Warunki rewolucyjne

Autor: Dmitry Orlov (wersja oryginalna)

7 sierpnia 2012

Uwaga turyści: Od 2013 roku w wielu rejonach Ziemi będzie za mało pożywienia i za dużo politycznych niepokojów, aby miejsca te uczynić przyjemnym celem podróży.

Niebawem żywność zdrożeje wszędzie: rolnicze stany Ameryki doświadczają obecnie najgorszej suszy od czasu Dust Bowl; w Rosji i na Ukrainie fale upałów i susze przyniosły podobne rezultaty – szacuje się, że produkcja zbóż będzie niższa o 30-50% od zeszłorocznej; w Indiach nasilenie krytycznych monsunowych opadów zmniejszyło się już o 22%.

Niskie zbiory na całym świecie pogarsza kretyńska strategia energetyczna USA, która nakazuje, aby lwią część krajowych zbiorów kukurydzy skierować do produkcji etanolu (patrz poniżej: infografika „Duża zła kukurydza”, przyp. tłum.), co powoduje wzrost cen kukurydzy i wyklucza producentów bydła i drobiu. (To kolejny symptom zdruzgotanego systemu politycznego USA: z bardzo niskim współczynnikiem EROEI etanol z kukurydzy ledwie kwalifikuje się jako źródło energii.)

Problem zaostrza finansyzacja artykułów rolnych; zamiast zabezpieczać konsumentów przed ryzykiem, rynki kontraktów terminowych na płody rolne stały się bawidełkiem traderów, którzy uprawiają hazard przy użyciu ogromnych bloków pieniędzy, próbując zgarnąć fortunne zyski z katastrofy. Ma to przynieść rezultat w postaci dramatycznych zwyżek cen żywności; działo się tak już w 2008 roku i dzieje ponownie teraz.

Kiedy jedzenie jest zbyt drogie, ludzie wychodzą na ulice. Badanie przeprowadzone przez Marco Lagiego i innych (przywołane przez „Coś za coś” Korowicza) zawiera poniższą tabelę, która pokazuje zależność między wybuchami niepokojów społecznych i skokami cen żywności:

Do najbardziej zagrożonych należą te kraje, w których żywność stanowi dużą część całkowitych, codziennych wydatków: 40% w Chinach, 43% na Filipinach, 45% w Indonezji, 48% w Pakistanie, 50% w Indiach i Wietnamie, 70% w Kongo. Jeśli ceny żywności ulegną podwojeniu, większa część ich populacji będzie niedożywiona (o ile już taką nie jest). Zajrzyjcie tutaj, aby samodzielnie zanalizować dane. (Pomocnym byłoby uwzględnienie danych dotyczących odsetka kalorii importowanych przez każdy kraj; państwa biedniejsze, które importują podstawowe węglowodany są zagrożone najbardziej.)

Przy zaledwie 14% wydatków przeznaczanych na żywność, Stany Zjednoczone mogą pozornie uchodzić za względnie odporne na ten rezultat, ale tak naprawdę sytuacja przedstawia się inaczej. 50 milionów obywateli USA korzysta z rządowych kartek żywnościowych, zatem jeśli ceny żywności podwoją się, bez podobnego wzrostu finansowania bonów żywnościowych dostępna dla nich żywność zmniejszy się o połowę. Uwzględniając znajdujące się w stanie permanentnego nieładu finanse rządu federalnego, pogrążony w impasie Kongres i zmierzający ku sekwestracji budżet federalny, co spowoduje automatyczne, drakońskie cięcia wydatków od 2013 roku, taki wzrost wydaje się nieprawdopodobny. Dodatkowe miliony ludzi w USA będą zmuszone wybierać między zakupem żywności i spłacaniem kredytu hipotecznego, czego konsekwencją będzie kolejna runda eksmisji i następna fala niekończącego się finansowego kryzysu. Z uwagi na powszechną dostępność w USA taniego, przetworzonego pożywienia o niskiej jakości, wzrost cen żywności będzie oznaczać, że to niezdrowe jedzenie będzie stanowić jeszcze większą część przeciętnej diety, przynosząc negatywne następstwa żywieniowe i zdrowotne. USA to nie Kongo, ale Szwajcarią też nie jest.

Skoki cen i niedobory żywności bardzo skuteczne prowadzą do rewolty. Ponieważ każdy musi jeść, jedzenie nie stanowi problemu, który dzieli społeczeństwa. Podczas gdy reżimy polityczne są bardzo biegłe w wykorzystywaniu różnic opinii, aby dzielić i neutralizować ludność (w USA kwestie takie jak prawa gejów i prawo do aborcji to ich ulubione narzędzia), niedobór żywności dzieli populację na głodnych i sytych. Dobrze odżywieni nieuchronnie okażą się być w mniejszości – tymczasowo chronionej przez obywateli odżywionych nieco gorzej. Zazwyczaj są oni blisko związani z reżimem lub finansjerą, która go dzielnie podpiera, a gdy zostaną już usunięci, to samo spotka reżim.

