Atak militarny na Iran: Jeszcze w tym roku? (aktualizacja: 2.10.2016)

W wywiadzie udzielonym stacji Uvda pod koniec lutego 2015 Benny Ganz, były szef sztabu Sił Obronnych Izraela, ujawnił, że odwiódł premiera Benjamina Netanjahu od zamierzanego ataku na Iran argumentując, że stanowiłby niebezpieczeństwo dla Izraela. Pomógł mu w tym Szimon Peres. 24 sierpnia 2014 w Centrum na rzecz Pokoju w Jaffie obyło się jego spotkanie z redaktorami Jerusalem Post. W trakcie rozmowy zapytano byłego prezydenta Izraela, co uważa za swoje największe osiągnięcie. Odpowiedział, że była to jego osobista interwencja, która zapobiegła atakowi „zapobiegawczemu” na obiekty nuklearne Iranu: „Powstrzymałem Netanjahu przed atakiem na Iran. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale mogę powiedzieć, że był do tego gotowy, a ja mu to wyperswadowałem. Ostrzegłem go, że konsekwencje będą katastrofalne. Możecie ujawnić ten fakt po mojej śmierci.” Ben Caspit, publicysta dziennika Maariv napisał: „Peres był jednym z kluczowych aktorów dramatu, który rozegrał się w latach 2009–2011. Był to jeden z najbardziej napiętych okresów w historii establishmentu wojskowo-wywiadowczego Izraela. Premier Benjamin Netanjahu i minister obrony Ehud Barak posuwali naprzód swoje plany ataku na Iran, podczas gdy Siły Obronne Izraela, pod dowództwem Gabiego Aszkenazi, oraz szefowie pozostałych instytucji obronnych byli przeciwni temu posunięciu. Mieli poparcie samego prezydenta Peresa, który włączył się w wysiłki mające udaremnić atak.”

Tymczasem bębny wojenne nie milkną.

Washington Post zamieścił 13 marca 2015 artykuł Joshuy Muravchika, członka zarządu Instytutu Polityki Zagranicznej przy Uniwersytecie Johna Hopkinsa, zatytułowany: „Wojna z Iranem jest prawdopodobnie naszą najlepszą opcją.”

New York Times zawtórował opublikowaniem 26 marca 2015 tekstu Johna Boltona, członka neokonserwatywnego Instytutu Amerykańskiej Inicjatywy (siedziby Projektu dla Nowego Amerykańskiego Wieku), pod niedwuznacznym tytułem: „Ażeby powstrzymać bombę Iranu, zbombardujcie Iran.”

Marillyn Hewson, dyrektor naczelny amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin, w wywiadzie z analitykiem Deutsche Bank z żalem stwierdził: „(Ewentualne) porozumienie z Iranem w sprawie programu nuklearnego zahamuje wzrost zagranicznej sprzedaży naszej broni.” „Dziesięć dni po zamachu z 11 września 2001 udałem się do Penatagonu, gdzie spotkałem się z sekretarzem obrony Rumsfieldem i jego zastępcą Wolfweitzem. Poszedłem przywitać się z osobami z personelu Połączonych Sił, które kiedyś ze mną pracowały. Wtedy zawołał mnie jeden z generałów i powiedział: „Musi pan wstąpić do biura na krótką rozmowę”. Odpowiedziałem, „Nie jest pan teraz bardzo zajęty?” On na to: „Nie, nie. Właśnie podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu wojny z Irakiem”. Był to dzień 20 września [2001]. Powiedziałem: „Zaatakujemy Irak? Dlaczego?” „Nie wiem”, odpowiedział. „Chyba nie wiedzą, co innego mieliby zrobić”. Zapytałem go więc: „Czy znaleźli informacje łączące Saddama z Al-Kaidą?” Odparł: „Nie, nie. Nie ma nic nowego na ten temat, po prostu podjęli decyzję o rozpoczęciu wojny z Irakiem. Chyba nie wiemy, co zrobić z terrorystami, ale mamy dobrą armię i możemy obalać rządy”. Wróciłem, aby spotkać się z nim ponownie kilka tygodni później, a do tego czasu bombardowaliśmy już Afganistan. Zapytałem: „Czy nadal zamierzamy uderzyć na Irak?” A on odpowiedział: „Jest jeszcze gorzej”. Sięgnął po kartkę papieru leżącą na biurku. „Dostałem to dzisiaj z biura sekretarza obrony. To nota, która opisuje, że zamierzamy najechać na 7 krajów w 5 lat. Zaczniemy od Iraku, potem Syria i Liban, Libia, Somalia i Sudan. Zakończymy na Iranie”.

