Pentagon przygotowuje się na społeczne niepokoje wywołane wstrząsami klimatycznymi i energetycznymi (aktualizacja: 29.03.2016)

Autor: Nafeez Ahmed (wersja oryginalna)

14 czerwca 2013

Poufne dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA (National Security Agency, NSA) ujawnione przez Guardiana zaszokowały świat rewelacjami o kompleksowym amerykańskim systemie inwigilacji z bezpośrednim dostępem do Facebooka, Apple’a, Google’a, Microsoftu i innych technologicznych potentatów. Z akt sądowych Nowej Zelandii wynika, że bazy danych zbierane przez system Prism są wprowadzane do sojuszu wywiadowczego Pięcioro oczu (Five Eyes), którego członkami są również Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia.

Dlaczego zachodnie agencje bezpieczeństwa opracowały tak bezprecedensową zdolność do szpiegowania swoich krajowych populacji? Od czasu gospodarczego krachu 2008 roku agencje bezpieczeństwa coraz intensywniej śledzą aktywistów politycznych, szczególnie grupy działające na rzecz ochrony środowiska, w imieniu interesów korporacyjnych. Ta działalność powiązana jest z planowaniem obronnym USA minionej dekady, które w coraz większym stopniu uwzględnia ryzyko krajowych niepokojów społecznych wywołanych przez katastrofy związane ze zmianami klimatycznymi, wstrząsami energetycznymi, kryzysem gospodarczym – lub ich kombinacją.

Tylko w ubiegłym miesiącu jednostronne zmiany przepisów wojskowych USA formalnie przyznały Pentagonowi nadzwyczajne uprawnienia do interwencji w wypadku „zagrożenia wewnętrznego” i „niepokojów społecznych”:

„Federalni dowódcy wojskowi mają prawo w okolicznościach nadzwyczajnych – kiedy wcześniejsza autoryzacja prezydenta jest niemożliwa, a właściwe organy władzy lokalnej nie są w stanie kontrolować sytuacji – przystąpić do działań tymczasowych, które są konieczne do stłumienia niespodziewanych zamieszek na dużą skalę.”

Inne dokumenty pokazują, że „nadzwyczajne okoliczności,” które niepokoją Pentagon obejmują szereg katastrof ekologicznych i pokrewnych im klęsk żywiołowych.

W roku 2006 Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA (US National Security Strategy) ostrzegała:

„Zniszczenie środowiskowe spowodowane przez działalność człowieka lub potężne kataklizmy, takie jak powodzie, huragany, trzęsienia ziemi lub tsunami – problemy tej miary mogą przytłoczyć i sparaliżować zdolność reagowania władz lokalnych, a nawet krajowych sił zbrojnych, wymuszając większą akcję międzynarodową.”

Dwa lata później Strategia Modernizacji Armii (Army Modernisation Strategy) przygotowana przez Departament Obrony (US Department of Defense, DoD) opisała nadejście nowej „ery nieustającego konfliktu” z powodu rywalizacji o „wyczerpujące się zasoby naturalne i rynki zagraniczne,” która napędzać będzie „przyszłe wojny o żywność i energię.” Raport przewiduje odrodzenie:

„…antyrządowych i radykalnych ideologii, które potencjalnie zagrażają stabilności rządu.”

W tym samym roku raport Instytutu Badań Strategicznych Armii Stanów Zjednoczonych (Strategic Studies Institute) ostrzegł, że seria krajowych kryzysów może sprowokować niepokoje społeczne na bezprecedensową skalę. Droga do „niszczącego porządek wstrząsu krajowego” może objąć tradycyjne zagrożenia, chociażby użycie broni masowego rażenia, obok „katastrofalnych klęsk żywiołowych i ludzkich” lub „wszechobecnego zagrożenia zdrowia publicznego” zbiegającego się z „nieprzewidzianym upadkiem gospodarczym.” Podobne kryzysy mogą prowadzić do „utraty funkcjonującego porządku politycznego i prawnego” oraz w konsekwencji do „celowego, świadomego oporu i rebelii krajowej.”

