Finansowa broń masowego rażenia / Wyznania nihilisty z Wall Street

W tekście „Instytucje finansowe spowodowały ‚ciche masowe morderstwo’ obstawiając głód w krajach rozwijających się” opisana została „spekulacja żywnościowa” prowadzona przez gangi z Wall Street (i innych giełd). Bawiąc się w kupno i sprzedaż kontraktów żywnościowych w postaci derywatów giełdowi gracze spowodowali cierpienie setek milionów ludzi. Ten destrukcyjny, derywatowy proceder trwa. Przypomina o nim blog ‚The Economic Collapse’.

Drugi tekst niniejszego wpisu częściowo odsłania tryby machiny finansowej i pozwala wejrzeć w mentalność „ludzi z Wall Street”. Cytowana rozmowa nawiązuje do upadku banku Lehman Brothers uznawanego za początek kryzysu finansowego, którego nieuchronną eskalację przyniosą kolejne miesiące / lata.

Osoby stroniące od tekstów zawierających tzw. ostry język ostrzegam, że w przytoczonych wypowiedziach jest wiele niecenzuralnych zwrotów.

Bańka derywatów może zniszczyć cały światowy system finansowy

Tekst: The Economic Collapse

Mamy dzisiaj do czynienia z przerażającą bańką derywatów, która zagraża nie tylko gospodarce USA, ale całemu światowemu systemowi finansowemu – niestety większość ludzi kompletnie tego nie rozumie. Kiedy wymawiam słowo „derywaty” w obecności swoich krajan, nie mają pojęcia o czym mówię. W rzeczywistości nawet znakomita większość amerykańskich polityków zasiadających w kongresowych ławach zdaje się nie rozumieć tego pojęcia. Jednakże nawet bez przesadnego zgłębiania technicznych detali można łatwo ogarnąć globalny całokształt zagadnienia. Zasadniczo derywaty są instrumentami finansowymi, których wartość zależy lub pochodzi od ceny czegoś innego. Sam w sobie derywat nie ma żadnej wartości. Jest właściwie dodatkowym, obstawionym zakładem. Początkowo derywaty były głównie używane jako zabezpieczenie od ryzyka, zrównoważenie możliwości poniesienia strat. Dzisiaj wykroczyły daleko, daleko poza tę rolę. Dzisiaj światowy system finansowy stał się gigantycznym kasynem, gdzie przedmiotem obłąkańczo wysokich zakładów jest wszystko, co można sobie wyobrazić (istnieją nawet derywaty pogodowe…).

Rynek derywatów jest prawie całkowicie pozbawiony prawnej regulacji i w ostatnich latach został napompowany do niewiarygodnie monstrualnych rozmiarów. Dzisiaj światowy rynek derywatów w przybliżeniu jest 20-krotnie większy od globalnej gospodarki.

Ze względu na to, że derywaty są tak dalece wolne od przepisów regulujących, nikt nie wie na pewno jaka jest ich całkowita wartość; ale najniższe dane szacunkowe oscylują w granicach 600 bilionów dolarów, a najwyższe sięgają 1.5 kwadryliona dolarów.

Czy wiecie jak dużą liczbą jest kwadrylion?

Licząc z częstotliwością jednego dolara na sekundę, do kwadryliona doszlibyśmy po upływie 32 milionów lat. Aby postawić tę kwotę w odpowiedniej perspektywie wystarczy nadmienić, że produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych wynosi „tylko” 14 bilionów dolarów. Całkowita kapitalizacja rynku wszystkich głównych giełd papierów wartościowych to „zaledwie” 30 bilionów dolarów.

Zatem kiedy mówimy o kwocie 1.5 kwadryliona dolarów, odwołujemy się do liczby, która jest niemalże niewyobrażalna. Co się wydarzy, kiedy ta koszmarna bańka derywatów pęknie?