Gen. Wesley Clark, 2 marca 2007

Naczelny dowódca Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (1997-2000) Dowódca operacji Allied Force wojsk NATO w Kosowie (1999)

Wojenny plan ataku Izraela na Iran „przed wyborami w USA” (Times of Israel)

Izraelski Kanał 10 w sposób nie budzący wątpliwości daje do zrozumienia, że premier Benjamin Netanjahu jest „zdecydowany zaatakować Iran przed wyborami w USA”, i że moment podjęcia działań zbliża się nieuchronnie.„Izrael jest teraz bliżej niż kiedykolwiek przeprowadzenia ataku opracowanego z myślą o powstrzymaniu programu nuklearnego Iranu”.

Ten aktualny raport sugeruje, że Netanjahu i minister obrony Ehud Barak są mocno przekonani, że prezydent Obama „nie miałby wyjścia i udzieliłby wojskowego wsparcia Izraelowi”, gdyby uderzenie nastąpiło przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. „Times of Israel” donosi:

Reporter wojskowy stacji telewizyjnej [Kanał 10] Alon Ben-David – któremu na początku roku umożliwiono szeroki dostęp do Sił Powietrznych Izraela szkolonych pod kątem ewentualnego ataku – poinformował, że skoro zaostrzone sankcje wobec Iranu nie zdołały w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wymusić zawieszenia irańskiego programu nuklearnego, „z punktu widzenia premiera moment na podjęcie działań jest coraz bliżej”. Zapytany przez prezentera wiadomości nadawanych po hebrajsku, jak blisko „decyzji i być może ataku” jest teraz Izrael”, Ben-David odpowiedział: „Wygląda na to, że jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek”. Powiedział, że Netanjahu nie czeka na dyskutowane szeroko spotkanie z prezydentem USA Barackiem Obamą, do którego miałoby dojść przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku pod koniec przyszłego miesiąca – rzeczywiście „nie jest jasne, czy spotkanie dojdzie do skutku”. W każdym razie Ben-David powiedział, „Wątpię, aby Obama był w stanie powiedzieć coś, co mogłoby przekonać Netanjahu do opóźnienia ewentualnego ataku”. W relacji zaznaczono, iż istnieje znaczny sprzeciw wobec izraelskiego ataku na obiekty nuklearne Iranu – prezydent Szymon Peres, szef Sztabu Generalnego, najważniejsi generałowie, społeczność wywiadowcza, lider opozycji Shaul Mofaz „i oczywiście Amerykanie” na tym etapie sprzeciwiają się izraelskiej akcji. Ale – zauważył Ben-David – to rząd Izraela musi podjąć decyzję i Netanjahu ma „praktycznie gwarantowaną” większość. Inne media hebrajskie donoszą, że premier wysłał wysokiego rangą urzędnika, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Ya’akova Amidrora, aby udzielił najnowszych informacji duchowemu przywódcy ultraortodoksyjnej partii koalicyjnej Szas, rabinowi Ovadii Yosefowi, na temat stanu irańskiego programu nuklearnego, aby uzyskać w ten sposób zgodę na atak u ministrów należących do Szas.

