W obliczu nowego średniowiecza – część I

Autor: John Michael Greer (wersja oryginalna)

29 maja 2011

I. Zaprzepaszczona szansa

W 1972 roku przełomowa analiza Klubu Rzymskiego „Granice wzrostu” (1) posłała uderzeniową falę przez cały świat. W czasie, kiedy komentatorzy i mędrkowie ze wszystkich stron politycznego spektrum dowodzili, że niekończący się wzrost gospodarczy jest nie tylko możliwy, ale wręcz pożądany, „Granice wzrostu” wykazały, że nieograniczony wzrost na planecie z ograniczoną dostępnością bogactw naturalnych był receptą na katastrofę. Sformułowali prognozę, że wyczerpanie kluczowych zasobów oraz nasilenie skutków zanieczyszczenia środowiska złamie kręgosłup globalnej gospodarki, prowadząc w konsekwencji do przemysłowego upadku oraz masowego wymierania w pierwszej połowie XXI wieku. Dodatkowe badania (2) przeprowadzone w następnych dekadach potwierdziły i poszerzyły ostrzeżenie, a ekonomiści i naukowcy do spraw energii dowodzili, że zrównoważona gospodarka ustalonego stanu jest osiągalna, jeżeli natychmiast zapoczątkowany zostanie proces jej wdrażania. (3)

Po anemicznych wysiłkach podjętych na skutek niedoborów ropy lat 70., narody uprzemysłowione powróciły do rutyny zatytułowanej „interes jak dawniej”. Źródła energii alternatywnej oraz propozycje przejścia do ekonomii zrównoważonej spaliły na przysłowiowej panewce. W międzyczasie globalna populacja, poziom zużycia energii i zanieczyszczanie środowiska gwałtownie wzbierały, a surowce ulegały uszczupleniu. W 1992 roku, dwadzieścia lat po publikacji pierwszego dokumentu Klubu Rzymskiego, ten sam zespół ponownie uruchomił swoje komputerowe modele, uzupełnione o nowe i bardziej kompletne dane. (4) Uzyskane wyniki potwierdziły najgorsze obawy ekologów i ekonomistów zajmujących się zasobami: przemysłowy świat znalazł się w fazie przerośnięcia („overshoot”).

W środowisku ekologów „overshoot” opisuje sytuację, w której populacja żywych organizmów przerosła swoje naturalne środowisko i niszczy bazę zasobów, która ją podtrzymuje. (5) Populacja znajdująca się w tym stadium rozszerza się dalej i zwiększa swoje potrzeby wobec bazy zasobów, która ulega skurczeniu podkopując tym samym swą zdolność podtrzymania populacji. Wcześniej czy później rosnące zapotrzebowanie zderza się z ubytkiem zasobów. Nieuniknionym rezultatem jest wymieranie.

Zespół Klubu Rzymskiego pchnął swoje komputerowe modele na skraj możliwości, aby znaleźć plan działania, który przy bezzwłocznym zastosowaniu zapobiegłby katastrofie. Wyłoniona strategia była politycznie niemożliwa – wymagała, aby obywatele USA zaakceptowali standard życia Trzeciego Świata – dlatego nigdy nie wkroczyła na arenę publicznej debaty. Nawet tak żałosne inicjatywy, jak porozumienia emisji gazów cieplarnianych z Kyoto nie zdołały zyskać globalnego wsparcia, a wątpliwe „zwycięstwo” Republikanów w wyborach prezydenckich 2000 roku uczyniło martwą – w najlepszym razie do 2005 roku – jakąkolwiek próbę skonfrontowania się z nadchodzącą, ponurą przyszłością.

Implikacje tego opóźnienia rzadko są rozumiane lub akceptowane, nawet przez osoby świadome zbliżającego się kryzysu. Aktywiści wciąż prezentują koncepcje przejścia do gospodarki ustalonego stanu, jakby uprzemysłowiony świat nadal miał czas, aby je wprowadzić. Jednakże zespół „Granic wzrostu” w 1992 roku ostrzegł, że poprzez zaniechanie wprowadzenia gigantycznego programu zrównoważenia gospodarczego w ciągu kilku lat, szansa na powstrzymanie przemysłowego upadku i masowego wymierania zostanie zaprzepaszczona. (6) Od ostatecznego ostrzeżenia minęło dwanaście lat i raz jeszcze nie zrobiono nic.

