Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej: Impreza dobiegła końca (aktualizacja: 18.05.2016)

post_carbon_institute_logoAutor: Richard Heinberg (wersja oryginalna)

5 czerwca 2014

Międzynarodowa Agencja Energetyczna właśnie opublikowała nowy raport specjalny pt. Inwestycyjna Prognoza Energetyczna Świata, który powinien skłonić decydentów do ucieczki przez najbliższe drzwi ewakuacyjne, jeśli skłonni są poczytać między wierszami i ujrzeć raport w kontekście obecnego kryzysu finansowego i trendów geopolitycznych. Agencja prasowa UPI tak oto rozpoczyna swoje podsumowanie:

Zaspokojenie rosnących potrzeb energetycznych świata do roku 2035 będzie wymagać inwestycji 48 bilionów dolarów, poinformowała we wtorek w Paryżu Międzynarodowa Agencja Energetyczna. W swoim oświadczeniu dyrektor wykonawcza MAE, Maria van der Hoeven, stwierdziła, że niezawodność i stabilność przyszłych dostaw energii zależy od wysokiego poziomu inwestycji. „Lecz warunkiem jego urzeczywistnienia są wiarygodne ramy strategii politycznej, jak również stały dostęp do długoterminowych źródeł finansowania,” powiedziała. „Żaden z tych warunków nie powinien być brany za pewnik.”

Odrobina kontekstu, którego brak w raporcie MAE: przemysł naftowy w rzeczywistości redukuje inwestycje w segmencie upstream. Dlaczego? Globalne ceny ropy naftowej – które aktualnie znajdują się na historycznie wysokim poziomie 90-110 dolarów za baryłkę – są zbyt niskie, aby uzasadnić zmagania z coraz trudniejszymi warunkami geologicznymi. Przemysł potrzebuje ceny co najmniej 120 dolarów za baryłkę nafty, aby sfinansować poszukiwania w Arktyce oraz innych ultra-głębinowych lokalizacjach. I nie zapominajmy: obecne stopy procentowe są bardzo niskie (dzięki rozluźnieniu polityki pieniężnej Rezerwy Federalnej [quantitative easing – QE]), zatem pozyskiwanie kapitału inwestycyjnego łatwiejsze już nie będzie. Kiedy rozluźnienie dobiegnie końca i stopy procentowe wzrosną, zdolność przemysłu i rządów do dramatycznego zwiększenia inwestycji w przyszłą produkcję zaniknie.

Inne punkty raportu powinny równie skutecznie doprowadzić decydentów do szaleństwa:

Bańka łupkowa pęka

W 2012 roku MAE prognozowała, że tempo wydobycia z formacji łupkowych w USA (głównie Bakken w Dakocie Północnej i Eagle Ford w Teksasie) będzie rosło nieprzerwanie przez wiele lat i Ameryka wyprzedzi Arabię Saudyjską pod względem produkcji ropy przed rokiem 2020 i dekadę później, w 2030 roku, stanie się naftowym eksporterem netto. W swoim nowym raporcie MAE informuje, że produkcja tzw. ropy zamkniętej w USA zacznie spadać około 2020 roku. Można by pomyśleć, że badacze MAE studiują analizę Post Carbon Institute dotyczącą perspektyw ropy zamkniętej i gazu łupkowego [www.shalebubble.org]. Jest to mile widziana dawka realizmu, choć MAE nadal uzależniona jest od optymizmu: nasz odczyt danych sugeruje, że spadek rozpocznie się wcześniej i prawdopodobnie będzie bardzo stromy.

OPEC, pomóżcie nam – jesteście naszą jedyną nadzieją!

Wall Street Journal ujął swoje sprawozdanie o raporcie w następujące ramy: „Najważniejszy organ nadzoru energetycznego stwierdził, że świat będzie potrzebował więcej bliskowschodniej nafty w następnym dziesięcioleciu, ponieważ obecny bum w USA wygasa. Przy czym Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła, że producenci z Zatoki Perskiej mogą nie wypełnić luki, co grozi wzrostem cen ropy naftowej.” Zobaczmy, jak w tych dniach miewa się OPEC. Irak, Syria i Libia są w rozsypce. Iran – osłabiony sankcjami handlowymi USA. Rezerwy ropy naftowej OPEC-u są nadal niedorzecznie zawyżone. I chociaż Saudyjczycy nadrobili spadki wydobywcze ze starych pól naftowych dzięki uruchomieniu nowych, więcej pól roponośnych do eksploatacji już nie mają. Zatem niebezpieczeństwo wyższych cen ropy naftowej jest bardzo realne.

Prognoza cen pt. „Któż by się martwił”

Mimo tych wszystkich straszliwych trendów, MAE nie oferuje żadnych zmian w swojej prognozie cen ropy z 2013 roku (czyli stopniowy wzrost do 128 dolarów za baryłkę do 2035 roku). Nowy raport informuje, że przemysł naftowy będzie zmuszony zwiększyć swoje inwestycje upstream poza okresem prognozowanym o 2 biliony dolarów w porównaniu z poprzednią prognozą inwestycyjną MAE. Niby skąd miałby uzyskać 2 biliony dolarów, jeśli nie ze znacznie wyższych cen – wyższych w krótszym czasie niż dalekosiężna, przewidywana stawka 128 dolarów za baryłkę w 2035, która i tak jeszcze wzrośnie? Ta prognoza cenowa jest w oczywisty sposób niemiarodajna, ale to nic nowego. Od dziesięciu lat MAE publikuje szalenie niedokładne przewidywania cen. W rzeczywistości, jeżeli ma dojść do potężnego wzrostu inwestycji energetycznej zalecanej przez MAE, zarówno prąd, jak i ropa staną się znacznie droższe. Dla globalnej gospodarki ściśle powiązanej z zachowaniami konsumentów i rynkami – i która już teraz znajduje się w zastoju lub kurczy się – ograniczenia energetyczne oznaczają tylko jedno: niedolę.

