Szczyt Ziemi: Rządy porzucają planetę i przyszłe pokolenia

Szczyt klimatyczny ONZ Rio+20 (20-22.06.2012) otworzyło przemówienie Brittany Trilford zatytułowane „Spotkanie z historią”. 17-latka z Nowej Zelandii zwieńczyła je następującym apelem:

„Stoję tu z ogniem w moim sercu. Jestem zdezorientowana i rozgoryczona stanem, w jakim znajduje się świat i chcę, abyśmy już teraz rozpoczęli pracę nad jego zmianą. Jesteśmy tutaj, aby rozwiązać problemy, które spowodowaliśmy jako zbiorowość; aby zagwarantować, że mamy przed sobą przyszłość.

Wy i wasze rządy obiecaliście, że zredukujecie ubóstwo i zadbacie o utrzymanie naszego środowiska naturalnego. Złożyliście już obietnicę przeciwdziałania zmianom klimatycznym, zapewnienia czystej wody i bezpieczeństwa żywnościowego.

Wielonarodowe korporacje zobowiązały się do poszanowania środowiska, wprowadzenia ekologicznych procesów produkcyjnych, rekompensaty zanieczyszczenia. Obietnice te zostały złożone, a mimo to nasza przyszłość jest wciąż zagrożona.

My, następne pokolenie, domagamy się zmian. Żądamy podjęcia działań, które zapewnią nam przyszłość.

Jestem tu, aby walczyć o swoją przyszłość.”

Epickie fiasko Szczytu Ziemi: Rządy porzucają planetę

Jest to być może największa porażka zbiorowego przywództwa od czasów pierwszej wojny światowej. Ziemskie systemy życia załamują się, a niektórzy przywódcy najpotężniejszych narodów – Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Rosji nawet nie zadali sobie trudu, żeby pokazać swoją twarz i podyskutować. Ci, którzy w ubiegłym tygodniu byli obecni na Szczycie Ziemi w Rio uroczyście zobowiązali się do dalszego podsycania niszczycielskiego pożaru: w swoim tekście szesnaście razy zobowiązali się do kontynuowania „trwałego gospodarczego wzrostu”, głównej przyczyny utraty biosfery.

Wysiłki rządów nie koncentrują się na ochronie żywej Ziemi przed destrukcją, ale na ochronie maszyny, która ją niszczy. Za każdym razem, kiedy kapitalizm konsumencki zamiera w blokadzie własnych sprzeczności, rządy szamoczą się, aby naprawić maszynę i zapewnić – choć pożera ona warunki, które podtrzymują nasze życie – że będzie działać szybciej niż kiedykolwiek.

Samej myśli o tym, że może to być niewłaściwa maszyna, wykonująca niewłaściwe zadanie nie wolno nawet wypowiedzieć w polityce nurtu głównego. Maszyna znacznie wzbogaca elitę gospodarczą, izolując jednocześnie elitę polityczną od masowych ruchów, z którymi w innym przypadku mogłaby się konfrontować. Mamy nasz chleb, a teraz przechadzamy się – w rozmarzonym oszołomieniu – wśród cyrków.

Naszych bezprecedensowych wolności – zabezpieczonych tak wielkim kosztem przez naszych przodków – nie wykorzystaliśmy do agitowania o sprawiedliwość, redystrybucję, obronę wspólnych dóbr, ale do zwiększania dawek dopaminy poprzez zakupy produktów, których nie potrzebujemy. Najbardziej błyskotliwe i twórcze umysły świata zaprzężone są nie do poprawy losu ludzkości, ale do opracowania coraz skuteczniejszych sposobów stymulacji w celu przeciwdziałania zmniejszającej się satysfakcji konsumpcyjnej. Wzajemne zależności kapitalizmu konsumenckiego zapewniają, że wszyscy bezwiednie współuczestniczymy w dewastowaniu jedynej znanej nam tętniącej życiem planety. Klęska w Rio de Janeiro należy do nas wszystkich. […]

Globalny system i jego coraz bardziej bezsensowne coroczne spotkania nie ulegną zmianie. Rządy, które pozwoliły na fiasko Szczytu Ziemi i wszystkich podobnych spotkań nie demonstrują żadnego poczucia odpowiedzialności za ten wynik i najwyraźniej nie dręczy ich myśl o tym, że z systemem, który nie sprawdza się od ponad 20 lat jest coś nie tak. Odchodzą od konferencyjnych stołów świadomi, że nie istnieją żadne polityczne kary; że media pochłonięte są konsumpcyjnymi idiotyzmami tak jak my wszyscy; że kiedy przyszłe pokolenia będą zmuszone zmagać się z pozostawionym przez nich zamętem, ich współudział zostanie zapomniany. […]

Czy wymagaliśmy za dużo prosząc światowe rządy – które takich dokonały cudów konstruując niewykrywalne przez radary bombowce, prowadząc działania wojenne przy użyciu bezzałogowych dronów, nadzorując globalne rynki oraz pakiety pomocowe idące w biliony – o to, aby przeznaczyły jedną dziesiątą energii i zasobów pochłoniętych przez te projekty na obronę żyjącej planety? Smutne, ale wygląda na to, że tak.

