Zabójcza broń nuklearna i „wyjątkowy naród”

Rozsądek nas nie ocali. Chcę powiedzieć coś bardzo ważnego. [Podczas Kryzysu kubańskiego] uratował nas fart. To łut szczęścia zapobiegł wojnie jądrowej. Byliśmy od niej wręcz o włos. Racjonalni ludzie! Kennedy był człowiekiem racjonalnym. Chruszczow był człowiekiem racjonalnym. Castro jest człowiekiem racjonalnym. Rozsądne osoby o mało nie doprowadziły do totalnej zagłady społeczeństw. To niebezpieczeństwo istnieje nadal. Morał Kryzysu kubańskiego jest następujący: bliżej nieokreślona kombinacja ludzkiej omylności i broni atomowej zniszczy narody. Robert McNamara, sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych w latach 1961-1968 (wypowiedź z 2002 r.)

Wstrząsająca galeria zdjęć z Hiroszimy.Autor: Steven Starr (wersja oryginalna)

30 maja 2014

Wojna nuklearna nie ma zwycięzcy. Począwszy od 2006 r. kilkoro wiodących klimatologów świata (z Uniwersytetu Stanowego w New Jersey, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, Uniwersytetu Johna Hopkinsa oraz Uniwersytetu Colorado-Boulder) opublikowało serię badań, które oceniły długoterminowe konsekwencje środowiskowe wojny nuklearnej, w tym bazowe scenariusze konfrontacji z wykorzystaniem zaledwie 1% siły rażenia w USA i/lub gotowych do wystrzelenia rosyjskich arsenałów jądrowych. Sformułowali oni wniosek, iż skutki nawet „niewielkiej” wymiany nuklearnych uderzeń obejmowałyby katastrofalne zaburzenia globalnego klimatu [i] i ogromne zniszczenia ochronnej warstwy ozonowej Ziemi [ii]. Te i nowsze analizy przewidują, że wojna na „małą” skalę wywarłaby tak dalece negatywny wpływ na globalne rolnictwo, że rezultatem byłby światowy głód, który skazałby na śmierć 2 miliardy ludzi. [iii]

Poddane recenzji naukowej badania – zanalizowane przez najlepszych naukowców świata, którzy stwierdzili, że są bez błędów – prognozują również, że batalia prowadzona przy użyciu mniej niż połowy amerykańskiej lub rosyjskiej strategicznej broni jądrowej zniszczyłaby ludzkość [iv]. Innymi słowy, amerykańsko-rosyjska wojna nuklearna może wywołać tak ekstremalne długoterminowe uszkodzenie globalnego środowiska, że uczyni Ziemię nienadającą się do zamieszkania dla ludzi, zwierząt i większości form życia.

Opublikowany niedawno w Biuletynie Naukowców Atomistyki artykuł pt. Zapewnione samozniszczenie: Klimatyczne konsekwencje wojny nuklearnej [v] rozpoczyna się od stwierdzenia:

Wojna nuklearna między Rosją i Stanami Zjednoczonymi, nawet po planowanej redukcji arsenału w ramach nowego traktatu START, może wywołać nuklearną zimę. Dlatego atak którejkolwiek ze stron może być samobójczy – zapewni samozniszczenie.

W 2009 r. napisałem artykuł [vi] dla Międzynarodowej Komisji ds. Nierozprzestrzeniania Broni Nuklearnej i Rozbrojenia, który podsumowuje wyniki tych badań. Wyjaśnia również, że pożary nuklearne wyprodukowałyby miliony ton dymu, który wzniósłby się powyżej poziomu chmur i tworząc globalną, stratosferyczną warstwę szybko okrążyłby Ziemię. Warstwa ta utrzymałaby się co najmniej przez dziesięć lat i zniszczyła ochronny ozon (znacznie zwiększając ilość promieni UV-B docierających do powierzchni Ziemi [vii]), a także zablokowałaby słoneczne światło, przynosząc warunki pogodowe epoki lodowcowej, która potrwałaby 10 lat lub dłużej.

