Schyłek zachodniej cywilizacji przemysłowej

Autor: Guy R. McPherson

18 sierpnia 2010

Niniejsze przemyślenia są spóźnione z punktu widzenia wielu osób dotkniętych ekonomicznym upadkiem. Każda z nich z pewnością może powiedzieć reszcie, że kolejna lekcja staje się zbędna, kiedy egzamin już się odbył.

Pisałem o tym wszystkim wcześniej, ale nie przedstawiłem sumarycznego podsumowania. Esej prezentuje krótki przegląd ponurej natury naszych dylematów w odniesieniu do paliw kopalnianych. Węzłowe konsekwencje naszego uzależnienia od paliw kopalnianych wynikają z dwóch kluczowych zjawisk: szczytu wydobycia łatwo dostępnej ropy i globalnej zmiany klimatu. To pierwsze zapowiada koniec zachodniej cywilizacji, który może nadejść w porę, by zapobiec wyginięciu naszego gatunku za przyczyną tego drugiego.

Globalna zmiana klimatyczna niesie ze sobą groźbę zagłady naszego gatunku w połowie stulecia, o ile szybko nie porzucimy gospodarki przemysłowej. Sterta coraz bardziej niepokojących prognoz sporządzanych przez niezwykle konserwatywne źródła stale rośnie. Rządy odmawiają działania, ponieważ wiedzą, że gospodarka przemysłowa zależy (niemalże całkowicie) od konsumpcji paliw kopalnianych. Globalna zmiana klimatyczna i załamanie energetyczne są w tym sensie kwestiami bliźniaczo do siebie podobnymi: żadnej z nich nie charakteryzuje opłacalne politycznie rozwiązanie.

Nie istnieje żaden wystarczający substytut ropy naftowej. Jest to nasze konieczne, wszechobecne paliwo transportowe i w tym krytycznym momencie naszej ery przemysłowej ucieczki z tej pułapki po prostu nie ma. Szczyt wydobycia przekroczyliśmy w 2005 roku, co kilkakrotnie niemalże doprowadziło do kompletnego rozpadu światowej gospodarki industrialnej pomiędzy wrześniem 2008, a majem 2010. Z ekonomicznego bagna nie zdołaliśmy się wydostać.

Ropa naftowa to materiał uniwersalny, od którego uzależnione są materiały pozostałe. Bez obfitych zasobów taniej ropy naftowej nie możemy produkować uranu (jego szczyt wydobycia przypadł na rok 1980), węgla (szczyt wydobycia będzie miał miejsce w tym dziesięcioleciu), baterii słonecznych, turbin wiatrowych, energii fal morskich, etanolu, biopaliw, czy energii hydroelektrycznej. Bez obfitych zasobów taniej ropy naftowej nie możemy utrzymać sieci elektrycznej. Bez obfitych zasobów taniej ropy naftowej nie możemy utrzymać na dłuższą metę gospodarki przemysłowej. Obfitość zasobów taniej ropy naftowej jest fundamentalnym warunkiem wzrostu gospodarki przemysłowej i tym samym cywilizacji Zachodu. Cywilizacje rosną lub umierają. Zachodnia cywilizacja przestała rosnąć.

Nie tylko nie istnieje wszech-zastępczy substytut ropy naftowej – częściowe substytuty nie są rozwiązaniem równoważącym topniejące zasoby ropy. Panele słoneczne na każdym dachu? Za późno. Elektryczne auta w każdym garażu? Za późno. Najzwyczajniej nie dysponujemy już tanią energią niezbędną do podparcia stromego spadku. Wydajność energetyczna i zachowywanie energii też nas nie uratują, co wykazuje uaktualniona wersja paradoksu Jevonsa, twierdzenie Khazzoo-Brookes’a.