Duchowy przywódca Szas wzywa Żydów do modlitwy o unicestwienie Iranu (Haaretz)

Rabbi Ovadia Yosef, który w ubiegłym tygodniu został poinformowany o stanie irańskiego programu nuklearnego, wezwał w sobotę Żydów do modlitwy o zniszczenie Iranu. W czasie swojego cotygodniowego kazania duchowy przywódca ultraortodoksyjnej partii Szas powiedział, że jego wierni powinni modlić się o unicestwienie wrogów narodu żydowskiego w czasie Rosz Haszana (żydowski Nowy Rok), ze szczególnym uwzględnieniem Iranu i Hezbollahu. „Kiedy powiemy ‚oby nasi wrogowie zostali porażeni’ w Rosz Haszana, będzie to skierowane na Iran – złych ludzi, którzy zagrażają Izraelowi. Bóg uderzy w nich przynosząc śmierć”, powiedział Yosef. Przed wygłoszeniem apelu, rabina odwiedzili wysocy rangą urzędnicy – w tym przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ya’akov Amidror i minister spraw wewnętrznych Eli Yishai – aby namówić go do udzielenia błogosławieństwa ewentualnemu izraelskiemu atakowi na Iran.

Izrael planuje uderzenie na Iran; obywatele mówią, że rząd nie blefuje (Bloomberg)

Dziesiątki Izraelczyków stłoczyły się wczoraj przed sklepem w jerozolimskim centrum handlowym, aby odebrać nowe maski gazowe w ramach cywilnych przygotowań obronnych na wypadek odwetowego uderzenia militarnegoIranu i jego sojuszników. „W przemowach naszych przywódców dominuje agresywny, wojowniczy ton i tym razem wygląda na to, że nie blefują”, powiedział Lands Yoram, 68-letni profesor administracji biznesowej, który odebrał w centrum dystrybucji nowe maski dla siebie i swojej żony. Premier Benjamin Netanjahu powiedział 1 sierpnia przebywającemu z wizytą sekretarzowi obrony USA Leonowi Panetcie, że czas na pokojowe rozwiązanie irańskiego programu nuklearnego „dobiega końca”.”Wydaje się, że Netanjahu i Barak podejmują teraz szczególne wysiłki, aby przygotować społeczeństwo izraelskie do ataku na Iran,” powiedział Shlomo Brom, były dowódca Wydziału Planowania Strategicznego, który uważa, że uderzenie może nastąpić w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Choć izraelscy przywódcy wielokrotnie powtarzali, że mogą zaatakować irańskie instalacje, teraz słowom towarzyszą działania z zakresu obrony cywilnej, w tym próba nowego systemu, który wykorzystuje wiadomości tekstowe, aby ostrzec społeczeństwo przed atakami rakietowymi, szersza dystrybucja masek gazowych oraz powołanie nowego ministra obrony krajowej. Pod koniec miesiąca szkoły zlokalizowane na północy kraju w ramach ćwiczeń przeprowadzą ewakuacje do schronów przeciwlotniczych, aby przygotować uczniów na wypadek ataków rakietowych, doniosła gazeta ‚Yedioth Ahronoth’, nie ujawniając źródła uzyskanej informacji. […]

Izraelczycy są „prawie w komicznej sytuacji: grożą atakiem – to już trzecia groźba w ciągu trzech miesięcy – ale nic się nie dzieje, co moim zdaniem nadwyręża ich wiarygodność”, powiedział Aaron David Miller, były urzędnik Departamentu Stanu, który jest członkiem Woodrow Wilson International Centre for Scholars, grupy ds. strategii politycznej z siedzibą w Waszyngtonie. […]

Sondaże pokazują, że sprzeciw społeczeństwa izraelskiego wobec ataku ustępuje. Około 46 procent Izraelczyków nie opowiada się za uderzeniem na Iran bez wsparcia USA, wynika z badań Instytutu Dialogu cytowanych przez Kanał 10 w dniu 12 sierpnia. 58 procent sprzeciwiało się podobnemu posunięciu w ankiecie Dialogu opublikowanej 8 marca na łamach gazety „Haaretz”. […]

Matan Vilnai, odchodzący minister obrony krajowej, powiedział, że resort przygotował scenariusz, w którym setki rakiet wystrzelonych przez Iran i jego sojuszników spadają na Izrael, poinformowała gazeta „Maariv”. „Szacuje się, że wojna potrwa 30 dni na kilku frontach”, powiedział Vilnai. Liczba ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej [Izraela] wyniesie około 500, „może więcej, może mniej”.