„Okoliczności mogą zmusić Departament Obrony do oddania swoich pokaźnych zasobów do dyspozycji władz cywilnych w celu powstrzymania i odwrócenia gwałtownych zagrożeń spokoju krajowego. W najbardziej skrajnych okolicznościach może to uwzględniać użycie siły wojskowej przeciwko wrogim grupom na terenie Stanów Zjednoczonych. Ponadto DO będzie z konieczności pełnił rolę niezbędnego centrum ciągłości władzy politycznej w sytuacji konfliktu domowego lub zaburzeń spokoju publicznego obejmujących kilka stanów lub cały kraj.”

W tym samym roku Pentagon zapoczątkował organizowanie formacji wojskowej w sile 20.000 żołnierzy, która będzie do dyspozycji, aby reagować na „krajowe katastrofy” i niepokoje społeczne – program został ponoć oparty na strategii bezpieczeństwa wewnętrznego z 2005 roku, która kładła nacisk na „przygotowania do wielu równoczesnych incydentów z dużą liczbą ofiar.”

W następnym roku sfinansowana przez armię USA analiza RAND Corp wezwała do obecności amerykańskich sił specjalnych pod kątem niepokojów społecznych.

Obawy zostały dodatkowo utrwalone w szczegółowym badaniu Dowództwa Sił Połączonych USA (US Joint Forces Command) – opracowanym z myślą o wkładzie do „wspólnego rozwoju i eksperymentów koncepcyjnych w Departamencie Obrony” – które stanowiło kompletną wizję przyszłych trendów i potencjalnych zagrożeń globalnych. Zmiany klimatyczne, stwierdzało badanie, doprowadzą do zwiększenia zagrożeń ze strony:

„…tsunami, tajfunów, huraganów, tornad, trzęsień ziemi i innych katastrof naturalnych… Ponadto w przypadku zaistnienia takiej katastrofy w samych Stanach Zjednoczonych – zwłaszcza, kiedy gospodarka kraju będzie w słabej kondycji lub poważnie ucierpią amerykańskie bazy wojskowe oraz kluczowa infrastruktura cywilna – szkody wyrządzone bezpieczeństwu USA mogą być znaczące.”

Badanie ostrzega także przed możliwym spadkiem światowej produkcji ropy naftowej przed 2015 r.:

„Poważny kryzys energetyczny jest nieunikniony bez znacznego wzrostu produkcji i zdolności rafinacji. I chociaż trudno jest dokładnie przewidzieć jakie ekonomiczne, polityczne i strategiczne efekty takie niedobory mogą wywołać, to z pewnością zmniejszyłyby perspektywę wzrostu zarówno w świecie rozwijającym się, jak i rozwiniętym. Takie spowolnienie gospodarcze mogłoby wzmóc inne nierozładowane napięcia.”

W tym samym roku Czteroletnie Sprawozdanie Obronne Departamentu Obrony potwierdziło te obawy, uznając, że „zmiany klimatyczne, bezpieczeństwo energetyczne i stabilność gospodarcza są ze sobą nierozerwalnie związane.”

Również w 2010 roku Pentagon przeprowadził gry wojenne, aby zanalizować skutki „załamania gospodarczego na dużą skalę” w USA z uwzględnieniem wpływu na dostawy żywności i inne podstawowe usługi, a także sposoby utrzymania „krajowego porządku pośród niepokojów społecznych.”

Mówiąc o konkluzjach grupy (w wielkim ośrodku konferencyjnym rządowego kontrahenta z branży obronnej Booz Allen Hamilton z Wirginii) podpułkownik Mark Elfendahl – ówczesny szef Połączonego Wydziału Koncepcji Wojskowych (Joint and Army Concepts Division) – zaakcentował operacje na terenie kraju jako sposób na usprawiedliwienie budżetu wojskowego USA:

„Wzmożona koncentracja na działaniach krajowych to prawdopodobny sposób na uzasadnienie każdej struktury sił zbrojnych, na którą kraj nadal może sobie pozwolić.”

Dwa miesiące wcześniej Elfendahl wyjaśnił przy okrągłym stole DO, że potrzebny jest plan na przyszłość:

„…ponieważ technologia zmienia się bardzo szybko, świat ogarnia niepewność, zarówno gospodarcza, jak i polityczna, a źródła zagrożeń zdolne są do adaptacji i działania sieciowego – w wielu przypadkach funkcjonują w obrębie populacji.”