Po amerykańsko-rosyjskiej wojnie nuklearnej temperatury w centralnych Stanach Zjednoczonych i Eurazji utrzymywałyby się poniżej zera codziennie przez blisko trzy lata; intensywne zimno całkowicie wyeliminowałoby wegetację przynajmniej na okres dekady. Uprawa roślin stałaby się niemożliwa, co przyniosłoby śmierć głodową ludziom i dużym populacjom zwierząt.

Impuls elektromagnetyczny z detonacji jądrowej na dużej wysokości zniszczyłby układy scalone we wszystkich nowoczesnych urządzeniach elektronicznych [viii], z komercyjnymi elektrowniami jądrowymi włącznie. Każdy reaktor niemal natychmiast uległby stopieniu; każdy przechowalnik wypalonego paliwa jądrowego (który zawiera wielokrotnie więcej radioaktywności niż reaktory) odparowałby i uwolnił ogromne ilości długotrwałego promieniowania. Opad radioaktywny uniemożliwiłby zamieszkanie większości obszaru Stanów Zjednoczonych i Europy. Oczywiście ocalałych i tak spotkałaby śmierć głodowa.

Kiedy do konfliktu amerykańsko-rosyjskiego wprowadzona zostałaby broń jądrowa, szansa na uniknięcie nuklearnego holocaustu byłaby niewielka. Teorie „ograniczonej wojny nuklearnej” i „de-eskalacji nuklearnej” są nierealistyczne. [ix] W 2010 r. administracja Busha zmodyfikowała strategiczną doktrynę, w której rolę odwetową zastąpiono zgodą na [ofensywny] wyprzedzający atak nuklearny, [x] a doktryna Siły Kontrującej – wykorzystywana przez wojska USA i Rosji – podkreśla potrzebę uderzeń wyprzedzających po rozpoczęciu wojny nuklearnej. Obie strony byłyby pod ogromną presją, aby przeprowadzić pierwszy, wyprzedzający atak nuklearny po zainicjowaniu działań wojennych, zwłaszcza jeśli na polu bitwy zostałaby użyta broń jądrowa.

Stany Zjednoczone i Rosja mają od 400 do 500 gotowych do wystrzelenia rakiet balistycznych uzbrojonych w co najmniej 1 800 strategicznych głowic jądrowych, [xi] które mogą zostać uruchomione z kilkuminutowym ostrzeżeniem. [xii] Prezydentom USA i Rosji przez 24 godziny na dobę towarzyszą oficerzy z „nuklearną walizką”, która pozwala przekazać rozkaz ataku w ciągu kilku sekund.

Jednakże czołowi przywódcy polityczni i decydenci w Stanach Zjednoczonych i Rosji wydają się być nieświadomi, że ich gotowa do wystrzelenia broń stanowi mechanizm samozniszczenia rasy ludzkiej. Na przykład w 2010 r. byłem w stanie publicznie przesłuchać głównych negocjatorów nowego traktatu START – Anatolija Antonowa, ambasadora Rosji, i Rose Gottemoeller, (ówczesną) zastępczynię sekretarza stanu – podczas ich wspólnego briefingu w ONZ (w ramach Konferencji Oceny Traktatu o Nierozpowszechnianiu Broni Nuklearnej). Zapytałem ich, czy są zaznajomieni z ostatnimi, poddanymi recenzji naukowej badaniami, które przewidziały, że detonacja mniej niż 1% mocy rażenia zawartej w operacyjnych i rozmieszczonych siłach nuklearnych USA i Rosji spowodowałaby katastrofalną zmianę globalnego klimatu i że wojna nuklearna toczona przy użyciu ich strategicznego arsenału jądrowego zabiłaby większość mieszkańców Ziemi. Oboje odpowiedzieli „nie”.