George Monibot, 25.06.2012, „The Guardian”

Poniżej zaledwie garstka ostatnich doniesień z rozgrywającego się globalnego dramatu. Nie mogły konkurować z doniesieniami ze stadionów.

Arktyczna pokrywa lodowa na rekordowo niskim poziomie

Lody Arktyki topią się w tym roku szybciej niż kiedykolwiek, informuje rządowe Centrum Danych Śniegu i Lodu (NSIDC). Osobne obserwacje naukowców Uniwersytetu w Waszyngtonie wykazują, że objętość lodu arktycznego jest również najmniejsza w historii dla tej pory roku.

Ustępujące lody Arktyki odsłaniają ponad 150.000 wycieków metanu

Naukowcy odkryli w Arktyce ponad 150.000 miejsc, w których metan przedostaje się do atmosfery, jak wynika z raportu opublikowanego w piśmie Nature Geoscience. Obserwacje powietrzne i naziemne na Alasce i Grenlandii wykazały, że wiele wycieków metanu zlokalizowanych jest w miejscach, gdzie w skutek ocieplającego się klimatu cofają się lodowce lub topnieje zmarzlina, usuwając pokrywę lodu, która więziła w ziemi ten potężny gaz cieplarniany.

Poziom gazów cieplarnianych przekracza symboliczną granicę 400 ppm dwutlenku węgla

Powietrze świata osiągnęło, jak określają to naukowcy, nowy niepokojący pułap koncentracji dwutlenku węgla, głównego polutanta globalnego ocieplenia. Tej wiosny stacje monitorujące na obszarze Arktyki dokonały pomiaru obecności w atmosferze ponad 400 części na milion tego zatrzymującego ciepło gazu. Liczba ta nie jest do końca zaskoczeniem, ponieważ tempo jej wzrostu stale przyspiesza. Lata temu przekroczyła granicę 350ppm, uznawaną przez wielu badaczy za najwyższy bezpieczny poziom dwutlenku węgla. Minęło co najmniej 800.000 lat – prawdopodobnie więcej – odkąd koncentracja dwutlenku węgla na Ziemi oscylowała w granicach 400ppm. Odczyty na poziomie 400 i powyżej odnotowano w całej Arktyce, na Alasce, Grenlandii, w Norwegii, Islandii, a nawet Mongolii.

Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA): Na Półkuli Północnej odnotowano najgorętszy maj w historii

Średnia majowa temperatura powierzchni lądu i oceanu na Półkuli Północnej była najwyższa w historii: 0,85°C (1,53° F) powyżej przeciętnej.

Średnia globalna temperatura powierzchni lądu w piątym miesiącu 2012 dała najcieplejszy maj w historii: 1,21°C (2.18 ° F) powyżej przeciętnej.

Badanie wykazało, że ludzie są główną przyczyną globalnego ocieplenia oceanów w ciągu ostatnich 50 lat

Nowe badania przeprowadzone przez zespół naukowców Laboratorium Narodowego Lawrence’a Livermore’a oraz współpracowników międzynarodowych demonstrują, że obserwowane w ciągu ostatnich 50 lat ocieplenie oceanów jest zgodne z modelami klimatycznymi, które zawierają skutki odnotowywanego wzrostu emisji gazów cieplarnianych w XX wieku. Ustalenia znacznie wzmacniają wniosek, że za większość obserwowanego globalnego ocieplenia oceanów odpowiada działalność człowieka.

Suche obszary stają się bardziej suche, mokre są coraz bardziej mokre: Cykl wodny Ziemi przybiera na intensywności w miarę ocieplania atmosfery