Niepohamowana zachodnia cywilizacja prowadzi nas nieuchronnie do jednego z dwóch rezultatów (prawdopodobnie obu): (1) Zniszczenia żyjącej planety, od której zależy nasze przetrwanie, oraz/lub (2) Niekontrolowanego efektu cieplarnianego i tym samym rychłego końca naszego gatunku. Dlaczego chcielibyśmy utrzymać panujący system? To niemoralne i samobójcze. Ekonomia przemysłowa zniewala nas, doprowadza do szaleństwa i zabija na niezliczone sposoby. Potrzebujemy żyjącej planety. Wszystko inne jest mniej istotne od żyjącej planety, od której zależy nasza egzystencja. Zachowujemy się tak, jakby kultury nieprzemysłowe były bez znaczenia. Zachowujemy się tak, jakby inne gatunki nie miały znaczenia. Mają znaczenie, na wielu poziomach, włącznie z poziomem przetrwania naszego gatunku. I jest jeszcze, oczywiście, kwestia ekologicznego przeszarżowania, w którym trwamy niezmiennie od przynajmniej 1980 roku. Każdy dzień spędzony w przeszarżowaniu przynosi 205.000 ludzi, którymi trzeba będzie zająć się później. W tym wypadku, „zająć się” oznacza morderstwo.

Czy powinniśmy zamienić Ziemię w martwe rumowisko w ciągu jednego pokolenia? Czy powinniśmy może ogrzać planetę w ciągu dwóch generacji tak, żeby pozbawić nasz gatunek warunków do życia? A może powinniśmy rozmnażać się, jakby nie miało to żadnych konsekwencji na planecie, która już jest zatłoczona? Wybierzcie swoją truciznę, ale uznajcie fakt, że jest to trucizna. Tak, czy inaczej umrzemy.

Nie otwierajcie jeszcze żył. Ten esej zawiera także dobrą wiadomość.

Zachodnia cywilizacja znajduje się w fazie schyłkowej przynajmniej od 1979 roku, kiedy światowa podaż ropy per-capita osiągnęła swój szczyt zbiegając się z Doktryną Cartera dotyczącą zasobów ropy z Bliskiego Wschodu. W moim przekonaniu, i chyba tylko w moim, dwa te wydarzenia znaczyły punkt szczytowy Amerykańskiego Imperium, którego początek miał miejsce w chwili, kiedy Thomas Jefferson – prawdopodobnie najbardziej oświecony z Ojców Założycieli – powiedział nawiązując do rdzennych mieszkańców Ameryki: “W trakcie wojny zdołają zabić niektórych z nas; my zniszczymy ich wszystkich.” Nie upłynęło wiele czasu, kiedy po roku 1979 baza wytwórcza Stanów Zjednoczonych została przeniesiona za ocean i rozpoczęliśmy nasz poważny związek z umocowaną na Wall Street kulturą kasyna, jako podstawą naszej przemysłowej gospodarki. Przykładając jakąkolwiek ekonomiczną miarę stwierdzimy, że doświadczyliśmy straconej dekady, zatem za późno jest już na szybki krach gospodarki przemysłowej. Jesteśmy na pokładzie wolno toczącego się zrujnowanego składu, który balansuje na krawędzi stromego urwiska. Tymczasem wszystkim o czym chcemy aktualnie dyskutować, na każdym poziomie społecznego życia, jest jakość usług w wagonie restauracyjnym.

Kiedy cena ropy odnotowuje gwałtowny skok w ślad za nim następuje okres gospodarczej recesji. Każda recesja od 1972 roku była poprzedzona wzrostem ceny ropy; poważniejsze skoki wywołują głębsze recesje. Klocki gospodarczego domina zaczęły padać w nagłym, przyspieszającym tempie, kiedy cena ropy osiągnęła poziom 147.27 dolarów za baryłkę w lipcu 2008 roku. Od tamtej pory padać nie przestały, bez względu na to, co mówią ekonomiczni cheerleaderzy z rządu i wielkich korporacji (w tym momencie galopującego amerykańskiego faszyzmu podział na dwie odrębne drużyny przestał już obowiązywać). Opieranie naszej gospodarki na handlu derywatami nie może potrwać długo, zważywszy na wartość wszystkich światowych derywatów – podobnie jak dług USA – dalece przekracza wartość całej światowej waluty oraz złota wydobytego w historii świata.

Schyłek imperialny wyraźnie przyspiesza. Ewidentnie zmierzamy do kompletnego krachu przemysłowej gospodarki, co potwierdza 40 statystyk. Nawet “Fortune” i CNN zgadzają się już, że upadek dokona się wkrótce, chociaż nie objawiają jakiegokolwiek zrozumienia przyczyny za sprawą której znaleźliśmy się w tym punkcie, czy beznadziei prób wyrwania się z tego bagna.