Niedawno, w dniu 20 kwietnia 2014 r., zadałem to samo pytanie i uzyskałem taką samą odpowiedź od oficjeli amerykańskich wydelegowanych, aby przekazać informacje reprezentantom organizacji pozarządowych podczas posiedzenia Komitetu Przygotowawczego Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Nuklearnej w ONZ. Żaden z przedstawicieli amerykańskiego rządu obecnych na briefingu nie był świadomy istnienia badań. Wśród obecnych byli najważniejsi urzędnicy Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

To przerażające, że prezydent Obama i jego administracja zdają się nie wiedzieć, iż czołowi naukowcy świata od lat przewidują, że wojna jądrowa toczona przy wykorzystaniu amerykańskiego i/lub rosyjskiego strategicznego arsenału jądrowego oznacza koniec ludzkości. Czy nie są świadomi, że arsenały te stanowią egzystencjalne zagrożenie? A może wybierają milczenie, ponieważ fakt ten nie przystaje do ich oficjalnych narracji? Słyszymy wyłącznie o zagrożeniach terrorystycznych, które mogą zniszczyć miasto przy użyciu bomby atomowej, podczas gdy o zagrożeniu wyginięcia rasy ludzkiej wskutek wojny nuklearnej nie wspomina się nigdy – nawet wtedy, gdy Stany Zjednoczone i Rosja prowadzą manewry wojenne na wielką skalę w ramach przygotowań do wojny amerykańsko-rosyjskiej.

Jeszcze bardziej zatrważające jest to, że neokonserwatyści odpowiedzialni za prowadzenie polityki zagranicznej Ameryki uważają, iż USA ma „nuklearną przewagę” nad Rosją; oznacza to, że Ameryka może z powodzeniem przeprowadzić atak przeciwko rosyjskim (i chińskim) siłom jądrowym i całkowicie je zniszczyć. Teoria ta została wyartykułowana w 2006 r. w analizie pt. Nuklearny prymat USA opublikowanej na łamach Foreign Affairs Rady Stosunków Zagranicznych. [xiii] Formułując konkluzję, że Rosjanie i Chińczycy nie będą zdolni do odwetu – a jeśli jakaś niewielka część ich sił ocaleje, i tak zaniechają rewanżu, by nie sprowokować drugiego ataku Stanów Zjednoczonych – artykuł zachęca do wojny nuklearnej.

Pułkownik Walery Jarynicz (który przez 7 lat odpowiadał za bezpieczeństwo radzieckich/rosyjskich nuklearnych systemów dowodzenia i kontroli) poprosił mnie, abym pomógł mu napisać replikę, która nosiła tytuł Prymat nuklearny jest błędem logicznym. [xiv] Pułkownik Jarynicz, który był członkiem radzieckiego Sztabu Generalnego i sporządzał plany wojenne ZSRR, stwierdził, że artykuł o „prymacie” wykorzystał wadliwą metodologię i błędne założenia, co unieważniło jego wnioski. Mój wkład dotyczył wiedzy na temat opublikowanych niedawno (w 2006 r.) badań przewidujących, że nawet „udane” pierwsze uderzenie nuklearne, które w 100% zniszczyłoby infrastrukturę jądrową przeciwnika, zapewniłoby śmierć głodową obywatelom po „zwycięskiej” stronie wojny, jak i reszcie ludzkości.

Chociaż artykuł o prymacie nuklearnym wywołał dość liczne protesty w Rosji, prowokując publiczne przemówienie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, temat zasadniczo został zignorowany przez prasę amerykańską. Nie byliśmy w stanie uzyskać zgody na publikację naszej repliki w mediach USA. Pozostaje pytanie, czy zakładany w artykule nuklearny prymat Stanów Zjednoczonych został przyjęty przez establishment polityczny i wojskowy kraju jako fakt. Taka akceptacja wyjaśniałaby lekkomyślność obecnej amerykańskiej polityki wobec Rosji i Chin.

Tak oto znajdujemy się w sytuacji, w której jednostki odpowiedzialne za nasz arsenał nuklearny zdają się nie rozumieć, że mogą zakończyć historię gatunku ludzkiego, jeśli zdecydują się nacisnąć guzik. Większość amerykańskiej opinii publicznej również jest całkowicie nieświadoma tego śmiertelnego zagrożenia. Niedoinformowani prowadzą nieświadomych ku otchłani wyginięcia.