Atak nadszedłby w chwili, kiedy jeden z najbliższych sojuszników Iranu, Syria, zajęty jest walką z rebeliantami kontrolującymi niektóre miasta i część prowincji. Osłabiło to Hezbollah w Libanie, irańskiego sojusznika, którego zaopatrzenie militarne uzależnione jest od Syrii.

„To najlepszy moment, jakim może dysponować Izrael”, powiedział Gerald Steinberg, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Bar Ilan na przedmieściach Tel Awiwu. „Jeśli atak nie zostanie przeprowadzony w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, a Iran nie ustąpi, izraelskie groźby stracą wiarygodność”.

Były analityk CIA wyjawia, dlaczego Izrael chce zaatakować Iran przed wyborami w USA (Business Insider)

Od wielu miesięcy izraelscy oficjele mówią, że okazją do zaatakowania instalacji nuklearnych Iranu jest okres „przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA„, ponieważ obiekty te wkrótce zostaną obwarowane w podziemnych bunkrach poza zasięgiem izraelskich bomb. Były analityk CIA Ray McGovern uważa, że osłabienie potencjału nuklearnego Iranu nie jest głównym celem uderzenia militarnego, ale jedynie pretekstem. „Izraelczycy chcą stworzyć pozory, że Irańczycy rozwijają swoje zdolności nuklearne; chcą załatwić ich przed 6 listopada w przeświadczeniu, że rząd USA udzieli im pełnego militarnego wsparcia,” powiedział nam McGovern. Jego zdaniem „Izrael nie obawia się broni jądrowej w rękach Iranu,” ponieważ sam dysponuje już arsenałem nuklearnym i zagrożenie ze strony nuklearnego Iranu „byłoby wiarygodne wyłącznie w ograniczonej, odstraszającej formie”. Ten czynnik odstraszający byłby jednak istotny, ponieważ „od 1967 roku Izraelczycy byli w stanie robić na Bliskim Wschodzie to, co chcą”, a nuklearny Iran stworzyłby „inną sytuację strategiczną, gdyż Izrael po raz pierwszy byłby zmuszony oglądać się przez ramię”. Chociaż izraelscy przywódcy nie obawiają się rychłego nadejścia nuklearnej zagłady, McGovern mówi, że „chcieliby wykluczyć jakąkolwiek możliwość, nie ważne jak mało prawdopodobną, aby Iran pozyskał w najbliższym czasie podobną, minimalną zdolność odstraszania”. McGovern uważa, że głównym celem Izraela jest „wykrwawić Iran tak samo, jak Irak”, przez co kraj „nie byłby już zdolny wspierać Hamasu i Hezbollahu w Gazie, Libanie i innych częściach regionu”. 6 listopada jest datą ważną, napisał w niedawno opublikowanym artykule McGovern, ponieważ „podczas swojej drugiej kadencji Obama miałby większą swobodę w podjęciu decyzji o nieangażowaniu sił amerykańskich po stronie Izraela” i „mógłby wykorzystać amerykańskie wpływy, aby zmusić Izrael do ustępstw w drażliwych kwestiach związanych z Palestyną”. Istnieją poważne wątpliwości, czy Izrael udźwignąłby ciężar regularnej wojny z Iranem, a izraelski premier Benjamin Netanjahu sam przyznał, że byłoby lepiej, gdyby atak poprowadziła przeważająca siłą rażenia Ameryka. Potencjalna utrata atutów po 6 listopada wyjaśnia, dlaczego Netanjahu i minister obrony Izraela Ehud Barak uderzają w wojenne bębny. Premier uzyskał niedawno większe rządowe uprawnienia, Bank Izraela przygotowuje system finansowy na okoliczność izraelskiego ataku na Iran, Francja przymierza się do ewakuacji swoich obywateli z Izraela, a krajowe media opublikowały lawinę artykułów sugerujących, że konfrontacja zbrojna jest nieuchronna.” Netanjahu uważa – nie bez kozery – że przez najbliższe trzy miesiące ma Obamę w narożniku”, powiedział McGovern. „Netanjahu licząc na to, że Obama udzieli pełnego militarnego wsparcia – myślę, że prezydent tak by postąpił – gotów jest podjąć ryzyko, mimo iż izraelscy generałowie ostrzegają, że może to zakończyć się katastrofą”.

