Największe zagrożenie

Autor: Maude Barlow

19 października 2010

Wstęp

Wszyscy wiemy, że Ziemia i wszystko, co na niej żyje staje w obliczu narastającego kryzysu. Globalna zmiana klimatyczna postępuje niezwykle szybko, topiąc lodowce, dokonując erozji gleby, powodując niespotykane i coraz bardziej gwałtowne burze, wysiedlając niezliczone miliony z wiejskich obszarów, zmuszając je do życia w rozpaczliwym ubóstwie w podmiejskich slumsach. Prawie każda ludzka ofiara zamieszkuje globalne Południe, wywodząc się ze społeczności nie odpowiadających za emisję gazów cieplarnianych. Atmosfera ogrzała się już o prawie jeden stopień w ciągu ostatnich kilku dekad, a najnowsza kanadyjska analiza wykazuje, że jesteśmy na dobrej drodze do dodania kolejnych 6 stopni Celsjusza przed końcem stulecia.      

Połowa tropikalnych lasów świata – płuca naszych ekosystemów – już nie istnieje; przed 2030 rokiem, o ile utrzyma się aktualne tempo wycinania, pozostanie ich tylko 10%. Nie ma już dziewięćdziesięciu procent dużych ryb morskich, ofiar grabieżczych praktyk łowieckich. Uznany naukowiec badający ich koniec mówi, „błękitnego pogranicza już nie ma.” Połowa światowych mokradeł – nerek naszych ekosystemów – została zniszczona w XX wieku. Wymieranie gatunków trwa w tempie tysiąckrotnie większym od tego, jakie panowało przed pojawieniem się człowieka. Według naukowca z Tropikalnego Instytutu Smithsonian zmierzamy ku „deficytowi bioróżnorodności”, w którym gatunki i ekosystemy będą niszczone tak szybko, że Natura nie zdoła nadążyć z tworzeniem nowych.

Zanieczyszczamy nasze jeziora, rzeki i strumienie na śmierć. Codziennie 2 miliony ton ścieków kanalizacyjnych i przemysłowych oraz odpadów rolnych wprowadzanych jest do wód świata – odpowiednik wagi całej ludzkiej populacji liczącej 6.8 miliarda. Ilość ścieków produkowanych rocznie jest sześciokrotnie większa od ilości wody istniejącej we wszystkich rzekach świata. Według nowej wyczerpującej globalnej analizy 80% rzek świata jest zagrożonych, co dotyczy bezpośrednio 5 miliardów ludzi. Wodę gruntową wydobywamy zdecydowanie za szybko, uniemożliwiając Naturze jej uzupełnienie, wysysając ją, by hodować na pustyni chłepczące wodę, karmione chemikaliami rośliny uprawne lub nawadniać spragnione miasta, które rocznie wypluwają do oceanów oszałamiającą liczbę 760 bilionów litrów naziemnej wody zamienionej w ścieki. Globalny przemysł wydobywczy osusza dodatkowych 800 bilionów litrów wody pozostawiając ją za sobą jako truciznę. Jedna trzecia pozyskiwanej wody jest teraz używana w produkcji bio-paliw, ta ilość zaspokoiłaby pragnienie całego świata. Przeprowadzone ostatnio globalne pomiary wody gruntowej wykazały, że tempo ich wyczerpywania w ciągu ostatniego półwiecza podwoiło się.

Globalny kryzys wodny stanowi największe ekologiczne zagrożenie w jakiego obliczu stanęła dotychczas ludzkość. Rozległe obszary planety stają się pustynią w miarę jak wysysamy pozostałe zasoby wodne z żyjących ekosystemów i osuszamy ostatnie wodonośne tereny w Indiach, Chinach, Australii, prawie całej Afryce, całym Bliskim Wschodzie, Meksyku, Europie Południowej, Południowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych oraz innych miejscach. Zanieczyszczona woda jest największym zabójcą dzieci; codziennie więcej dzieci umiera na roznoszone przez nią choroby, niż z powodu HIV/AIDS, malarii oraz wojen łącznie. Na półkuli południowej brudna woda zabija dziecko co trzy i pół sekundy. A sytuacja szybko ulega pogorszeniu. Przed rokiem 2030 globalne zapotrzebowanie na wodę przekroczy podaż o 40% – oszałamiająca liczba zapowiadająca niewyobrażalne cierpienie.

Wiedząc o tym, że w niedalekiej przyszłości żywności i wody nie wystarczy dla wszystkich bogate państwa oraz globalne fundusze inwestycyjne, emerytalne i hedgingowe skupują ziemię i wodę, pola i lasy na półkuli południowej, tworząc nową falę inwazyjnego kolonializmu, który będzie miał daleko idące geopolityczne następstwa. Majętni inwestorzy zdążyli już wykupić obszar rozmiarów Wielkiej Brytanii i Afryki.

Po prostu nie możemy podążać aktualną drogą

Nie sposób wyolbrzymić zagrożenia stojącego przed naszą planetą i każdą żyjącą na niej istotą. Najzwyczajniej nie możemy nadal posuwać się ścieżką, która przywiodła nas w to miejsce. Einstein powiedział, że problemy nie mogą być rozwiązane na poziomie myślenia, który je stworzył. Głosząc frazesy o rzekomej trosce o los Ziemi większość naszych rządów pogłębia kryzys nowymi planami rozszerzającej się eksploatacji surowców, nieuregulowanymi prawnie interesami w ramach wolnego handlu, inwazyjnym inwestowaniem, prywatyzacją absolutnie wszystkiego i nieograniczonym wzrostem gospodarczym. Ten model rozrostu dosłownie zabija planetę.

Nieskończony wzrost zakłada nieskończoną bazę surowców i jest genezą kryzysu. Aby nakarmić wzbierające potrzeby naszego konsumenckiego systemu, ludzie postrzegają Naturę jako wspaniałe źródło zasobów przeznaczonych dla swojej wygody i zysku; nie widzą w niej żyjącego ekosystemu – bijącego źródła wszelkich przejawów życia. Zatem zbudowaliśmy naszą ekonomiczną i rozwojową politykę w oparciu o model człeko-centryczny zakładający, że Natura zawsze poradzi sobie z dostawami zasobów, a jeżeli z czymś sobie nie poradzi, w sukurs przyjdzie nam technologia. (…)

Tłumaczenie: exignorant

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Największe zagrożenie

  1. Pingback: Ostatni akt | Exignorant's Blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.