Pięć faz upadku – na przykładzie Ameryki (część 2)

Autor: Dmitry Orlov (ClubOrlov)

22 lutego 2008

Część 1 tekstu

Upadek finansowy jaki aktualnie obserwujemy składa się z dwóch etapów. W pierwszym część ogólnej populacji zmuszona jest do przeprowadzki – ludzi tych nie stać już na dom, który zakupili w oparciu o zawyżone szacunki, „upiększone”  stawki dochodu i nierozsądne oczekiwanie niekończącej się inflacji majątku. Skoro z technicznego punktu widzenia osoby te nie powinny były nigdy uzyskać zgody na zakup tych nieruchomości, a mogły sobie na to pozwolić wyłącznie za sprawą finansowych i politycznych nadużyć, tendencję tę można uznać tak naprawdę za zdrową. Druga część obejmuje ludzi w kosztownych garniturach podrzucających w powietrze pliki nagle bezwartościowego papieru, wyrywających ostatnie pukle włosów i (na co mogą mieć nieżyczliwą nadzieję niektórzy z nas) podpalających się w akcie desperacji na schodach banku Rezerw Federalnych. Oni, jak wyrażają to sami w swoim żargonie, „spieprzyli sprawę”; zatem i w tym wypadku tak być powinno.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację rząd mógłby wygłosić parę użytecznych homilii o „grzesznych profitach” i otworzyć kilka zbiorowych noclegowni i garkuchni serwujących darmową zupę, zlokalizowanych w różnych miejscach, z Wall Street włącznie. Przesłanie brzmiałoby tak: „Wy wszyscy, uzależnieni od zadłużenia szulerzy, jak sami mówicie, ‘spieprzyliście sprawę’, a bolesne tego  konsekwencje pozostaną z nami na długo. Nigdy nie pozwolimy wam zbliżyć się do wielkiej kasy. Zajmijcie kolejkę do garkuchni i zabierzcie ze sobą własną miseczkę, bo nie udostępniamy zastawy.” Wynikiem tego byłaby stabilna faza 1 upadku – Drugi Wielki Kryzys.

Jednakże  taki  scenariusz jest mało prawdopodobny, ponieważ tak się składa, że rząd USA jest uzależnionym od zadłużenia szulerem numer jeden. Jako jednostki możemy zgodnie z własnym życzeniem być wzorem przykładnej prawości, lecz rząd i tak zaciągnie horrendalne długi w naszym imieniu. Administracja rządowa na każdym szczeblu – od lokalnych samorządów, które potrzebują rynków finansowych do  opłacenia robót i usług publicznych, po rząd federalny, który bazuje na inwestycjach zagranicznych finansując swoje niekończące się wojny – jest uzależniona od długu publicznego. Wiedzą, że nie mogą przestać pożyczać, więc zrobią wszystko, co jest w ich mocy, żeby ta partyjka rozgrywała się tak długo, jak jest to możliwe.

Jedyne, co rząd zdaje się być zdolnym teraz zrobić jest dalsze udzielanie kredytu tym, którzy mają kłopoty poprzez ustalenie stóp procentowych daleko poniżej poziomu inflacji, poprzez przyjmowanie bezwartościowych świstków papieru jako zabezpieczenia i poprzez pompowanie pieniędzy w niewypłacalne instytucje finansowe. Efektem tego jest postępujące osłabienie dolara, dalsze nadwątlenie jego wartości, co w odpowiednim czasie doprowadzi do hiperinflacji, która jest szkodliwa w każdej gospodarce, a szczególnie poważne zagrożenie stanowi w tej zdominowanej przez import. Kiedy napływ produktów importowanych ulegnie wysuszeniu i wszystkie powiązane części gospodarki zostaną wyłączone, przekroczymy fazę 2: upadek komercyjny.

W czasie, gdy interesy są zwijane, witryny sklepowe zabijane deskami, a byt większości pozostawionej bez grosza populacji uzależniony jest od Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA) i pomocy społecznej, rząd może rozważyć następne kroki. Przykładowo mógłby sprowadzić stacjonujące za granicą wojska i zaangażować je do realizacji projektów robót publicznych opracowanych jako bezpośrednia pomoc społeczeństwu. Mógłby promować lokalną, ekonomiczną samowystarczalność przez inicjowanie programów rolniczych wspieranych przez społeczności lokalne; montowanie systemów energii odnawialnej; organizowanie i szkolenie lokalnych jednostek samoobrony strzegących prawa i porządku. Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych mógłby otrzymać rozkaz wyburzenia budynków wzniesionych wokół centrów miast na byłych ziemiach uprawnych; zapoczątkować rekultywację gruntów i wzniesienie w centrach miast gęstej zabudowy mieszkalnej ogrzewanej energią słoneczną, by przesiedlić tych, którzy musieli opuścić swoje domostwa. W międzyczasie rząd mógłby zredukować liczbę bezdomnych narzucając wysoki podatek od niezamieszkałych nieruchomości lokalowych i przekazać wpływy na dodatki do czynszu dla najuboższych. Przy sporej dozie szczęścia takie środki mogą być w stanie odwrócić trend, ostatecznie zapewniając przywrócenie warunków sprzed fazy 2.