Ćwiczenia z 2010 roku były częścią rocznego programu armii USA Unified Quest, który niedawno, w oparciu o wkład ekspertów z całego Pentagonu, badał perspektywę „katastrofy ekologicznej i słabej gospodarki” (ponieważ „ożywienie nie nastąpi przed rokiem 2020”), jako czynników potęgujących migrację do miast, napięcia społeczne w kraju i na świecie – wewnątrz i „między państwami cierpiącymi na głód surowców.”

Informator NSA Edward Snowden był administratorem systemów komputerowych Booz Allen Hamilton, gdzie bezpośrednio obsługiwał systemy informatyczne NSA, w tym system inwigilacji Prism. Według raportu rocznego Booz Allen 2011 korporacja nadzorowała Unified Quest „przez więcej niż dziesięć lat,” aby pomóc „wojskowym i cywilnym liderom wyobrazić sobie przyszłość.”

Najnowsze gry wojenne, ujawnia raport, koncentrowały się na „szczegółowych, realistycznych scenariuszach z hipotetycznymi ‚drogami prowadzącymi do kryzysu’”, z uwzględnieniem „operacji krajowych” wynikających m.in. z „klęski żywiołowej o dużym zasięgu” w kontekście:

„…zbiegających się światowych trendów, które mogą zmienić obecny krajobraz bezpieczeństwa i przyszłego środowiska operacyjnego… Na zakończenie dwudniowego wydarzenia przywódcy wykazali lepsze zrozumienie nowych niezbędnych zdolności operacyjnych oraz wytycznych organizowania sił porządkowych, aby poprawić efektywność działań na terenie kraju.”

Nie jest więc zaskakujące, że zwiększenie prywatyzacji służb wywiadowczych zbiega się z rozprzestrzenianiem krajowych działań inwigilacyjnych wobec działaczy politycznych, w szczególności tych, którzy zajmują się ochroną środowiska i sprawiedliwością społeczną.

Dokumenty Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA (Department of Homeland Security) ujawnione w kwietniu dowodzą istnienia „systematycznego wysiłku” podejmowanego przez agencję celem „monitorowania i zakłócania pokojowych demonstracji” związanych z ruchem Okupacja Wall Street, informuje Fundusz Partnerstwa na rzecz Sprawiedliwości Obywatelskiej (Partnership for Civil Justice Fund, PCJF).

Dokumenty FBI podobnie potwierdziły „strategiczne partnerstwo między FBI, Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego i sektorem prywatnym” zawiązane i opracowane na rzecz pozyskania materiałów wywiadowczych w imieniu „społeczności służb bezpieczeństwa korporacyjnego.” Rzecznik PCJF zauważył, że dokumenty pokazują, iż „agencje federalne funkcjonują jako de facto ramię wywiadowcze Wall Street i korporacyjnej Ameryki.”

Krajowy monitoring systematycznie bierze na cel pokojowych działaczy środowiskowych, w tym aktywistów z każdego zakątka USA sprzeciwiających się metodzie wydobywczej gazu łupkowego, jak chociażby Gas Drilling Awareness Coalition, Rising Tide North America, People’s Oil & Gas Collaborative oraz Greenpeace. Podobne tendencje rozwijają się w Wielkiej Brytanii – tamtejsza sprawa tajnego oficera policji Marka Kennedy’ego ujawniła stopnień zaangażowania państwa w monitorowanie ruchów na rzecz ochrony środowiska, które podejmują działania bezpośrednie.

Badanie Uniwersytetu w Bath powołując się na casus Kenned’ego i źródła poufne ustaliło, że cały szereg korporacji – takich jak McDonald’a, Nestle i naftowy gigant Shell – „stosują tajne metody, aby zbierać dane wywiadowcze o grupach aktywistów, torpedować krytykę strategii i praktyk korporacyjnych oraz uniknąć odpowiedzialności.”

Rzeczywiście sprawa Kennedy’ego była zaledwie wierzchołkiem góry lodowej – wewnętrzne akta policyjne uzyskane przez Guardiana w 2009 roku ujawniły, że aktywistów ekologicznych rutynowo klasyfikowano jako „krajowych ekstremistów” zagrażających „państwowej infrastrukturze” – praktyka w ramach szerszej strategii śledzenia grup protestacyjnych i demonstrantów.

