Przeminęło z gazem (łupkowym) (aktualizacja: 11.10.2015)

Autor: Dmitry Orlov (wersja oryginalna tekstu)

8 maja 2012

Oficjalna opowieść o gazie łupkowym brzmi mniej więcej tak: ostatnie technologiczne przełomy dokonane przez amerykańskie przedsiębiorstwa energetyczne uczyniły możliwym spenetrowanie obfitego acz wcześniej niedostępnego źródła czystego, przyjaznego dla środowiska gazu naturalnego. Pozwoliło to USA stać się światowym liderem w produkcji gazu ziemnego, który zdystansował Rosję i sposobi się do zakończenia rosyjskiego monopolu gazowego w Europie. Co więcej, ten nowy gaz łupkowy znajduje się w wielu częściach świata i w stosownym czasie umożliwi większości krajów uniezależnić się od tradycyjnych producentów gazu. W konsekwencji zdolność państw o największych rezerwach gazu ziemnego – Iranu i Rosji – do kontrolowania rynku gazu ziemnego zostanie zredukowana wraz z ich ogólnymi wpływami geopolitycznymi.

Gdyby tak było w istocie, wówczas należałoby spodziewać się, że Kreml wespół z Gazpromem będą trząść się ze strachu. Czy dygocą nerwowo? Oto co ostatnio na łamach „Süddeutsche Zeitung” powiedział prezes Gazpromu, Aleksiej Miller: „Gaz łupkowy jest dobrze zorganizowaną globalną kampanią PR. Istnieje ich wiele: globalne ochłodzenie, biopaliwa etc.” Zwrócił uwagę, że technologia wytwarzania gazu z łupków istnieje już od dziesięcioleci i zasugerował, że Ameryka sięgnęła po nią z czystej desperacji. Wykluczył, że może być alternatywą energetyczną dla Europy. Czy to tylko propaganda strony przeciwnej, a może Miller po prostu stwierdza oczywisty fakt? Zbadajmy to. W swoim dochodzeniu będę czerpał także ze źródeł rosyjskich, dlatego wszystkie liczby podane są w jednostkach metrycznych.

Najlepiej rozwiniętym rezerwuarem gazu łupkowego jest Barnett w Teksasie, odpowiedzialny za 70% wyprodukowanego dotychczas surowca. Przez „rozwinięty” mam na myśli wiercony i wiercony i wiercony, a następnie wiercony raz jeszcze: tylko w 2006 roku w łupkach Barnett wywierconych było tyle szybów, ile operuje obecnie na terenie całej Rosji. A to dlatego, że jeden szyb Barnett produkuje średnio zaledwie około 6,35 mln m3 gazu przez cały okres swojej eksploatacji, co odpowiada średniej miesięcznej wydajności właściwej szybowi rosyjskiemu, który czynny jest przez ponad 15-20 lat, co oznacza, że przeciętna wydajność typowego szybu gazu łupkowego jest przynajmniej 200 razy mniejsza. Po wywierceniu szybu nie można tej gorączkowej aktywności zaprzestać: aby szyby nadal wydobywały te mizerne ilości muszą być regularnie poddawane szczelinowaniu hydraulicznemu (fracking): aby wyprodukować tysiąc m3 gazu, wpompować doń trzeba, pod wysokim ciśnieniem, 100 kg piasku i 2 tony wody, w połączeniu z firmowym koktajlem chemicznym. Połowa wody wybija z powrotem i musi być poddawana przetwarzaniu w celu usunięcia chemikaliów. Roczne wymagania frackingowe rezerwuaru w Barnett pochłaniają około 7,1 mln ton piasku i 47,2 mln ton wody, lecz prawdziwe liczby są prawdopodobnie niższe, ponieważ wiele szybów przez większość czasu stoi sobie bezczynnie.

Według standardów rosyjskich całe to szaleńcze wiercenie / fracking jest małym piwem. Potwierdzone rezerwy gazu ziemnego Rosji wynoszą 43,3 bln m3, co stanowi około jedną trzecią zasobów globalnych. Przy obecnym poziomie zużycia wystarczy to na 72 lata. Rosyjska produkcja gazu jest ograniczana przez popyt – nie podaż – który aktualnie oklapł, ponieważ strefa euro znajduje się w uścisku kryzysu gospodarczego. Tymczasem produkcja USA pędzi naprzód – bez odpowiednio zbadanego powodu – obniżając gwałtownie ceny i czyniąc większość wydobycia nieopłacalnym.