Szkoły publiczne w Stanach Zjednoczonych nie uczyły podopiecznych o broni jądrowej od ponad 20 lat. Wojna nuklearna po raz ostatni była tematem dyskusji bądź debaty podczas wyborów prezydenckich w minionym stuleciu. Zatem większość ludzi nie wie, że pojedyncza strategiczna broń jądrowa może łatwo wywołać ognistą burzę na przestrzeni 100 kilometrów kwadratowych i że zarówno USA, jak i Rosja mają po kilka tysięcy takich pocisków przygotowanych do natychmiastowego użycia.

Tymczasem ideologia neokonserwatywna utrzymywała Stany Zjednoczone w stanie wojny przez wszystkie lata XXI w. Doprowadziło to do ekspansji sił USA/NATO po same granice Rosji – wielki to błąd, który w konsekwencji wskrzesił zimną wojnę. Znamienne dla neokonserwatyzmu jest to, że Ameryka uchodzi w nim za „niezastąpiony naród”, czego dowodzi wyznawana w jego ramach wiara w „amerykańską wyjątkowość”, która w istocie stwierdza, iż Amerykanie są lepsi od wszystkich pozostałych narodów, a ich interesy i wartości powinny panować niepodzielnie na całym świecie.

W swoim przemówieniu w West Point w dniu 28 maja 2014 r. prezydent Obama powiedział: Wierzę w amerykańską wyjątkowość każdą cząstką mojego jestestwa. Obama za najważniejsze uznał, że Ameryka zawsze musi być liderem na arenie międzynarodowej, a podporą tego przywództwa zawsze będzie armia. Amerykańska wyjątkowość oparta na sile, a nie dyplomacji, na twardej władzy, a nie miękkiej, jest właśnie tą odmianą pychy i arogancji, która może doprowadzić do zagłady ludzkości. Determinacja Waszyngtonu, aby podporządkować Rosję i Chiny, w myśl doktryn Brzezińskiego i Wolfowitza, jest receptą na nuklearny holokaust.

Istnieje niewysłowienie pilna potrzeba, aby przywódcy USA, Rosji i Chin oświadczyli na bardzo publicznym forum, że istnienie broni nuklearnej stwarza możliwość jej wykorzystania w czasie wojny, co prawdopodobnie doprowadziłoby do wyginięcia ludzkości. Jako że wojna nuklearna nie ma zwycięzców, broń ta powinna zostać zakazana i zniszczona, zanim zniszczy nas wszystkich.

Steven Starrstarszy badacz stowarzyszenia Lekarzy na Rzecz Odpowiedzialności Społecznej (www.psr.org) i dyrektor Programu Naukowego Laboratorium Klinicznego na Uniwersytecie w Missouri. Jego prace publikuje Biuletyn Naukowców Atomistyki oraz witryna Redukcji Broni Strategicznej (STAR) Moskiewskiego Instytutu Fizyki i Technologii. Autor prowadzi stronę internetową na temat ekologicznych skutków wojny nuklearnej (www.nucleardarkness.org).

Wpis powiązany tematycznie: Lekcja z nuklearnej przeszłości: ‚wypadek’ coraz bliżej.

Przypisy:

[i] O. B. Toon, R. Turco, A. Robock, C. Bardeen, L. Oman, G. Stenchikov, “Atmosferyczne efekty i społeczne konsekwencje regionalnych konfliktów nuklearnych oraz aktów indywidualnego terroryzmu nuklearnego”, Atmospheric Chemistry and Physics, Vol. 7, 2007, pp. 973-2002.

[ii] M. Mills, O. B. Toon, R. Turco, D. Kinnison, R. Garcia, “Ogromna, globalna utrata ozonu przewidziana po regionalnym konflikcie nuklearnym”, Proceedings of the National Academy of Sciences (USA), 8 kwietnia 2008, vol. 105(14), pp. 5307-12.

[iii] I. Helfand, “Dwa miliardy ludzi zagrożone? Globalny wpływ ograniczonej wojny nuklearnej na rolnictwo, zaopatrzenie żywnościowe i odżywnianie ludzi”, Physicians for Social Responsibility, listopad 2013.

