych kropel destylatu z wielu wykonanych jego partii. Zawierają one wspomniany powyżej, naturalnie występujący metanol, ale w dużym stężeniu, ponieważ jest on bardziej lotny od etanolu i odparowuje jako pierwszy. Pierwszych kilka kropel z procesu destylacji należy zawsze wylać. Dobrą techniką jest doprowadzenie destylatora do temperatury wrzenia metanolu (64.7 ° C), utrzymanie jej przez pewien czas, usunięcie destylatu [metanolu], a następnie ogrzanie destylatora do 78.37°C w celu oddestylowania etanolu.

Z Internetu można nieodpłatnie ściągnąć wiele dobrych książek o destylacji etanolu na małą skalę, ale za szczególnie przystępną uważam Making Pure Corn Whiskey – A Professional Guide For Amateur and Micro Distillers autorstwa Iana Smiley’a. [Szybką i łatwą metodę znajdziesz w Grandpa Orlov’s Vodka Recipe.]

Chirurgia

Istnieje wiele typów operacji, których przeprowadzenia może spodziewać się opiekun medyczny osady, od zabiegów drobnych, takich jak usuwanie cierni i drzazg, po operacje poważne – amputacje, wycięcie wyrostka robaczkowego czy cesarskie cięcie. Te pierwsze mieszczą się w granicach osobistej strefy psychicznego komfortu większości ludzi, te ostatnie prawdopodobnie nie. Zamierzam omówić amputację, nie dlatego, że będzie wykonywana częściej, ale ze względu na to, że obrazuje kilka ważnych aspektów medycyny post-upadkowej.

Kiedy może zajść potrzeba wykonania amputacji? Większość ludzi zapewne pomyśli w pierwszej kolejności o urazach wypadkowych, ranach postrzałowych i wybuchach bomb, i rzeczywiście w sytuacjach tych amputacja może być niezbędna. Przeciętnemu człowiekowi prawdopodobnie nie przychodzi od razu na myśl cukrzyca, ale ta bardzo pospolita choroba będzie prawdopodobnie odpowiadać za największą liczbę amputacji w ciągu najbliższych dekad postępującego schyłku.

Cukrzyca jest dzisiaj najczęstszą przyczyną amputacji kończyn dolnych. Jedną trzecią wszystkich amputacji stóp wykonuje się na cukrzykach z ranami lub owrzodzeniem stóp. Powodem, dla którego tak wielu chorych na cukrzycę potrzebuje amputacji jest to, że utrzymujący się przez wiele lat wysoki poziom cukru we krwi prowadzi do uszkodzenia wnętrza naczyń krwionośnych, przez co stają się one węższe i mniej skuteczne w dostarczaniu krwi i tlenu do miejsc, gdzie są potrzebne. W miarę pogarszania się tego stanu przepływ krwi i tlenu spada poniżej krytycznego poziomu, w którym to momencie następuje śmierć tkanki.

Spójrzmy na kilka statystyk (Amerykańskiego Związku Diabetyków) i spróbujmy dokonać ich projekcji w przyszłość.

Odsetek ludności z cukrzycą: 10%
Liczebność populacji USA: 313 milionów
Rocznie przeprowadza się około 65.700 nieurazowych amputacji kończyn dolnych u osób z cukrzycą (180 dziennie)

A zatem roczna liczba cukrzycowych amputacji przypadających na osobę to 0.0002. Może nam się wydawać, że jest znikoma. Załóżmy jednak, że jesteś medykiem opiekującym się przez kilka dekad 500 ludźmi w warunkach względnej izolacji. Liczba niezbędnych, spowodowanych cukrzycą amputacji podczas twojej lekarskiej praktyki wyniesie co najmniej kilka. Ale przyszłe lata nie będą raczej przypominać lat minionych. Jeśli nowoczesne środki farmaceutyczne staną się niedostępne, będziemy mieli do czynienia z dużą liczbą nieleczonych diabetyków, u których rozwój powikłań będzie przebiegał znacznie szybciej niż dotychczas. Liczby są trudne do oszacowania, ale powiedzmy, że nieodzowne amputacje zwiększą się pięciokrotnie. Wówczas zamiast kilku amputacji, może czekać cię perspektywa dwudziestu – jednej co kilka lat. Bez względu na to, jakie będą faktyczne statystyki, zaistnieje potrzeba znacznej liczby tych operacji.