Nadinspektor Steve Pearl, późniejszy szef Jednostki Koordynacji Taktycznej ds. Ekstremizmu Krajowego (National Extremism Tactical Coordination Unit, Nectu), potwierdził w tym czasie, że jego zespół pracował z tysiącami firm z sektora prywatnego. Według Perla Nectu została powołana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) w odpowiedzi na „presję wielkiego biznesu – w szczególności farmaceutycznych gigantów i banków.” Dodał, że aktywistom środowiskowym „poświęca się coraz więcej uwagi.” Program trwa do dziś, mimo policyjnych potwierdzeń, że działacze ekologiczni nie uczestniczą w „aktach przemocy”.

Pentagon wie, że środowiskowe, gospodarcze i pozostałe kryzysy mogą w nadchodzących latach wywołać powszechną złość społeczeństwa wobec rządu i korporacji. Rewelacje na temat globalnych programów inwigilacji NSA stanowią jedynie ostatnią wskazówkę, że obecny, rutynowy model prowadzenia interesów powoduje niestabilność w kraju i zagranicą, a wraz z eskalacją rozczarowania status quo zachodnia opinia publiczna postrzegana jest coraz bardziej jako potencjalny wróg, którego należy poddać policyjnemu nadzorowi państwa.

CRISIS-NAFEEZ-STILL-e1322031185111-470x340Dr Nafeez Ahmed jest dyrektorem Instytutu Badań i Rozwoju Strategii Politycznej i m.in. autorem książki Przewodnik po kryzysie cywilizacji.  Warto obejrzeć: “Kryzys cywilizacji” z udziałem autora artykułu.

Project CensoredPentagon największym niszczycielem środowiska naturalnego [Project Censored, 2.10.2010]

Departament Obrony USA ponosi winę za najpoważniejsze i najbardziej rozległe zanieczyszczenie planety, ale nikt tego faktu nie odnotowuje. Środowiskowa destrukcja powodowana przez amerykańskie wojsko nie budzi zainteresowania organizacji ekologicznych i nie jest przedmiotem dyskusji podczas konferencji ONZ w sprawie zmiany klimatu. Ten wyniszczający, udokumentowany wpływ obejmuje nieskrępowaną eksploatację paliw kopalnych, potężne emisje gazów cieplarnianych, a także regularne wprowadzanie radioaktywnych i toksycznych substancji chemicznych do powietrza, wody i gleby (m.in. zubożony uran, pestycydy, defolianty takie jak Agent Orange, ołów, pierwiastki promieniotwórcze z broni wyprodukowanej, testowanej i używanej; ilość toksycznych odpadów przewyższa łączną ich produkcję pięciu największych amerykańskich koncernów chemicznych).

Globalne działania armii USA (wojny, interwencje, tajne operacje, około tysiąc baz na całym świecie i sześć tysięcy obiektów w Stanach Zjednoczonych) nie są objęte amerykańskimi limitami emisji gazów cieplarnianych. Sara Flounders pisze: „Bez względu na obraną miarę Pentagon jest największym instytucjonalnym konsumentem produktów naftowych i energii w ogóle. Mimo to został zwolniony ze wszystkich międzynarodowych porozumień klimatycznych.” Według Barry’ego Sandersa, autora książki Zielona strefa: Środowiskowe koszty militaryzmu, „za największy pojedynczy atak na środowisko, na wszystkich nas na całym świecie, odpowiada jedna agencja: Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych.”

W całej swojej długiej historii militarnych przygotowań, działań i wojen armia USA nie została pociągnięta do odpowiedzialności za ich skutki, które uderzają w środowisko naturalne, narody i zwierzęta. W trakcie negocjacji Porozumień z Kioto w grudniu 1997 roku Stany Zjednoczone uzależniły ich podpisanie od spełnienia jednego warunku: zwolnienia wszelkich operacji wojskowych kraju, także w ramach ONZ i NATO, z pomiarów lub redukcji gazów cieplarnianych. Po zapewnieniu sobie tego odstępstwa administracja Busha ostatecznie odmówiła podpisania porozumień a Kongres USA wprowadził kategoryczny przepis gwarantujący wykluczenie wojska z jakiejkolwiek redukcji zużywanej energii i kontroli emisji. Barack Obama przedłużył ten stan rzeczy podpisując stosowne rozporządzenie wykonawcze. Jednocześnie wezwał inne agencje federalne do podjęcia kroków w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do roku 2020. Jak informuje dziennikarka Johanna Peace, „Armia wykorzystuje 80% rządowego zapotrzebowania na energię.” […]

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia, Imperialne wojny, militaryzm i terror państwowy, Klimat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.