Pięć faz upadku – na przykładzie Ameryki (część 1)

Autor: Dmitry Orlov (ClubOrlov)

22 lutego 2008

Elizabeth Kübler-Ross zdefiniowała pięć stadiów oswajania się z rozpaczą i tragedią jako: zaprzeczenie (wyparcie), gniew, targowanie się (negocjacja), depresja i akceptacja; odniosła je pomyślnie do różnorodnych form katastrofalnej osobistej straty, takiej jak śmierć ukochanej osoby, nagły koniec kariery zawodowej itd. Kilku myślicieli, szczególnie James Howard Kunstler i ostatnio John Michael Greer, wykazało, że model Kübler-Ross w dość niepokojący sposób trafnie odzwierciedla proces, poprzez który ogół społeczeństwa (lub przynajmniej jego najmniej poinformowana lub myśląca część) godzi się z nieuniknioną perspektywą urwanej ciągłości modelu bytowania, gdzie nasze instytucje i systemy podtrzymywania życia zostają zrujnowane przez kombinację ubytku zasobów, katastrofalną zmianę klimatu i polityczną impotencję. Jednakże do tej pory niewiele powiedziano zwłaszcza o subtelniejszej strukturze tych nieciągłości. Zamiast tego odnaleźć można kontinuum subiektywnych osądów obejmujących ”bolesną i długotrwałą recesję” (prognoza, na którą natkniemy się w prasie finansowej), “Długi Stan Krytyczny” Kunstlera i coraz popularniejszy “Upadek cywilizacji zachodniej”, malowany pociągnięciami coraz bardziej zamaszystymi.

Ci z nas, którzy przebrnęli już przez wszystkie emocjonalne stadia godzenia się z perspektywą społecznego i ekonomicznego wstrząsu, za pomocną mogą uznać bardziej precyzyjną terminologię, która wykracza poza emocjonalnie naładowane sformułowania. Definiowanie systematyki upadków może okazać się czymś więcej niż tylko ćwiczeniem intelektualnym: w oparciu o nasze zdolności i warunki niektórzy z nas mogą być zdolni do przygotowania planu z myślą o konkretnym stadium upadku jako tymczasowym lub nawet permanentnym punkcie zatrzymania. Nawet jeżeli społeczeństwo w aktualnej fazie socjoekonomicznej złożoności nie będzie już do utrzymania, i nawet jeżeli – jak wskazuje na to Tainter w swoim “Upadku złożonych cywilizacji” – istnieją okoliczności w których upadek akurat stanowi właściwą reakcję adaptacyjną, nie musi to automatycznie wywołać rozpadu populacji, kiedy to ocaleni rozchodzą się  jako zdziczali samotnicy – rozproszeni na odludziu, egzystujący podle. Upadek można sobie wyobrazić bardziej jako uporządkowane, zorganizowane wycofanie, niż zatracenie.

Rozpad Związku Radzieckiego – najświeższy i mój osobisty faworyt wśród przykładów imperialnych upadków – nie osiągnął punktu politycznej dezintegracji republik składowych, chociaż niektóre z nich (Gruzja, Mołdawia) utraciły część swojego terytorium na rzecz ruchów separatystycznych. I chociaż prawie cała gospodarka na pewien czas zgasła, wiele instytucji – włącznie z armią, użytecznością publiczną i transportem – zachowało ciągłość funkcjonowania. Mimo iż społeczny rozkład i cierpienie zaistniały na dużą skalę, społeczeństwo jako całość nie rozsypało się, ponieważ większość populacji nie utraciła dostępu do pożywienia, zakwaterowania, lekarstw i innych środków warunkujących przetrwanie. Struktura kontroli i dowodzenia sowieckiej gospodarki w dużym zakresie odcięła potrzeby życia codziennego od jakiegokolwiek elementu psychologii rynku, łącząc je z fizycznym przepływem energii oraz fizycznym dostępem do surowców. Sytuacja ta, jak argumentuję w swojej książce “Reinventing Collapse”, mimowolnie pozwoliła sowieckiej populacji osiągnąć wyższy poziom gotowości na okoliczność upadku, aniżeli jest aktualnie możliwy w Stanach Zjednoczonych.

