Wywiad z analitykiem Instytutu Badań nad Trendami: Globalny chaos gospodarczy, druga amerykańska rewolucja i III wojna światowa

Gerald Celente jest jednym z pionierów strategii trendów i założycielem The Trends Research Institute oraz The Trends Journal. Od roku 1980 przedstawia diagnozy i prognozy w oparciu o analizę 300 różnych dziedzin m.in. z zakresu finansów, polityki, biznesu, środowiska naturalnego, kultury popularnej. Jego zespół zdołał przewidzieć kilkadziesiąt najważniejszych globalnych wydarzeń ostatnich 30 lat.

Wywiad, jakiego Gerald Celente udzielił 31 października w programie The Gary Null Show na antenie Progressive Radio Network przeszedł do historii radia niekomercyjnego – wysłuchało go ponad 5 milionów internautów z całego świata.

GARY NULL:

Gerald, zamierzam zacząć od trzech ogólnych obszarów zainteresowania, a następnie zachcę, byś omówił je szczegółowo, dobrze?

GERALD CELENTE:

W porządku.

Obszar pierwszy. Demokraci przekroczyli granice przyzwoitości kwalifikując cały ruch Tea Party jako zbieraninę bigotów-rasistów. Uczestniczyłem w wiecach, przeprowadziłem wywiady z setkami ludzi. Oczywiście są tam przypadki narwanych półgłówków, ale znakomita większość moich rozmówców reprezentowała szerokie społeczno-polityczne spektrum. Rozmawiałem z ludźmi biednymi nazywanymi „nową biedą”, którzy nigdy wcześniej nie uczestniczyli w demonstracjach. Żyli dotychczas w strefie komfortu, która wyłączała potrzebę wyjścia na zewnątrz, konfrontacji osobistej. Rozmawiałem z przedstawicielami klasy średniej i wyższej klasy średniej, którzy najczęściej zaliczają się do sfery profesjonalistów, mają wykształcenie prawnicze, lekarskie. Są bardzo zaniepokojeni tym, co dzieje się z ich krajem: widzą, że Ameryka to bagno. Nie określają się już jako Demokraci i Republikanie, chociaż większość z nich była Demokratami. Zatem nie są oni wszyscy, jak próbują przekonać nas media, skrajnie prawicowymi fanatykami z republikańskim rodowodem. To nieprawda. Ale sam bym tego nie wiedział, gdyby mnie tam nie było, z dnia na dzień, 20 godzin na dobę, w podróży przez Amerykę, z wizytą na każdym deptaku, w każdym miasteczku, w każdej hucie. Gdybym słuchał wyłącznie tych, którzy wypowiadają się na antenie tv, z prawej i lewej strony politycznej sceny, byłbym ofiarą bezczelnej dezinformacji. Ale serwują nam ją multimilionerzy z tzw. elity oraz ich przedstawiciele, ludzie, którzy mogą powiedzieć cokolwiek swojemu targetowi, widzom i wyborcom, ale tak naprawdę wspierają politykę korporacji. Pozostawili w ten sposób 80% amerykańskiej populacji, która nie jest przez nikogo i nigdzie reprezentowana. W mediach nie uświadczysz biednych. Nie zobaczysz ludzi cierpiących głód. Nie zobaczysz dzieci idących do szkoły bez śniadania. Nie zobaczysz tego, czego byłem świadkiem: matek układających do snu swoje dzieci, otulających je kocem w furgonetkach. Wyobraź sobie, że masz dwie córki, 11 i 12 lat, mieszkałaś we własnym domu na przedmieściach, wszystko układało się dobrze. Dzisiaj mieszkasz w samochodzie, ponieważ ty i twój małżonek straciliście pracę. Musiałaś sprzedać swój dobytek, czekałaś zbyt długo, myślałaś, że sytuacja zmieni się na lepsze, wierzyłaś w słowa ekspertów obiecujących rychłą poprawę. Nie nadeszła. I okazało się, że już nie stać cię na jedzenie. Egzystujesz dzięki kartkom żywnościowym (ok. 45 milionów Amerykanów otrzymuje kartki żywnościowe; przyp. tłum.). Jeżeli zdołasz zarobić dorywczo parę dolarów, spędzisz noc w motelu, żeby dzieci mogły wziąć prysznic. Przez cały dzień szukasz pracy. Bezskutecznie. Oto oblicze życia w Ameryce, którego ci demokratyczni i republikańscy egotyści nigdy nie widzieli. Tym co burzy krew jest pogwałcenie przyzwoitości, etyki i moralności przez tych aroganckich dyletantów! Jestem przekonany, że Demokraci po wyborach wylądują w rynsztoku, tam gdzie jest ich miejsce. Niestety, Republikanie, którzy ich zastąpią nie są wcale lepsi – rezydują w moralnym rynsztoku. Przedstawiam ci to szczegółowe „tło”, ponieważ widzę je codziennie – nie nadaję zza politurowanego biurka w szklanym drapaczu chmur. Jestem w okopach, obserwuję Amerykę, której nie zobaczysz na ekranie tv. Wśród ludzi wzbiera gniew wobec wszystkich polityków. Dłużej już tego nie wytrzymają. Obama i Kongres stracili kontakt z rzeczywistością. Media są ich lojalnym wspólnikiem. Ludzie nikomu już nie ufają. Nikt nie mówi w ich imieniu. Dlatego pewnego dnia znajdą swój głos i siłę. Nie chciałbym być po drugiej stronie nadchodzącej „dyskusji”. Prędzej, czy później do niej dojdzie. Możemy być tego pewni. Wtedy zobaczymy, co się stanie. Kiedy prezydent rozkaże amerykańskim wojskom wkroczyć na ulice miast, by ochronić tzw. specjalnych Amerykanów przed tymi opuszczonymi, zdesperowanymi Amerykanami… Zobaczymy jaki będzie tego rezultat. Nie wiem jak kwestie te umiejscowione są w zakresie twoich prognoz. Chciałbym, żebyś poinformował nas o trendach rozwijających się na następujących obszarach: bankowości – mówi się nam, że szczęśliwe dni powróciły, gospodarki – szczęśliwe dni wracają, Wall Street idzie w górę, wychodzimy z recesji, mamy tylko ten dokuczliwy kłopot z bezrobociem. Powiedz nam więcej na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego – trzymamy stronę Izraela w 99.9%, a ten kopie w zęby Palestyńczyków, jakby byli pozbawieni jakiegokolwiek znaczenia. W swoim świece mają znaczenie. Biorąc pod uwagę ten konflikt zrobiliśmy wszystko, co było w ludzkiej mocy – wszystko, czego robić nie należało. Chcę poznać twoją opinię na temat kierunku, w jakim rozwija się ta sytuacja. Nie wygramy w Afganistanie. Każdy człowiek z IQ powyżej 20 jest tego świadomy, co oznacza, że Waszyngtonie tego nie rozumieją. To znaczy rozumieją – tylko mają swoje powody, by widzieć sprawy inaczej. Nie wygramy w Iraku. Człowiekiem, który wygra będzie Muqtada al Sadr. Kiedy wróci do kraju jako oficjalny imam zainstaluje teokrację i wszystkie dotychczasowe wysiłki będą na nic: jeżeli nie podpiszemy się pod fundamentalistyczną interpretacją Islamu, Sadr należy do odłamu szyitów, wybuchnie brutalna wojna domowa. Oczywiście może liczyć na wsparcie szyickich władz Iranu. A my zamierzamy popełnić kolejny błąd właśnie w związku z Iranem. Siewcy wojny w rządzie nie uznają możliwości uporania się z sytuacją przy pomocy metod niekoniecznie militarnych. Oto kwestie, które mnie nurtują. Proszę o ich rozwinięcie.