Ze swojej strony administracja Obamy robi wszystko – prócz odmowy udzielenia wsparcia dla izraelskiego uderzenia – aby opóźnić atak. Poza zaoferowaniem siły ognia w zamian za wstrzymanie się z atakiem do prezydenckich wyborów, przedstawiciele amerykańskiego rządu poinformowali Izrael, że wierny amerykański sojusznik, Arabia Saudyjska, zapowiedział, że zestrzeli każdy izraelski samolot znajdujący się w jego przestrzeni powietrznej. Pięciu wysokich rangą urzędników – w tym sekretarz stanu Hillary Clinton i sekretarz obrony Leon Panetta – odwiedziło w tym miesiącu Izrael przekonując, że nadal pozostaje dostatecznie dużo czasu, aby rozwiązania dyplomatyczne w postaci rozmów i miażdżących sankcji* zapobiegły fizycznemu atakowi. Jednakże, jak zauważa McGovern, w tym momencie bieg wypadków raczej nie zależy już od USA. „Jesteśmy de facto w stanie wojny z Iranem nie tylko za sprawą ataków cybernetycznychna terenie Iranu działają siły specjalne, mordowani są irańscy naukowcy”, powiedział McGovern. „Pozostaje tylko pytanie, czy poszerzymy to o próbę zniszczenia obiektów nuklearnych, ale o tym zdecyduje Izrael”.

* Drastyczne sankcje gospodarcze nałożone na sektory naftowy i bankowy uderzyły nie tyle w irański reżim, ile w obywateli kraju: borykają się oni z wysokim bezrobociem, szalejącą inflacją, niedoborami żywności, a nawet dramatycznie ograniczonym dostępem do leków i opieki zdrowotnej. Szacuje się, że sankcje mogą uśmiercić dziesiątki tysięcy Irańczyków.

Jeżeli dojdzie do izraelskiego ataku, Iran może uderzyć w amerykańskie bazy: Hezbollah (Reuters)

Iran może uderzyć w amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie w odpowiedzi na izraelski atak na obiekty jądrowe kraju, nawet jeśli siły amerykańskie nie odegrają w agresji żadnej roli, powiedział w poniedziałek przywódca wspieranej przez Iran organizacji libańskiej Hezbollah.

„Została podjęta decyzja, aby zareagować, a odpowiedź będzie potężna”, powiedział w wywiadzie dla zlokalizowanej w Bejrucie telewizji Al Mayadeen sekretarz generalny Hezbollahu Sayyed Hassan Nasrallah. „Kontratak będzie wymierzony nie tylko w wewnętrzne cele podmiotu izraelskiego – celem mogą stać się amerykańskie bazy w całym regionie”, ostrzegł, powołując się na informacje od przedstawicieli irańskiego establishmentu. „Jeśli Izrael zaatakuje Iran, Ameryka poniesie za to odpowiedzialność”. […]

Nasrallah powiedział, że w Izraelu są podziały w kwestii ataku na Iran.”Osobiście nie spodziewam się, aby izraelski wróg – przynajmniej w najbliższych miesiącach lub przewidywalnej przyszłości – przeprowadził atak na Islamską Republikę Iranu”, powiedział.