Wiemy jak wygląda gospodarczy rozpad, bo jesteśmy w jego środku. Jak wygląda jego dopełnienie? Mniemam, że ekonomiczną ‘grą końcową’ jest kapitulacja rynków papierów wartościowych. Wkrótce po tym, jak zobaczymy Dow na poziomie 4,000 – upłynie kilka dni, może tygodni – tryby gospodarki przemysłowej zablokują się, kiedy smar zmiesza się z nadmiarem piachu. Dlaczego ktoś miałby pracować dalej, kiedy zakład pracy starci wartość? Nawet jeżeli ludzie pojawią się w pracy przez parę dni, by podbić godzinową kartę obecności, bank nie wystawi i nie spienięży czeku. Nie minie wiele czasu i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej nie będą miały wystarczająco licznej kadry, by dostarczać prąd. Nie minie wiele czasu i stacje benzynowe pozamykają dystrybutory. Nie minie wiele czasu i sklepy spożywcze będą puste. Nie minie wiele czasu i z kranów przestanie lecieć woda.

Są tacy, którzy kwestionują moją wiarygodność, zwłaszcza kiedy formułuję prognozy. Jesteśmy w trakcie walki o ocalenie ludzkości i żyjącej planety, a niektórych czytelników martwi moja wiarygodność, definiowana przez kryteria i władzę mainstreamu. Moje odpowiedzi są dwojakiego rodzaju: (1) Już nie narażam się tak, jak to miało miejsce, kiedy w 2007 roku przewidywałem nadejście “nowego Średniowiecza” (wtedy cena ropy nawet nie dobiła do 80 dolarów za baryłkę, a gospodarka światowa wydawała się być skazana na nieprzemijającą nirwanę; każdy, kto usłyszał i przeczytał moje wypowiedzi uważał, że postradałem rozum); spośród z górą 50 uczonych mających pojęcie o energii, których prace śledzę regularnie, około połowa sądzi, że nowe Średniowiecze rozpocznie się w ciągu najbliższego roku, a większość z pozostałej połowy daje nam mniej niż dwa lata; (2) Dajcie sobie z tym spokój. Konfrontacja, jak zawsze, ma dwie strony. Rewolucja powinna być potężna i radosna, a na przegraną nas nie stać. Nie stać nas na obawy związane z wiarygodnością weryfikowaną przez tych, którzy uwarunkowali nas tak, byśmy zamordowali każdy aspekt żyjącej planety, od której uzależnione jest nasze przetrwanie.

Wiarygodność? Zacność? Pora przestać grać według zasad niszczycieli. Potrzebujemy świadomych świadków i mądrych wojowników. Najwyższy czas, by zerwać z zachodnią cywilizacją przemysłową, zanim dopełni naszej eksterminacji.

Koniec lekcji. Egzamin za około dwa lata. Kartkówki pojawiają się w tym niesprawiedliwym systemie codziennie.

Guy R. McPherson – Profesor Emeritus Uniwersytetu w Arizonie. Przez wiele lat w swojej pracy naukowej koncentrował się na kwestii ekologii oraz zarządzania surowcami naturalnymi. Następnie zajął się zagadnieniem zachowania różnorodności biologicznej (Biodiversity). Obecnie swoje naukowe wysiłki kieruje w stronę krytyki społecznej. Pomaga studentom w prowadzeniu badań na temat powiązań ochrony środowiska, sprawiedliwości społecznej, ludzkiej ekonomii oraz nauki i jej zastosowań. Rezultat tej inicjatywy to ponad 100 prac naukowych i dziewięć książek.

W 2009 roku, u szczytu swojej płodnej kariery, McPherson opuścił uniwersytet, by przygotować się na nadejście gospodarczego krachu. Aktualnie mieszka z dala od centralnej sieci energetycznej – w skromnym domku wciela w życie swoje długoletnie zainteresowanie samowystarczalnym trybem życia poprzez prowadzenie organicznego ogrodu, hodowlę zwierząt domowych i współpracę z członkami lokalnej społeczności.

Kontakt:

Guy R. McPherson, Professor Emeritus
University of Arizona
School of Natural Resources & the Environment and
Department of Ecology & Evolutionary Biology
Biological Sciences East 325
Tucson, Arizona 85721

email: grm@ag.arizona.edu

Tłumaczenie (ekspresowe): exignorant

Kontakt: exignorant@op.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.