Cóż, prawdą jest, że niebezpieczeństwo, jakie nam zagraża ze strony derywatów jest tak wielkie, że finansowy car, Warren Buffet, nazwał je “finansową bronią masowego rażenia.”

Niestety, nie przesadza.

Trudno byłoby przesadzić z prognozą skali finansowej dewastacji, jaka nam potencjalnie zagraża. Kilka lat temu francuski prezydent, Jacques Chirac odniósł się do derywatów jako “finansowego AIDS.”

Realia wyglądają tak, że kiedy ta bańka pęknie na całym świecie nie będzie wystarczającej ilości pieniędzy, by temu zaradzić. Ale nieświadomość jest błoga i większość ludzi po prostu nie wie dostatecznie dużo na temat tych skomplikowanych instrumentów finansowych, by się nimi przejmować.

Niefortunnie się składa, ale przez wzgląd na brak naszej świadomości i wiedzy niebezpieczeństwo nie zostanie wyeliminowane.

W jednym ze swoich ostatnich artykułów dr Jerome Corsi z WorldNetDaily zauważył, że nawet inwestorzy instytucjonalni dali się wessać przez proceder inwestowania w derywaty nie rozumiejąc w pełni niebywałego ryzyka jakie podejmują.

Kluczowym problemem związanym z derywatami jest to, że podejmując próbę zredukowania kosztów lub wyeliminowania strat, inwestorzy instytucjonalni w sposób przewidywalny zaakceptowali złożone ryzyko, które niosły niedostatecznie zrozumiane wierzytelności nieproporcjonalne do wszelkich potencjalnych oszczędności, jakie mógł początkowo uzyskać kontrakt derywatowy.

Fundusze hedgingowe i rynki derywatów są tak wysoce złożone i specjalistyczne, że nawet zastępy najlepszych ekonomistów i profesjonalistów od bankowości inwestycyjnej nie ogarniają ich w pełni.

Co więcej, zarówno fundusze hedgingowe, jak i rynki derywatów są niemalże całkowicie poza regulacją prawną rządu USA lub jakiegokolwiek innego rządu na świecie.

Większość ludzi nie ma pojęcia, że derywaty odegrały główną rolę w finansowym załamaniu lat 2007 – 2008.

Czy pamiętacie, jak AIG nieustannie gościło w wiadomościach dnia? Cóż, nie popadli w finansowe tarapaty, ponieważ wypisali parę trefnych polis ubezpieczeniowych.

Rzecz stała się następująca: filia AIG straciła 18 miliardów dolarów na wystawionych derywatach (Credit Default Swaps); dodatkowe straty z derywatów mogły spowodować całkowity upadek ubezpieczeniowego giganta. W związku z tym rząd USA wkroczył i szczodrze pokrył zadłużenie – oczywiście na koszt podatników.

Jednakże incydent z AIG był de facto drobiazgiem w porównaniu z tym, co może wkrótce nadejść. Rynek derywatów stał się tak monolityczny, że nawet nieznaczne zachwianie równowagi światowej gospodarki może wywołać reakcję łańcuchową o wyjątkowo niszczycielskich konsekwencjach.

W swoim ostatnim tekście na temat derywatów, Webster Tarpley opisał centralną rolę, jaką derywaty aktualnie odgrywają w naszym systemie finansowym.

Wykraczając daleko poza ramy jakiejś ezoterycznej czy marginalnej działalności, finansowe derywaty zaczęły reprezentować czołowy strategiczny interes finansowej oligarchii Wall Street, londyńskiego City, giełdy we Frankfurcie i pozostałych centrów finansowych. Wspólny, skoordynowany wysiłek podjęli politycy i media informacyjne, by ukryć i zakamuflować pierwszoplanową rolę, jaką odegrała spekulacja derywatami w ekonomicznych katastrofach ostatnich lat. Dziennikarze i spece od ‚public relations’ zrobili wszystko, by uniknąć nawet brzmienia słowa „derywaty”, wymyślając zwroty takie jak „toksyczne aktywa”, „egzotyczne instrumenty”, oraz – najsłynniejsze – „problematyczne aktywa”, znane z Programu Odciążenia Problematycznych Aktywów (Troubled Assets Relief Program – TARP), czyli gigantycznego 800-miliardowego bailoutu spekulantów z Wall Street przeprowadzonego w październiku 2008 roku.

