Parabola o majstrowaniu przy pompie

Autor Chris Clugston od 2006 roku prowadzi kompleksowe, niezależne badania w obszarze „zrównoważonego rozwoju”, z naciskiem na niedobory nieodnawialnych surowców naturalnych (NSN). Łącząc perspektywy ekologiczną i ekonomiczną dokonał analizy liczbowej zakresu, w jakim ludzkość żyje w sposób niezrównoważony – ponad stan. Doświadczenie zawodowe autora obejmuje trzy dekady pracy w przemyśle elektronicznym wysokiej technologii, głównie w firmach sektora technologii informacyjnych. Zajmował stanowiska kierownicze w marketingu, sprzedaży, finansach, zarządzaniu i administracji. Awansował na stanowisko korporacyjnego dyrektora naczelnego, pracował również jako konsultant zarządzania. Ukończył z wyróżnieniem Uniwersytet Stanu Pensylwania oraz Uniwersytet Temple. Jest autorem książki „Scarcity” („Niedobory”) opublikowanej wiosną 2012 roku.

11 lipca 2012

Tekst oryginalny w formacie PDF

Dawno, dawno temu, w odległej krainie…

…było sobie dobrze prosperujące miasteczko, którego jedynym źródłem wody była pojedyncza pompa zasilana pojedynczą studnią. Jako że system wodnego zaopatrzenia zbudowany został na długo przed urodzeniem któregokolwiek z ówczesnych mieszkańców, jego ogólne działanie nie było dostatecznie dobrze rozumiane.

I chociaż mieszkańcy byli bardzo zaznajomieni z pracą pompy, którą mogli oglądać i której mogli dotykać, znacznie mniej zaznajomieni byli z funkcjonowaniem studni, która znajdowała się pod ziemią i z ich perspektywy pozostawała zasadniczo „niewidzialna”.

Na szczęście dla rezydentów miasteczka zrozumienie, w jaki sposób i dlaczego działa studnia nie było konieczne. System zaopatrzenia wodnego przez ponad 100 lat był więcej niż wystarczający, a mieszkańcy najzwyczajniej założyli, że pozostanie takim na zawsze.

Niestety, po upływie wieku obfitości strumień wody z miejskiej pompy niezaprzeczalnie zaczął się zmniejszać. Seniorzy byli w stanie przywołać w pamięci czasy, kiedy woda wręcz tryskała, i nawet mieszkańcy w średnim wieku przypominali sobie ciśnienie znacznie wyższe od obecnego.

Ponieważ obfita dostępność wody pozwoliła na przestrzeni lat na zdecydowany wzrost zarówno populacji mieszkańców miasta, jak i materialnego standardu ich życia, słabnący strumień przepływu wzbudził wśród mieszkańców wielki niepokój.

Zatem przywódcy miasta bezzwłocznie przystąpili do działania – zaangażowali do pracy najlepszych lokalnych ekspertów od pomp.

Specjaliści zamienili każdą funkcjonującą część pompy na najnowszą technologię. Skonstruowali nawet nową pompę, kilka razy większą, i zainstalowali włącznik „przyspieszonego działania” w celu zwiększenia wydajności pompowania. Ale strumień wody słabł nadal.

Wówczas przywódcy miasta skorzystali ze wsparcia najlepszych ekspertów od pomp w kraju, który zainstalowali jeszcze większą, szybszą i bardziej zaawansowaną technicznie pompę, której koszt dotkliwie nadwyrężył gospodarkę miasta. Jednak ciśnienie wody w pompie spadało nieprzerwanie. Mieszczanie byli oszołomieni, coraz bardziej ubodzy i spragnieni.

Pewnego dnia do miasta przybył podróżnik posiadający szerszą perspektywę. Przyglądał się ze zdumieniem, jak mieszkańców absorbowały inicjatywy i działania mające na celu zwiększenie strumienia wody z miejskiej pompy. Po pewnym czasie zapytał miejscowych, „Dlaczego uparcie majstrujecie przy pompie, kiedy waszym rzeczywistym problemem jest to, że studnia się wyczerpuje?”

Początkowo przyjezdny był ignorowany przez gospodarzy, ale ostatecznie poproszono go o opuszczenie miasta, ponieważ lokalni przywódcy uważali, że przeszkadza ludziom w staraniach na rzecz budowy nowej „mega-pompy”, która z pewnością upora się z problemem zaopatrzenia w wodę.