Być może jest to dobry plan, być może nie, w każdym razie jest on nierealistyczny, ponieważ tonące w głębokich długach Stany Zjednoczone zmuszone będą uczynić zadość życzeniom zagranicznych wierzycieli, którzy są właścicielami znacznej części narodowego majątku (ziemia, budynki i przedsiębiorstwa) i którzy woleliby oglądać podległe społeczeństwo amerykańskie niewolniczo odpracowujące dług, a nie samowystarczalne, wygodnie puszczające w niepamięć fakt, iż zastawiło przyszłość swoich dzieci, aby zapłacić za militarne fiaska, duże domy, duże samochody i telewizory z płaskim kineskopem. Dlatego zgoła odmienny scenariusz jest  zdecydowanie bardziej prawdopodobny: rząd federalny (wiedząc, kto smaruje mu chlebek) pozostanie posłuszny zagranicznym interesom finansowym. Zaciśnie fiskalnego pasa, prawo i porządek utrzyma poprzez drakońskie środki, wesprze budowę należących do obcego kapitału fabrycznych miast i plantacji. Kiedy ludzie zaczną się zastanawiać, czy posiadanie rządu jest dobrym pomysłem, warunki dojrzeją do fazy 3.

Fazę 1 upadku można śledzić oglądając TV, obserwowanie fazy 2 może wymagać marszu lub przejażdżki rowerem do najbliższego centrum opieki społecznej, natomiast faza 3 upadku będzie widoczna bezpośrednio z okna salonu, w którym może nie być już szyby. Po rozległym rozlewie krwi prawie cały kraj staje się strefą niedostępną dla strzępów istniejących władz. Zagraniczni wierzyciele decydują, że długi nie zostaną spłacone w pełni, tną swoje straty i ewakuują się w pośpiechu. Reszta świata postanawia zachowywać się tak, jakby miejsce takie jak Stany Zjednoczone nie istniało, ponieważ „nikt tam już nie składa wizyt.” Ażeby nie zaprzepaścić wartości rozrywkowej wydarzeń prasa zagraniczna wciąż drukuje sporadyczne historyjki o Amerykanach konsumujących swoje potomstwo, wzorem publikacji na temat Rosji po upadku Związku Radzieckiego. Kilku dzielnych amerykańskich uchodźców, którzy wciąż odwiedzają kraj, przywozi z powrotem historie innego rodzaju, ale każdy uważa je za ekscentryczne i może nawet odrobinę szalone.

Fazy 3 upadku można czasem uniknąć przez sprowadzenie w porę międzynarodowych sił pokojowych oraz przez skoordynowane wysiłki międzynarodowych humanitarnych organizacji pozarządowych. Pośród pokłosia fazy 2 upadku wielce nieprawdopodobnym jest, by władze krajowe dysponowały środkami lub podstawą prawną, czy nawet wolą, by zatrzymać dynamikę upadku i ukonstytuować się w sposób, który zaakceptowałoby społeczeństwo.

W miarę jak cykl przebiegu fazy 3 upadku kończy się, próżnia władzy pozostawiona przez martwy rząd federalny, stanowy i lokalny zostaje wypełniona przez różnorakie struktury władzy. Pozostałości po byłych służbach porządkowych i armii, miejskie gangi, etniczne mafie, religijne kulty i majętni właściciele nieruchomości – wszyscy podejmują próbę zbudowania swoich małych imperiów na ruinach dużego, walcząc między sobą o terytoria i dostęp do surowców. To epoka Wielkich Ludzi: charyzmatycznych liderów, podżegaczy-awanturników, bezwzględnych makiawelicznych książąt i watażków. W bardziej fortunnych miejscach nowi liderzy dostrzegają, że z korzyścią dla nich będzie skomasowanie zasobów i zjednoczenie w formie czegoś na kształt prawowitego rządu lokalnego; natomiast na pozostałych obszarach przepychanki o władzę prowadzą do spirali konfliktu i otwartej wojny.