W artykule opublikowanym właśnie na łamach magazynu Science, naukowcy australijscy z Organizacji Wspólnoty Badań Naukowych i Przemysłowych (CSIRO) oraz Narodowego Laboratorium Lawrence’a Livermore’a w Kalifornii donoszą o zmieniających się w ostatnim półwieczu układach zasolenia w globalnym oceanie, co stanowi wyraźną oznakę zmian klimatycznych. Zmiany te wskazują na to, że w odpowiedzi na obserwowane globalne ocieplenie suche regiony stały się bardziej suche, a regiony o wysokich opadach są bardziej wilgotne. Uwzględniając prognozowany wzrost temperatury naukowcy szacują, że za prawdopodobne należy uznać 24-procentowe przyspieszenie obiegu wody. W badaniu naukowcy połączyli zaobserwowane przez 50 lat globalne zmiany zasolenia powierzchniowego ze zmianami z globalnych modeli klimatycznych i znaleźli solidne dowody globalnego cyklu wody przybierającego na intensywności w tempie około ośmiu procent na jeden stopnień ocieplenia powierzchniowego. Zmiana w dostępności wody pitnej, zachodząca w odpowiedzi na zmiany klimatu stwarza znacznie poważniejsze zagrożenie dla społeczności ludzkich i ekosystemów niż samo ocieplenie. Zmiany w globalnym obiegu wody oraz odpowiadająca im redystrybucja opadów wpłynie na dostępność żywności.

Lodowce świata „wytrącone ze stanu równowagi klimatycznej”

Lodowce Ziemi są poważnie wytrącone ze stanu równowagi z globalnym klimatem i zmierzają już w stronę utraty blisko 40% swojej objętości. Tak brzmi ocena naukowców po badaniach dokonanych na reprezentatywnej grupie 144 małych i dużych lodowców z całego świata. Wynik nie uwzględnia nawet dalszego ocieplenia klimatu. „Kiedy patrzymy na dane, widzimy, że lodowce są wytrącone ze stanu równowagi, co oznacza, że zmiana klimatu w rzeczywistości zaszła szybciej niż zmiany obserwowane w obszarze lodu i jego objętości,” wyjaśnia Sebastian Mernild z Laboratorium Narodowego w Los Alamos w Nowym Meksyku. „Nasze dane wskazują na to, że lodowce dołożą około 30% swojej powierzchni i około 38% objętości do globalnego wzrostu poziomu morza.”

W ciągu kolejnych 40 lat oceany mogą zostać pozbawione ryb

W 1950 r. całkowity połów ryb w oceanie wynosił 18,5 mln ton metrycznych. Zaledwie pół wieku później liczba ta wzrosła gwałtownie do 73,5 mln ton, skok o prawie 400 procent. Od tego czasu wyłowiono z oceanów aż 90% dużych ryb – dane Światowej Fundacji Przyrody.

Handel międzynarodowy „powoduje utratę dzikiej przyrody”

Raport o stanie świata (Living Planet Report) potwierdza 30% utratę dzikiej przyrody od roku 1970. Łączy on dane o ponad 9.000 populacji zwierząt z całego świata.

Lasy są wycinane pod plantacje kawy i kakao, co likwiduje także siedliska zwierząt; kłusownicy masowo zabijają słonie i nosorożce, aby dostarczyć kość słoniową i rogi do Azji Wschodniej. Australijski zespół badaczy przyjrzał się blisko 7.000 zagrożonych gatunków z honorowanej na całym świecie Czerwonej Listy. Zapisy te odniesiono do analiz ponad 15.000 towarów i prześledzono ich drogę przez międzynarodowe łańcuchy zaopatrzenia. Ogólny obraz jest taki, że towary, których produkcja niszczy biologiczną różnorodność płyną z krajów rozwijających się do ich lepiej prosperujących odpowiedników.

Dowody o zbliżającym się punkcie krytycznym dla Ziemi

Grupa naukowców z całego świata ostrzega, że wzrost populacji, powszechne niszczenie naturalnych ekosystemów i zmiana klimatu prowadzą Ziemię ku nieodwracalnej zmianie w biosferze, planetarnego punktu krytycznego, który przy braku przygotowania i działań mitygujących może mieć katastrofalne konsekwencje. „Pod względem biologicznym będzie to naprawdę nowy świat,” ostrzega Anthony Barnosky, profesor biologii integracyjnej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i główny autor pracy opublikowanej na łamach magazynu Nature, wydanie z 7 czerwca. „Dane zapowiadają, że nastąpi redukcja biologicznej różnorodności, a bardzo poważne konsekwencje obejmą większość z tego, co pozwala nam utrzymać jakość życia: m.in. rybołówstwo, rolnictwo, produkty leśne i czystą wodę.”