Nie uporała się, co było do przewidzenia, i nikt nie żył już długo i szczęśliwie…

Dzisiaj, w krainie aż nazbyt blisko domu…

…coraz większe segmenty naszego uprzemysłowionego, globalnego społeczeństwa doświadczają spadku standardu materialnego życia, który wynika ze spowolnienia, stagnacji lub redukcji gospodarczego wzrostu w poszczególnych krajach.

Niewystarczająca produkcja gospodarcza (PKB) – Spadek poziomu materialnego życia

Niestety, podobnie jak w przypadku mieszkańców miasteczka, którzy z racji swojej ograniczonej perspektywy trwali w błędnym przekonaniu, że ich problem zaopatrzenia w wodę spowodowała wadliwa pompa, my, z racji naszej ograniczonej perspektywy, trwamy w błędnym przekonaniu, że nasza postępująca gospodarcza zapaść spowodowana jest przez wadliwe gospodarki krajowe.

W związku z tym uważamy, że możemy zaradzić naszej gospodarczej przypadłości, czyli odwrócić niekorzystne trendy gospodarczego wzrostu i doświadczanego przez nas upadku standardów materialnego życia poprzez „naprawienie” naszych „popsutych” gospodarek narodowych. Oznacza to, że wierzymy, iż w naszej mocy jest przywrócenie stałej poprawy poziomu materialnego życia coraz liczniejszej, światowej populacji poprzez wdrożenie „właściwej kombinacji oświeconych gospodarczych i politycznych strategii oraz inicjatyw”.

Jesteśmy w błędzie…

Fundamentalna przyczyna leżąca u podstaw naszego „kłopotliwego położenia” nie ma charakteru ekonomicznego czy politycznego; jest ekologiczna – zwiększające się niedobory nieodnawialnych surowców naturalnych (NSN). Nasze ogromne i stale rosnące wymagania NSN przejawiają się w kontekście coraz bardziej ograniczonych – czyli coraz bardziej kosztownych i słabszych jakościowo – dostaw NSN.

Niewystarczające wkłady NSN (niedobory NSN) – Niewystarczająca produkcja gospodarcza (PKB) – Spadek poziomu materialnego życia

Nasze stale pogarszające się warunki gospodarcze są jedynie przejawem naszej przypadłości – są objawami, a nie chorobą.

Nasze gospodarcze i polityczne strategie oraz inicjatywy – składające się głównie z bodźca fiskalnego (dług) i akomodacyjnej polityki pieniężnej (drukowanie pieniędzy) – historycznie „sprawdzały się” w uprzemysłowionych krajach Zachodu, ponieważ w skali globalnej istniały wystarczające, ekonomiczne opłacalne zasoby NSN, które narodom cierpiącym na deficyt NSN, takim jak USA, umożliwiały import dostatecznych, przyrostowych NSN z innych krajów, aby zrównoważyć braki wewnętrzne.

Te „kompensaty” nie zdają już egzaminu i nie zdadzą go nigdy więcej, ponieważ niedobory NSN stały się zjawiskiem globalnym.

Dostępne na całym świecie, ekonomicznie opłacalne zasoby NSN nie są już wystarczające w coraz większej liczbie przypadków, aby całkowicie sprostać naszemu ogromnemu, odnotowującemu nieprzerwany wzrost, globalnemu zapotrzebowaniu na NSN. W efekcie nie ma już wystarczających, ekonomicznie opłacalnych NSN na eksport do uprzemysłowionych i uprzemysławiających się narodów cierpiących na deficyt NSN – zwłaszcza tych, które oferują w zamian jedynie niezwrotne skrypty dłużne i stale dewaluują swoje waluty fiducjarne.

Nasza studnia wyczerpuje się…

Permanentne niedobory globalnych NSN – Permanentna, niewystarczająca produkcja gospodarcza (PKB) – Permanentny spadek poziomu materialnego życia (początkowo na uprzemysłowionym Zachodzie).

Morał opowieści…

Od początku naszej rewolucji przemysłowej ponad 200 lat temu, my, ludzie w uprzemysłowionym i uprzemysławiającym się świecie mogliśmy żyć coraz bardziej ponad stan w sensie ekologicznym poprzez nasze stale zwiększające się zastosowanie NSN – paliw kopalnych, metali i kopalin niemetalowych, które służą nam jako:

Wkłady surowcowe naszych uprzemysłowionych gospodarek;

Elementy, które składają się na naszą uprzemysłowioną infrastrukturę i systemy wsparcia;

Główne źródła energii, które zasilają nasze uprzemysłowione społeczeństwa.