Reżimy polityczne z reguły dość sprawnie radzą sobie z tłumieniem rebelii, jednakże niepokoje społeczne wywołane niedoborami żywności można zażegnać jedynie poprzez zmniejszenie niedoborów żywności. Jeśli zwyczajnie nie ma dość jedzenia do rozdystrybuowania, wybór działania staje się raczej ograniczony. W niektórych przypadkach rząd może sprawować bezpośrednią polityczną kontrolę nad produkcją żywności i nakarmić tych, którzy są w służbie jej ochrony, skazując resztę na głodowanie. Ale ostatnich kilka dekad neoliberalnej polityki na całym świecie pozostawiło zaledwie kilka krajów, gdzie nadal jest to możliwe. A zatem ciężar buntu najpewniej spocznie bezpośrednio na międzynarodowych firmach, a ich obecność w wielu krajach albo spotka nagły i chaotyczny koniec, albo będzie przypominał wojskową okupację tam, gdzie w grę wchodzą ich kluczowe interesy. Biorąc pod uwagę najnowsze postępy na niwie walki partyzanckiej, takie okupacje również może spotkać chaotyczny, nieprzyjemny koniec.

Porażka wątłych, neoliberalnych reżimów politycznych na całym świecie obnaży ludzi, którzy rzeczywiście pociągali za sznurki. Większość krajów pozostaje państwami narodowymi tylko z nazwy; ich suwerenność uległa erozji do tego stopnia, że teraz są zaledwie sługami ponadnarodowego biznesu i finansów. Szczątkowe państwa narodowe nadal pełnią jedną funkcję: kontrolują swoje granice. Są one w rzeczywistości więzieniami – część ludzi trzymają wewnątrz, część na zewnątrz. Lecz z perspektywy ponadnarodowego biznesu i finansów są teraz podmiotami porowatymi, które pozwalają im na praktykowanie arbitrażu siły roboczej (znalezienie najtańszej siły roboczej) i arbitrażu jurysdykcyjnego (znalezienie najkorzystniejszych przepisów). Rząd USA jest niczym więcej, jak pełnomocnikiem, z kandydatami na prezydenta (1, 2) zatwierdzanymi, powoływanymi i finansowanymi przez globalną firmę inwestycyjną Goldman Sachs. Ostatnie głosowanie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, oskarżające Bashara Assada z Syrii, sporządziło listę państw narodowych, które się ostały. Są to jedyne kraje, w których rządy wciąż posiadają wystarczającą niezależność woli, aby sprzeciwić się inspirowanemu przez USA dążeniu do wymiany reżimu w Syrii. Należą do nich: Syria (naturalnie), Rosja, Chiny, Iran, Białoruś, Birma, Zimbabwe, Korea Północna, Kuba, Nikaragua, Wenezuela i Boliwia. To się jeszcze okaże, jak pomocną będzie ich niezależność w kwestii nakarmienia własnych obywateli.

Trzema głównymi wskaźnikami upadku wydają się być: spadek zużycia ropy, deflacja długu i redukcja populacji – ropa jest wskaźnikiem wiodącym, a ludność pozostaje z tyłu. Ale uwzględniając nadchodzący żywnościowy kryzys, wygląda na to, że nie będzie odstawać znacznie.

Tłumaczenie: exignorant

Historyczny skok cen żywności w lipcu. Podwyżki uderzą w najbiedniejszych, ostrzega Bank Światowy (BBC)

Ceny podstawowych zbóż takich jak kukurydza, pszenica i soja odnotowały najbardziej dramatyczne podwyżki, określone przez prezesa Banku Światowego mianem „historycznych”. Bank ostrzegł, że kraje importujące zboża będą narażone szczególnie. Od czerwca do lipca bieżącego roku ceny kukurydzy i pszenicy wzrosły o 25%, soi o 17%, poinformował Bank Światowy.

Rosja ograniczy eksport pszenicy w warunkach globalnego kryzysu żywnościowego (Commodity Online)

W obliczu globalnych niedoborów produkcyjnych, Rosja planuje zredukować eksport swojej pszenicy. Mimo rosnących globalnych cen żywności, Rosja jako trzeci największy światowy eksporter pszenicy musi podjąć tak odważną decyzję, aby sprostać zapotrzebowaniu krajowemu. Zaniepokojony minister rolnictwa Nikołai Fiodorow powiedział, że susza utrzymująca się w południowym regionie uprawnym kraju jest „anormalna”.

Era taniej żywności dobiega końca (The Guardian)

W minionej dekadzie doświadczyliśmy końca taniej ropy, magicznego składnika wzrostu światowej gospodarki po II Wojnie Światowej. Odnotowany tego lata wzrost cen kukurydzy, pszenicy i soi – trzeci skok w ciągu ostatnich pięciu lat – wskazuje na to, że era taniej żywności także dobiegła końca.

Gdyby Amerykanie marnowali o 15% mniej jedzenia, nakarmiliby rocznie 25 milionów ludzi (Business Insider)

Choć jeden na pięciu Amerykanów z trudem zapewnia sobie pożywienie, jako naród kolektywnie marnujemy każdego roku żywność o wartości 165 miliardów dolarów, stwierdza nowy raport. Czterdzieści procent nieskonsumowanego jedzenia kończy na wysypisku śmieci, ustaliła Rada Obrony Zasobów Narodowych. „Ograniczenie strat żywności tylko o 15% wystarczyłoby, aby wyżywić rokrocznie ponad 25 milionów Amerykanów”, czytamy w raporcie.

Infografika: „Wielka zła kukurydza”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Warunki rewolucyjne

  1. Pingback: Świat na krawędzi: Ziemia umiera, już teraz, za naszego życia! Rezultaty zmian klimatycznych « Portal Polityczny Jarka Kefira

Możliwość komentowania jest wyłączona.