* Zanieczyszczenie powietrza jest każdego roku przyczyną ponad sześciu milionów przedwczesnych zgonów

* Większość dorzeczy zawiera miejsca, gdzie standardy wody pitnej są poniżej normy Światowej Organizacji Zdrowia

* Ochroną objętych jest zaledwie 1,6% światowych oceanów

* 2,7 mld ludzi doświadcza braku wody przez co najmniej jeden miesiąc w roku

Plastikowe oceany

Problem odpadów z tworzyw sztucznych, które trafiają do oceanów może być znacznie poważniejszy, niż dotychczas sądzono, a obraz sytuacji już wcześniej przedstawiał się dramatycznie. Przez wiele lat organizacje ekologiczne biły na alarm w związku z Wielką pacyficzną plamą śmieci – masą plastikowych cząstek rozciągających się na obszarze dwukrotnie większym niż stan Texas. Najnowsze badania opublikowane na łamach Geophysical Research Letters stwierdzają, że w oceanach znajduje się znacznie więcej plastikowych śmieci, niż przypuszczano, ponieważ ich większość dystrybuowana jest w pionie za sprawą wiatru, który odpowiada za mieszanie oceanicznych warstw.

Plastik rozkłada się w oceanie

Nowe badanie jest pierwszym, które wykazało, że rozkładające się tworzywa sztuczne rozprowadzają toksyczne chemikalia zagrażające oceanicznym zwierzętom i nam. Naukowcy uważali wcześniej, że plastik rozkładał się tylko w bardzo wysokich temperaturach przez setki lat. Jednakże autorzy nowej analizy ustalili, że plastik rozkłada się przy temperaturach niższych od spodziewanych w ciągu roku od chwili wrzucenia śmieci do wody.

Gotując plastikową zupę w morzach

Zespół badaczy odkrył, że toksyczne związki nie występują naturalnie w oceanie, a za winowajcę uznał plastik. Naukowcy przeprowadzili następnie symulowaną dekompozycję polistyrenu w morzu i ustalili, że ulega on rozkładowi w temperaturze 30 stopni Celsjusza. W wodzie pozostały związki, które wykryto w próbkach oceanu, takie jak trimer styrenu – produkt uboczny polistyrenu – oraz bisfenol A, substancja chemiczna stosowana w plastikach twardych, takich jak butelki wielokrotnego użytku i wyłożenia aluminiowych puszek. Wykazano, że bisfenol A (BPA) zakłóca systemy rozmnażania zwierząt, a monomer styrenu jest rakotwórczy.

Plastik rozkłada się szybko

Około 44 procent wszystkich ptaków morskich konsumuje plastik, nierzadko ze skutkiem śmiertelnym. Plastikowe śmieci wywierają niszczycielski wpływ na 267 gatunków morskich – wiadomo, że zwierzęta połykają reklamówki, które w oceanicznej toni przypominają meduzy – ustaliło badanie z 2008 roku przeprowadzone przez oceanografa i chemika Charlesa Moore’a z Fundacji Badań Morskich Algalita, opublikowane w Environmental Research.

Wygląda na to, że teraz muszą mierzyć się z niewidzialnym niebezpieczeństwem toksycznych, pochodzących z plastiku chemikaliów.

„Kiedy przykładowo rozkłada się styropian, drobiny polistyrenu zaczynają tonąć, ponieważ są cięższe od wody,” powiedział Moore. „Zatem jest prawdopodobne, że polutant styrenu występuje w całej kolumnie wody, a nie tylko na powierzchni.”

Ocean jako „plastikowa zupa”

Plastik zadaje morskim stworzeniom podwójny cios. Wraz z toksycznymi związkami chemicznymi uwalnianymi przez rozkład plastiku, zwierzęta chłoną również inne chemikalia, które zostały zakumulowane przez plastik z innych zewnętrznych źródeł znajdujących się w wodzie. „Wiedzieliśmy dziesięć lat temu, że plastik może być milion razy bardziej toksyczny niż sama woda morska, ponieważ plastikowe przedmioty mają tendencję do gromadzenia powierzchniowej warstwy substancji chemicznych z wody morskiej,” powiedział Moore. „Są jak gąbka.”

Moore’a niepokoi destrukcja dzikiej przyrody spowodowana chemikaliami pochodzącymi z plastiku. Te substancje chemiczne mogą wywołać nowotwór u ludzi, powiedział, a prostsze formy życia „mogą być znacznie bardziej podatne od nas.” Szkodliwe substancje stają się też bardziej skoncentrowane, ponieważ zwierzęta konsumują inne skażone zwierzęta, a to zła wiadomość dla nas – zwierząt znajdujących się na szczycie łańcucha pokarmowego. Moore szacuje, że plastikowe śmieci – większość z nich mniejsza niż pięć milimetrów – są rozpraszane na obszarze milionów mil kwadratowych oceanu i na głębokości wielu mil w kolumnie wody. „Plastikowa zupa, którą przyrządziliśmy obejmuje cały ocean – wszystko jest tylko kwestią stopnia zanieczyszczenia,” powiedział.

Co godzinę do oceanów trafia 1.000 ton plastiku.

Rośliny morskie produkują od 70% do 80% zawartego w atmosferze tlenu.

Opracował: exignorant

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Upadek biosfery i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.