Czy przeprowadzona właśnie przez Kongres reforma finansów nie miała w założeniu naprawić tej sytuacji? Prawda jest taka, że nie można tak sobie „naprawić’ problemu za 1.5 kwadryliona dolarów, ale nowe prawo finansowe rzeczywiście miało narzucić rynkowi derywatów niezbędne ograniczenia. Początkowo ustawa zawierała dość znaczące propozycje zmian. Ale po tym, jak horda lobbystów z Wall Street zrobiła swoje w Waszyngtonie, wszelkie reformy derywatów zostały skutecznie wykastrowane.

W globalnym giełdowym kasynie gracze w amoku rozgrywają więc swoją nieokiełznaną hazardową partię, a na Wall Street wszyscy są szczęśliwi.

Na razie.

Pewnego dnia wydarzy się incydent, który spowoduje nagłą zmianę na światowych rynkach finansowych i bilionowe straty w derywatach wywołają tsunami, które zburzy ten wysoki domek z kart. Wszystkie pieniądze świata nie zdołają wykupić systemu finansowego, kiedy to nastąpi.

Nie powinniśmy byli nigdy pozwolić na to, żeby rynki finansowe przeobraziły się w gigantyczne kasyno. Ale pozwoliliśmy.

Wkrótce zapłacimy za to wysoką cenę. A kiedy ten dzień nadejdzie większość Amerykanów nadal nie będzie rozumiało, co się dzieje.

tłumaczenie: exignorant

Wyznania nihilisty z Wall Street: Zapomnij o Goldman Sachs, fundamentem całej naszej ekonomii jest oszustwo

Autor: Mark Ames

Podczas przemówienia Prezydenta Obamy w Cooper Union miał miejsce osobliwy moment. Oto on, płaszcząc się przed główną obsadą nikczemników z Wall Street z szefem Goldman Sachs, Lloydem Blankfeinem włącznie, błagając ich, by “Spojrzeli w swoje serca!”, niczym John Turturro w “Ścieżce strachu”, nagle spuścił tę oto bombę: “Jedynymi, którzy powinni obawiać się nadzoru i transparencyjności, które proponujemy są ci, których postępowanie nie przejdzie tej kontroli.”

Oczywiście, Wielką Tajemnicą jest to, że każdy oddychający organizm w promieniu 180 kilometrów nie przeszedłby “tej kontroli”, czy jakiejkolwiek innej kontroli, kropka. Nie tylko w promieniu 180 km, lecz wszędzie tam, gdzie wciąż dostrzegalne są oznaki pulsującego ekonomicznego życia w tych 50 stanach Ameryki; najsubtelniejszy powiew kontroli podziałałby na to, co ostało się z gospodarki, jak gaz paraliżujący. Ponieważ w XXI wieku oszustwo jest tak charakterystycznie amerykańskie, jak baseball, szarlotka i Chevrolet Volts – oszustwo to wszystko, co nam pozostało, Doktorku. Przestrasz oszustwo “kontrolą” Obamy i cała finansowa piramidka obróci się w dymiącą stertę gruzu kont oszczędnościowych.

Oto jak ujął to mój znajomy ze spółki kapitałowej: “Ktokolwiek przekłuje bańkę oszustwa będzie musiał uciec najbliższym lotem szybciej niż rodzina Bin Ladenów, która zwiała z Kentucky czarterowym odrzutowcem po 11 września 2001.”