Porównajmy: źródliskowa cena Gazpromu wynosi od 3 do 50 dolarów za tysiąc m3, w zależności od regionu. Zestawmy to z gazem łupkowym w USA, który kosztuje od 80 do 320 dolarów za tysiąc m3. Przy takich cenach USA nie może sobie pozwolić na sprzedaż gazu z łupków na rynku europejskim. Ponadto ogólna objętość gazu łupkowego produkowanego w USA – nawet biorąc pod uwagę gorączkowe tempo wiercenia ostatnich kilku lat – po oczyszczeniu, upłynnieniu i dostarczeniu do Europy tankowcami LNG nie wystarczyłaby, aby wypełnić maksymalnie terminal LPG w Gdańsku (Polska), który aktualnie stoi bezczynnie. Wygląda na to, że Gazprom nie ma się czym martwić.

USA z drugiej strony ma wiele powodów do zmartwień. Wiele mówi się już na temat skażenia wód gruntowych i innych form destrukcji środowiska, które towarzyszą produkcji gazu z łupków, wstrzymam się więc od ich omówienia. Zamiast tego skoncentruję się na dwóch równie istotnych aspektach, którym poświęcono niewiele uwagi.

Po pierwsze, czym jest gaz łupkowy? Zadaj to pytanie, a odpowiedzą ci: „Zamknij jadaczkę, to metan.” Ale czy rzeczywiście? Skład gazu z łupków jest czymś na kształt tajemnicy państwowej w Stanach Zjednoczonych, ale informacje na temat gazu wyprodukowanego przez dziewięć polskich projektów testowych w rzeczy samej przeciekły i prezentują się mało atrakcyjnie: okazało się, że polski gaz łupkowy zawiera tak wysokie koncentracje azotu, że nawet się nie pali. Istnieje technologia oczyszczania gazu, który jest, powiedzmy, w 6% azotem, ale polski gaz zawiera blisko 50% azotu i zważywszy na wysokie koszty produkcji, niską wydajność, szybkie wyczerpywanie i niskie ciśnienie szybu, oczyszczenie go, aby osiągnął pożądaną specyfikację (1% azotu) najprawdopodobniej dałoby wynik w postaci energetycznej straty netto.

Nawet jeżeli gaz łupkowy posiada zawartość azotu na tyle niską, aby zapłonąć na tym problemy bynajmniej się nie kończą. Może również zawierać siarkowodór, który jest toksyczny i żrący i musi być usunięty zanim podda się go składowaniu lub wprowadzi do rurociągu. Prawdopodobnie zawiera toluen i inne rozpuszczalniki organiczne, składniki frackingowego koktajlu, które są rakotwórcze. Wreszcie gaz łupkowy może być radioaktywny. Wszystkie glinki są w pewnym stopniu radioaktywne, a łupek jest rodzajem gliny poddanej obróbce termicznej. Podczas gdy łupek Barnett nie jest szczególnie promieniotwórczy, ten z zagłębia Marcellus – będącego w ostatnim czasie przedmiotem szalonej aktywności wiertniczej – jest. Dzięki gazowi łupkowemu z Marcellusa promieniotwórczy gaz radon dostarczany jest bezpośrednio do Twojej kuchni poprzez palniki kuchenki, lub do komina elektrowni zlokalizowanego od nawietrznej strony miejsca, w którym mieszkasz. Oczekuje się, że spowoduje to w najbliższych latach wzrost wskaźnika zachorowań na nowotwór płuc.

Po drugie, dlaczego gaz łupkowy jest w ogóle produkowany? Ceny gazu ziemnego odnotowują bezdenny spadek i wynoszą obecnie około 2 dolary za tysiąc metrów sześciennych. To przekłada się na około 70 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Jeżeli koszty produkcji gazu łupkowego oscylują pomiędzy 80 a 320 dolarami za tysiąc m3, nie jest jasne, jak można na tym zarobić.