Zacznę od Tea Party. Ludzie mediów, którzy o niej rozprawiają są tymi samymi osobami, które z niej szydziły, kiedy zaistniała na scenie politycznej w kwietniu 2009 roku: „Herbaciarze ze skłonnością do homoseksualnych aluzji” itd. Mam uciechę, kiedy ludzie, którzy nie zdołali przewidzieć rozwoju wypadków, teraz prorokują, co wkrótce ma rzekomo nastąpić. Jak się świetnie orientujesz, w 2007 roku, za prezydentury Busha, przewidzieliśmy rewoltę podatkową. Pojawiłem się we wszystkich poważniejszych mediach, by rozmawiać na temat tego ruchu – wówczas określaliśmy go mianem „koalicji bez grosza.” Jak zauważyłeś, nie ma to nic wspólnego z elementami skrajnej prawicy. Oczywiście, że jej przedstawiciele tam są, a liderzy to korporacyjne marionetki. Nie istnieje coś takiego, jak czysta odmiana określonej linii partyjnej. Oczywiście loża szyderców eksponuje ten wątek, by zakamuflować własną hipokryzję! Kiedy Bush był prezydentem ci powrzaskujący nieudacznicy nie mogli przestać trajkotać o niesprawiedliwych wojnach Busha, bez przerwy, na okrągło. Ale teraz, kiedy w Białym Domu jest Obama, przymykają oko. Jest pewien cytat, do którego powracam: „Nie ma ratunku dla hipokrytów.” A ludzie ci są hipokrytami! Teraz mamy w Afganistanie 100.000 żołnierzy. Kiedy Obama został zaprzysiężony stacjonowały tam 34.000. I tak możemy sobie wyliczyć kolejne kwestie. Notoryczne gwałcenie naszych konstytucyjnych praw, prześciganie Busha w bezwzględnym egzekwowaniu Patriot Act, nielegalne podsłuchy, „pozasądowe egzekucje” (ang. extrajudicial killings). To jest dopiero coś! Jaki miły dla ucha termin określający masakrę niewinnych ludzi przy pomocy drone’ów (bezzałogowe samoloty szpiegowsko-bojowe; przyp. tłum.), które zawsze likwidują, cytat: „Podejrzanych bojowników.” (gorzki śmiech G.C.) Aha, „podejrzanych”?!? Jakiś 20-letni dzieciak, gdzieś w Nevadzie, strzela z drone’a sterowanego z odległości 18.000 kilometrów i morduje na granicy Afganistanu i Pakistanu niewinnych ludzi. Staje się sędzią, ławą przysięgłych i katem. Jak można w tym wypadku mówić o jakimkolwiek strzępie moralności? To całkowicie niemoralne. A ci szczekacze, których nazywasz elitą, nie wspominają o tym nawet słowem. To dupolizy. Tym właśnie są. Dlaczego jakiemukolwiek dorosłemu człowiekowi może ktoś dyktować, mnie włączając, co ma myśleć? To mnie przerasta. Zwłaszcza te wysoko opłacane fircyki pozujące się w telewizji na twardzieli, tonem chojraków tłumaczący nam, co należy robić na wojnie. Nigdy nie mieli na sobie munduru. To banda tchórzy. Jeżeli ktoś ma ochotę iść na wojnę – pakuj manatki, zabieraj żonę, zabieraj swoje dzieci, rodzinę i pokaż nam jak to się robi! I nie proś o moje pieniądze. Zrób to sam. Rzygać mi się chce! Cały ostatni numer The Trends Journal poświęcony jest kolejnej wojnie światowej. Prowadzą nas na wojnę. To geszeft. Gary, jest tak, jak powiedziałeś – nie wygramy w Afganistanie. Ci goście ukrywają się w jaskiniach. Nie znajdziesz ich w slumsach. Nie znajdziesz ich na ulicach. New York, czy New Bird. Jasne, „wytępimy terrorystów, gdziekolwiek są!” Kto ci to mówi? Ci sami ludzie. Tchórze. Każdy z nich. Prezydenci. Po kolei. Jak powiedziałem, nigdy nie walczyli. To MY musimy to robić. MY znaczy ty i ja. To znaczy te biedne dzieciaki, które wierzą w kłamstwa i nie mają pojęcia o co tak naprawdę walczą. Są niewinnymi ofiarami niemoralnych rządów. Ci ludzie – elity i media – rozprawiają na temat „herbaciarzy”, wyśmiewają ich… Nie wiedzieli, jaki obrót sprawy przybiorą. Nie wiedzą, co się wydarzy. Zawsze przywołuję powiedzenie faceta z Bronxu: „Kiedy ludzie tracą wszystko i nie mają nic do stracenia, tracą nad sobą kontrolę.” Za kogo ci ludzie się uważają? Jak można wierzyć, że „Hillary Clinton jest mistrzynią polityki zagranicznej”? Obama, Bush i inni – galeria klaunów, których słuchają ludzie. Powinni się wstydzić, że są im posłuszni. Prowadzą nas do Wielkiej Wojny. Wspomniałeś o kwestii izraelsko-palestyńskiej. Oto mistyfikacja co się zowie. I nie chcę słuchać, że niby jestem „wrogiem Izraela, antysemitą itd.” Tak się składa, że jestem jedynym gojem w The Trend Research Institute. Moje stanowisko nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Mówimy tu o międzynarodowym prawie. Czy ktoś jeszcze używa tej pary słów? Nie możesz odwoływać się do międzynarodowego prawa tylko wtedy, kiedy czerpiesz z tego korzyść; jak w przypadku powstania państwa Izrael. A kiedy ci to nie odpowiada rzucasz argument religijny. Podobnie jak z wewnętrznym kapitałem: tak to nie działa. Nie możesz twierdzić, że ta ziemia jest twoja, kiedy każdy naród świata mówi, że jest to wbrew międzynarodowemu prawu! Nie chcę