Twarde realia naszej sytuacji prezentują się tak, że furtka okazji na kontrolowane przejście do zrównoważonej gospodarki domknęła się. Wyczerpywanie globalnych rezerw ropy (problem określany mianem Peak Oil) oraz globalne ocieplenie są zaledwie dwoma aspektami rozlewającego się kryzysu, którego konsekwencje są odczuwalne już w każdym zakątku planety. Granice wzrostu przestały uchodzić za problem przyszłości. W ich obliczu stoimy już teraz.

II. Przyszłość odzwierciedlona w przeszłości

Pierwotna analiza „Granice wzrostu” prezentuje model naszej przyszłości, który wymaga uważnego przestudiowania. Jego najistotniejszą i najmniej uwzględnianą prognozą jest to, że industrialny upadek jest procesem wydłużonym w czasie, a nie natychmiastową katastrofą odmiany upodobanej przez hollywoodzkich scenarzystów. W ujęciu najprostszym, społeczeństwo przemysłowe musi zaspokoić szalejące potrzeby czerpiąc z kurczącej się bazy surowcowej. W miarę wzrostu populacji coraz większej rzeszy ludzi trzeba zapewnić żywność, ubranie i dach nad głową; w miarę wzrostu produkcji trzeba zbudować, utrzymać i zastąpić więcej fabryk i infrastruktury; w miarę postępującej degradacji środowiska należy przeciwdziałać gospodarczym konsekwencjom susz, zniszczonych plonów, szerzących się zakaźnych chorób i podnoszącego się poziomu mórz.

Wszystko to wymaga stale zwiększającego się zużycia surowców, ale w miarę ich ubywania koszt odnalezienia i wydobycia nowych złóż staje się dodatkowym obciążeniem dla gospodarki. Co gorsza geologiczne i środowiskowe czynniki ustanawiają nieuchronne górne granice wielu surowców. Przykładowo, w ziemi zalega określona ilość nafty – im szybciej pompujesz, tym prędzej osuszysz rezerwuary. Zmuszone do produkowania dóbr i usług zaspakajających pilne potrzeby; zmuszone do utrzymania i zastąpienia fabryk oraz infrastruktury; zmuszone do zwalczania skutków środowiskowej degradacji; zmuszone do subsydiowania kurczącej się bazy surowców; zmuszone do zrobienia tego wszystkiego naraz, społeczeństwo przemysłowe znajduje się w pułapce bez wyjścia. Nie jest w stanie uporać się z tymi równoległymi wymaganiami, ale idąc na dno nie może zaprzestać wysiłków sprostania im.

Rezultatem jest rozłożony na dekady upadek. W miarę postępującego gospodarczego załamania, zmniejszający się tort przemysłowej produkcji musi być krojony na coraz węższe porcje, dzielony między wyżywienie, ubranie i zakwaterowanie siły roboczej; utrzymanie i wymianę gospodarczego kapitału i infrastruktury; uporanie się z natychmiastową ekonomiczną konsekwencją środowiskowej degradacji; trud zachowania nieprzerwanego dopływu ropy i innych surowców. Jakikolwiek niedobory powodują efekt „wąskich gardeł” duszących gospodarkę i prowadzą do dalszego zmniejszania tortu. Produkcja przemysłowa doznaje zapaści i węzłowe systemy gospodarki przemysłowej zaczynają się rozklejać: sieci dystrybucji energetycznej zawodzą, systemy finansowe ulegają dezintegracji, transport załamuje się, rządy upadają. Rozpoczyna się wymieranie populacji – zrujnowany system przemysłowy nie produkuje wystarczająco dużo, aby zaspokoić najbardziej podstawowe potrzeby ludzi. Na końcu procesu, po upływie wieku, odnajdujemy ocalałych – wiodących skromną, mozolną egzystencję pośród ruin niegdyś imponującej cywilizacji.