Po wnikliwej analizie różnic i podobieństw pomiędzy dwoma supermocarstwami – tym, które już upadło i tym, które właśnie się rozpada (USA) – wydaje mi się, że jestem gotowy do podjęcia próby sformułowania odważnej hipotezy i zdefiniowania pięciu stadiów upadku:  posłużą  nam  za mentalne kamienie milowe w chwili, kiedy dokonujemy pomiaru własnego przygotowania i sondujemy, co możemy zrobić, aby je uefektywnić. Miast wiązać każdą fazę z konkretną emocją, jak to ma miejsce w modelu Kübler-Ross, proponowana systematyka łączy każdy z pięciu etapów upadku z naruszeniem określonego poziomu zaufania lub wiary w status quo. Chociaż każdy etap powoduje fizyczne, dostrzegalne zmiany środowiskowe – mogą one zachodzić stopniowo, natomiast załamanie umysłowe zazwyczaj dokonuje się  dość nagle. Za kulturowo uniwersalną można przyjąć postawę, że każdy (z wyjątkiem prawdziwego głupka) chce być ostatnim głupkiem wierzącym w kłamstwo.

Fazy upadku

Faza 1: Upadek finansowy. Wiara w ”będzie jak było” jest utracona. Przyszłość przestaje z założenia przypominać przeszłość pod jakimkolwiek względem, który pozwoliłby na oszacowanie ryzyka i zagwarantowanie finansowych środków. Instytucje finansowe stają się niewypłacalne; oszczędności zostają wymazane, dostęp do kapitału jest utracony.

Faza 2: Upadek komercyjny. Wiara w “rynek nam dostarczy” jest utracona. Pieniądze gubią wartość i/lub stają się praktycznie niedostępne, towary są gromadzone, sieci importu i sprzedaży detalicznej urywają się, a powszechne niedobory niezbędnych środków do życia stają się normą.

Faza 3: Upadek polityczny. Wiara w “rząd się tobą zaopiekuje” jest utracona. Kiedy urzędowe próby zaradzenia  powszechnej utracie dostępu do komercyjnych źródeł środków przetrwania nie przynoszą skutku, polityczny establishment traci prawną rację bytu i  jakiekolwiek znaczenie.

Faza 4: Upadek społeczny. Wiara w “swoi zaopiekują się tobą” zostaje utracona, kiedy instytucje społeczne, organizacje dobroczynne lub inne grupy, które spieszą, by wypełnić próżnię władzy, wyczerpują zasoby lub ponoszą porażkę ze względu na wewnętrzny konflikt.

Faza 5: Upadek kulturowy. Wiara w dobroć ludzkości jest utracona. Ludzie tracą zdolność do “życzliwości, szczodrości, wrażliwości, czułości, szczerości, gościnności, współczucia, wielkoduszności” (Turnbull, “The Mountain People”). Rodziny rozchodzą się i rywalizują jako indywidualne osoby o ograniczone zasoby. Nowym mottem staje się: “Umrzyj dzisiaj, żebym ja umarł jutro” (Sołżenicyn, “Archipelag Gułag”). Mogą nawet pojawić się przypadki kanibalizmu.

Chociaż wielu ludzi wyobraża sobie, że upadek jest pewnego rodzaju windą, która zjeżdża do piwnicy (nasza faza 5) bez względu na to, który guzik naciśniemy – żadnego takiego automatycznego mechanizmu nie można wyróżnić. Zjazd do fazy 5 będzie wymagał, by na każdym pośrednim poziomie podjęty został zgodny wysiłek. Gotowość graczy do podjęcia właśnie takiego wysiłku może nadać temu upadkowi formę klasycznej tragedii – świadomy i nieubłagany marsz ku zagładzie – a nie farsy (“Ojej! Ach, oto jesteśmy, faza 5.” – “Zatem kogo zjemy w pierwszej kolejności?” – “Mnie! Jestem prawdziwą delicją!”) Naszkicujmy ten proces.

Część 2 tekstu

tłumaczenie: exignorant


Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.