słyszeć żadnego innego argumentu. Jest to pogwałcenie międzynarodowego prawa. Nie mogę sobie udusić sąsiada, bo podejrzewam go, że jest niezrównoważony psychicznie i może mnie zabić. Jeżeli nie targnął się na moje życie nie mam prawa go ruszyć. Nie możesz kraść cudzej ziemi i zmyślić biblijnej historyjki. Skończmy z tym. Ehud Barak, były premier i sekretarz obrony Izraela, powtarza tę mantrę od tak długiego czasu, że świat ma już Izraela serdecznie dość i ostrzega, że musi natychmiast zawrzeć pokój. Wspominam o tym dlatego, że miesiąc temu wiceprezydent Biden odwiedził Izrael, a oni ogłosili, że zamierzają zbudować w Jerozolimie kolejnych 1600 domów. Stało się to przedmiotem kpin, jak to wykręcili numer Biden’owi, ogłaszając swój zamiar w momencie, kiedy ten przybył, by przynieść pokój. Jaki pokój?!? Miał pośredniczyć w przedstawieniu tzw. planu pokojowego; Izraelczycy i Palestyńczycy nawet nie zamierzali ze sobą rozmawiać. Do niczego nie doszło. Co zrobili, kiedy zatrąbiły o tym media? Bum! W oka mgnieniu lobby amerykańsko-żydowskie, które ogłosiło pokój w imieniu Izraela, obróciło sprawę o 180 stopni: „Musimy powstrzymać Iran przed pozyskaniem broni nuklearnej.” Zwrócili całą sprawę w stronę Iranu. Trzy czwarte naszego Kongresu zadbało o to, by nie krytykować Izraela i skupić energię na agresji wobec Iranu. A ja w związku z tym pytam: A dlaczego Iran miałby nie pozyskać broni nuklearnej? Gdybym był na ich miejscu, bracie, chciałbym ją mieć jak najszybciej! Wiedząc o tym, że Izrael ma nieoficjalnie około 200 głowic, przy położeniu kraju w tak nieprzyjaznym rejonie świata. A Stany Zjednoczone? Ile mamy głowic? Mamy wystarczająco dużo, żeby wysadzić świat w powietrze 20 razy. Czy wszyscy u nas zapomnieli o prawie do posiadania broni? Po drugie: dlaczego nękają Iran, kiedy Izrael odmawia redukcji nuklearnego potencjału? Skąd te specjalne względy, to ulgowe traktowanie? Mówię o tym, bo prowadzą nas na wojnę. Gospodarki będą padać. Skutecznie napompowali problem. Zabrali nasze pieniądze i wręczyli największym bankom – „zbyt wielkim, by upaść” (ang. too-big-to-fail). Każdy zna tę historię. Jest naprawdę nieskomplikowana. Leci tak: duże banki biorą pożyczki praktycznie bez żadnego procentu, a potem udostępniają kredyty na niebotycznie wysoki procent. Przykład: spóźniasz się ze spłatą karty kredytowej? Ile ci liczą? 30%? A sami biorą pożyczki na ZERO procent. W międzyczasie korzystają sobie z tej mamony. Uwielbiam te reklamy, które publikują w gazetach: „Twoje platynowe Premium CD, 1.5% rocznie!” Tym cię wspaniałomyślnie raczą, kiedy sami mają oprocentowanie zerowe? Oczywiście, mówimy o gigantach. Małe banki lokalne także balansują na krawędzi, ponieważ są po to, by wykupić zadłużenie szyszek. Każdy „szaraczek” dostaje w kość. Nie muszę ci mówić o nowych przepisach, które zgniatają farmerów. Próbują ich wyrolować z interesu, żeby mamuty spiły całą śmietankę. Spójrz na fakty. Kim są ci w IRS (Urząd Skarbowy)? Właśnie opublikowano wyniki badań. Wykazały, że urząd nie nęka już gigantów – wyciskają do kropli ostatniej tych najmniejszych. I tak dalej. Gospodarcza fasada się sypie… Gospodarka upadnie. Przykrywka z „pobudzającego pakietu finansowego” (tzw. bail-out). Kiedy pakiecik się wyczerpie gospodarkę czeka krach. Sięgnijmy do historii: 1929 – krach na giełdach. Ta sama rozgrywka. Cwaniaczki z Wall Street, kryminalne gangi ustawiają system, potem wyciągają wtyczkę, a ludzie dają się wkręcić w pożyczki, na które ich nie stać. Mamy krach. Z krachu przechodzimy do depresji. Następnie idziemy na wojnę. Kiedy wszystko zawodzi zabierają cię na wojnę. To właśnie robią. Elity. Ograniczę się do siedmiu prostych słów, żeby każdy zrozumiał: Harvard, Princeton, Yale, kule, bomby i banki. Kropka. Nowy paragraf. Jak każdy może pozwolić na to, by działo się to na naszych oczach?!? Za każdym razem, kiedy ci prezydenci, sekretarze i reszta menażerii odwiedza inny kraj, przylatują samolotem, w którym zmieściłbyś 5 Aleję; po wylądowaniu „orkiestra tusz!” i spacer po czerwonym dywanie. Oczywiście, że czują się lepsi od całej reszty. Oczywiście, że są „elitą”. Nie napracowali się w swoim życiu. Mogą ponieść klęskę tyle razy, ile im się podoba. Najważniejsze to zadbać o reelekcję. A proces reelekcji wygląda tak. Kiedy byłem młokosem znajomi rozmawiali o wyborach w byłym Związku Radzieckim: „Ha ha, u kacapów były wybory. Farsa. 98% kandydatów zachowało swoje stanowiska.” A tak, zupełnie jak w USA! 96% sprawujących urzędy wybranych jeszcze raz… Cały system został uprowadzony. Pracujemy dla Wall Street, pracujemy dla kompleksu przemysłowo-militarnego i polityków, którzy ich reprezentują.