A co z odnawialnymi źródłami energii?

MAE przewiduje, że zaledwie 15% z niezbędnych 48 bilionów dolarów trafi do sektora energii odnawialnej. Cała reszta potrzebna jest wyłącznie do załatania naszego obecnego systemu energetycznego węgiel-ropa-gaz, aby nie skończył w rowie z powodu braku paliwa. A ile należałoby zainwestować, aby poważnie zająć się problemem zmiany klimatu? Większość szacunków przygląda się tylko elektryczności (to znaczy, że kamuflują kluczowy i problematyczny sektor transportu) i pomija kwestię zwrotu energii wobec energii zainwestowanej. Nawet jeśli sztucznie uprościmy zagadnienie w ten sposób, 7.2 biliona dolarów rozłożone na ponad dwadzieścia lat po prostu nie wystarczy. Nasz analityk szacuje, że inwestycje musiałyby wzrosnąć do 1.5-2.5 biliona dolarów rocznie. W efekcie MAE mówi nam, że nie dysponujemy środkami na utrzymanie obecnego reżimu energetycznego i nie zainwestujemy dość, aby przestawić się na inny.

Jeśli spojrzymy na cytowane trendy i mylące jawne prognozy cenowe, niejawne przesłanie MAE jest wyraźne: stabilność cen nafty prezentuje się problematyczne. Przy wysokich i zmiennych cenach paliw kopalnych rządom będzie jeszcze trudniej przeznaczyć coraz bardziej uszczuplony kapitał inwestycyjny na rozwój potencjału energii odnawialnej.

Podczas lektury tego raportu postaw się Czytelniku w sytuacji decydenta wysokiego szczebla. Czy nie zacząłbyś zastanawiać się nad przejściem na wcześniejszą emeryturę?

WIREsPeak Oil: Właśnie zniknęło 50% potwierdzonych rezerw ropy [Oil Price, 27.04.2016]

Obszerna analiza badawcza opublikowana przez Wiley Interdisciplinary Reviews: Energy & Environment stwierdziła, że potwierdzone rezerwy konwencjonalnej ropy naftowej, wyszczególnione w źródłach branżowych, są najpewniej „zawyżone” o połowę.

Według standardowych źródeł, takich jak Żurnal o ropie i gazie (Oil & Gas Journal), Roczny Przegląd Statystyczny Energii Świata BP (BP’s Annual Statistical Review of World Energy), Administracja Informacji Energetycznej Stanów Zjednoczonych (Energy Information Administration), świat zawiera 1.7 biliona baryłek potwierdzonych rezerw konwencjonalnych. Jednak według nowego badania przeprowadzonego przez profesora Michaela Jeffersona z Europejskiej Szkoły Biznesu (ESCP), byłego głównego ekonomisty potentata naftowego Royal Dutch/Shell Group, ta oficjalna liczba, który pomogła uzasadnić ogromne inwestycje w badania i rozwój, jest prawie dwukrotnie większa od rzeczywistej ilości światowych rezerw.

Wiley Interdisciplinary Reviews (WIRES) to poddawane recenzji naukowej publikacje, które zawierają autorytatywne analizy literatury z zakresu istotnych dyscyplin akademickich.

Według profesora Michaela Jeffersona – który spędził w koncernie Shell prawie 20 lat, m.in. jako dyrektor planowania w Europie i dyrektor dostaw ropy i handlu – „pięć głównych eksporterów nafty na Bliskim Wschodzie zmieniło od 1984 roku podstawę definicji ‚potwierdzonych’ rezerw ropy konwencjonalnej z prawdopodobieństwa 90% na 50%. W rezultacie nastąpił pozorny (ale nie rzeczywisty) wzrost ‚potwierdzonych’ złóż konwencjonalnych o 435 miliardów baryłek.”

Zasoby światowe zostały dodatkowo napompowane, czytamy w badaniu, poprzez włączenie rezerw wenezuelskiej ropy ciężkiej i kanadyjskich piasków roponośnych – pomimo faktu, iż ich wydobycie jest „trudniejsze i bardziej kosztowne” i są ogólnie „gorszej jakości” niż nafta konwencjonalna. Zwiększyło to szacunki globalnych rezerw o kolejne 440 miliardów baryłek. Konkluzja Jeffersona jest ponura: „Mówiąc wprost, twierdzenie, że świat potwierdził zasoby ropy konwencjonalnej w ilości prawie 1.7 bilionów baryłek jest zawyżone o mniej więcej 875 miliardów baryłek. Zatem pomimo spadku cen z ich nowego poziomu szczytowego w czerwcu 2014 roku, i po rekordzie z lipca 2008 roku, problem ‚Peak Oil’ pozostaje z nami.”

Tłumaczenie: exignorat

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.