[iv] A. Robock, L. Oman, G. Stenchikov, “Rewizja nuklearnej zimy z uwzględnieniem współczesnego modelu klimatycznego i aktualnych arsenałów nuklearnych: Konsekwencje niezmiennie katastrofalne”, Journal of Geophysical Research – Atmospheres, Vol. 112, No. D13, 2007.

[v] A. Robock, O. B. Toon, “Zapewnione samozniszczenie: Klimatyczne konsekwencje wojny nuklearnej”, Bulletin of the Atomic Scientists, 30 maja 2013.

[vi] S. Starr, “Katastrofalne skutki klimatyczne konfliktów nuklearnych”, zaktualizowana wersja z 2009 (INESAP Bulletin, 28 kwietnia 2008).

[vii] M. Mills, J. Lee-Taylor, “Wojna nuklearna i promieniowanie ultrafioletowe”, National Center for Atmospheric Research, AtmosNews, 2 marca 2011.

[viii] Komisja Oceny Zagrożenia USA Atakiem EMP (puls elektromagnetyczny), “Raport komisji oszacuje zagrożenie USA atakiem EMP: Kluczowa infrastruktura kraju”, kwiecień 2008, ISBN 978-0-16-080927-9.

[ix] N. Sokov, “Dlaczego ograniczony atak nuklearny Rosja nazywa ‚deeskalacją’”, Bulletin of the Atomic Scientists, 13 marca 2014.

[x] H. Kristensen, R. Norris, I. Oelrich, “Od siły kontrującej po minimalne odstraszanie: Nowa strategia nuklearna na drodze ku eliminacji broni nuklearnej”, Federation of American Scientists, No. 7, kwiecień 2009.

[xi] “Stan światowych sił nuklearnych (2014)”, Federation of American Scientists.

[xii] S. Starr, “Gotowa do wystrzelenia bróń nuklearna USA i Rosji: Zagrożenie dla wszystkich państw i narodów”, Nuclear Age Peace Foundation, lipiec 2011.

[xiii] K. Lieber, D. Press, “Wzejście nuklearnego prymatu USA”, Foreign Affairs, marzec/kwiecień 2006.

[xiv] V. Yarynich, S. Starr, “Prymat nuklearny jest błędem logicznym”, Intelligent.ru, 2006 (po rosyjsku) 25 maja, Global Research, 4 marca 2007.

SIPRIRaport o broni jądrowej 2016 [SIPRI, 13.06.2016]

Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (The Stockholm International Peace Research Institute – SIPRI) upublicznił w dniu 13 czerwca 2016 r. swoje coroczne sprawozdanie na temat sił jądrowych świata. Zwrócił w nim uwagę na status dziewięciu państw będących w posiadaniu ładunków wybuchowych opartych na technologii rozszczepiania atomu. Spośród dziewięciu krajów, o których wiadomo, że dysponują bronią nuklearną (Stany Zjednoczone, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Indie, Pakistan, Izrael i Korea Północna), tylko cztery – USA, Rosja, Wielka Brytania i Francja – nieprzerwanie rozmieszczają głowice gotowe do ataku. Całkowita ogólnoświatowa liczba rozlokowanych głowic wynosi około 4 120. Do USA i Rosji należy mniej więcej 3 700. Szacowane 15 395 głowic składających się na światowy inwentarz w 2016 r. oznacza, że nastąpiło jego uszczuplenie w stosunku do ubiegłorocznych 15 850 i 16 350 w 2014 r. Niestety, raport SIPRI akcentuje fakt zwalniającego tempa rozbrojenia zapoczątkowanego w 1980 r., kiedy to po całym globie rozsianych było około 70 000 głowic. Autorzy uważają, iż skutków rozprzestrzeniania nie da się już powstrzymać, ponieważ każda z dziewięciu nuklearnych potęg  opracowuje lub wdraża nowe systemy uzbrojenia lub ogłosiła taki zamiar. SIPRI podała, że Stany Zjednoczone planują przeznaczyć ponad bilion dolarów na modernizację broni jądrowej w ciągu najbliższych trzech lat, co przeczy wcześniejszym, złożonym przez prezydenta Obamę deklaracjom przystąpienia do redukcji arsenału. Pomimo zmniejszenia ilości dostępnej broni, perspektywa autentycznego postępu w rozbrojeniu nuklearnym jest ponura, powiedziała Shannon Kile, dyrektor Projektu Broni Nuklearnej SIPRI i współautorka badania.