Gerald, kto będzie uwikłany w ten światowy konflikt? Kiedy wybuchnie? Jaki będzie jego wynik?

Najbardziej niepokoi nas kwestia irańska. Zastanówmy się, co takiego zrobił Iran w ostatnim stuleciu. Przyjrzyj się 4 największym antagonistom Iranu: Stanom Zjednoczonym, Francji, Wielkiej Brytanii i Izraelowi. Wymień mi z tej grupy te kraje, które przeprowadziły zamachy stanu, okupowały lub dokonały inwazji innych suwerennych państw. Iran w ciągu ostatnich 100 lat niczego podobnego nie zrobił. A tak, ktoś może rzucić sytuacją z zakładnikami z końca lat 70-tych. Ale ludzie powinni znać historię – jak to ich kraj, Stany Zjednoczone, obalił demokratycznie wybrany rząd Iranu, zainstalował szacha i jego brutalną dyktaturę blokując w ten sposób rewolucyjne zmiany. Poza wspomnianym dramatem zakładników – co takiego zmajstrowali Irańczycy? Zatem Iran jest punktem zapalnym numer jeden. A teraz kolejny faworyt, Gary, którego wszyscy powinni bacznie obserwować: Pakistan. Stany Zjednoczone toczą sobie w regionie „wojnę per procura”. Armia afgańska inkasuje miliardy dolarów, żeby prowadzić działania wojenne zmierzające do wytępienia Talibów operujących w granicach kraju. Tak, akurat. Co robią? Wyrzynają dziesiątki tysięcy ludzi. Największy kryzys uchodźców od czasów Rwandy ma teraz miejsce w dolinie Swat w północnym i południowym Waziristanie. Codziennie czytamy w gazetach o tamtejszych „zamachach terrorystycznych”: bojownicy wysadzają policyjne komisariaty itd. A może nazwiemy to zemstą? Jak wspomniałem Obama wysłał w ubiegłym roku trzy razy więcej bezzałogowych samolotów niż Bush, by przeprowadzały „pozasądowe egzekucje.” Uwielbiam wprost ten język chłoptasiów z Ivy League, „pozasądowe egzekucje” – zabójstwa ludzi, których nie obejmuje domniemanie niewinności. Oczywiście, że są niewinni. Zatem przyglądamy się Iranowi i Pakistanowi. Prawdopodobne jest rychłe zaognienie sytuacji pomiędzy Izraelem i Libanem. Problem palestyński eksploduje w nieodległej przyszłości. Właśnie usłyszeliśmy od sekretarza generalnego ONZ, że warunki życia w strefie Gazy są katastrofalne. Ludzie dłużej już tego nie zniosą. I znowu wracam do ulubionego powiedzenia: kiedy ludzie tracą wszystko i nie mają już nic do stracenia – tracą nad sobą kontrolę. Bomba atomowa, napalm, bomba w samochodzie pułapce, zamach samobójczy – będą to akty wojny, którą toczysz tak, jak się da. Pomiędzy Izraelem i Libanem do zaognienia dojdzie na skutek prowokacji, prawdziwej lub sfingowanej. Wracając do Iranu: jeżeli nastąpi atak na ten kraj, będzie to początek III wojny światowej. To Persowie. Jest ich 75 milionów. Byli tam od dłuższego już czasu i nigdzie się nie wybierają. Następne kwestie, które należy śledzić to na przykład przewrót w Kirgistanie, problemy w Tajlandii, coraz bardziej napięte stosunki pomiędzy Koreą Północną i Południową. Od czasu do czasu kolejne incydenty przypominają o tych problemach. Bynajmniej nie odchodzą – przybierają na sile. A teraz dodaj do tego falę społecznych niepokojów w Europie, która będzie gwałtowanie wzbierać. Już teraz na Węgrzech w ostatnich wyborach 20% poparcia uzyskało ugrupowanie, które eksperci tematu plasują w pobliżu neonazistów. Wrzućmy w to gospodarkę. Spójrz co dzieje się w Grecji. Portugalia jest następna. Hiszpania tuż za nią. Irlandia już jest pod wodą. Łotwa, Litwa, Ukraina… Zatem społeczne niepokoje na całym świecie, a Bliski Wschód wkrótce zmieni się w piekło. Mamy wszystkie niezbędne składniki Wielkiej Wojny. Słyszeliśmy jak to sekretarz obrony Gates niedawno ganił Europę za nadmierną pasywność, za to, że jej militarne machiny nie pracują pełną parą; za to, że stały się zbyt pacyfistyczne. Oto psychotyczne myślenie ciągnące z Waszyngtonu, pałaców prezydenckich i ministerialnych całego świata. Właśnie to nam spędza sen z powiek. Słyszymy jak Sarkozy gromi Iran; mówi, żeby „zaprzestał szalonego wyścigu po broń nuklearną.” Tak Sarkozy? A co z twoją bronią nuklearną?!? Kim niby są ci ludzie, że uważają się za lepszych od całej reszty?!?