Ponadto przez ostatnich kilka pokoleń, my, ludzie na uprzemysłowionym Zachodzie byliśmy w stanie żyć jeszcze bardziej ponad stan w wymiarze ekologicznym poprzez życie ponad stan także w wymiarze ekonomicznym, za sprawą naszego stale zwiększającego się uzależnienia od pseudo-siły nabywczej.

Pseudo-siła nabywcza – fiskalna rozrzutność – umożliwia nam zwiększenie pozyskiwania NSN oraz pochodnych towarów i usług, podwyższając tym samym nasz „bieżący” standard materialnego życia za sprawą:

Likwidacji naszych wcześniej zakumulowanych rezerw ekonomicznego bogactwa, np. uszczuplania naszych oszczędności, „wypłaty” naszego kapitału własnego i sprzedaży aktywów rzeczowych;

Wymiany stale rosnącej porcji waluty fiducjarnej – „pieniądza drukowanego”, pozbawionego jakiejkolwiek wartości wewnętrznej – na prawdziwe bogactwo;

Zaciągania stale rosnącego długu niezwrotnego – na poziomie osobistym, firmowym i rządowym;

Niedofinansowania inwestycji krytycznych z punktu widzenia naszego przyszłego dobrobytu, np. „uprawnień socjalnych”, rent, kont emerytalnych, a także modernizacji infrastruktury i konserwacji.

Niestety, nasze ekologiczne i gospodarcze zachowanie, które od chwili zapoczątkowania rewolucji przemysłowej było „udane”, jest nie do utrzymania – podobnie jak będący jego wynikiem paradygmat naszego przemysłowego stylu życia – ponieważ umożliwiają je niewyobrażalne ilości skończonych, nie dających się uzupełnić i coraz bardziej skąpych NSN.

Jeszcze bardziej niefortunne jest to, że proces dezintegracji paradygmatu naszego przemysłowego stylu życia zachodzi już TERAZ, ponieważ niedobory NSN, które historycznie stanowiły krajowe zjawisko, stały się zjawiskiem światowym. Nie ma dosyć globalnie dostępnych, opłacalnych ekonomicznie NSN, aby w pełni sprostać naszemu globalnemu zapotrzebowaniu.

Musimy poszerzyć naszą perspektywę…

Obserwowane z szerszej perspektywy ekologicznej, nasze inicjatywy i strategie gospodarcze i polityczne są nieistotne, ponieważ żadne z politycznych i gospodarczych środków, które stosujemy nie mogą stworzyć dodatkowych, opłacalnych ekonomicznie NSN – „tanich” paliw kopalnych, metali i kopalin niemetalowych, na których opiera się nasza uprzemysłowiona egzystencja.

Wzorem mieszkańców dalekiej krainy trwonimy czas i zasoby, które nam pozostały na daremne i chybione próby zaradzenia objawom związanym z naszą przypadłością. Jednakże w odróżnieniu od mieszkańców, którzy – gdyby posiadali szerszą perspektywę ekologiczną – mogli rozwiązać swój problem wiercąc nową studnię, uprzemysłowiona ludzkość nie ma w swoim zasięgu podobnej deski ratunku.

Nie istnieją żadne „niewykorzystane” źródła, z których możemy uzyskać wystarczające, ekonomicznie opłacalne NSN, aby podtrzymać paradygmat naszego przemysłowego stylu życia; mamy tylko jedną Ziemię.

Standard materialnego życia coraz większych segmentów najbardziej uprzemysłowionych narodów Zachodu spada nie dlatego, że nasze narodowe gospodarki są „popsute”, ale dlatego, że „umierają powolną śmiercią głodową” wywołaną brakiem wystarczających, ekonomicznie opłacalnych wkładów NSN.

Nasze nieszczęśliwe zakończenie…

Absencja „inteligentnej reakcji” na naszą przypadłość sprawi, że nasze warunki gospodarcze będą nadal ulegać pogorszeniu, a standard naszego materialnego życia będzie spadał nieprzerwanie, czego kulminacją będzie globalny rozpad społeczny – z pewnością przed rokiem 2050 – mimo naszego nieustającego, zaporowego ognia chybionych i pozbawionych znaczenia gospodarczych i politycznych „napraw”.

I nikt nie będzie żył długo i szczęśliwie…

Tlumaczenie: exignorant

Tekst powiązany tematycznie: „Przepis na nuklearną zimę”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.