Globalna epidemia zamieszek wywołana agonią tanich paliw kopalnych

012414_ANR_Ukraine_640Autor: Nafeez Ahmed (wersja oryginalna artykułu)

28 lutego 2014

Jeśli ktoś miał nadzieję, że Arabska Wiosna i protesty Okupacji Wall Street sprzed kilku lat były epizodami jednorazowymi, które wkrótce ustąpią stabilizacji, musi przygotować się na odmienną przyszłość. Treść nadziei zakładała, że ożywienie gospodarcze przywróci poziom wzrostu sprzed krachu [2008], łagodząc poczucie krzywdy, które karmi pożary niepokojów społecznych wzniecone przez lata recesji.

Ale tak się nie stało. I już się nie stanie.

Tymczasem era obejmująca okres po wydarzeniach w 2008, w tym rok 2013 i początek 2014, odnotowuje utrzymującą się proliferację niepokojów społecznych na skalę nigdy w historii ludzkości nie oglądaną. Tylko w [ubiegłym] miesiącu zamieszki wybuchły w Wenezueli, Bośni, Ukrainie, Islandii i Tajlandii.

Nie jest to zbieg okoliczności. Zamieszki są oczywiście zakorzenione w działaniu wspólnych, regresywnych sił gospodarczych obejmującym wszystkie kontynenty naszej planety – ale siły te są objawem głębszego, przewlekłego procesu rozpadu systemu globalnego, który znaczy przejście od dawnej ery przemysłowej brudnych paliw kopalnych do czegoś innego.

Jeszcze zanim w grudniu 2010 roku rozpoczęła się w Tunezji Arabska Wiosna, analitycy z Instytutu Systemów Złożonych [Complex Systems Institute] w New England ostrzegali przed ryzykiem niepokojów społecznych spowodowanych eskalacją cen żywności. Jeżeli indeks cen żywności FAO [Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa] wzrośnie powyżej 210 – alarmowali badacze – może to wywołać rozruchy na dużych obszarach świata.

Głodowe igrzyska

Wzór jest czytelny. Skoki cen żywności w 2008 roku zbiegły się z erupcją niepokojów społecznych m.in. na Haiti, w Tunezji, Egipcie, Jemenie, Somalii, Kamerunie, Mozambiku, Sudanie i Indiach.

W 2011 roku gwałtowny wzrost cen poprzedził zamieszki na całym Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej – Egipcie, Syrii, Iraku, Omanie, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Libii, Ugandzie, Mauretanii, Algierii i innych państwach.

W ubiegłym roku ceny żywności odnotowały trzeci najwyższy poziom w historii, co koresponduje z aktualną falą przemocy ulicznej i protestów w Argentynie, Brazylii, Bangladeszu, Chinach, Kirgistanie, Turcji i innych krajach.

Przez ostatnich dziesięć lat indeks cen żywności FAO wzrósł ponad dwukrotnie z 91.1 w 2000 roku do średnio 209.8 w roku 2013. W ubiegłym tygodniu profesor Yaneer Bar-Yam, prezes-założyciel Instytutu Systemów Złożonych, powiedział dziennikarzowi Magazynu Vice:

„Nasza analiza mówi, że 210 na indeksie FAO to punkt wrzenia i pozostajemy na jego poziomie od 18 miesięcy… W niektórych przypadkach związek bezpośredni jest bardziej wyraźny, w innych – biorąc pod uwagę, że jesteśmy w punkcie wrzenia – zapalnikiem rozruchów może być cokolwiek.”

Jednakże analiza przyczyn światowego kryzysu żywnościowego opracowana przez Bar-Yama nie penetruje dostatecznie głęboko – skupia się na konsekwencjach wykorzystywania pól uprawnych do produkcji biopaliw i nadmiernych spekulacji finansowych na giełdzie artykułów spożywczych. Ale czynniki te stanowią niewielki wycinek zagadnienia.

Idzie o gaz

Niedawne przypadki ilustrują nie tylko wyraźne powiązanie między niepokojami społecznymi i coraz bardziej niepewnym globalnym systemem zaopatrzenia żywnościowego, ale także źródło tego problemu wypływające z naszego przewlekłego, cywilizacyjnego uzależnienia od paliw kopalnych.

Na Ukrainie poprzednie szoki cenowe związane z produktami żywnościowymi wpłynęły negatywnie na eksport krajowego zboża, przyczyniając się zwłaszcza do intensyfikacji miejskiego ubóstwa. Przyspieszony poziom krajowej inflacji nie znajduje swego odbicia w zaniżonych statystykach oficjalnych – Ukraińcy wydają średnio nawet 75% swoich zarobków na rachunki, a ponad połowę na artykuły pierwszej potrzeby, takie jak żywność i napoje bezalkoholowe. Przez większą część ubiegłego roku Wenezuela podobnie cierpiała na nieprzerwane niedobory żywności, które po części były wynikiem błędnych decyzji politycznych oraz najwyższej od 17 lat inflacji – konsekwencji wzrostu cen pożywienia.

Chociaż uzależnienie od coraz droższej żywności importowanej ma oczywiste znaczenie, najistotniejszy dla obu krajów jest pogłębiający się kryzys energetyczny. Ukraina jest importerem energii netto, ponieważ szczyt produkcji ropy naftowej i gazu osiągnęła w 1976 roku. Mimo podniecenia wokół kwestii krajowego potencjału łupkowego, produkcja ukraińskiej nafty zmniejszyła się o ponad 60% w ciągu ostatnich dwudziestu lat, do czego przyczyniły się zarówno wyzwania geologiczne, jak i niedostatki inwestycyjne.