Dlatego proces Komisji Papierów Wartościowych (Securities and Exchange Commission – SEC) oskarżający Goldman Sachs o oszustwo jest tylko negocjacyjnym blefem rozgrywanym tylko po to, by ludzie Obamy poszerzyli swe wpływy – lub taki jest zamiar, przynajmniej według faceta od prywatnych kapitałów. Zaprzeczył spekulacjom, że dochodzenie obejmie swoim zasięgiem innych oczywistych nikczemników jak Deutsche Bank, Merrill Lynch, Paulson & Co., Magnetara powiązanego z the Rahm Emmanuel itd.

“Nie kapujesz, Ames. Even Khuzami, gość z SEC przewodniczący sprawie Goldman Sachs, sam jest oszustem; ten skurwiel był głównym doradcą Deutsche, kiedy wycięli ten sam przewał CDO, co Goldman. Nie masz pojęcia jak głęboko to sięga.”

Oczywistym jest, że wiele osób jest świadomych, jak fundamentalnie zepsuty jest całokształt, ale nie są jeszcze gotowe na konfrontację z wielkim koszmarem szwindologii, wolą pozostać przy konkretnych oskarżeniach.

Moje stanowisko w sprawie: „Dobrze, rzucić woluminem przepisów prawa w każdego kanciarza, nie widzę żadnego problemu.”

Właśnie za tym obstawałem podczas werbalnej potyczki z rzeczonym znajomkiem. Zrobiliśmy scenę w snobistycznej yuppie-jadłodajni w centrum N.Y. sprzeczając się o skalę spustoszenia spowodowanego przez Wall Street i potencjalny plan zaradzenia problemowi.

Jego pozycja była nie do utrzymania, więc zmienił taktykę:

Dobra Ames, w które banki cisnąłbyś księgą prawa? Spierasz się, że winne są wszystkie. Za które byś się zabrał? Za dwa z nich? Trzy? Połowę?

Za każdy po kolei i do końca. Pozamykać panów w jednym z ich prywatnych więzień.

Nic z tego nie będzie, Che.

Che? Ja? Słuchaj, Scarface, zależy mi na prawie i porządku. Czy jeszcze któryś z was degeneratów wierzy w podobny koncept?

Okej, sprawy mają się tak, Che. Przeprowadzę cię przez realia za rączkę, wolno i spokojnie, tak, żeby posłodzony aromatem agawy hipis jak ty załapał. Nie oddalaj się, skoncentruj – to dość skomplikowane. Gotów?

I zaczął.

Powiedzmy, że pewnego dnia rząd podejmuje następującą decyzję, ‘Wiecie co, powinniśmy posłuchać naszego Che, powieśmy na paragrafach każdą firmę i każdego dyrektora, których nasi ludzie zdołają oskarżyć. Bo wiecie, jejku, jest tak jak mówi Che, rządzi litera prawa i ślepa sprawiedliwość.’ Bosko, oznacza to postawienie zarzutów praktycznie każdemu poważnemu graczowi sektora finansowego; zatem biorą za kark Goldman Sachsa, Citigroup, JP Morgana, Bank of America… Ci z kolei świadczą usługi wielkim funduszom, które są nie mniej, a może nawet bardziej, winne. Zamykają więc Pimco, Blackrock, Citadel… trzepią pozwem Geithner and Summers, holują kilku kanciarzy Busha… tak?

Szkoda, że nie serwują tu popcornu, akcja się rozkręca.

Dobra, zgadnij, co właśnie zrobiłeś? Zatopiłeś rynki. Pamiętasz, co się stało po upadku banku Lehman? Pamiętasz, jak na popularności ‘zyskał’ każdy polityk w Waszyngtonie? Wciąż się zastanawiasz dlaczego wyskoczyli z biliona baksów? Bali się o swoje życie; dlatego zagłosowali za tym bail-outem. Zrobiłbyś dokładnie to samo. Jeżeli poszczulibyśmy psami każdego winnego oszustwa i kradzieży, ten kraj zobaczyłby taki rynkowy krach, przy którym ten z roku 2008 wyglądałoby jak Ulica Sezamkowa. Otwórz tę puszkę z robakami opatrzoną nalepką ‘Oszustwo’ i cała pieprzona gospodarka padnie. Równie dobrze możesz ścigać ludzi za masturbację. Nikt nie będzie wiedział, gdzie oszustwo się kończy i kto jest następny w kolejce na szafot – każdy będzie próbował spieniężyć papiery wartościowe i rynki skończą na zerze. I zgadnij, co będzie dalej? Każdy pieprzony Amerykanin z emeryturą lub portfelem inwestycyjnym, albo pracowniczym planem emerytalnym 401(k); każdy państwowy plan świadczeń emerytalnych w kraju, emerytura nauczycielska, czy strażacka – każde z nich będzie wyczyszczone. Tego nauczył nas upadek Lehman.