Nasrallah wskazał na kruchą globalną gospodarkę światową, która zostałaby dodatkowo osłabiona przez gwałtowny wzrost cen ropy naftowej wynikający z konfliktu w Zatoce Perskiej, a także na izraelskie ofiary potencjalnej wojny z Iranem. […]

Izrael ma kilka „słabych punktów”, które mogą być celem, w tym „gospodarcze, przemysłowe, elektryczne, chemiczne i jądrowe” obiekty, powiedział przywódca Hezbollahu. Nawet gdyby Izrael uderzył w Liban jako pierwszy, niszcząc znaczną część arsenału rakiet Hezbollahu, organizacja zachowa zdolność do odwetu z użyciem śmiertelnej siły rażenia, dodał. Dwa tygodnie temu Nasrallah powiedział, że Hezbollah byłby w stanie zabić dziesiątki tysięcy Izraelczyków uderzając w cele za pomocą – jak to określił – precyzyjnie sterowanych pocisków.

Obama zaprzecza, że wszedł w układ z Iranem: Nie wesprze izraelskiego uderzenia, jeśli Iran nie zaatakuje amerykańskich interesów w Zatoce Perskiej (AntiWar)

Stany Zjednoczone pośrednio poinformowały Iran, że nie wesprą izraelskiego uderzenia przeciwko obiektom jądrowym Republiki Islamskiej, o ile Teheran wstrzyma się przed atakami na amerykańskie interesy w Zatoce Perskiej, poinformowała w poniedziałek izraelska Yedioth Ahronoth.

Według raportu administracja Obamy wykorzystała tajne kanały w dwóch europejskich krajach, aby zapewnić Iran, że Waszyngton nie będzie uczestniczyć w izraelskim ataku dopóty, dopóki Iran nie zareaguje na taki atak uderzeniem na bazy wojskowe USA lub interesy amerykańskie w Zatoce Perskiej.

Mimo iż tajna informacja w znacznym stopniu pokrywa się z aktualnym stanowiskiem USA, wyartykułowanym mniej lub bardziej klarownie, Biały Dom podważył wiarygodność raportu mówiąc, że jest „całkowitą nieprawdą”, iż przesłał Iranowi tę wiadomość.

W ubiegłym tygodniu najwyższy rangą przedstawiciel armii amerykańskiej, generał Martin Dempsey powtórzył, że izraelski atak nie tylko przyniósłby skutek odwrotny od pożądanego – mógłby skłonić Iran do wznowienia na dobre programu produkcji broni jądrowej – ale byłby również bardzo niebezpieczny ze względu na potencjalną możliwość rozpoczęcia regionalnej wojny. Odtajniona symulacja wojny przeprowadzona przez Pentagon na początku bieżącego roku przewidziała, że takie „uderzenie doprowadziłoby do szerszego w swym zasięgu, regionalnego konfliktu militarnego, który mógłby wciągnąć Stany Zjednoczone”, czego konsekwencją byłaby natychmiastowa śmierć co najmniej 200 Amerykanów zabitych w skutek akcji odwetowej Iranu, nie mówiąc już o ciężkich stratach po stronie Iranu i Izraela. Koszt ten został uznany przez Pentagon i administrację Obamy za zbyt wysoki, zwłaszcza, że byłaby to wojna podyktowana wyborem, a nie koniecznością.

Przedstawiciel rządu Izraela sygnalizuje, że wybuch wojny z Iranem nie jest bliski (Reuters)

Spekulacje o tym, że Izrael może niebawem samodzielnie zaatakować irańskie obiekty jądrowe nasiliły się gwałtownie ze względu na niespotykanie publiczny spór z USA na temat tego, ile czasu należy dać negocjacjom i sankcjom zanim rozważy się podjęcie działań wojskowych. Amos Gilad, jeden z głównych doradców ministra obrony Ehuda Baraka, został zapytany w wywiadzie telewizyjnym, czy żydowskie święta, które rozpoczynają się w niedzielę i kończą w dniu 9 października, będą „spokojne w sensie podjęcia przez Izrael jakiejkolwiek inicjatywy”. „Zalecam, aby kwestia podjęcia lub zaniechania inicjatyw przez Izrael pozostała za zamkniętymi drzwiami”, odpowiedział Programowi 2 Gilad. „Jednakże uwzględniając stopnień, w jakim można przewidzieć przebieg świąt wygląda to, że będzie spokojnie, o ile wykluczy się wszelkiego rodzaju wydarzenia, jak chociażby prowokacje szaleńców lub zbrodnie nienawiści, które mogą pogrążyć świat w ogniu”.