Gerald, kilka pytań gwoli wyjaśnienia. Jestem zdania, że Wielka Brytania jest absolutnym bankrutem i ukrywa rzeczywisty wymiar swojej gospodarczej katastrofy. Prędzej, czy później Brytyjczycy dowiedzą się, że są praktycznie bankrutami. Bankrutami są Irlandczycy. Hiszpania to kolejny totalny bankrut. Portugalia nie inaczej. Włochy są bankrutem. Francja ma bardzo poważne kłopoty deficytowe. Grecję właśnie „wykupiono” z bankructwa i nie ma żadnej zdolności kredytowej – długu nie spłaci. Mamy potężny kryzys. Oznacza to, że przynajmniej 17 państw-członków Unii Europejskiej wkrótce opuści związek dobrowolnie lub karnie, ponieważ nie jest w stanie sprostać standardom finansowej stabilizacji. Widzę jak euro spada poniżej wartości dolara. Widzę spadek funta do poziomu dolara. Wydaje mi się, że dolar zyska nieco na wartości, ponieważ ludzie myślą, że spośród wszystkich miejsc, w których dzieje się źle Ameryka jest najbardziej stabilna i chociaż jesteśmy nie mniejszym bankrutem niż reszta, utrzymamy mocną pozycję ze względu na to, za kogo uchodzimy. Ale wcześniej czy później skończymy na hiperinflacji – nieunikniony spadek wartości aktywów, wzrost stóp procentowych. Widzę też przynajmniej dwa pokaźne bail-outy powyżej biliona dolarów w trakcie kadencji Obamy – pierwszy przejdzie gładko, z drugim będą problemy. I oczywiście widzę niezmiennie galopujący wzrost bezrobocia. Czy wiesz, że na dzień dzisiejszy OFICJALNY wskaźnik bezrobocia w Kalifornii wynosi 24%? Największy w całych Stanach. Zatem usłyszymy jak wielkie miasta, min. Los Angeles, ogłaszają bankructwo. Nawet całe stany będą zmuszone ogłosić bankructwo. Chciałbym, żebyś przeprowadził nas prędko przez te obszary zainteresowania, wspomniał o walutach, wypłacalności miast w kraju i państw w Europie.

Obserwujemy rozpad gospodarczo-monetarnej unii europejskiej. Pisaliśmy o tym zaraz po jej powstaniu, w okresie gwałtownej globalizacji. Niedługo po tym, jak znienawidzone Chiny nagle stały się godnym szacunku partnerem handlowym. Wtedy mogło się wydawać, że tak się nie stanie. Ale wiedzieliśmy, że jak pojawią się kłopoty rozpocznie się dezintegracja. Zobaczymy jak kraje wyskakują z unii i wracają do swoich walut narodowych. Od wielu lat zapowiadaliśmy wzrost cen złota. Nie zmieniamy zdania. Bez problemu osiągnie 2000 dolarów za uncję. Jeszcze w tym roku prawdopodobieństwo jest duże, że dobije do 1500 dolarów. Wspomniałeś o tym, że państwa będą ratować się schronieniem w dolarze… To trochę tak, jak wyskoczyć z tonącego Titanica prosto na pokład idącej na dno Lusitanii. Jak nadmieniłeś, Stany Zjednoczone mają potworne zadłużenie. Ile wisimy? 13 bilionów dolarów. Ta kwota stale się wspina. I jak słusznie prognozujesz będą kolejne bail-outy. Kiedy złożymy fragmenty tej układanki – kwestię naszego nieodpowiedzialnego militarnego zaangażowania na całym świecie, eskalację wojen itd. – możemy spodziewać się już wkrótce aktu terrorystycznego na miarę zamachu z 11 września 2001. Kiedy doszło do ataku na World Trade Center nie byłem w stanie spieniężyć swoich CD, bo zamknęli Wall Street. Pójdę dalej z twoją hipotezą o okresie deflacji – jesteśmy zdania, że tym razem, Gary, zamkną nam banki. Nie będziesz w stanie wycofać swoich pieniędzy. Złożą winę na terroryzm, jak to wszystko zostało zrujnowane itd. itp. Kiedy w końcu zaczniesz odzyskiwać pieniądze, będziesz mógł wycofać je seriami, w odstępach czasu. Zdewaluują wtedy walutę. Dolar będzie wart mniej niż dziesięciocentówka. Podobnie jak z konstytucją – będzie wart tyle co papier, na którym został wydrukowany. Tego możemy oczekiwać. Wspomniałeś Kalifornię i problem bezrobocia. Razem z nim będziemy obserwować wzrost wskaźników przestępczości. Zobacz co się już teraz dzieje w Nowym Jorku! A ci dżentelmeni mieszkający w wieżach z kości słoniowej nadają na antenie, że „nie ma żadnej korelacji pomiędzy ubóstwem i wzrostem przestępczości.” Jasne, ludzie nauczą się pokornie akceptować, że przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi powinna się pogłębiać, a gang Goldmana Sachsa, mafia Merilla Lyncha i inni gangsterzy mają prawo zgarnąć tyle mamony na ile mają apetyt, podczas gdy ty i twoi bliscy staczacie się na dno ubóstwa… Jeżeli aktualne trendy nie zostaną powstrzymane zobaczymy w Nowym Jorku taki wzrost przestępczości, że miasto zacznie przypominać Meksyk z porwaniami, napadami i całą resztą. Aby te trendy odwrócić musimy przywrócić krajowi zdolność produkcyjną, musimy tworzyć i produkować towary w Ameryce, musimy kupować lokalnie wyhodowaną żywność, potrzebujemy nowego źródła energii – prawdziwej energii alternatywnej, wykraczającej daleko poza to, co w tej chwili określa się tym terminem. I musimy skończyć z szaleństwem, które dołożyło się do upadku każdego imperium – drenaż skarbu państwa spowodowany uwikłaniem w zagraniczne konflikty zbrojne.

