Fukushima: Obudowy reaktorów zawiodły. Emisja promieniowania trwa. Planu B nie ma.

Arnold Gundersen, główny inżynier Fairewinds Associates, przez wiele lat był członkiem kadry kierowniczej przemysłu nuklearnego. W czasie dochodzenia w sprawie najpoważniejszej katastrofy amerykańskiego przemysłu nuklearnego w Three Mile Island pełnił rolę eksperta. Na podstawie ujawnianych materiałów na bieżąco komentuje sytuację w Fukushimie – aktualizacje, w których uwzględniane są wyniki konsultacji m.in. z przedstawicielami nuklearnego establishmentu w Japonii, są obecnie najbardziej miarodajną analizą kryzysu.

Aktualizacja z 13 kwietnia 2011

W czwartki odbywają się spotkania Komisji ds Energii Atomowej (Nuclear Regulatory Commission – NRC), podczas których personel przedstawia przełożonym aktualną sytuację w Fukushimie. Podczas briefingu zapewne padnie zdanie, że sytuacja jest wciąż niestabilna. Będzie to poważne niedomówienie. W piątek koncern Tokyo Electric Comapny powiadomił opinię publiczną, że rdzeń reaktora nr 1 został całkowicie odsłonięty i uszkodzeniu uległo (nuklearne) paliwo. Informacja ta akurat dla Państwa nie jest zaskoczeniem, ale stanowi pierwsze oficjalne oświadczenie prasowe TEPCO na ten temat. Operator odkrył ten fakt, ponieważ zdołał na krótko wysłać ludzi do budynku reaktora, aby zainstalować nowe mierniki. Wskazały, że w reaktorze nie ma wody, a w samej obudowie (containment) jest jej niewiele. Nasuwa się pytanie: gdzie podziała się ta woda? W ciągu ostatnich dwóch miesięcy wlano jej tam dziesiątki tysięcy ton. Oznacza to, że przecieka do wód gruntowych, o czym więcej powiem za chwilę.

Zatem sekcja nr 1 jest sucha, paliwo przetopiło reaktor i teraz zalega na dnie obudowy (containment) narażając na bardzo wysokie dawki promieniowania ludzi, którzy próbują dostać się do wewnątrz. Oscylują one na poziomie 70 r na godzinę – czyli po 4 lub 5-godzinnym pobycie umierasz. To szybka, a nie długoterminowa śmierć. W sekcji nr 1 radiacja jest koszmarnie wysoka. TEPCO będzie zmuszone zmienić swoje plany wobec nr 1.

Sekcja nr 2 – bez zmian. Przecieka jak sito. Woda wlewana jest z góry, wylewa się dołem. Obudowa (containment) przecieka. Na terenie zakładu nie ma wystarczająco dużo miejsca, aby pochwycić to całe mnóstwo wody. Poza tym istnieje jeszcze konieczność jej oczyszczenia. Mówimy tu o zdolności oczyszczania przekraczającej wszystko, co testowane było w przeszłości. Przeciętnie wszystkie sekcje Fukushimy zużywają 100 ton wody dziennie; w normalnych warunkach mineralizuje się tonę lub dwie dziennie. Zatem musi nastąpić dramatyczna zmiana planu oczyszczania, w przeciwnym razie w całości przedostanie się do wód gruntowych i oceanu.

Sekcja nr 3. W ostatnich dniach pojawiły się w internecie dyskusje na temat dymu wydobywającego się z nr 3. Nie uważam tego faktu za dodatkowy powód do niepokoju. Wydarzyło się to nocą, kiedy powietrze jest chłodniejsze. Zimny jest także Pacyfik. Uważam, że w materiale filmowym obserwowaliśmy parę unoszącą się na zewnątrz sekcji nr 3. W zetknięciu z zimną wodą wytworzyła gęsty dym. Bez wątpienia jest on radioaktywny, ale nie świadczy o pożarze. Przynajmniej w moim odczuciu. To jedyna dobra wiadomość dotycząca nr 3. Jak wspomniałem już wcześniej, temperatura w górnych partiach reaktora jest bardzo wysoka, a ciśnienie w reaktorze jest bardzo niskie. Oznacza to, że woda w takich warunkach nie może się utrzymać. Zatem w reaktorze nr 3 nie ma wody. Czyli jest tam powietrze, a reaktorów po prostu nie chłodzi się powietrzem. Czyli mamy bardzo groźny problem chłodzenia sekcji nr 3. Wciąż prawdopodobna jest eksplozja wodoru wynikająca ze wspomnianej rozbieżności. Kolejną sprawą dotyczącą reaktora 3 – która pojawiła się w bieżącym tygodniu – był film ukazujący wnętrze zbiornika / basenu paliwa (fuel pool). Przypominają sobie Państwo, że sekcja nr 3 to ta, która jest prawie w całości stertą gruzu. Kadry ze zbiornika / basenu paliwa były straszne. Potwierdziły, że wpadły tam ogromne fragmenty betonu i stali. Pręty sterujące (control rods) półek paliwowych (fuel racks) wyglądały na zdeformowane. Wskazuje to na gwałtowną eksplozję wewnątrz zbiornika / basenu. Zdjęcia potwierdzają to, co mówiłem Państwu na temat gwałtownej egzotermicznej reakcji, która tam zaszła. Inną upublicznioną informacją, która to potwierdza jest odnotowany w zbiorniku wysoki poziom koncentracji jodu-131. Od początku kryzysu upłynęło już 60 dni i po jodzie nie powinno już być śladu. Jego obecność to kolejna oznaka, że miało miejsce to, co określiłem mianem natychmiastowego-wyhamowanego stanu krytycznego reaktora (prompt-moderated criticality). Jest to następny dowód, który ilustruje wnioski sformułowane przeze mnie w ciągu ostatnich tygodni.