Obecnie blisko 80% ropy i 80% gazu Ukraina importuje z Rosji. Ale ponad połowę krajowej konsumpcji energetycznej podtrzymuje gaz. Od 2004 roku rosyjskie ceny gazu ziemnego wzrosły prawie czterokrotnie. Szalejące koszty energii zwiększają inflację, która napędza wskaźniki straszliwego ubóstwa wśród przeciętnych obywateli Ukrainy, zaostrzając społeczne, etniczne, polityczne i klasowe podziały.

Niedawna decyzja ukraińskiego rządu o dramatycznej redukcji importu rosyjskiego gazu prawdopodobnie pogorszy sytuację, ponieważ brakuje tańszych źródeł energii. Nadzieje na ratunek wiązane z lokalnymi źródłami energii są raczej płonne – pomijając fakt, iż gaz łupkowy nie zmieni perspektywy drogich paliw płynnych, na pomoc energii jądrowej w tym względzie również nie można liczyć. Z raportu Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR), który właśnie wyciekł, wynika, że propozycja pożyczki 300 mln euro na renowację przestarzałej infrastruktury 15 ukraińskich reaktorów jądrowych stopniowo podwoi ceny energii elektrycznej przed 2020 rokiem.

„Socjalizm” lub soc-naftyzm?

W Wenezueli opowieść brzmi znajomo. Przed laty Oil and Gas Journal poinformował, że rezerwy ropy naftowej w kraju wynoszą 99.4 miliardów baryłek. Począwszy od 2011 roku liczbę tę skorygowano w górę – najpierw do imponujących 211 miliardów baryłek potwierdzonych zasobów nafty, a ostatnio do 513 miliardów, co uczynił Inspektorat Geologiczny Stanów Zjednoczonych [US Geological Survey]. Za tę ogromną zwyżkę odpowiada odkrycie rezerw bardzo ciężkiej ropy [niskiej jakości] w pasie Orinoko.

Ogromne, powiązane koszty produkcji i rafinacji tej ciężkiej nafty w porównaniu z tańszą [w obróbce] ropą konwencjonalną – oznaczają jednak, że nowe znaleziska niewiele zmieniły w kwestii eskalacji energetycznych i gospodarczych wyzwań Wenezueli. Produkcja ropy osiągnęła tam swój szczyt około 1999 roku i od tamtej pory spadła o jedną czwartą. Szczyt wydobycia gazu przypadł na rok 2001, a jego produkcja zmniejszyła się o jedną trzecią.

Jednocześnie krajowa konsumpcja ropy stale rośnie – w rzeczywistości od roku 1990 praktycznie uległa podwojeniu – potęguje to spadek produkcji, w wyniku czego od 1996 roku eksport netto ropy spadł prawie o połowę. Jako że nafta odpowiada za 95% zysków z eksportu i około połowę dochodów budżetowych, spadek ten poważnie zmniejszył zakres zdolności utrzymania programów socjalnych, w tym kluczowych subsydiów rządu.

Nadchodzi pandemia?

Za pogorszenie tych lokalnych warunków odpowiadają globalne realia strukturalne. Rekordowo wysokie światowe ceny żywności rzutują na lokalne warunki, wyprowadzając je ostatecznie poza stan równowagi. Lecz podwyżki cen żywności są z kolei objawem wielu nakładających się na siebie problemów. Zupełna zależność globalnego rolnictwa od paliw kopalnych oznacza, że ceny jedzenia są niezmiennie powiązane ze skokami cen ropy naftowej. Bezsprzecznie biopaliwa i spekulacje na rynku artykułów żywnościowych podwyższają ceny jeszcze bardziej – korzysta na tym wyłącznie elita finansistów, podczas gdy ludzie pracujący ze średniej i niższych klas muszą udźwignąć ciężar konsekwencji.

Oczywistym, ignorowanym czynnikiem są zmiany klimatyczne. […] Biorąc pod uwagę, że obecna trajektoria rolnictwa przemysłowego doświadcza w głównych regionach produkcyjnych świata równego poziomu plonów [przy stale rosnącym zapotrzebowaniu na żywność], interakcja kryzysów środowiskowego, energetycznego i gospodarczego sugeruje, że dotychczasowy model działania nie ma już racji bytu.

Epidemia światowych zamieszek jest symptomem rozpadu systemu globalnego – formy cywilizacyjnej, która utraciła swoją przydatność. Potrzebujemy nowego paradygmatu opartego na harmonijnym współistnieniu z systemem Ziemi.

Niestety, wyjście na ulice nie jest rozwiązaniem.

Nadszedł czas, aby rządy, korporacje i społeczeństwo uzmysłowiły sobie fakt, że szybko wkraczamy w nową erę post-węglową.

Jeśli nadal będziemy chować głowy w piasek, sami będziemy sobie winni, kiedy epidemia zmieni się w pandemię.

Tłumaczenie: exignorant

CRISIS-NAFEEZ-STILL-e1322031185111-470x340Dr Nafeez Ahmed jest dyrektorem Instytutu Badań i Rozwoju Strategii Politycznej i m.in. autorem książki Przewodnik po kryzysie cywilizacji. Inne artykuły autora: „Pentagon przygotowuje się na społeczne niepokoje wywołane wstrząsami klimatycznymi i energetycznymi”, „Geneza wojny w Syrii: Peak Oil, zmiany klimatyczne i polityka naftowa”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.