Widzę, jak mieszkańcy New Jersey i Nowego Jorku dwa spośród najbardziej przeżartych korupcją miejsc na naszej planecie; trzeba by poszukać głęboko w podbrzuszu Meksyku równie skorumpowanej administracji na szczeblu federalnym i lokalnym łojeni są coraz większymi podatkami, przepisami, a jakość ich życia ulega deprecjacji. Przewiduję powstanie „zielonych stref bezpieczeństwa” – chronionych obszarów Manhattanu separowanych ogrodzeniami, gdzie ludzie majętni będą dysponować prywatną ochroną osobistą lub rządową polegającą na wyższym stopniu mobilizacji sił policji lub gwardii narodowej. Spodziewam się, że mieszkańcy przedmieść będą coraz częściej ofiarami zorganizowanej przemocy, kiedy postępować będzie infiltracja tych okolic przez gangi szukające terenów umożliwiających bezkarne prowadzenie przestępczego procederu. Porwania, kradzieże i napady bez groźby konfrontacji z uzbrojonymi oddziałami rządowymi. Sądzę, że fala zbrodni rozleje się po obrzeżach miast i przedmieściach. Twoje zdanie na ten temat?

O tak. Zgadzam się z tobą w zupełności. „Mali ludzie” widzą, jak bardzo opłacalna jest zbrodnia na górze – zechcą uszczknąć coś dla siebie! Dziki Zachód raz jeszcze. Kolejny scenariusz, który zaczyna nabierać konkretnego kształtu to obserwowane obecnie ruchy secesjonistyczne. Z czasem wyrosną im kły. Zwłaszcza w Vermont. Na czele ruchu secesjonistycznego Druga Republika Vermontu stoi niejaki Thomas Naylor, profesor Duke University. Media nie zdołają szybko i łatwo ośmieszyć tego człowieka.

W Teksasie też mamy ruch secesjonistyczny.

Pojawiają się na teranie całego kraju. Jest to także rezultatem tzw. reformy służby zdrowia. Mówiłem już o tym wcześniej: nie mamy do czynienia z nacjonalizmem, czy socjalizmem – to faszyzm, scalenie władzy korporacyjnej i państwowej. Kropka. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Teraz zmuszają nas do wykupienia ubezpieczenia u tych skorumpowanych firm ubezpieczeniowych, prywatnych organizacji. Jesteśmy przekonani, że lawina procesów sądowych spotęguje tendencje secesjonistyczne. Nie wykluczamy, że Ameryka rozpadnie się z tych samych powodów, co Związek Radziecki: wysoka centralizacja i koncentracja władzy w rękach garstki ludzi.

Zobaczymy, co stanie się z bezrobotnymi, tymi, którzy pracują dorywczo oraz osobami, które stracą oszczędności całego życia. Przewiduje powrót ochotniczych oddziałów straży pożarnej. Podobnie będzie z departamentami szeryfa oraz policją stanową wspomagającą społeczności, których nie będzie stać na utrzymanie regularnej służby porządkowej. Spodziewam się wielu zmian, z których nadejścia ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy, ponieważ fasada rzeczywistości jeszcze nie uległa zmianie. Nie zmieniają się wieżowce, domy na przedmieściach. Ale wystarczy zajrzeć do miast takich jak chociażby Milan, gdzie od pół roku nie sprząta się śmieci. Albo tam, gdzie od dłuższego czasu ze względu na okrojony budżet nie naprawia się sieci wodociągowej i dróg. Jak szybko postępuje degradacja podstawowej infrastruktury… Wrócę do tematu wojny. Jestem przeświadczony, że wywoła ją atak Izraela na Iran. Jak wspomniałeś – Iranu nie da się zniszczyć. 75 milionów obywateli. Ponad 1.5 miliona ludzi wyszkolonych w prowadzeniu działań partyzanckich. Oczywiście można wysadzić ich instalacje naftowe, sieć wodociągową, tak jak zrobiliśmy to w Iraku. Można zniszczyć infrastrukturę nuklearną. Ludzie będą się bronić. Czy nasi „stratedzy” nie biorą pod uwagę, że Iran ma już opracowany plan walki z Izraelem w Stanach, Francji i Wielkiej Brytanii? „Zobaczmy, jak można przerwać ich dostawy ropy. Wprawmy w ruch koncepcję zniszczenia ropy wypływającej z Zatoki Perskiej.” Czy nie mają już w pogotowiu zespołów tysięcy bojowników gotowych do przeprowadzenia takiej akcji? Jeżeli zostaną ukarani – zrobią wszystko, by odpłacić ukaraniem świata. Do Ameryki nie przyjdą w większej sile. Mogą zdetonować bombę etc. Ale o działaniach wojennych na dużą skalę nie ma mowy. Jesteśmy pod tym względem bezpieczni. Celem będą dostawy ropy. Mogą też sabotować pola roponośne w Arabii Saudyjskiej. Dostawy z Iraku też mogą zostać przerwane, ponieważ tym co łączy teraz Irak i Iran to przynależność do Islamu szyickiego. Jak już wspomniałem władzę w Iraku przejmie Muqtada al Sadr, który kryje antypatii wobec Ameryki. Jego Armia Mahdi zostanie uzbrojona; rozpęta się tam piekło. Cena ropy skoczy do 200 – 250 dolarów za baryłkę. W tej sytuacji za galon trzeba będzie zapłacić 6 dolców. Co się stanie wówczas? Kilka moich przemyśleń. Pora na twoje.