W idealnych warunkach będziesz mógł skierować diabetyków do szpitalnego chirurga, który posiada niezbędną wiedzę i środki, aby przeprowadzić te zabiegi. Jeżeli nie będzie to możliwe ze względu na brak funduszy, brak paliw transportowych, brak dostępnego personelu lub z jakiegoś innego powodu, pozostaną tylko dwie opcje: albo pacjent powoli umrze, ponieważ rozkład martwych tkanek spowoduje wyciek toksyn i bakterii do krwi, albo sam zajmiesz się amputacją. Oto szybkie przypomnienie ogólnych zasad wykonywania amputacji w surowych warunkach.

Postaraj się zapewnić pacjentowi możliwie największy komfort. Szklanka whisky i kawałek drewna do gryzienia są pomocne, ale powinniśmy postarać się bardziej. Pokaźna dawka opium nie będzie tak skuteczna, jak nowoczesne znieczulenie ogólne, ale sprawdzi się lepiej niż brandy i kawałek drewna. Podaj wystarczającą ilość, która pozwoli uśmierzyć ból i uniknąć wstrzymania funkcji oddechowej (ważny skutek uboczny). Bezpiecznie unieruchom pacjenta pasami, ponieważ większość ludzi źle reaguje na obcinanie kończyn.

Wybierz poziom odcięcia. Celem jest usunięcie zarówno tkanki martwej, jak i zagrożonej. Ta druga, choć nie dotknięta jeszcze martwicą, ma słaby dopływ krwi i prawdopodobne nie zagoi się. Jeśli spróbujesz być wobec pacjenta przesadnie miłym i odetniesz jego kończynę zbyt nisko, kikut może się nie zabliźnić, co wymusi konieczność powtórnej amputacji na wyższym poziomie. Musisz cofnąć się do zdrowej tkanki.

Informuj pacjenta, co zamierzasz zrobić, dlaczego musisz to zrobić, jakie ryzyko wiąże się z poddaniem się operacji lub jej zaniechaniem. Nazywa się to „świadomą zgodą.” Zaniechanie zabiegu oznacza prawie pewną śmierć; poddanie się mu wciąż niesie ze sobą blisko 25% ryzyko zgonu (statystyka z amerykańskiej Wojny Secesyjnej). Jeśli nie uzyskasz zgody, odstąp od operowania.

Utrzymaj warunki w miarę możliwości zbliżone do sterylnych. Umyj ręce, amputowaną kończynę i wszystkie instrumenty chirurgiczne w ciepłej wodzie z mydłem, a następnie przetrzyj je etanolem. Użyj sterylnych rękawiczek. Skorzystaj z piły do kości; jeśli jej nie posiadasz, egzamin zda każda piła o drobnych ząbkach. Upewnij się, że jest czysta i ostra. Potrzebny będzie również skalpel lub bardzo ostry nóż, jakiś materiał do zszywania (wysterylizowana żyłka wędkarska), kawałek rurki na dren i mnóstwo czystych ręczników.

Pomyśl o końcowym wyniku, który usiłujesz osiągnąć. Zależy ci, aby zakończenie kości było pokryte stosunkowo grubą warstwą skóry, mięśni i tkanki tłuszczowej. Nie możesz tak po prostu równo odciąć kończyny, jakby była drewnianą belką: po odcięciu kość musi być o około trzy centymetry krótsza niż otaczające tkanki, jej koniec trzeba wygładzić, aby nie pozostały żadne ostre lub nierówne krawędzie, a następnie zamknąć miękkimi tkankami. Podczas kolejnych etapów zabiegu związuj krwawiące naczynia.

Rurkę umieść w polu zabiegowym, aby odprowadzić krew i zainfekowany materiał. Nie powinny gromadzić się na końcu kikuta, ponieważ doprowadzi to do zakażenia. Rurka zostanie usunięta po kilku dniach, kiedy wyciek z rany ustanie. Zszyj miękkie tkanki na końcu kości, aby uzyskać zaokrąglony kikut.