Pora na sekcję nr 4. Jest mocno przechylona. TEPCO potwierdza ten fakt. Struktura została wyraźnie naruszona przez pożary i eksplozję w sekcji nr 3. Pochyla się na odcinku górnym. To bardzo niedobrze. Wystarczy poważny wstrząs wtórny i nr 4 zawali się. TEPCO podejmuje dramatyczną próbę podparcia konstrukcji, ale nie jest to sprawa prosta. Upublicznione zostały też fotografie wnętrza zbiornika / basenu paliwa nr 4. Wygląda na to, że półki (fuel racks) zachowały swą integralność, zatem pluton znaleziony poza obrębem zakładu nie pochodzi z nr 4. Wygenerowało się tam wystarczająco dużo ciepła, aby spalić budynek – przez 2 dni trwał tam pożar – i nie wątpię, że pluton oraz inne izotopy ulotniły się. Jednakże nie sądzę, aby to sekcja nr 4 była źródłem dużych ilości plutonu znalezionych poza terenem elektrowni. Wykonałem w tym tygodniu obliczenia i ustaliłem, że aby znaleźć fragmenty paliwa nuklearnego w odległości 2 km – dane z raportu NRC – musiałyby zostać wyrzucone ze zbiornika z prędkością 1500 / 1600 km na godzinę. Założyłem, że półcalowe kawałki paliwa zostały wyrzucone ze zbiornika / basenu paliwa reaktora nr 3 i przebyły dystans 2 km. Aby tak się stało przy uwzględnieniu oporu powietrza, musiały „wystartować” z prędkością około 1500 km na godzinę. Potwierdza to moje wcześniejsze szacunki, że prędkość musiała przekroczyć barierę dźwięku. Czyli oznacza to, iż w sekcji nr 3 doszło do detonacji, a nie deflagracji.

Podsumowanie. Obudowa reaktora nr 1 przecieka. Nie można wpompować tam azotu, aby utrzymać odpowiednie ciśnienie. Sekcja nr 2 przecieka i wypełnia kanały poza granicami zakładu. Sekcja nr 3 także przecieka i zalewa kanały. Przeciekają obudowy (containment) trzech reaktorów. NRC oświadczała wiele razy, że przecieki obudowy reaktora są niemożliwe. Jeszcze w październiku ubiegłego roku Komitet Doradczy ds. Zabezpieczeń Reaktorów oświadczył z emfazą, że zakładają zerowe prawdopodobieństwo przecieków obudowy. Oczywiście zapewnienia były błędne, a mają bezpośredni wpływ na wiele przepisów dotyczących zarówno elektrowni, które funkcjonują, jak i nowego reaktora Westinghouse AP1000, który ubiega się o licencję.

Jakie to wszystko ma znaczenie dla terenów przylegających do elektrowni Fukushima? Pierwszą kwestią jest woda. Jak nadmieniłem, mnóstwo wody wlewa się do środka i wydostaje na zewnątrz. Eksperci wykazali, że zakład zapadł się w ziemię na głębokość ok. 30 cm. Oznacza to, że beton musiał pęknąć. Fundamenty pękają. Radiacja przedostaje się do wód gruntowych. Poprzednio wspomniałem o tym, że substancje radioaktywne spenetrowały system kanalizacji w lokalnej miejscowości. Ekspert do spraw kanalizacji w swojej korespondencji do mnie napisał, że po trzęsieniu ziemi zjawisko infiltracji systemu kanalizacyjnego przez wody gruntowe nie jest czymś niezwykłym. Dlatego uważam, że najważniejszą informacją, której potrzebujemy od TEPCO i japońskiego rządu jest poziom koncentracji radioaktywności w wodzie gruntowej. W kwestii promieniowania lotnego – opublikowane w tygodniu pomiary będące kombinacją przelotów jednostek japońskich i amerykańskich wykazały, że obszar skażony sięga 50-60 km od elektrowni. W znajdującej się w obrębie tego obszaru szkole średniej dzieci muszą zakładać maski i okrycia z długim rękawem, aby chronić skórę przed skażeniem. Kiedy przebywają w klasach, na zewnątrz usuwana jest górna warstwa ziemi; jest tak skażona, że gdyby dzieci bawiły się poza budynkiem, byłyby narażone na kontakt z promieniowaniem o koncentracji przekraczającej poziom dozwolony dla pracowników elektrowni atomowych. To haniebne, że szkoła jest nadal otwarta.

Wszystkie reaktory nadal emitują promieniowanie, ponieważ ich obudowy (containment) zawiodły. Wydostaje się ono jako woda i para. Nie ma żadnego planu, aby to w przyszłości powstrzymać.

Opracował: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.