Nie zapominajmy, że Irańczycy prowadzili przez osiem lat wojnę z Irakiem, do której podżegał Jimmy Carter, a którą rozkręcił Ronald Reagan. Pamiętam tę „wspaniałą” scenę, kiedy Donald Rumsfeld, ten zbrodniarz wojenny i były sekretarz obrony, wręczał Saddamowi Husajnowi złote ostrogi, by przyśpieszyć konflikt. Szacuje się, że Iran stracił wówczas milion ludzi. Nie oddali nawet centymetra swojej ziemi. Każdy, kto myśli, że może pokonać Irańczyków stracił kontakt z rzeczywistością. Powtórzę: jeżeli uważasz, że jest to możliwe – zamknij gębę, jedź tam i pokaż jak to się robi! To niewykonalne. Nienawidzę tych ludzi. Powtarzają, że „musimy to zrobić”, kiedy wygodnie sobie siedzą za szerokimi plecami swoich goryli. Nieważne, czy to Biały Dom, Kongres, czy społeczności objęte „opieką specjalną”. Jeżeli chodzi o to, kto rozpocznie wojnę jesteśmy zdania, że będzie to sfingowany pretekst. Przypomnijmy sobie przykłady z przeszłości: incydent w Zatoce Tonkińskiej, Saddam Husajn ma broń masowego rażenia i udziela schronienia Alkaidzie. Sfabrykowane przyczyny wojen. Podobnie jak ty uważamy, że na chwilę obecną wygląda na to, że wojnę zapoczątkuje konfrontacja Izrael – Iran. Ale są jeszcze inne prawdopodobne zarzewia. Zwłaszcza sytuacja między Libanem i Izraelem oraz ponowna eskalacja konfrontacji palestyńsko-izraelskiej. Jeżeli chodzi o akty terroryzmu – wróćmy do 11 września 2001. Naród tkwił w recesji po krachu dot.com. Jak nas z tego „wyciągnęli”? Przypominasz sobie, jak George W. Bush wstąpił na mównicę i powiedział ludziom, by wybrali się na wycieczkę do Disney World i zaczęli wydawać, wydawać, wydawać? General Motors i inne koncerny raczyły nas tym samym marketingowym sloganem: „Bądź dobrym Amerykaninem – kupuj!” Cóż, teraz sytuacja wygląda nieco inaczej. Jeżeli dojdzie do poważnego ataku terrorystycznego, jaki przewidujemy, kraj wpadnie w gospodarczą spiralę śmierci, jakiej wcześniej nikt nie widział i pociągnie za sobą resztę świata. Czy ludzie zdają sobie sprawę, że psychopaci i socjopaci opracowują strategię polityczną?!? Dr. Strangelove nie poradziłby sobie lepiej. Słuchamy tych wszystkich wyszczekanych pajaców – sekretarz stanu mówi jakież to ostre sankcje nałożyliśmy na Iran, a sekretarz obrony snuje coraz odważniejsze plany postępowania z Iranem. Jak można traktować ich serio? Gary, powiedzmy to sobie wprost, co by każdy pojął: armia Stanów Zjednoczonych nie wygrała żadnej poważnej wojny od czasu zakończenia II wojny światowej. Szybko wyliczmy po kolei nasze militarne „osiągnięcia”. Wojna koreańska. „Akcja policyjna”. Ile zginęło, 58 tysięcy ludzi? Wojna między Koreą Północną i Południową nie została zakończona – wciąż trwa. Panuje rozejm. Potem był Wietnam. Ile ofiar po naszej stronie, około 60 tysięcy? Ilu rannych? 350 000? Ilu zabitych Wietnamczyków? Oj, „tylko” ponad 2 miliony. I Stany Zjednoczone przegrały. I nie opowiadajcie mi, że „mogliśmy użyć naszej całej wojskowej potęgi i ich zmiażdżyć.” Nie, nie mogliśmy. Przegraliśmy w wojnie koreańskiej, przegraliśmy w Wietnamie. O mało bym zapomniał! Była też ta wspaniała wojna, jaką Reagan toczył w Granadzie. Rzeczywiście, kraj wielkości Dystryktu Waszyngton. Podbili prawdziwe imperium. Aha, George Bush senior dołożył jeszcze Noriedze w Panamie. Zbieranina ulicznych zbirów. Kolejny militarny wyczyn. „Hej, panie Celente, a co z pierwszą wojną w Iraku? Tę wygraliśmy!” Nie, nie wygraliśmy. To była pierwsza bitwa w wojnie o Irak, którą Ameryka przegrywa. Przegrywają w Afganistanie. Przegrywają w Pakistanie. Pentagon to banda dyletantów. Kolejna historia Gary, którą opisaliśmy w The Trends Journal: czy wiadomo ci, że prawie tydzień po ataku na WTC Pentagon zniknął z wiadomości i zwinął się z kwatery głównej? Nie ważne jaką masz opinię na temat przyczyn zamachu – czy była to robota wewnętrzna, czy nie – faktem jest, że finansowy symbol kapitalistycznej potęgi Stanów Zjednoczonych runął, a oni z podwiniętymi ogonami opuścili kwaterę główną. Nie mów mi, jacy są twardzi. Nie są. Dostali łupnia, przeprowadzili informacyjne „zaciemnienie”. Armia nie jest zdolna do wygrania czegokolwiek. Potrafi jedynie powtarzać tę samą zużytą obietnicę: „Dajcie nam więcej czasu, więcej pieniędzy i więcej ludzi.”

Zbliżamy się do końca naszego czasu antenowego. Jednakże ze względu na znaczenie twoich stwierdzeń i prognoz, a także z uwagi na to, że jest to historyczna audycja – właśnie otrzymałem informację, że słucha nas największa liczba osób w historii niekomercyjnego radia, 5 milionów internautów – przedłużymy program o kilka minut.