Ale być może nie idzie tu o zarabianie na gazie. A jeśli gaz łupkowy jest tylko kampanią PR (z koszmarnymi środowiskowymi skutkami ubocznymi)? Wróćmy do tego, co stwierdził Aleksiej Miller – a co jeśli sednem tego ćwiczenia było zwiększenie kapitalizacji poszukiwań gazu łupkowego i firm produkcyjnych? Liderem rynku gazu z łupków jest koncern Chesapeake Energy, właściciel rezerwuaru Barnett i główny gracz w zagłębiu Marcellus. Firma ta prawie zbankrutowała w 2009 roku, ale potem zdołała w mozole przywrócić rentowność w 2010 i 2011 wiercąc i wiercąc i wiercąc, a następnie wiercąc raz jeszcze. Sześćdziesiąt procent ich dochodów pochodzi z operacji wiertniczych. A teraz mamy skandal z udziałem prezesa (byłego?) Chesapeake Energy, Aubrey’a K. McClendona, który najwyraźniej przyznał sobie w nagrodę udziały w każdym szybie wywierconym przez jego firmę, używał ich jako zabezpieczenia miliardowych pożyczek i obstawiał na giełdzie wzrost cen gazu (tenże nie nastąpił). Tymczasem liczebność platform wiertniczych gazu ziemnego uległa największej redukcji od dziesięciu lat. Biorąc pod uwagę fakt, że szyby gazu łupkowego wyczerpują się błyskawicznie, wygląda na to, że łupkowy boom wybrzmiał.

Teraz, kiedy epizod o gazie łupkowym jest na wykończeniu, należy zadać pytanie czym tak dokładnie był. Zdaje się, że czymś w rodzaju bańki internetowej: firmy pozbawione ewentualnej możliwości wypracowania zysku wykorzystują PR-owy szum, aby przyciągnąć inwestorów i wyśrubować swoją wartość. Od 2008 r. wszelkiej maści rynkowe manipulacje oparte na owym szumie są już stałym elementem życia gospodarczego USA, a więc nie mamy tu do czynienia z niczym nowym czy osobliwym.

Ciekawą kwestią jest to, jakiego rodzaju bańkę spróbuje nadmuchać USA w następnej kolejności, jeśli w ogóle? Zbliża się inauguracja giełdowa akcji Facebooka. Facebook jest żałosnym marnotrawcą czasu i jako taki zdaje się być kapkę przeceniony. Czy spróbujemy napompować następną bańkę internetową? Nie wygląda na to, ażeby trwały przygotowania do kolejnej rundy kredytów wysokiego ryzyka. Co ma począć chłopczyk od baniek? Jeśli nie ma więcej baniek do nadmuchania, pozostaje powrót do prozaicznego drukowania pieniędzy.

Zatem cała ta sprawa z gazem łupkowym nie wypaliła zgodnie z planem, prawda? A mogła była? Gdyby okazała się znacznie bardziej fortunną pod każdym względem, czy mogłaby przenieść ciężar wpływów geopolitycznych od Rosji i Iranu z powrotem do USA? Niestety, nie.

Otóż nie istnieje coś takiego jak globalny rynek gazu ziemnego. Oczywiście pływają sobie tu i tam tankowce LNG (skroplony gaz ziemny), ale jest to jak najbardziej handel typu punkt-punkt. Funkcjonuje zamknięty rynek północnoamerykański, rynek europejski, a kolejny w regionie Azji i Pacyfiku. Rynki te nie wchodzą w interakcję. Rynki północnoamerykański i europejski mogłyby potencjalnie posiadać tylko jednego wspólnego producenta: Katar. Katar chciał kiedyś eksportować LNG do USA, ale potem zdecydował się wyeksportować go do Europy, generując mniejsze straty, ponieważ europejskie ceny gazu są znacznie wyższe. Katar pozbywa się gazu ziemnego w Europie, bo musi: jego północne pole gazonośne jest bardzo „mokre”, zawiera znaczny procent kondensatu gazu ziemnego. Kontyngent Kataru w ramach członkostwa w OPEC to 36-37 mln ton ropy rocznie, ale kondensatu gazu ziemnego nie uznaje się za ropę i nie obejmuje kontyngentami OPEC. Wykorzystanie tej furtki pozwala Katarowi eksportować 65,7 mln ton: 77% powyżej ustalonego kontyngentu. LNG jest wyłącznie produkcją towarzyszącą i Katar może sobie pozwolić na eksport LNG do Europy ze stratą. Ta soczysta ciekawostka to faktycznie coś w rodzaju przypisu – wyjątek potwierdzający przypadek ogólny: nie istnieje coś takiego, jak światowy rynek gazu ziemnego.

