Ostrzeżenie z Egiptu

Na ekranach TV i łamach prasy eksperci, którzy nie byli w stanie przewidzieć wybuchu i przebiegu egipskiej rewolty, teraz dywagują jaki będzie wynik zakulisowej rozgrywki geopolitycznej; wszyscy jej uczestnicy–gracze ostrzą już noże. Opinię publiczną frapuje pytanie: Która ideologia zwycięży?

Po trzech dekadach rządów jednego z najbrutalniejszych dyktatorów Bliskiego Wschodu w Egipcie pojawia się nadzieja na transformację. Eksplozja radości. Przez chwilę Egipcjanie zapomnieli o sztucznych ideologicznych podziałach i połączyli się w celebrowaniu obietnicy zmian…

Wkrótce euforia wygaśnie.

Sceny na ulicach Kairu poruszają tym bardziej, że rezultat wywalczonych wolnych wyborów nie będzie miał większego wpływu na sytuację obywateli: szansy na stabilizację i godziwe życie w Egipcie po prostu nie ma.

Skrót tekstu: „Egypt’s Warning: Are You Listening?”

Przypadek Egiptu ilustruje naturę spodziewanych zmian ujawniających pęknięcia w naszym skomplikowanym globalnym systemie.

Czy można przewidzieć zdarzenia w skomplikowanych systemach? Dokładny termin ich zajścia zazwyczaj pozostaje nieuchwytnym. Jednakże można mieć niezachwianą pewność, że jakakolwiek struktura, która jest nie do utrzymania na dłuższą metę ze względu na koszmarny brak równowagi, kiedyś przewróci się.

Jak bardzo zachwiana była równowaga w Egipcie? Bardzo.

Oto nieubłagana statystyka:

Populacja w 1960 roku: 27.8 mln

Populacja w 2008 roku: 81.7 mln

Aktualny przyrost populacji: 3% rocznie (podwojenie liczby obywateli co 35 lat)

Populacja w 2046 roku: 164 mln

Średnia ilość opadów na terenie całego kraju: 5 cm rocznie

Region o największej ilości opadów: Aleksandria, 20 cm rocznie

Ziemia uprawna (znajduje się niemalże w całości w Dolinie Nilu): 3%

Import żywności: 40% zapotrzebowania

Import zbóż: 60% zapotrzebowania

Eksport ropy netto: zaczął spadać w 1997 roku, wartość ujemną ma od 2007 roku

Produkcja ropy osiągnęła swój szczyt w 1996 roku.

Ceny ropy rosną gwałtownie.

Ceny ropy i żywności są ze sobą ściśle powiązane.

(Kolejny niedyskutowany w mediach fakt, który pogrąża przyszłość kraju: 1 marca 2011 Egipt i Sudan utraciły wyłączne prawo do 90 %  wody Nilu, które obowiązywało od 1929 roku na mocy traktatu podpisanego z ówczesną kolonialną potęgą, a dzisiaj totalnym bankrutem, Wielką Brytanią; przyp. tłum.)

Ta forma twardej matematyki nie dotyczy wyłącznie tego kraju. Przyszłość Egiptu będzie kształtowana przez biofizyczne fakty i przyszła obsada rządowych posad będzie miała znaczenie minimalne.

Interesującym aspektem jest to, iż fakty te pozostawały na widoku przez dziesięciolecia, wbudowane w gospodarcze i społeczne napięcia, które nagle uwolniła fala społecznego i politycznego niepokoju. Zastanawiające jest to, że tak oczywiste kwestie były niezauważane, ignorowane przez tak długi czas. To co się dzieje w Egipcie nie jest wyjątkiem; powinniśmy oswoić się z tą myślą.

Bez stałego (i nieustannie rosnącego) importu żywności Egipt nie jest w stanie wyżywić swoich obywateli. Dotychczas był w stanie pokryć niedobory dostateczną ilością eksportowanej ropy, ale tak jak w przypadku każdego kraju wydobywającego naftę – tamtejsze zasoby są ograniczone.

Kwestia egipskiej ropy bardzo niedawno stała się ogromnym i nieuniknionym problemem. Miesięczny szczyt wydobycia pojawił się w grudniu 1996 roku (w tym samym roku odnotowano szczyt wydobycia rocznego) i od tamtej pory produkcja spadła o 30%. Oczywiście istnieją dwa czynniki, które zwyczajowo redukują eksport ropy: spadający poziom produkcji oraz wzrost konsumpcji lokalnej. Dynamika obu przyczyniła się do poturbowania kondycji eksportowej Egiptu: po upływie sześciu lat od osiągnięcia szczytu produkcji, na przełomie 2003 / 2004 roku, eksport ropy spadł o 50%. Wydarzenia te dzieliło 6 lat, to zdecydowanie za krótko, by przystosować się do nowych realiów.

Każdy kraj, który musi importować zarówno ropę, jak i żywność funkcjonuje na pożyczonym czasie.

Przemawiając w Monachium, Hilary Clinton powiedziała, że status quo na Bliskim Wschodzie nie da się już utrzymać i że niedobory wody i ropy sprawią, iż „fali zmian nie da się dłużej powstrzymać”; „nadeszła pora na demokratyczne zmiany”. Nie jest jasne w jaki sposób ów mętnie zdefiniowany koncept „demokratycznej zmiany” zmieni sytuację, skoro naturalne ograniczenia są odporne na każdy „-izm” jakim aktualnie zawiadujesz, ale jestem przekonany, że w Waszyngtonie (i poza nim) nie brakuje tych, którzy uważają, że ideologia jest w stanie uporać się z rzeczywistością. Ironia polega na tym, że pani Clinton mogła równie dobrze mówić o Stanach Zjednoczonych, Japonii i wielu innych krajach świata.

W świecie ograniczonym energetycznymi zasobami, zadłużonym po uszy dzięki systemowi, w którym bankructwo i inflacja nie są anomalią tylko naturalną konsekwencją wprawionych w ruch mechanizmów, to co dotychczas było oczywiste i możliwe teraz staje się niewykonalne. I nic już nie będzie takie jak dawniej.

Zachodzą zmiany. Prawdopodobnie niedługo zawitają w twoim kraju lub finansowym rynku. Jesteś gotów?

P.S. Egiptu nie uratuje też turystyka. Ceny energii nie wrócą do poziomu sprzed 10 lat. Linie lotnicze powoli zaczynają mierzyć się z nadchodzącym problemem opłacalności usług. British Airways właśnie podwyższyły dopłaty paliwowe lotów długodystansowych. Era „turystyki na każdą kieszeń” dobiega końca. Za lat kilka tylko tzw. majętna elita będzie mogła sobie pozwolić na lotnicze podróże.

Opracował: exignorant

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.