Gerald, rozejrzyjmy się teraz po Ameryce. Powiedz nam na temat niezdolności tej i poprzednich administracji do powstrzymania złodziei z Wall Street przed grabieżą, manipulacją walut, wartością wszystkiego. Druga sprawa – które miejsca w kraju nie będą w bliskiej przyszłości nadawały się do zamieszkania, mimo iż teraz wyglądają sielankowo, spokojnie i funkcjonują normalnie. Za tym wizerunkiem kryje się inna rzeczywistość. Powiedz nam, gdzie warunki będą najznośniejsze.

Po pierwsze nie będzie żadnej reformy na Wall Street. Rzucą nam parę kości i zrobią wokół tego dużo szumu. Jeszcze raz przyjrzyjmy się faktom: podczas ostatnich prezydenckich wyborów gang Goldmana Sachsa odpalił prezydenckim kandydatom 994 795 dolarów. Citigroup: $700 000, UBS: $500 000 itd. Politycy są opłaceni-zakupieni. O reformie nie ma mowy. Jeżeli chodzi o wzrost cen… Wszystko pójdzie w górę, ponieważ spada wartość dolara. I taki będzie finał. Hiperinflacja, czy dewaluacja – dolar będzie wart przysłowiowe grosze. Ważne jest, by obserwować, co się dzieje z chińskim juanem. Spodziewamy się, że podniosą jego wartość. Kiedy to zrobią będą w stanie kupić więcej. A czego zakupią więcej, Gary? Złota. Chiny już wielokrotnie zwiększyły jego zakup i kiedyś pozbędą się bezwartościowego papieru, który im zalega – a mają tego z bilion dolarów. W tym kierunku sprawy zmierzają. Gospodarka zanurzy się w najpoważniejszej recesji w historii. Nie możesz drukować sobie z powietrza ton pieniędzy bez poparcia w czymkolwiek, niczego nie produkować, wydać bilion na wydatki militarne i liczyć na to, że nie zniszczysz gospodarki. Z kasy na armię korzystają tylko nieliczni najemnicy przemysłowi tacy jak Halliburton. Pieniądze te nie sączą się dalej. Teraz druga część pytania: chociaż wiodę życie miejskiego kota uważam się za człowieka bezdroży. Wolałbym być z dala od tego, co się wydarzy. Najlepiej jest zamieszkać na obszarach w pobliżu farm, gdzie jest mnóstwo wody. Właśnie tam bym się udał, gdybym musiał stąd uciec. Spójrz na elektrownie na Hudsonie. Jeżeli w nie uderzą, będziemy świadkami chaosu jakiego wcześniej nie doświadczyliśmy. Może się to zdarzyć na każdym obszarze w pobliżu elektrowni atomowej. I nie musimy rozważać wyłącznie scenariusza terrorystycznego ataku – te zakłady i tak są niestabilne. Nie mamy pojęcia, co zrobić z odpadami. Wspomniałeś Obamę i jego stanowisko militarne – wiesz gdzie był, kiedy dwa tygodnie temu ogłaszał zawieszenie przybrzeżnego wydobycia ropy? W bazie Sił Powietrznych USA w Andrews. Za nim stały myśliwce F-18. Mówi to nam, że wkrótce będzie miał miejsce jakiś atak i pojawią się problemy energetyczne. Nie chcę być tam, gdzie będzie niebezpiecznie. Rozpatrując ewentualność wyjazdu: najbliżej położony kraj, do którego bym wyjechał to Kanada. Potem Norwegia, Nowa Zelandia, Australia. Większość Ameryki Południowej jest nie dla mnie. Zbyt chwiejnie: w wielu miejscach przepaść między bogatymi i biednymi jest zbyt głęboka. Każdy stan jest w porządku, oczywiście z wykluczeniem takich, jak Nowy Jork, gdzie mamy podatkowy przesyt. Ale lubię dolinę Hudson River tak bardzo, że nadal tu mieszkam. Poza tym są jeszcze przyjaciele i rodzina. Kto mieszka w mieście powinien być częścią zorganizowanej sieci osób. Jeżeli pojawi się konieczność ewakuacji, czy wykonania „manewru wymijania” na wypadek wyłączenia sieci energetycznej, cyber-ataku, zamknięcia banków i innych poważnych okoliczności, warto mieć plan opracowany z podobnie myślącymi ludźmi, który pozwoli na szybkie przemieszczanie się w sytuacji, kiedy ucieczka przez główne arterie będzie niemożliwa. Powtórzę raz jeszcze – zabierają nas na wojnę. Będą zamachy odwetowe na dużą skalę. Oko za oko. Prominenci będą krzyczeć, że dzieje się tak dlatego, że agresorzy-zamachowcy nienawidzą naszej wolności etc. A może po prostu nienawidzą nas za to, że mordujemy ich sąsiadów, rodziny, przyjaciół i pozostaje im jedynie zemsta?

Co się twoim zdaniem wydarzy w kwestii ewentualnego wyłonienia się niezależnych partii. Mam nadzieję, że Tea Party nie została całkowicie zagarnięta przez Sarę Palin i Republikanów – jest w niej sporo niezależnie myślących osób. Stanowią większość.

Spodziewamy się zaistnienia trzeciej partii do roku 2012. Z braku lepszego określenia nazywamy ją „kandydatem internetowym”. Nie będzie miał nic wspólnego z Partią Herbacianą, której władze są skorumpowane i która de facto jest wydłużeniem skrajnie prawicowego skrzydła Partii Republikańskiej – ludzie Sary Palin. Pozostając w niezmienionym stanie nie zdoła zbudować szerszej platformy poparcia. I poza tym jest łatwym celem ataków. Ale sam ruch będzie się rozwijał. Kiedy trzy lata temu mówiliśmy, że nastąpi poważna rewolta podatkowa ludzie wzruszali ramionami. To dopiero początek, Gary. Zbliża się druga amerykańska rewolucja.

Tłumaczenie: exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia, Imperialne wojny, militaryzm i terror państwowy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.