Jednakże nadal istnieje globalny rynek amerykańskiej dezinformacji i szumu PR, choć i on ulega przeobrażeniu. Z perspektywy rosyjskiej dość oczywiste jest to, czym od samego początku było owo zamieszanie: propagandą i finansowymi machinacjami.

Nie ma tu czego oglądać ludzie, możecie się rozejść.

Tłumaczenie: exignorant

Wpisy powiązane tematycznie: „Boom łupkowy w USA finansowany przez śmieciowe zadłużenie”, „Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej: Impreza dobiegła końca”

Polski przemysł łupkowy upada [The Guardian, 9.10.2015]

Sektor gazu łupkowego w Polsce najwyraźniej upada zaledwie cztery lata po tym, jak rząd USA prognozował, iż jego rezerwy są na tyle obfite, by zasilać kraj przez kolejne trzy stulecia.

W ciągu ostatniego roku koncesje na szyby eksploracyjne zmniejszyły się z 58 do zaledwie 32, o czym poinformował z małą pompą nowy manifest polskiego rządu opublikowany na witrynie ministerstwa środowiska.

Sięgające dna ceny ropy nadal powodują erozję globalnych nadziei łupkowych: Chevron i ConocoPhillips dołączyły w bieżącym sezonie do koncernów Exxon, Talisman i Marathon, które zdążyły już wycofać się z tego wschodnioeuropejskiego kraju.

„Historia gazu łupkowego w Polsce umarła,” powiedział Antoine Simon, działacz z organizacji Przyjaciele Europy. „Po prostu nie ma efektów. Geologia jest niekorzystna i można oczekiwać dalszej redukcji liczby koncesji. Jeżeli ceny gazu nie wzrosną dramatycznie, w ciągu kilku lat wszystkie projekty eksploatacji łupków w Polsce zostaną zatrzymane.”

To cios dla branży energetycznej; nawet wspierana przez państwo firma PGNiG zrezygnowała z siedmiu koncesji łupkowych zachowując jedynie cztery w północnej Polsce. Rzecznik spółki powiedział, że pola łupkowe porzucono ze względu na problemy geologiczne i technologiczne, a także z powodu przekroczonych kosztów. […]

Rosja miała rację: Łupki w Europie okazały się niewypałem [Bloomberg, 12 maja 2015]

Gdy koncern Cuadrilla Resources Ltd. otworzył swoje biuro w Polsce w 2009 roku, miał powody do optymizmu: boom łupkowy przeobraził USA w największego na świecie producenta gazu ziemnego. Dla firm spieszących odtworzyć ten sukces w Europie Polska wyglądała na powtórkę z Teksasu.

Sześć lat później brytyjska firma wydobywcza nie wywierciła nawet jednego polskiego szybu – a jest to kraj najbardziej w Europie zapalony do udzielenia zgody na szczelinowanie hydrauliczne. Tak zwani giganci branży – Exxon Mobil Corp., Chevron Corp i Royal Dutch Shell Plc – spakowali manatki i ruszyli dalej.

Pomimo chęci Europy do poluzowania swojej zależności od rosyjskiego gazu, rewolucja łupkowa okazała się niewypałem. […]

Firmy tracą wiarę w gaz łupkowy [Puls Biznesu, 26 listopada 2014]

W ciągu sześciu lat wykonano w naszym kraju 66 odwiertów poszukiwawczych, z czego udany jest w zasadzie jeden.

Co zostało z boomu łupkowego? [Bankier.pl, 21 grudnia 2014]

Miała być niezależność energetyczna, tysiące miejsc pracy i pieniądze dla przyszłych pokoleń. Mowa o gazie łupkowym. Tak brzmiały zapowiedzi polityków sprzed kilku lat. Co z nich zostało? Wielkie zagraniczne koncerny wycofały się z poszukiwań nad Wisłą.