Nas? Nie nauczył niczego, poza tym, że naszym krajem zarządzają maniacy.

Jezu H. Chryste, Ames – jesteś bardziej tępy od idiotów, którzy nadzorowali upadek Lehmana. Nikt nie zatrybił, jak mocno ci idioci spaprali tę sprawę? To była największa obsuwa w historii półkuli północnej. Sekretarz Skarbu, Paulson i szef Banku Federalnego, Bernanke, drapali się po dupach i nie mieli pojęcia, co zrobić, więc doszli do następującej konkluzji, “Dobra jest, mamy być gospodarką wolnorynkową, mamy być Republikanami – spróbujmy czegoś nowego, bo nic innego nie skutkuje. Ryzyk fizyk – rozruszajmy ten ‘wolny rynek’. A nuż się uda? Może ‘wolny rynek’ naprawdę działa tak, jak zawsze mówimy. Nic nie przynosi rezultatu, niech ‘wolny rynek’ zdecyduje o losie Lehmana. Może korporacyjny socjalizm nie jest właściwą odpowiedzią.’ Wrzucili więc Lehmana w tryby ‘wolnego rynku’ i BUM! Dupy. Zbladły. Dookoła. Bez jaj, koleżkowie mili – wolny rynek jest dla jelonków, papcio was tego idioci nie nauczył? Padł nie tylko Lehman – wszystko padło: zaufanie w cały system runęło. I to staram się wyjaśnić takim prostaczkom jak ty: nasza gospodarka to gra oparta na zaufaniu. Nie pytaj mnie, jak taką się stała, mam to w dupie.

Próbowałem rzucić jakąś inwektywę i obrazić rozmówcę, ale mnie “przegadał” szarpiąc, tocząc się do przodu z obnażonymi, wybielonymi laserowo zębami.

Jestem pewien, że macie rozwiązanie: ty i reszta zaćpanych libertariańskich Samarytanów zdążyliście już wszystko wykombinować. Próbuję wam wbić do zakutych łbów, że brak zaufania oznacza koniec gry w zaufanie. Właśnie to pokazał przypadek Lehmana. Każdy finansowy gracz nagle musiał skonfrontować się z fundamentalnym problemem: cała pieprzona ekonomia zbudowana jest na oszustwie, kłamstwach i śmieciach. Kiedy upadł Lehman, każdy gracz wpadł w panikę, ‘Jeżeli Lehman był niczym więcej tylko jednym wielkim kantem, a ja wiem, że zarządzam jednym wielkim kantem – kurwa, oznacza to, że wszyscy zawiadują jednym wielkim kantem! Którędy do wyjścia ewakuacyjnego!’ Nikt nie był w stanie zaufać nikomu, każdy się wycofał i cała światowa ekonomia załamała się w try miga. A to oznaczało, że konta emerytalne twoich rodziców, moich rodziców, każdego nauczyciela, każdego rybaka, każdego obywatela zbliżającego się do wieku emerytalnego, zostały wymazane.