Iran mówi, że w razie agresji uderzy w cieśninę Ormuz, amerykańskie bazy, Izrael (Defense News)

Szef irańskiej, wpływowej Straży Rewolucyjnej ostrzegł 16 września przed odwetem skoncentrowanym na strategicznej cieśninie Ormuz, amerykańskich bazach na Bliskim Wschodzie oraz Izraelu, jeżeli jego kraj zostanie zaatakowany. Podczas konferencji prasowej w Teheranie generał Mohammad Ali Jafari powiedział także, że jego zdaniem Iran porzuci traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, kiedy stanie się celem agresji militarnej.

Armada międzynarodowych sił marynarki wojennej zbiera się w Zatoce, Izrael przygotowuje atak na Iran (Telegraph)

Krążowniki, lotniskowce i trałowce z 25 krajów obierają kurs na ważną pod względem strategicznym cieśninę Ormuz w bezprecedensowym pokazie siły, tymczasem Izrael i Iran balansują na krawędzi wojny. Zachodni przywódcy są przekonani, że Iran przeprowadzi uderzenie odwetowe w przypadku jakiegokolwiek ataku, próbując zaminować lub zablokować żeglugowy szlak, przez który przepływa około 18 milionów baryłek ropy dziennie, około 35 procent światowych zasobów dostarczanych drogą morską. Blokada miałoby katastrofalny wpływ na kruche gospodarki Wielkiej Brytanii, Europy, Stanów Zjednoczonych i Japonii – każda z nich w znacznym stopniu opiera się na dostawach ropy i gazu z rejonu Zatoki Perskiej.

Netanjahu: Za sześć, siedem miesięcy Iran będzie bliski wyprodukowania bomby jądrowej (Reuters)

Występując na telewizyjnej antenie z bezpośrednim apelem do amerykańskiej publiczności, Netanjahu powiedział, że do połowy 2013 roku Iran będzie w „90 procentach” zaopatrzony we wzbogacony uran niezbędny do wyprodukowania broni nuklearnej. Ponownie wezwał Stany Zjednoczone do określenia wyraźnej granicy, której Teheranowi nie wolno przekroczyć, jeśli chce uniknąć akcji militarnej – czego Obama dotychczas nie zrobił. „Należy poprowadzić tę czerwoną linię teraz, zanim nie będzie za późno”, powiedział Netanjahu w trakcie programu stacji NBC „Meet the Press”, dodając, że takie posunięcie USA może zmniejszyć ryzyko konieczności zaatakowania obiektów nuklearnych Iranu.

Irański dowódca mówi, że może przeprowadzić uderzenie prewencyjne na Izrael (Reuters)

„Iran nie rozpocznie żadnej wojny, ale może przeprowadzić atak prewencyjny, uzyskawszy pewność, że jego wrogowie finalizują przygotowania do agresji”, poinformowała Al-Alam, parafrazując wojskowego dowódcę.

[Generał Amir Ali] Hajizadeh powiedział, że jakikolwiek atak na irańską ziemię może wywołać „III Wojnę Światową”.

„Nie wyobrażam sobie, aby reżim syjonistyczny rozpoczął wojnę bez pomocy Ameryki. Dlatego też w przypadku agresji znajdziemy się w stanie wojny z tymi krajami i z pewnością skonfrontujemy się z amerykańskimi bazami”, powiedział. „W tej sytuacji wydarzą się nieprzewidywalne i niemożliwe do opanowania rzeczy, które mogą przerodzić się w III Wojnę Światową”.

Teksty powiązane tematycznie: Globalny chaos gospodarczy, druga amerykańska rewolucja i III wojna światowa”, „Kontury globalnego porządku”

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperialne wojny, militaryzm i terror państwowy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.