Faza 4 upadku pojawia się, kiedy społeczeństwo staje się tak zdezorganizowane i wyniszczone ubóstwem, że nie potrafi już wspierać Wielkich Ludzi, którzy kurczą się coraz bardziej i  ostatecznie znikają z widoku. Społeczeństwo rozpada się na większe rodziny i małe szczepy wielorodzinne, które za korzystne uznają zrzeszanie się, by wzajemnie się wspierać i bronić. Jest to forma społeczeństwa, która istnieje przez 98.5% egzystencji ludzkości jako gatunku biologicznego i można o niej mówić jako fundamencie ludzkiego bytowania.

Jeżeli w okresie poprzedzającym upadek społeczeństwo jest zbyt zatomizowane, wyalienowane i indywidualistyczne, by stworzyć zintegrowane, rozbudowane rodziny i plemiona lub fizyczne środowisko dotknięte jest takim bezładem i ubóstwem, że głód staje się wszechobecny – wówczas faza 5 upadku staje się prawdopodobna. Na tym etapie dominować zaczyna  prostszy biologiczny nakaz – ocalenie życia par zdolnych do rozrodu. Rodziny rozchodzą się, seniorzy pozostawieni są sami sobie, a opieka nad dziećmi trwa do 3-go roku życia. Wszelka społeczna jedność jest zniszczona i nawet pary mogą rozstawać się na jakiś czas preferując samodzielne poszukiwanie pożywienia, które eliminuje konieczność dzielenia się pokarmem. Jest to stan społeczeństwa opisany przez antropologa Colina Turnbulla w książce „The Mountain People”. Jeżeli społeczeństwo przed fazą 5 można uznać za historyczną normę gatunku ludzkiego, faza 5 upadku spycha nas na krawędź fizycznego wyginięcia.

Jak łatwo możemy sobie wyobrazić, załamanie jest postępującą kaskadowo dysfunkcją: każda faza upadku prowadzi do następnej – możliwe, że nawet nakłada się na następną. W Rosji proces ten został zatrzymany zaraz po rozpoczęciu fazy 3: istniały poważne problemy z etnicznymi mafiami i dowódcami prywatnych armii, ale władza rządowa ostatecznie wygrała. W swoich dotychczasowych pracach detalicznie opisuję dokładne warunki, które samorzutnie uczyniły społeczeństwo rosyjskie względnie odpornym na upadek. Tutaj nadmienię po prostu, że  składniki te nie istnieją obecnie w Stanach Zjednoczonych.

Ponieważ próba powstrzymania upadku przy fazie 1 i fazie 2 byłaby prawdopodobnie niebezpieczną stratą energii, warte zachodu każdego z nas jest zatrzymanie się podczas fazy 3, z pewnością 4, a uniknięcie fazy 5 jest po prostu kwestią fizycznego przetrwania. W pewnych okolicach – gęsto zaludnionych, a także tych, w których mieszczą się niebezpieczne instalacje nuklearne i przemysłowe – uniknięcie fazy 3 jest tak dalece istotne, że wskazanym byłoby sprowadzenie zagranicznych wojsk, by utrzymać porządek i uniknąć katastrof. Inne okolice mogą prosperować bardzo długo w fazie 3, a nawet najbardziej ubogie środowiska mogą być w stanie utrzymać przez nieokreślony czas nieliczną populację w fazie 4.

Chociaż możliwe jest bezpośrednie przygotowanie się do przetrwania fazy 5, taka próba jawi się jako ze wszech miar demoralizująca. Przygotowanie się na fazę 3 i 4 zdaje się być nieco bardziej rozsądne, natomiast wyraźne nastawianie się na fazę 3 może być rozsądne, jeżeli planujemy zostać jednym z Wielkich Ludzi. Wedle uznania. Przygotowania muszę pozostawić czytelnikom jako ćwiczenie indywidualne. Mam nadzieję, że te definicje określonych faz upadku pozwolą na podjęcie bardziej konkretnej i owocnej dyskusji, niż ta zdominowana przez mgliste i wreszcie nonsensowne sformułowania jak „upadek zachodniej cywilizacji”.

Dmitry Orlov aktualizuje niniejszy esej (30 października 2011): „Powrót do pięciu faz upadku”

Wykład Dmitry’ego Orlova na temat upadku: rady praktyczne (angielska wersja językowa)

tłumaczenie: exignorant

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.