Oto kwestia, którą usiłuję ci wytłumaczyć co byś zrozumiał: w świecie dorosłych, kiedy wszystkie konta oszczędnościowe zostają wymazane przez jakiegoś idealistę, z jego księgami prawa i kretyńską mantrą Thomasa Jeffersona ‘A co z wolnym i sprawiedliwym rynkiem?’, jest to poważny problem. Ludzie mają w dupie Jeffersona i jego ‘wolne i sprawiedliwe rynki’ – chcą tylko, żeby ich oszczędności były coś warte. I ludzie mają rację: Jefferson był imbecylem. Powinien był zostać folkowym bardem, a nie Ojcem-kurwa-Założycielem. Ale to kolejna kwestia, która cię przerasta – sedno jest takie: koleś, który zniszczy tę ekonomię, ponieważ ‘tak jest słusznie’ będzie musiał ratować się ucieczką, a którykolwiek prezydent, czy partia polityczna panująca w chwili podjęcia takiej decyzji nie odzyska władzy przez następnych 200 lat. Dlatego Waszyngton wpadł w panikę i przeforsował bail-out (dług prywatny stał się długiem publicznym – przyp. tłum.): nie chcieli być idiotami, których ofiary Wielkiego Kantu będą obwiniać za zatopienie Wielkiego Kantu, więc stłukli szybkę i wpompowali jeszcze większy Wielki Kant. Była to droga, $14 bilionowa lekcja na temat: ‘Trzymać się, kurwa, z dala od eksperymentów wolnorynkowych, pojebusy!’ Ludzie, czy zdajecie sobie sprawę z tego jak jesteście naiwni wierząc w bajkę o ‘wolnym rynku’? Problem pojawia się wtedy, kiedy jakieś młotki na górze są wystarczająco ograniczone, by was posłuchać: wszystkich idealistów libertarianów, którzy zapomnieli, że powinni kłamać. Halo, jest tam kto?

Ja jestem libertarianinem? Od kiedy niby jestem libertarianinem?

Do tego zmierzam: głupki twojego pokroju już nawet nie wiedzą kim są. Zapomnieli, że ich obowiązkiem jest wstawiać kit o libertariańskim wolnym rynku i trzymać go z daleka od strategii politycznej. Ale zamiast kłamać o wolnych rynkach i pokątnie wspierać Lehmana, ci idioci postanowili dokonać wolnorynkowego cudu i musieliśmy zapłacić 14 bilionów tylko po to, żeby dowiedzieć się czegoś, co mogłem im powiedzieć absolutnie za friko: ‘Hej, żołędne dupki, macie być hipokrytami, dobra? Macie być dwulicowymi łgarzami głoszącymi androny o wolnym rynku, a nie libertariańskimi kwakierami! Nie oczekuje się od was wiary w wolny rynek – waszym zadaniem jest stanąć przed opinią publiczną i kłamać o wolnym rynku, i całej reszcie. Kropka.

Cała filozofia. Takie to, kurwa, trudne? Spójrz na mnie: mówisz jedno… robisz drugie. Czaisz? Niech reszta jęczy, ‘Och, to nie fair, och, to bail-out, to socjalizm, to korupcja.’ To właśnie robią nieudacznicy – jęczą. Na przykład ty, Che – cały czas jęczysz i spójrz na siebie… Jesteś w stanie zapłacić za ten posiłek? Czy jest na Ziemi libertarianin, którego stać na przyzwoity posiłek w restauracji na Manhattanie? A teraz spójrz na mnie: jestem hipokrytą. Oczywiście, że jestem! Kłamię codziennie, kłamię sobie do poduszki. Nawet teraz kłamię ci w oczy – prawdę mówiąc nawet, kurwa, nie wiem, co mówię, bo jestem uzależniony od kłamstw. Jednakowoż – kto ma czarną kartę kredytową? Kto w ten piękny wieczór zaopiekuje się czekiem? Ludzie mający władzę, goście tacy jak ja, kłamcy. Dotarło?