Nowa doktryna nuklearna Pentagonu uznaje użycie broni jądrowej za korzystne i wręcz konieczne

Skrót artykułu The Guardian.

Nowa doktryna nuklearna Stanów Zjednoczonych przyjęta przez Kolegium Połączonych Szefów Sztabów stwierdza, że użycie broni jądrowej to dobry pomysł.

Pierwszy od 14 lat dokument o charakterze doktrynalnym pt. Operacje nuklearne został opublikowany 11 czerwca 2019 r. Eksperci ds. kontroli zbrojeń twierdzą, że jego treść oznacza zmianę myślenia wojskowego USA w kierunku prowadzenia i wygrania wojny nuklearnej. Wykorzystanie broni jądrowej może stworzyć warunki dla decydujących wyników i przywrócenia stabilności strategicznej, piszą autorzy. W szczególności użycie broni jądrowej w sposób zasadniczy zmieni skalę bitwy i wpłynie na sposób, w jaki dowódcy wyjdą z konfliktu zwycięsko.

Na początku rozdziału poświęconego planowaniu nuklearnemu i definiowaniu celów ataku wojskowi przytaczają zimnowojenną teorię Hermana Kahna, który powiedział: Zgaduję, że broń jądrowa doczeka się zastosowania w ciągu następnych stu lat, ale jej użycie najprawdopodobniej będzie miało niewielki i ograniczony zasięg. Kahn utrzymywał, iż wojnę nuklearną można „wygrać” – przeświadczenie to podobno zainspirowało Dr. Strangelove Stanley’a Kubricka.

Operacje nuklearne zostały usunięte ze strony internetowej Departamentu Obrony po upływie tygodnia, a teraz znajdują się w zasobach biblioteki elektronicznej o zastrzeżonym dostępie. Wycofany tekst pobrał Steven Aftergood, który nadzoruje projekt o tajemnicach rządowych dla Federacji Naukowców Amerykańskich. Rzecznik Połączonych Szefów Sztabów powiedział, że dokument został usunięty z witryny Pentagonu, gdyż ustalono, że podobnie jak inne publikacje, powinien być przeznaczony wyłącznie do użytku urzędowego.

Aftergood wyraził zaniepokojenie przekazem Operacji nuklearnych, ponieważ są one w dużej mierze pomyślane jako doktryna wojenna – nie są po prostu doktryną odstraszającą. Takie rozumowanie uprawdopodabnia użycie tej broni. Dokument zamieszczono po tym, jak administracja Donalda Trumpa zerwała dwa porozumienia nuklearne: wspólny kompleksowy plan działania uzgodniony z Iranem w 2015 r. oraz traktat INF (o likwidacji rakiet średniego i krótkiego zasięgu) podpisany z ZSRR w 1987 r.

W ramach amerykańskiego programu modernizacji arsenału jądrowego Pentagon opracowuje rakietę balistyczną z ładunkiem o mniejszej sile rażenia. Rzecznicy kontroli zbrojeń ostrzegają, że jej wprowadzenie grozi obniżeniem progu nuklearnego, co pozwoli nabrać mylnego przekonania, iż wojna nuklearna może być zdarzeniem lokalnym, które nie przeobrazi się w kataklizm globalny. Ostatnia doktryna operacji jądrowych, sformułowana przez administrację George’a W. Busha w 2005 r., także wywołała niepokój. Dopuszczała przeprowadzenie ataków nuklearnych i wykorzystanie amerykańskiego potencjału nuklearnego przeciwko broni masowego rażenia każdego typu.

Tłum.: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pułapka technologiczna i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.