List matki z Fukushimy

Do ludzi w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie,

Jest mi niewymownie przykro z powodu uranu i plutonu emitowanego przez Japonię do środowiska. Radioaktywny opad z Fukushimy okrążył już świat wiele razy; dotarł na Hawaje, Alaskę, nawet do Nowego Jorku.

Mieszkamy 60 kilometrów od elektrowni i skażenie radioaktywne naszych domów wykracza poza poziom odnotowany w Czarnobylu. Cez-137, który odnajdują w glebie pozostanie tutaj przez 30 lat. Ale rząd nam nie pomoże. Każą nam siedzieć cicho. Każą naszym dzieciom nakładać maski, czapki i chodzić do szkoły.

Tego lata nasze dzieci nie pójdą popływać. Nie będą mogły bawić się na podwórku. Nie mogą jeść pysznych brzoskwiń z Fukushimy. Nie mogą nawet jeść ryżu, który uprawiają farmerzy. Nie mogą odwiedzać pięknych rzek, gór i jezior Fukushimy. Odczuwam smutek. Myśli te napełniają mnie żalem.

Nasze dzieci spędzą lato w swoich klasach, przy zamkniętych oknach; oblane potem spróbują skoncentrować się na nauce. Nawet nie wiemy jak bardzo zostały już napromieniowane.

Miałam 8 lat, kiedy otworzono elektrownię Fukushima Dai-ichi. Gdybym rozumiała, co budują walczyłabym przeciwko niej. Nie zdawałam sobie sprawy, że zawierała niebezpieczeństwo, które zagrozi moim dzieciom, dzieciom moich dzieci i ich dzieciom.

Jestem wdzięczna za pomoc, jaką posyła nam świat. Teraz prosimy Was o to, żebyście głośno zaprotestowali przeciwko japońskiemu rządowi. Wywrzyjcie na nim presję, aby podjął działania. Powiedzcie im, żeby ochronę dzieci uczynili swoim najwyższym priorytetem.

Dziękuję Wam z całego serca,

Tomoko Hatsuzawa
Fukushima City
25 maja 2011

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.