Odwraca się uwagę ciemnej masy bzdetami o wolnym rynku, bo (hej!) z jakiegoś powodu właśnie tego lubi słuchać. Nie ważne jakim kłamstwem ich karmisz – ważne, by to kłamstwo wprowadzało ich w trans. A potem, za kulisami, robisz coś dokładnie odwrotnego: ustawiasz grę, maskujesz problem tutaj funduszami stamtąd, manewrujesz tym szajsem, kombinujesz z budżetami i subsydiujesz system, kamuflujesz gówno i od czasu do czasu rzucasz wilkom na pożarcie jakiegoś weterana, by gawiedzi zapewnić godziwą rozrywkę – tak działa system i każdy, kto zdołał dorosnąć, rozumie ten fakt. Kto tego nie rozumie może założyć grupę dyskusyjną libertarianów i narzekać wespół z małymi libertariańskimi przyjaciółmi na brak ‘wolnego rynku’ i zawodzić: ‘To niesprawiedliwe, łeeeee.’

Skąd ta obsesja z zarzutem o libertarianizm? Nie jestem żadnym libertarianinem, dobra? O ile jaśniej muszę się wyrażać? Chcę skolektywizować twoją produktywną gotówkę, bo jestem zawziętym pasożytem. Czy jesteś w stanie przetworzyć chociaż jedno słowo z tego, co ci mówię, Spaz?

Acha, pewnie, nieważne. Wszyscy nadajecie na tej samej fali. ‘To nie fair, człowieku! Tak nie wolno! Goldman Sachs nas kontroluje, to socjalizm dla bogaczy; to zbyt przerażające dla mojego 5-letniego móżdżku!’ Cieszę się, że ty i twoi kompani nauczyliście się na pamięć ‘Drogi do zniewolenia’ między kolejnymi odcinkami ‘Star Treka’ – naprawdę, cieszę się niezmiernie. Jesteście z siebie tacy dumni. Ale sprawy mają się tak: my dorośli jesteśmy teraz bardzo, bardzo zajęci próbując posprzątać wolnorynkowy burdel wywołany tym waszym posunięciem z Lehmanem. Właśnie, może więc pobiegniesz do swoich dyskusyjnych grup, by prowadzić swoje małe debaty na temat standardu złota, bo wiele to dla nas znaczy. Złóż mi raport, jak tylko już wszystko sobie obmyślicie, zgoda? A teraz spierdalaj mi z oczu i zostaw dorosłych w spokoju.

Wymiana werbalnych policzków stała się jeszcze bardziej bezlitośnie osobista, lecz kiedy dobiegła końca – i mój rozmówca uregulował rachunek – zastanowiłem się spokojnie nad tym, co usłyszałem i całokształt nabrał większego sensu. Oszustwo przybrało postać zjawiska tak dalece endemicznego, że zdołało wpleść się w DNA Ameryki, tworząc symbiotyczny związek, którego nie można rozwiązać bez uśmiercenia organizmu żywiciela. Jeżeli panowie w garniturach postarają się odrobinę za mocno, cała amerykańska gospodarka załamie się natychmiast, wartość aktywów pójdzie na dno, co popsuje samopoczucie milionom emerytów i obywatelom pokolenia Baby Boomers. Jak ujął to Wall Street’owiec, ktokolwiek odpowiedzialny za przekłucie tej bańki – i zatopienie rynków – poprzez ujawnienie wszystkich oszustw, nie tylko nie odzyska władzy przez wiele pokoleń, ale będzie zmuszony poddać się rekonstrukcyjnej operacji plastycznej i szukać politycznego azylu w odległym zakątku globu. “Nikt nie chce być tym kolesiem i dlatego tak się nie stanie.”

Możliwe, ale wszystkie bańki ostatecznie pękają; wszystkie piramidowe kanty rozsypują się. To tylko kwestia czasu. Z perspektywy wszystkich nas, którzy nie przekraczają progu wieku emerytalnego, im szybciej będziemy mieli za sobą dzień rozliczenia, tym lepiej.

tłumaczenie: exignorant

Kontakt: exignorant@op.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka, finanse, surowce i energia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.