Scenariusz ten pozostaje w szokującym kontraście do przytulnych fantazji nieustającego postępu, które pielęgnuje większość ludzi. Z drugiej strony, osoby badające historię rozpoznają znajome analogie. Identyczny proces zachodził już dawniej wielokrotnie i nasze obecne położenie można lepiej zrozumieć przyglądając się uważnie przeszłości.

Najważniejsza spośród tych lekcji mówi, że wszystkie cywilizacje upadają. Jak zauważa w swojej niezastąpionej książce „Upadek złożonych społeczeństw” Joseph Tainter, jest to jedna z najbardziej przewidywalnych ich właściwości. (7) Nasza cywilizacja jest większa i lepiej zaopatrzona w gadżety, ale mimo to stoi w obliczu tego samego losu co Ninaveh i Tyr. Wzorem mieszkańców Rzymu początku piątego wieku czy obywateli Tikal, miasta Majów u zarania wieku dziesiątego, żyjemy w początkowej fazie nieprzyjemnego, ale naturalnego procesu. Kryzys ten nie jest wydarzeniem nadprzyrodzonym, ani błyskawiczną katastrofą rodem z filmów klasy B. Nie jest to koniec świata – tylko koniec kolejnej ludzkiej cywilizacji, która zignorowała środowiskowe, fizyczne granice i w rezultacie spotkał ją upadek.

Kolejna niezwykle istotna lekcja mówi, iż powszechna idea zaszycia się w chatce pośród wzgórz z zapasem żywności i składem amunicji godnym dywizji pancernej jest hollywoodzką fantazją, a nie realistyczną odpowiedzią na zmieniające się realia. Rozkład cywilizacji wymaga czasu, proces ten przypomina staczanie się zboczem, a nie upadek ze stromego klifu. Przed nami przyszłość znaczona niedoborami, kryzysami gospodarczymi, dezintegracją infrastruktury, załamaniem zdrowia publicznego – zjawiskami rozciągniętymi w czasie.

Sterty metali szlachetnych, kolejne popularne zabezpieczenie przed upadkiem, są jeszcze bardziej bezużyteczne. Całe złoto świata nie znaczy nic, chyba że ludzie cenią je dostatecznie wysoko, aby przehandlować za nie trudno dostępne surowce – i nawet jeżeli w postindustrialnej przyszłości będą je cenić w takim stopniu, nasze szanse, aby przetrwać dostatecznie długo i czerpać z tego korzyści są znikome. Archeolodzy w Wielkiej Brytanii co kilka lat odnajdują zapasy złota i srebra, ukryte przez majętnych Rzymian, kiedy wokół nich sypało się imperium. Fakt, iż skarby są w stanie nienaruszonym sugeruje, że właściciele nie pozostali przy życiu, aby nacieszyć się ich użytecznością.

Część II tekstu

Przypisy:

1. Meadows, D. H. et al., The Limits to Growth (New York: Universe, 1972).

2. W. R., Overshoot (Urbana, IL: University of Illinois Press, 1982), Gever, J. et al., Beyond Oil: The Threat to Food and Fuel in the Coming Decades (Cambridge, MA: Ballinger, 1986).

3. Daly, H., Toward a Steady State Economy (San Francisco: William Freeman, 1973), Lovins, A., Soft Energy Paths (Cambridge, MA: Ballinger, 1977).

4. Meadows, D. L. et al., Beyond the Limits (Post Hills, VT: Chelsea Green,
1992).

5. Koncepcja przerośnięcia („overshoot”) zbadana jest szczegółowo w Catton, op. cit.

6. Meadows, D. L. et al., op. cit.

7. Tainter, J., The Collapse of Complex Societies (Cambridge: Cambridge University Press, 1988).

8. See Duhon, D., One Circle (Willits, CA: Ecology Action, 1985), Freeman, J. A., Survival Gardening (Rock Hill, SC: John’s Press, 1983).

9. Baugh, D., „The miracle of fire by friction,” in Wescott, D., ed., Primitive Technology (Salt Lake City, UT: Gibbs-Smith, 1999), str. 32-33.

Tłumaczenie: exignorant


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.