Boom łupkowy w Europie wygasa, polskie szyby okazują się być puste [Bloomberg]

Zasoby gazu łupkowego (w Polsce) są niższe od szacowanych, a koszt wywiercenia jednego szybu jest prawie trzy razy wyższy niż w USA […] Polski Instytut Geologiczny obniżył szacowaną ilość rezerw gazu łupkowego o 85%. […] Przeprowadzone ostatnio wiercenia w warstwach łupków rozczarowały. Exxon poinformował w styczniu, że strumień gazu w odwiertach poszukiwawczych nie był dostatecznie intensywny, aby uczynić wydobycie opłacalnym.

Gasną europejskie nadzieje na wydobycie gazu łupkowego [NASDAQ]

Pierwszy oficjalny raport Polski na temat rezerw gazu łupkowego ujawnił, że mogą one stanowić zaledwie jedną dziesiątą poziomu szacowanego przez amerykańską agencję informacji energetycznej EIA. […] Zarówno Francja jak i Bułgaria zabroniły stosowania frackingu.

Gazowy boom kończy się fiaskiem [analiza The Oil Drum]

Wielka bańka frackingu: Szwindel związany z boomem gazowym firmy Aubrey’a McClendona [Rolling Stone]

„Interes jest nie tylko toksyczny – nakręca go miliarder, którego zyski pochodzą głównie z obrotu ziemią niż wydobycia gazu.”

USA obniża rezerwy gazu łupkowego w zagłębiu Marcellus o 66% [Bloomberg]

Vermont pierwszym stanem USA, który wydaje zakaz wydobycia gazu łupkowego

To naprawdę duża sprawa,” powiedział w środę gubernator, Peter Shmulin. „Ustawa ta zapewni, że nie będziemy wpompowywać chemikaliów do wody gruntowej, desperacko poszukując energii.” Gubernator powiedział, że ma nadzieję, iż inne stany pójdą za przykładem Vermont i wprowadzą podobne zakazy.

Przemysł gazu łupkowego zatrudnia obecnie największą liczbę absolwentów PR

„Otrzaskani medialnie profesjonaliści, którzy wiedzą jak nagłaśniać wątpliwe dane w celu bagatelizowania zagrożeń środowiskowych związanych z pompowaniem toksycznych płynów w ziemię, mogą praktycznie sami wypisywać swoje czeki.”

Rząd niemiecki sprzeciwia się szczelinowaniu hydraulicznemu [Spiegel Online]

Nowe badanie prognozuje, że chemikalia stosowane w szczelinowaniu hydraulicznym mogą trafić do warstw wodonośnych już po kilku latach

Koszty frackingu [The New York Times]

„Wydział Ochrony Środowiska całkowicie ignoruje skutki zdrowotne szczelinowania hydraulicznego mimo niezbitych dowodów z Teksasu, gdzie liczba przypadków astmy jest trzy razy wyższa na obszarach wydobycia gazu łupkowego. Mieszkańcy Pensylwanii mają zrujnowane zdrowie przez arszenik, benzen i toluen z pobliskich szybów.”

Lekarze Pensylwanii mogą zostać objęci zakazem publicznego wypowiadania się na temat chemikaliów stosowanych przy frackingu

„Nowy przepis może zabronić stanowym lekarzom informowania pacjentów narażonych na działanie toksycznych roztworów wykorzystywanych do frackingu.”

Woda w Dimock skażona przez wydobycie gazu łupkowego [L.A. Times]

Trzęsienia ziemi w Ohio powiązane z wydobyciem gazu łupkowego [L.A. Times]

Wyniszczający wpływ frackingu na zwierzęta domowe i hodowlane przeraża rolników [Bloomberg]

Nowe badanie przeprowadzone przez lekarzy weterynarii Michelle Bamberger i Roberta Oswalda, profesora weterynarii Uniwersytetu Cornell, opisuje przypadki kilkudziesięciu rolników i właścicieli zwierząt domowych w sześciu stanach obszaru zagłębia Marcellus. Ich wyniki, opublikowane w dzienniku ‚Nowe rozwiązania: Dziennik środowiskowej i pracowniczej polityki zdrowotnej’ są wstrząsającą relacją nagłych zgonów bydła, jak również neurologicznych problemów reprodukcji u koni, kotów, psów i innych zwierząt.”

Powietrze zbyt niebezpieczne do oddychania: O tym jak wydobycie gazu łupkowego może zamienić wiejskie społeczności w industrialne pustkowie

Opracował: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.