Po operacji regularnie zmieniaj opatrunki, wypatruj symptomów zakażenia (gorączka, zaczerwienienie lub obrzęk w operowanym miejscu, sączenie się ropy). Jeśli którykolwiek z tych objawów występuje, zacznij podawać antybiotyki, o ile są dostępne.

Na tym kończy się rozdział o chirurgii. Istnieje wiele innych zabiegów chirurgicznych, które mogą być potrzebne w post-upadkowym scenariuszu medycyny wspólnotowej. Na przykład wykonanie cesarskiego cięcia i appendektomii nie jest przesadnie trudne (nie są bardziej skomplikowane niż amputacja) i może również uratować życie. Opis amputacji miał posłużyć za ilustrację kilku ważnych lekcji o post-upadkowej chirurgii:

* Skuteczne i humanitarne przeprowadzenie prostej operacji jest możliwe nawet w przy braku złożonego, opartego na technologii społeczeństwa. Jeżeli medycyna prewencyjna przestanie istnieć (np. leki kontrolujące cukrzycę), wówczas pojawi się częstsze zapotrzebowanie na medycynę ratunkową (np. amputacja).

* Niektóre rodzaje operacji mogą wykraczać poza strefę psychicznego komfortu zarówno osoby wykonującej zabieg, jak i pacjenta, ale jeśli pacjent bez interwencji umrze, wówczas podejmując taką próbę żaden z was nie ma wiele do stracenia.

* Niektóre leki ziołowe (opium, etanol) mogą być bardzo pomocne, dlatego ich zapas należy zgromadzić odpowiednio wcześniej, zanim pojawi się konieczność ich użycia.

Chirurgia: sugestie dotyczące dodatkowej lektury

Materiały te w większości można bezpłatnie pobrać z Internetu. Proponuję tego nie odkładać, ponieważ Internet nie będzie funkcjonował wiecznie, a potrzebne będą ich lokalne kopie.

Where there is no doctor Davida Wernera (Tam, gdzie nie ma lekarza)
Where there is no dentist Murray’a Dicksona (Tam, gdzie nie ma dentysty)
Surgery for Victims of War Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (Chirurgia dla ofiar wojny)
Surgical Care at the District Hospital Światowej Organizacji Zdrowia (Opieka chirurgiczna w szpitalu rejonowym)
The Survival Medicine Handbook Josepha Altona (Podręcznik medycyny przetrwania)
Giving Birth In Place Amerykańskiego Koledżu Położnych (Rodzenie na miejscu)
The Occasional Vaginal Delivery Katherine Miller (Sporadyczny poród pochwowy)

Dokonywanie trudnych wyborów

W dzisiejszym społeczeństwie większość dokonywanych przez nas wyborów ma dość błahy charakter. Powinienem kupić SUV-a czy Priusa? Powinienem zamówić skrzydełka czy hamburgera? Powinienem obejrzeć wiadomości czy sport? Żaden z nich nie decyduje o życiu lub śmierci.

Jednakże wiele naszych przyszłych wyborów może mieć znacznie większą wagę. Powyżej podałem jeden z przykładów: Powinienem pozwolić niekompetentnej osobie na amputację mojej gnijącej kończyny bez znieczulenia ogólnego, czy raczej poddać się gangrenie? Inne możliwe wybory: Powinienem podporządkować się władzy lokalnego watażki, mimo że nie został wybrany, czy umrzeć w imię wyższych wartości i zasad? Czy powinienem zachęcać swoje dzieci do kariery w armii, aby toczyły bój na śmierć i życie o dostęp do stale szczuplejących zasobów paliw kopalnych, czy raczej przygotować je do życia bez paliw kopalnych? Czy powinienem zabijać innych ludzi, aby przetrwać nieco dłużej, czy może poświęcić własne życie, aby przeżyli inni? Nie ma jednoznacznie dobrych lub złych odpowiedzi na żadne z tych pytań. Jedyna odpowiedź brzmi zawsze tak samo: „To zależy.” Są to wybory, z którymi zmuszeni byli konfrontować się nasi przodkowie i w obliczu których raz jeszcze staniemy my sami. Erę, w jaką wkraczamy nazwano „Erą ograniczeń.” Równie dobrze można ją nazywać „Erą trudnych wyborów.” Powodzenia.

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.